Dodaj do ulubionych

Futurologia moralności

03.12.03, 07:54
Na polskich przystankach autobusowych widać pary heteroseksualne całujące się i czule obejmujące. Na zagranicznym dworcu kolejowym widziałem parę homoseksualną robiącą to samo. Wyglada na to, że jeżeli tak dalej pójdzie, to czy np. bedzie można zobaczyć na przystankach/dworacach pary ludzkie uprawiajće seks oralny albo pieszczące się pary ludzko-zwierzęce? Co o tym myslicie?

Zachęcam do pisania w tym wątku postów odnośnie innych przykazań.
Obserwuj wątek
    • nauma Re: Futurologia moralności 03.12.03, 12:14
      Z mojego punktu widzenia pocałunek pary heteroseksualnej podbarwiony uczuciem
      miłości jest piękny. Ponieważ uważam, że homoseksualiści mają identyczne prawo
      do miłości jak heteroseksualiści, ich pocałunek zabarwiony miłością traktuję
      tak samo. Natomiast inne wymienione przez Ciebie przykłady nie podpadają pod
      kategorię miłości, tylko pod kategorię:
      a) seks oralny - coś pięknego, ale czego nie robi się publicznie
      b) zoofilia - coś obrzydliwego.
      Arcykrze drogi, nie porównuj tych kategorii, bo jest to mniej więcej tak
      sensowne, jakbym porównywał trzymanie się za ręce pary zakochanych i trzymanie
      ręki przez złodzieja w kieszeni okradanego.
      • arcykr Re: Futurologia moralności 03.12.03, 12:35
        nauma napisał:

        > Ponieważ uważam, że homoseksualiści mają identyczne prawo
        > do miłości
        Homoseksualizm nie ma nic wspólnego z prawdziwą miłoscia.
        www.katechizm.diecezja.elk.pl/kkkIII-2-2.htm
        "2357 Homoseksualizm oznacza relacje między mężczyznami lub kobietami odczuwającymi pociąg płciowy, wyłączny lub dominujący, do osób tej samej płci. Przybierał on bardzo zróżnicowane formy na przestrzeni wieków i w różnych kulturach. Jego psychiczna geneza pozostaje w dużej części nie wyjaśniona. Tradycja, opierając się na Piśmie świętym, przedstawiającym homoseksualizm jako poważne zepsucie96, zawsze głosiła, że "akty homoseksualizmu z samej swojej wewnętrznej natury są nieuporządkowane"97. Są one sprzeczne z prawem naturalnym; wykluczają z aktu płciowego dar życia. Nie wynikają z prawdziwej komplementarności uczuciowej i płciowej. W żadnym wypadku nie będą mogły zostać zaaprobowane.

        2358 Znaczna Pewna liczba mężczyzn i kobiet przejawia głęboko osadzone skłonności homoseksualne. Osoby takie nie wybierają swej kondycji homoseksualnej; Skłonność taka, obiektywnie nieuporządkowana, dla większości z nich stanowi ona trudne doświadczenie. Powinno się traktować je te osoby z szacunkiem, współczuciem i delikatnością. Powinno się unikać wobec nich jakichkolwiek oznak niesłusznej dyskryminacji. Osoby te są wezwane do wypełniania woli Bożej w swoim życiu i - jeśli są chrześcijanami - do złączenia z ofiarą krzyża Pana trudności, jakie mogą napotykać z powodu swojej kondycji.

        2359 Osoby homoseksualne są wezwane do czystości. Dzięki cnotom panowania nad sobą, które uczą wolności wewnętrznej, niekiedy dzięki wsparciu bezinteresownej przyjaźni, przez modlitwę i łaskę sakramentalną, mogą i powinny przybliżać się one - stopniowo i zdecydowanie - do doskonałości chrześcijańskiej."

        jak heteroseksualiści, ich pocałunek zabarwiony miłością traktuję
        > tak samo. Natomiast inne wymienione przez Ciebie przykłady nie podpadają pod
        > kategorię miłości, tylko pod kategorię:
        > a) seks oralny - coś pięknego, ale czego nie robi się publicznie
        Czy to znaczy, że przewidujesz, że ludzie zaczną to robić na przystankach?

        > b) zoofilia - coś obrzydliwego.
        A jak byś uzasadnił, że a) jest piękne a b) - nie?
        • nauma Re: Futurologia moralności 03.12.03, 13:02
          Po kolei.
          Jak bierzesz definicję z katechizmu, to nic dziwnego, że homoseksualizm nie ma
          dla Ciebie nic wspólnego z miłością. Miłość to uczucie, a w homoseksualiźmie
          jest to uczucie ukierunkowane w stronę partnera tej samej płci. Każdy z nas ma
          inne uzasadnienie swojej tezy; tak się składa, że Twoje uzasadnienie uważam za
          nienaukowe i błędne. Ale nie będę Cię przekonywał, bo to i tak nic nie da.
          Teraz o uzasadnieniach. W przypadku a) będzie ciężko, bo to tak, jak tłumaczyć
          niewidomemu pojęcie zieleni. Zakładam, że nie dane było Ci uprawiać seksu
          oralnego; z mojego punktu widzenia (i uwierz, że nie tylko mojego :) seks
          oralny jest cudowny. Mam przesliczną narzeczoną i gdy pieścimy się w taki
          sposób, odczuwamy cudowną rozkosz. Uwielbiam jej dziurkę, jej wygląd, zapach,
          smak i to, w jaki sposób ona reaguje na moje pieszczoty. I tak samo jest w
          drugą stronę. Więc jest to dla mnie piękne... Skąd wnioskujesz, że przewiduję,
          że "ludzie zaczną to robić na przystankach?". Nic takiego nie powiedziałem;
          intymność, seks - to pojęcia "niepubliczne" w tym sensie, że ich miejsce jest
          tam, gdzie nie ma nikogo innego. Sorki, ale chyba sam rozumiesz, że nie da się
          odwalić niezłego numerka na skrzyżowaniu Marszałkowskiej i Al. Jerozolimskich.
          I osobiście jestem pewien, że tak zostanie. Jakoś nikt nie kocha się publicznie
          w Londynie czy Berlinie.
          A dlaczego b) jest obrzydliwe? Bo jest. Terencjusz powiedział: "nic co ludzkie
          nie jest mi obce". Zerżnięcie kozy jest równie nieludzkie, jak zabójstwo, gwałt
          czy wydłubanie komuś oka. Przynajmniej dla mnie. A zresztą Arcykrze - ponawiam
          zapytanie: jaki jest sens porównywania miłości z zoofilią???
          BTW: moja psyche jest ukształtowana w taki sposób, że na widok pawia
          puszczonego na chodnik, zapachu flaczków czy smaku rozpuszczonej polopiryny
          robi mi się niedobrze. Analogiczna reakcja występuję, gdy myślę o zoofilii.
          Geny i wychowanie, Arcykrze drogi, to sprawiły. Jedna z wielu różnic między
          nami polega na tym, że Tobie wywraca się żołądek, gdy wyobrażasz sobie
          pocałunek dwóch facetów lub dwóch kobiet. Zaś już medycznym problemem (mówię
          poważnie) byłoby, gdyby na widok labia minora, clitoris lub na zapach
          czyściutkiej szparki robiło Ci się niedobrze...
          • arcykr3 Re: Futurologia moralności - od lat 18!!! 03.12.03, 13:26
            nauma napisał:

            > Miłość to uczucie,
            To postawa i cnota. Na przykład negatywne emocje wobec bliźnich nie przeciwstawiają się same w sobie przykazaniu miłości. Podobnie nie sprzeciwia się miłości małżeńskiej przejsciowe popsucie nastrojów.

            > Każdy z nas ma
            > inne uzasadnienie swojej tezy; tak się składa, że Twoje uzasadnienie uważam za
            > nienaukowe i błędne.
            A co ma to wspólnego z naukowoscią?

            > Teraz o uzasadnieniach. W przypadku a) będzie ciężko, bo to tak, jak tłumaczyć
            > niewidomemu pojęcie zieleni. Zakładam, że nie dane było Ci uprawiać seksu
            > oralnego; z mojego punktu widzenia (i uwierz, że nie tylko mojego :) seks
            > oralny jest cudowny. Mam przesliczną narzeczoną i gdy pieścimy się w taki
            > sposób, odczuwamy cudowną rozkosz. Uwielbiam jej dziurkę, jej wygląd, zapach,
            > smak i to, w jaki sposób ona reaguje na moje pieszczoty. I tak samo jest w
            > drugą stronę. Więc jest to dla mnie piękne...
            Dobro jest związane z celowością a nie ma celowośc, gdy sperma trafia nie do pochwy kobiety.
            "AKT MAŁŻEŃSKI MA BYĆ PEŁNY
            • nauma Re: Futurologia moralności - od lat 18!!! 03.12.03, 14:01
              To się teraz będziemy przerzucać argumentami :) Ale mam nastrój na dyskusję,
              więc jedziemy. Ale bez cytowania całości, bo post stanie się ultrawielgachny.

              Nauma: miłość to uczucie. Arcykr: miłość to postawa i cnota. A jak sądzą inni?

              Jeśli chodzi o naukowość, to uważam, że obalanie argumentów w istotnych
              kwestiach w sposób nienaukowy, a za taki uważam katechizm, jest bez sensu.
              Otwórz gejowi / lesbijce przed oczami cytat z tekstem, że powinni być czyści, a
              Cię wyśmieją. Co innego, gdybyś im udowodnił naukowo, że kochając się na pewno
              dostaną AIDS albo rzeżączki.

              Dobro jest związane z celowością, powiadasz? > "AKT MAŁŻEŃSKI MA BYĆ PEŁNY
              • arcykr3 Re: Futurologia moralności - od lat 18!!! 03.12.03, 14:21
                nauma napisał:

                > Jeśli chodzi o naukowość, to uważam, że obalanie argumentów w istotnych
                > kwestiach w sposób nienaukowy, a za taki uważam katechizm, jest bez sensu.
                A dlaczego tak uważasz?

                > Otwórz gejowi / lesbijce przed oczami cytat z tekstem, że powinni być czyści, a Cię wyśmieją.
                Będę cierpiał dla sprawiedliwości. Alleluja i do przodu!
                >
                > Akt seksualny to nie akt
                > małżeński.
                Ale powinien być, bo z woli Bożej z seksu biorą się nowi ludzie, którzy mająprawo być wychowywani w pełnej rodzinie.

                > Co z: 1) seksem par bezpłodnych?
                Taki pary zwykle bardzo chciałyby być bezpłodne. Nie ich wina, że nie są.

                > 2) polucjami?
                Nie zależą od wolnej woli, więc nie podlegają ocenie moralnej. Nie są złem moralnym, czyli grzechem.

                3) seksem osób po
                > menopauzie / andropauzie? A poza tym tyle dobra robi się bez celu - i co, dobro
                >
                > nie jest wtedy dobrem? Jaki mam cel ja, niewierzący, gdy daję jałmużnę,
                > pożyczam sąsiadowi drabinę?
                To jest własnie "bezposredni" cel - żeby ktoś miał co jeśc albo mógł gdzieś tam się wspiąć. Pośrednio przyczynia się to do budowy Królestwa Bożego.

                Robię coś, co jest złe albo neutralne?
                Złe czyny dążą co najwyżej do jakiegoś celu stworzonego a nie do celu wiecznego Boga.

                > W drugą
                > stronę: wszystko, to co ma cel, jest dobrem???
                Chodzi o ostateczny cel wszystkich rzeczy - Boga.
                >
                > W przeszłości za czytanie samemu Biblii
                > groziła śmierć.
                Uzasadnij to.

                > A ja mogę mieć osobisty pogląd, że w najbliższym czasie w tej
                > materii nic się nie zmieni.
                A co rozumiesz przez "najbliższy czas"?
                >
                > Poza tym zdanie Terencjusza (nb. nie ważne - dziś -
                > jaka była kiedyś jego geneza)
                To czemu piszesz, że Terencjusza?

                powinna być podparta stwierdzeniami:
                > - nie czyń drugiemu, co tobie niemiłe
                > - nie zgub gdzieś swojego człowieczeństwa.
                > I nie ma tu co mówić o tolerancji. Każdy ma takie same prawa. Niezależnie od
                > wyglądu, rasy, wiary czy orientacji seksualnej.
                Homoseksualiści też mają prawo zawierać związki małżeńskie z osobami przeciwnej płci.

                > Więc
                > dlaczego jeśli ja mam prawo pocałować moją dziewczynę na ulicy, dlaczego z tych samych powodów mój kumpel nie ma prawa pocałować faceta, którego kocha?
                A napisałem, że masz prawo całować się na ulicy?

                > "aktywność homoseksualna to akt egoizmu a nie miłości." Nie rozumiem.
                (8) Nikomu nie bądźcie nic dłużni poza wzajemną miłością. Kto bowiem miłuje bliźniego, wypełnił Prawo. (9) Albowiem przykazania: Nie cudzołóż, nie zabijaj, nie kradnij, nie pożądaj, i wszystkie inne - streszczają się w tym nakazie: Miłuj bliźniego swego jak siebie samego. (10) Miłość nie wyrządza zła bliźniemu. Przeto miłość jest doskonałym wypełnieniem Prawa.
                (List do Rzymian 13:5-10)
                A homnoseksualizm jest złem.

                Załóżmy
                > (nb. zupełnie o czymś zapomniałem, a teraz mi się przypomniało ---> KK
                > dopuszcza stosowanie kalendarzyka małżeńskiego, ergo dopuszcza seks nie służący prokreacji!!!
                Dopuszcza w przypadku prawdziwego małżeństwa, a jego celem jest również tworzenie całoosobowej więzi.

                ) że kocham się z moją narzeczoną, gdy ma dni niepłodne. Heh, jest
                > to akt egoizmu???
                Tak, bo to nie jest twoja żona, tylko narzeczona (kiedy ślub?), więc jest to przypadek nierządu.
                "2353 Nierząd jest zjednoczeniem cielesnym między wolnym mężczyzną i wolną kobietą poza małżeństwem. Jest on w poważnej sprzeczności z godnością osoby ludzkiej i jej płciowości w sposób naturalny podporządkowanej dobru małżonków, jak również przekazywaniu życia i wychowaniu dzieci. Poza tym nierząd jest poważnym wykroczeniem, gdy powoduje deprawację młodzieży." Źródło:
                www.katechizm.diecezja.elk.pl/rkkkIII-2-2.htm
                Ty zachwalając swój związek z partnerką możesz deprawować młodzież ewentualnie czytającą to forum - nie pomyślałeś o tym?
    • mamalgosia Re: Futurologia moralności 03.12.03, 13:31
      mam nadzieję , że jednak nie doczekamy tych czasów
      • arcykr3 Re: Futurologia moralności 03.12.03, 13:35
        mamalgosia napisała:

        > mam nadzieję, że jednak nie doczekamy tych czasów
        A co, myślisz, że wcześniej będzie koniec świata?
        • mamalgosia Re: Futurologia moralności 03.12.03, 13:55
          nie (chociaż nic nie miałabym przeciwko temu), myślę, że jednak nie stanie się
          to za mojego życia
    • mike_mike Re: Futurologia moralności 03.12.03, 13:43
      Zaraz, zaraz, jezeli pary hetero mogą się w miejscach publicznych obściskiwać i
      całować, to niby dla czego nie mogłyby robić tego pary homo?
      Jeżeli kogoś razi taka sytuacja, wystarczy odwrócić głowę i nie patrzeć.
      • arcykr3 Re: Futurologia moralności 03.12.03, 13:50
        mike_mike napisał:

        > Zaraz, zaraz, jezeli pary hetero mogą się w miejscach publicznych obściskiwać i> całować,
        Mogą (fizycznie), ale czy im wolno? Jeżeli tak, to do jakiego stopnia "zaognienia"?

        > to niby dla czego nie mogłyby robić tego pary homo?
        Homoseksualizm jest sprzeczny z planami Boga.
        (25) Prawdę Bożą przemienili oni w kłamstwo i stworzeniu oddawali cześć, i służyli jemu, zamiast służyć Stwórcy, który jest błogosławiony na wieki. Amen. (26) Dlatego to wydał ich Bóg na pastwę bezecnych namiętności: mianowicie kobiety ich przemieniły pożycie zgodne z naturą na przeciwne naturze. (27) Podobnie też i mężczyźni, porzuciwszy normalne współżycie z kobietą, zapałali nawzajem żądzą ku sobie, mężczyźni z mężczyznami uprawiając bezwstyd i na samych sobie ponosząc zapłatę należną za zboczenie. (28) A ponieważ nie uznali za słuszne zachować prawdziwe poznanie Boga, wydał ich Bóg na pastwę na nic niezdatnego rozumu, tak że czynili to, co się nie godzi.
        (List do Rzymian 1:25-28)

        > Jeżeli kogoś razi taka sytuacja, wystarczy odwrócić głowę i nie patrzeć.
        Prawdziwe odwracanie głowy zacznie się wtedy:
        (18) Patrzą i żywią pogardę, ale Pan ich wyśmieje. (19) I staną się potem wstrętną padliną i wiecznym pośmiewiskiem wśród zmarłych. Strąci ich bowiem na głowę - oniemiałych, i wstrząśnie nimi od posad, i zostaną do szczętu zniszczeni, i będą w udręczeniu, a pamięć o nich zaginie. (20) Z bojaźnią przyjdą zdać sprawę z win swoich, a w twarz ich oskarżą własne nieprawości.
        (Ks.Mądrości (w) 4:18-20)
        • mike_mike Ech... To wygląda mi na bełkot... 03.12.03, 14:02
          arcykr3 napisał:

          > mike_mike napisał:
          >
          > > Zaraz, zaraz, jezeli pary hetero mogą się w miejscach publicznych obściski
          > wać i> całować,
          > Mogą (fizycznie), ale czy im wolno? Jeżeli tak, to do jakiego
          stopnia "zaognien
          > ia"?

          Mogą i wolno im, nie ma przepisu zakazujacego takich praktyk, zatem wolno im.
          A co to jest stopień zaognienia?

          > > to niby dla czego nie mogłyby robić tego pary homo?
          > Homoseksualizm jest sprzeczny z planami Boga.

          Otóż, są dwie kategorie ludzi, określane czasem mianem ateistów oraz
          innowierców, którzy są poza jurysdykcją "planów Boga". Kierują się oni często
          zasadami różniącymi nieco od tych nauczanych w katechiźmie. I nie ma w tym nic
          złego, ponieważ świat jest tak zbudowany, że nie wszyscy wyznają te same
          zasady. Każdy ma prawo do wyznawania innych zasad niż te nauczane przez KRK

          > > Jeżeli kogoś razi taka sytuacja, wystarczy odwrócić głowę i nie patrzeć.
          > Prawdziwe odwracanie głowy zacznie się wtedy:
          > (18) Patrzą i żywią pogardę, ale Pan ich wyśmieje. (19) I staną się potem
          wstrę
          > tną padliną i wiecznym pośmiewiskiem wśród zmarłych. Strąci ich bowiem na
          głowę
          > - oniemiałych, i wstrząśnie nimi od posad, i zostaną do szczętu zniszczeni,
          i
          > będą w udręczeniu, a pamięć o nich zaginie. (20) Z bojaźnią przyjdą zdać
          sprawę
          > z win swoich, a w twarz ich oskarżą własne nieprawości.
          > (Ks.Mądrości (w) 4:18-20)

          Cóż, wizja którą roztaczaz, jest na prawdę okropna. Homoseksualiści powinni
          wobec tego zastanowić się dobrze nad sobą i nad obrzydliwym procederem
          praktykowanym na przystankach...
          • mamalgosia Re: Ech... To wygląda mi na bełkot... 03.12.03, 14:46
            mike_mike napisał:

            > . Homoseksualiści powinni
            > wobec tego zastanowić się dobrze nad sobą i nad obrzydliwym procederem
            > praktykowanym na przystankach...
            Dokładnie tak
          • arcykr3 Co ci wygląda na bełkot? 03.12.03, 14:47
            mike_mike napisał:

            > Mogą i wolno im, nie ma przepisu zakazujacego takich praktyk, zatem wolno im.
            (6) Lecz kto by się stał powodem grzechu dla jednego z tych małych, którzy wierzą we Mnie, temu byłoby lepiej kamień młyński zawiesić u szyi i utopić go w głębi morza. (7) Biada światu z powodu zgorszeń! Muszą wprawdzie przyjść zgorszenia, lecz biada człowiekowi, przez którego dokonuje się zgorszenie.
            (Ew.Mateusza 18:6-7)

            > A co to jest stopień zaognienia?
            Stopień rozbydzenia namiętności.
            >
            > > > to niby dla czego nie mogłyby robić tego pary homo?
            > > Homoseksualizm jest sprzeczny z planami Boga.
            >
            > Otóż, są dwie kategorie ludzi, określane czasem mianem ateistów oraz
            > innowierców, którzy są poza jurysdykcją "planów Boga".
            www.newadvent.org/summa/110303.htm
            www.newadvent.org/summa/110305.htm
            > Kierują się oni często
            > zasadami różniącymi nieco od tych nauczanych w katechiźmie.
            (47) Sługa, który zna wolę swego pana, a nic nie przygotował i nie uczynił zgodnie z jego wolą, otrzyma wielką chłostę. (48) Ten zaś, który nie zna jego woli i uczynił coś godnego kary, otrzyma małą chłostę. Komu wiele dano, od tego wiele wymagać się będzie; a komu wiele zlecono, tym więcej od niego żądać będą.
            (Ew.Łukasza 12:47-48)
            • mike_mike Re: Co ci wygląda na bełkot? 03.12.03, 14:53
              Drogi nasladowco Antykr'a jesli chcesz pogadać to staraj się wypowiadać
              własnymi słowami, bo to co robisz powaznie utrudnia jeśli nie uniemożliwia
              komunikację z Tobą.
              • arcykr Re: Co ci wygląda na bełkot? 03.12.03, 15:10
                arcykr = arcykr3
                • mike_mike Re: Co ci wygląda na bełkot? 03.12.03, 15:19
                  arcykr napisał:

                  > arcykr = arcykr3

                  Zatem to co napisalem tyczy się własnie Ciebie.
                  Zacznij mówić własnymi słowami = rozmowa.
                  • arcykr Re: Co ci wygląda na bełkot? 03.12.03, 15:27
                    mike_mike napisał:

                    > Zacznij mówić własnymi słowami = rozmowa.
                    Przecież lepiej sięgać do źródeł.
      • mamalgosia Re: Futurologia moralności 03.12.03, 13:57
        po pierwsze: pary hetero i pary homo to jednak nie to samo
        po drugie: publiczne obściskiwanie się hetero też nie uważam za stosowne
        • mike_mike Re: Futurologia moralności 03.12.03, 14:07
          mamalgosia napisała:

          > po pierwsze: pary hetero i pary homo to jednak nie to samo
          > po drugie: publiczne obściskiwanie się hetero też nie uważam za stosowne

          Cóż, pozostaje Ci wobec tego odwracanie głowy na widok jednych i drugich.
          Polska i tak jest pod tym względem pruderyjna. W innych europejskich stolicach,
          widok par homo, obejmujących się i całujacych to widok dość powszechny.
          • arcykr3 Re: Futurologia moralności 03.12.03, 14:50
            mike_mike napisał:

            > Polska i tak jest pod tym względem pruderyjna. W innych europejskich stolicach,
            > widok par homo, obejmujących się i całujacych to widok dość powszechny.
            Widać te stolice dotkną dotkliwsze plagi w Dzień Pański.
            • mike_mike Re: Futurologia moralności 03.12.03, 14:53
              arcykr3 napisał:

              > mike_mike napisał:
              >
              > > Polska i tak jest pod tym względem pruderyjna. W innych europejskich stoli
              > cach,
              > > widok par homo, obejmujących się i całujacych to widok dość powszechny.
              > Widać te stolice dotkną dotkliwsze plagi w Dzień Pański.

              No tak, to wszystko wyjaśnia...
              • mamalgosia Re: Futurologia moralności 03.12.03, 14:58
                to nic nie wyjaśnia, ale kto wie, może tak będzie
                A że coś jest powszechne, to nie znaczy, że dobre i że trzeba to naśladować
                • mike_mike Re: Futurologia moralności 03.12.03, 15:01
                  mamalgosia napisała:

                  > to nic nie wyjaśnia, ale kto wie, może tak będzie
                  > A że coś jest powszechne, to nie znaczy, że dobre i że trzeba to naśladować

                  To że coś nie jest dobre, nie znaczy wcale, że jest złe. To że coś jest przez
                  większość ludzi tolerowane, nie znaczy, że jest dobre.
                  Fakt jest taki, że jeśli ludzie nie posuwają się za daleko - w tym kontekście
                  obściskują się i całują - mogą robić to na co przyjdzie im ochota.
                  A to czy zostaną posmierci zepchnięci w piekielne otchłanie - to tylko
                  iwyłącznie ich problem.
                  • mamalgosia Re: Futurologia moralności 03.12.03, 15:06
                    eeeeh, niech Ci bedzie, muszę iść robić obiad.
                    Dla mnie jednak obściskiwanie się (pozostańmy już przy tej terminologii) to
                    intymna sprawa i na przystanku nie przystoi
                    • mike_mike Re: Futurologia moralności 03.12.03, 15:27
                      mamalgosia napisała:

                      > eeeeh, niech Ci bedzie, muszę iść robić obiad.
                      > Dla mnie jednak obściskiwanie się (pozostańmy już przy tej terminologii) to
                      > intymna sprawa i na przystanku nie przystoi

                      Widać już dawno tego nie robiłaś (obściskiwanie się w miejscach publicznych).
                      ja jako nastolatek bardzo często (to były zabawy hetero). Jakby Ci pwiedział co
                      potrafiliśmy robić z dziwczyną w miejscach publicznych (przystanek, kanjpa,
                      kino) byłabyś bardzo zgorszona.
                      • arcykr Re: Futurologia moralności 03.12.03, 15:28
                        mike_mike napisał:

                        > Widać już dawno tego nie robiłaś (obściskiwanie się w miejscach publicznych).
                        Askąd wiesz, czy onato w ogóle robiła?
                        • mike_mike Re: Futurologia moralności 03.12.03, 15:32
                          arcykr napisał:

                          > mike_mike napisał:
                          >
                          > > Widać już dawno tego nie robiłaś (obściskiwanie się w miejscach publicznyc
                          > h).
                          > Askąd wiesz, czy onato w ogóle robiła?

                          nie wiem, ale można taki wniosek wyciągnąć z jej wypowiedzi.
                          W każdym razie, już baaaardzo dawno tego nie robiła.
                          • arcykr Re: Futurologia moralności 03.12.03, 15:45
                            mike_mike napisał:

                            > > Askąd wiesz, czy onato w ogóle robiła?>
                            > nie wiem, ale można taki wniosek wyciągnąć z jej wypowiedzi.
                            W jaki sposób można wyciągnąć taki wniosek?

                            > W każdym razie, już baaaardzo dawno tego nie robiła.
                            To skąd wiesz, że w ogóle (w miejscu publicznym)?
                            • mike_mike Re: Futurologia moralności 03.12.03, 15:51
                              arcykr napisał:

                              > mike_mike napisał:
                              >
                              > > > Askąd wiesz, czy onato w ogóle robiła?>
                              > > nie wiem, ale można taki wniosek wyciągnąć z jej wypowiedzi.
                              > W jaki sposób można wyciągnąć taki wniosek?
                              >
                              > > W każdym razie, już baaaardzo dawno tego nie robiła.
                              > To skąd wiesz, że w ogóle (w miejscu publicznym)?

                              Jest generalnie osobą zgorzkniałą (niestetey, bo czsami wydaje się
                              sympatyczna). Osoby które robiły takie rzeczy z reguły potem ich nie krytykują.
                              • mamalgosia Re: Futurologia moralności 03.12.03, 18:57
                                zgorzkniała??? Eeee, to mnie nie znasz.
                                • mike_mike Re: Futurologia moralności 04.12.03, 10:52
                                  mamalgosia napisała:

                                  > zgorzkniała??? Eeee, to mnie nie znasz.

                                  No własnie, ale czasami z Twoich postów można wyciągnąć taki właśnie wniosek...
                                  Niestety.
                              • kochanica.francuza Re: Futurologia moralności 05.12.03, 16:58
                                mike_mike napisał:

                                > arcykr napisał:
                                >
                                > > mike_mike napisał:
                                > >
                                > > > > Askąd wiesz, czy onato w ogóle robiła?>
                                > > > nie wiem, ale można taki wniosek wyciągnąć z jej wypowiedzi.
                                > > W jaki sposób można wyciągnąć taki wniosek?
                                > >
                                > > > W każdym razie, już baaaardzo dawno tego nie robiła.
                                > > To skąd wiesz, że w ogóle (w miejscu publicznym)?
                                >
                                > Jest generalnie osobą zgorzkniałą (niestetey, bo czsami wydaje się
                                > sympatyczna). Osoby które robiły takie rzeczy z reguły potem ich nie
                                krytykują.
                                hej, ja robilam takie rzeczy, ale fajniej w domu - nie lubie, jak ludzie sie
                                gapia i wyci,agaja glupie wnioski
                                • mike_mike Re: Futurologia moralności 05.12.03, 17:03
                                  kochanica.francuza napisała:

                                  > mike_mike napisał:
                                  >
                                  > > arcykr napisał:
                                  > >
                                  > > > mike_mike napisał:
                                  > > >
                                  > > > > > Askąd wiesz, czy onato w ogóle robiła?>
                                  > > > > nie wiem, ale można taki wniosek wyciągnąć z jej wypowiedzi.
                                  > > > W jaki sposób można wyciągnąć taki wniosek?
                                  > > >
                                  > > > > W każdym razie, już baaaardzo dawno tego nie robiła.
                                  > > > To skąd wiesz, że w ogóle (w miejscu publicznym)?
                                  > >
                                  > > Jest generalnie osobą zgorzkniałą (niestetey, bo czsami wydaje się
                                  > > sympatyczna). Osoby które robiły takie rzeczy z reguły potem ich nie
                                  > krytykują.
                                  > hej, ja robilam takie rzeczy, ale fajniej w domu - nie lubie, jak ludzie sie
                                  > gapia i wyci,agaja glupie wnioski

                                  Ale od czasu doczasu... To jest podniecające, kiedy istnieje możliwość, że ktoś
                                  może Cię nakryć...
                                  • a000000 Re: Futurologia moralności 05.12.03, 17:05
                                    mike_mike napisał:

                                    > Ale od czasu doczasu... To jest podniecające, kiedy istnieje możliwość, że
                                    ktoś
                                    >
                                    > może Cię nakryć...

                                    Żarty waść sobie robisz??? To się chyba kwalifikuje do specjalisty.
                                    • mike_mike Re: Futurologia moralności 05.12.03, 17:06
                                      a000000 napisała:

                                      > mike_mike napisał:
                                      >
                                      > > Ale od czasu doczasu... To jest podniecające, kiedy istnieje możliwość, że
                                      >
                                      > ktoś
                                      > >
                                      > > może Cię nakryć...
                                      >
                                      > Żarty waść sobie robisz??? To się chyba kwalifikuje do specjalisty.

                                      Cóż, nie wiem po co usiłujesz mnie obrazić. Jesli nie potrafisz być uprzejma to
                                      nie odpowiadaj proszę na moje posty.
                                      • a000000 Re: Futurologia moralności 05.12.03, 17:16
                                        mike_mike napisał:

                                        > Cóż, nie wiem po co usiłujesz mnie obrazić. Jesli nie potrafisz być uprzejma
                                        to
                                        > nie odpowiadaj proszę na moje posty.



                                        Jestem nad wyraz uprzejma. Zadziwiasz mnie.
                                  • kochanica.francuza Re: Futurologia moralności 06.12.03, 10:42
                                    mike_mike napisał:

                                    > kochanica.francuza napisała:
                                    >
                                    > > mike_mike napisał:
                                    > >
                                    > > > arcykr napisał:
                                    > > >
                                    > > > > mike_mike napisał:
                                    > > > >
                                    > > > > > > Askąd wiesz, czy onato w ogóle robiła?>
                                    > > > > > nie wiem, ale można taki wniosek wyciągnąć z jej wypowiedzi
                                    > .
                                    > > > > W jaki sposób można wyciągnąć taki wniosek?
                                    > > > >
                                    > > > > > W każdym razie, już baaaardzo dawno tego nie robiła.
                                    > > > > To skąd wiesz, że w ogóle (w miejscu publicznym)?
                                    > > >
                                    > > > Jest generalnie osobą zgorzkniałą (niestetey, bo czsami wydaje się
                                    > > > sympatyczna). Osoby które robiły takie rzeczy z reguły potem ich nie
                                    > > krytykują.
                                    > > hej, ja robilam takie rzeczy, ale fajniej w domu - nie lubie, jak ludzie s
                                    > ie
                                    > > gapia i wyci,agaja glupie wnioski
                                    >
                                    > Ale od czasu doczasu... To jest podniecające, kiedy istnieje możliwość, że
                                    ktoś
                                    >
                                    > może Cię nakryć...
                                    dla mnie wrecz przeciwnie... ale ludzie som różne...
                        • mamalgosia Re: Futurologia moralności 03.12.03, 18:54
                          odpowiadam poniżej
                      • arcykr Re: Futurologia moralności 03.12.03, 15:30
                        mike_mike napisał:

                        > ja jako nastolatek bardzo często (to były zabawy hetero). Jakby Ci pwiedział co> potrafiliśmy robić z dziwczyną w miejscach publicznych (przystanek, kanjpa,
                        > kino) byłabyś bardzo zgorszona.
                        Nie miałeś wyrzutów sumienia?
                        • mike_mike Re: Futurologia moralności 03.12.03, 15:40
                          arcykr napisał:

                          > mike_mike napisał:
                          >
                          > > ja jako nastolatek bardzo często (to były zabawy hetero). Jakby Ci pwiedzi
                          > ał co> potrafiliśmy robić z dziwczyną w miejscach publicznych (przystanek, k
                          > anjpa,
                          > > kino) byłabyś bardzo zgorszona.
                          > Nie miałeś wyrzutów sumienia?

                          Nie.
                          • a000000 Re: Futurologia moralności 03.12.03, 16:40
                            Publiczne obściskiwanie się par jest wstrętne. A to dlatego, że jest
                            manifestacyjnym lekceważeniem osób trzecich, które nie życzą sobie być
                            narażonym na widoki niemiłe ich oku. I proszę nie proponować tym osobom aby się
                            odwróciły. Raczej proszę zachowywać się w miejscach publicznych jak przystoi
                            osobom dorosłym szanującym drugiego człowieka. Intymność winna być przeznaczona
                            wyłącznie dla dwojga, uczestnictwo osób trzecich jest conajmniej nienaturalne,
                            żeby nie powiedzieć - zboczone. Może o to chodzi tym parom? A może to rodzaj
                            ekshibicjonizmu? Jakby nie nazwać, dla mnie jest to ohydne i na takie pary
                            patrzę jak na niedorostki. I nie obchodzi mnie jak będzie za 500 lat. Ja żyję
                            dzisiaj i takie zachowanie mnie razi.
                            Arcykrze, widok par homoseksualnych publicznie manifestujących swoją odmienność
                            budzi we mnie BARDZO WIELKI NIESMAK graniczący z potępieniem. Nie ma mojego
                            przyzwolenia na takowe zachowania.
                            • nauma Re: Futurologia moralności 03.12.03, 16:49
                              Mocne słowa... Ja takich samych używam do publicznie: zalanych, rzygających,
                              sikających, drących ryja, kradnących, bijących innych, demolujących itd.
                              Takich jest coraz więcej, co krok to widzę. Za kilka lat to będzie norma.
                              Więc... wolę obściskujące się pary. Byle nie zaczęli się kochać albo pieścić
                              oralnie.
                              Gdy się całuję (bez obsceny, zaręczam) z Miłością Mego Życia, reszta świata nie
                              istnieje. Nie widzimy nikogo. I tak większości ludzi na tym świecie nie opłaca
                              się zauważać.
                              • a000000 Re: Futurologia moralności 03.12.03, 17:13
                                nauma napisał:

                                > Mocne słowa... Ja takich samych używam do publicznie: zalanych, rzygających,
                                > sikających, drących ryja, kradnących, bijących innych, demolujących itd.
                                > Takich jest coraz więcej, co krok to widzę. Za kilka lat to będzie norma.
                                > Więc... wolę obściskujące się pary. Byle nie zaczęli się kochać albo pieścić
                                > oralnie.

                                Zaręczam ci, że jakies 100 lat temu widok rzygającego pijaka był większą
                                rzadkością niż dzisiaj obściskujące się publicznie pary, nikt nie reagował,
                                nastąpiło coś co nazywa się "przyzwoleniem społecznym" i mamy zalew zachowań
                                niegodnych. I rzeczywiście doczekamy się "normy". Jeśli wobec zachowań
                                intymnych też będziemy obojętni, doczekamy się wszelkich przejawów publicznego
                                seksu, oralnego też.


                                > Gdy się całuję (bez obsceny, zaręczam) z Miłością Mego Życia, reszta świata
                                nie
                                >
                                > istnieje. Nie widzimy nikogo.

                                I wtedy pomyśl, że stoję obok i wcale nie jest mi obojętne Twoje zachowanie.
                                I jest mi łyso, że mnie lekceważąco nie widzisz.
                                • nauma Re: Futurologia moralności - do a000000 03.12.03, 17:18
                                  Nie zrozumiałaś... Lekceważenie jest działaniem świadomym. A ja wyłączam
                                  postrzeganie automatycznie, na 100% uczestniczę w pocałunku, a gdy wiem, że
                                  wokół mnie są ludzie, trwa to chwilkę. Niech Ci nie będzie łyso; pomyśl: jacy
                                  oni szczęśliwi, jaka łuna szczęścia od nich bije, jak to pięknie wygląda przy
                                  tych obdrapanych murach, zaśmieconych chodnikach...
                                  • arcykr Re: Futurologia moralności - do a000000 04.12.03, 08:29
                                    nauma napisał:

                                    > pomyśl: jacy
                                    > oni szczęśliwi, jaka łuna szczęścia od nich bije, jak to pięknie wygląda przy
                                    > tych obdrapanych murach, zaśmieconych chodnikach...
                                    Nie lubię dysonansów.
                                    • azm2 Re: Nie lubię dysonansów 04.12.03, 09:42
                                      "Nie lubię dysonansów".
                                      Czy to znaczy, że nie lubisz widoku ludzi całujących się "przy tych obdrapanych
                                      murach, zaśmieconych chodnikach..."? Przecież oni odsuwają od siebie ten widok,
                                      wyłączają się na chwilę z otaczającej ich paskudnej rzeczywistości. Upiększają
                                      ją na chwilę. Czy mam rozumieć, że wolałbyś, aby szli ponuro ze spuszczonymi
                                      oczami, żeby się kłócili albo bili? Wtedy byłby konsonans z otoczeniem?

                                      Ale myślę, że rozumiem twoje poglądy. Jeżeli lubisz odpoczywać przy muzyce
                                      żałobnej i nie wiesz, gdzie mógłbyć obejrzeć kwiaty (to informacje z twoich
                                      postów), to zgadzam się, że widok ludzi szczęśliwych ze swojej miłości może być
                                      dla ciebie nieprzyjemny, a nawet obraźliwy.

                                      A co do kwiatów, to mogę podpowiedzieć: rozejrzyj się po kościele, gdy w nim
                                      jesteś. W wielu kościołach zawsze są kwiaty w wazonach. Wiem, bo bywam w
                                      kościołach jako turysta.
                                      • arcykr Re: Nie lubię dysonansów 04.12.03, 10:27
                                        azm2 napisał:

                                        > "Nie lubię dysonansów".
                                        > Czy to znaczy, że nie lubisz widoku ludzi całujących się "przy tych obdrapanych
                                        > murach, zaśmieconych chodnikach..."?
                                        Całowanie w ogóle nie jest dla postronnych obserwatorów.

                                        > Ale myślę, że rozumiem twoje poglądy. Jeżeli lubisz odpoczywać przy muzyce
                                        > żałobnej
                                        Napisałem tak?
                                        • azm2 Re: Nie lubię dysonansów 04.12.03, 12:11
                                          napisałeś kilka miesięcy temu.
                                          Być może chodziło o muzykę do mszy żałobnych, ale to też muzyka żałobna.
                                      • a000000 Re: Nie lubię dysonansów 04.12.03, 11:13
                                        azm2 napisał:

                                        > postów), to zgadzam się, że widok ludzi szczęśliwych ze swojej miłości może
                                        być dla ciebie nieprzyjemny, a nawet obraźliwy.

                                        No cóż. Szczęście nie polega na publicznym uzewnętrznianiu go. Należy mieć
                                        umiar w zachowaniu. Jak to mówił poeta : trzeba się długo uczyć, aby nie
                                        zbłądzić i każdemu należną powinność wyrządzić. Jeśli wiem, że pewne zachowania
                                        nie są powszechnie uznane za właściwe, nie czynię tego publicznie. A publiczne
                                        okazywanie swojej seksualności nie jest zachowaniem powszechnie akceptowanym w
                                        naszym społeczeństwie. Dobre wychowanie polega na tym, aby liczyć się z
                                        uczuciami innych.
                                        Miłość jest dla dwojga, nie znosi świadków. W moich oczach publiczne zachowania
                                        seksualne nie są w dysonansie do śmieci i brudu naszych ulic.
                                        • mike_mike Re: Nie lubię dysonansów 04.12.03, 11:15
                                          a000000 napisała:

                                          > azm2 napisał:
                                          >
                                          > > postów), to zgadzam się, że widok ludzi szczęśliwych ze swojej miłości moż
                                          > e
                                          > być dla ciebie nieprzyjemny, a nawet obraźliwy.
                                          >
                                          > No cóż. Szczęście nie polega na publicznym uzewnętrznianiu go.

                                          Abstrachując od publicznego migdalenia. Ludzie szczęśliwi z reguły odczuwają
                                          potrzebę publicznego rozgłoszenia swojego szczęścia. I obiektywnie rzecz
                                          ujmując, należy cieszyć się z ich szczęścia razem z nimi.
                                        • arcykr Re: Nie lubię dysonansów 04.12.03, 17:23
                                          a000000 napisała:

                                          > W moich oczach publiczne zachowania>
                                          > seksualne nie są w dysonansie
                                          Anie uważasz, że są w dysonansie do samych siebie?
                                          • a000000 Re: Nie lubię dysonansów 04.12.03, 17:30
                                            arcykr napisał:

                                            > Anie uważasz, że są w dysonansie do samych siebie?

                                            Uważam, że publiczne zachowania seksualne uwłaczają godności zainteresowanych.
                                    • a000000 Re: Futurologia moralności - do a000000 04.12.03, 10:51
                                      arcykr napisał:

                                      > Nie lubię dysonansów.

                                      Ja też. Zwłaszcza w muzyce.
                                  • kochanica.francuza Re: Futurologia moralności - do a000000 05.12.03, 17:05
                                    nauma napisał:

                                    > Nie zrozumiałaś... Lekceważenie jest działaniem świadomym. A ja wyłączam
                                    > postrzeganie automatycznie, na 100% uczestniczę w pocałunku, a gdy wiem, że
                                    > wokół mnie są ludzie, trwa to chwilkę. Niech Ci nie będzie łyso; pomyśl: jacy
                                    > oni szczęśliwi, jaka łuna szczęścia od nich bije, jak to pięknie wygląda przy
                                    > tych obdrapanych murach, zaśmieconych chodnikach...
                                    a ja mysle: dlaczego im bylo dane, a mnie nie?
                                    i jest mi, uwierz, cholernie lyso...oczywiscie masz to w d...
                                    Z tego co piszesz, wynika, ze na brak "chaty" nie cierpicie, wiec o co chodzi?
                                • mamalgosia Re: Futurologia moralności 03.12.03, 19:00
                                  rzeczywiście mocne słowa, ale czasem ludźmi trzeba potrząsnąć
                              • kochanica.francuza Re: Futurologia moralności 05.12.03, 17:02
                                nauma napisał:

                                > Mocne słowa... Ja takich samych używam do publicznie: zalanych, rzygających,
                                > sikających, drących ryja, kradnących, bijących innych, demolujących itd.
                                > Takich jest coraz więcej, co krok to widzę. Za kilka lat to będzie norma.
                                > Więc... wolę obściskujące się pary. Byle nie zaczęli się kochać albo pieścić
                                > oralnie.
                                > Gdy się całuję (bez obsceny, zaręczam) z Miłością Mego Życia, reszta świata
                                nie
                                >
                                > istnieje. Nie widzimy nikogo. I tak większości ludzi na tym świecie nie
                                opłaca
                                > się zauważać.
                                to mile, ale jakze egoistyczne
                                patrza na Ciebie wtedy ludzie, którym milość ich zycia zmarla lub zginęa w
                                wypadku, lub porzuciła ich, lub nigdy ich nie chciala.
                                jedna z nich jestem ja
                                oczywiscie ich tragedie sa niegodne zauwazenia wobec Waszej milości;-(((
                                to tak, jakby ostentacyjnie uprawiac gimnastyke na oczach kaleki.
                                rozumiem, ze jestem niegodna zauwazenia w Twoich cennych oczach, ale moze
                                przynajmniej szacunku?
                                Czy moja nieszczęśliwa miłośc jest mniej warta od Twojej - spelnionej?
                                • kochanica.francuza Nauma, to i "do a000000" bylo do ciebie 06.12.03, 10:47
                                  kochanica.francuza napisała:

                                  > nauma napisał:
                                  >
                                  > > Mocne słowa... Ja takich samych używam do publicznie: zalanych, rzygającyc
                                  > h,
                                  > > sikających, drących ryja, kradnących, bijących innych, demolujących itd.
                                  > > Takich jest coraz więcej, co krok to widzę. Za kilka lat to będzie norma.
                                  > > Więc... wolę obściskujące się pary. Byle nie zaczęli się kochać albo pieśc
                                  > ić
                                  > > oralnie.
                                  > > Gdy się całuję (bez obsceny, zaręczam) z Miłością Mego Życia, reszta świat
                                  > a
                                  > nie
                                  > >
                                  > > istnieje. Nie widzimy nikogo. I tak większości ludzi na tym świecie nie
                                  > opłaca
                                  > > się zauważać.
                                  > to mile, ale jakze egoistyczne
                                  > patrza na Ciebie wtedy ludzie, którym milość ich zycia zmarla lub zginęa w
                                  > wypadku, lub porzuciła ich, lub nigdy ich nie chciala.
                                  > jedna z nich jestem ja
                                  > oczywiscie ich tragedie sa niegodne zauwazenia wobec Waszej milości;-(((
                                  > to tak, jakby ostentacyjnie uprawiac gimnastyke na oczach kaleki.
                                  > rozumiem, ze jestem niegodna zauwazenia w Twoich cennych oczach, ale moze
                                  > przynajmniej szacunku?
                                  > Czy moja nieszczęśliwa miłośc jest mniej warta od Twojej - spelnionej?
                                  tylko zle sie wkleilo.
                                  • nauma Do Kochanicy 08.12.03, 14:26
                                    Primo: owszem, mamy chatę, ale nie widzę powodów, dla których cieszyć się
                                    miłością tylko w czterech ścianach. Zwłaszcza, że do domu przyjeżdżamy ze
                                    względu na pracę tylko po to, żeby spać.
                                    Secundo: nie mam kogokolwiek w d... To tak, jakbyś sugerowała, że cieszę się
                                    miłością na złość nieszczęśliwym - myślę sobie: "ha, patrzcie na nas i
                                    zgrzytajcie zębami, ale nie dla psa kiełbasa!" Przytulam i całuję
                                    najpiękniejszą istotę na świecie tak samo, jakbym publicznie skakał do góry z
                                    radości, albo w drugą stronę - płakał. Poza tym: wiele lat czekałem na miłość,
                                    tęskniłem za nią codziennie, czasem widząc zakochane pary miałem dołka, ale
                                    częściej myślałem: "tylu ludziom się udaje kochać z wzajemnością, więc i ja
                                    kiedyś tak pokocham!"
                                    Tertio - napisałaś: "to mile, ale jakze egoistyczne
                                    > > patrza na Ciebie wtedy ludzie, którym milość ich zycia zmarla lub zginęa w
                                    >
                                    > > wypadku, lub porzuciła ich, lub nigdy ich nie chciala.
                                    > > jedna z nich jestem ja
                                    > > oczywiscie ich tragedie sa niegodne zauwazenia wobec Waszej milości;-(((
                                    > > to tak, jakby ostentacyjnie uprawiac gimnastyke na oczach kaleki.
                                    > > rozumiem, ze jestem niegodna zauwazenia w Twoich cennych oczach, ale moze
                                    > > przynajmniej szacunku?
                                    > > Czy moja nieszczęśliwa miłośc jest mniej warta od Twojej - spelnionej?
                                    Zgodnie z Twoją teorią to nawet nie można się uśmiechać na ulicy, bo komuś jest
                                    smutno... A zresztą... Byłem wczoraj na oddziale neurologii w szpitalu, tam
                                    gdzie leżą ludzie po udarach. Głównie starsi, fatalnie wyglądający... Z jednej
                                    strony patrzyła na nas starsza pani, której chyba nikt nie odwiedza - i co,
                                    żeby było równo, mam olać bliską osobę i jej nie odwiedzać? Nie przytulać
                                    publicznie mojej płaczącej narzeczonej??? Samemu się pochlastać, żebym nie kłuł
                                    oczu tym, którzy samemu nie są w stanie zrobić kilku kroków??? I jeszcze z
                                    innej strony: czy mam zamykać oczy, gdy widzę jak ktoś ma w pełni sprawne obie
                                    ręce? Obwieszczać wobec: "jaki to ja jestem nieszczęśliwy, moja lewa dłoń do
                                    niczego się nie nadaje poza podrapaniem po głowie!" Bądźmy wszyscy ponurzy jak
                                    ocet siedmiu złodziei, kamienujmy wszystkich zakochanych. Niech znikną z
                                    naszych oczu, skoro nas nikt nie kocha. Wspaniała perspektywa, nie?
                                    I na koniec: nie ponoszę odpowiedzialności za to, że ktoś ma doła i moim
                                    własnym, prywatnym szczęściem nie mogę przez to epatować. Mogę za to podać
                                    pomocną dłoń, wspomóc słowem czy czynem. Ale nie wyrzeknę się swoich uczuć, gdy
                                    te są po prostu piękne. Tak jak piekny dla mnie jest pocałunek tej Jedynej.
                                    • arcykr Re: Do Kochanicy 09.12.03, 07:47
                                      nauma napisał:

                                      > Głównie starsi, fatalnie wyglądający... Z jednej
                                      > strony patrzyła na nas starsza pani, której chyba nikt nie odwiedza - i co,
                                      > żeby było równo, mam olać bliską osobę i jej nie odwiedzać?
                                      Można było okazać jakiś życzliwy gest tej pani...

                                      Nie przytulać
                                      > publicznie mojej płaczącej narzeczonej???
                                      Co innego przytulanie pocieszające w sposób czysty, aco innego przez ucieczkę w seks jak w narkotyk.

                                      Samemu się pochlastać, żebym nie kłuł
                                      > oczu tym, którzy samemu nie są w stanie zrobić kilku kroków???
                                      Mnie niedawno przydażyło się coś takiego: Szedłem sobie szybko i swobodnie (w dodatku było trochę "z górki"), i naprzeciwko mnie pojawiło się matka z córka mającą bardzo koślawe nogi i przez to chodzącą z trudem. Córce widocznie zrobiło się przykro, więc matka zaczęła ją pocieszaćw sposób bardzo niechrześcijański a mianowicie, że pewnie ja mam wielkie problemy i szybkie i swobodne chodzenie traktuję jako formę ucieczki i kompensacji, za to ta córka ma sprawne ręce i głowę (tak jakbym ja nie miał).
                                      Ale nie chodzi o to, żeby niepokazywaćludziom, że jest mi dobrze, tylko,żeby nie pokazywać w zbyt jawny sposób tego, co jest tak święte jak miłość oblubieńcza (przynajmniej z natury, bo grzech stanowi jej profanację).
                                      (1) Teraz jednak dla tych, którzy są w Chrystusie Jezusie, nie ma już potępienia. (2) Albowiem prawo Ducha, który daje życie w Chrystusie Jezusie, wyzwoliło cię spod prawa grzechu i śmierci. (3) Co bowiem było niemożliwe dla Prawa, ponieważ ciało czyniło je bezsilnym, [tego dokonał Bóg]. On to zesłał Syna swego w ciele podobnym do ciała grzesznego i dla [usunięcia] grzechu wydał w tym ciele wyrok potępiający grzech, (4) aby to, co nakazuje Prawo, wypełniło się w nas, o ile postępujemy nie według ciała, ale według Ducha. (5) Ci bowiem, którzy żyją według ciała, dążą do tego, czego chce ciało; ci zaś, którzy żyją według Ducha - do tego, czego chce Duch. (6) Dążność bowiem ciała prowadzi do śmierci, dążność zaś Ducha - do życia i pokoju. (7) A to dlatego, że dążność ciała wroga jest Bogu, nie podporządkowuje się bowiem Prawu Bożemu, ani nawet nie jest do tego zdolna. (8) A ci, którzy żyją według ciała, Bogu podobać się nie mogą. (9) Wy jednak nie żyjecie według ciała, lecz według Ducha, jeśli tylko Duch Boży w was mieszka. Jeżeli zaś kto nie ma Ducha Chrystusowego, ten do Niego nie należy. (10) Jeżeli natomiast Chrystus w was mieszka, ciało wprawdzie podlega śmierci ze względu na [skutki] grzechu duch jednak posiada życie na skutek usprawiedliwienia. (11) A jeżeli mieszka w was Duch Tego, który Jezusa wskrzesił z martwych, to Ten, co wskrzesił Chrystusa <Jezusa> z martwych, przywróci do życia wasze śmiertelne ciała mocą mieszkającego w was swego Ducha. (12) Jesteśmy więc, bracia, dłużnikami, ale nie ciała, byśmy żyć mieli według ciała. (13) Bo jeżeli będziecie żyli według ciała, czeka was śmierć. Jeżeli zaś przy pomocy Ducha uśmiercać będziecie popędy ciała - będziecie żyli. (14) Albowiem wszyscy ci, których prowadzi Duch Boży, są synami Bożymi. (15) Nie otrzymaliście przecież ducha niewoli, by się znowu pogrążyć w bojaźni, ale otrzymaliście ducha przybrania za synów, w którym możemy wołać: Abba, Ojcze!
                                      (List do Rzymian 8:1-15)
                                      • nauma Re: Do Kochanicy 09.12.03, 13:00
                                        Można było - narzeczona napoiła starszą panią herbatką, ja poprawiłem poduchę i
                                        dodatkowo zamieniliśmy z nią parę słów. Arcykr, nie wiem jak tobie, ale mi
                                        wiele spraw wydaje się oczywistych na tyle, by nie musieć o nich pisać.
                                        Powyższy tekst wsadzam tylko po to, żeby mieć święty spokój.
                                        Seks to narkotyk???????????
                                        Sorki, ale żaden lekarz nie wykrył u mnie dotąd uzależnienia od seksu. Poza tym
                                        jeżeli już porównujesz ze sobą tak odmienne zjawiska, to dlaczego by nie
                                        porównać... religii z narkotykami?
                                        • arcykr Re: Do Kochanicy 09.12.03, 13:13
                                          nauma napisał:

                                          > Można było - narzeczona napoiła starszą panią herbatką, ja poprawiłem poduchę i
                                          > dodatkowo zamieniliśmy z nią parę słów.
                                          Pięknie. :)

                                          Arcykr, nie wiem jak tobie, ale mi
                                          > wiele spraw wydaje się oczywistych na tyle, by nie musieć o nich pisać.
                                          Ale te sprawy nie muszą być oczywiste dla innych odwiedzających swoich bliskich w szpitalu...

                                          > Seks to narkotyk???????????
                                          Mozna tak go potraktować.

                                          > Sorki, ale żaden lekarz nie wykrył u mnie dotąd uzależnienia od seksu. Poza tym>
                                          > jeżeli już porównujesz ze sobą tak odmienne zjawiska, to dlaczego by nie
                                          > porównać... religii z narkotykami?
                                          Już to zrobiono. A według mnie religia wtedy staje się narkotykiem, kiedy nie prowadzi do rozwoj ale do degradacji z powodu np. religijności lękowej albo przeciwnie, przeżywanej w zuchwałości i z "szerokim" sumieniem.
                                          Sumienie nie powinno być ani skrypulanckie ani zbyt szerokie (liberalne).
                                          • kochanica.francuza Re: Do Kochanicy 09.12.03, 18:55
                                            arcykr napisał:

                                            > nauma napisał:
                                            >
                                            > > Można było - narzeczona napoiła starszą panią herbatką, ja poprawiłem podu
                                            > chę i
                                            > > dodatkowo zamieniliśmy z nią parę słów.
                                            > Pięknie. :)
                                            >
                                            > Arcykr, nie wiem jak tobie, ale mi
                                            > > wiele spraw wydaje się oczywistych na tyle, by nie musieć o nich pisać.
                                            > Ale te sprawy nie muszą być oczywiste dla innych odwiedzających swoich
                                            bliskich
                                            > w szpitalu...
                                            >
                                            > > Seks to narkotyk???????????
                                            > Mozna tak go potraktować.
                                            >
                                            Zależy u kogo.
                                            Może nim być, a może nie być.

                                            > > Sorki, ale żaden lekarz nie wykrył u mnie dotąd uzależnienia od seksu. Poz
                                            > a tym>
                                            > > jeżeli już porównujesz ze sobą tak odmienne zjawiska, to dlaczego by nie
                                            > > porównać... religii z narkotykami?
                                            > Już to zrobiono. A według mnie religia wtedy staje się narkotykiem, kiedy nie
                                            p
                                            > rowadzi do rozwoj ale do degradacji z powodu np. religijności lękowej albo
                                            prze
                                            > ciwnie, przeżywanej w zuchwałości i z "szerokim" sumieniem.
                                            > Sumienie nie powinno być ani skrypulanckie ani zbyt szerokie (liberalne).
                            • mike_mike Re: Futurologia moralności 03.12.03, 16:51
                              a000000 napisała:

                              > Publiczne obściskiwanie się par jest wstrętne. A to dlatego, że jest
                              > manifestacyjnym lekceważeniem osób trzecich, które nie życzą sobie być
                              > narażonym na widoki niemiłe ich oku. I proszę nie proponować tym osobom aby
                              się
                              >
                              > odwróciły. Raczej proszę zachowywać się w miejscach publicznych jak przystoi
                              > osobom dorosłym szanującym drugiego człowieka. Intymność winna być
                              przeznaczona

                              Miłość powoli przestaje być intymna. Poza tym zauważ, że często stosunki damsko-
                              męskie nie opierają się na miłości, tylko zwykłym pożądaniu. Co intymnego
                              znajdujesz w pożadaniu?



                              > wyłącznie dla dwojga, uczestnictwo osób trzecich jest conajmniej
                              nienaturalne,
                              > żeby nie powiedzieć - zboczone. Może o to chodzi tym parom? A może to rodzaj
                              > ekshibicjonizmu? Jakby nie nazwać, dla mnie jest to ohydne i na takie pary
                              > patrzę jak na niedorostki. I nie obchodzi mnie jak będzie za 500 lat. Ja żyję
                              > dzisiaj i takie zachowanie mnie razi.
                              > Arcykrze, widok par homoseksualnych publicznie manifestujących swoją
                              odmienność
                              >
                              > budzi we mnie BARDZO WIELKI NIESMAK graniczący z potępieniem. Nie ma mojego
                              > przyzwolenia na takowe zachowania.

                              Czy istnieje coś co nie budzi Twojego niesmaku?
                              • a000000 Re: Futurologia moralności 03.12.03, 17:17
                                mike_mike napisał:

                                > Miłość powoli przestaje być intymna. Poza tym zauważ, że często stosunki
                                damsko
                                > -
                                > męskie nie opierają się na miłości, tylko zwykłym pożądaniu. Co intymnego
                                > znajdujesz w pożadaniu?

                                Żarty sobie stroisz? Wiesz jak się nazywa pożądanie bez miłości????
                                >

                                > Czy istnieje coś co nie budzi Twojego niesmaku?

                                Oczywiście. Lecz nie jest to ekshibicjonizm.
                                • mike_mike Re: Futurologia moralności 04.12.03, 10:58
                                  a000000 napisała:

                                  > mike_mike napisał:
                                  >
                                  > > Miłość powoli przestaje być intymna. Poza tym zauważ, że często stosunki
                                  > damsko
                                  > > -
                                  > > męskie nie opierają się na miłości, tylko zwykłym pożądaniu. Co intymnego
                                  > > znajdujesz w pożadaniu?
                                  >
                                  > Żarty sobie stroisz? Wiesz jak się nazywa pożądanie bez miłości????

                                  Wiem, pożadanie bez miłości nazywa się pożądanie.

                                  > > Czy istnieje coś co nie budzi Twojego niesmaku?
                                  >
                                  > Oczywiście. Lecz nie jest to ekshibicjonizm.

                                  Twój niesmak budzi ekshibicjonizm, ekshibicjoniści, czy całe zjawisko ogólnie?
                                  A próbowałaś kiedyś coś co podpada pod tę definicję? Może jakies pieszczoty na
                                  odludnej plaży? Niezależnie od tego czy to smaczne czy nie, jest bardzo
                                  podniecające.
                                  • a000000 Re: Futurologia moralności 04.12.03, 11:27
                                    mike_mike napisał:

                                    > Twój niesmak budzi ekshibicjonizm, ekshibicjoniści, czy całe zjawisko
                                    ogólnie?
                                    > A próbowałaś kiedyś coś co podpada pod tę definicję? Może jakies pieszczoty
                                    na
                                    > odludnej plaży? Niezależnie od tego czy to smaczne czy nie, jest bardzo
                                    > podniecające.

                                    Niestety, wręcz przeciwnie. I to mało, że nie podniecające, ale jeszcze
                                    uwłaczające mojej godności. Człowiek ma po to rozum, aby znał "proporcyum". jak
                                    mówił nieodżałowaniej pamięci Zagłoba.
                                    • mike_mike Re: Futurologia moralności 04.12.03, 11:32
                                      a000000 napisała:

                                      > mike_mike napisał:
                                      >
                                      > > Twój niesmak budzi ekshibicjonizm, ekshibicjoniści, czy całe zjawisko
                                      > ogólnie?
                                      > > A próbowałaś kiedyś coś co podpada pod tę definicję? Może jakies pieszczot
                                      > y
                                      > na
                                      > > odludnej plaży? Niezależnie od tego czy to smaczne czy nie, jest bardzo
                                      > > podniecające.
                                      >
                                      > Niestety, wręcz przeciwnie. I to mało, że nie podniecające, ale jeszcze
                                      > uwłaczające mojej godności. Człowiek ma po to rozum, aby znał "proporcyum".
                                      jak
                                      >
                                      > mówił nieodżałowaniej pamięci Zagłoba.

                                      No widzisz, to najzupełniej normalne w świecie, nie podnieca Cię to, nie chcesz
                                      tego robić i nie robisz.
                                      • a000000 Re: Futurologia moralności 04.12.03, 11:55
                                        mike_mike napisał:

                                        > No widzisz, to najzupełniej normalne w świecie, nie podnieca Cię to, nie
                                        chcesz
                                        >
                                        > tego robić i nie robisz.


                                        Sprawa oczywista.
                                        A gdyby tak podniecały nie nienormalne zachowania seksualne, to co?
                                        Usprawiedliwiłbyś "obrazę moralności publicznej"???
                                        • mike_mike Re: Futurologia moralności 04.12.03, 12:08
                                          a000000 napisała:

                                          > mike_mike napisał:
                                          >
                                          > > No widzisz, to najzupełniej normalne w świecie, nie podnieca Cię to, nie
                                          > chcesz
                                          > >
                                          > > tego robić i nie robisz.
                                          >
                                          >
                                          > Sprawa oczywista.
                                          > A gdyby tak podniecały nie nienormalne zachowania seksualne, to co?
                                          > Usprawiedliwiłbyś "obrazę moralności publicznej"???

                                          przede wszystkim nie istnieje coś takiego jak moralność publiczna. Moralność
                                          różni się pomiędzy narodami, pomiędzy warstwami społecznymi, a nawet pomiędzy
                                          ludźmi w obrębie warstw.
                                          • a000000 Re: Futurologia moralności 04.12.03, 16:13
                                            mike_mike napisał:

                                            > przede wszystkim nie istnieje coś takiego jak moralność publiczna.

                                            Tak? To rozbierz się do golasa i wyjdź na ulicę, a zobaczysz za co staniesz
                                            przed sądem grodzkim (dawne kolegium).

                                            • mike_mike Re: Futurologia moralności 04.12.03, 16:18
                                              a000000 napisała:

                                              > mike_mike napisał:
                                              >
                                              > > przede wszystkim nie istnieje coś takiego jak moralność publiczna.
                                              >
                                              > Tak? To rozbierz się do golasa i wyjdź na ulicę, a zobaczysz za co staniesz
                                              > przed sądem grodzkim (dawne kolegium).
                                              >

                                              Przed sądem odpowiada się, nie za złamanie "moralnosci publicznej" ale za
                                              złamanie prawa.
                                              • arcykr Re: Futurologia moralności 04.12.03, 17:21
                                                mike_mike napisał:

                                                > Przed sądem odpowiada się, nie za złamanie "moralnosci publicznej" ale za
                                                > złamanie prawa.
                                                Zależy, przed jakim sądem.
                                                • mike_mike Re: Futurologia moralności 05.12.03, 10:02
                                                  arcykr napisał:

                                                  > mike_mike napisał:
                                                  >
                                                  > > Przed sądem odpowiada się, nie za złamanie "moralnosci publicznej" ale za
                                                  > > złamanie prawa.
                                                  > Zależy, przed jakim sądem.

                                                  Na razie mówimy o jedynym sądzie który istnieje na tym, doczesnym świecie.
                                                  • arcykr Re: Futurologia moralności 05.12.03, 10:14
                                                    mike_mike napisał:

                                                    > Na razie mówimy o jedynym sądzie który istnieje na tym, doczesnym świecie.
                                                    Nie należy mieć klapek na oczach...
                                                  • mike_mike Re: Futurologia moralności 05.12.03, 10:28
                                                    arcykr napisał:

                                                    > mike_mike napisał:
                                                    >
                                                    > > Na razie mówimy o jedynym sądzie który istnieje na tym, doczesnym świecie.
                                                    > Nie należy mieć klapek na oczach...
                                                    To Ty je masz. Istneinia tamtego sądu nie możesz udowdnić, więc w naszych
                                                    rozwaaniach możemy go pominąć.
                                                  • arcykr Re: Futurologia moralności 06.12.03, 08:28
                                                    mike_mike napisał:

                                                    > Istneinia tamtego sądu nie możesz udowdnić, więc w naszych
                                                    > rozważaniach możemy go pominąć.
                                                    www.newadvent.org/summa/508700.htm
                                                    www.newadvent.org/summa/508800.htm
                                                    www.newadvent.org/summa/508900.htm
                                                  • mike_mike Re: Futurologia moralności 08.12.03, 11:40
                                                    arcykr napisał:

                                                    > mike_mike napisał:
                                                    >
                                                    > > Istneinia tamtego sądu nie możesz udowdnić, więc w naszych
                                                    > > rozważaniach możemy go pominąć.
                                                    > www.newadvent.org/summa/508700.htm
                                                    > www.newadvent.org/summa/508800.htm
                                                    > www.newadvent.org/summa/508900.htm

                                                    Antykr, ja tych Twoich linków nawet nie otwieram. Sugeruję, wypowiedź własnymi
                                                    słowami.
                              • mamalgosia Re: Futurologia moralności 03.12.03, 19:01
                                to, że miłość przestaje być intymna, nie oznacza, że to dobrze
                                • mike_mike Re: Futurologia moralności 04.12.03, 11:01
                                  mamalgosia napisała:

                                  > to, że miłość przestaje być intymna, nie oznacza, że to dobrze

                                  Ale nie oznacza też, że źle. Tak na prawdę liczy się zdanie pary. Jezeli obojgu
                                  nie przeszkadza, że ich miłość nie jest intymna... natomiast jesli intymność
                                  przynajmniej dla 50% jest istotna, wtedy miłość musi pozostać w sferze
                                  intymności. Ot i cała prawda.
                                  • arcykr Re: Futurologia moralności 04.12.03, 17:31
                                    mike_mike napisał:

                                    > Tak na prawdę liczy się zdanie pary. Jezeli obojgu>
                                    > nie przeszkadza, że ich miłość nie jest intymna...
                                    A jeżeli innym przeszkadza?
                                    • mike_mike Re: Futurologia moralności 05.12.03, 10:09
                                      arcykr napisał:

                                      > mike_mike napisał:
                                      >
                                      > > Tak na prawdę liczy się zdanie pary. Jezeli obojgu>
                                      > > nie przeszkadza, że ich miłość nie jest intymna...
                                      > A jeżeli innym przeszkadza?

                                      Jak może komuś przeszkadzać to że ludzie się kochają? Czy miłość, na prawdę
                                      może osobom trzecim przeszkadzać (nie mówię o zazdrosci)? Czy Tobie
                                      przeszkadza, to że inni ludzie się kochają?
                                      • arcykr Re: Futurologia moralności 05.12.03, 10:15
                                        mike_mike napisał:

                                        > Jak może komuś przeszkadzać to że ludzie się kochają?
                                        Otóż tak naprawdę się nie kochają, skoro się obmacują publicznie...
                                        • mike_mike Re: Futurologia moralności 05.12.03, 10:29
                                          arcykr napisał:

                                          > mike_mike napisał:
                                          >
                                          > > Jak może komuś przeszkadzać to że ludzie się kochają?
                                          > Otóż tak naprawdę się nie kochają, skoro się obmacują publicznie...
                                          Widać miłości też nie rozumiesz... Podrośniesz trochę, to pewnie Ci się odmieni.
                                          • a000000 Re: Futurologia moralności 05.12.03, 12:08
                                            mike_mike napisał:

                                            > arcykr napisał:
                                            >
                                            > > mike_mike napisał:
                                            > >
                                            > > > Jak może komuś przeszkadzać to że ludzie się kochają?
                                            > > Otóż tak naprawdę się nie kochają, skoro się obmacują publicznie...
                                            > Widać miłości też nie rozumiesz... Podrośniesz trochę, to pewnie Ci się
                                            odmieni

                                            Ja już jestem dostatecznie podrośnięta, lecz zgadzam się z arcykrem. Prawdziwa
                                            miłość nie naraża się na ciekawskie spojrzenia gapiów. Zrozumiesz to mike, jak
                                            podrośniesz.
                                            > .
                                            • mike_mike Re: Futurologia moralności 05.12.03, 12:18
                                              a000000 napisała:

                                              > mike_mike napisał:
                                              >
                                              > > arcykr napisał:
                                              > >
                                              > > > mike_mike napisał:
                                              > > >
                                              > > > > Jak może komuś przeszkadzać to że ludzie się kochają?
                                              > > > Otóż tak naprawdę się nie kochają, skoro się obmacują publicznie...
                                              > > Widać miłości też nie rozumiesz... Podrośniesz trochę, to pewnie Ci się
                                              > odmieni
                                              >
                                              > Ja już jestem dostatecznie podrośnięta, lecz zgadzam się z arcykrem.
                                              Prawdziwa
                                              > miłość nie naraża się na ciekawskie spojrzenia gapiów. Zrozumiesz to mike,
                                              jak
                                              > podrośniesz.

                                              Może nigdy nie przeżywałaś prawdziwej miłości....
                                              • a000000 Re: Futurologia moralności 05.12.03, 12:26
                                                mike_mike napisał:

                                                >
                                                > Może nigdy nie przeżywałaś prawdziwej miłości....

                                                Wierz mi mike, też byłam młoda i przeżywałam różne szaleństwa. Na pewno jesteś
                                                zakochany, do tego hormony szaleją jak to w młodości bywa. A jeśli chcesz się
                                                coś dowiedzieć o prawdziwej miłości ,przeczytaj pierwszy list św Pawła do
                                                Koryntian 13, 1-13
                                                • mike_mike Re: Futurologia moralności 05.12.03, 12:31
                                                  a000000 napisała:

                                                  > mike_mike napisał:
                                                  >
                                                  > >
                                                  > > Może nigdy nie przeżywałaś prawdziwej miłości....
                                                  >
                                                  > Wierz mi mike, też byłam młoda i przeżywałam różne szaleństwa. Na pewno
                                                  jesteś
                                                  > zakochany, do tego hormony szaleją jak to w młodości bywa. A jeśli chcesz się
                                                  > coś dowiedzieć o prawdziwej miłości ,przeczytaj pierwszy list św Pawła do
                                                  > Koryntian 13, 1-13

                                                  Cóż, jestem statecznym małżonkiem, bynajmnej nie zakochanym - nie w tej chwili.
                                                  Prawde o prawdziwej miłości poznaję, że się tak wyrażę z autopsji i nie sądzę,
                                                  żeby literatura przez Ciebie polecana była pomocna i potrzebna.
                                                  A w sytuacji kiedy cytuję "hormony szaleją" z reguły nie obchodzi nas opinia
                                                  otoczenia. Taka prawda, jeśli nigdy tego nie czułaś, to szaleństwa o których
                                                  piszesz nigdy nie były prawdziwym zakochaniem.
                            • arcykr Re: Futurologia moralności 03.12.03, 18:31
                              a000000 napisała:

                              > Arcykrze, widok par homoseksualnych publicznie manifestujących swoją odmienność>
                              > budzi we mnie BARDZO WIELKI NIESMAK graniczący z potępieniem.
                              Lepiej się módl a nie potepiaj.
                              • a000000 Re: Futurologia moralności 03.12.03, 18:48
                                arcykr napisał:

                                > Lepiej się módl a nie potepiaj.

                                Nie potrafię. Stosunki homo są dla mnie ohydne. Pismo zaś mówi, że w oczach
                                Boga są obrzydliwe i karane śmiercią. Rozumiem, że śmiercią duszy, czyli
                                piekłem.
                                • arcykr Re: Futurologia moralności 03.12.03, 18:55
                                  a000000 napisała:

                                  > Pismo zaś mówi, że w oczach
                                  > Boga są obrzydliwe i karane śmiercią. Rozumiem, że śmiercią duszy, czyli
                                  > piekłem.
                                  To właśnie powód, żeby się modlić o nawrócenie aktywnych homoseksualistów.
                                  • a000000 Re: Futurologia moralności 04.12.03, 10:49
                                    arcykr napisał:


                                    > To właśnie powód, żeby się modlić o nawrócenie aktywnych homoseksualistów.

                                    Nie da się. Tu nie chodzi o poglądy czy wierzenia, aby możliwe
                                    było "nawrócenie". Sprawa leży w chemii wydzielającej się w mózgu i genach, w
                                    których podobno (nie na 100%) jest zakodowana preferencja seksualna osobnika.
                                    Co najwyżej możemy się modlić, aby Bóg zesłał na medycynę oświecenie, coby ta
                                    wynalazła sposób na tą przypadłość. Ale to wymaga manipulacji w genach. Może
                                    przynieść ludzkości więcej szkody niż pożytku.
                                    • mike_mike Re: Futurologia moralności 04.12.03, 11:04
                                      a000000 napisała:

                                      > arcykr napisał:
                                      >
                                      >
                                      > > To właśnie powód, żeby się modlić o nawrócenie aktywnych homoseksualistów.
                                      >
                                      > Nie da się. Tu nie chodzi o poglądy czy wierzenia, aby możliwe
                                      > było "nawrócenie". Sprawa leży w chemii wydzielającej się w mózgu i genach, w
                                      > których podobno (nie na 100%) jest zakodowana preferencja seksualna osobnika.
                                      > Co najwyżej możemy się modlić, aby Bóg zesłał na medycynę oświecenie, coby ta
                                      > wynalazła sposób na tą przypadłość. Ale to wymaga manipulacji w genach. Może
                                      > przynieść ludzkości więcej szkody niż pożytku.

                                      Sama sobie przeczyz, skoro homoseksualizm jest, jak twierdzisz uzależniony od
                                      chemii i genów, zatem cłowiek nie ma na to wpływu. Jak można potępiać człowieka
                                      za coś na co nie ma wpływu?
                                      • a000000 Re: Futurologia moralności 04.12.03, 11:18
                                        mike_mike napisał:

                                        > c Jak można potępiać człowieka za coś na co nie ma wpływu?

                                        Nie potępiam człowieka, tylko czyny jego.
                                        Pedofil - jest to zboczenie spowodowane również chemią. Potępiasz czyn, czy
                                        usprawiedliwiasz???? Seryjny morderca, psychopata - to też sprawa wydzielania
                                        chcemicznego. Potępiasz czy usprawiedliwiasz?
                                        • mike_mike Re: Futurologia moralności 04.12.03, 11:21
                                          a000000 napisała:

                                          > mike_mike napisał:
                                          >
                                          > > c Jak można potępiać człowieka za coś na co nie ma wpływu?
                                          >
                                          > Nie potępiam człowieka, tylko czyny jego.
                                          > Pedofil - jest to zboczenie spowodowane również chemią. Potępiasz czyn, czy
                                          > usprawiedliwiasz???? Seryjny morderca, psychopata - to też sprawa wydzielania
                                          > chcemicznego. Potępiasz czy usprawiedliwiasz?

                                          Mieszasz nieadekwatne do siebie sprawy. Pedofila potępiam. Homoseksualistę
                                          potępiam, jeśli usiłuje wykorzystać hetero. Homoseksualistę utrzymujacego
                                          intymne kontakty z drugim homoseksualistą nie potępiam, poniweważ nikogo nie
                                          krzywdzi.
                                          • a000000 Re: Futurologia moralności 04.12.03, 11:43
                                            mike_mike napisał:

                                            > Mieszasz nieadekwatne do siebie sprawy. Pedofila potępiam.Homoseksualistę
                                            potępiam, jeśli usiłuje wykorzystać hetero.

                                            No widzisz. Teraz sobie zaprzeczasz. Mnie kazałeś akceptować homo, bo to jest
                                            niezależne od człowieka i uwarunkowane chemią bez jego woli, a w wypadku
                                            dosłownie takiego samego przypadku pedofilskiego już potępiasz. Czy myślisz, że
                                            tak pedofil, jak i seryjny morderca uważają, że robią komuś krzywdę? Oni muszą
                                            się tak zachowywać, im tak każą głosy, czy wewnętrzny imperatyw, czy coś tam
                                            jeszcze. Oni się CAŁKOWICIE usprawiedliwiają!
                                            Jeszcze raz powtarzam, czyny są obmierzłe, nie ludzie. Znam homo, którego
                                            bardzo lubię jako człowieka. Nie myślę o jego czynach, bo budzą we mnie wstręt.
                                            Nic na to nie poradzę. Jestem 200% hetero. Ja rozumiem, że dla homo zachowania
                                            hetero mogą być równie wstrętne, lecz hetero mieści się w bożych planach, homo
                                            zaś zdecydowanie nie. Nawet jest uznane za grzech śmiertelny, nie przez
                                            kościół, tylko przez Biblię (winni są śmierci - czyli ich dusze umrą dla Boga-
                                            znaczy się pójdą do piekła).

                                            • mike_mike Re: Futurologia moralności 04.12.03, 12:12
                                              a000000 napisała:

                                              > mike_mike napisał:
                                              >
                                              > > Mieszasz nieadekwatne do siebie sprawy. Pedofila potępiam.Homoseksualistę
                                              > potępiam, jeśli usiłuje wykorzystać hetero.
                                              >
                                              > No widzisz. Teraz sobie zaprzeczasz. Mnie kazałeś akceptować homo, bo to jest
                                              > niezależne od człowieka i uwarunkowane chemią bez jego woli, a w wypadku
                                              > dosłownie takiego samego przypadku pedofilskiego już potępiasz. Czy myślisz,
                                              że

                                              Za wsdzelką cenę usiłujesz udowdnić mi błąd w rozumowaniu, pomijając meritum.
                                              Tak jak napisałem, potepiam każde zachowanie, które powoduje krzywdę osób
                                              postronnych. Krzywdzenie osób postronnych nie ma nic wspólnego z chemią czy
                                              genami.

                                              > tak pedofil, jak i seryjny morderca uważają, że robią komuś krzywdę? Oni
                                              muszą
                                              > się tak zachowywać, im tak każą głosy, czy wewnętrzny imperatyw, czy coś tam
                                              > jeszcze. Oni się CAŁKOWICIE usprawiedliwiają!
                                              > Jeszcze raz powtarzam, czyny są obmierzłe, nie ludzie. Znam homo, którego
                                              > bardzo lubię jako człowieka. Nie myślę o jego czynach, bo budzą we mnie
                                              wstręt.
                                              >
                                              > Nic na to nie poradzę. Jestem 200% hetero. Ja rozumiem, że dla homo
                                              zachowania
                                              > hetero mogą być równie wstrętne, lecz hetero mieści się w bożych planach,
                                              homo
                                              > zaś zdecydowanie nie. Nawet jest uznane za grzech śmiertelny, nie przez
                                              > kościół, tylko przez Biblię (winni są śmierci - czyli ich dusze umrą dla Boga-

                                              > znaczy się pójdą do piekła).

                                              I znowu w sposób błędny nawiązujesz do wiary. Otóż grzechem jest zachowanie
                                              homo w odniesieniu do katolików. Ateista nie grzeszy, jako, że jest wyjęty
                                              spoza jurysdykcji kościoła.
                                              • a000000 Re: Futurologia moralności 04.12.03, 16:26
                                                mike_mike napisał:

                                                > I znowu w sposób błędny nawiązujesz do wiary. Otóż grzechem jest zachowanie
                                                > homo w odniesieniu do katolików. Ateista nie grzeszy, jako, że jest wyjęty
                                                > spoza jurysdykcji kościoła.

                                                O tym przekonamy się na Sądzie Ostatecznym. Ja wierzę, że jakkolwiek nie
                                                uznajesz prawa boskiego, dane zostało ono również Tobie, a także innym ludziom
                                                wszelkich wyznań lub niewierzącym. Nikt nie musi przestrzegać boskiego prawa
                                                jeśli nie chce. Po naszej śmierci okaże się, kto miał rację. Ja i wiele
                                                milionów chrześcijan, muzułmanów i Żydów powie, że to ja mam rację.
                                                Podejrzewam, że w stosunku do homo, nie tylko monoteiści mają niechętny
                                                stosunek bo jest to niezgodne z naturą, która przyjemność człowiekowi dała w
                                                celach niestety wyłącznie prokreacyjnych. Zauważ, że wraz z malejącymi siłami
                                                rozrodczymi, maleje zapotrzebowanie na seks. Jak myślisz, dlaczego?
                                                • mike_mike Re: Futurologia moralności 04.12.03, 16:30
                                                  a000000 napisała:

                                                  > mike_mike napisał:
                                                  >
                                                  > > I znowu w sposób błędny nawiązujesz do wiary. Otóż grzechem jest zachowani
                                                  > e
                                                  > > homo w odniesieniu do katolików. Ateista nie grzeszy, jako, że jest wyjęty
                                                  >
                                                  > > spoza jurysdykcji kościoła.
                                                  >
                                                  > O tym przekonamy się na Sądzie Ostatecznym. Ja wierzę, że jakkolwiek nie
                                                  > uznajesz prawa boskiego, dane zostało ono również Tobie, a także innym
                                                  ludziom
                                                  > wszelkich wyznań lub niewierzącym. Nikt nie musi przestrzegać boskiego prawa
                                                  > jeśli nie chce. Po naszej śmierci okaże się, kto miał rację. Ja i wiele
                                                  > milionów chrześcijan, muzułmanów i Żydów powie, że to ja mam rację.
                                                  > Podejrzewam, że w stosunku do homo, nie tylko monoteiści mają niechętny
                                                  > stosunek bo jest to niezgodne z naturą, która przyjemność człowiekowi dała w
                                                  > celach niestety wyłącznie prokreacyjnych. Zauważ, że wraz z malejącymi siłami
                                                  > rozrodczymi, maleje zapotrzebowanie na seks. Jak myślisz, dlaczego?

                                                  Zaraz, zaraz... "natura dała"?
                                    • arcykr Re: Futurologia moralności 04.12.03, 17:30
                                      a000000 napisała:

                                      > > To właśnie powód, żeby się modlić o nawrócenie aktywnych homoseksualistów.
                                      >
                                      > Nie da się. Tu nie chodzi o poglądy czy wierzenia, aby możliwe
                                      > było "nawrócenie". Sprawa leży w chemii wydzielającej się w mózgu i genach, w
                                      > których podobno (nie na 100%) jest zakodowana preferencja seksualna osobnika.
                                      Ale preferencja homoseksualna nie jest grzechem, tylko jej uleganie. Dlatego napisałem "aktywnych".
                                      • mike_mike Re: Futurologia moralności 05.12.03, 10:10
                                        arcykr napisał:

                                        > a000000 napisała:
                                        >
                                        > > > To właśnie powód, żeby się modlić o nawrócenie aktywnych homoseksuali
                                        > stów.
                                        > >
                                        > > Nie da się. Tu nie chodzi o poglądy czy wierzenia, aby możliwe
                                        > > było "nawrócenie". Sprawa leży w chemii wydzielającej się w mózgu i genach
                                        > , w
                                        > > których podobno (nie na 100%) jest zakodowana preferencja seksualna osobni
                                        > ka.
                                        > Ale preferencja homoseksualna nie jest grzechem, tylko jej uleganie. Dlatego
                                        na
                                        > pisałem "aktywnych".

                                        Czy słabość charakteru (to też jest od nas niezalezne) jest grzechem?
                                        • arcykr Re: Futurologia moralności 05.12.03, 10:16
                                          mike_mike napisał:

                                          > Czy słabość charakteru (to też jest od nas niezalezne) jest grzechem?
                                          Słabość może zmniejszać winę maralną. Z drugiej strony, charakter należy ćwiczyć. Na przykład przez postanowienia adwentowe.
                                          • mike_mike Re: Futurologia moralności 05.12.03, 10:30
                                            arcykr napisał:

                                            > mike_mike napisał:
                                            >
                                            > > Czy słabość charakteru (to też jest od nas niezalezne) jest grzechem?
                                            > Słabość może zmniejszać winę maralną. Z drugiej strony, charakter należy
                                            ćwiczy
                                            > ć. Na przykład przez postanowienia adwentowe.
                                            Śmieszny jesteś. Ateistów nie obowiązują postanowienia adwentowe.
                                            • a000000 Re: Futurologia moralności 05.12.03, 12:04
                                              mike_mike napisał:

                                              > Śmieszny jesteś. Ateistów nie obowiązują postanowienia adwentowe.

                                              Nikogo nie obowiązują. Są dobrowolne. Wiesz mike, człowiek powinien ćwiczyć
                                              swoją silną wolę, aby nie ulegać pokusom nie ze względu na grzech i kary
                                              piekielne, lecz ze względu na to, aby być PANEM SWOJEGO LOSU. Przyjrzyj się
                                              pijakom, narkomanom i innnym nałogowcom. Oni, gdy był czas ku temu, nie
                                              ćwiczyli woli, poddali się fali, i dziś już żadne ćwiczenia czy leki im nie
                                              pomogą. Zniszczyli swoją zdolność do kierowania swoim życiem. I w tym względzie
                                              arcykr wcale nie jest śmieszny.
                                              • mike_mike Re: Futurologia moralności 05.12.03, 12:20
                                                a000000 napisała:

                                                > mike_mike napisał:
                                                >
                                                > > Śmieszny jesteś. Ateistów nie obowiązują postanowienia adwentowe.
                                                >
                                                > Nikogo nie obowiązują. Są dobrowolne. Wiesz mike, człowiek powinien ćwiczyć
                                                > swoją silną wolę, aby nie ulegać pokusom nie ze względu na grzech i kary
                                                > piekielne, lecz ze względu na to, aby być PANEM SWOJEGO LOSU. Przyjrzyj się
                                                > pijakom, narkomanom i innnym nałogowcom. Oni, gdy był czas ku temu, nie
                                                > ćwiczyli woli, poddali się fali, i dziś już żadne ćwiczenia czy leki im nie
                                                > pomogą. Zniszczyli swoją zdolność do kierowania swoim życiem. I w tym
                                                względzie
                                                >
                                                > arcykr wcale nie jest śmieszny.

                                                Alkoholicy i narkomani nie poddają się woli. To jest uzależnienie fizjologiczne
                                                i nie leży w kategoriach psychicznych, ale fizycznego przymusu.
                                                • a000000 Re: Futurologia moralności 05.12.03, 12:41
                                                  mike_mike napisał:

                                                  >
                                                  > Alkoholicy i narkomani nie poddają się woli. To jest uzależnienie
                                                  fizjologiczne
                                                  >
                                                  > i nie leży w kategoriach psychicznych, ale fizycznego przymusu.

                                                  Nie jest to do końca prawda. Jest taki moment na samym początku drogi, gdy
                                                  można zerwać z niebezpieczeństwem.
                                                  • mike_mike Re: Futurologia moralności 05.12.03, 12:47
                                                    a000000 napisała:

                                                    > mike_mike napisał:
                                                    >
                                                    > >
                                                    > > Alkoholicy i narkomani nie poddają się woli. To jest uzależnienie
                                                    > fizjologiczne
                                                    > >
                                                    > > i nie leży w kategoriach psychicznych, ale fizycznego przymusu.
                                                    >
                                                    > Nie jest to do końca prawda. Jest taki moment na samym początku drogi, gdy
                                                    > można zerwać z niebezpieczeństwem.

                                                    Tak, pod warunkiem, że człowiek zdaje sobie sprawę z problemu. Tymczasem jak
                                                    wykazują badania, alkoholicy , narkomani we wczesnym stadium (wtedy kiedy
                                                    mogliby jeszcze, teoretycznie przynajmniej przestać) nie zdają sobie sprawy z
                                                    początków uzaleznienia. Patrząc z punktu widzenia alkoholika - "po co mam
                                                    przestać pić skoro nie jestem uzalezniony".
                                                  • a000000 Re: Futurologia moralności 05.12.03, 13:06
                                                    mike_mike napisał:

                                                    > Tak, pod warunkiem, że człowiek zdaje sobie sprawę z problemu. Tymczasem jak
                                                    > wykazują badania, alkoholicy , narkomani we wczesnym stadium (wtedy kiedy
                                                    > mogliby jeszcze, teoretycznie przynajmniej przestać) nie zdają sobie sprawy z
                                                    > początków uzaleznienia. Patrząc z punktu widzenia alkoholika - "po co mam
                                                    > przestać pić skoro nie jestem uzalezniony".

                                                    Kiedyś, kiedy sprawa nie była tak znana i nagłośniona, miałbyś rację. Dziś
                                                    nawet dzieciom się trąbi o uzależnieniach i niebezpieczeństwach z tym
                                                    związanych. Żaden uzależniony nie może powiedzieć - nie wiedziałem. Każdy
                                                    palacz ze sto razy słyszał o szkodliwości palenia, i co??? Pali jak komin. A
                                                    wystarczy, że dostanie stracha bo pikawka odmawia współpracy i lekarz rozkłada
                                                    ręce, i już papieroski lecą w kąt. Mówię ci mike, tylko MOTYWACJA. Jeśli pijak
                                                    chce, to rzuci picie. Jeśli palacz chce, to rzuci palenie. Jeśli narkoman chce,
                                                    to rzuci narkotyki. Dopóki mózg nie jest wyżarty, bo wtedy i woli nie ma i
                                                    człowieka nie ma. A proces degradacji mózgu postępuje powoli i chowanie się
                                                    za "uwarunkowanie fizjologiczne" jest zwykłą ucieczką od odpowiedzialności.
                                                  • mike_mike Re: Futurologia moralności 05.12.03, 13:13
                                                    a000000 napisała:

                                                    > mike_mike napisał:
                                                    >
                                                    > > Tak, pod warunkiem, że człowiek zdaje sobie sprawę z problemu. Tymczasem j
                                                    > ak
                                                    > > wykazują badania, alkoholicy , narkomani we wczesnym stadium (wtedy kiedy
                                                    > > mogliby jeszcze, teoretycznie przynajmniej przestać) nie zdają sobie spraw
                                                    > y z
                                                    > > początków uzaleznienia. Patrząc z punktu widzenia alkoholika - "po co mam
                                                    > > przestać pić skoro nie jestem uzalezniony".
                                                    >
                                                    > Kiedyś, kiedy sprawa nie była tak znana i nagłośniona, miałbyś rację. Dziś
                                                    > nawet dzieciom się trąbi o uzależnieniach i niebezpieczeństwach z tym
                                                    > związanych. Żaden uzależniony nie może powiedzieć - nie wiedziałem. Każdy
                                                    > palacz ze sto razy słyszał o szkodliwości palenia, i co??? Pali jak komin. A
                                                    > wystarczy, że dostanie stracha bo pikawka odmawia współpracy i lekarz
                                                    rozkłada
                                                    > ręce, i już papieroski lecą w kąt. Mówię ci mike, tylko MOTYWACJA. Jeśli
                                                    pijak
                                                    > chce, to rzuci picie. Jeśli palacz chce, to rzuci palenie. Jeśli narkoman
                                                    chce,
                                                    >
                                                    > to rzuci narkotyki. Dopóki mózg nie jest wyżarty, bo wtedy i woli nie ma i
                                                    > człowieka nie ma. A proces degradacji mózgu postępuje powoli i chowanie się
                                                    > za "uwarunkowanie fizjologiczne" jest zwykłą ucieczką od odpowiedzialności.

                                                    Wiesz dziwisz mnie. Masz jasno okreslone poglądy i żadne argumenty nie dość, że
                                                    nie są w stanie ich zmienić, to nawet nie wywołują w Tobie imepratywu do ich
                                                    przemyślenia. Tymczasem, nawet jeśli faktycznie jak piszesz jesteś emerytką, to
                                                    nie jest to równoznaczne z posiadaniem jedynej, własciwej wiedzy.
                                                    Nie wiem czy znasz jakiegokolwiek alkoholika. Wystarczy pogadać z pierwszą
                                                    lepszą osobą która pija codziennie dwa piwka przed snem. Pomimo kampani
                                                    informacyjnej o której piszesz powie Ci, że to nie jest problem ani nawet
                                                    początki alkoholizmu. Powie, że to najnormalniejsze w świecie i gdyby to był
                                                    alkoholizm, to alkoholikami byliby wszysce Francuzi którzy wypiają codziennie
                                                    do obiadu butlę wina. Nie wymyśliłem tych słów - cytuję z FG.
                                                    Proponuję, żebyś jednak zweryfikowała swoje sądy, bo bardzo się mylisz.
                                                  • a000000 Re: Futurologia moralności 05.12.03, 15:12
                                                    mike_mike napisał:

                                                    > Tymczasem, nawet jeśli faktycznie jak piszesz jesteś emerytką,


                                                    ???????????? Zlituj się, ja tak napisałam? Czy jeśli odsyłam Cię do TWOJEGO
                                                    wieku emerytalnego z pewnymi przemyśleniami potrzebującymi doświadczenia
                                                    życiowego, to znaczy, że ja jestem emerytką? Mike_mike, bój się Boga, nie
                                                    komfabuluj.Wyciągasz nieuprawnione i mało logiczne wnioski.
                                                    Niestety, nie jestem emerytką, nie mam jeszcze uprawnień. Niestety, bo życie
                                                    na emeryturze musi być całkiem ciekawe, robisz co chcesz a pieniądze co miesiąc
                                                    na koncie.



                                                    > Nie wiem czy znasz jakiegokolwiek alkoholika. Wystarczy pogadać z pierwszą
                                                    > lepszą osobą która pija codziennie dwa piwka przed snem. Pomimo kampani
                                                    > informacyjnej o której piszesz powie Ci, że to nie jest problem ani nawet
                                                    > początki alkoholizmu. Powie, że to najnormalniejsze w świecie i gdyby to był
                                                    > alkoholizm, to alkoholikami byliby wszysce Francuzi którzy wypiają codziennie
                                                    > do obiadu butlę wina. Nie wymyśliłem tych słów - cytuję z FG.
                                                    > Proponuję, żebyś jednak zweryfikowała swoje sądy, bo bardzo się mylisz.

                                                    Ni i widzisz mike, mnie zarzucasz przywiązanie do swoich poglądów, a sam co
                                                    robisz? Dwa piwka przed snem to nie alkoholizm tylko głupota. Czerwone wino DO
                                                    OBIADU ( a nie przed snem) to poprawa trawienia i wychodzi na zdrowie.
                                                    Natomiast alkoholizm to straszna choroba do której niektórych (bo nie wszyscy
                                                    są podatni) mogą doprawadzić nawet te dwa niewinne piwka przed snem.

                                                    Swoją drogą, zabawny jesteś. Za wszelką cenę usprawiedliwiasz swoje
                                                    postępowanie, nie myśląc, że może jednak ,jakkolwiek masz prawo do błędów, to
                                                    rację ma ktoś inny? Nigdy nie przyszłoby mi do głowy aby usprawiedliwiać moje
                                                    nałogowe picie kawy. Było to bardzo złe, walczyłam z tym długo i udało się. Od
                                                    stycznia kawę piłam może cztery razy i to tylko taką "z duchem" co się zwie
                                                    kawą Królowej Marysieńki. Sytuacja towarzyska tego wymagała. I wiesz co? Wcale
                                                    mnie do kawy nie ciągnie. Wiele w moim życiu robię rzeczy złych, staram się to
                                                    poprawić, a nie szukać "wroga" poza mną.
                                                    >
                                                  • mike_mike Re: Futurologia moralności 05.12.03, 15:24
                                                    a000000 napisała:

                                                    > mike_mike napisał:
                                                    >
                                                    > > Tymczasem, nawet jeśli faktycznie jak piszesz jesteś emerytką,
                                                    >
                                                    >
                                                    > ???????????? Zlituj się, ja tak napisałam? Czy jeśli odsyłam Cię do TWOJEGO
                                                    > wieku emerytalnego z pewnymi przemyśleniami potrzebującymi doświadczenia
                                                    > życiowego, to znaczy, że ja jestem emerytką? Mike_mike, bój się Boga, nie
                                                    > komfabuluj.Wyciągasz nieuprawnione i mało logiczne wnioski.
                                                    > Niestety, nie jestem emerytką, nie mam jeszcze uprawnień. Niestety, bo życie
                                                    > na emeryturze musi być całkiem ciekawe, robisz co chcesz a pieniądze co
                                                    miesiąc
                                                    >
                                                    > na koncie.

                                                    Ale ile tych pieniędzy...

                                                    > > Nie wiem czy znasz jakiegokolwiek alkoholika. Wystarczy pogadać z pierwszą
                                                    >
                                                    > > lepszą osobą która pija codziennie dwa piwka przed snem. Pomimo kampani
                                                    > > informacyjnej o której piszesz powie Ci, że to nie jest problem ani nawet
                                                    > > początki alkoholizmu. Powie, że to najnormalniejsze w świecie i gdyby to
                                                    > był
                                                    > > alkoholizm, to alkoholikami byliby wszysce Francuzi którzy wypiają codzien
                                                    > nie
                                                    > > do obiadu butlę wina. Nie wymyśliłem tych słów - cytuję z FG.
                                                    > > Proponuję, żebyś jednak zweryfikowała swoje sądy, bo bardzo się mylisz.
                                                    >
                                                    > Ni i widzisz mike, mnie zarzucasz przywiązanie do swoich poglądów, a sam co
                                                    > robisz? Dwa piwka przed snem to nie alkoholizm tylko głupota. Czerwone wino
                                                    DO
                                                    > OBIADU ( a nie przed snem) to poprawa trawienia i wychodzi na zdrowie.
                                                    > Natomiast alkoholizm to straszna choroba do której niektórych (bo nie wszyscy
                                                    > są podatni) mogą doprawadzić nawet te dwa niewinne piwka przed snem.
                                                    >
                                                    > Swoją drogą, zabawny jesteś. Za wszelką cenę usprawiedliwiasz swoje
                                                    > postępowanie, nie myśląc, że może jednak ,jakkolwiek masz prawo do błędów, to
                                                    > rację ma ktoś inny? Nigdy nie przyszłoby mi do głowy aby usprawiedliwiać moje
                                                    > nałogowe picie kawy. Było to bardzo złe, walczyłam z tym długo i udało się.

                                                    Nie, nie chodzi o usprawiedliwianie swoich błędów. Nie migdalę się na
                                                    przystanakach, bo jestem już na to za stary. Jak chcę spotkać się w wiadomych
                                                    celach z kobietą, robimy to w mieszkaniu, czaem w pracy, w każdym razie tak, że
                                                    nikt tego nie widzi. Staram sie natomiast usprawiedliwić innych - zakochanych -
                                                    którym zdarza się uzewnętrzniac swoje uczucia, starając sie przy okazji namówić
                                                    Ciebie do odrobiny tolerancji i otwarcia na innych.
                                                    Poza tym nie masz zielonego pojęcia o tym czym jest alkoholizm, twierdząc, że
                                                    codzienne picie alkoholu nie kwalifikuje się jako ta choroba. Wyobraź sobie, że
                                                    alkoholizm to nie tylko upodlanie się przy tanim winku, albo inych specyfikach
                                                    typu dentaurat, waleriana itp.
                                                  • a000000 Re: Futurologia moralności 05.12.03, 15:57
                                                    mike_mike napisał:

                                                    > Poza tym nie masz zielonego pojęcia o tym czym jest alkoholizm,

                                                    I obym nigdy się o tym nie dowiedziała. Miałam wujka, który zaczynał od jednego
                                                    piwka, a skończył w rynsztoku. Są ludzie, którzy mogą codziennie pić piwko i
                                                    nic się nie dzieje, podobno 15% populacji (w tym nie wiedzieć czemu Japończycy)
                                                    są bardzo podatni na alkohol. Ja kiedyś wypiłam swój pierwszy kieliszczeczek
                                                    (nawet nie setkę) jarzembiaku, po którym byłam chora dwa dni. Od tej pory mocny
                                                    alkohol omijam szerokim łukiem. Nawet nie wiesz jak czułam sie upokorzona moim
                                                    stanem. Najadłam się wstydu za wszystkie czasy. Prawdopodobnie prędko bym mogła
                                                    się uzależnić, ale mój rozum mówi: Achtung! Minen!

                                                  • mike_mike Re: Futurologia moralności 05.12.03, 16:00
                                                    a000000 napisała:

                                                    > mike_mike napisał:
                                                    >
                                                    > > Poza tym nie masz zielonego pojęcia o tym czym jest alkoholizm,
                                                    >
                                                    > I obym nigdy się o tym nie dowiedziała. Miałam wujka, który zaczynał od
                                                    jednego
                                                    >
                                                    > piwka, a skończył w rynsztoku. Są ludzie, którzy mogą codziennie pić piwko i
                                                    > nic się nie dzieje, podobno 15% populacji (w tym nie wiedzieć czemu
                                                    Japończycy)
                                                    >
                                                    > są bardzo podatni na alkohol. Ja kiedyś wypiłam swój pierwszy kieliszczeczek
                                                    > (nawet nie setkę) jarzembiaku, po którym byłam chora dwa dni. Od tej pory
                                                    mocny
                                                    >
                                                    > alkohol omijam szerokim łukiem. Nawet nie wiesz jak czułam sie upokorzona
                                                    moim
                                                    > stanem. Najadłam się wstydu za wszystkie czasy. Prawdopodobnie prędko bym
                                                    mogła
                                                    >
                                                    > się uzależnić, ale mój rozum mówi: Achtung! Minen!
                                                    >

                                                    No własnie i wiele ludzi codzinnie sobie popija, nie dopuszczając do siebie
                                                    nawet myśle, że jest pod panowaniem nałogu. Kiedy przychodzi pierwsza
                                                    refleksja, z reguły jest już za późno - stąd tyle uzaleznień.
                                                  • mike_mike Definicja moralności 05.12.03, 15:31
                                                    Chciałbym, żebyś zwróciła uwagę na jeszcze jeden szczegół. Z definicji
                                                    moralności:
                                                    "Ocena moralna czynu ludzkiego wiąże się ściśle z motywem, który skłonił
                                                    człowieka do podjęcia danego czynu. Np. pomaganie komuś jest tylko wówczas
                                                    czynem moralnym, gdy podejmowane jest dla realizowania zasady moralnej i z
                                                    własnej woli."

                                                    Skoro ocena moralna czynu wiąże się ściśle z motywem, to osoby które całują się
                                                    na przystanku, które nie robią tego po to aby obrazić czyjeś uczucia, które
                                                    robią to ponieważ się kochają i zapominają po prostu z tego powodu o "bożym
                                                    świecie" nie robią nic moralnie nagannego.
                                                  • a000000 Re: Definicja moralności 05.12.03, 16:08
                                                    mike_mike napisał:

                                                    > Skoro ocena moralna czynu wiąże się ściśle z motywem, to osoby które całują
                                                    się
                                                    >
                                                    > na przystanku, które nie robią tego po to aby obrazić czyjeś uczucia, które
                                                    > robią to ponieważ się kochają i zapominają po prostu z tego powodu o "bożym
                                                    > świecie" nie robią nic moralnie nagannego.

                                                    Ja to wszystko rozumiem, tylko uważam, że człowiek rozumny nie może
                                                    usprawiedliwiać swego jakiegokolwiek czynu "zapomnieniem o bożym świecie".
                                                  • mike_mike Re: Definicja moralności 05.12.03, 16:11
                                                    a000000 napisała:

                                                    > mike_mike napisał:
                                                    >
                                                    > > Skoro ocena moralna czynu wiąże się ściśle z motywem, to osoby które całuj
                                                    > ą
                                                    > się
                                                    > >
                                                    > > na przystanku, które nie robią tego po to aby obrazić czyjeś uczucia, któr
                                                    > e
                                                    > > robią to ponieważ się kochają i zapominają po prostu z tego powodu o "boży
                                                    > m
                                                    > > świecie" nie robią nic moralnie nagannego.
                                                    >
                                                    > Ja to wszystko rozumiem, tylko uważam, że człowiek rozumny nie może
                                                    > usprawiedliwiać swego jakiegokolwiek czynu "zapomnieniem o bożym świecie".

                                                    Może, ponieważ człowiek rozumny nie zawsze w życiu kieruje się racjonalnymi
                                                    przesłankami, nie zawsze w życiu analizuje wszystkie swoje kroki pod kątem
                                                    ewntualnych skutków oraz pod kątem oceny postępowania przez innych.
                                                  • a000000 Re: Definicja moralności 05.12.03, 16:16
                                                    mike_mike napisał:

                                                    > Może, ponieważ człowiek rozumny nie zawsze w życiu kieruje się racjonalnymi
                                                    > przesłankami,

                                                    Nie tylko nie zawsze, ale bardzo rzadko. Chociaż trzeba się starać.
                                                  • mike_mike Re: Definicja moralności 05.12.03, 16:18
                                                    a000000 napisała:

                                                    > mike_mike napisał:
                                                    >
                                                    > > Może, ponieważ człowiek rozumny nie zawsze w życiu kieruje się racjonalnym
                                                    > i
                                                    > > przesłankami,
                                                    >
                                                    > Nie tylko nie zawsze, ale bardzo rzadko. Chociaż trzeba się starać.

                                                    A widzisz, czyli jednak można "zapomnieć o bożym świecie" :-)
                                                  • a000000 Re: Definicja moralności 05.12.03, 16:35
                                                    mike_mike napisał:

                                                    > A widzisz, czyli jednak można "zapomnieć o bożym świecie" :-)

                                                    Znowu wyciągasz pochopne wnioski. To że ludzie "zapominają....." wcale nie
                                                    znaczy, że tak można.
                                                  • mike_mike Re: Definicja moralności 05.12.03, 16:43
                                                    a000000 napisała:

                                                    > mike_mike napisał:
                                                    >
                                                    > > A widzisz, czyli jednak można "zapomnieć o bożym świecie" :-)
                                                    >
                                                    > Znowu wyciągasz pochopne wnioski. To że ludzie "zapominają....." wcale nie
                                                    > znaczy, że tak można.

                                                    Ech, według Ciebie być może nie można, według innych ludzi mozna. Kto ma rację?
                                                    Większość, A jaka w tym temacie jest większość?
                                                  • a000000 Re: Definicja moralności 05.12.03, 16:54
                                                    mike_mike napisał:

                                                    > Ech, według Ciebie być może nie można, według innych ludzi mozna. Kto ma
                                                    rację?
                                                    >
                                                    > Większość, A jaka w tym temacie jest większość?

                                                    Zła to droga, jeśli o zasadach moralnych decyduje głosowanie i
                                                    zwycięża "większość". Dla mnie zasady moralne narzucił światu Bóg i nie
                                                    podlegają one jurysdykcji człowieka. Być może, że Twoje zasady mike regulują
                                                    ustawy z późniejszymi zmianami i inne chcejstwo i koniunkturalizm większości.
                                                    Ja wolę mieć w życiu stały odnośnik.
                                                  • mike_mike Re: Definicja moralności 05.12.03, 16:58
                                                    a000000 napisała:

                                                    > mike_mike napisał:
                                                    >
                                                    > > Ech, według Ciebie być może nie można, według innych ludzi mozna. Kto ma
                                                    > rację?
                                                    > >
                                                    > > Większość, A jaka w tym temacie jest większość?
                                                    >
                                                    > Zła to droga, jeśli o zasadach moralnych decyduje głosowanie i
                                                    > zwycięża "większość". Dla mnie zasady moralne narzucił światu Bóg i nie
                                                    > podlegają one jurysdykcji człowieka. Być może, że Twoje zasady mike regulują
                                                    > ustawy z późniejszymi zmianami i inne chcejstwo i koniunkturalizm większości.
                                                    > Ja wolę mieć w życiu stały odnośnik.

                                                    Ech, stale popełniasz ten sam błąd. Zasady które narzucił światu katolicki Bóg,
                                                    to zasady które obowiązują katolików. Inne wyznania oraz ateiści kierują się w
                                                    mniejszym lub wiekszym stopniu innymi zasadami. Jedyny argument, za tym, żeby
                                                    traktować wartości chrześcijańskie jako uniwerslane to ten, że chrześcijan jest
                                                    większość - a to już jest oligarchia większości - wiekszość narzuca rację
                                                    mniejszości.
                                                  • a000000 Re: Definicja moralności 05.12.03, 17:03
                                                    mike_mike napisał:

                                                    Jedyny argument, za tym, żeby
                                                    > traktować wartości chrześcijańskie jako uniwerslane to ten, że chrześcijan
                                                    jest większość - a to już jest oligarchia większości - wiekszość narzuca
                                                    rację mniejszości.

                                                    I znowu błąd. Chrześcijanie w świecie są mniejszością.
                                                  • mike_mike Re: Definicja moralności 05.12.03, 17:05
                                                    a000000 napisała:

                                                    > mike_mike napisał:
                                                    >
                                                    > Jedyny argument, za tym, żeby
                                                    > > traktować wartości chrześcijańskie jako uniwerslane to ten, że chrześcijan
                                                    >
                                                    > jest większość - a to już jest oligarchia większości - wiekszość narzuca
                                                    > rację mniejszości.
                                                    >
                                                    > I znowu błąd. Chrześcijanie w świecie są mniejszością.

                                                    Nie, to katolicy są mniejszością, chrześcijaństwo (wszystkie odmiany
                                                    katolicyzmu, kościoły protestanckie, zielonoświątkowe, anglikańskie etc) jest
                                                    najliczniejsz religią.
                                                  • a000000 Re: Definicja moralności 05.12.03, 17:14
                                                    mike_mike napisał:

                                                    >
                                                    > Nie, to katolicy są mniejszością, chrześcijaństwo (wszystkie odmiany
                                                    > katolicyzmu, kościoły protestanckie, zielonoświątkowe, anglikańskie etc) jest
                                                    > najliczniejsz religią.

                                                    Masz rację. Chrześcijan jest podobno 1760 mil, muzułmanów 935 mil, hinduistów
                                                    705 mil, buddystów 303 mil. Może własnie dlatego wartości chrześcijańskie są na
                                                    świecie uznawane za godne uwagi? Zwłaszcza, że część tych wartości pokrywa się
                                                    z judaizmem i islamem.
                                                  • arcykr Re: Definicja moralności 06.12.03, 09:11
                                                    mike_mike napisał:

                                                    > Zasady które narzucił światu katolicki Bóg,>
                                                    > to zasady które obowiązują katolików.
                                                    Ale to jest Bóg wszystkich stworzeń.

                                                    Inne wyznania oraz ateiści kierują się w
                                                    > mniejszym lub wiekszym stopniu innymi zasadami.
                                                    I w takim przypadku możliwe jest istnienie "nieprzekraczalnej niewiedzy", która może ich ochronić przez zapadnięciem się w wieczne ciemności.
                                                  • arcykr Re: Definicja moralności 06.12.03, 09:03
                                                    a000000 napisała:

                                                    > Ja to wszystko rozumiem, tylko uważam, że człowiek rozumny nie może
                                                    > usprawiedliwiać swego jakiegokolwiek czynu "zapomnieniem o bożym świecie".
                                                    A jednak wina jest mniejsza, kiedy przyczyna zapomnienia się zdarza się po raz pierszwy.
                                                  • arcykr Re: Definicja moralności 06.12.03, 09:02
                                                    mike_mike napisał:

                                                    > Skoro ocena moralna czynu wiąże się ściśle z motywem, to osoby które całują się
                                                    > na przystanku, które nie robią tego po to aby obrazić czyjeś uczucia, które
                                                    > robią to ponieważ się kochają i zapominają po prostu z tego powodu o "bożym
                                                    > świecie" nie robią nic moralnie nagannego.
                                                    Ale jeżeli robią to nie po raz pierwszy, to powinny wiedzieć zanim się "zapomną", do czego ich poprzednie myśli, spojrzenia, słowa i zachowania prowadzą.
                                                    A po to m.in. założyłem ten wątek, żeby propagawać (z pomocą np.a000000) wiedzę o niemoralności publicznego całowania itp.
                                                  • arcykr Re: Futurologia moralności 06.12.03, 08:57
                                                    a000000 napisała:

                                                    > Niestety, bo życie
                                                    > na emeryturze musi być całkiem ciekawe, robisz co chcesz a pieniądze co miesiąc na koncie.
                                                    Chyba, że ma się co mięsiąc do wyboru: kupić jedzenie czy leki?
                                                  • arcykr Re: Futurologia moralności 06.12.03, 08:54
                                                    a000000 napisała:

                                                    > A wystarczy, że dostanie stracha bo pikawka odmawia współpracy i lekarz rozkłada
                                                    > ręce, i już papieroski lecą w kąt.
                                                    Czytałem kiedyś o pacjentach z usuniętymi z powodu raka krtaniami, którzy palili papierosy przystawiając je do dziury w szyi.
                                  • mike_mike Re: Futurologia moralności 04.12.03, 11:02
                                    arcykr napisał:

                                    > a000000 napisała:
                                    >
                                    > > Pismo zaś mówi, że w oczach
                                    > > Boga są obrzydliwe i karane śmiercią. Rozumiem, że śmiercią duszy, czyli
                                    > > piekłem.
                                    > To właśnie powód, żeby się modlić o nawrócenie aktywnych homoseksualistów.

                                    A poza tym a_z_zerami nie jesteś bogiem, więc nie zawłaszczaj sobie jego prawa
                                    do oceniania i potępiania.
                              • mamalgosia Re: Futurologia moralności 03.12.03, 19:02
                                dlaczego? Można i trzeba potępiać pewne zjawiska (nie potępiając ludzi!!).
                        • mamalgosia Re: Futurologia moralności 03.12.03, 18:58
                          co Ty, tylko osoby takie zgorzkniałe jak ja je mają;)
                          • mike_mike Re: Futurologia moralności 04.12.03, 11:18
                            mamalgosia napisała:

                            > co Ty, tylko osoby takie zgorzkniałe jak ja je mają;)

                            Mamałgosia, czy możesz odpowiadać cytujać post do którego dopisujesz? Przy
                            najszczerszych chęciach, nie jestem w stanie zorientować się na który jest ta
                            powyższa odpowiedź...
                      • mamalgosia Re: Futurologia moralności 03.12.03, 18:53
                        nie tylko dawno tego nie robiłam, ale wręcz nigdy. Po prostu wyznawane przeze
                        mnie normy stosuję również do siebie
                        • mike_mike Re: Futurologia moralności 04.12.03, 11:22
                          mamalgosia napisała:

                          > nie tylko dawno tego nie robiłam, ale wręcz nigdy. Po prostu wyznawane przeze
                          > mnie normy stosuję również do siebie

                          To bardzo słuszne. Tyle, że znowu nie wiem na co to odpowiedź...
                  • arcykr Re: Futurologia moralności 03.12.03, 15:09
                    mike_mike napisał:

                    > A to czy zostaną posmierci zepchnięci w piekielne otchłanie - to tylko
                    > i wyłącznie ich problem.
                    A np. ich rodzin?
                    www.mateusz.pl/ksiazki/js-pww/js-pww_20.htm
                    www.mateusz.pl/ksiazki/js-pww/js-pww_21.htm
                    (18) Jeśli powiem bezbożnemu: Z pewnością umrzesz, a ty go nie upomnisz, aby go odwieść od jego bezbożnej drogi i ocalić mu życie, to bezbożny ów umrze z powodu swego grzechu, natomiast Ja ciebie uczynię odpowiedzialnym za jego krew. (19) Ale jeślibyś upomniał bezbożnego, a on by nie odwrócił się od swej bezbożności i od swej bezbożnej drogi, to chociaż on umrze z powodu swojego grzechu, ty jednak ocalisz samego siebie.
                    (Ks.Ezechiela 3:18-19)
    • nauma Zjeżdżam z dyskusją na koniec wątku, bo już się gu 03.12.03, 15:04
      bię... :)
      "> Jeśli chodzi o naukowość, to uważam, że obalanie argumentów w istotnych
      > kwestiach w sposób nienaukowy, a za taki uważam katechizm, jest bez sensu.
      A dlaczego tak uważasz?"
      Bo po pierwsze: katechizm dotyczy tylko katolików (czysto teoretycznie zresztą,
      bo masa polskich statystycznych katolików go nie zna). Nie można tłumaczyć
      zjawisk za pomocą katechizmu tak samo, jak za pomocą podręcznika "Prowadzę
      syrenkę" albo za pomocą Koranu.

      "Ale powinien być, bo z woli Bożej z seksu biorą się nowi ludzie, którzy
      mająprawo być wychowywani w pełnej rodzinie." Dwa kontrargumenty. Primo: Boga
      nie ma. Secundo: nawet jeśli jest, to z jego woli biorą się dzieci, którym
      odebrano prawo życia w pełnej rodzinie - bo za taką trudno uznać rodziny
      alkoholików lub sku******ów, którzy zakatowali malutką Julię.

      "> Co z: 1) seksem par bezpłodnych?
      Taki pary zwykle bardzo chciałyby być bezpłodne. Nie ich wina, że nie są."
      Nie rozumiem. Pary chciałyby być bezpłodne???

      A teraz o polucjach. Mają one ten sam cel, co onanizm, czyli pozbycie się
      spermy na korzyść świeżej oraz rozładowanie organizmu z emocji. Nie są złem,
      a... dobrem, celem jest korzyść wynoszona przez organizm.

      "To jest własnie "bezposredni" cel - żeby ktoś miał co jeśc albo mógł gdzieś
      tam się wspiąć. Pośrednio przyczynia się
      to do budowy Królestwa Bożego." "Chodzi o ostateczny cel wszystkich rzeczy -
      Boga"
      Hm, jak już pisałem, uważam, że Boga nie ma. Więc działanie na jego chwałę jest
      Twoim celem. Dla mnie czynienie dobra jest celem samym w sobie; jest radością,
      że wywołuję uśmiech na czyjejś twarzy.

      Uzasadnienie w ramach czytania Biblii. Odsyłam do "Dzieje inkwizycji
      hiszpańskiej" Leszka Białego. Bliżej naszych czasów: za bycie Świadkiem Jehowy
      w III Rzeszy trafiało się do KL. Aczkolwiek incydentalnie można było za to
      trafić na stos, ale na 100% trafiało się na tortury - taka była wtedy koncepcja
      sądownictwa, że przyznanie się do winy było "królową dowodów". Zaś samo
      czytanie Biblii inkwizycja uważała za ciężkie przestępstwo...

      "A co rozumiesz przez "najbliższy czas"?" Za godzinę, jutro, za rok, w ciągu
      najbliższych kilkunastu, kilkudziesięciu lat. Pojęcie względne.

      "Homoseksualiści też mają prawo zawierać związki małżeńskie z osobami
      przeciwnej płci." Arcykr, ręce mi opadły. Jakby ktoś nagle zakazał ślubów
      kościelnych, a dla Ciebie byłoby to nie do przyjęcia, chciałbyś usłyszeć: "o co
      ci chodzi, przecież możesz wziąć cywilny"?

      "A napisałem, że masz prawo całować się na ulicy?". Oczywiście, że mam.
      Udowodnij mi, że tak nie jest :)

      (8) Nikomu nie bądźcie nic dłużni poza wzajemną miłością. Kto bowiem miłuje
      bliźniego, wypełnił Prawo. (9) Albowiem
      przykazania: Nie cudzołóż, nie zabijaj, nie kradnij, nie pożądaj, i wszystkie
      inne - streszczają się w tym nakazie:
      Miłuj bliźniego swego jak siebie samego. (10) Miłość nie wyrządza zła
      bliźniemu. Przeto miłość jest doskonałym
      wypełnieniem Prawa.
      (List do Rzymian 13:5-10)
      A homnoseksualizm jest złem."
      Arcykr, toć gej całując geja miłuje go.

      A teraz o małżeństwie i seksie. Jesteś niekonsekwentny. Najpierw piszesz, że
      dopuszczalny jest tylko seks służący prokreacji, używając sformułowań
      dotyczących celowości (a przecież seks poza dniami płodnymi nie ma innego celu
      jak przyjemność). A potem piszesz, że seks nie służący prokreacji jest
      dopuszczalny. Zdecyduj się...

      "Nierząd jest zjednoczeniem cielesnym między wolnym mężczyzną i wolną kobietą
      poza małżeństwem. Jest on w
      poważnej sprzeczności z godnością osoby ludzkiej i jej płciowości w sposób
      naturalny podporządkowanej dobru
      małżonków, jak również przekazywaniu życia i wychowaniu dzieci. Poza tym
      nierząd jest poważnym wykroczeniem, gdy
      powoduje deprawację młodzieży."
      Po raz kolejny zasunąłeś argument, który większość ludzi w tym kraju ma głeboko
      gdzieś. Na dodatek obraziłeś mnie zarzucając mi nierząd. Wybaczam, nie znasz
      się na temacie :) Jeżeli uważasz, że orgazm jest sprzeczny z ludzką godnością,
      gratuluję. :)))

      "Ty zachwalając swój związek z partnerką możesz deprawować młodzież ewentualnie
      czytającą to forum - nie pomyślałeś o
      tym?" Po to jest (nb. nierespektowane) nauczanie o seksuologii, żeby o tym
      mówić. Gdzie tu deprawacja, gdy mówi się o tym jak chłop zrobił dobrze babie???
      Deprawacja to zachęcanie do pedofilii, mój drogi. A seks to temat taki sam jak
      polityka czy religia. Dzieciaki pod trzepakiem gadają o seksie na potęgę,
      założę się, że para 12-latków mogłaby Cię nieźle zdeprawować.
      A poza tym... Sam napisałeś, że wątek jest od lat 18. Jak ktoś się zdeprawuje,
      to sam zdjąłeś odpowiedzialność z piszących w tym wątku :)))))))
      • arcykr Re: Zjeżdżam z dyskusją na koniec wątku, bo już s 03.12.03, 15:25
        nauma napisał:

        > "> Jeśli chodzi o naukowość, to uważam, że obalanie argumentów w istotnych
        > > kwestiach w sposób nienaukowy, a za taki uważam katechizm, jest bez sensu.
        > A dlaczego tak uważasz?"
        > Bo po pierwsze: katechizm dotyczy tylko katolików
        Skąd ten wniosek?

        > "Ale powinien być, bo z woli Bożej z seksu biorą się nowi ludzie, którzy
        > mająprawo być wychowywani w pełnej rodzinie." Dwa kontrargumenty. Primo: Boga
        > nie ma.
        Nieprawda.
        www.newadvent.org/summa/100203.htm
        www.newadvent.org/cathen/06608b.htm
        Secundo: nawet jeśli jest, to z jego woli biorą się dzieci, którym
        > odebrano prawo życia w pełnej rodzinie - bo za taką trudno uznać rodziny
        > alkoholików lub sku******ów, którzy zakatowali malutką Julię.
        Trudno, żeby Bóg z powodu czyjegoś grzechu odwoływał ustanowione przez siebie prawa natury.
        www.mateusz.pl/ksiazki/js-pn/js-pn_07.htm
        >
        > "> Co z: 1) seksem par bezpłodnych?
        > Taki pary zwykle bardzo chciałyby być bezpłodne. Nie ich wina, że nie są."
        > Nie rozumiem. Pary chciałyby być bezpłodne???
        Miało być: płodne.
        >
        > A teraz o polucjach. Mają one ten sam cel, co onanizm, czyli pozbycie się
        > spermy na korzyść świeżej oraz rozładowanie organizmu z emocji. Nie są złem,
        > a... dobrem, celem jest korzyść wynoszona przez organizm.
        Ale onanizm jest grzechem.
        "2352 Przez masturbację należy rozumieć dobrowolne pobudzanie narządów płciowych w celu uzyskania przyjemności cielesnej. "Zarówno Urząd Nauczycielski Kościoła wraz z niezmienną tradycją, jak i zmysł moralny chrześcijan stanowczo stwierdzają, że masturbacja jest aktem wewnętrznie i poważnie nieuporządkowanym". "Bez względu na świadomy i dobrowolny motyw użycie narządów płciowych poza prawidłowym współżyciem małżeńskim w sposób istotny sprzeciwia się ich celowości". Poszukuje się w niej przyjemności płciowej poza "relacją płciową, wymaganą przez porządek moralny, która urzeczywistnia <<w kontekście prawdziwej miłości pełny sens wzajemnego oddawania się sobie i przekazywania życia ludzkiego>>"94."

        W celu sformułowania wyważonej oceny odpowiedzialności moralnej konkretnych osób i ukierunkowania działań duszpasterskich należy wziąć pod uwagę niedojrzałość uczuciową, nabyte nawyki, stany lękowe lub inne czynniki psychiczne czy społeczne, które zmniejszają, a nawet redukują mogą zmniejszyć, a nawet zredukować do minimum winę moralną."
        www.katechizm.diecezja.elk.pl/kkkIII-2-2.htm#o16kkkIII-2-2
        >
        > Zaś samo
        > czytanie Biblii inkwizycja uważała za ciężkie przestępstwo...
        Podak wiarygodne źródło.
        >
        > "A co rozumiesz przez "najbliższy czas"?" Za godzinę, jutro, za rok, w ciągu
        > najbliższych kilkunastu, kilkudziesięciu lat. Pojęcie względne.
        A co miałeś na mysli?
        >
        > "Homoseksualiści też mają prawo zawierać związki małżeńskie z osobami
        > przeciwnej płci." Arcykr, ręce mi opadły. Jakby ktoś nagle zakazał ślubów
        > kościelnych, a dla Ciebie byłoby to nie do przyjęcia, chciałbyś usłyszeć: "o co ci chodzi, przecież możesz wziąć cywilny"?
        Ale ja mam rację a żądający "małżeństw" homoseksualnych - nie.
        >
        > "A napisałem, że masz prawo całować się na ulicy?". Oczywiście, że mam.
        > Udowodnij mi, że tak nie jest :)
        Niech to zrobi mamałgosia - ona ma większą wiedzę.
        >
        > Arcykr, toć gej całując geja miłuje go.
        Nie, ponieważ działa wbrew woli Bożej.
        >
        > A teraz o małżeństwie i seksie. Jesteś niekonsekwentny. Najpierw piszesz, że
        > dopuszczalny jest tylko seks służący prokreacji,
        Gdzie to napisałem?

        > Po raz kolejny zasunąłeś argument, który większość ludzi w tym kraju ma głeboko> gdzieś.
        Jeśli tak, tym gorzej dla nich.

        > Na dodatek obraziłeś mnie zarzucając mi nierząd.
        Sam siebie obrażasz, uprawiając go.

        > Jeżeli uważasz, że orgazm jest sprzeczny z ludzką godnością,
        > gratuluję. :)))
        Czemu uważasz, że ja tak uważam?
        >
        > "Ty zachwalając swój związek z partnerką możesz deprawować młodzież ewentualnie
        >
        > czytającą to forum - nie pomyślałeś o
        > tym?" Po to jest (nb. nierespektowane) nauczanie o seksuologii, żeby o tym
        > mówić. Gdzie tu deprawacja, gdy mówi się o tym jak chłop zrobił dobrze babie??Ale poza małżeństwem. Poza tym, niepotrzebnie rozbudza wyobraźnię.

        > Deprawacja to zachęcanie do pedofilii, mój drogi.
        Również.

        A seks to temat taki sam jak
        > polityka czy religia.
        Nieprawda.

        Dzieciaki pod trzepakiem gadają o seksie na potęgę,
        > założę się, że para 12-latków mogłaby Cię nieźle zdeprawować.
        Zależy, których.

        > A poza tym... Sam napisałeś, że wątek jest od lat 18.
        Ale z drugiej strony to może być zachęta...
    • nauma Cd dyskusji N vs A 03.12.03, 15:56
      "> Bo po pierwsze: katechizm dotyczy tylko katolików
      Skąd ten wniosek?"
      Stąd, że gdyby było inaczej, znaczyłoby że a) Ciebie dotyczy Koran b)
      muzułmanina dotyczy katolicki katechizm. Oba zdania są bez sensu. Stąd mój
      wniosek.

      Boga naprawdę nie ma, Arcykr. A to już nie moja wina, że uważasz inaczej.

      "Trudno, żeby Bóg z powodu czyjegoś grzechu odwoływał ustanowione przez siebie
      prawa natury" Czy alkoholizm i katowanie własnych rzeczy jest ustanowione przez
      Boga?

      "Ale onanizm jest grzechem.". Bujda. Wiesz co było grzechem setki lat temu?
      Sekcje zwłok. A później transplantacje. Ale nauka poszła do przodu i sekcje i
      transplantacje nie są już be. Konia wali ponad 90% facetów. Nie mogą być w
      błędzie :)

      "> Zaś samo
      > czytanie Biblii inkwizycja uważała za ciężkie przestępstwo...
      Podak wiarygodne źródło." Podałem. Poza tym polecam podręczniki i opracowania z
      historii do liceum. Jesli się nie mylę Biblia została w 1229 roku umieszczona
      na indeksie ksiąg zakazanych przez synod w Walencji... A co groziło za czytanie
      (ba, nawet posiadanie) ksiąg z tego indeksu????

      Najbliższy czas - miałem na myśli najbliższych kilkanaście lat, co do
      kilkudziesięciu mam wątpliwości

      "Ale ja mam rację a żądający "małżeństw" homoseksualnych - nie."
      Jak Kopernik dochodził do heliocentryzmu, jeszcze wtedy rację mieli
      geocentryści. Wiesz, jak to jest z racjami :)

      "> Arcykr, toć gej całując geja miłuje go.
      Nie, ponieważ działa wbrew woli Bożej."
      A jesli nawet, to Bóg mu wybacza :)

      "> A teraz o małżeństwie i seksie. Jesteś niekonsekwentny. Najpierw piszesz, że
      > dopuszczalny jest tylko seks służący prokreacji,
      Gdzie to napisałem?"
      Ok, proszę: "Dobro jest związane z celowością a nie ma celowośc, gdy sperma
      trafia nie do pochwy kobiety" Powiedz mi, jak mam rozumieć w tym cytacie
      celowość trafienia spermy do pochwy? Jest jakiś inny cel, niż zapłodnienie??? A
      więc seks ma służyć prokreacji. Logiczne rozumowanie, niestety. Chyba, że
      chciałeś powiedzieć coś innego.

      '> Na dodatek obraziłeś mnie zarzucając mi nierząd.
      Sam siebie obrażasz, uprawiając go."
      Bynajmniej. Nie obrażam samego siebie. Wprost przeciwnie. Arcykr, jakby Ci tu
      wytłumaczyć... Wymagasz od ludzi, żeby nie bluźnili, a sam swoją uwagą o
      nierządzie wyzywasz miliony kobiet w tym kraju od k**ew. Jakbym nie wiedział,
      że jesteś gorliwym katolikiem, tylko za to, że sugerujesz coś takiego w
      stosunku do mojej narzeczonej, wsadziłbym Ci jaja w imadło. Napisałem
      wulgarnie, wiem, ale sprowokowałeś mnie. Przemyśl to, jak nie chcesz pójść w
      ślady Orygenesa. Masz inne poglądy - luzik. Ale na ich podstawie nie wal o
      nierządzie.

      "> Jeżeli uważasz, że orgazm jest sprzeczny z ludzką godnością,
      > gratuluję. :)))
      Czemu uważasz, że ja tak uważam?"
      Dlatego, że walnąłeś cytatem: "Nierząd jest zjednoczeniem cielesnym między
      wolnym mężczyzną i wolną kobietą poza małżeństwem. Jest on w
      poważnej sprzeczności z godnością osoby ludzkiej i jej płciowości w sposób
      naturalny podporządkowanej dobru
      małżonków, jak również przekazywaniu życia i wychowaniu dzieci"

      "A seks to temat taki sam jak
      > polityka czy religia.
      Nieprawda."
      Prawda. No, może zdecydowanie przyjemniejszy od polityki i mniej uduchowiony
      niż religia.
      • arcykr Re: Cd dyskusji N vs A 03.12.03, 18:28
        nauma napisał:

        > "> Bo po pierwsze: katechizm dotyczy tylko katolików
        > Skąd ten wniosek?"
        > Stąd, że gdyby było inaczej, znaczyłoby że a) Ciebie dotyczy Koran b)
        > muzułmanina dotyczy katolicki katechizm.
        A pewnie, że dotyczy. Bóg jest Sędzią wszystkich ludzi.

        > Boga naprawdę nie ma, Arcykr.
        Dlaczego tak uważasz?
        >
        > "Trudno, żeby Bóg z powodu czyjegoś grzechu odwoływał ustanowione przez siebie
        > prawa natury" Czy alkoholizm i katowanie własnych rzeczy jest ustanowione przez Boga?
        Bóg zezwolił na to, aby stąd wyprowadzić jeszcze większe dobro.
        >
        > Konia wali ponad 90% facetów.
        Czy te dane są wiarygodne?

        > Nie mogą być w błędzie :)
        Co innego robićcoś a co innego uważać za słuszne.
        >
        > Jesli się nie mylę Biblia została w 1229 roku umieszczona
        > na indeksie ksiąg zakazanych przez synod w Walencji...
        W którym podręcznik do liceum to jest napisane?

        > "Ale ja mam rację a żądający "małżeństw" homoseksualnych - nie."
        > Jak Kopernik dochodził do heliocentryzmu, jeszcze wtedy rację mieli
        > geocentryści.
        Nie mieli.
        >
        > "> Arcykr, toć gej całując geja miłuje go.
        > Nie, ponieważ działa wbrew woli Bożej."
        > A jesli nawet, to Bóg mu wybacza :)
        Jezeli tamten żałuje i ma mocne postanowienie poprawy.
        >
        > Ok, proszę: "Dobro jest związane z celowością a nie ma celowośc, gdy sperma
        > trafia nie do pochwy kobiety" Powiedz mi, jak mam rozumieć w tym cytacie
        > celowość trafienia spermy do pochwy? Jest jakiś inny cel, niż zapłodnienie???
        Nalezy rozróżnić celowoścv potencjalną od aktualnej.
        >
        > Wymagasz od ludzi, żeby nie bluźnili, a sam swoją uwagą o
        > nierządzie wyzywasz miliony kobiet w tym kraju od k**ew.
        Wcale nie. A poza tym, to nie jest bluźnierstwo.

        Jakbym nie wiedział,
        > że jesteś gorliwym katolikiem, tylko za to, że sugerujesz coś takiego w
        > stosunku do mojej narzeczonej, wsadziłbym Ci jaja w imadło.
        Alleluja!
        >
        > "> Jeżeli uważasz, że orgazm jest sprzeczny z ludzką godnością,
        > > gratuluję. :)))
        > Czemu uważasz, że ja tak uważam?"
        > Dlatego, że walnąłeś cytatem: "Nierząd jest zjednoczeniem cielesnym między
        > wolnym mężczyzną i wolną kobietą poza małżeństwem. Jest on w
        > poważnej sprzeczności z godnością osoby ludzkiej i jej płciowości w sposób
        > naturalny podporządkowanej dobru
        > małżonków, jak również przekazywaniu życia i wychowaniu dzieci"
        Czy wg. ciebie orgazm można przeżywać tylko przez nierząd?
        • nauma Re: Cd dyskusji N vs A 03.12.03, 20:39
          "A pewnie, że dotyczy. Bóg jest Sędzią wszystkich ludzi". Sorka, ale nie wierzę
          w kompetencje sędziowskie istoty, dla której taki np. Dawid był cacy.
          Uważam, że Boga nie ma - z tych samych powodów dla których Ty uważasz, że jest.
          Bo wierzę, w to co uważam.

          "Trudno, żeby Bóg z powodu czyjegoś grzechu odwoływał ustanowione przez siebie
          > prawa natury" Czy alkoholizm i katowanie własnych rzeczy jest ustanowione
          przez Boga?
          Bóg zezwolił na to, aby stąd wyprowadzić jeszcze większe dobro"
          Dobro dla... no właśnie, kogo? Julii? Zwyrodniałych rodziców? Dla nas?

          "Konia wali ponad 90% facetów.
          Czy te dane są wiarygodne?"
          Jak najbardziej. Zapytaj seksuologa.

          Arcykr, nie łap mnie za słówka z: "W którym podręcznik do liceum to jest
          napisane?" Nie mam żadnego pod ręką - wystarczy, że zapytam Ciebie: czy ten
          fakt nie jest, czy jest faktem historycznym?

          "Nalezy rozróżnić celowoścv potencjalną od aktualnej" Arcykr, nie baw się w
          rozróżnianie celowości post factum; napisałeś coś, a teraz odwracasz kota
          ogonem...

          "Wcale nie. A poza tym, to nie jest bluźnierstwo". Można bluzgać Bogu i na
          kogoś. Jak sugerujesz nierząd mojej Boskiej, to to jest słanie bluzgów.

          "Czy wg. ciebie orgazm można przeżywać tylko przez nierząd?" Oczywiście, że
          nie. Ale masa ludzi poza małżeństwem się kocha, więc jeśli dochodzą do orgazmu,
          to wg Ciebie (a nie mnie) przeżywają go nierządnie. To Twój pogląd, nie mój...
          • arcykr Re: Cd dyskusji N vs A 04.12.03, 08:27
            nauma napisał:

            > "A pewnie, że dotyczy. Bóg jest Sędzią wszystkich ludzi". Sorka, ale nie wierzę w kompetencje sędziowskie istoty, dla której taki np. Dawid był cacy.
            Król Dawid nie był "cacy" wobec Boga, inaczej Bóg nie ukarał go śmiercią piewrszego dziecka jego i Batszeby...

            > Uważam, że Boga nie ma - z tych samych powodów dla których Ty uważasz, że jest.
            To znaczy?
            >
            > Bo wierzę, w to co uważam.
            A na jakiej podstawie uważasz?
            >
            > Dobro dla... no właśnie, kogo? Julii? Zwyrodniałych rodziców? Dla nas?
            Dowiemy się na Sądzie Ostatecznym.
            >
            > "Konia wali ponad 90% facetów.
            > Czy te dane są wiarygodne?"
            > Jak najbardziej. Zapytaj seksuologa.
            Myślisz, że "kościelny" seksuolog by to potwierdził?
            >
            > Arcykr, nie łap mnie za słówka z: "W którym podręcznik do liceum to jest
            > napisane?" Nie mam żadnego pod ręką - wystarczy, że zapytam Ciebie: czy ten
            > fakt nie jest, czy jest faktem historycznym?
            Nie znam się na historii.
            >
            > "Nalezy rozróżnić celowoścv potencjalną od aktualnej" Arcykr, nie baw się w
            > rozróżnianie celowości post factum; napisałeś coś, a teraz odwracasz kota
            > ogonem...
            Nie mam prawa do sprecyzowania swoich poglądów?
            >
            > Jak sugerujesz nierząd mojej Boskiej, to to jest słanie bluzgów.
            No, jeżeli ona jest twoim bożkiem, to co innego. Ale w takim razie nie dziw się, gdy dosięgnie cię pomsta prawdziwego Boga.
            "Pana Boga gniewa wszelkie bałwochwalstwo, to znaczy stawianie jakichś niższych wartości ponad Niego, który jest samym Dobrem i Prawdą. "Nie będziecie oddawali czci bogom obcym, spośród bogów okolicznych narodów, bo twój Bóg, Pan, który jest u ciebie, jest Bogiem zazdrosnym, by się nie rozpalił na ciebie gniew twego Boga, Pana, i nie zmiótł cię z powierzchni ziemi" (Pwt 6,14n)." Źródło:
            www.mateusz.pl/ksiazki/js-pn/js-pn_08.htm
            • nauma Re: Cd dyskusji N vs A 04.12.03, 13:09
              "Król Dawid nie był "cacy" wobec Boga, inaczej Bóg nie ukarał go śmiercią
              piewrszego dziecka jego i Batszeby..." Ładnie - karać dziecko za czyny
              rodziców. To może jak ktoś zabije (de facto Uriasz został zabity przez Dawida),
              za karę zabijać mu dziecko? Taaaaak, to będzie sprawiedliwe. Żeby było
              śmieszniej pamiętam, że jak dziecko zachorzało, Dawid odchodził od zmysłów, ale
              gdy już zmarło, machnął ręką. Poza tym czy został ukarany za: zdradę narodu
              (służba u Filistynów), załatwienie potomków Saula (nie chciał ich nawet
              pochować, dopiero postawa Resfy to zmieniła)? Z tego co pamiętam Bóg zesłał na
              niego nieszczęścia dopiero w późnej starości, gdy z powodu haremu w Kanaanie
              znów zaczęły potężnieć kulty innych bóstw...

              "> Uważam, że Boga nie ma - z tych samych powodów dla których Ty uważasz, że
              jest.
              To znaczy?
              >
              > Bo wierzę, w to co uważam.
              A na jakiej podstawie uważasz?"
              Arcykr, jak się Ciebie zapytam, dlaczego Bóg jest, odpowiesz: "bo w niego
              wierzę, bo tak mówi Biblia, bo odczuwam jego obecność". A ja mówię, że nie ma
              żadnych bogów, bo w nich nie wierzę, nic mi nie mówi, że istnieją, nie odczuwam
              ich obecności. To jest to samo, tylko z dwóch stron. Nawet nie będę się
              podpierać nauką, tak jak ty Biblią - ty wiesz, że Bóg jest - ja wiem, że Boga
              nie ma.

              "Myślisz, że "kościelny" seksuolog by to potwierdził?" Nie ma
              pojęcia "kościelny seksuolog". Jest seksuolog, czyli osoba, która ukończyła
              studia medyczne i odpowiednią specjalizację. A w ogóle są takie dziwy jak
              seksuolodzy kościelni? Mam wrażenie, że to, czym zajmują się seksuolodzy stoi w
              sprzeczności z reprezentowanymi przez ciebie poglądami KK. Chodzi o
              antykoncepcję, zapłodnienia in vitro czy sposoby polepszenia współżycia
              seksualnego służące obopólnej rozkoszy kochających się partnerów.

              "Nie znam się na historii". Ja może i dużo zapomniałem, ale jestem po profilu
              humanistycznym, sukcesach w olimpiadzie historycznej i mam kilkuletni staż
              korepetytora z historii. Więc raczej się znam... Nie mówię, że jestem alfą i
              omegą w tej mierze, ale... jestem niezły :)

              "Nie mam prawa do sprecyzowania swoich poglądów?". Oczywiście, że masz. Ja też
              się mylę. Ale w takim razie twój wcześniejszy post był bardzo nieprecyzyjny...

              "No, jeżeli ona jest twoim bożkiem, to co innego. Ale w takim razie nie dziw
              się, gdy dosięgnie cię pomsta prawdziwego
              Boga.". Nie jest bożkiem. Jest światłem mojego życia, moim cudem, jawą i snem.
              Jest kwintesencją słowa "miłość". I tym, czego każdemu życzę...
              • nauma Re: Cd dyskusji N vs A 04.12.03, 13:13
                Aha, byłbym zapomniał. Jak twój Bóg może być "zazdrosny" o innych bogów? Jak
                może być zazdrosny o coś, o czym jest przekonany, że tego NIE MA? Poza tym
                zazdrość (pomijając groźby i kary - hmmmm, taki jakoś mało miłosierny i
                wspaniały jest w tym cytacie) o takie małe uczucie, właściwe małym, szarym
                ludzikom. Oj, czy każde bóstwo musi być tworzone na obraz i podobieństwo
                człowieka? Polecam książkę "Jak człowiek stworzył bogów" J. Cepika. Świetne
                opracowanie ewolucji poglądów ludzi w czasach prehistorycznych.
                • arcykr Re: Cd dyskusji N vs A 04.12.03, 17:37
                  nauma napisał:

                  > Aha, byłbym zapomniał. Jak twój Bóg może być "zazdrosny" o innych bogów? Jak
                  > może być zazdrosny o coś, o czym jest przekonany, że tego NIE MA?
                  To metafora. Poza tym Izraelici nie byli od początku prawdziwymi monoteistami, tylko henoteistami - uznawali istnienie innych bogów, ale uważali się za wybranych przez jednego.

                  Poza tym
                  > zazdrość (pomijając groźby i kary - hmmmm, taki jakoś mało miłosierny i
                  > wspaniały jest w tym cytacie) o takie małe uczucie, właściwe małym, szarym
                  > ludzikom.
                  Powtarzam: metafora.
              • arcykr Re: Cd dyskusji N vs A 04.12.03, 17:27
                nauma napisał:

                > Żeby było
                > śmieszniej pamiętam, że jak dziecko zachorzało, Dawid odchodził od zmysłów, ale>
                > gdy już zmarło, machnął ręką.
                Bo już swoje odpokutował.

                > "> Uważam, że Boga nie ma - z tych samych powodów dla których Ty uważasz, że
                >
                > jest.
                > To znaczy?
                > >
                > Arcykr, jak się Ciebie zapytam, dlaczego Bóg jest, odpowiesz: "bo w niego
                > wierzę, bo tak mówi Biblia, bo odczuwam jego obecność".
                Wcale tak nie odpowiem.

                > Mam wrażenie, że to, czym zajmują się seksuolodzy stoi w sprzeczności z reprezentowanymi przez ciebie poglądami KK. Chodzi o
                > antykoncepcję, zapłodnienia in vitro czy sposoby polepszenia współżycia
                > seksualnego służące obopólnej rozkoszy kochających się partnerów.
                Tym gorzej dla tych seksuologów.
                >
                > "Nie mam prawa do sprecyzowania swoich poglądów?". Oczywiście, że masz. Ja też
                > się mylę.
                Ja się nie mylę.

                > "No, jeżeli ona jest twoim bożkiem, to co innego. Ale w takim razie nie dziw
                > się, gdy dosięgnie cię pomsta prawdziwego
                > Boga.". Nie jest bożkiem.
                A nie jest ważniejsza dla ciebie od Boga?
    • mamalgosia bałagan 03.12.03, 19:05
      poodpowiadałam na kilka powyższych postów, ale pozjeżdżały na dół i już w
      ogóle nie wiadomo co do czego
      • arcykr Moja rada 04.12.03, 08:19
        mamalgosia napisała:

        > poodpowiadałam na kilka powyższych postów, ale pozjeżdżały na dół i już w
        > ogóle nie wiadomo co do czego
        Żeby tego uniknąć tsram się zacytować część wypowiedzi, do której się odnoszę.
    • kochanica.francuza Re: Futurologia moralności 05.12.03, 16:29
      Uprawianie seksu, waginalnego czy oralnego, w miejscach publicznych,jest
      zakazane prawem.
      Wiec spoko Arcysiu.
      • nauma Re: Futurologia moralności 05.12.03, 17:17
        Heh, w zasadzie to nie jest :)))) Zakazane jest uprawianie seksu taki w sposób,
        że razi to oglądających. A co z seksem na: odludnej plaży lub polance, w
        samochodzie czy w windzie???
        • a000000 Re: Futurologia moralności 05.12.03, 17:20
          nauma napisał:

          > Heh, w zasadzie to nie jest :)))) Zakazane jest uprawianie seksu taki w
          sposób,
          >
          > że razi to oglądających. A co z seksem na: odludnej plaży lub polance, w
          > samochodzie czy w windzie???

          Seks jest czynnością dla dwojga, trzeci -to już tłum. Dwoje może sobie
          dokazywać na dachu, pod samochodem , na drzewie, pod wodą ......., ale tylko we
          dwoje. Nie w tłumie.
          • mike_mike Re: Futurologia moralności 08.12.03, 11:47
            a000000 napisała:

            > nauma napisał:
            >
            > > Heh, w zasadzie to nie jest :)))) Zakazane jest uprawianie seksu taki w
            > sposób,
            > >
            > > że razi to oglądających. A co z seksem na: odludnej plaży lub polance, w
            > > samochodzie czy w windzie???
            >
            > Seks jest czynnością dla dwojga, trzeci -to już tłum. Dwoje może sobie

            Jest coś takiego, Ty pewnie powiesz, że to dewiacja, co nazywa się seks
            grupowy, w dużym uproszczeniu polega bna uprawianiu seksu w grupie conajmniej
            trzech osób.

            > dokazywać na dachu, pod samochodem , na drzewie, pod wodą ......., ale tylko
            we
            >
            > dwoje. Nie w tłumie.
            • kochanica.francuza Re: Futurologia moralności 08.12.03, 16:29
              mike_mike napisał:

              > a000000 napisała:
              >
              > > nauma napisał:
              > >
              > > > Heh, w zasadzie to nie jest :)))) Zakazane jest uprawianie seksu taki
              > w
              > > sposób,
              > > >
              > > > że razi to oglądających. A co z seksem na: odludnej plaży lub polance
              > , w
              > > > samochodzie czy w windzie???
              > >
              > > Seks jest czynnością dla dwojga, trzeci -to już tłum. Dwoje może sobie
              >
              > Jest coś takiego, Ty pewnie powiesz, że to dewiacja

              Ha, nie tylko ona - ja też!
              I nie możesz się mnie czepnąć, ze jestem zgorzkniałą starą panną, bo seksu to
              akurat miałam od metra, ale tyl;ko a deux...
              , co nazywa się seks
              > grupowy, w dużym uproszczeniu polega bna uprawianiu seksu w grupie conajmniej
              > trzech osób.
              >
              > > dokazywać na dachu, pod samochodem , na drzewie, pod wodą ......., ale tyl
              > ko
              > we
              > >
              > > dwoje. Nie w tłumie.
              • mike_mike Re: Futurologia moralności 08.12.03, 16:32
                kochanica.francuza napisała:

                > mike_mike napisał:
                >
                > > a000000 napisała:
                > >
                > > > nauma napisał:
                > > >
                > > > > Heh, w zasadzie to nie jest :)))) Zakazane jest uprawianie seksu
                > taki
                > > w
                > > > sposób,
                > > > >
                > > > > że razi to oglądających. A co z seksem na: odludnej plaży lub po
                > lance
                > > , w
                > > > > samochodzie czy w windzie???
                > > >
                > > > Seks jest czynnością dla dwojga, trzeci -to już tłum. Dwoje może sobi
                > e
                > >
                > > Jest coś takiego, Ty pewnie powiesz, że to dewiacja
                >
                > Ha, nie tylko ona - ja też!
                > I nie możesz się mnie czepnąć, ze jestem zgorzkniałą starą panną, bo seksu to
                > akurat miałam od metra, ale tyl;ko a deux...

                A jednak nmiektórzy to robią, wystarczy podobno popatrzeć po jakichś
                ogłoszeniach towarzyskich... Para szuka pary... Większość mężczyzn marzy o
                seksie z dwiema partnerkami? Czy większość mężczyzn to dewiańci?
                • kochanica.francuza Re: Futurologia moralności 08.12.03, 16:52
                  mike_mike napisał:

                  > kochanica.francuza napisała:
                  >
                  > > mike_mike napisał:
                  > >
                  > > > a000000 napisała:
                  > > >
                  > > > > nauma napisał:
                  > > > >
                  > > > > > Heh, w zasadzie to nie jest :)))) Zakazane jest uprawianie
                  > seksu
                  > > taki
                  > > > w
                  > > > > sposób,
                  > > > > >
                  > > > > > że razi to oglądających. A co z seksem na: odludnej plaży l
                  > ub po
                  > > lance
                  > > > , w
                  > > > > > samochodzie czy w windzie???
                  > > > >
                  > > > > Seks jest czynnością dla dwojga, trzeci -to już tłum. Dwoje może
                  > sobi
                  > > e
                  > > >
                  > > > Jest coś takiego, Ty pewnie powiesz, że to dewiacja
                  > >
                  > > Ha, nie tylko ona - ja też!
                  > > I nie możesz się mnie czepnąć, ze jestem zgorzkniałą starą panną, bo seksu
                  > to
                  > > akurat miałam od metra, ale tyl;ko a deux...
                  >
                  > A jednak nmiektórzy to robią, wystarczy podobno popatrzeć po jakichś
                  > ogłoszeniach towarzyskich... Para szuka pary...
                  No i co z tego? Różne zboczenia sa na świecie:-(((
                  Większość mężczyzn marzy o
                  > seksie z dwiema partnerkami? Czy większość mężczyzn to dewiańci?
                  tylko ci, którzy naprawdę się do tego posunęli...
                  człowiek marzy na jawie i śni o różnych dziwnych rzeczach seksualnych, co nie
                  oznacza, ze naprawdę by je zrobił, tylko świadczy o jakichs tam jego
                  tęsknotach...
                  większość mężczyzn chce się poczuć supermacho i tyle.
                  • mike_mike Re: Futurologia moralności 08.12.03, 16:54
                    kochanica.francuza napisała:
                    > większość mężczyzn chce się poczuć supermacho i tyle.

                    Chyba nienajlepiej znasz mężczyzn. Mimo wszystko w seksie grupowym nie o to
                    chodzi.
                    A poza tym, część kobiet również marzy o seksie z dwoma i większą ilością
                    mężczyzn? Czy te kobiety chcą poczuć się macho?
                    • kochanica.francuza Re: Futurologia moralności 08.12.03, 17:10
                      mike_mike napisał:

                      > kochanica.francuza napisała:
                      > > większość mężczyzn chce się poczuć supermacho i tyle.
                      >
                      > Chyba nienajlepiej znasz mężczyzn.

                      Pewnie nie. Nie poświęcam życia zgłębianiu tajemniczej męskiej duszy.;-))
                      Sami se zgłębiajcie.
                      Kochanica feministka.

                      Mimo wszystko w seksie grupowym nie o to
                      > chodzi.

                      o, a o co, możesz mnie oświecic?
                      > A poza tym, część kobiet również marzy o seksie z dwoma i większą ilością
                      > mężczyzn? Czy te kobiety chcą poczuć się macho?

                      a skąd ja mam miec pojecie, kim chcą się poczuc ludzie diametralnie różni ode
                      mnie?
                      czy kot wie, kim chce się poczuc pies goniący za patykiem?
                      czy pies wie, kim się czuje kot polujący na nogi gości?
                      a ludzie różnią się znacznie bardziej...
                      • arcykr Re: Futurologia moralności 09.12.03, 07:52
                        kochanica.francuza napisała:

                        > > Chyba nienajlepiej znasz mężczyzn.>
                        > Pewnie nie. Nie poświęcam życia zgłębianiu tajemniczej męskiej duszy.;-))
                        > Sami se zgłębiajcie.
                        A ciała już zgłębiłaś...
                        • kochanica.francuza Re: Futurologia moralności 09.12.03, 18:51
                          arcykr napisał:

                          > kochanica.francuza napisała:
                          >
                          > > > Chyba nienajlepiej znasz mężczyzn.>
                          > > Pewnie nie. Nie poświęcam życia zgłębianiu tajemniczej męskiej duszy.;-))
                          > > Sami se zgłębiajcie.
                          > A ciała już zgłębiłaś...
                          to raczej oni zgłębili, zważywszy anatomię...;-))))
                • arcykr Re: Futurologia moralności 09.12.03, 07:50
                  mike_mike napisał:

                  > A jednak nmiektórzy to robią, wystarczy podobno popatrzeć po jakichś
                  > ogłoszeniach towarzyskich... Para szuka pary... Większość mężczyzn marzy o
                  > seksie z dwiema partnerkami? Czy większość mężczyzn to dewiańci?
                  Ludzie, ten wątek miał umoralniać, a wy promujecie demoralizację...
        • arcykr Re: Futurologia moralności 06.12.03, 08:51
          nauma napisał:

          > A co z seksem na: odludnej plaży lub polance, w
          > samochodzie czy w windzie???
          Skoro żaden człowiek żyjący na tym świecie nie widzi, to nikt nie zawiadomi ziemskich władz. Odnosi się to rózwnież do innych niegodziwości, co stanowi dowód na istnienie Sądu ponadludzkiego.
        • mike_mike Re: Futurologia moralności 08.12.03, 11:45
          nauma napisał:

          > Heh, w zasadzie to nie jest :)))) Zakazane jest uprawianie seksu taki w
          sposób,

          Dokładnie tak, a całowianie się to nie jest uprawianie seksu.

          > że razi to oglądających. A co z seksem na: odludnej plaży lub polance, w
          > samochodzie czy w windzie???
          • arcykr Re: Futurologia moralności 09.12.03, 07:54
            mike_mike napisał:

            > Dokładnie tak, a całowianie się to nie jest uprawianie seksu.
            Dlaczego?
            • mike_mike Re: Futurologia moralności 09.12.03, 12:17
              arcykr napisał:

              > mike_mike napisał:
              >
              > > Dokładnie tak, a całowianie się to nie jest uprawianie seksu.
              > Dlaczego?

              Głupie pytanie. Czy wiesz w ogóle co to znaczy "uprawiać seks"?
              • arcykr Re: Futurologia moralności 09.12.03, 12:19
                mike_mike napisał:

                > Czy wiesz w ogóle co to znaczy "uprawiać seks"?
                Jaka jest twoja definicja?
                • mike_mike Re: Futurologia moralności 09.12.03, 12:26
                  arcykr napisał:

                  > mike_mike napisał:
                  >
                  > > Czy wiesz w ogóle co to znaczy "uprawiać seks"?
                  > Jaka jest twoja definicja?
                  Oj Anty, bijesz pianę.
                  • arcykr Re: Futurologia moralności 09.12.03, 12:33
                    mike_mike napisał:

                    > Oj Anty,
                    Dlaczego "Anty"?

                    bijesz pianę.
                    Niby czemu? Chcę, żebyć podał definicjęuprawiania seksu, która by nie obejmowała całowania.
                    • mike_mike Re: Futurologia moralności 09.12.03, 12:35
                      arcykr napisał:

                      > mike_mike napisał:
                      >
                      > > Oj Anty,
                      > Dlaczego "Anty"?
                      >
                      > bijesz pianę.
                      > Niby czemu? Chcę, żebyć podał definicjęuprawiania seksu, która by nie
                      obejmował
                      > a całowania.

                      Widać za bardzo się Anty nudzisz. Może czas pomyśleć o jakimś normalnym
                      zajęciu...?
                    • nauma Re: Futurologia moralności 09.12.03, 12:48
                      Arcykr, logika... Jeżeli A jest częścią B, to nie znaczy, że A jest tożsame z
                      B. Pod A podstaw całowanie, pod B seks.
                      Całować można bez seksu (przykład: pocałunek panny młodej, romantyczny
                      pocałunek w świetle księżyca, pocałunek wchodząc do domu itd.)
                      Seks teoretycznie można uprawiać bez pocałunków (w kupie polskich domów facet
                      wchodzi w kobietę, wykonuje kilka ruchów frykcyjnych, spuszcza się, potem na
                      bok i w kimono)
                      A sam seks? Cóż, może być seksem klasycznym, analnym, oralnym i polega na ogóle
                      czynności polegających na dostarczaniu strefom erogennym bodźców służących
                      osiągnięciu rozkoszy. Wg doktryny katolickiej z kolei seks definiuje się jaki
                      ogół czynności służących spłodzeniu dziecka. Choćby ktoś zeżarł kilo soli,
                      samym buziakiem nie zrobi dzieciaka, ergo wg doktryny katolickiej pocałunek nie
                      jest seksem.
                      Buźka!
                      • arcykr Re: Futurologia moralności 09.12.03, 13:19
                        nauma napisał:

                        > Jeżeli A jest częścią B, to nie znaczy, że A jest tożsame z
                        > B. Pod A podstaw całowanie, pod B seks.
                        "Nie znaczy" nie znaczy jeszcze, że nie jest.

                        > Całować można bez seksu (przykład: pocałunek panny młodej, romantyczny
                        > pocałunek w świetle księżyca,
                        I niby czem to nie jest jakaś forma seksu?
                        A czy w okresie przedmałżeńskim katolikom wolno to robić? - odpowiedz, mamałgosiu.

                        > A sam seks? Cóż, może być seksem klasycznym, analnym, oralnym i polega na ogóle
                        > czynności polegających na dostarczaniu strefom erogennym bodźców służących
                        > osiągnięciu rozkoszy.
                        I czemu całowanie nie ma być objęte tą definicją?

                        Wg doktryny katolickiej z kolei seks definiuje się jaki
                        > ogół czynności służących spłodzeniu dziecka.
                        A skąd to wziąłeś? Nie należy mieszać opisu tego, co jest z opisem tego, co powinno być.

                        > Choćby ktoś zeżarł kilo soli,
                        > samym buziakiem nie zrobi dzieciaka, ergo wg doktryny katolickiej pocałunek nie jest seksem.
                        W takim razie seks analny też nie byłby seksem...
                        • nauma Re: Futurologia moralności 09.12.03, 13:37
                          Zacznijmy od tego, że proszę o odpowiedź na pytanie w mailu i w osobnym wątku...
                          A teraz po kolei:
                          Grafit jest częścią ołówka. Czy grafit jest ołówkiem???
                          Mówiąc o dochodzeniu do rozkoszy jakoś nie słyszałem (a jeśli to jest to
                          przypadek wielce incydentalny) o orgaźmie w wyniku pocałunku. A dalej patrz
                          punkt pierwszy, czyli "całowanie nie równa się seks". Twoje pytania są
                          potencjalnie niebezpieczne; można z nich wysnuć wniosek, że ojciec całujący
                          dziecko uprawia pedofilię... (zgodzisz się, że całować można nie tylko w usta?)
                          Teraz tak: kiedyś napisałeś, że najważniejszy jest cel. Seks, aby nie był
                          grzeszny, powinien być uprawiany w małżeństwie (kościelnym zresztą) i służyć
                          prokreacji. Czy się tu mylę??? W tym znaczeniu należy go rozumieć właśnie tak,
                          jak zdefiniowałem, czyli "ogół czynności służący spłodzeniu dziecka".
                          A co do seksu analnego. Cóż, dla ciebie nie jest to seks, tylko wynaturzenie. A
                          dla mnie coś miłego. Wiele kobiet lubi kochać się "tylnymi drzwiami" i wielu
                          facetów (w tym ja) lubi dodatkową stymulację okolic prostaty, co zwiększa
                          doznania erotyczne. Stary, wiesz jak ta okolica jest unerwiona? Klasyczna
                          strefa erogenna! Nie traktuj tego jak demoralizację, tylko jak wykład naukowy.
                          Chciałeś o analu, to masz.
                          Tak BTW: całowanie utożsamiasz z seksem, to jak utożsamisz lewatywę? Miałem
                          ostatnio, nie sprawiło mi to zbytnej przyjemności, ale może jestem
                          masochistą? :)



                          Nie jestem. To była ironia.
      • arcykr Re: Futurologia moralności 06.12.03, 08:49
        kochanica.francuza napisała:

        > Uprawianie seksu, waginalnego czy oralnego, w miejscach publicznych,jest
        > zakazane prawem.
        > Wiec spoko Arcysiu.
        Prawo stanowione to nie prawa fizyki. A kidyś to np. stosunki homoseksualne też były karalne...
        • kochanica.francuza Re: Futurologia moralności 06.12.03, 10:44
          arcykr napisał:

          > kochanica.francuza napisała:
          >
          > > Uprawianie seksu, waginalnego czy oralnego, w miejscach publicznych,jest
          > > zakazane prawem.
          > > Wiec spoko Arcysiu.
          > Prawo stanowione to nie prawa fizyki. A kidyś to np. stosunki homoseksualne
          też
          > były karalne...
          ale ja prawa nie stanowie, bo nie działam w tej branży.
          więc tu ci nic nie poradze.
          • arcykr Re: Futurologia moralności 06.12.03, 11:24
            kochanica.francuza napisała:

            > więc tu ci nic nie poradze.
            Wcalę na to liczę.
    • arcykr Re: Cd dyskusji N vs A 06.12.03, 08:48
      nauma napisał:

      > "> Bo już swoje odpokutował." Mam rozumieć, że śmierć dziecka zdjęła z niego>
      > winę?
      Winy nie może zdjąć kara doczesna, tylko wurażenie żalu.
      (13) Dawid rzekł do Natana: Zgrzeszyłem wobec Pana. Natan odrzekł Dawidowi: Pan odpuszcza ci też twój grzech - nie umrzesz, (14) lecz dlatego, że przez ten czyn odważyłeś się wzgardzić Panem, syn, który ci się urodzi, na pewno umrze.
      (2 Ks.Samuela 12:13,14)
      www.silesia.pik-net.pl/bib-cgi/biblia?Ps51.1-999
      A dziecko odeszło z tego świata w wolne od grzechu osobistego.
      >
      > "> Arcykr, jak się Ciebie zapytam, dlaczego Bóg jest, odpowiesz: "bo w niego
      > > wierzę, bo tak mówi Biblia, bo odczuwam jego obecność".
      > Wcale tak nie odpowiem."
      > To odpowiedz - z głębi serca, bez cytatów. Powiedz, co czujesz...
      To mam pisać o uczuciach, czy dlaczego uważam, że Bóg istnieje?
      >
      > "Tym gorzej dla tych seksuologów." Świetnie, zacznij postulować o skasowanie
      > zawodu seksuologa.
      Napisałem: dla TYCH seksuologów.
    • mamalgosia ho ho 06.12.03, 11:45
      ale się wątek rozwinął...
      • arcykr Re: ho ho 06.12.03, 14:25
        mamalgosia napisała:

        > ale się wątek rozwinął...
        Bo o seksie. Na forum oka jeden taki doszedł do 840 postów.

        A o Niepokalanym Poczęciu jakoś mało kto chce pisać...
        • kochanica.francuza Re: ho ho 06.12.03, 15:31
          arcykr napisał:

          > mamalgosia napisała:
          >
          > > ale się wątek rozwinął...
          > Bo o seksie. Na forum oka jeden taki doszedł do 840 postów.
          O kurcze, który?
          >
          > A o Niepokalanym Poczęciu jakoś mało kto chce pisać...
          A co tu pisac?
          Maryja poczęła niepokalanie, i juz, co tu ma byc dyskutowane?
          • arcykr Re: ho ho 06.12.03, 19:38
            kochanica.francuza napisała:

            > > Bo o seksie. Na forum oka jeden taki doszedł do 840 postów.
            > O kurcze, który?
            forum.gazeta.pl/forum/72,2.html?f=10607&w=6830924&v=2&s=0
            > >
            > Maryja poczęła niepokalanie, i juz, co tu ma byc dyskutowane?
            W obchodzonym za dwa dniświęcie chodzi o jej poczęcie. A można napisac odsiebie, np. jak się to święto przeżywa, co ono daje, czy pomaga przezwyciężać pokusy...
            • kochanica.francuza Re: ho ho 07.12.03, 11:13
              arcykr napisał:

              > kochanica.francuza napisała:
              >
              > > > Bo o seksie.
              Ha, ha, a kto go zalożyl ?

              Na forum oka jeden taki doszedł do 840 postów.
              > > O kurcze, który?
              > forum.gazeta.pl/forum/72,2.html?f=10607&w=6830924&v=2&s=0
              > > >
              > > Maryja poczęła niepokalanie, i juz, co tu ma byc dyskutowane?
              > W obchodzonym za dwa dniświęcie chodzi o jej poczęcie. A można napisac
              odsiebie
              > , np. jak się to święto przeżywa, co ono daje, czy pomaga przezwyciężać
              pokusy.
              > ..
              • arcykr Re: ho ho 07.12.03, 15:06
                kochanica.francuza napisała:

                > arcykr napisał: >
                > > kochanica.francuza napisała:> >
                > > > > Bo o seksie.
                > Ha, ha, a kto go zalożyl ?
                Widać mam wyczucie marketingowe. ;-)
                • kochanica.francuza Re: ho ho 07.12.03, 16:50
                  arcykr napisał:

                  > kochanica.francuza napisała:
                  >
                  > > arcykr napisał: >
                  > > > kochanica.francuza napisała:> >
                  > > > > > Bo o seksie.
                  > > Ha, ha, a kto go zalożyl ?
                  > Widać mam wyczucie marketingowe. ;-)
                  seks dzwignią handlu - oraz wątku - sam założyłes, to sam nam odpisuj
                  hehe...;-)))
                  • arcykr Re: ho ho 09.12.03, 07:53
                    kochanica.francuza napisała:

                    > seks dzwignią handlu - oraz wątku - sam założyłes, to sam nam odpisuj
                    > hehe...;-)))
                    Toteż odpisuję.

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka