Dodaj do ulubionych

Naziole i Weimar, czyli...

15.09.10, 23:16
...pan prawak Michalski:

Naziole i Weimar
Cezary Michalski

Republika Weimarska (1919-1933) jest doskonałym modelem liberalnej demokracji w ogóle, ponieważ jest jej modelem skrajnym, w najjaskrawszy sposób eksponującym także wszystkie jej wady. Również naziole są najciekawszym modelem do badania przeciwników liberalnej demokracji w ogóle, ponieważ byli jej przeciwnikami najbardziej skutecznymi. Polski Weimar i polscy naziole są odmianą Weimaru i nazioli pierwotnych bardziej dupowatą, mniej wyrazistą, ale tamte wzory pozwalają mówić także o przebiegu aktualnej polskiej walki politycznej.


Zacznijmy od polskich nazioli. Podobnie jak naziole wzorcowi (choć w wersji rozrzedzonej i, jak już sobie analitycznie powiedzieliśmy, bardziej dupowatej) jednocześnie startują w wyborach demokratycznych i jednocześnie twierdzą, że demokracji – której używają – tak naprawdę nie ma. Hitler chętnie nazywał Weimar kondominium brytyjsko-francuskim, powtarzał, że Niemcy są przez demokrację zniewoleni, a jednocześnie startował w każdych wyborach, do których tylko był dopuszczany (jeśli akurat nie siedział w więzieniu za jakąś próbę puczu). Po czym, o ile w tych wyborach akurat nie wygrywał, a nie wygrywał właściwie prawie nigdy, natychmiast po „wieczorze wyborczym” ogłaszał polityków zwycięskich, tych, którzy go pokonali, tych, na których zagłosowała większość Niemców, politykami nieniemieckimi, niegodnymi Niemiec, uprawiającymi wobec obcych mocarstw „politykę na kolanach”, wybranymi przez nieporozumienie i na skutek manipulacji ze strony liberalnych mediów i obcych potęg, publicznie żądał, by „zniknęli z niemieckiego życia”… itp. itd. Także polska, bardziej dupowata odmiana Adolfa Hitlera, podobne rzeczy mówi zawsze, kiedy tylko w wyborach przegrywa, a przegrywa także prawie zawsze. Naziole pierwotni, kiedy ich pytano o ich faktyczny stosunek do Żydów, o realizm ich koncepcji polityki zagranicznej, o problemy w ich własnej partii, o Noc Długich Noży… zamiast wikłać się w ryzykowny dialog z pytającymi, wybierali konsekwentny monolog. Ich ówczesne odmiany Kemp i Błaszczaków odpowiadały, że to są tematy zastępcze, podczas gdy w rzeczywistości należy pytać o słabość weimarskiego państwa, o spolegliwość weimarskich elit politycznych wobec Francji i Wielkiej Brytanii… Ten ich nieustający monolog był nie do podważenia przez żadne ówczesne odmiany Monik Olejnik, Jacków Żakowskich czy Tomaszów Lisów. Nawet ówczesne odmiany „Szkła kontaktowego” (kabarety berlińskie były ponoć nawet nieco śmieszniejsze od „Szkła kontaktowego”, a Kurt Tucholsky jako satyryk nieco ciekawszy od późnego Jacka Fedorowicza) i tak, pomimo swej wysokiej jakości, rozśmieszały tylko przekonanych antynazioli, podczas gdy przekonanych nazioli rozwścieczały i mobilizowały do walki z systemem.


Ale także i Republika Weimerska wraz z jej liberalno-demokratycznymi elitami nie była przyjemna w oglądaniu. Trwała nieustająca kopanina partii i wewnątrz partii, przy której stosunki Schetyny z Palikotem to jakieś przedszkole. Afera hazardowa czy afera Rywina nie „poraziłyby” obywateli Republiki Weimarskiej, być może w ogóle by ich nie zauważyli w natłoku innych, bez porównania poważniejszych afer. Obywatela Republiki Weimarskiej nie zdziwiłoby także i to, że „służby fiskalne” są wypuszczane na Piskorskiego akurat wówczas, kiedy rzuca polityczne wyzwanie partii władzy, a na Palikota, nie wówczas, gdy dla Tuska paraliżował jego przeciwników politycznych, ale dopiero kiedy osobiście obraził Schetynę („krew i sperma na twarzy”wink, a Tuska zaczął drażnić perspektywą założenia partii mogącej osłabić PO. Oczywiście przypadek Piskorskiego i Palikota to są zupełnie apolityczne zbiegi okoliczności dla Arłukowicza (który sam chciałby być Palikotem centrolewu, ale jest na to za miłym chłopcem) czy Rymanowskiego (cichutka zemsta ukrytych głęboko w sobie prawicowców), ale przeciętnie świadomy obywatel prawdziwej Republiki Weimarskiej nie byłby tak naiwny, a nawet takiej naiwności by nie udawał w obawie przed samoośmieszeniem. Prawdziwy Weimar miał też swoich prezydentów Karnowskich, wielu takich rządziło bogatymi miastami północy. Właściwie Weimar nie miał tylko Głódzia czy Michalika, bo Kościół katolicki w Niemczech nie był tam jedynym Kościołem i nie mógłby pozwolić sobie na takich arcypasterzy. Od czasów Lutra byli w Niemczech także protestanci, co wymuszało pewne standardy na wszystkich chrześcijanach (przynajmniej dopóki naziole po swoim zwycięstwie z większości niemieckich chrześcijan – wszystkich możliwych wyznań - nie uczynili potulnych, a czasami nawet entuzjastycznych oportunistów).


Największym jednak problemem Republiki Weimarskiej było to, że jej obywatele mieli ostatecznie do wyboru jedynie ją albo nazioli (mieli też komunistów, ale ci nie pasują mi do metafory, bo Napieralski komunistą nie jest, nawet dupowatym, tak jak nie są komunistami Kwaśniewski, Miller, Borowski, Rosati… nie mówiąc już o Jacku Majchrowskim, i żeby nie było wątpliwości, ja się wcale z tego powodu nie martwię).


A jako że obywatele Weimaru mieli do wyboru wyłącznie polityczne elity Weimaru albo antyweimarskich nazioli, polityczne elity Weimaru przekonane o swojej bezalternatywności stawały się coraz bardziej kiepskie. A mniejsze zło stawało się większym. Co ostatecznie oddało władzę w ręce nazioli. Podobnie jest dzisiaj. Instytucja sejmowej komisji śledczej została przez polski Weimar, za pomocą Mirosława Sekuły wspartego przez partię władzy łącznie z Jarosławem Gowinem, ośmieszona i zlikwidowana. Tomczykiewicz jako szef klubu parlamentarnego partii rządzącej to już poziom konia wprowadzonego przez Kaligulę do rzymskiego senatu. Tusk i Schetyna wprowadzili Tomczykiewicza na stanowisko szefa klubu parlamentarnego PO wyłącznie po to, by pokazać, że dla ich władzy nie ma żadnych ograniczeń. Tomczykiewicz nie umie mówić, i nie chodzi tu o jego śląską gwarę, ale o to, że on nie ma pojęcia, co mógłby powiedzieć, a przecież stanowisko szefa klubu parlamentarnego wymaga przede wszystkim umiejętności mówienia. TOK FM i RMF FM porobiły już sobie nawet satyryczne dżingle z jego niebywałych prób artykulacji. Ale i tak w niczym nie szkodzi to potędze Tuska i Schetyny, którzy Tomczykiewicza do sejmu wprowadzili i kazali mu rżeć. Przeciwnie, to ich potęgę, szacunek ludu dla nich, lęk ludu przed nimi… raczej jeszcze zwiększa. Skoro takie stanowisko mogli ofiarować Tomczykiewiczowi, to każdemu mogą ofiarować każde stanowisko i każdego z każdego stanowiska odwołać.


Zatem mamy nasz dupowaty Weimar i dupowatych nazioli. Z dwojga złego jestem gotów bronić dupowatego Weimaru przed dupowatymi naziolami, ale nie wiem, czy muszę. Nauczanie prawdziwych nazioli o tym, że Traktat Wersalski był klęską Niemiec i że Niemcom, aby się odrodziły, potrzebny jest krwawy mit założycielski, było groźniejsze niż bredzenie naszych dupowatych nazioli o tym, że upokarzającą klęską Polaków był Okrągły Stół, a katastrofa smoleńska stała się krwawym mitem założycielskim, na który Polacy czekali przez dwadzieścia lat. Traktat Wersalski kończący I wojnę światową był istotnie klęską Niemiec, klęską ogromną i bezprecedensową. A także karą, nie do końca zasłużoną, gdyż nie tylko Niemcy za wybuch pierwszej wojny światowej odpowiadają. Ich wina polegała na tym, że tę wojnę przegrali. Polscy, bardziej dupowaci naziole, w roli Traktatu Wersalskiego obsadzają Okrągły Stół, który może faktycznie nie był jakimś „cudem nad Wisłą”, ale na pewno oznaczał co najmniej poprawne wykorzystanie geopolitycznej koniunktury. W dodatku na krwawy mit założycielski wcale większość Polaków przez dwadzieścia lat nie czekała, czemu dała wyraz 4 lipca, nie oddając władzy tego mitu wyznawcom. Jak z tego wynika, prawdziwy Hitler miał w antywersalskiej polityce historycznej groźne polityczne narzędzie, podcza
Obserwuj wątek
    • diabollo Re: Naziole i Weimar, czyli... 15.09.10, 23:17
      Zatem mamy nasz dupowaty Weimar i dupowatych nazioli. Z dwojga złego jestem gotów bronić dupowatego Weimaru przed dupowatymi naziolami, ale nie wiem, czy muszę. Nauczanie prawdziwych nazioli o tym, że Traktat Wersalski był klęską Niemiec i że Niemcom, aby się odrodziły, potrzebny jest krwawy mit założycielski, było groźniejsze niż bredzenie naszych dupowatych nazioli o tym, że upokarzającą klęską Polaków był Okrągły Stół, a katastrofa smoleńska stała się krwawym mitem założycielskim, na który Polacy czekali przez dwadzieścia lat. Traktat Wersalski kończący I wojnę światową był istotnie klęską Niemiec, klęską ogromną i bezprecedensową. A także karą, nie do końca zasłużoną, gdyż nie tylko Niemcy za wybuch pierwszej wojny światowej odpowiadają. Ich wina polegała na tym, że tę wojnę przegrali. Polscy, bardziej dupowaci naziole, w roli Traktatu Wersalskiego obsadzają Okrągły Stół, który może faktycznie nie był jakimś „cudem nad Wisłą”, ale na pewno oznaczał co najmniej poprawne wykorzystanie geopolitycznej koniunktury. W dodatku na krwawy mit założycielski wcale większość Polaków przez dwadzieścia lat nie czekała, czemu dała wyraz 4 lipca, nie oddając władzy tego mitu wyznawcom. Jak z tego wynika, prawdziwy Hitler miał w antywersalskiej polityce historycznej groźne polityczne narzędzie, podczas gdy nasz dupowaty Hitler już o Henrykę Krzywonos może się potknąć w swoim nieudolnym marszu do władzy.


      Właściwie tylko pisarzy antyweimarskich mamy nie gorszych od niemieckich. Jarosław Marek Rymkiewicz literacko nie jest słabszy od Ernsta Juengera (mam oczywiście na myśli jego eseje, a nie poezję obywatelską), choć mnie to akurat nie cieszy, bo nie jestem wyłącznie estetą.

      www.krytykapolityczna.pl/CezaryMichalski/NazioleiWeimar/menuid-291.html
      • witekjs Re: Naziole i Weimar, czyli... 16.09.10, 00:13
        Od dłuższego czasu z zainteresowaniem czytam artykuły Cezarego Michalskiego.

        Pozdrawiam. Witek


        mleczko.interia.pl/zdjecia/rysunki-kolorowe,10561/zdjecie,1056740
        mleczko.interia.pl/zdjecia/rysunki-kolorowe,10561/zdjecie,1132992
        • witekjs Re: Naziole i Weimar, czyli... 16.09.10, 02:09
          GRA W KLASY - Blog Adama Szostkiewicza

          Obywatel JK

          JK od dziś podwójny: raz prezes, raz obywatel. Jako prezes przewodzi opozycji, jako obywatel przewodzi opozycji. Jako brat też przewodzi opozycji. Biedna opozycja: JK pod trzema postaciami to już nawet dla opozycji chyba za dużo. A co dopiero dla Kościoła, któremu pod krzyżem smoleńskim rośnie konkurent.

          Wieczorem na wprost tego krzyża JK wzywał do wspólnej z Kościołem walki o Polskę i prawdę. Trzeba zaznaczyć, że wzywał też swych wyznawców do spokojnego rozejścia się po politycznej procesji z pochodniami. Teraz wezwanie zadziałało. A czy zadziała za miesiąc?

          Obywatel JK może mówić, co mu ślina na język przyniesie, bo przecież korzysta z wolności słowa przysługującej obywatelom kondominium RP. Jakby co, to nie była to wypowiedź lidera partii i byłego premiera, tylko obywatela i członka rodziny. Ale na żadne ,,jakby co” się nie zanosi, więc obywatel JK będzie dalej korzystał z wolności słowa rano i wieczorem, a wszystkie stacje RTV poniosą jego ewangelię w naród.

          Historia sekt jest taka, że niektóre zdobywają władzę, ale większość -nie. Żeby zdobyły władzę, potrzebny jest splot okoliczności. Teologia polityczna obywatela JK nad tym pracuje. Wypracowała już kult i kalendarz liturgiczny, kapłanów i obrzędy, a nawet dysydentów. Mimo wszystko, jakoś nie wierzę, by Polska chciała przejść na nową wiarę.
          Nie widać Konstantyna.

          szostkiewicz.blog.polityka.pl/?p=707
        • witekjs Re: Naziole i Weimar, czyli... 16.09.10, 02:20
          En passant - Blog Daniela Passenta

          Żeby sekta była sektą
          2010/09/15, środa

          Rzadko to robię na blogu, ale tym razem chcę się wyręczyć innymi. Po co ja mam wymyślać proch, jeżeli inni zrobią to lepiej. Mam na myśli znakomitą rozmowę Janiny Paradowskiej (gratuluję!) z prof. Normanem Daviesem, znanym historykiem, w najnowszej „Polityce”. Prawdę mówiąc, nie sądziłem, że rozmowa z Profesorem będzie taka owocna – ale jest!

          Historia podpowiada – mówi Davies - że retoryka takiego radykalnego ruchu jak PiS, który gwałtownie obraża, insynuuje, obrzuca epitetami „używana jest zwykle w początkowym etapie założonego planu, przed ostatecznym uderzeniem”. Trzeba najpierw obrzydzić istniejący porządek rzeczy, a potem przychodzi klasyczne uderzenie „zwykle wojskiem lub prowokując zamieszki. Tymczasem w Polsce sytuacja jest absurdalna – mamy retorykę (…wink, ale samo uderzenie jest więcej niż wątpliwe”, mało prawdopodobne.

          Czy jednak jest uderzenie jest niemożliwe? Tego Davies nie mówi. „Jest przecież związek Solidarność; widzę też niestety, że PiS wciąga do swych awantur Kościół”, a ten „potrafi organizować wielkie marsze i pielgrzymki”.

          Davies nazywa PiS „sektą”, i mówi: Każdy ruch totalitarny czy autorytarny zaczyna się od szukania drogi, „która może doprowadzić zdeterminowaną mniejszość do władzy”, do nowego porządku, jak choćby IV RP. „Każdy taki ruch od początku był gotowy na przymus, gwałty, bojówki. Tego jeszcze nie mamy, ale istnieje presja, szantaż, co pokazuje sprawa krzyża…”

          „Byłem zdumiony, mówi Davies, jak szybko kierownictwo załatwiło pochowanie brata prezesa na Wawelu. (…winkPrezes był politykiem, który już w tamtym momencie klarownie myślał, aby skorzystać z katastrofy”.

          Norman Davies nie ma złudzeń, co do Jarosława Kaczyńskiego. Wzięcie do koalicji rządowej Leppera, „a potem próba zrobienia z niego kryminalisty, jest działaniem w najwyższym stopniu oportunistycznym w stylu gangsterskim”.

          „On najwyraźniej uważa, że rzeczywiście jest narodem i to właśnie znakomicie mieści się w definicji sekty”.

          „Dzisiaj widać cyniczną próbę przywłaszczenia sobie sztandaru Solidarności przez jedną partię, a właściwie przez jednego egocentrycznego człowieka. Potrzebny mu kult zmarłego brata, umieszczonego nie tylko na Wawelu, ale także na najbardziej znanym polskim sztandarze. Chodzi o to, aby sekta obok swojego przywódcy, proroka, miała swoich bohaterów i świętych”.

          Wypisałem zaledwie kilka fragmentów z rozmowy, którą polecam. Brzmi ona jak ostrzeżenie. Dobrze jest spojrzeć na to co się w Polsce dzieje oczyma kogoś, kto zna historię, zna i lubi nasz kraj. Czytając tę rozmowę, wielokrotnie chciałem powiedzieć „Yes! Yes! Yes!”

          passent.blog.polityka.pl/
        • witekjs Re: Naziole i Weimar, czyli... 16.09.10, 04:21
          Znalezione

          Ujmę to tak:

          Płoną pochodnie, a oni idą.
          Jeden z różańcem, a drugi z dzidą.
          Ten ma transparent, tamten krzyż targa
          I imię wodza na wszystkich wargach.

          Ciemno, pochodnie, zacięte oczy.
          Takim bojówkom nikt nie podskoczy.
          Idą przez miasto. Ktoś wściekle wyje:
          Niech żyje wódz nasz! Niech sto lat żyje!

          Tutaj jest Polska! Wódz nas prowadzi!
          Kto nie jest z nami, tego się zgładzi!
          Weźmiem za mordy, weźmiem za pyski!
          Już dla was, zdrajcy, koniec jest bliski!

          I prysną szyby, auta zapłoną,
          Ulice spłyną znów krwią czerwoną.
          I krzyż się zagnie. Ciut się go zmieni.
          Resztki myślenia stąd się wypleni!



          stanpio@onet.pl , 2010-09-11 09:07
      • diabollo Re: Naziole i Weimar, czyli... 16.09.10, 22:02
        witekjs napisał:

        > www.youtube.com/watch?v=E6yd0MlDLR4

        Zajebiste te płonące pochodnie.
        Wipisz wymaluj Parteitag lat 30tych w Norymberdze, tylko rzeczywiście bardziej dupowaty.

        Chociaż włos się jeży na myśl, co by było, gdyby polska gospodarka naprawdę pierdolnęła jak w latach trzydziestych Wielkiego Kryzysu.

        Wykluczonych trzeba "wkluczać", bo może być naprawdę źle.

        Kłaniam się nisko.
        • stephen_s Re: O-rzesz-ku... 18.09.10, 14:26
          Rany, Grześ, już pochodni sobie nie można zapalić?

          To, że naziści wykorzystywali pochodnie w czasie manifestacji nie oznacza, że każdy, kto stosuje pochodnie, jest nazistą...
          • grzespelc Re: O-rzesz-ku... 19.09.10, 01:19
            > Rany, Grześ, już pochodni sobie nie można zapalić?

            Nie, kurna, niech sobie świeczki zapalą albo wezmą coś innego.

            > To, że naziści wykorzystywali pochodnie w czasie manifestacji nie oznacza, że k
            > ażdy, kto stosuje pochodnie, jest nazistą...

            To akurat wiem.
                • stephen_s Re: O-rzesz-ku... 20.09.10, 07:39
                  > No to o to, że posługiwanie się tego typu symbolami to objaw kompletnego debili
                  > zmu. Ja sobie po prostu nie życzę tego typu obrazków, co to k.. jest ?

                  A życzysz sobie nowoczesnej iluminacji miast? Wiesz, ile w niej jest wpływów Speera?

                  Inna sprawa, że sam się dziwię tym pochodniom. Wszystko można zrobić, ale fakt faktem, że nawet mimowolnie to się kojarzy...
    • witekjs Naziole i Weimar, czyli- jak to wszystko zrozumieć 16.09.10, 23:08
      Przez kilka godzin oglądałem i słuchałem tego, co działo się na Krakowskim Przedmieściu.
      Jest to ogromnie deprymujące.
      Nasze działania w tłumie są zaskakująco pozbawione, w pełni kontrolowanych przez nas, racjonalnych działań.
      Ostatnie miesiące spowodowały, że przeczytałem, w końcu szereg prac, opisujących te mechanizmy /nie jestem socjologiem, ani psychologiem/.
      Bardzo interesujące są prace: Reguła dowodu społecznego/ socjotechnika/ i Pięć eksperymentów psychologicznych, pokazujących jaka jest prawdziwa natura człowieka.
      Reguła dowodu społecznego
      www.socjotechnika.net/socjotechnika/regula-dowodu-spolecznego/
      /.../Śniegowa kula
      Działanie reguły dowodu społecznego często przyrównuje się do kuli śniegu puszczonej ze stoku. Na początku jest to mała kulka, która mieści się w dłoni. Później, staczając się coraz szybciej, kula rośnie i nabiera prędkości. Z czasem może powstać potężna bryła śniegu, a nawet front lawiny, który jest w stanie zmieść z powierzchni ziemi kilka domów lub zasypać całą wieś.
      Podobnie jest z ludźmi poddanymi działaniu reguły dowodu społecznego. Na początku jest inicjator – jedna osoba lub mała grupka ludzi, którzy zachowują
      się w określony sposób. Z czasem kolejne osoby kopiują ich wzorce zachowania. Im dłużej trwa ten proces, tym więcej osób podlega działaniu reguły dowodu społecznego, grupa rośnie, a tempo wzrostu jej liczebności zwiększa się.
      Pod koniec sierpnia 2006 roku do wybrzeża Stanów Zjednoczonych zbliżał się huragan Ernesto. W przedstawionym w polskiej telewizji reportażu filmowym pokazano gigantyczne kolejki samochodów do stacji benzynowych. Zagadnięty przy jednej z nich pewien kierowca powiedział: „Nie wiem, czy huragan jest wielki i czy nam zagraża, ale robię to, co wszyscy, i stoję w kolejce po benzynę”. Czy potrzeba tłumaczyć dalej?
      Działanie reguły dowodu społecznego niczym kuli śniegowej jest wykorzystywane jako skuteczne narzędzie marketingowe. Jest to tak zwany marketing wirusowy lub szeptany, charakteryzujący się przenoszeniem informacji na sposób roznoszenia infekcji przez wirusy. Informację, która ma być rozpowszechniana, firma (inicjator) przekazuje jednej osobie, małej lub większej grupie osób. Te osoby informację podają dalej. Dość szybko przenosi się ona na coraz większe grupy ludzi, a osoby już poinformowane utwierdzają siebie w przekonaniu, że przekazywana informacja jest właściwa lub przynajmniej godna uwagi. W ślad za informacją następuje działanie, które ona sugeruje. A skoro „wszyscy” lub „wiele osób” tak robi, to nie może być to złe. Działanie marketingu wirusowego można wzmocnić regułą niedostępności, jeśli ograniczy się grono „wiedzących” lub wytworzy się wrażenie, że przekazana informacja jest poufna./.../

      /.../Protestujemy!
      Reguła dowodu społecznego jest też często wykorzystywana w protestach i strajkach. Ich inicjatorami jest mała grupka osób, skrajnie nastawionych do jakiejś sprawy lub idei. W wyjątkowych przypadkach może to być tylko jedna osoba. Pozostali, którzy biorą udział w proteście, mają zwykle pośrednie poglądy lub w ogóle nie interesują się daną sprawą, ale na skutek manipulacji (często jest to forma automanipulacji) przyłączają się do zwiększającej się coraz bardziej i coraz szybciej grupy. Ponownie mamy tu do czynienia z efektem kuli śniegowej.
      Studenci pewnego australijskiego uniwersytetu przeprowadzili dość ciekawy eksperyment naukowy. Wyszli na ulice większego miasta z transparentami zawierającymi hasła typu „Protestujemy!”, „Sprzeciwiamy się!” lub „Nie!”, bez precyzowania o co w ogóle chodzi. Okazało się, że przyłączyło się do nich bardzo wiele osób, zwykłych gapiów, a spośród nich naprawdę nieliczni w ogóle usiłowali dowiedzieć się, o co tak naprawdę organizatorom owego strajku chodzi?/.../

      Pięć eksperymentów psychologicznych, pokazujących jaka jest prawdziwa natura człowieka

      www.masterminds.pl/Z,zycia.22/Piec,eksperymentow,psychologicznych,pokazujacych,jaka,jest,prawdziwa,natura,czlowieka.509.html

      • witekjs Re: Naziole i Weimar, czyli- jak to wszystko zroz 18.09.10, 14:06
        Największe zagrożenia dla Polski to nacjonalizm i klerykalizm.
        Autor: Jerzy Giedroyc


        Myślę, że większość z nas nie zdaje sobie sprawy z tego co w Polsce, obok nas rozkwita...
        /.../Realne zagrożenia, których z pozoru nie widać
        >Silna, jednolita światopoglądowo władza, bez podziałów powodujących jedynie blokowanie wzajemnych postulatów i decyzji, wewnętrzne zaspokajanie własnych potrzeb gospodarczych, izolowanie się, w celu zachowania swej odrębności kulturowej - to wszystko może kusić, ale najgorsze jest to, że zagrożeń wynikających z tego tytułu tak naprawdę nie widać.

        >A największym zagrożeniem ze strony nacjonalizmu jest to, że nie uznaje odmienności zdania, że siłowo wymusza respektowanie własnych decyzji, że - aby funkcjonować musi wywierać naciski, posługując się mniej, lub bardziej rozbudowanym aparatem represji, kontroli, inwigilacji. I to nie same idee nacjonalizmu są tak naprawdę zagrożeniem, jak środki, które wykorzystuje on dla osiągnięcia celu.
        >W takiej konstrukcji społeczno - politycznego systemu doskonale odnajdują się skinheadzi spod sztandaru opcji narodowych i narodowo nacjonalistycznych, gdyż mogą do swych działań - opartych głównie na przemocy i grupowym wywieraniu nacisku - dopasować woal politycznego, opartego na głębokim patriotyzmie przesłania.
        www.nacjonalista.pl//.../
        Wnuki Hitlera, kuzyni Castro - o nacjonalizmie w Polsce
        Autor: Mariusz "Orzeł" Wojteczek (zredagowany przez: Magda Głowala-Habel)
        interia360.pl/artykul/wnuki-hitlera-kuzyni-castro-o-nacjonalizmie-w-polsce,1665
        Narodowe Odrodzenie Polski (NOP) – polska narodowo-radykalna i nacjonalistyczna partia polityczna. Liderem organizacji jest Adam Gmurczyk. Oficjalnym organem prasowym jest pismo "Szczerbiec". Symbolem NOP jest tzw. "Falanga" – stylizowany rysunek ręki trzymającej miecz

        www.panstwo.info/content/view/668/8/
        www.polskapartianarodowa.org/index.php?option=com_content&task=blogsection&id=10&Itemid=48
        www.gamedesire.com/player/NetBus%2523Rey/blog/201257
        www.radiomaryja.pl/artykuly.php?id=94320
        Co dzieli, a co łączy Polaków?

        "Na pewno więcej dzieli niż łączy. Łączy paradoksalnie historia, choć Polacy są podzieleni jeżeli chodzi o jej ocenę. Np. powstanie warszawskie. Wielki niepodległościowy zryw, czy zbrodnia na na narodzie zakończona bezprzykładną klęską? Ale w końcu to wspólna historia. Polaków. Jakoś łączy wspólny los, bo większość przecież nie wyjedzie, a więc skazana jest na nieuctwo, głupotę, małość rządzących nami polityków. Polaków łączy jeszcze krajobraz ach te „wierzby płaczące”. Ale nade wszystko większość Polaków łączy nacjonalizm, ksenofobia, pogarda i niechęć do Innych. Łączy, ale i dzieli i na tym polega swoista dialektyka tych relacji.

        Dzieli zaś niemal wszystko:

        Dzieli wykształcenie. Wyższe dające szansę i możliwość (ale nie pewność) zrozumienia świata i Innych oraz podstawowe i podobne. Jedni czerpią informacje o świecie z „Polityki” I „Gazety Wyborczej” i kilku innych podobnych gazet a inni z „Faktu” „Super Expresu”, Naszego Dziennika” oraz z radia Maryja ulegających każdemu zręcznemu populiście.

        Dzieli geografia Polacy mieszkający na wschodzie to nieco inni ludzie niż na zachodzie. Dzieli zamieszkanie w metropolii i poza metropolią. Co ma wspólnego młody wykształcony przedstawiciel klasy metropolitalnej, dla którego terenem działalności jest świat z chłopem, półanalfabetą, przywiązanym do swoich dwóch hektarów?

        Dzieli stosunek do kościoła: ateiści, krytyczni katolicy, integryści, zwolennicy radia Maryja.

        Dzieli etniczność, narodowość, mimo że Ślązacy, Kaszubi, Białorusini są nieliczni to dzieli Polaków stosunek do nich. Z jednej strony afirmacja, zrozumienie dla różnorodności i jej manifestowania, a z drugiej nacjonalizm większości, ksenofobia i nietolerancja. Podobnie dzieli Polaków stosunek do Żydów, Arabów, Czarnoskórych a także do mniejszości seksualnych.

        Dzieli stosunek do PRL na tych, którzy jej nie znali, bo urodzili się później, a ją nienawidzą, bo dziś to popłaca i na tych, dla których PRL nie była ani rajem ani piekłem, w której przeżyli mniej więcej normalnie większą część swojego życia.

        Dzieli, co jest pochodną niektórych poprzednich podziałów, otwartość na świat, tolerancja, życzliwość małej części społeczeństwa i zamknięcie, nietolerancja, zawiść i zapiekła nienawiść do inaczej żyjących i myślących, które cechują większość Polaków.

        Dzieli wreszcie stosunek do Europy, niechętny, pełen obaw jednych i otwartych na na współprace i integrację drugich. Dzieli także stosunek do sąsiadów przede wszystkim Niemiec i Rosji.

        Wszystkie te podziały sprawiają, że trudno nam osiągnąć konsens w jakiejkolwiek sprawie. To przede wszystkim wina polityków podsycających te podziały. Ostatnio, „sprawa” Lecha Wałęsy pokazuje dobrze ten mechanizm rozgrywany następnie skutecznie przez media. Szans na zmianę tego stanu rzeczy nie widać."

        Bohdan Jałowiecki
        www.pfo.net.pl/forum?func=view&catid=5&id=7
      • witekjs Re: Grubymi nićmi szyte 18.09.10, 14:37
        stephen_s napisał:

        > A już porównywanie J. Kaczyńskiego do Hitlera to przegięcie.
        >

        Tacy ludzie, świadomie i cynicznie odwołują się do agresywnych emocji i uczuć ludzi sfrustrowanych i bezkrytycznych.
        • stephen_s Re: Grubymi nićmi szyte 18.09.10, 14:42
          > Tacy ludzie, świadomie i cynicznie odwołują się do agresywnych emocji i uczuć l
          > udzi sfrustrowanych i bezkrytycznych.

          Nie oni jedni. Cała masa polityków odwołuje się do emocji i frustracji.

          Nota bene, porównywanie przeciwnika politycznego do Hitlera też jest odwoływaniem się do emocji.
          • witekjs Re: Grubymi nićmi szyte 18.09.10, 15:04
            stephen_s napisał:

            > > Tacy ludzie, świadomie i cynicznie odwołują się do agresywnych emocji i u
            > czuć l
            > > udzi sfrustrowanych i bezkrytycznych.
            >
            > Nie oni jedni. Cała masa polityków odwołuje się do emocji i frustracji.
            >
            > Nota bene, porównywanie przeciwnika politycznego do Hitlera też jest odwoływani
            > em się do emocji.
            >
            Autorytaryzm
            Źródłem władzy w a. jest autorytet osobisty (deontyczny) przywódcy politycznego ("autorytet szefa"); od tradycyjnego autorytetu legitymistycznego "pomazańca Bożego" różni go jednak z konieczności sposób nabycia: zazwyczaj w grę wchodzą zasługi z przeszłości (rola "ojca niepodległości" lub zwycięskiego wodza w śmiertelnej batalii - Piłsudski, Horthy, Laidoner, Pétain), lub "zbawcy ojczyzny" i pacyfikatora wojny domowej (Franco, Pinochet), wreszcie pomyślnego reformatora politycznego i społecznego (Dollfuß, Salazar). Autorytarny dyktator cieszy się aktywnym poparciem znacznej części społeczeństwa, a swoistym uwielbieniem swoich kombatantów i "pretorianów" ("Komendant ma zawsze rację"); inna część godzi się z jego władzą na zasadzie oportunizmu lub dostrzegając pozytywne skutki stabilizacji pod jego rządami. Nie żąda on jednak objawów histerycznego bądź odgórnie sterowanego entuzjazmu narodu, a tylko posłuchu dla swoich decyzji i stanowionego prawa; tylko nieprzejednani i aktywni przeciwnicy są przez niego represjonowani. Zezwala na (rzadziej inicjuje) tworzenie szerokich obozów politycznych wokół swojej osoby (BBWR w Polsce, Front Ojczyźniany w Austrii, Unia Narodowa w Portugalii, Falanga Tradycjonalistyczna w Hiszpanii etc.), ale nie dopuszcza, by przekształciły się one w faktycznie rządzącą monopartię, zwłaszcza ideokratyczną, jak w ustrojach totalitarnych, i kosztem tradycyjnych elit naturalnych oraz jego własnej pozycji. Rządzenie autorytarne odbywa się na podstawie jasno określonego zespołu nakazów i zakazów prawa pozytywnego, których przekroczenie jest surowo karane, ale które zazwyczaj obejmują ściśle wyodrębnioną sferę polityczności, pozostawiając rozległe domeny aktywności społecznej, kulturalnej i gospodarczej inicjatywie jednostek, stowarzyszeń i samorządów. Jednak tylko niektóre z autorytaryzmów zdobyły się na rozwinięcie "decyzjonistycznej" struktury prawa pozytywnego ("autorytarialnego minimum") wymuszającej posłuch niezbędny dla przywrócenia porządku, w pełną, tj. opierającą się o prawo naturalne, podbudowę tego ładu. Dotyczy to w zasadzie jedynie tych reżimów (Austria, Portugalia, Hiszpania), które konsekwentnie odwołały się do chrześcijańskiego, a w szczególności tomistycznego pojęcia ładu (ordo), który jest ugruntowane w wiecznym prawie bożym (lex aeterna divina) i wyprowadzonym z niego prawie naturalnym (lex naturalis), określającym zasady budowy społeczeństwa organicznego. Autorytarny "dyktator komisaryczny" jest wówczas pojęty nie tylko jako Hobbesowski poskromiciel sił chaosu, ale również jako obrońca i renowator ordo naturalnego (zwłaszcza frankistowska teoria caudillaje).

            haggard.w.interia.pl/autorytaryzm.html
            • stephen_s Re: Grubymi nićmi szyte 18.09.10, 15:41
              No i świetnie. Tyle, że zakładając nawet, że jest sens porównywać Kaczyńskiego do przywódców autorytarnych, właśnie wykazałeś, że było ich w historii masa. Po co więc porównywać go do Hitlera, który był jednym z najbardziej drastycznych przypadków?
              • witekjs Re: Grubymi nićmi szyte 18.09.10, 20:50
                Hitler, Stalin są nam "najbliżsi" i jednoznacznie kojarzący się z metodami stosowanymi przez J.K., również we własnej partii.
                Symbole Salazara byłyby niezrozumiałe dla ludzi, do których przemawia prezes.
                • stephen_s Re: Grubymi nićmi szyte 18.09.10, 22:22
                  > Hitler, Stalin są nam "najbliżsi" i jednoznacznie kojarzący się z metodami stos
                  > owanymi przez J.K., również we własnej partii.

                  Jasne. Bo jak wiadomo, Dorn, Ujazdowski, Zalewski czy Migalski zostali rozstrzelani za skrytykowanie Kaczyńskiego...
                  • diabollo Re: Grubymi nićmi szyte 19.09.10, 10:35
                    stephen_s napisał:

                    > > Hitler, Stalin są nam "najbliżsi" i jednoznacznie kojarzący się z metodam
                    > i stos
                    > > owanymi przez J.K., również we własnej partii.
                    >
                    > Jasne. Bo jak wiadomo, Dorn, Ujazdowski, Zalewski czy Migalski zostali rozstrze
                    > lani za skrytykowanie Kaczyńskiego...
                    >

                    Czy Ty myślisz, że Hitler roztrzeliwał wszystkich odsuniętych od stanowisk?
                    Taki styl reprezentował Stalin.

                    Kłaniam się nisko.
                      • diabollo Re: Grubymi nićmi szyte 19.09.10, 13:50
                        stephen_s napisał:

                        > > Czy Ty myślisz, że Hitler roztrzeliwał wszystkich odsuniętych od stanowis
                        > k?
                        >
                        > Odsuniętych od stanowisk? Nie. Podważających jego autorytet w partii? Tak.
                        >

                        Możesz podać jakiś przykład?

                        Bo ja słyszałem tylko o Röhmie, który po prostu przegrał wewnątrzpatyjną walke o władzę.
                        I i tak zamordowano go, dopiero jak nie skorzystał z możliwości popełnienia samobójstwa z pistoletu, który dostarczono mu do celi.

                        Z tym terrorrem w Niemczech hitlerowskich to spora przesada. Oczywiście pod warunkiem, że się nie było Żydem, Romem czy Polakiem.
                        Niewychylający się Niemcy nie byli obiektrami nazistowskiego terroru, dla nich III Rzesza - do masowych bombardowań alianckich, była "spokojnym" państwem.

                        Kłaniam się nisko.
                        • witekjs Re: Grubymi nićmi szyte 19.09.10, 14:22
                          Gdzieś to już cytowałem, wybaczcie.
                          „Principis obsta” i „Finem respice” – „Opieraj się początkom” „bierz pod uwagę koniec”

                          Pastor Martin Niemöller stał się znany głównie dzięki swojemu wierszowi napisanemu w hitlerowskim obozie śmierci - w Dachau (1942). Wiersz ma znaczenie uniwersalne, dzięki czemu został nie tylko symbolem protestu przeciw faszyzmowi, ale i ostrzeżeniem przed każdym totalitaryzmem.
                          "Kiedy przyszli po Żydów, nie protestowałem. Nie byłem Żydem.
                          Kiedy przyszli po komunistów, nie protestowałem. Nie byłem komunistą.
                          Kiedy przyszli po socjaldemokratów, nie protestowałem. Nie byłem socjaldemokratą.
                          Kiedy przyszli po związkowców, nie protestowałem. Nie byłem związkowcem.
                          Kiedy przyszli po mnie, nikt nie protestował. Nikogo już nie było." Wikipedia

                          diabollo napisał:
                          > Z tym terrorrem w Niemczech hitlerowskich to spora przesada. Oczywiście pod war
                          > unkiem, że się nie było Żydem, Romem czy Polakiem.
                          > Niewychylający się Niemcy nie byli obiektrami nazistowskiego terroru, dla nich
                          > III Rzesza - do masowych bombardowań alianckich, była "spokojnym" państwem.
                          Kalendarium 1933
                          17 luty
                          Minister spraw wewnętrznych Prus, Göring poleca policji współpracować ze "związkami narodowymi" SA, SS i Stahlhelmem, wspomagać "narodową propagandę z całej siły" i zwalczać działania "organizacji wrogich wobec państwa" wszelkimi dostępnymi siłami "tam, gdzie to będzie konieczne, używając broni palnej".

                          20 luty
                          Hitler w domu Göringa, podczas spotkania z przemysłowcami niemieckimi, przedstawił im swoje podstawy polityki gospodarczej. Uspokoił ich, zapewniając o swoim poparciu dla utrzymania własności prywatnej i prywatnych przedsiębiorstw oraz dementując plotki o rzekomych radykalnych eksperymentach ekonomicznych. Właśnie tego dnia podjęto decyzję o finansowym wspieraniu rządu Hitlera.

                          24 luty
                          Göring powołuje jako policję pomocniczą oddziały SA, SS i Stahlhelmu, pod pretekstem wzrostu przejawów lewicowego terroru (50 000 ludzi).

                          27 luty
                          Marinus van der Lubbe podpala Reichstag. Rozpoczęcie aresztowań wśród działaczy komunistycznych, których obwiniono o podpalenie Reichstagu i przygotowywanie wybuchu "czerwonej" rewolucji, (istnieje też wersja, że podpalenie dokonała specjalna grupa SS z Monachium, dowodzona przez Heydricha).

                          28 luty
                          Rząd wprowadza w życie Dekret nadzwyczajny o ochronie narody i państwa. Jednym krótkim paragrafem swobody obywatelskie gwarantowane w konstytucji weimarskiej - obejmujące wolność wypowiedzi, zrzeszania się i prasy, prywatność korespondencji i rozmów telefonicznych - zostały bezterminowo zawieszone.
                          Inny krótki paragraf ograniczył autonomię landów na rzecz rządu Rzeszy, który uzyskał prawo interwencji w celu przywróceniu porządku. Z tego prawa skorzystano w szerokim zakresie w najbliższych dwóch tygodniach, zapewniając narodowym socjalistom kontrolę nad wszystkimi krajami Rzeszy. Naprędce sklecony dekret urósł do rangi karty konstytucyjnej Trzeciej Rzeszy.
                          Przemoc i represje uzyskały szerokie poparcie. Dekret nadzwyczajny, który całkowicie zniósł wolności osobiste i stworzył podstawę pod dyktaturę, został przychylnie powitany przez niemieckie społeczeństwo, zmęczone ciągłymi walkami i burdami na ulicach.

                          www.dws-xip.pl/reich/Kalendarium/1933.html
                          • stephen_s Re: Grubymi nićmi szyte 19.09.10, 16:02
                            Wiersz pastora Niemoellera jest bardzo piękny. Ciekaw jestem jednak, ilu z Was wzięłoby sobie do serca linijkę:

                            "Kiedy przyszli po PiS, nie protestowałem. Nie lubię PiSu...".

                            Wiersz Niemoellera jest o tym, że należy przeciwstawiać się *każdemu* złu. Także wobec osób, z którymi się nie utożsamiamy. A właśnie takim złem jest porównywanie Kaczyńskiego do Adolfa Hitlera.

                            PS. Słyszałeś o tym, że Stefan Bratkowski chciał wywalić dziennikarkę ze swojej szkoły tylko na tej podstawie, że studenci donieśli mu, że ma "proPiSowskie poglądy"?
                            • gaika Re: Grubymi nićmi szyte 19.09.10, 22:22
                              stephen_s napisał:

                              > PS. Słyszałeś o tym, że Stefan Bratkowski chciał wywalić dziennikarkę ze swojej
                              > szkoły tylko na tej podstawie, że studenci donieśli mu, że ma "proPiSowskie po
                              > glądy"?

                              A słyszałeś, że ta dziennikarka to sprostowała?

                              p.s.

                              Nie podoba mi się porównywanie Kaczyńskiego do Hitlera.
                              Jednak z tego co piszesz odnoszę wrażenie, że mielibyśmy mieć do czynienia z niebezpieczną wręcz nagonką na PiS. A ja widzę, że to PiS(w zasadniczej, bo mającej najwięcej do powiedzenia części) z czystą perfidią prowokuje tzw. ’niepokoje społeczne’ posługując się i odwołując do najniższych instynktów -nienawiści zemsty, wskazywania nieprawdziwych Polaków. I ‘ciemny lud’ to kupuje, bo potem w środkach masowego rażenia wykrzykuje np., że ‘Putin z Tuskiem zamordowali prezydenta’.

                              • stephen_s Re: Grubymi nićmi szyte 19.09.10, 22:30
                                > A słyszałeś, że ta dziennikarka to sprostowała?

                                Sprostowała o tyle, że - wbrew temu, co mówiły media - nie została już wyrzucona. Natomiast potwierdziła, że wprost od Bratkowskiego usłyszała, że jej zwolnienie z tego powodu rozważano.

                                > Nie podoba mi się porównywanie Kaczyńskiego do Hitlera.
                                > Jednak z tego co piszesz odnoszę wrażenie, że mielibyśmy mieć do czynienia z ni
                                > ebezpieczną wręcz nagonką na PiS. A ja widzę, że to PiS(w zasadniczej, bo mając
                                > ej najwięcej do powiedzenia części) z czystą perfidią prowokuje tzw. ’nie
                                > pokoje społeczne’ posługując się i odwołując do najniższych instynktów -
                                > nienawiści zemsty, wskazywania nieprawdziwych Polaków. I ‘ciemny lud̵
                                > 7; to kupuje, bo potem w środkach masowego rażenia wykrzykuje np., że ‘Pu
                                > tin z Tuskiem zamordowali prezydenta’.

                                To prawda. I mi też nie podoba się to, co robi PiS. Tyle, że to działa też w drugą stronę: przeciwnicy PiSu też jadą po bandzie, kreując obraz PiS jako nowego NSDAP.

                                To jest samonakręcająca się spirala nienawiści i trzeba w końcu to przerwać.
                                    • grzespelc Re: Grubymi nićmi szyte 20.09.10, 12:31
                                      Bo to było trochębardziej (patrz tytuł wypowiedzi). Każdy kolejny krok do tego zmierzał. To byl dosyćchytry plan, bo przecieżsamo zajęcie telewizji czy samo aresztowanie Blidy nie powoduje takiego niepokoju, jak natychmiastowe działnie, ale krok po kroku Kaczory "odzyskiwały" kolejne instytucje. PLan byl tajki, alby po wyborach w 2007 r. mieć większość absolutną. Potem wystarczyo jeszce "odzyskać" sądy i cała włądza w rękach brat.
                                • gaika Re: Grubymi nićmi szyte 19.09.10, 23:05
                                  stephen_s napisał:


                                  > Sprostowała o tyle, że - wbrew temu, co mówiły media - nie została już wyrzucon
                                  > a. Natomiast potwierdziła, że wprost od Bratkowskiego usłyszała, że jej zwolnie
                                  > nie z tego powodu rozważano.

                                  Zupełnie przypadkowo czytałam jej sprostowanie na blogu pod wpisem Igora Janke, który był łaskaw tę wiadomość tamże upowszechnić. Jeszcze było ciepłe i definitywnie zaprzeczające. Nie mogła już nie być wyrzucona, bo napisała, że nigdy nie byłasmile

                                  > To prawda. I mi też nie podoba się to, co robi PiS. Tyle, że to działa też w dr
                                  > ugą stronę: przeciwnicy PiSu też jadą po bandzie, kreując obraz PiS jako nowego
                                  > NSDAP.
                                  >
                                  > To jest samonakręcająca się spirala nienawiści i trzeba w końcu to przerwać.

                                  Ok., jesteś w stanie wskazać wydarzenie ze strony opozycyjnej formacji politycznej, porównywalne w skali z tym co robi PiS(uogólniam, bo nie cały PiS) -wywierania tak silnych, negatywnych wpływów społecznych?
                                  Chcesz powiedzieć, że poza absolutnymi wyjątkami PO nie zachowuje powściągliwości wobec tego co robi JK?
                                  Za przykład nakręcania spirali nienawiści i pogłębiania podziałów społecznych z drugiej strony, będę wdzięcznasmile
                                  • stephen_s Re: Grubymi nićmi szyte 20.09.10, 08:00
                                    > Zupełnie przypadkowo czytałam jej sprostowanie na blogu pod wpisem Igora Janke,
                                    > który był łaskaw tę wiadomość tamże upowszechnić. Jeszcze było ciepłe i defini
                                    > tywnie zaprzeczające. Nie mogła już nie być wyrzucona, bo napisała, że n
                                    > igdy nie byłasmile

                                    A czytałaś, co ona pisała o sprawie na swoim blogu? Zaczęło się tu (pod koniec notki):

                                    janinajankowska.salon24.pl/225361,stadna-nagonka-kto-jeszcze-rzuci-kamieniem-w-jaroslawa-czyli
                                    Kolejne informacje:

                                    janinajankowska.salon24.pl/226005,nie-zostalam-wyrzucona
                                    janinajankowska.salon24.pl/227731,jeszcze-raz-lista
                                    janinajankowska.salon24.pl/230498,male-zwyciestwo-w-dobrej-sprawie
                                    Sorry, ale owa "lista" powstała. I jakby sytuacja była odwrotna, tj. listę osób o poglądach proPOwskich dostarczono by jakiemuś szefowi instytucji kojarzonemu z PiS, to by była burza w mediach, że ho ho...

                                    > Ok., jesteś w stanie wskazać wydarzenie ze strony opozycyjnej formacji politycz
                                    > nej, porównywalne w skali z tym co robi PiS(uogólniam, bo nie cały PiS) -wywier
                                    > ania tak silnych, negatywnych wpływów społecznych?
                                    > Chcesz powiedzieć, że poza absolutnymi wyjątkami PO nie zachowuje powściągliwoś
                                    > ci wobec tego co robi JK?

                                    Litości - Palikot! Niesiołowski! Kutz! Posłuchaj, co ci ludzie o PiS mówią! A to jest tylko PO.

                                    "Gazeta Wyborcza" z kolei nie przepuści chyba żadnej okazji, by się PiSu czepić. Poczytaj też, co np. pisze o Kaczyńskim taki Kuczyński (niedawno stwierdził coś w stylu, że PiS jest strukturą totalitarną - ???). No i wreszcie - popatrz na artykuł, który omawiamy. Nazwanie Kaczyńskiego "naziolem" nie jest jechaniem po bandzie?
                                    • gaika Re: Grubymi nićmi szyte 20.09.10, 22:04
                                      stephen_s napisał:

                                      > A czytałaś, co ona pisała o sprawie na swoim blogu? Zaczęło się tu (pod koniec
                                      > notki):
                                      > Sorry, ale owa "lista" powstała.

                                      Sorry Stephen, ale jeśli podajesz źródła, to dobrze jest je przeanalizować.

                                      Piszesz ‘lista powstała’, ale tak jak pani JJ nie zająknąłeś się, kto ją stworzył i czy rzeczywiście miała stanowić jakąś bazę do zwolnień. Fragment z jej bloga "Lista" wykładowców o niewłaściwych poglądach straciła moc, którą miała.” A to jest prosta manipulacja, bo nie miała żadnej mocy. I Ty powtarzasz te ‘prawdy’ za Jankowską, tak jak Salon 24.

                                      A fakty są takie (na bazie Twoich linków):

                                      1.Listę stworzyli studenci z pytaniem czy szkoła musi być tak proPiSowska(ewidentnie była wyrazem frustracji niektórych pobierających tam nauki).
                                      2.Nie stanowiła żadnej bazy do potencjalnych zwolnień, ponieważ Fundacja nie ma uprawnień do zwalniania wykładowców szkoły.
                                      3.Nie służyła do niczego nikomu, ani nie była upubliczniona.

                                      A na zupełnym marginesie- Jankowska nie tyle jest zwolenniczką PiS co...’działaczką’.


                                      > Litości - Palikot! Niesiołowski! Kutz! Posłuchaj, co ci ludzie o PiS mówią! A t
                                      > o jest tylko PO.

                                      Brudziński, Kempa, Kuchciński, Kurski, Blaszczak, Macierewicz, Rzeczpospolita, Dziennik, Nasz Dziennik....chyba się Stephen nie rozumiemy.
                                      Przecież ja nie twierdzę, że media nie reprezentują jakichś opcji politycznych, a politycy nie dopieprzają sobie przy każdej możliwej okazji. Chodzi o co innego; o zorganizowany zamysł polityczny -skłócać Polaków, wyprowadzać na ulice, delegitymizować władzę prezydencką oraz rządu, tworzyć ‘nowe fakty historyczne’ na bazie...obłędu, podsycania najgorszych emocji. Nie odróżniasz przepychanek(nawet najpaskudniejszych) między politykami, od podżegania w oparciu, najogólniej mówiąc, o ‘smoleński mord’?

                                      Moje pytanie nie dotyczyło pyskówek. Dotyczyło tego, czy istnieje lustrzane zachowanie PO wobec zachowań PiS-u(te nakręcające spiralę) np. w postaci wydarzeń na Krakowskim)?
                                      • witekjs Re: Grubymi nićmi szyte 21.09.10, 10:04
                                        Dziękuję Gaiko za bardzo ciekawą odpowiedź Stephenowi, z przyjemnością czytam Twoje posty. smile
                                        Zawsze mnie dziwiło oburzenie polityków i publicystów PiS, piszących o "stadnej nagonce".
                                        Przecież PiS oprócz wymienionych przez Ciebie gazet ma jeszcze TVP, TV Trwam, PR, Radio Maryja - o ogromnym zasięgu i Salon 24. Jak widać, mają niemało popierających ich dziennikarzy, komentatorów, artystów i uczonych socjologów...
                                        Semkę i Zarembę muszę czasami, z trudem słuchać w TOK FM lub TVN24/ które nie są stacjami publicznymi!/.
                                        To już nie może być wina PO, że to, jak oni piszą i mówią nie przekonuje ogromnej rzeszy słuchaczy- nie tylko "wykształciuchów" i "łże elit".
                                        Jedyne co pozostaje to, obrazić się na dziennikarzy nie popierających PiS i może nie występować w tych programach?
                                        Oglądałem wczoraj program "Tomasz Lis na żywo" o podziałach w Polsce.
                                        Rzeczywiście okazuje się, że odmienność postrzegania świata, polskiej polityki, kultury, tradycji i katolicyzmu w Polsce, jest tak ogromna, że trudno się porozumieć.
                                        Jak się okazało PiS zdecydował się na wyprowadzenie "narodu" na ulice i co - obalenia demokratycznie wybranych władz Polski?
                                        Trudno oczekiwać wyrozumiałości w stosunku do Prezesa.

                                        Pozdrawiam serdecznie. Witek

                                        Pozdrawiam. Witek

                                        wyborcza.pl/1,75248,8404093,Sroda__PiS_w_formie_przetrwalnikowej.html
                            • grzespelc Re: Grubymi nićmi szyte 19.09.10, 22:52
                              > "Kiedy przyszli po PiS, nie protestowałem. Nie lubię PiSu...".

                              Stephen, no kurwa, mózgu zapomniałeś?? Nikt nie przyszedł i nie przyjdzie po PIS!! Przynajmniej na razie na to nie wygląda i jest do tego bardzo bardzo daleko. ZA to Pis po niejednego potrafił przyjść, a powiem Ci z własnego doświadczenia: nie jest przyjemne, jak Cię rano budzą tajne służby, nawet jeżeli stanowi się w pewnym sensie jedną ekipę.
                              • stephen_s Re: Grubymi nićmi szyte 20.09.10, 07:41
                                > Stephen, no kurwa, mózgu zapomniałeś?? Nikt nie przyszedł i nie przyjdzie po PI
                                > S!!

                                Bratkowski już przyszedł...

                                > ZA to Pis po niejednego potrafił przyjść, a powiem Ci z własnego doświadczeni
                                > a: nie jest przyjemne, jak Cię rano budzą tajne służby, nawet jeżeli stanowi si
                                > ę w pewnym sensie jedną ekipę.

                                Czekaj. Przyszły po Ciebie tajne służby?
                                      • diabollo Re: Grubymi nićmi szyte 20.09.10, 20:55
                                        grzespelc napisał:

                                        > Tak smile Nie zastali mnie w pracy, to zadzwonili i przyjechali do domu.

                                        Czcigodny Grzespelcu,
                                        Opowiedz o tym wszystkim znajomym ze szczegółami. Co powiedziałeś, ewentualnie co podpisałeś. Nawet jeżeli podpisałeś zobowiązanie do zachowania tajemncy - olej to - tym bardziej opowiadaj na prawo i lewo szczegóły. Postaraj się te opowieści udokumentować.

                                        Piszę to tak pół żartem, pół serio. Mamy akurat demokrację. Ale nie wiadomo co się zdarzy w przyszłości, jakie reżimy nadejdą.

                                        Po dwudziestu latach od upadku II RP, za PRLu też nawzajem wykańczali i wygryzali się politycznie "towarzysze". "Tropili" i "demaskowali" agentów, tzw. "dwójkarzy".
                                        Chodziło o jakiś drugi departament wywiadu za Sanacji. Zupełnie tak samo jak PISS tropi "tajnych wspólpracowników" tzw. "TW".

                                        Czasy się zmieniają, polowania na współpracowników służb specjalnych poprzednich ustrojów chyba zawsze będą w modzie.

                                        Kłaniam się nisko.
                                        • grzespelc Re: Grubymi nićmi szyte 20.09.10, 22:50

                                          zamknij

                                          Dzięki Tobie Forum może być lepsze - zgłoś wpisy łamiące regulamin założycielowi forum.

                                          W kategoriach regionalnych otworzyliśmy fora ogłoszeniowe - zapraszamy.
                                          Człowiek, Etyka, Społeczeństwo
                                          Autor:
                                          grzespelc@gazeta.pl korzysta z IP: (83.238.171.149)
                                          Temat:
                                          Treść:

                                          * Pogrubienie
                                          * Kursywa
                                          * Podkreslenie
                                          * Obrazek
                                          * Link

                                          Wysłany przez Ciebie post może pojawić się z opóźnieniem do kilku minut.
                                          Podglad
                                          Edytuj
                                          Odpowiadasz na:
                                          diabollo napisał:

                                          > grzespelc napisał:
                                          >
                                          > > Tak smile Nie zastali mnie w pracy, to zadzwonili i przyjechali do domu.
                                          >
                                          > Czcigodny Grzespelcu,
                                          > Opowiedz o tym wszystkim znajomym ze szczegółami. Co powiedziałeś, ewentualnie
                                          > co podpisałeś. Nawet jeżeli podpisałeś zobowiązanie do zachowania tajemncy - ol
                                          > ej to - tym bardziej opowiadaj na prawo i lewo szczegóły. Postaraj się te opowi
                                          > eści udokumentować.

                                          hehehe smile)
                                          No trochę się chwaliłem tu i tam smile
                                • gaika Re: Grubymi nićmi szyte 20.09.10, 22:25
                                  stephen_s napisał:

                                  > > Stephen, no kurwa, mózgu zapomniałeś?? Nikt nie przyszedł i nie przyjdzie
                                  > po PI
                                  > > S!!
                                  >
                                  > Bratkowski już przyszedł...

                                  To jest Stephen nieuczciwe, bo to nieprawda.
                                  A tak jesteś wyczulony na nierzetelności Gazety.
                        • stephen_s Re: Grubymi nićmi szyte 19.09.10, 15:56
                          > Możesz podać jakiś przykład?
                          >
                          > Bo ja słyszałem tylko o Röhmie, który po prostu przegrał wewnątrzpatyjną walke
                          > o władzę.

                          ... a skoro toczył "wewnątrzpartyjną walkę o władzę", to robił dokładnie to o czym mówię.

                          PiSowscy dysydenci, od Dorna do Migalskiego, też wzięli udział w "wewnątrzpartyjnej walce o władzę". I co? ŻYJĄ. Nikt im nie kazał strzelać sobie w głowę...

                          > I i tak zamordowano go, dopiero jak nie skorzystał z możliwości popełnienia sam
                          > obójstwa z pistoletu, który dostarczono mu do celi.

                          Mam nadzieję, że nie zaczniesz teraz udowadniać, że skoro Hitler dał Roehmowi okazję popełnienia samobójstwa, to tak naprawdę Roehm nie był ofiarą morderstwa...

                          > Z tym terrorrem w Niemczech hitlerowskich to spora przesada. Oczywiście pod war
                          > unkiem, że się nie było Żydem, Romem czy Polakiem.

                          Diabollo, z całym szacunkiem, ale bredzisz. Pierwsze obozy koncentracyjne powstały w Niemczech na długo przed wojną i były przeznaczone dla *przeciwników politycznych*. A pomijając obozy, to także przed wojną już wdrożono program przymusowej eutanazji chorych psychicznie. Ładne mi "spokojne państwo"...
                          • diabollo Re: Grubymi nićmi szyte 20.09.10, 20:38
                            Stephen_s napisał:


                            > Diabollo, z całym szacunkiem, ale bredzisz. Pierwsze obozy koncentracyjne powst
                            > ały w Niemczech na długo przed wojną i były przeznaczone dla *przeciwników poli
                            > tycznych*. A pomijając obozy, to także przed wojną już wdrożono program przymus
                            > owej eutanazji chorych psychicznie. Ładne mi "spokojne państwo"...

                            Czcigodny Stephenie,

                            Trzymajmy się kryteriów tamtych czasów.

                            W wielu krajach lat 30 w Europie prześladowano komunistów (u nas gnini w więzieniach, co tych gnijących akurat uratowało przed rozwałką w Moskwie), w większości krajów nie tylko autorytarnych prześladowano homoseksualistów; w Polsce też był obóz koncentracyjny (jak to nazwał Piłsudski "czerezwyczajka" - czyli gułag) dla opozycji.
                            Szczerze mówiąc to chyba więcej ofiar pochłonęły walki uliczne zamachu stanu Piłsudskiego (kilkuset zabitych), niż "pokojowe" i "demokratyczne" przejęcie władzy przez Hitlera.

                            W hitlerowskich Niemczech rzeczywiście mordowano psychicznie chorych (nie miało to nic wspólnego z "eutanazją", natomiast miało to wiele wspólnego z eugeniką, modną na północy Europy, gdzie masowo i przymusowo sterylizowano tysiącie ludzi).

                            Najdalszy jestem od usprawiedliwiania hitleryzmu.
                            Chodzi mi o to, że zbrodnie niemieckiego nazizmu wybiegały poza ówczesne "standardy" przede wszystkim przez rozpętanie hekatomby wojny totalnej w Europie i masowym ludobójstwie na tle rasowym.

                            Te zbrodnie nie były bezpośrednio skierowane przeciwko Niemcom, "narodowni niemieckiemu", jak mawiał Hitler. Niemcy oczywście padły pośrednio ofiarą tych zbrodni, miliony ginęły na frontach, w bombardowaniach, musieli uciekać przed Armią Czerwoną, uciekać z odebranych Niemcom ziem przyłączonych do innych państw.

                            Hitleryzm nie był jednak w założeniach wrogi "narodowi niemieckiemu", że się znowu posłużę tym hitlerowskim terminem. Wręcz przeciwnie. Etniczni Niemcy nie byli bezpośrednią ofiarą reżimu nazizmu, w co niektórzy paranoicy próbują dzisiaj wierzyć.

                            W obozach koncentracyjnych rzeczywiście oprócz niemieckich kryminalistów zamykano przyzwoitych Niemców, freaków, którzy się sprzeciwiali większości. Przyzwoici, prześladowani ludzie jakoś tak zawsze stają się fajną wymówką.

                            To trochę tak jak w Polsce - nagle bohaterami polskiej prawicy staje się lewicowa Irena Sendler, która przez lata musiała ukrywać swoje bohaterstwo, które dla większości ówczesnych nie było żadnym bohaterstwem, wręcz przeciwnie.

                            Oczywiście każda analogia ma swoje ograniczenia - porównywanie dzisiejszej skrajnej prawicy do "dupowatego naziolstwa" też ma swoje ograniczenia.
                            Pan Michalski robi to w sposób wyważony - moim zdaniem - doskonale opisuje co do analogii prasuje, a co nie pasuje.

                            Hitler nie był potworem. Był człowiekiem. I był paranoikiem, dość żałosnym. Mającym władzę. Moim zdaniem ten paranoik nie jest najciekawszy w historii nazizmu. Najistotniejsze są mechanizmy społeczne, które wyniosły tego paranoika do absolutnej władzy, które pozwoliły mu ją - pomimo szaleństw - do końca utrzymać.

                            Właśnie Historia jest nie jest od tego, żeby budować resentymenty i tanie wzruszenia.
                            Lecz jest po to, aby wyciągać z niej nauki na przyszłość czy teraźniejszość.

                            Kłaniam się nisko.

                            PS. Tak przy okazji: oprócz tego skurwysyna Ernsta Röhma, masz jakieś inne przykłady odsuniętych od władzy i rozstrzelanych w przedwojennej III Rzeszy?
                  • witekjs Re: Grubymi nićmi szyte 19.09.10, 10:49
                    Zacytowałem ciekawe omówienie autorytaryzmu, nie totalitaryzmu.
                    Jak wiesz niedokładnie rozróżnia się bardzo istotne różnice. Dwaj najsłynniejsi i Polakom "najbliżsi" dyktatorzy, w naturalny sposób kojarzą się u nas z autorytarnym sposobem uprawiania polityki.
                    Dla większości Polaków, może się to kojarzyć z komunizmem i faszyzmem, u wielu wyzwala reakcje lękowe.
                    Myślę, że właśnie dlatego naturalne jest, że stosowanie, nawet tak "niewinnych" symboli, jak pochodnie, w czasie pochodów z hasłami antydemokratycznymi/ "Ojczyznę wolną, racz nam wrócić Panie"/ jest niedopuszczalne.
                    Każdy odpowiedzialny polityk, doskonale zdaje sobie z tego sprawę, nawet uczestniczący w nich, jedynie jako obywatel...
                    Myślę, że mnie doskonale rozumiesz.

                    Witek
                    • stephen_s Re: Grubymi nićmi szyte 19.09.10, 13:07
                      Co do skojarzeń to się zgadzam. Sam zastanawiam się, co Kaczyńskiemu strzeliło do głowy z tymi pochodniami... Masz rację, to się kojarzy.

                      Natomiast będę się upierał że to, że coś się z czymś kojarzy, nie oznacza, że jest z tym czymś tożsame. Pomimo tych nieszczęsnych pochodni Kaczyńskiego porównywać z Hitlerem nie ma sensu. Owszem, Kaczyński gra na nastrojach antyrosyjskich i antyniemieckich. Owszem, jest populistą. Owszem, niezbyt szanuje demokratycznie wybranego prezydenta. Owszem, za jego rządów PiS poobsadzał swoimi ludźmi wszystko, co się dało. Ale ludzie, litości! To wszystko dzielą lata świetlne od tego, co robił Hitler...
                      • witekjs Re: Grubymi nićmi szyte 19.09.10, 13:36
                        Posłuchaj, ja i ogromne rzesze innych, zaniepokojonych i smutnych ludzi nie stawiamy znaku równości między nimi. Jednak zbyt wiele już wiemy, czym jest polityka i żądza władzy.
                        Dzieje się to wszystko na "żywym ciele" społeczeństwa!
                        W jednych wyzwala gniew i oburzenie, w innych wzbudza nienawiść...
                        Nie można bezkarnie grać, tak silnymi uczuciami milionów ludzi, którzy jeszcze niedawno myśleli, że niemożliwe jest, aby ktoś mówił, kto z nas jest Polakiem, kto jest patriotą, a nawet co ważne dla wielu, prawdziwym katolikiem.
                        Nie można tak postępować, bez poważnych konsekwencji...

                        Witek
                        • witekjs Re: Grubymi nićmi szyte PS. 19.09.10, 13:45
                          Wybacz, że jeszcze dodam fragment, w/w pracy "Pięć eksperymentów psychologicznych, pokazujących jaka jest prawdziwa natura człowieka".

                          Pięć eksperymentów psychologicznych, pokazujących jaka jest prawdziwa natura człowieka

                          5.Autorytet – eksperyment Milgrama (1961)

                          Gdy po zakończeniu II wojny światowej toczyły się kolejne procesy nazistowskich żołnierzy, większość z nich tłumaczyła się tym, że tak naprawdę nie są złymi ludźmi, a jedynie „wypełniali rozkazy”. Stanley Milgram postanowił sprawdzić, do czego zdolny jest zwykły człowiek pod presją autorytetu. Uczestnicy badania zostali poinformowani, że biorą udział w eksperymencie nad pamięcią. Mieli być „nauczycielami”, których zadaniem była karanie innych osób badanych, odgrywających rolę „uczniów”. Karą za nieprawidłowe odpowiedzi były szoki elektryczne o rosnącym napięciu. W rzeczywistości „uczniowie” byli współpracownikami eksperymentatora, a wstrząsy elektryczne oczywiście nie były aplikowane. Jednak „nauczyciele” o tym nie wiedzieli, nie widzieli także swojego „ucznia”, a jedynie słyszeli jego głos. Obok osoby badanej siedział eksperymentator w białym fartuchu laboratoryjnym, którego zadaniem było upewnienie się, że „nauczyciel” wymierza wszystkie niezbędne kary. Osobie badanej udzielono instrukcji, że za każdą złą odpowiedź musi wymierzyć „uczniowi” karę, począwszy od szoku prądem o napięciu 45 voltów, co jest nieprzyjemne, ale jeszcze niespecjalnie bolesne. Wraz z kolejnymi złymi odpowiedziami napięcie będzie rosło. Pomocnik badacza odgrywający rolę „ucznia” krzyczał przy każdym wstrząsie i prosił „nauczyciela” o przestanie. Jeśli „nauczyciel” się wahał, osoba w białym fartuchu przypominała mu o obowiązkach, jakie na siebie przyjął zgadzając się na udział w eksperymencie i zachęcała do kontynuowania. Jakie były wyniki? Większość osób zaczynała w pewnym momencie czuć się niekomfortowo, jednak pod wpływem osoby w białym fartuchu wymierzała kolejne szoki, podczas gdy „uczeń” krzyczał coraz głośniej. W pewnym momencie odgłosy cichły, co sugerowało utratę przytomności lub nawet śmierć „ucznia”. Ponad 60% osób badanych dalej raziło prądem, aż do końca skali, czyli napięcia 450V! Nikt nie poprosił o przerwanie eksperymentu, zanim prąd osiągnął napięcie 300V. Tymczasem już napięcie rzędu 100V bywa śmiertelne... O czym to świadczy? Większość osób sądzi, że myśli samodzielnie i jest niepodatna na wpływy. Jeśli jednak obok znajduje się osoba obdarzona autorytetem (laboratoryjny fartuch, mundur, odznaka), ich niezależność dramatycznie spada. Krótko mówiąc, przeciętny człowiek jest w stanie sprawiać ból nieznajomej osobie, a nawet doprowadzić do jej śmierci, jeśli autorytet twierdzi, że wszystko jest w porządku.
                            • witekjs Re: Grubymi nićmi szyte PS. 19.09.10, 16:48
                              stephen_s napisał:

                              > W sprawie eksperymentów psychologicznych, pozwolę sobie zauważyć, że jestem psy
                              > chologiem z wykształcenia wink
                              >

                              To dobrze, bo myślę, że Ty właśnie, doskonale rozumiesz wstrząsającą wagę eksperymentów Milgrama i Stanfordzkiego, Zimbardo...
                              PS. Zobacz co się dzieje z "koronacją Jezusa" na Krakowskim Przedmieściu...

                              www.tvn24.pl/0,1674217,0,1,chca-osadzic-chrystusa-na-tronie-polski,wiadomosc.html
                              Witek

                                  • stephen_s Re: Grubymi nićmi szyte PS. 19.09.10, 22:16
                                    Wiem, kto to jest Artur Górski.

                                    Ponawiam pytanie: co z tego, że ktoś pod takim hasłem urządził marsz? Naprawdę Ci się zdaje, że istnieje cień szansy, że ten postulat zostanie zrealizowany?

                                    Czego się boisz? Wolności słowa?
                                    • witekjs Re: Grubymi nićmi szyte PS. 19.09.10, 23:08
                                      stephen_s napisał:

                                      > Wiem, kto to jest Artur Górski.
                                      >
                                      > Ponawiam pytanie: co z tego, że ktoś pod takim hasłem urządził marsz? Naprawdę
                                      > Ci się zdaje, że istnieje cień szansy, że ten postulat zostanie zrealizowany?
                                      >
                                      > Czego się boisz? Wolności słowa?
                                      >
                                      Nie, nie boję się wolności słowa.
                                      Na zakończenie naszej rozmowy powiem Ci, że wstydzę się, że mamy takich posłów...
                                        • witekjs Re: Grubymi nićmi szyte PS. 20.09.10, 15:29
                                          stephen_s napisał:

                                          > Prawdę mówiąc, jakoś trudno mi uwierzyć w przewrót wykonany przez grupę ludzi m
                                          > aszerujących po ulicy. To jednak nie dwudziestolecie międzywojenne...
                                          >
                                          Pan prezes zdaje się nie dostrzegać tego, a Le Bon jest pewnie jego książką do poduszki.
                                          Wydaje mi się, że on w ostatnim czasie, całym sobą powiedział wszystko o tym, do czego dąży.
                                          Przypuszczam, że już nie będziemy musieli oglądać, jego i innych tuzów Pisskultury tak często w TV, jak ostatnio.
                        • stephen_s Re: Grubymi nićmi szyte 19.09.10, 15:48
                          A nie można powiedzieć tego *wprost*, zamiast stosować porównania, które nie mają sensu, zaciemniają obraz sytuacji i w dodatku antagonizują drugą stronę?

                          Wiesz, ja się w sumie trochę przestaję dziwić Kaczyńskiemu. Jak facet ciągle słyszy, że jest nazistą, to nie dziwne, że zaczyna wierzyć, że cały świat jest przeciwko niemu...
                          • gaika Re: Grubymi nićmi szyte 19.09.10, 22:27
                            stephen_s napisał:

                            > Wiesz, ja się w sumie trochę przestaję dziwić Kaczyńskiemu. Jak facet ciągle sł
                            > yszy, że jest nazistą, to nie dziwne, że zaczyna wierzyć, że cały świat jest pr
                            > zeciwko niemu...

                            Stephen, rzekłeś, żeś psycholog i ‘znając’ Kaczyńskiego tyle lat piszesz, że on zaczyna wierzyć, że cały świat jest przeciwko niemu... Spałeś na osobowości?wink

                            Pytanie na marginesie-kiedy 10 października JK przyjdzie z wieńcem na Krakowskie i ktoś zakrzyknie ‘Jaroslaw na Wawel’ uznasz, że to uprawniony apel czy groźba karalna? wink
                            • stephen_s Re: Grubymi nićmi szyte 19.09.10, 22:33
                              > Stephen, rzekłeś, żeś psycholog i ‘znając’ Kaczyńskiego tyle lat pi
                              > szesz, że on [i]zaczyna wierzyć, że cały świat jest przeciwko niemu... [
                              > /i] Spałeś na osobowości?wink

                              Nie powiedziałem, że znam Kaczyńskiego smile

                              A jeśli trzymać się terminów psychologicznych, to proponuję rozważyć relację Kaczyński - przeciwnicy Kaczyńskiego w modelu cyrkularnym. smile

                              > Pytanie na marginesie-kiedy 10 października JK przyjdzie z wieńcem na Krakowski
                              > e i ktoś zakrzyknie ‘Jaroslaw na Wawel’ uznasz, że to uprawniony a
                              > pel czy groźba karalna? wink

                              ?????? Nie łapię smile

                              Natomiast pozwolę sobie przypomnieć, że Palikot otwacie życzył J. Kaczyńskiemu śmierci. Naprawdę dziwisz się Kaczyńskiemu, że jest wściekły na cały świat, skoro musi znosić tego typu teksty?
                                • stephen_s Re: Grubymi nićmi szyte 20.09.10, 07:49
                                  Terapeuci rodzinni wskazują na to, że konflikty rodzinne funkcjonuja nierzadko na zasadzie sprzężenia zwrotnego. Np. żona czuje się zaniedbana przez męża i krzyczy, by zwrócić jego uwagę. Mąż przez to odsuwa się od żona. Żona czuje się coraz bardziej zaniedbana, więc jeszcze więcej krzyczy...

                                  Myślę, że w pewnym stopniu jest tak z Kaczyńskim. Fakt, to strasznie brzmi, kiedy facet narzeka na spiskujące przeciwko niemu media itd. Ale moim zdaniem faktem jest też, że wiele mediów jest faktycznie na Kaczyńskiego ponadprzeciętnie ciętych. Więc trochę mnie nie dziwi, że facet się na media wścieka. Przez to, oczywiście, media coraz bardziej go nie lubią i kółko się zamyka...
                                  • grzespelc Re: Grubymi nićmi szyte 20.09.10, 12:40
                                    Np. żona czuje się zaniedbana przez męża i kr
                                    > zyczy, by zwrócić jego uwagę. Mąż przez to odsuwa się od żona. Żona czuje się c
                                    > oraz bardziej zaniedbana, więc jeszcze więcej krzyczy...

                                    No tak, ale sprawa jest prosta: nie krzyczeć, tylko spokojnie powiedzieć, czego się oczekuje.

                                    > Myślę, że w pewnym stopniu jest tak z Kaczyńskim. Fakt, to strasznie brzmi, kie
                                    > dy facet narzeka na spiskujące przeciwko niemu media itd. Ale moim zdaniem fakt
                                    > em jest też, że wiele mediów jest faktycznie na Kaczyńskiego ponadprzeciętnie c
                                    > iętych. Więc trochę mnie nie dziwi, że facet się na media wścieka. Przez to, oc
                                    > zywiście, media coraz bardziej go nie lubią i kółko się zamyka...

                                    Tyle tylko, że krytykowani są wszyscy politycy, a nikt tak strasznie nie jęczy, jak on. Że nie wspomnę o zasadności krytyki...
                                    • stephen_s Re: Grubymi nićmi szyte 20.09.10, 13:06
                                      > No tak, ale sprawa jest prosta: nie krzyczeć, tylko spokojnie powiedzieć, czego
                                      > się oczekuje.

                                      Owszem. Ale też mąż musi wykazać gotowość do słuchania. Obecnie zaś w Polsce (wracając do kwestii PiSu) mamy tak nakręconą polaryzację społeczeństwa, że nawet jeśli Kaczyński powiedziałby coś słusznego, to by go wyśmiano.

                                      > Tyle tylko, że krytykowani są wszyscy politycy, a nikt tak strasznie nie jęczy,
                                      > jak on. Że nie wspomnę o zasadności krytyki...

                                      Myślę, że jednak mainstreamowe media są bardziej czepialskie w odniesieniu do PiSu, niż innych partii. Może się mylę, ale odnoszę takie wrażenie.

                                      Popatrz chociażby na katastrofę 10 kwietnia: przed katastrofą taka "GW" praktycznie waliła w Lecha Kaczyńskiego jak w bęben. Gdy zginął, nagle zaczęli puszczać teksty, jakim był wspaniałym człowiekiem, jak to go szanowali itd. No sorry, dla mnie to naprawdę wyglądało, że komuś się w "GW" zrobiło głupio i postanowili L.K. zadośćuczynić...
                                      • grzespelc Re: Grubymi nićmi szyte 20.09.10, 15:18
                                        > Popatrz chociażby na katastrofę 10 kwietnia: przed katastrofą taka "GW" praktyc
                                        > znie waliła w Lecha Kaczyńskiego jak w bęben. Gdy zginął, nagle zaczęli puszcza
                                        > ć teksty, jakim był wspaniałym człowiekiem, jak to go szanowali itd. No sorry,
                                        > dla mnie to naprawdę wyglądało, że komuś się w "GW" zrobiło głupio i postanowil
                                        > i L.K. zadośćuczynić...

                                        Nie pisano wcześniej, jaki był prywatnie, bo dla spraw publicznych nie ma to znaczenia. Miał też przecież w życiu okresy dobre, zwłaszcza działalność w "Solidarności". Taka polska tradycja, że w chwili śmierci szuka się dobrych stron zmarłego. Np. Wałęsie też raczej bedziemy pamiętać działalność w "Solidarności' niż niezbyt udaną prezydenturę.
                                      • gaika Re: Grubymi nićmi szyte 20.09.10, 22:31
                                        stephen_s napisał:

                                        > Obecnie zaś w Polsce (w
                                        > racając do kwestii PiSu) mamy tak nakręconą polaryzację społeczeństwa, że nawet
                                        > jeśli Kaczyński powiedziałby coś słusznego, to by go wyśmiano.

                                        Żeby to chociaż można było sprawdzićwink


                                        > Myślę, że jednak mainstreamowe media są bardziej czepialskie w odniesieniu do P
                                        > iSu, niż innych partii.

                                        Media antyPiSowskie, w przeciwieństwie do proPiSowskich.

                                        > Popatrz chociażby na katastrofę 10 kwietnia: przed katastrofą taka "GW" praktyc
                                        > znie waliła w Lecha Kaczyńskiego jak w bęben. Gdy zginął, nagle zaczęli puszcza
                                        > ć teksty, jakim był wspaniałym człowiekiem, jak to go szanowali itd. No sorry,
                                        > dla mnie to naprawdę wyglądało, że komuś się w "GW" zrobiło głupio i postanowil
                                        > i L.K. zadośćuczynić...

                                        Po katastrofie waliła w prezydenturę jak w bęben, nie zaś w prywatną osobę. Nie przestali atakować jego politycznej aktywności.
                                        Co mieli zadośćuczynić nieboszczykowi? Jak to Ty mawiasz : „litości!”.
                              • gaika Re: Grubymi nićmi szyte 19.09.10, 23:13
                                stephen_s napisał:


                                > Nie powiedziałem, że znam Kaczyńskiego smile

                                Nie ściemniajsmile Prosta obserwacja. A rzuca się gość w oczysmile


                                > A jeśli trzymać się terminów psychologicznych, to proponuję rozważyć relację Ka
                                > czyński - przeciwnicy Kaczyńskiego w modelu cyrkularnym. smile

                                Kaczyńskiemu się nie porobiło z powodu pojawienia się przeciwników politycznych. Taki się już w polityce objawił.

                                > ?????? Nie łapię smile

                                Czy ‘Jarosław na Wawel’ jest grożeniem śmiercią czy uzasadnionym apelem (10 każdego miesiąca.) Ja wiem, jak by to zinterpretował JK. Pytałam o Ciebiewink

                                > Natomiast pozwolę sobie przypomnieć, że Palikot otwacie życzył J. Kaczyńskiemu
                                > śmierci. Naprawdę dziwisz się Kaczyńskiemu, że jest wściekły na cały świat, sko
                                > ro musi znosić tego typu teksty?

                                On nie jest wściekły na świat z powodu tekstu Palikota. Wściekły był dużo wcześniej i z dużo bardziej zasadniczych powodów- rysu osobowościowego, niestety.
                                • stephen_s Re: Grubymi nićmi szyte 20.09.10, 08:14
                                  > Nie ściemniajsmile

                                  Co "nie ściemniaj"? smile Ja naprawdę znam Kaczyńskiego tylko tak, jak Ty: z mediów.

                                  > Czy ‘Jarosław na Wawel’ jest grożeniem śmiercią czy uzasadnionym ap
                                  > elem (10 każdego miesiąca.) Ja wiem, jak by to zinterpretował JK. Pytałam o Cie
                                  > biewink

                                  Ja tam nie wiem smile A ktoś rzucił taki apel?

                                  Co do interpretacji Kaczyńskiego - wiesz, ja np. zgadzam się, że cała awantura o "Zimnego Lecha" pod Wawelem była jakimś absurdem...

                                  > On nie jest wściekły na świat z powodu tekstu Palikota. Wściekły był dużo wcześ
                                  > niej i z dużo bardziej zasadniczych powodów- rysu osobowościowego, niestety.

                                  Z tym, że Kaczyński ma niefajny rys osobowościowy, to się zgodzę. Z drugiej strony, osobowość osobowością, a poglądy poglądami. Z tego, co pamiętam, to Kaczyński chyba od zawsze był napiętnowany jako "oszołom" itd. Jak ktoś z taką osobowością przez lata obrywa od mediów za wszystko, co mówi, to nie dziwne, że się robi wściekły...

                                  Taki przykład (akurat niedawny): w kampanii wyborczej 2007 Kaczyński rzucił coś na temat tego, że Tusk wcale nie jest taki fajny, jak wydaje się w mediach. Że czasem ma "wilcze oczy". Cały kraj z tego się śmiał w stylu "Kaczyński uważa, że Tusk jest wilkołakiem"... tymczasem Kaczyński w sumie powiedział prawdę. Niezależnie od nieszczęśliwych słów, jakie użył, to chodziło mu o to, że Tusk jest tak naprawdę bardzo bezwzględnym politykiem... I przecież tak jest. Tusk ma świetny PR, uwielbia delegować wredne zagrywki na swoich współpracowników i sam przez to wypada jako sympatyczny facet... ale tak naprawdę to jest bardzo twardym przywódcą partii. I tylko tyle powiedział Kaczyński. Ale ponieważ Kaczyński jest Kaczyńskim, to został wyśmiany...
                                  • witekjs Re: Grubymi nićmi szyte 20.09.10, 08:48
                                    Starasz się tłumaczyć nam reakcje "zagniewania" J.K. na to jak jest odbierany.
                                    Jakbyś nie dostrzegał tego kogo i jakie metody stosuje w dochodzeniu do władzy i jej sprawowaniu - Kurski, Brudziński i psychopata Ziobro, z którym ustala komu zakładać kajdanki jak reżyserować aresztowania w TV.
                                    Nie oczekuj wyrozumiałości, czy nawet współczucia do ludzi, których działania wzbudzały sympatię, nawet do rzucanego o 6 rano, na podłogę Czarzastego.
                                    To spowodowało, że w końcu dał d. na wyborach i miliony ludzi ma nadzieję, że już nigdy władzy nie zdobędzie. Myślę, że wielu hierarchów również...
                                    To właśnie Kaczyński spowodował, że przeciętni ludzie wiedzą co to jest paranoja i że bywa ona indukowana

                                    Witek
                                  • witekjs Re: Grubymi nićmi szyte 20.09.10, 09:13
                                    stephen_s napisał:
                                    > Z tym, że Kaczyński ma niefajny rys osobowościowy, to się zgodzę. Z drugiej str
                                    > ony, osobowość osobowością, a poglądy poglądami. Z tego, co pamiętam, to Kaczyń
                                    > ski chyba od zawsze był napiętnowany jako "oszołom" itd. Jak ktoś z taką osobow
                                    > ością przez lata obrywa od mediów za wszystko, co mówi, to nie dziwne, że się r
                                    > obi wściekły...
                                    Co mamy w genach
                                    Rozmowa z prof. Włodzimierzem Oniszczenko, na ile ludzką psychiką rządzi DNA

                                    archiwum.polityka.pl/art/co-mamy-w-genach,423518.html
                                      • witekjs Re: Grubymi nićmi szyte 20.09.10, 11:13
                                        Wybacz, ale mam nadzieję, że czytają nas nie tylko psycholodzy smile
                                        Dla mnie również jest to interesujące, co pisze prof. Oniszczenko.
                                        Poza tym podając adres do niektórych prac, nie muszę zawile Ci tłumaczyć, że postrzegam pewne sprawy inaczej niż Ty i dlaczego.
                                        Taki ciekawy temat, jak ten dobrze jest omawiać wspierając się fachową, dostępną dla wszystkich literaturą.
                                        Swoją drogą, nie sądziłem, że będzie się nam jakoś, nieźle rozmawiało.

                                        Pozdrawiam. Witek
                                  • gaika Re: Grubymi nićmi szyte 20.09.10, 22:19
                                    stephen_s napisał:


                                    > Co "nie ściemniaj"? smile Ja naprawdę znam Kaczyńskiego tylko tak, jak Ty: z medió
                                    > w.

                                    No toż mówię- z obserwacji.

                                    > Ja tam nie wiem smile A ktoś rzucił taki apel?

                                    To jest proste. Gdyby rzucił np. Palikot uznałbyś, że grozi mu śmiercią?smile

                                    > Co do interpretacji Kaczyńskiego - wiesz, ja np. zgadzam się, że cała awantura
                                    > o "Zimnego Lecha" pod Wawelem była jakimś absurdem...

                                    Znowu mówimy trochę o czym innym. Zimny Lech to mały pikuś, bez znaczenia. Efekt nadgorliwości któregoś partyjnego lizusa, który w efekcie zamienia śmierć w kabaret. Ja nie o tym.

                                    Jeszcze raz: osobowość Kaczyńskiego powoduje, że specyficznie postrzega świat. Ale nie dlatego, że był/jest atakowany, ale dlatego, że taką ma ‘naturę’. Nie umie funkcjonować w świecie niewyrazistym, w którym nie wiadomo dokładnie kto obcy a kto nasz, kto dobry, kto zły. Ktoś musi być wrogiem, kto inny do trzewi, bezkrytycznie lojalny. Brak mu elastyczności, a niepewność zwala go z nóg. Działa tu prosty schemat podziału świata na ‘my’ i ‘oni’.
                                    Nie chodzi o poglądy polityczne, ale właśnie ten specyficzny ogląd i metody realizowania własnej wizji.

                                    > Z tego, co pamiętam, to Kaczyń
                                    > ski chyba od zawsze był napiętnowany jako "oszołom" itd. Jak ktoś z taką osobow
                                    > ością przez lata obrywa od mediów za wszystko, co mówi, to nie dziwne, że się r
                                    > obi wściekły...

                                    Nie jest prawdą, że wszyscy go atakują, bo zawsze istniały tzw. elity oraz media mu sprzyjające. Więc kiedy piszesz, że wszyscy są p/ko niemu i dlatego on odlatuje, to zaczynam się obawiać, że przyjmujesz jego perspektywę smile

                                    > Taki przykład (akurat niedawny): w kampanii wyborczej 2007 Kaczyński rzucił coś
                                    > na temat tego, że Tusk wcale nie jest taki fajny, jak wydaje się w mediach.(...)

                                    Nie wiem o czym chcesz mnie przekonać. Nie oczekuję od Kaczyńskiego, żeby był miękkim przywódcą. Ani też przez fakt, że Tusk nie jest ideałem, Kaczyńskiemu się nie polepszy.

                                    Wyciągasz ‘zimnego Lecha i ‘wilcze oczy’, nie zaś te jego wystąpienia, słowa, zachowania, które jego autorytarną, ‘klaustrofobiczną’ osobowość dobrze opisują.

                                    p.s.
                                    Dla porządku przypomnę palenie kukły Wałęsy (jakby nie było –mord symboliczny).
Inne wątki na temat:

Nie pamiętasz hasła

lub ?

 

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się

Nakarm Pajacyka