Dodaj do ulubionych

Namaszczenie chorych

12.07.09, 08:42
mateusz.pl/czytania/2009/20090712.htm
"Chrystus gromadził wokół siebie ludzi chorych. On, który nazwał
siebie życiem, był jak źródło uzdrawiające z wszelkich chorób i
słabości. Ktokolwiek dotknął się Go z wiarą, wracał do sił.
Wieloletnie choroby, kalectwa od urodzenia, znikały w spotkaniu z
Jego Boską mocą.

Jezus mając na uwadze chorych na całym świecie, ustanowił specjalny
sakrament. Przygotował uczniów do szafowania nim już wtedy, gdy w
ramach praktyki wyruszali, by głosić nadejście królestwa Bożego. Św.
Marek notuje: „Wielu chorych namaszczali olejem i uzdrawiali”.
Wszystkie sakramenty są znakiem obecności Jezusa w Kościele. On,
Zmartwychwstały, jest z nami i działa równie skutecznie, jak to
czynił na palestyńskiej ziemi. Trzeba wyłącznie wiary, by to
spotkanie z Nim wydało w naszym życiu owoce.

Sakrament namaszczenia chorych został na przestrzeni wieków
zapomniany, a nawet można powiedzieć odrzucony przez wiernych.
Dokonało się to na skutek dodania do jego nazwy specjalnego
określenia ostrzegającego przed zbyt częstym używaniem. Został
nazwany „Ostatnim namaszczeniem”. Jezus nie ustanawiał sakramentu
dla umierających, nie czynił również tego Kościół. Ten bowiem od
początku traktował jako sakrament konających — Wiatyk, czyli
ostatnią na ziemi Komunię świętą. Kto bowiem jest gotów spotkać się
z Jezusem w Komunii świętej na ziemi, jest również przygotowany do
spotkania z Nim w wieczności.

Sakrament chorych jest lekarstwem dla dotkniętych słabością ciała,
systemu nerwowego, psychiki, a jego działanie jest dwuwymiarowe.
Często przywraca ciału siły, a nawet w pełni zdrowie. Bywają
wypadki, że zatrzymuje rozwój groźnej choroby i ratuje chorego od
śmierci. Wiele tu zależy od wiary przyjmującego sakrament chorych.

Cenniejszy jest jednak drugi jego wymiar. On zawsze leczy ducha. Ten
zaś umocniony potrafi w sposób twórczy podejść do cierpienia ciała i
dni, miesiące, a nawet lata cierpienia potrafi zamienić w ofiarę
miłą Bogu i uszczęśliwiającą chorego. Aż dziw bierze, że chorzy
wierzący mając do dyspozycji doskonałe Boskie lekarstwo, nie
korzystają z niego tak często, jak to tylko możliwe. Z radością
należy przyjmować te wszystkie dni, organizowane w ramach rekolekcji
czy misji, kiedy do tego sakramentu podchodzą setki osób. Przychodzą
jak po lekarstwo i wracają do domów umocnieni dotknięciem samego
Jezusa.

Prawo do przyjęcia tego sakramentu daje każda dłuższa choroba, każda
decyzja na operację, podeszły wiek i wszystkie poważniejsze wady.
Można by zaryzykować twierdzenie, że każdy rencista, o ile otrzymał
rentę w oparciu o uczciwe badanie lekarskie, ma prawo przynajmniej
raz w roku korzystać z tego sakramentu.

Trzeba możliwie szybko usunąć z opakowania tego Boskiego lekarstwa
owo ostrzeżenie zawarte w słowie „ostatnie”. Zostało ono sprytnie
przylepione do niego nie po to, by z niego korzystać, ale by od
niego odstraszać. Zło ma różne metody przeszkadzania ludziom w
korzystaniu z bogactwa Bożej łaski. W tym wypadku zastosowało małe
słówko „ostatnie” namaszczenie i skutecznie odpychało ludzi od
korzystania z niego.

Chrystus w Kościele pragnie dotknąć przez sakrament namaszczenia
chorych każdego człowieka cierpiącego, każdego, który ma udział w
bolesnych doświadczeniach. Jednych po to, by uleczyć, innych po to,
by dopuścić do współudziału w swoim zbawczym cierpieniu."

Ks. Edward Staniek
Obserwuj wątek

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka