14moris
11.04.12, 20:13
Czy ktoś wie, co się stało z potrąconym okropnie kotem na 3 maja, tak na wysokości placu zabaw?
Dziś rano wiozłam dziecko do przedszkola, i patrzę, a tu po drugej stronie cos leży szarego, no kot, ale patrzę, a on jeszcze żyje, krew na ulicy, on miałczy, samochody mu koło głowy przejeżdżają, nikt się nie zatrzymuje, masakra. ja jadę z dzieckiem z tyłu, też się nie zatrzymuję. Mam go przed oczami i mi żal, że nic nie zrobiłam. Tam szedł jakiś pan, ciekawe czy go z tej ulicy zabrał.. szkoda naprawdę tych potrącocnych zwierzaków,
co w takiej sytuacji robic, jak sie widzi, coś takiego, gdzie dzwonić, kogo zawiadomić, gdzie tu jakieś gabinety czynne, jak to była godzina ranna, oj naprawdę mi żal. Dziś to były dwa widziane przeze mnie potrącone koty, drugi już nie żył.
Ale jak to też tak mozna zrobić, wziął ktoś jechał potrącił na masakrę kota, i pojechał dalej w długą?
No tak mi żal.