Dodaj do ulubionych

Potrącony kot na 3 Maja w ZG, ok. 8.00, 11.04.2012

11.04.12, 20:13
Czy ktoś wie, co się stało z potrąconym okropnie kotem na 3 maja, tak na wysokości placu zabaw?
Dziś rano wiozłam dziecko do przedszkola, i patrzę, a tu po drugej stronie cos leży szarego, no kot, ale patrzę, a on jeszcze żyje, krew na ulicy, on miałczy, samochody mu koło głowy przejeżdżają, nikt się nie zatrzymuje, masakra. ja jadę z dzieckiem z tyłu, też się nie zatrzymuję. Mam go przed oczami i mi żal, że nic nie zrobiłam. Tam szedł jakiś pan, ciekawe czy go z tej ulicy zabrał.. szkoda naprawdę tych potrącocnych zwierzaków,
co w takiej sytuacji robic, jak sie widzi, coś takiego, gdzie dzwonić, kogo zawiadomić, gdzie tu jakieś gabinety czynne, jak to była godzina ranna, oj naprawdę mi żal. Dziś to były dwa widziane przeze mnie potrącone koty, drugi już nie żył.
Ale jak to też tak mozna zrobić, wziął ktoś jechał potrącił na masakrę kota, i pojechał dalej w długą?
No tak mi żal.
Obserwuj wątek
    • Gość: wilde Re: Potrącony kot na 3 Maja w ZG, ok. 8.00, 11.04 IP: *.ip.netia.com.pl 11.04.12, 22:51
      Koty to paskudztwo na drodze.Czesto giną bo zasuwa tot to na pełnym gazie i nie patrzy gdzie leci.Czasem zdarza się że grzeje prosto pod koła i kierowca nie jest w stanie nic zrobić.Ja dużo jeżdżę i dwa już mi się tak przetarabaniły pod autem.Na szczęście wyleciały spod auta i uciekły.Z pomocą takiemu może być trudno.Albo zawieziesz do weta na swój koszt albo nie wiem co:(mi się kiedyś zdarzyło dzwonić w sprawie potraconego psa.Miał otwarte złamanie i nie mógł chodzić.W schronisku nikt nie odbierał telefonu,policjant zapytał nie czy nie mogę go zabrać do weta(tiaa,obcego psa,pewnie jeszcze w szoku żeby mi łapy poodgryzał) no i w końcu tylko strażacy nie zawiedli.Przyjechali,zabrali bez szemrania i zawieźli do schroniska.Przykre są takie sprawy a najgorsze że ludzie nie pomagają bo nie chcą płacić za nie swoje zwierzę.
      • Gość: Azja wieść do Kubickiego na Raculkę!!!!!!!!!!!!!!!!!!!! IP: *.adsl.inetia.pl 13.04.12, 00:49
        jesli spotyka Was taka sytuacja nalezy dzwonic do strazy miejskiej.
        Od ok 2 lat sa przeszkoleni w pomocy dla zwierzat.
        Rozniez do 18stej do schroniska.
        Ja nie moge sie nadziwic jak ludzie sa bezradni w takich momentach ..od czego jest nawet policja???nawet ich mozna powiadomic a oni zawiadomia straz miejską czy schron.

        Miasto(schronisko)ma podpisana umowe z dr.Hanusz więc Staz M.w godzinach jej urzedowaniawiezie psa lub kota z wypadku prosto do kliniki.
        Jeśli wypadek jest po 20 to wtedy samemu trzeba zabrac zwierze do auta i jechac na Raculke do Kubickiego i go obudzic i dac mu umierajace zwierze.

        Ten młot od wielu lat kadencji nie zrozumial potrzeby pomocy rannym zwierzetom-takrze dzikim po godzinie 20 stej kiedy to schron zamkniety jest na cztery spusty!!!
        Moze jak tak zrobimy pare razy to ten kmiot wkoncu da pieniadze na ten cel!
        • Gość: roksen Re: wieść do Kubickiego na Raculkę!!!!!!!!!!!!!!! IP: *.home.aster.pl 13.04.12, 21:31
          W przypadku dzikich zwierząt można otrzymać pomoc z leśniczówki w Starym Kisielinie.
          Kiedyś znalazłam kawkę z uszkodzonym skrzydłem i zaopiekowali się nią.
          • 14moris Re: roksen 13.04.12, 22:25
            Aż dziw, że o kawce i stek cynizmów pisze jedna i ta sama osoba.cóż za wrażliwość.
    • Gość: roksen Re: Potrącony kot na 3 Maja w ZG, ok. 8.00, 11.04 IP: *.home.aster.pl 13.04.12, 21:29
      "Mam go przed oczami i mi żal, że nic nie zrobiłam."
      A co by Pani zrobiła, gdyby to był potrącony człowiek?
      Albo potrącone dziecko?
      Też by Pani pojechała dalej, a potem miała żał z powodu swojej bezczynności?

      No ale to tylko kot, niech się ktoś inny zajmie. Jeszcze w aucie narzygał, zakrwawił tapicerkę, albo by w ogóle zechciał wyzionąć ducha. I dziekco by miało traume, a tak grzeczniutko pojechało do przedszkola. Świetna z Pani matka, taka wrażliwa na los zwierząt... I jaka inteligentna - nawet Pani nie pomyślała, żeby zadzwonić np. na policję.
      • 14moris Re: Roksen 13.04.12, 22:21
        Gratuluję Pani/Panu Roksen super bycia hej do przodu, jaka cięta uwaga, pozazrościć inteligencji, elokwencji i umiejętności wypowiadania się. A jaka wrażliwość, brawo roksen! nic tylko mieć Ciebie za najlepszego przyjaciela! taki cynizm, arogancja i pusto w głowie, brawo, wspólczuję najbliższym, że mają możliwośc przebywania z takim zgorzknialcem.
        • Gość: roksen Re: Roksen IP: *.home.aster.pl 14.04.12, 19:59
          Czyż zwracanie uwagi na zwierzęta jest takie "super bycie hej do przodu"??? Gratuluję bycia człowiekiem.
          Oj, zabolała odrobina prawdy? To dobrze, może następnym razem nie przejedzie Pani tak obojętnie obok potrzebującego zwierzęcia, próbując sobie potem rozgrzeszyć sumienie na forum.
          Mam nadzieję, że następnym razem (oby nie było następnego razu!) Pani zareaguje i że nauczy Pani swoje dziecko, że zwierzętom też trzeba pomagać - wykonując chociaż głupi telefon.
          Właśnie. Jeden głupi telefon, a trzeba się ludzi na forum zapytać, co zrobić następnym razem, żeby wspomnienie cierpiącego kota przestało zakłócać sumionko, prawda? Och, chwała Bogu, że mamy internet!
          I taka osoba ma dziecko...

          Proszę mi wybaczyć ironię, ale przykro się robi czytając o takim braku wyobraźni. Mam jednak nadzieję, że następnym razem (oby nie było następnego razu!) chociaż Pani zadzwoni po pomoc.
          Ciekawe, ile osobom mijającym tego biednego kota drgnęła choćby powieka..? Pani zareagowała przynajmniej emocjonalnie, a reszta pewnie zapomniała o sprawie przy następnym skrzyżowaniu. Przykro.
      • Gość: szymek (ze wsi) Re: Potrącony kot na 3 Maja w ZG, ok. 8.00, 11.04 IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 14.04.12, 21:03
        gdybym ja miał do wyboru - ratować rannego kota i ryzykować przy tym zdrowie psychiczne (traumy itp.) dziecka, to wybieram zdrowie dziecka. Ale żeby nie było, że jestem jakimś zwyrodnialcem - bo gdybym miał do wyboru: ratować człowieka i ryzykować zdrowie własnego dziecka, to nie ratowałbym człowieka. I żeby nie było - jestem kompletnym psycholem, bo gdyby życie / zdrowie mojego dziecka byłoby zagrożone, to spaliłbym cały świat, poszedłbym do piekła, podpalił niebo - zrobiłbym wszystko, by ratować swoje dziecko.

        wiem, wiem, jestem bezdusznym bydlakiem.
        • 14moris Re: Szymek 14.04.12, 21:15
          Szymek, to co powiedziałeś jest po prostu za..ste. No po prostu świetne.
    • Gość: Franka Re: Potrącony kot na 3 Maja w ZG, ok. 8.00, 11.04 IP: *.ssp.dialog.net.pl 13.04.12, 22:16
      Całymi latami wożę w samochodzie jednorazowe rękawiczki. Nieraz zbierałam z dróg truchła martwych kotów, rzadziej psów. Martwym zwierzętom też należy się poszanowanie. Ten, który potrącił zwierzę powinien się zatrzymać i albo udzielić pomocy zwierzęciu (zawieźć do lecznicy, zatelefonować po straż miejską) albo - jeśli nie żyje - przenieść na pobocze.

      Kiedyś w podzielonogórskiej miejscowości zauważyłam sku...ela (łysa pała, byczy kark) kierującego 30 -letnim BMW jak celowo nacisnął pedał gazu przed przebiegającym kotem, który na szczęście uciekł.

      Myślę, że mimo wszystko jest lepiej, bo coraz mniej widuję potrąconych zwierząt.
      • 14moris Re: Franka 13.04.12, 22:38
        Dzięki Franka, to bardzo ładne co piszesz, ja jeżdzę od roku samochodem i dopiero teraz do mnie jakoś ten fakt dociera, że zwierzęta giną na drodze na naszych oczach. Ale nie zawsze jest to możliwe zeby zaraz obok się zatrzymać, duzy ruch, obowiązki, trzeba gdzieś zdążyc na czas, albo byc może to tylko wymówki,
        Mozna się spóźnic do pracy, jak tu roksen wcześniej sugeruje, można kota zakrwawionego rzucic na tapicerke dziecku pod nos, i będzie okej.
        • Gość: roksen Re: Franka IP: *.home.aster.pl 14.04.12, 20:19
          Nie, nie chodzi o to, żeby stresować dziecko wijącym się z bólu kotem.
          Chodzi o zrobienie czegoś, co będzie jak najbardziej pożyteczne w danej sytuacji. Choćby ten jeden telefon.
          Proszę, niech się Pani nie obraża. Fajnie, że mimo wszystko przemyślała Pani tę sytuację i jestem pewna, że w razie czego, zachowa się Pani inaczej, a Pani dziecko pochwali się w przedszkolu "moja mamusia zawsze pomaga zwierzątkom!"
          Mnie też zdarzyło się ominąć szerokim łukiem pijaka na ławce, ale teraz wiem, że to może być zawał albo cukrzyca i reaguję.
          Pozdrawiam:)
      • Gość: roksen Re: Potrącony kot na 3 Maja w ZG, ok. 8.00, 11.04 IP: *.home.aster.pl 14.04.12, 20:10
        Przywracasz wiarę w ludzi:)

        A mojego kota też przejechał jakiś gnojek...
        • 14moris Re: Roksen 14.04.12, 21:30
          Przykro mi, że Pani kota ktoś przejechał.Im więcej teraz jeżdzę to widzę, a to ptak, a to kolce jeża rozjechane na drodze, to naprawdę wku... i zasmucające jednocześnie, jak ci ludzie jeżdzą, nawet jak taki skubany wleci pod koła nagle, to prawdą jest, ze kierowcy jezdza za szybko i nie uwazaja na drodze, nie zauwazaja szczegolow, pobocza.
          Ja tym pytaniem na forum, nie chce siebie usprawiedliwiac, czy dobrze czy zle zrobilam. Zle zrobilam nie zadzwonilam, tego nie wrócę. Byla taka sytuacja, ze nie moglam wszystkiego rzucic. Tyle co mnie pociesza,ze tamtego dnia wracalam z przedszkola, i nie bylo miazgi na drodze kolo tego placu zabaw.
          Moze ktos mu zaraz pomogl.
          Teraz moze ktos inny to zrobil, innym razem uda mi sie pomoc.
          • Gość: Franka Re: Roksen IP: 78.10.55.* 15.04.12, 14:51
            Pamiętam, jechałam ze swoją sunią drogą prowadzącą wzdłuż lasu. Na poboczu zauważyłam czarnego leżącego pieska (nie potrąconego), bo na widok zbliżającego się pojazdu wstał. Zatrzymałabym się gdyby nie moja sunia zazdrosna o panią i o samochód (dla niej to ukochana psia buda). Po powrocie do domu nie dawało mi to spokoju. Opisałam na forum tę sytuację.

            Mimo wszystko postanowiłam wrócić na to miejsce (już bez suni). Zabrałam pożywienie dla zwierzęcia. On tam był. Ten, kto pozostawił psa miał na tyle sumienia, że zostawił wiadro z wodą i suchy pokarm. Pies był nieufny. Po chwili zauważyłam młodzież, która (jak się okazało) po przeczytaniu mojego wpisu natychmiast zdecydowała się pokonać pieszo część drogi, by znaleźć porzuconego psiaka. Przypadkiem nasze drogi się skrzyżowały.

            Przedstawiciel Straży dla Zwierząt fachowo złapał psa i odwieźliśmy go do schroniska... .
            • 14moris Re: Franka 16.04.12, 09:38
              Ale postawa! naprawdę są jeszcze ludzie wśród nas. pozdrawiam
              • Gość: ość Re: Franka IP: *.play-internet.pl 19.04.12, 13:06
                obwiniasz siebie że nie umiesz pokazać ludzkich odczuć
                sama nie zatrzymałaś się żeby posprzątać kocie "ścierwo"
                zasłaniasz się jakąś humanitarnością

                właśnie widać kim jesteś

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka