mmmmmm000
02.07.12, 09:19
"Przetestowano ten "cud" na mniejszych szpitalach m.in. w Torzymiu. Lecznica stanęła na nogi, nie doszło do dotkliwych zwolnień, pozytywny bilans."
W Kostrzyniu też przetestowano ten "cud" i spółka jest na skraju bankructwa generując każdego roku 10 mln. strat.
"Twardowski organizację pracy w szpitalu powierzył Agnieszce Jamrowskiej związanej z PO.(...) przegrała wybory na wójta."
Ta kobieta kierowała jednym z wydziałów UM w Skwierzynie - wydawała pozwolenia na wycinkę drzew. Potem do Przytocznej trafiła po tym, jak tamtejszego wójta zdetronizowano za przekręty. Mieszkańcy niestety (albo stety) dość szybko poznali "kompetencje" tej pani i w wyborach wypadła żałośnie. A teraz ma zarządzać... szpitalem wojewódzkim. No cóż - w PZPR też można było zrobić zawrotną karierę niekoniecznie wykazując się kompetencjami. Ważne było myślenie "po linii" zgodnej z linią partii. Ta osoba nie ma zielonego pojęcia o fnkcjonowaniu placówek leczniczych.
Zgadza się. W szpitalu potrzebne są zmiany. I od nich powinno się zacząć wszelkie reorganizacje. Dopiero po wyprowadzeniu szpitala na prostą można mówić o przekształceniach własnościowch. Jeśli w administracji pracuje... 280 osób (jeszcze zależy jak się tą administrację liczy, czy np. są to też sekretarki medyczne), to jest to o dużo za dużo. W gruncie rzeczy dobry system księgowy i kadrowo-płacowy pozwoliłby ograniczyć administrację do maksymalnie 20 osób.
Spółka prawa handlowego NIE MA PRAWA się zadłużać, bo prędzej czy później musi zostać postawiona w stan likwidacji. Jeśli się szpital przekształci w spółkę PRZED wyprowadzeniem go na prostą, czyli przed dokonaniem zmian zmierzających do ustabilizowania finansów, to po prostu będzie się on nadal zadłużał, tyle że już jako spółka. Na restrukturyzację jego działalności nie będzie czasu i zanim zacznie on stawać na nogi, z mocy prawa trzeba go będzie likwidować. Takie zmiany organizacyjne jak właśnie zwolnienie osób z administracji czy wprowadzenie usług obcych lub przeorganizowanie oddziałów wymaga czasu! Zwłaszcza przeorganizowanie oddziałów, które mają już podpisane umowy z NFZ. Jeśli się zmniejsza liczbę lekarzy czy liczbę łóżek, należy renegocjować aneksy do umów. Tego się nie da zrobić w kilka miesięcy!
W pierwszej kolejności należy przedstawić harmonogram dojścia do samobilansowania się placówki. To jest NAJWAŻNIEJSZE! Dopiero w drugim etapie, kiedy będzie wiadomo, że szpital ma szanse sobie poradzić i dalej nie będzie się zadłużał, można myśleć o oddłużeniu, którego jedną z metod jest pozyskanie środków z MZ, w związku z przekształceniem w spółkę. Pośpiech jest dobry przy łapaniu pcheł, a nie przy przekształcaniu szpitala służącego grubo ponad setce tysięcy pacjentów. Wszystko się teraz robi na szybko, na wariata, bez przygotowania byle tylko wywalić szpital z budżetu województwa. A potem niech się dzieje co chce. Jak zwykle wszystko na ostatnią chwilę. Był czas na porządne przygotowanie strategii oddłużeniowej i przekształceniowej. Jak zwykle ten czas wadze przespały. JAK ZWYKLE!