Dodaj do ulubionych

Forum: Ból zielonogórskich restauratorów

15.11.12, 14:05
Wolę zjeść coś tańszego, ale w miejscu z większą ilością klientów niż wydać parokrotność tej kwoty na egzotyczne/wykwintne danie w miejscu, które klienci omijają.
Za dużo już widziałam i słyszałam o oślizgłych produktach, za które trzeba słooonnnooo zapłacić...
Obserwuj wątek
    • buurek44 Forum: Ból zielonogórskich restauratorów 15.11.12, 19:48
      Wykwintna kolacja za 30 zł ? Może 10 lat temu, ale dzis prosty zestaw w sieciowym Faraonie przekracza tę sumkę zwłaszcza, jeśli człowiek zamówi kieliszek wina. No chyba ze pan redaktor mial na myśli porcję wykwintnych pierogów :-) Na przystawkę tylko starczy. A jak ktoś oczekuje cudów, to się zawiedzie. Wszędzie karmią podle.
    • Gość: ja! Re: Forum: Ból zielonogórskich restauratorów IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 16.11.12, 23:43
      a te gowno zwane czekoladą to pewnie w giocondzie,pizza coraz gorsza,rabaty na papierze,ech a nieuprzejmosc w bonusie....
    • Gość: ziutek Re: Forum: Ból zielonogórskich restauratorów IP: *.dynamic.chello.pl 17.11.12, 00:40
      Najlepsze jest to, że kolo który prowadzi pizzerie marudzi, że ludzie nie mają 30 zł, na posiłek za jedną pizze. A ile chciałby za pizze dostać? A ile z kiepską obsługę. Ostatnio słyszałem na prośbę o łyżeczkę żeby rozsmarować sos, że mogę palcem to zrobić :D Tak, dam za takie coś 30 zł. A ile razy zdarzał się dowóz z zimną pizzą? A się zdarzało, że na miejscu z kimś braliśmy dwie takie same pizze, a różnica w dawkowaniu składników też była dwukrotna? A że takie coś odchodziło przy właścicielu przybytku? A że zamawiałem jakieś jadło, pracownik nakładał od serca, a obok siedzi właściciel i mówi mu żeby nie nakładał za dużo tylko 3/4?
    • Gość: Izabella Re: Forum: Ból zielonogórskich restauratorów IP: *.ssp.dialog.net.pl 17.11.12, 18:13
      Nie chciałabym powiększyć grona maruderów. Na pewno znamienną rolę odgrywa brak pieniędzy, bo dla "singla" wydanie przysłowiowych 30 złotych na obiad nie jest tak dużo, ale jeśli rodzina liczy 4, 5 osób?

      Chęć zysku, która jest zrozumiała, ale nie za wszelką cenę. Kilka dni temu byłam bardzo głodna i chciałam, jak najszybciej coś zjeść, by uciszyć żołądek. Nie weszłam - mimo wszystko - do małego lokaliku, bo odstręczył mnie zapach starego tłuszczu, podgrzewanego setki razy. Zaznaczam, że nie jestem wymagająca.

      Dziwię się, że tak dużo jest tzw. kebabów. Wolałabym gorącą zupę, pierożki, naleśniki (świeże) za kwotę nie rujnującą miesięcznego budżetu.

      Czasami jeżdżę do pewnego lokalu w Nowej Soli. Jak dotąd nie zawiodłam się. Panuje tam przyjazny klimat, serwują smaczne jedzenie. Właściciel opiera się na dobrych wzorcach, bo klient czuje się, jak w domu.
Inne wątki na temat:

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka