nowal
10.04.02, 22:28
Wypowiedż prof. Kisielewicza na łamach gazety tuż po pacie wyborczym w sposób
jednoznaczny ukazują "jedynie słuszną " drogę postepowania.
Nie tak dawno - myśle że Profesor zapewne pamięta - przerabialismy w Polsce już
ten temat. Cenić należy zapał i konsekwencje w dążeniu do założonego celu.
Jednak czy sam cel jest tak jasny i oczywisty dla wszystkich??. Jak można
zarzucać braku zrozumienia wszystkim tym, którzy mają inny punkt widzenia?
Zdaje sie, że gorycz z takiego a nie innego rozwoju spraw spowodowała te jakże
niepokojojące mnie sformułowania.
Nie jestem w zaden sposób związany z żadną ze stron (Politechniką i WSP - no
może poza tym że w tej ostatniej studiowałem) ale bacznie od pewnego czasu
obserwuję działania Profesora i odnoszę wrażenie że nie wszystko jest jak
należy.
Faktem jest,że każde przeobrażenie wymaga ustępstw i ofiar. Jakoś jednak nie
słychać krzyków oporu ze strony dawnej Politechniki. Można odnieść wrażenie, że
zmiany lub też przynajmniej znaczna ich część w głównej mierze dotyczą WSP.
A może ta strona jest bardzo przewrażliwiona?
Wracając do meritum. Na mój gust swymi wypowiedziami typu " to nie ja to
szkoła przegra", " ... prof. Osękowski nie ma świadomości....", "...niektórzy
wolą swobodę i nieskrepowanie" prof. Kisielewicz dyskredytuje sie jako kandydat
na rektora.
I choć jeszcze nie wszystko rozstrzygnięte i wszystko sie zdarzyć może to w
sposób jednoznaczny Profesor ukazał,że ci wszyscy, którzy mają inną wizje
uczelni są głupcami i bałagarzaniami. Zastanowić sie zatem należy jak ułoży
sie współpraca "opozycji" i jakie będą jej efekty gdy rektorem zostanie prof.
Kisielewicz. Jasno określony cel, polityka ładu z przyjetym i konsekwencją
realizowanym algorytmem postepowania pozwala wysnuć wniosek, że zapanują rządy
mające na celu realizację jedynie słusznej linii postepowania.
I choć zdaje sobie sprawe,że sytuacja wymaga silnej ręki to jednak także i
pewnej dyplomacji, której chyba Profesorowi nieco zabrakło...