Gość: Rock
IP: *.zgora.dialog.net.pl
25.11.04, 22:51
A wiec jest jeszcze nadzieja na stagnacje w polskiej muzyce, w której „prym” wiodą kopiujący kopie będące kopiami kopii, itd. Pierwszych wykonań nurtu tak zwani (przeważnie przez siebie i ludzi bez gustu muzycznego)... hip-hopowcy. Tak więc mamy zero muzyki, jakiś (praktycznie zawsze ten sam) rytm i tak zwaną piosenkę, która jest mówiona bo koleś (kolesie) nie ma głosu, więc nie potrafiłby zaśpiewać nawet kołysanki. Na domiar złego same teksty nie grzeszą oryginalnością a ich sens jest oklepany do bólu (to samo rok temu ‘śpiewali’ amerykanie a pół roku temu francuzi czy niemcy).