Gość: wyborca
IP: *.zgora.sdi.tpnet.pl
28.02.05, 21:19
ktoś ten interesujący artykuł przekierował na Gorzów, zatem pozwalam sobie
umieścić go poniżej z wyrazami pewnej nadziei na lepsze jutro
"Unici na rozdrożu
Artur Łukasiewicz 28-02-2005 , ostatnia aktualizacja 28-02-2005 18:29
Po narodzinach Partii Demokratycznej lubuscy unici stanęli przed dylematem:
wchodzić, nie wchodzić? - Szef Unii Wolności Sławomir Ronowicz jest na nie.
Na tak - były poseł Jerzy Wierchowicz.
Prawdopodobnie to ostatni miesiąc istnienia Unii Wolności. Jej losy wydają
się być przesądzone. Do tworzenia Partii Demokratycznej wezwali lider UW
Władysław Frasyniuk, wicepremier Jerzy Hausner i były premier Tadeusz
Mazowiecki.
Ilu z ok. 300 aktywniejszych lubuskich działaczy Unii Wolności przystąpi do
demokratów? - Oby jak najwięcej, będę do tego namawiał. Sam na gorąco mówię
tak, pomimo małych wątpliwości - zapowiada Jerzy Wierchowicz, gorzowski
adwokat i były szef klubu parlamentarnego Unii Wolności w poprzedniej
kadencji Sejmu. - Unia spełniła swoją rolę. Ta formuła się wyczerpała. I
zupełnie naturalne, że lepiej zbudować coś szerszego w polityce, niż trwać
kurczowo przy dawnych schematach.
Według Wierchowicza, najbardziej dzieli unitów sprawa znanych postaci lewicy,
którzy znaleźli się w gronie demokratów-założycieli. - Z nazwisk wynika, że
to są najlepsi ludzie lewicy. Nie budzą żadnych negatywnych skojarzeń
etycznych - tłumaczy Wierchowicz.
Po stronie entuzjastów zabraknie natomiast szefa Unii Wolności w Lubuskiem
Sławomira Ronowicza.
Artur Łukasiewicz: - Dlaczego nie wchodzi pan do Partii Demokratycznej
Władysława Frasyniuka i Jerzego Hausnera?
Sławomir Ronowicz, przewodniczący Unii Wolności w Lubuskiem: - Nie widzę się
w otoczeniu ludzi, którzy wspierali rząd SLD.
Z powodu jednego wicepremiera Hausnera?
- Frasyniuk zapowiada, że czeka na premiera Belkę.
Co się stanie z Unią Wolności?
- W kwietniu jest kongres. Można spodziewać się, że zapadnie decyzja o
rozwiązaniu i przejściu działaczy do demokratów. Część to zrobi, część
odejdzie, inni wycofają się z życia politycznego.
Pan odchodzi...
- Ale skąd panu mogło przyjść do głowy, że w to pójdę?
Właściwie dlaczego nie?
- Wcześniej publicznie ostro krytykowałem SLD. Jakbym teraz wyglądał? Jakoś
podejrzanie traktuję te przejścia. Nie może z dnia na dzień socjaldemokrata
stać się liberałem, a liberał chadekiem. Dla mnie w takim towarzystwie
miejsca nie ma.
Pan przesadza. Wicepremier Hausner to przecież jedna z jaśniejszych postaci
SLD.
- Ja ich źle nie oceniam jako ludzi i fachowców, tyle że firmowali rządy SLD.
I tu nam nie po drodze.
Co dzieje się z lubuską Unią Wolności? W Zielonej Górze zniknęła z pola
widzenia. Od pół roku nie ma nawet lokalu, telefonu. Mieszkaniec, gdyby
chciał, nie wie, gdzie pójść, żeby się do was zapisać. Ludzie UW dostali
posady w Urzędzie Miejskim, inni odeszli do PO. Ta partia umiera...
- Ma pan rację. Pewnie u niektórych można doszukać się koniunkturalizmu.
Porównanie Platformy z Unią, wypada przecież bliźniaczo. Rozdźwięki polegają
raczej na sporach o partykularne interesy. Po wejściu do koalicji
Sprawiedliwej i Prawej Zielonej Góry w ostatnich wyborach samorządowych,
niektórzy unici poszli pracować do magistratu, ale tak się też stało z tymi,
którzy przeszli do PO. Tak zdecydowali. Inna rzecz to sama Unia. Zawsze były
w niej dwie frakcje: centrolewicowa i centroprawicowa. Teraz, po powołaniu do
życia demokratów, znów pojawią się dla dylematy - wchodzić, nie wchodzić. Ja
takiego dylematu nie mam.
Pesymista z pana. Ponoć nowa inicjatywa to szansa dla Unii. Inaczej przecież
mogłaby przepaść w niebycie.
- Pewnie, że szansa. Może nawet dla większości unitów. Ja im życzę
wszystkiego najlepszego."