Gość: Aga
IP: *.zgora.dialog.net.pl
09.06.05, 15:43
A nie przyszlo pani Żuberek do głowy,że pani z wiolonczelą i chłopak w
brązowej kurtce nie chcieli brac byle czego, bo stać ich na książki?
Wolontariusze nie rozdawali bowiem hitów, tylko zaczytane i większości
zniszczone starocie.
czytanie nie jest obowiązkiem, jest przyjemnoscią i żaden czytelnik nie ma
obowiązku brac co leci.
Mnie z ich oferty nie skusiło nic.