Dodaj do ulubionych

Wędrujące książki

05.12.10, 15:25
Właśnie zostałam zarażona nową dla mnie ideą. Może jeszcze nie wszyscy słyszeli?
Wyślij książkę w podróż
A jeśli ktoś z Was uczestniczy w tym przedsięwzięciu, to czy mógłby napisać coś więcej? Na przykład jak to wygląda w Polsce?
Obserwuj wątek
    • kooreczka Re: Wędrujące książki 05.12.10, 16:44
      Tak, nazywa się to biblioteki:P
      O bookcrossingu pisze się od lat, ale nie sądzę, by tak idea przyjęła się u nas z prozaicznej przyczyny- pogoda. W słonecznej Kalifornii książka może leżeć na ławce w parku- ile wytrzyma u nas w taką pogodę jak dziś? Niech raczej będą pod dachem.
      Jeśli ktoś bibliotek nie lubi, zawsze zostaje podaj.net
      • skrzydlate.bobry Re: Wędrujące książki 05.12.10, 17:33
        Jejku, ale przecież na bibliotekach świat się nie kończy. Ani na księgarniach. Ani na gronie czytających znajomych. Naprawdę.

        Dlaczego ławka w parku miałaby być jedynym godnym pozostawienia książki miejscem? Ja na przykład dostałam namiary na dwie knajpki, gdzie można dobrze i tanio zjeść, a PRZY OKAZJI dowiedziałam się, że są to miejsca wykorzystywane właśnie do zostawiania książek, przy czym mają nawet swoją specjalizację, np. w jednym można trafić głównie na literaturę podróżniczą.

        Może nie o klimat chodzi (Kanada czy Niemcy nie mają jakoś szczególnie cieplej), tylko o nieszczęsną mentalność pt.: "...no tak, ale u nas to się nie uda, bo..." (często tłumaczy się to zreszta mentalnością).

        Ja się zamierzam nie przejmować i włączyć w akcję :)
    • megi1973 Re: Wędrujące książki 09.12.10, 15:33
      wędrujące książki w Polsce-nie, to nie przejdzie bo łańcuszek zbyt szybko się urwie z wiadomego powodu;) chyba że w obieg puścimy jakieś starocie
      • nessie-jp Re: Wędrujące książki 09.12.10, 17:27
        megi1973 napisała:

        > wędrujące książki w Polsce-nie, to nie przejdzie bo łańcuszek zbyt szybko się
        > urwie z wiadomego powodu;) chyba że w obieg puścimy jakieś starocie

        Ale czemu nie, przecież to właśnie fajnie, że książka, która mnie już jest niepotrzebna, komuś tak przypadnie do gustu, że zechce ją przygarnąć na własność.

        Bardzo mi brakuje czegoś takiego, jak te żółte pojemniki na zbiórkę niepotrzebnej odzieży. Gdyby tak można było gdzieś wrzucać przeczytane, ale nielubiane książki lub po prostu takie, do których już się więcej nie zajrzy...

        Nie mam czasu, sił i energii do organizowania sprzedaży na Allegro, antykwariaty niechętnie przyjmują książki w stanie innym niż absolutnie idealny, po prostu
        • verdana Re: Wędrujące książki 09.12.10, 19:13
          U mnie w bibliotece jest taki stół- bardzo fajna rzecz. Juz pare razy znalazłam na nim coś, czego szukałam, mozna też polozyć wszystko, czego się nie chce, a czego biblioteka nie ma zamiaru włączyć do zbiorów.
          • nessie-jp Re: Wędrujące książki 09.12.10, 19:36
            Czy ta biblioteka jest w Warszawie? Jeśli tak, to czy mogłabyś podać adres? Przejadę się tam po świętach...
            • verdana Re: Wędrujące książki 09.12.10, 19:54
              Broniewskiego, ale ile, to nie wiem... Sprawdzę.
              • alitzja Re: Wędrujące książki 09.12.10, 20:49
                A moja biblioteka, zanim jeszcze powiedziałam, co mam (a miałam mnóstwo nowości, które po zrecenzowaniu dla pewnego portalu chętnie bym usunęła z domu, bo nie bardzo mi przypadły do gustu), oznajmiła, że nie ma miejsca i nic nie chce:/
                • kkokos Re: Wędrujące książki 09.12.10, 21:50
                  alitzja napisała:

                  > A moja biblioteka, zanim jeszcze powiedziałam, co mam (a miałam mnóstwo nowości
                  > , które po zrecenzowaniu dla pewnego portalu chętnie bym usunęła z domu, bo nie
                  > bardzo mi przypadły do gustu), oznajmiła, że nie ma miejsca i nic nie chce:/

                  hehe, 20 lat temu, kiedy nieistniejące już wydawnictwo da capo wydało mnóstwo tzw. romansów historycznych - czyli romansideł pisanych współcześnie, na niby osadzonych w realiach jakiejś epoki, ale z bohaterką o charakterze, samoświadomości i stanowczości zdecydowanie tę epokę wyprzedzającym, by nie rzec współczesnym - no więc 20 lat temu się takimi rzeczami zaczytywałam, bo młoda byłam, a rzeczy te były nowością (za komuny nie było), po czym pokaźny zbiór, zawalający mi półki, postanowiłam oddać bibliotece przy marszałkowskiej. panie tam potraktowały mnie jak śmiecia, bardzo chłodno i z dużą dozą wyższości oznajmiły, że takich rzeczy to one nie potrzebują, bo nikt tego nie będzie czytał. nie to nie, łaski bez, zostawiłam pudło na parapecie na półpiętrze - nie zdążyłam zejść na dół, jak się kobitki będące akurat w tej bibliotece i słyszące rozmowę rzuciły na to pudło i rozebrały między siebie :)
                  więc ja może i uwierzę w gust pań bibliotekarek, ale w wyczucie, co ludzie chcą czytać, przenigdy :)
                  • nessie-jp Re: Wędrujące książki 09.12.10, 23:10
                    > hehe, 20 lat temu, kiedy nieistniejące już wydawnictwo da capo wydało mnóstwo t
                    > zw. romansów historycznych

                    Przeczytałam kupę tego na wczasach
                    • skrzydlate.bobry Re: Wędrujące książki 13.12.10, 16:25
                      Krótka relacja z polowania.
                      Byłam w Lipsku i wyszukałam sobie w Internecie wskazówki dotyczące ukrycia książek "w dziczy" (czyli coś jak np. na ławce w parku, czemu niby nasz klimat ma przeszkadzać). Pomyślałam, że pójście do knajpy pójściem na łatwiznę byłoby, a ja pożądam przygody. Jedną z książęk ukryto dzień, a drugą dwa dni przed podjęciem przeze mnie poszukiwań. Okoliczności poszukiwań były następujące: ok. trzech stopni Celsjusza, błoto pośniegowe, chwilami siąpiąca mżawka, spodnie mokre do kolan. Jedna z książek miała znajdować się pod mikołajową czapką na worku stojącym pod sklepem z kawą między kościołem Tomasza a nowym ratuszem. Druga była ukryta między dwiema skrzynkami od elektryki obsługującej światła na sporym skrzyżowaniu (możliwe, że to się jakoś poprawnie nazywa, a ja nie wiem, jak). Do obu się spóźniłam. Przy skrzynkach były nawet wyraźnie wydeptane ślady na śniegu...
                      Ale przygody nie żałuję. Zakładam, że książki nie leżały luzem, haha, w naszym klimacie. Teraz sobie opracowuję wlepki w trzech językach ;) i zbieram się do rozpoczęcia podrzucania kukułczych jaj. Ja tu podobno prowadzę akcję repolonizacyjną...
                      • kooreczka Re: Wędrujące książki 27.01.11, 22:41
                        To co opisujesz brzmi bardzo ciekawie- do tej pory byłam przekonana, że książki zostawia się "na żywca". Tymczasem wygląda to o wiele ciekawiej. Szkoda, że w Łodzi takie akcje są organizowane rzadko.

                        W moim miasteczku książki nienadające się do biblioteki wystawia się na sprzedaż- niby 1 pln sztuka, ale można się targować. W ten sposób zdobyłam kilkanaście przedwojennych numerów National Geographic, kilka białych albumów Asterixa i absolutny rarytas- nielegalne wydania książeczek spod znaku Star Wars z lat 80.
                        • skrzydlate.bobry Re: Wędrujące książki 28.01.11, 09:07
                          > To co opisujesz brzmi bardzo ciekawie- do tej pory byłam przekonana, że książki
                          > zostawia się "na żywca".

                          Zaczęłam sobie czytać forum, głównie niemieckie. Chociaż doświadczeń nadal mam bardzo mało (nie jestem u siebie i trudno mi się przełamać, żeby wyjść do ludzi), to widzę, że popularne są tu poza strefami wymiany książek (OBCZ, czasem instalowane w jakiejś knajpce, czasem działające jako całkiem osobne przedsięwzięcia) i dość częstymi i nawet regularnymi w większych miastach spotkaniami, gdzie można pogadać a przy okazji również książki sobie przekazać, również "rings" i "rays", tzn. puszczanie książek w obieg np. pocztą (czyli coś jak wspomniane tu gdzieś wyżej podaj.net? W Polsce mamy merlin i empik zamiast amazona, allegro zamiast e-baya, to i na bookcrossing sposób się znalazł? ;) ). Można przeszukać zasoby bookcrossingu i odezwać się do osoby, która ma pożądane przez nas książki (jak do mnie napisało dziewczę z Filipin). Można też napisać na forum, czego się szuka - a nuż odezwie się ktoś, kto książkę ma, a nie zarejestrował z jakichkolwiek względów (ja na pewno nie będę wrzucać do Internetu wszystkich naszych słowników i książek fachowych), natomiast pożyczyć może. Każda książka ma swoją stronę i swoją historię, gdzie każdy, kto ją przeczytał (ok, to by była sytuacja idealna - powyższe dotyczy książek wędrujących w kontrolowany sposób, nie tych ,,dzikich''), wpisuje swoją opinię - to z kolei cenne źródło informacji, jeśli się dokładnie nie wie, czy ma się ochotę coś przeczytać.
                          Zgłosiłam się do kółeczka z książkami Jaspera Fforde, którego poleca znajoma (internetowa), której gust wydaje się podobny do mojego. Nie ufam jej jednak na tyle, żeby od razu książki sobie kupić (nigdy więcej, po ,,Złotym kompasie'' nigdy więcej; kupuję książki wcześniej nieczytane, ale albo na wyprzedażach, albo autorów, do których mam zaufanie), a w bibliotece nie mają. Jestem chyba szósta w kolejce, ale czy mnie się spieszy? Mam co czytać. Owszem, wydam pieniądze na przesyłki pocztowe, ale na pewno mniej niż na zakup. Zresztą za bibliotekę też tu płacę, chociaż niewiele. Tam też prowadzona jest wyprzedaż książek (w każdą sobotę), ale na ile się orientuję, w ofercie są głównie książki biblioteczne, nie wiem, czy można przyjść ze swoim, chociaż nazywa się to pchlim targiem.
                          Dla mnie więc bookcrossing jest jeszcze jednym kawałkiem czytelniczych puzzli, jak już wyżej pisałam. Uzupełnia, nie zastępuje. Skojarzenia z uzależnieniem od pogody, bylejakością oferty czy odsyłanie do biblioteki (wszystko już zostało zaprezentowane w tym wątku) po prostu mnie zadziwiają, bo nie potrafię sobie nawet wyobrazić, skąd się biorą :)
                          Jedyne, co mnie martwi, to wyjątkowo mizerna obecność bookcrossingu w Brandenburgii... Akurat musiałam trafić na taki land :(
                          • bluejanet do skrzydlate bobry 28.01.11, 11:03
                            wyslalam wiadomosc przez portal gazety ;)
                          • krezzzz100 Re: Wędrujące książki 28.01.11, 11:09
                            Pytasz, skąd się biorą takie stanowiska..Ano stąd, że ludzie:1. myślą, 2. czynią odpowiednie założenia.
                            I tak, do argumentów, które już podałam, a do których się nie odniosłaś, dodam kolejny:
                            - Niektórzy nie lubią książek przechodzonych. Których nie wiadomo kto dotykał. Nie lubią takich rzeczy brać/kupować i dawać/sprzedawać. Po prostu jest to dla nich sfera obrzydliwa i nie uważają za stosowne puszczać używanych rzeczy w ruch. Coś jak z ciuchami czy innymi "darami": niech ten dar czy nie-dar będzie nowy...Owszem, czasem nie ma wyjścia i trzeba: korzysta się z biblioteki czy pożycza, albo kupuje w antykwariacie czy na jakiejś aukcji. Ale z niemiłym poczuciem, który co najwyżej się czasowo zwalczy. Niemniej problem i tak dla nich pozostanie. I to problem nie byle jaki. I moim zdaniem nie jest to tylko kwestia osobniczej wrażliwości, ale także społecznych stosunków.
                            Ja do takich ludzi należę. Dla których dotykana książka to przedmiot osobisty. Oszem, przełamuję się, bo czasem trza. Ale nie lubię.
                            A już zupełnie trzepie mną idea przekazywania używanych książek biedniejszym lub tzw. "potrzebującym", np. jakiejś tam polonii. Niech są przekazywane, ale jak to tylko możliwe- NOWE! Tak jak się generalnie nie przekazuje używanych ubrań czy butów. I jak się ich nie pożycza, a jeżeli- to wyjątkowo (od bliskich, zaufanych)...
                            Żeby ktoś wymyślił sposób na odkażanie książek...Do powszechnego stosowania.
                            Albo, wreszcie e-książka (e-papier?) były powszechne...

                            Uprzedzając:
                            -Tak, wiem, że ludzie kiedyś nie myli rąk i zębów.
                            -Tak, mam problem z komunikacją miejską, basenami i innymi miejscami publicznymi oraz podawaniem rąk innym ludziom.
                            • skrzydlate.bobry Re: Wędrujące książki 28.01.11, 14:23
                              Do bluejanet:
                              Zaraz odpiszę :)

                              Do krezzzz100:

                              > Pytasz, skąd się biorą takie stanowiska..Ano stąd, że ludzie:1. myślą, 2. czyni
                              > ą odpowiednie założenia.

                              A ja myślę, że całe zło tego świata bierze się z myślenia. Zwłaszcza w wykonaniu
                              ludzi całkiem ku temu nie mających predyspozycji. — Andrzej Sapkowski (z sygnaturki sta-fraszki) :) Pewnie znowu mi zarzucisz agresję, ale ten cytat tak mi tu pasował :D

                              > I tak, do argumentów, które już podałam, a do których się nie odniosłaś

                              Nie odniosłam się, ponieważ argumenty te nie odnoszą się do bookcrossingu, czego łatwo można się dowiedzieć, jeśli się poświeci pół godziny na przejrzenie strony bookcrossing.com, którą to pracę ja wykonałam. Jeśli się natomiast woli zamiast tego pozostać tylko przy własnym myśleniu i własnych - odpowiednich - założeniach, to moja argumentacja i tak pójdzie na marne, czyli zwyczajnie szkoda czasu.

                              > dodam kolejny:
                              > - Niektórzy nie lubią książek przechodzonych.

                              I maja do tego święte prawo. Niektórzy natomiast lubią i też mają do tego święte prawo. Z tym, że nie lubisz używanych rzeczy, dyskutować nie można; to jest rzeczywiście argument nie do zbicia. Ale subiektywne odczucia nie powinny wpływać na obiektywną ocenę idei jako takiej.

                              Też, szczerze mówiąc, czekam na upowszechnienie się e-booków i ich czytników, żeby było choćby tak jak z telefonami komórkowymi. Ale: 1. to może nie być takie łatwe, bo mniej ludzi ma potrzebę czytania niż używania telefonu; 2. potraktuję to jako kolejne uzupełnienie, nie przestanę korzystać z księgarni, bibliotek i księgozbiorów znajomych.

                              Właściwie to sama nie wiem, o czym my tu rozmawiamy. Na podniesienie ciśnienia to ja wolę kawę :)
                              • krezzzz100 Re: Wędrujące książki 28.01.11, 15:09
                                Rozmawiamy o bookcrossingu... Który bywa niewypałem. Ja tego niewypału doświadczyłam. Uskutecznialiśmy ideę wymiany książek za darmo. Stawialiśmy w szkołach stojaki, które zaopatrywaliśmy jako tako na początek własnymi książkami (za darmo). Riebiata miała przynosić swoje, i pobierać inne. My daliśmy szmelc (treściowy), i oni przynosili szmelc (treściowy i pod względem stanu). Jak kto lubi szmelc, jego sprawa, ale chyba jednak nie lubi, bo w większości tych szkół, a zakładaliśmy je w całej Polsce, na Białorusi i Litwie, większość upadła samoistnie.

                                Zauważyłaś, że bookcrossing może mieć wiele postaci, a nie tylko tę z Twojego linka? Opisałam moje doświadczenie, które mnie skutecznie zniechęciło do sprawy. Podałam argumenty. Szkoda, że się tak rzuciłaś, czyżbyś się bała krytyki zjawiska? Głosu w sprawie?
                                • krezzzz100 Re: Wędrujące książki 28.01.11, 15:10
                                  Upadła większość tych realizacji stojakowych, nie szkół, rzecz jasna...
                                  • verdana Re: Wędrujące książki 28.01.11, 21:08
                                    Mam przykre wrazenie, ze w Polsce ksiązki są po prostu za drogie. Trzeba mieć sporo kasy, aby książkę kupić, przeczytać i zwyczajnie porzucić.
                                    • krezzzz100 Re: Wędrujące książki 29.01.11, 11:08
                                      Tak. Mniej więcej o to mi chodzi. Że w ruch nie pójdą książki wartościowe. I nawet abstrahując od tego, że różnie się pojmuje to, co "wartościowe", i że wobec tego perełkę można upolować, zasada jest właśnie taka: daję, co mi zbędne, czego nie cenię (skoro nie jest warte kolejnego czytania), co nie jest drogie (czyli słabo wydane) itp...
                                    • paszczakowna1 Re: Wędrujące książki 29.01.11, 21:34
                                      > Mam przykre wrazenie, ze w Polsce ksiązki są po prostu za drogie. Trzeba mieć s
                                      > poro kasy, aby książkę kupić, przeczytać i zwyczajnie porzucić.

                                      podaj.net funkcjonuje jednak nieźle. Weź pod uwagę, że sporo ludzi kupuje książki już używane (za <10 zl), i z takimi chętniej się rozstaje. Mało kto odda czytadło (nawet jednorazowe, nabyte do pociągu) kupione za 35 zl, ale to samo czytadło kupione za 6 zł w antykwariacie - czemu nie?
                                      • krezzzz100 Re: Wędrujące książki 29.01.11, 22:37
                                        Czytadło tak. Ale książkę wartościową raczej nie. Mnie o takie chodzi.
                          • verdana Re: Wędrujące książki 28.01.11, 21:07
                            Jaspera FForde kupuj w ciemno! Problem w tym, ze wydawnictwo przestało tlumaczyc go po drugim tomie, angielskiego nie znam na tyle, musiałam wydać cięzkie pieniądze w Paryżu na francuskie tłumaczenie, a teraz muszę sama siebie zmusic, aby odświezyć francuski.
    • mmoni Re: Wędrujące książki 10.12.10, 08:57
      Jest jeszcze podaj.net, ale aby tam uczestniczyć, też trzeba chodzić na pocztę (czego nienawidzę).
    • skrzydlate.bobry Re: Wędrujące książki 27.01.11, 19:33
      Miłe Panie i Panowie bardzo mili...
      Nie zawracałabym Wam dłużej głowy tym tematem, gdyby nie interesująca przypadłość, która mnie spotkała.
      Zarejestrowałam się otóż i stawiam nieśmiało pierwsze kroki - że zacytuję klasyka: ,,jestem może powolny, ale jak się rozkręcę..." Dzisiejsze wrzucenie na półkę Harry'ego Pottera zaowocowało jednak natychmiastową wiadomością od dziewczęcia z Filipin (!!!), które twierdzi, że jest wielką fanką i zbiera wydania w różnych językach. Jako że sama mam słabość do zbieractwa, chętnie bym jej te książki wysłała, ale mam co do nich inne plany - chcę na nich ćwiczyć tutejszych uczących się polskiego. I tu pytanie: może ktoś ma na zbyciu i bez żalu się rozstanie? Najlepiej z Warszawy, bo tam dam radę przy jakiejś okazji odebrać. A jak nie, to brata naślę, niech odbierze w moim imieniu.


      A to moje konto:
      www.bookcrossing.com/mybookshelf/jotka/
      do którego ze wstydem się przyznaję, bo w takim towarzystwie to naprawdę strach pokazać tak skromną półkę. Ale będzie lepiej, powolutku się resztę przywiezie i będzie rejestrować.
    • krezzzz100 Re: Wędrujące książki 27.01.11, 19:45
      Rozumiem ideę, ale jestem już na takie idee obojętna. z dwu powodów (różnej rango):
      1.Mam złe doświadczenie- swego czasu udzielałam się w czymś podobnych (Klub Polskiej Książki): ładowaliśmy książki za darmo do szkół. Z reguły to był, niestety, szmelc. Nie miałam wpływu na to, i zrezygnowałam. To jest ten mniej ważny argument.
      2. Książka tak uzyskana jest przypadkowa. Nie rozumiem szukania odpowiedniej książki losowo. To prawie jak znaleźć męża na ulicy: zdarza się, ale jednak rzadko. Zupełnie nie dla mnie takie coś. Czytam wyłącznie wyselekcjonowane książki,a te się raczej nie zdarzą w takich akcjach.
      Ale, niech się dzieje, skoro to innym odpowiada :-)
      • skrzydlate.bobry Re: Wędrujące książki 27.01.11, 20:12
        > Rozumiem ideę, ale jestem już na takie idee obojętna. z dwu powodów (różnej ran
        > go)

        Powody, które podajesz, dowodzą, że jednak nie rozumiesz idei. Ja też na początku nie ogarniałam jej w całości, dopiero wgryzienie się w forum uświadomiło mi, co ona naprawdę oznacza. Ale co najważniejsze:

        > Ale, niech się dzieje, skoro to innym odpowiada :-)

        Święte słowa, pani kochana!

        Ja z kolei całkowicie zrezygnowałam z namawiania kogokolwiek i tłumaczenia czegokolwiek, a szczególnie przebijania głową muru, natomiast sama zamierzam się dobrze bawić. Proszę mój wpis sprzed godziny traktować tylko i wyłącznie w takich kategoriach - nikogo nie przekonuję do BookCrossingu, a jedynie proszę o pomoc :)
        • krezzzz100 Re: Wędrujące książki 27.01.11, 20:26
          Ale skąd ta agresja? Przecież nikogo nie zniechęcam. Wyraziłam swoje zdanie. Uargumentowane.
          Ty zaś, pisząc, że czegoś tam nie rozumiem, nie podałaś żadnej argumentacji.
          • skrzydlate.bobry Re: Wędrujące książki 27.01.11, 20:30
            A gdzie widzisz agresję?
            Próbowałam argumentować w drugim moim wpisie, ale świat jest pełen ludzi, którzy wiedzą lepiej, więc sobie odpuściłam, o czym zresztą piszę (tak jak Ty sobie odpuszczasz tę ideę). Przecież jak ktoś będzie chciał, to sam spróbuje, o czym Ty z kolei piszesz. I pax, ludzie kochane. Róbta, co chceta :)
    • minerwamcg Re: Wędrujące książki 29.01.11, 19:48
      W Warszawie polecam antykwariat na Solcu. Przyjmą wszystko, sprzedają po nader umiarkowanych cenach, są tam góry książek za złotówkę. Wywiozłam tam kiedyś trzy walizy :)
      Niby nie jest to dawanie za darmo, bo złotówkę trzeba zapłacić, ale moźna to potraktować jak opłatę za składowanie.
      Zostawiania ksiąźek byle gdzie nie popieram. Od czasu, kiedy zostaliśmy szczęśliwymi posiadaczami encyklopedii trzymastki, którą sąsiad wystawił w pryzmie koło śmietnika - a właśnie zaczynał lać deszcz. Gdybyśmy się trochę spóźnili, przynajmniej skrajne dwa tomy nadawałyby się na szmelc.
Inne wątki na temat:

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka