Dodaj do ulubionych

Cimoszewicz = tchórz

09.07.05, 17:08
kto będzie głosował na gostka, który w każdej chwili może powiedzieć "fakju",
zabrać swoje zabawki, wziąć dupę w troki i pojechać do lasu?
Obserwuj wątek
    • Gość: agor Re: Cimoszewicz = tchórz IP: *.zgora.dialog.net.pl 09.07.05, 19:41
      Jeszcze tydzień temu nawet bym nie pomyślał że zapałam dużą sympatią do
      Cimoszewicza.On jest super,kto inny miałby odwade tak postapić.Zrobił to
      wszystko bez jakiegokolwiek zacietrzewienia.Komisja z pianą na ustach już
      czekała oby go choć obsikać a tu nic.
      • Gość: kazik Przeczytałem coś takiego IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 09.07.05, 20:22
        i myślałem, że padnę, nigdy bym się tego po tym środowisku nie spodziewał.

        www.afery.prx.pl/stalinowskie_korzenie.html
    • Gość: obserwator Re: Cimoszewicz = tchórz IP: *.icm.edu.pl / *.icm.edu.pl 09.07.05, 21:06
      te czerwone pijawki mogą się nie wiadomo jak farbować i udawać Bóg wie co - już
      wkrótce nikt o nich nie będzie pamiętał, a Cimoszewicz? No cóż, zagrał tak jak
      mu pałac panującej prezydencji zagrał i wyszedł tak jak wyszedł - na błazna.
    • Gość: Zibi Re: Cimoszewicz = tchórz IP: *.zgora.dialog.net.pl 09.07.05, 21:27
      To charakterystyczne dla tego środowiska tatuś oficer UBecji słynął z
      przesłuchań bawiąc się pistoletem wymierzonym w przesłuchiwanego, synuś
      umiłował demokrację wypinając się dupą nań -czym potwierdził, że niedaleko
      pada jabłko od jabłoni
      Postkomuna liczy na Cimosza bo to ostatnmia deska ratunku dla lewych
      intersów, które gwałtownie mogą się skończć gdy prezydentem zostanie ucziwy
      człowiek
      • Gość: Piterek Re: Cimoszewicz = tchórz IP: *.ztpnet.pl 09.07.05, 21:48
        Brawo Cimoszewicz. Pokazałeś, że ich miejsce tylko w budzie. Ale fajną gębę miał
        Giertych!
        • Gość: karol Artyści piszą peany na cześć cimoszki i sld IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 09.07.05, 21:57
          Opasłe mordy, krzywe ryje

          Tygodnik "Wprost", Nr 1178 (03 lipca 2005)
          www.wprost.pl/ar/?O=78023

          Bluzgi artystów dostają stempel sztuki i są tym chętniej używane przez
          konsumentów kultury

          Igor Zalewski

          Wolność słowa w Polsce kwitnie, a nawet przekwita. Niedawno latami procesowano
          się o "Goebbelsa stanu wojennego" (Jerzy Urban przeciwko Ryszardowi Benderowi)
          czy "Płatnych Zdrajców Pachołków Rosji" (byli działacze PZPR przeciwko Leszkowi
          Moczulskiemu). Teraz Leszek Miller nie zamierza iść do sądu, chociaż na
          najnowszej płycie Kazik Staszewski śpiewa o niejakim Millerze jako o "ku..e
          je..ej", która "będzie wisieć". Co prawda pod koniec piosenki Miller staje się
          Mźllerem, szefem gestapo, ale słuchacz nie ma wątpliwości, że to tylko wybieg
          mający zabezpieczyć Kazika przed ewentualnym procesem. Bo co obchodzi
          dzisiejszego odbiorcę obsobaczanie niegdysiejszego ulubieńca Heinricha
          Himmlera, którego przeciętny człowiek kojarzy chyba jedynie dzięki
          serialowi "Siedemnaście mgnień wiosny"? Politycy są łatwym celem ostrego
          języka.W dodatku ich obrażanie ma spory potencjał komercyjny. Niedawno grupa
          posłów z Renatą Beger na czele trafiła na rolki papieru toaletowego
          reklamowanego jako "przebój nadchodzących wakacji".Z kolei przebojem Internetu
          stała się strona www. kaczynskimamalegofiutka.org.
          O szczegółach anatomii słynnych braci nie dowiadujemy się wiele, za to możemy
          przeczytać tekst Jacka Żakowskiego "Wszyscy jesteśmy gejami" oraz poważny
          manifest, ostrzegający przed nadchodzącą dyktaturą faszystów z Prawa i
          Sprawiedliwości. Kiedy już patos zaczyna nudzić, nagle ukazuje się jednoznaczny
          napis: "Spie..ć!!!".
          Zaostrzenie języka publicznej debaty to rezultat wolności. Ostry język jest od
          dawna obecny w krajach dojrzałej demokracji. W Polsce zaczęło się od "bandyty z
          Pabianic" (Andrzej Lepper o Januszu Tomaszewskim) czy "Pan jest zerem, panie
          Ziobro" (Leszek Miller o Zbigniewie Ziobrze), a twórcy piosenek, stron
          internetowych czy producenci papieru toaletowego tylko postawili kropkę
          nad "i".

          Coście, sku..syny, uczynili z tą krainą?
          Pierwszą piosenką, która wywołała zamieszanie w politycznym światku III
          Rzeczypospolitej, była "ZChN zbliża się". Paweł Kukiz śpiewał ją na melodię
          znanej pieśni religijnej, więc na długie lata przyczepiono mu łatkę
          antyklerykała. Ta piosenka podzieliła polityczną scenę: prawica była oburzona,
          lewica - wręcz przeciwnie. "Więcej luzu, więcej humoru!" - nawoływał wtedy
          Jerzy Jaskiernia, dziś już zapomniany ówczesny lider SLD. Ponad dekadę później
          mina mu zrzedła, gdy ten sam Kukiz wydał płytę będącą frontalnym atakiem na
          postkomunistyczną lewicę. "Jak ja was, ku.., nienawidzę!" - wykrzykiwał z
          pasją lider Piersi. Tym razem politycy SLD nie mówili o luzie i humorze, lecz o
          niskim poziomie rockmana. Do sądu jednak nie poszli. Owszem, wyzwiska pojawiały
          się w piosenkach już wcześniej, ale adresat był mało konkretny. Najlepszy
          publicysta wśród wokalistów i najlepszy wokalista wśród publicystów, czyli
          Kazik Staszewski, już na początku lat 90. dopytywał: "Coście, sku..syny,
          uczynili z tą krainą?", ale daleko mu było do własnej najnowszej dosłowności.
          Wtedy zresztą wielu wychowanych na płytach Kultu i Staszewskiego działaczy NZS
          miało do niego pretensje za atak na solidarnościowe elity. Szybko przekonali
          się, że ostre teksty Kazika były trafnym zwiastunem błyskawicznej degeneracji
          opozycyjnych środowisk.

          Ładnie: ona ku.., a on kradnie
          Paweł Sito, były dyrektor programowy Radiostacji i Radia Bis, zauważa, że wielu
          rockmanów, którzy zaczynali karierę w latach 80., powraca do swoich
          antykomunistycznych korzeni. Weterani walki z komuną mają na swym koncie sporo
          piosenek wymierzonych w Kościół i klerykalizm czy w Andrzeja Leppera, ale
          najostrzej śpiewają o postkomunistach. Rządy AWS były fatalne, lecz nie
          doczekały się takich rockowych komentarzy jak rządy SLD. Nie ma piosenek o
          Jacku Rybickim czy Andrzeju Szkaradku, choć byłoby co obśmiać.
          Już w 1993 r., gdy postkomuniści wrócili do władzy, powitało ich "Czerwone
          tango" Macieja Maleńczuka: "Znowu wróciłaś, stara dziwko, nie było cię pięć
          lat". Potem, w 1996 r., było "Łysy jedzie do Moskwy" Kazika, a ostatnie
          miesiące to wysyp tekstów walących w Millera i jego towarzyszy. To o tyle
          dziwne, że muzyka młodzieżowa ze swej istoty kibicuje wolności, także
          obyczajowej. A mimo takich wydarzeń jak awantura o marsz równości rockmani walą
          jak w bęben przede wszystkim w retorycznie wolnościowe SLD, a niektórzy
          występują nawet na imprezach z cyklu "Wiosna Polaków" braci Kaczyńskich. Widać
          ponure wspomnienia zamordyzmu lat 80. są w nich wciąż żywe. - Artyści po prostu
          widzą, co się dzieje, i wiedzą, co jest naprawdę niebezpieczne dla kraju, w
          którym żyją. Wydawałoby się, że afera Rywina powinna zmieść wielu zamieszanych
          w nią polityków lewicy. A oni już planują start w następnych wyborach. Trudno
          to oceniać inaczej niż jako bezczelność - mówi Sito.
          Wulgarność czy ostrość tekstów bierze się stąd, że dobra piosenka rockowa,
          wywodząca się z punkowych tradycji, zawsze wyczuwała emocje, którymi żyje
          ulica. A ludzie tak właśnie teraz myślą o politykach, zwłaszcza o politykach
          SLD. W tekstach piosenek mamy po prostu wściekłość wypływającą z bezradności
          wobec tego, że nic się nie zmienia.
          Jednym z powodów zaostrzenia języka rockmanów jest presja ze strony silnej
          polskiej sceny hiphopowej. - Hiphopowi tekściarze nie patyczkują się - rymują
          tak, jak się mówi na podwórkach. Młodzież to kupuje, a rockmani czują, że tracą
          kontakt z naturalną publicznością - tłumaczy Sito. Owszem, hip-hop nie jest
          ugrzeczniony, polityki nie lubi, ale polityków po nazwisku nie atakuje. -
          Diagnozy są ostre, ale nie ma wyzwisk pod adresem konkretnych polityków -
          zauważa Monika Dąbrowska z Radiostacji, matka chrzestna polskiego hip-hopu.
          Może to dlatego, że odbiorca tego rodzaju muzyki, czyli nastolatek, nie ma
          zielonego pojęcia o polityce, nie zna jej liderów, więc personalne ataki byłyby
          dla niego niezrozumiałe. Stąd mamy takie teksty jak: "Ładnie. Ona ku.., a on
          kradnie".

          Fuckizacja po MacDonaldyzacji
          W "Makdonaldyzacji społeczeństwa" Georg Ritzer przedstawił świat uproszczony i
          zglajchszaltowany przez wielkie korporacje oraz prymitywną popkulturę. Pierwsza
          fala makdonaldyzacji dotarła do Polski kilka lat temu. Teraz dociera do nas
          fala fuckizacji. Amerykańska kultura ma wielką moc oddziaływania i nic
          dziwnego, że po całym świecie paradują ludzie ubrani tak, jakby zamieszkiwali
          murzyńskie getta amerykańskich miast. Eksplozja polskiego hip-hopu też jest
          emanacją tego, co się dzieje za oceanem. A jedną z cech amerykańskiej
          popkultury jest naszpikowanie jej przekleństwami. Dotyczy to zresztą nie tylko
          dzieł z najniższej półki. Jeśli ktoś oglądał (a raczej słuchał) oryginalną
          wersję wybitnego filmu "Wściekły byk" Martina Scorsese, rozumie, w czym rzecz.
          Jeśli nie oglądał, wystarczy się wsłuchać w ścieżkę dialogową pierwszego z
          brzegu filmu akcji. Króluje w nim słowo "fuck" odmieniane na różne sposoby i
          otoczone wianuszkiem innych przekleństw. Jest ono tak powszechne, że musiało
          się zdewaluować. Tymczasem w polskim języku i kulturze odpowiedniki tych
          przekleństw traktowano zawsze jako szczyt wulgarności i w kinach "fuck you!"
          tłumaczono jako "a niech cię!" albo "odczep się!".
          Współczesny młody konsument amerykańskiej kultury dobrze wie (choćby dzięki
          Agnieszce Chylińskiej i jej słynnej frazie "Nauczyciele, fuck you!"), co
          oznacza tych kilka wypowiadanych ze szczególnym smakiem słówek. Obyty z
          amerykańskimi standardami chętnie bierze udział w fuckizacji polskiego języka.
          Z grubsza zjawisko to polega na tym, że nie tylko język polski goni amerykański
          angielski w rzucaniu mięchem. W fuckizacji uczestniczą stada hiphopowców, ale i
          artyści o szczegól
          • Gość: karol Re: Artyści piszą peany na cześć cimoszki i sld IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 09.07.05, 21:59
            cd.
            Fuckizacja po MacDonaldyzacji
            W "Makdonaldyzacji społeczeństwa" Georg Ritzer przedstawił świat uproszczony i
            zglajchszaltowany przez wielkie korporacje oraz prymitywną popkulturę. Pierwsza
            fala makdonaldyzacji dotarła do Polski kilka lat temu. Teraz dociera do nas
            fala fuckizacji. Amerykańska kultura ma wielką moc oddziaływania i nic
            dziwnego, że po całym świecie paradują ludzie ubrani tak, jakby zamieszkiwali
            murzyńskie getta amerykańskich miast. Eksplozja polskiego hip-hopu też jest
            emanacją tego, co się dzieje za oceanem. A jedną z cech amerykańskiej
            popkultury jest naszpikowanie jej przekleństwami. Dotyczy to zresztą nie tylko
            dzieł z najniższej półki. Jeśli ktoś oglądał (a raczej słuchał) oryginalną
            wersję wybitnego filmu "Wściekły byk" Martina Scorsese, rozumie, w czym rzecz.
            Jeśli nie oglądał, wystarczy się wsłuchać w ścieżkę dialogową pierwszego z
            brzegu filmu akcji. Króluje w nim słowo "fuck" odmieniane na różne sposoby i
            otoczone wianuszkiem innych przekleństw. Jest ono tak powszechne, że musiało
            się zdewaluować. Tymczasem w polskim języku i kulturze odpowiedniki tych
            przekleństw traktowano zawsze jako szczyt wulgarności i w kinach "fuck you!"
            tłumaczono jako "a niech cię!" albo "odczep się!".
            Współczesny młody konsument amerykańskiej kultury dobrze wie (choćby dzięki
            Agnieszce Chylińskiej i jej słynnej frazie "Nauczyciele, fuck you!"), co
            oznacza tych kilka wypowiadanych ze szczególnym smakiem słówek. Obyty z
            amerykańskimi standardami chętnie bierze udział w fuckizacji polskiego języka.
            Z grubsza zjawisko to polega na tym, że nie tylko język polski goni amerykański
            angielski w rzucaniu mięchem. W fuckizacji uczestniczą stada hiphopowców, ale i
            artyści o szczególnym wyczuciu języka: z jednej strony Kazik Staszewski, z
            drugiej Marek Koterski, reżyser przenikliwego i mocno napchanego fuckami "Dnia
            świra". W ten sposób bluzgi dostają stempel sztuki i są tym chętniej używane
            przez konsumentów kultury.

            Inflacja epitetów
            Ostrości języka sprzyja Internet - anonimowość pozwala bluzgać. Pobieżna
            analiza rodzimych list dyskusyjnych pokazuje, że Polak - przynajmniej ten
            korzystający z Internetu - to zawistnik, dokładający na odlew każdemu, kto jest
            choć trochę mniej anonimowy niż on. Politycy to, wiadomo, bydlaki. Każdy, kto
            odniósł sukces, jest przez polskich internautów wyzywany, opluwany i poniżany.
            Internet przede wszystkim dewaluuje słowa. Coś, co było szczytem ostrości, w
            sieci jest nagminne. To kolejne wyzwanie dla artystów, którzy chcieliby się
            przebić do publiczności ze swym krytycznym stosunkiem do rzeczywistości. A
            trzeba pamiętać, że Internet to podstawowe medium odbiorcy rocka czy hip-hopu.
            Ich twórcy, którym zależy na autentyczności przekazu, nie mogą być ślepi na
            język, którego używa się w sieci. - Dziś nazwanie kogoś sku..synem nie robi
            takiego szumu jak zaśpiewanie "God save the Queen the fascist regime" przez Sex
            Pistols w 1976 r. - ocenia dziennikarka Trójki Agnieszka Szydłowska. Korzyści z
            używania ostrych słów już w latach 30. dostrzegł Winston Churchill.
            W swej publicystyce próbował wskazać Brytyjczykom niebezpieczeństwa płynące z
            tego, że do władzy w Niemczech doszedł Adolf Hitler. Czynił to bez większych
            efektów, choć posługiwał się najmocniejszym arsenałem środków słownych. Tyle że
            ostre słowa zużyły się już przy pomniejszych sprawach.

            Paweł Kukiz
            "Wirus SLD"
            Jak ja was, ku.., nienawidzę
            I jak ja wami, ku.., gardzę
            Jak ja się, ku.., za was wstydzę
            Gdy za granicę czasem zajrzę
            Jak ja się wami, ku.., brzydzę
            Jak ja was dobrze, ku.., znam
            Jak ja się bardzo ludziom dziwię
            Którzy wybrali taki chłam
            (...)
            Opasłe mordy, krzywe ryje
            Ku..two wszędzie tam, gdzie wy
            Jak ja was, ku.., nienawidzę
            Jak do was bym z kałacha bił
            A nawet jak wam plunąć w twarz
            To wy mówicie, że deszcz pada
            Je..a wasza partia mać, co mi ojczyznę okrada
            Nadejdzie kiedyś taki czas
            Za wszystko, ku.., zapłacicie
            W helikoptery wsadzą was i nigdy już tu nie wrócicie


            Maciej Maleńczuk "Czerwone Tango"
            Znowu wróciłaś, stara dziwko,
            Nie było ciebie pięć lat
            Już raz mi odebrałaś wszystko
            I znowu stoisz u moich drzwi
            Na twarzy nową masz tapetę
            Karminowaną czerwień warg


            Kazik Staszewski "DD"
            Taki dobry chłopak, a tuła się po świecie
            Taki dobry chłopak swego kąta własnego nie ma
            Taki dobry hombre musi tułać się po świecie
            Taki dobry chłopak tęskni w dalekich stronach
            Będziesz wisiał, Mueller, ty ku.. je..a
            Za to że DD się tuła po obcych krajach
            Będziesz wisiał, Mueller, ty ku.. je..a
            (...)
            Nie mógł być uczciwy w swoim własnym domu
            Od Buenos Aires krąży po Glasgow po kryjomu
            Będziesz wisiał, Mueller, ty świnio z gestapo

    • Gość: kazik Ijeszcze raz z dedykacją od Kukiza IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 09.07.05, 22:06


      mp3.wp.pl/ftp/s/84/84355.mp3?fname=Pawel_Kukiz_%26_Piersi-virus_sLd


      • Gość: dd Re: Ijeszcze raz z dedykacją od Kukiza IP: *.zgora.dialog.net.pl 10.07.05, 00:41
        haha nie możecie go ugryść nie możecie go nawet obsikać możecie tylko ujadać
        na tym forum ale pomiętajcie obrażacie swojego prezydenta.hau-hau to jest wasz
        język.
    • Gość: obserwator Re: Cimoszewicz = tchórz IP: *.icm.edu.pl / *.icm.edu.pl 10.07.05, 00:43
      ale się te czerwone pająki uaktywniły - hihihhi - wdepczemy was w glebę i to
      będzie wasz koniec - tfu, rzygam jak muszę o was pisać - urghhhhm
      • Gość: obserwator Re: Cimoszewicz = tchórz IP: *.icm.edu.pl / *.icm.edu.pl 10.07.05, 00:50
        Cimoszewicz = tchórz - nic dodać nic ująć
        • Gość: olek Re: Cimoszewicz = tchórz IP: *.ztpnet.pl 10.07.05, 09:18
          pewnie ,że tchórz.
    • Gość: prognoza wyborcza Re: Cimoszewicz = tchórz IP: *.wroclaw.cvx.ppp.tpnet.pl 10.07.05, 11:35
      Jeżeli Pan Marszałek będzie zachowywał się nadal w taki zasadniczy sposób i
      bronił godności Sejmu, wybory prezydenckie zostaną rozstrzygnięte w I turze.
      Będą oszczędności. Środki będzie można przeznaczyć na służbę zdrowia.
      Czy wiecie ile kosztuje miejsce na dużym bilbordzie reklamowym kandydatów do
      Sejmu? Około 300 dolarów za 2 tygodnie. Kto zarabia? Kto za to płaci?
    • Gość: znajacy się Wniosek świadka Cimoszewicza IP: *.zgora.dialog.net.pl 10.07.05, 13:40
      Przypominając istotę sprawy: świadek Cimoszewicz złożył wniosek o wykluczenie z
      prac komicji posłów, co do których istnieją przesłanki o stronniczości. Powołał
      się przy tym na zapisy w ustawie z 21 stycznia 1999 (Dz.U. z 1999 r. Nr 35,
      poz. 321 www.sejm.gov.pl/prawo/kom_sled.htm) artykułów 4-6 mówiących o
      możliwości wykluczenia posła ze składu komisji i trybach postępowania w
      przypadku wystąpienia takich okoliczności.
      Rozpatrując zapisy w ww. ustawie należy zwrócić uwagę na dwa warianty
      wykluczenia ze składu komisji. Pierwszym jest wniosek o wykluczeniu jednego
      (lub więcej posłów, przy czym ilość wykluczonych posłów jest mniejsza niż
      większość zwyczajna - w celu zachowania quorum (prawomocności podejmowania
      wyborów lub uchwał). Drugi wariant, jaki przewidział ustawodawca, to sytuacja,
      kiedy świadek wnosi o wykluczenie takiej ilości członków komisji, że niemożliwe
      jest uzysakanie quorum. Wtedy decyzję podejmuje prezydium Sejmu. Mówi o tym
      art. 5 ust. 2 ustawy:
      "Po rozpatrzeniu wniosku komisja decyduje, w drodze uchwały, o wyłączeniu
      posła; w głosowaniu nie bierze udziału poseł, którego dotyczy wyłączenie.
      Jeżeli wnioski dotyczą takiej liczby członków komisji, że uniemożliwia to
      przeprowadzenie głosowania, uchwałę w sprawie wyłączenia podejmuje Prezydium
      Sejmu."

      I ten wlaśnie przypadek miał miejsce w minioną sobotę.

      ALe co tam prawo i jego interpretacja, p. Nowaczyk po raz kolejny (niech będzie
      przykładem wykluczenie pełnomocnika J. Kulczyka - świetny casus, sic!)

      Ekspert Komisji Śledczej Emilia Nowaczyk:
      Panie przewodniczący, panowie posłowie, wnioski dotyczące wyłączenia
      poszczególnych posłów od czynności przesłuchania świadka złożone zostały na
      podstawie art. 6 ustawy o sejmowej komisji śledczej. Celem tego przepisu jest
      wyłączenie od czynności przesłuchania konkretnej osoby. W tym przypadku chodzi o
      czynność przesłuchania pana marszałka Włodzimierza Cimoszewicza.
      Podjęcie decyzji o wyłączeniu posła od czynności przesłuchania – osoby
      wezwanej do złożenia zeznań – nie powoduje wyłączenia go od prac w komisji w
      pozostałym zakresie. Jest tylko obowiązek wyłączenia się od głosowania we
      własnej sprawie. Natomiast poseł ten może uczestniczyć przy rozpoznawaniu
      pozostałych wniosków.
      Biorąc pod uwagę liczebność członków komisji, w zasadzie nie powinien wystąpić
      brak kworum, ponieważ podjęcie decyzji na przykład o wyłączeniu posła od
      czynności nie powoduje wyłączenia go ze składu komisji.
      W związku z tym, nie zachodzi sytuacja przewidziana w art. 5 ust. 2 ustawy,
      czyli braku kworum. Posłowie ewentualnie wyłączeni od przesłuchania mogą
      uczestniczyć w rozpoznawaniu pozostałych wniosków dotyczących wyłączenia innych
      posłów.
      Zezwala na to zapis zawarty w art. 6 stwierdzający, że art. 5 ust. 2 stosuje się
      odpowiednio, a nie wprost. Przy odpowiednim stosowaniu tych przepisów należy
      uwzględnić odrębne cele przepisów z art. 5 i odrębne cele realizowane w
      postanowieniach art. 6, jeśli chodzi tylko o wyłączenie czynności związanych z
      przesłuchaniem osoby wezwanej.
      W świetle powyższego uważamy, że komisja władna jest do podjęcia uchwał w
      przedmiocie wyłączenia każdego z posłów wymienionych tu po kolei w kolejnych
      wnioskach przez pana Włodzimierza Cimoszewicza.
      Jeżeli chodzi natomiast o opuszczenie sali posiedzenia przez pana Włodzimierza
      Cimoszewicza pomimo wezwania pana przewodniczącego, to z art. 12 ustawy o
      sejmowej komisji śledczej wynika właściwie a contrario, że bez zezwolenia
      komisji osoba wezwana do złożenia zeznań nie może się wydalić. Nie powinna
      oddalić się z miejsca posiedzenia. Można taką osobę zatrzymać przez Straż
      Marszałkowską lub
      również komisja jest władna – w przypadku opuszczenia tej sali posiedzenia bez
      zezwolenia komisji przed zakończeniem czynności – komisja może zwrócić się do
      Sądu Okręgowego w Warszawie z wnioskiem o zastosowanie kary porządkowej.
      Mieliśmy do czynienia bowiem z sytuacją, w której z góry osoba wezwana założyła,
      że ta czynność nie może być zrealizowana, zanim komisja rozpoznała złożone
      wnioski. Dziękuję.


      Jeżeli chodzi o interpretację art. 12 ust. 1, przy zaistnieniu okoliczności, o
      których mowa w art. 6 i 5 ust 2, trudno jest jednoznacznie określić oddalenie
      się światka z przesłuchania.

      I perełka:
      Jeżeli chodzi natomiast o opuszczenie sali posiedzenia przez pana Włodzimierza
      Cimoszewicza pomimo wezwania pana przewodniczącego, to z art. 12 ustawy o
      sejmowej komisji śledczej wynika właściwie a contrario*, że bez zezwolenia
      komisji osoba wezwana do złożenia zeznań nie może się wydalić**.
      *a contrario = przeciwnie
      *w rozumieniu ekskrecji? Hmm a to ci dowcip! Istna skatologia hi hi hi! Pani
      ekspert, chyba chodziło o czasownik "oddalać (się)", ale co tam art 12
      górą :)). Jaki Sejm taka ustawa!

      Cosi è se vi pare proszę Pani ekspert! Dajcie mi człowieka, a znajdę na niego
      paragraf, pani Dyrektor Biula Legislacyjnego Kancelarii Sejmu, czyż nie tak
      powinno sie mówić?
    • oczapowski Cimoszewicz = tchórz do potegi!!! 11.07.05, 12:32
      Pokazal jaki wielki!Zobaczymy przy wyborach...A sio do lasu Cimoszko ty
      czerwony palancie!!!
      • Gość: fuck off Re: Cimoszewicz = tchórz do potegi!!! IP: *.zgora.dialog.net.pl 12.07.05, 00:30
        wyniki wyborow moga zblaznic starego giertych, mlody sie blazni bez wyborow to
        kretyn jest
    • Gość: felek Re: Cimoszewicz = tchórz IP: *.icm.edu.pl / *.icm.edu.pl 11.07.05, 19:30
      tchórz i bufon
    • Gość: sted Re: Cimoszewicz = tchórz IP: *.icm.edu.pl / *.icm.edu.pl 14.07.05, 18:51
      proca_toya napisał:

      > kto będzie głosował na gostka, który w każdej chwili może powiedzieć "fakju",
      > zabrać swoje zabawki, wziąć dupę w troki i pojechać do lasu?

      no, a teraz się okazuje, że on nie chce debat i nie będzie w nich uczestniczył
      czyli tchórz jednak
      • Gość: karol Re: Cimoszewicz = tchórz IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 15.07.05, 14:09
        Czy lubicie taki humor?



        galba.blox.pl/html/1310721,262146,21.html?58197
        • Gość: ucho od śledzia A jednak p. Cimoszewicz IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 15.07.05, 14:22
          musi stawić się przed komisją. Spektakl wart wszystkich pieniądzów.
        • Gość: ryś Z czym do ludzi IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 15.07.05, 14:38
          Mona Cima


          kataryna.blox.pl/html
    • Gość: Merle Re: Cimoszewicz = tchórz IP: *.icm.edu.pl / *.icm.edu.pl 01.08.05, 16:20
      i w dodatku mówi o facecie swojej córki per "zięć" chociaż w czasie gdy ten
      dawał mu kasę to był dla niego obcym - przecież ślub odbył się niedawno - jest
      różnica?
      • Gość: jadwiga Re: Cimoszewicz = tchórz IP: *.zgora.sdi.tpnet.pl 01.08.05, 16:29
        i to rozwiązuje sprawę Orlenu, śmiech na sali
      • Gość: rakija Re: Cimoszewicz = tchórz IP: *.ztpnet.pl 01.08.05, 16:36
        Tak dla wyjaśnienia: niedawno to zdaje się był ślub SYNA Cimoszewicza. Córka od
        dawna jest mężatką. Z tym "zięciem" wszystko się więc zgadza.
        • Gość: jadwiga Re: Cimoszewicz = tchórz IP: *.zgora.sdi.tpnet.pl 01.08.05, 16:43
          podobnie z tymi akcjami, kto z nas nie chce pomóc dzieciom ? Prawa nie złamano,
          nie wiózł pieniędzy w skarpetach, tylko przelewali na konto, akcje się kupuje a
          potem sprzedaje, niektórzy myślą , że najlepiej po niższej cenie, parodia.
          Jedyne czego nie rozumiem, to dlaczego Cimoszewicz nie wyjaśni tego w jakimś
          artykule. Prokuratura oczywiście nie postawi zarzutów, bo niby jakich.
          Podobnie mogłabym powiadomić o tym, że padał śnieg i mi okna zafajdało.
    • Gość: mj Re: Cimoszewicz = tchórz IP: *.zgora.cvx.ppp.tpnet.pl 18.08.05, 22:32
      Psy szczekaja, a karawana jedzie dalej...
      • Gość: Gal Anonim Re: Cimoszewicz = tchórz IP: *.ztpnet.pl 18.08.05, 22:56

        Analizowałem kiedyś ten problem i wydaje mi się, że śmieci do lasu wynoszą
        przedewszystkim tzw. śmieciarze. Problem śmieci w lesie od kilku lat narasta.
        Przed paroma laty ludzie zaczęli wynosić śmieci w tak zwanych workach. No a
        przecież śmieciarz, też człowiek i jak każdy potrafi się wstydzić grzebiąc przy
        śmietniku "bo ludzie patrzą". Więc śmieciarze biorą pare worków na wózek czy
        rower i robią przeszukanie w lesie. Najpierw wysypują śmieci z worka a potem
        biorą to co można opchnąć w skupie, czy to złomu, czy tez innym i jakoś zyją.
        Nietety reszta syfu zostaje w lesie.
        W tej sprawie, aby choć trochę poprawić sytuację, można jedynie ludzią wiecej
        "opowiadać o potrzebie segregacji śmieci. Ale prawda jest taka, że głównym
        powodem bałaganu w lesie jest bieda i brak wychowania..........................

        Ktoś kiedyś powiedział o zamknietym kręgu "głupi bo biedny, biedny bo głupi"

        Czy jest wyjście?
    • proca_toya Re: Cimoszewicz = tchórz 14.09.05, 12:52
      proca_toya napisał:

      > kto będzie głosował na gostka, który w każdej chwili może powiedzieć "fakju",
      > zabrać swoje zabawki, wziąć dupę w troki i pojechać do lasu?

      a nie mówiłem? Nic dodać nic ująć.
      • oczapowski Cimoszewicz = tchórz + kretacz ...! 14.09.05, 17:57
        Mial dzis chyba ujawnic swoje operacje gieldowe a jednak wolal schowac ogon pod siebie i uciec
        jak PAWDZIWY TCHORZ!
        W kazdym razie juz po wyborach "made in Cimoszko", ha, ha, ha!!!

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka