Gość: kupiecki
IP: *.zgora.sdi.tpnet.pl
19.11.02, 11:58
Wraz z odejściem pana prezydenta Zygmunta nadszedł czas rozliczeń. Myślę, że
nowa ekipa powinna wziąć to pod rozwagę bo choć wyglądają mi na "miękkim
robionych" to rozliczenie może przynieś im jakieś punkty. A i przegrani mogą
skorzystać, aby oczyścić szeregi z mentów, którzy w dupie mają organizację o
biednych obywatelach Winnego Grodu nie mówiąc. Proszę o propozycje nazwisk,
które wzbudzają z racji swojej działalności szczególne wnerwienie. Z krótkim
uzasadnieniem oczywiście. Oto moja lista.
1. Zygmunt Listowski - Mimo dużej sympatii do niego muszę umieścić go na
liście. Przez tyle lat dostawał pieniądze, ale w sumie za nic. Nie wykroczył
poza minimum obowiązków jakie miał jako prezydent. O nominacji zadecydowały:
prace interwencyjne dla bezrobotnych, Dąbrówka, supermarkety, hala
akrobatyczna itd. Wszędzie niestety brał. No i ten PEDiZ. Pan Radziwiłłowicz
na prawdę mógł przez to skończyć u pana Ferdynanda J.
2. Dariusz Frejman - Nierozliczone Winobrania, festiwale za miejskie
pieniądze. Nie na darmo działacz Jędraś chciał wyjaśnienia ile funkcji
zajmuje ten pan w mieście. Genialny numer z giełdą na Chynowie, której tereny
przejął i mógł niedługo sprzedawać pod zabudowę indywidualną. Znów by się
obłowił, ale sprawa po 10.11. skomplikowała się. Nie ma u mnie pierwszego
miejsca tylko dlatego, że działalnością w CB zajął się komornik.
3. Zenon Bambrowicz - w pewnym rodzaju złodziej z klasą. Miał cennik łapówek.
I wszystko było jasne. Trochę się wygłupił z telefonami do handlowców aby pod
groźbą cofnięcia koncesji wywieszali w witrynach jego plakaty wyborcze.
4. Iwona Peryt-Gierasimczuk - choć nie sposób łączyć ją z byłą miejską ekipą
wpływ na życie miasta ma duże. Wie o tym każdy kto był u niej w urzędzie choć
raz. Też ma cennik. Kto chciał załatwć wymianę okna w kamienicy wiedział jak
bardzo skomplikowana jest to sprawa bez odpowiedniego wzmocnienia argumentów.
Chcieli ją chłopaki z miasta załatwć, ale nawet z wojewodą byli za krótcy na
bogobojną Iwonę.
5. Zbigniew Bartowiak - obłowił się na remoncie stadionu żużlowego. Razem z
kolegami z branży budowlanej musiał się nagłowić przy rozpisywaniu rachunków,
ale podobno było warto. Razem z synem poszedł też w alkohol, ale nie dali muz
arobić źli ludzi. Tłumaczy go to, że nie zawsze wiedział co podpisuje.
Myślę, że położenie choć kilku głów z tego skromnego grona, na ołtarzu
społecznej sprawiedliwości byłoby przez was mile widziane.