recenzent_zg
27.08.06, 13:58
Najbardziej skrywaną tajemnicą Kablówki, podsycaną od tygodni jednym
zwiastunem, okazały się... banalne sztuczne ognie na koniec festynu.
Największą metamorfozą w nowej ramówce okazało się zaś... nowe logo (bardzo
udane) i świetna czołówka RAPORTU (gratulacje dla grafika). Kablówka stawia
na odgrzane kotlety podane w nowej panierce. Sam festyn został dobrze
zorganizowany, za to jak pokazany! Zacznijmy więc od początku:)
Zielonogórsko-nowosolska Kablówka nadała relację na żywo z festynu będącego
promocną ichniej nowej ramówki. Tu słowa uznania bowiem to pierwszy przekaz
LIVE z innego miasta w historii tej telewizji. Czegóż tam nie było! Odkopani
prowadzący-byli pracownicy na siłę kreowani przez Kablówkę na gwiadzy
ogólnopolskich mediów. Prowadzący festyn pani Agnieszka i pan Bartek dali
jednak radę i byli jasnym punktem tejże imprezy. Gratulację dla pani Agi za
dystans do samej siebie:) Były występy miejscowych artystów i kabaretu z...
Lublina (bliżej bo pod nosem było całe Zagłębie Kabaretowe być może za
drogie). Pokazy kick boxingu (ciekawe), wywiad z żużlowcami (nieciekawy),
folklor (nudny) i akrobaci (wysportowani). Prześwitująca scena oczom widzów
ukazywała kulisy kulis, gdzie oprócz kibla marki TOI TOI w pierwszym planie,
przemykali członkowie ekipy TV z petami czy tudzież przebierali się artyści -
ciekawa, niezamierzona atrakcja;) I wszystko byłoby OK gdyby ów festyn był
dożynkową imprezą, capsztykiem ku ćci kogoś tam czy tudzież wyborczym spędem
przy sobocie (gratulacje dla prezydenta Nowej Soli za pomyślunek). Niestety
poprawnie zorganizowany festyn był przeca jednym, wielkim programem
telewizyjnym rzekomo promującym Kablówkę. Ta promocja wypadła gorzej niż
najbardziej naciągana akcja akwizytorska spod Tesco...
Pan redaktor naczelny Łukasz Kotalla okazał się naprawdę świetnym
konferansjerem (i całkiem dobrym modelem;) Jego wejścia, kontakt z widownią,
wiedza sportowa to całkiem wysoki, ogólnopolski poziom moderatorstwa. I tylko
szkoda, że pan redaktor na tym nie poprzestał. Już jako dyrektor Kablówki z
nową ramówką wypadł żenująco! Bo przecież jako szef stacji tv musiał mieć
jakiś tam wpływ na zatrudnionych w niej pracowników. Telewizyjna relacja z
festynu stała się antyreklamą tv a zarazem ukazała w jakim miejscu znajduje
się dzisiejsza Telewizja Przewodowa Zielona Góra.
To co działo się na ekranie od 14.00 do 22.00 przywodzi na myśl najbardziej
amatorskie nagrania wuja Sama z wesela w Domu Działkowca (bez obrazy dla
Działkowców). Nie było minuty w tej wielogodzinnej relacji aby któremuś z
kamerzystów nie wypadała kamera z ręki. Nie było chwili by dźwięk raz to
rozsadzał telewizor by zaraz potem milknąć na długie minuty (śmieszny wręcz
moment kiedy pan red.nacz. prezentował ryk silnika żużlowego w postaci... li
tylko brumienia mikrofonów). Kadry, których operatorzy nie znają co to pion a
co poziom, raz po raz zarywały się, trzęsły, opadały na glebe, odlatywały w
niebo, wyłączały się w czarną dziurę lub wybuchały jak SuperNowa, raz za
ciemne, raz za jasne, raz niebieskie, raz zielone, raz nieostre a raz w ogóle
do kadru niepodobne. Ten chocholi taniec kamerzystów przypominał
wielogodzinne, amatorskie wstawki ze ŚMIECHU WARTE. Wszystko to bez ładu i
składu przełączane przez realizatora obrazu, którego szczytem kunsztu było
beznamiętne klikanie z kamery nr 1 na kamerę nr 2, 3 i być może nawet 4.
Dźwiękowcowi należy się Nobel i pewnie karne odsetki od reklamodawców,
których reklam w ogóle nie było słychać. Ośmieszono również prezesa ASTER,
który omawiając cyfrową jakość Kablówki dwoił się i troił na nieostrym
obrazie rodem z VHS (przesunięcie obrazu na jego twarzy dające efekt dwóch,
trzech twarzy). To żałosne TELEWIZYJNE widowisko zakończyła już rzeczona
wielka tajemnica Kablówki czyli sztuczne ognie dostępne w Cerrfurze za
kilkaset złotych oraz 10-o minutowy pean na cześć SZpecjalistów z Kablówki
jaką to oni świetną, niesamowitą i profesjonalną relację popełnili! W tym też
momencie moje boki zostały zerwane doszczętnie;)
Dobrze zorganizowany festyn stał się gwoździem do trumny Kablówki obnażając
jej potencjał i realizatorskie możliwości. I jak EX ZTP merytorycznie nie
jest taka zła jak ją zawistne języki malują tak ekipę ma doszczętnie do bani!
Przykro mi to pisać bo widziałem za kamerami młodych ludzi, ale festyn mający
promować nową ramówkę telewizji Kablówka jak i samą stację to nie czas na
naukę praktykantów. Praktykantów, którzy od roku nie zrobili żadnych postępów
w telewizyjnym rzemiośle. Tylko czy w Kablówce ma ich kto tego uczyć?...
FESTYN KABLÓWKI - relacja na żywo z Nowej Soli, piątek 26 września,
godz.14.00-21.00