Dodaj do ulubionych

You maybe in love...

18.10.06, 10:34
takimi słowami powitała mnie dzisiaj moja szefowa,dziwne czy po kobioecie az
tak to widać?Proszę o rozsądne odpowiedzi.
Obserwuj wątek
    • Gość: jaro Re: You maybe in love... IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 18.10.06, 10:39
      Mariolka zakochanie to fajny stan,ale co sie dzieje potem z człowiekiem,zastanó
      sie dobrze.pozdrawiam i miłego dnia
      • agak76 Re: You maybe in love... 18.10.06, 14:16
        Mariolka nie zastanawiaj się , lepiej żałować że się coś zrobiło, niż że się
        nie zrobiło.
      • be.em Re: You maybe in love... 18.10.06, 15:08
        Gość portalu: jaro napisał(a):

        > Mariolka zakochanie to fajny stan,ale co sie dzieje potem z człowiekiem

        potem czlowiek wychodzi za mąż;) i dupa;)
    • Gość: zła ewa-wściekła Re: You maybe in love... IP: *.zgora.dialog.net.pl 18.10.06, 15:36
      zakochana maybe in yorself -only? Egoistka....nie dośc że głupiutka.
      pomyśl ile dzieci tego stanu nigdy nie zazna....nawet namiastki
      miłości.....codziennie czuja strach ,że dostana kopniaki, czy przeżyja....a ty
      tylko o dupie gadasz....de....bilka...infantylna jesteś.....pusta....i prózna....
      może założysz w końcu jakiś motyw o dzieciach maltretowanych....odzew masz
      niezły....pomyśl, może coś zdzialasz? nie tylko twoja dupa sie liczy na tym
      swiecie....może wtedy będziesz miała przynajmniej z czego być tak zadowolona i
      bedziesz mieć podstawy to tak wielkiego samouwielbienia.....
      • Gość: facet jestem za mariolką :) IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 18.10.06, 16:02
        a Ciebie dziecko ktoś skrzywdził? bo normalnie, to ludzie nie mają
        takich "ciekawych" skojarzeń; a jak jesteś taka dobra, to sama załóż wątek i
        pisz do woli co Ci leży na sercu..
        poza tym nie wiesz co mariolka, która SAMA siebie nazywa głupiutką, robi w
        życiu..
        • Gość: Maniek Re: jestem za mariolką :) IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 18.10.06, 19:17
          ja tez ją poprę :-) może i głupiutka,ale na własnej krwawicy(czytaj na forum)
          wyhodowana:-) ok może i nie jest przykladem górnolotnego umysłu,ale tacy
          górnolotni często są po prostu nudni:-)Koniec waśni,koniec smuty i
          dysputy,dzisiaj Lampard będzie wieszał Ronaldinho buty:-)Barca!!!
          • yepes-boski Re: jestem za mariolką :) 18.10.06, 20:22
            smieszna z niej babka:)poza wieloma mankamentami ma tez kilka plusów.
    • Gość: alka26 Re: You maybe in love... IP: *.zgora.dialog.net.pl 18.10.06, 23:28
      ....ewce cos odtegowalo czy cooooooooooooooooooooos ???
      • dziarskidziadunio Re: You maybe in love... 19.10.06, 01:00
        Ewka nie lubi cwaniar jaką bezsprzecznie jest mariolka, która nota bene nie
        raczy odpisać na moje maile.Nie dziwię się Ewce wcale,jednym-infantylnym
        istotom wszystko przychodzi łatwo-często dzięki bogatym rodzicom,są
        egoistami,myslą tylko o swojej du...e!Inni skromniejsi,biedniejsi,sa często
        dobrymi ludźmi,ale z przegranym startem.
      • Gość: zła ewa-wściekła Re: You maybe in love... IP: *.zgora.dialog.net.pl 19.10.06, 09:42
        aLKA!!!! Odbija mi wyłącznie jak widzę takich ludzi ja ty i j.w. którzy
        najlepiej odwracaja głowę i zamykaja oczy na to co sie dzieje....najlepiej
        powiedzieć.. "szkoda się zamartwiać to nie dotyczy mnie ani mojej rodziny więc
        nie będę się smucić...weselmy się". BRAK SłóW. Może mam depresjeZ tego powodu
        bo moja głowa juz jest przesycona takimi informacjami. Nie wiem ale żyć mi sie
        nie chce czasami jak słucham ile dzieci cierpi. Jaki ból ogromny muszą
        codziennie otrzymywać. I wcale nie jestem jakąś tam marną dzieweczką..... mówia
        ,że fajna lalka ze mnie ale nieistotne jest to dla mnie. Nie tymi kategoriami
        patrzę na życie. więc jeżeli któs będzie mnie chciał posądzic o żekoma zazdrośc
        względem zycia głupiej mariolki to sie grubo pomyli. wściekła jestem na to,że
        ludzie odwracaja głowy zajeci wyłącznie swoimi dupami...i czy długo pochodzą w
        krótkich spódniczkach ilu facetów poszczuja lub ile panienek zaliczylą...
        straszne jest to życie i ta OBOJęTNOść NA KRZYWDę ANIOłKóW!!!!!!
        • be.em Re: You maybe in love... 19.10.06, 10:00
          i naprawdę uważasz, że watek mariolki to miejsce na dyskusje o tym?
        • Gość: Maniek Re: You maybe in love... IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 19.10.06, 10:06
          Skoro tak przejmująco piszesz Ewa,a staram się zrozumieć Twój tok myślenia,to
          mam pytanko-czy tylko zaprzątasz sobie głowę niepotrzebnymi informacjami czy
          robisz coś,żeby ten stan rzeczy zmienić?Pozdrawiam.
          • Gość: Mona Re: You maybe in love... IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 19.10.06, 10:11
            Najczesciej jest tak, ze ci co duzo krzycza nic nie robia.
            • Gość: zła ewa-wściekła Re: You maybe in love... IP: *.zgora.dialog.net.pl 19.10.06, 10:18
              niestety nie naprawię całego świata. A szkoda. Robię i zrobie tyle co moge. A tu
              napisałam min. bo widze ,że niezły odzew ma marioklka.a pisze tylko o dupie
              marynie. i o swojej. A pisze to po to ,żeby ludzi troche poruszyć z nadzieja ,że
              może poruszę ich nieczule serxca na krzywde dzieci ,że moze w końcu raz drugi
              trzeci któs kto słyszy i ZOBACZY krzywde tych maleństw stanie w końcu w ich
              obronie zadziała, nie odwróci wzroku i pójdzie sie zabawic. A więc bawcie sie
              dobrze.
              • be.em Re: You maybe in love... 19.10.06, 10:21
                świat jest tak skonstruowany, że ludzie się śmieją, gdy w tym czasie ktoś inny
                płacze.. nie uważam, że post w stylu wielkiego krzyku wniesie coś w życie
                dzieci, które cierpią. każdy ma sumienie i rozum. pisz wątki, podwaj przykłady
                chywtające za serce, konkretne działania (konto) a odzew będzie. bleblaniem nic
                nie zdziałasz.
              • Gość: Mona Re: You maybe in love... IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 19.10.06, 10:26
                strasznie ciezko chyba zyc z taka swiadomoscia ze jak ktos pisze o dupie maryni
                to jest nieczuly na krzywde innych ludzi. Nie osadzaj ludzi poki ich dobrze nie
                poznasz, a ten naprawde wrazliwy i taki co potrafi cos zrobic dla drugiego
                czlowieka nie bebni o tym zawsze i wszedze
                • Gość: zła ewa-wściekła Re: You maybe in love... IP: *.zgora.dialog.net.pl 19.10.06, 10:35
                  nioe chodzi tu dziewczyno o żadne konta anie o KASę. Jak nie zrozumiałas to
                  szkoda dalej czasu. przepraszam ,że zakłóciłam wasz spokój. Gadajcie dalej o
                  szczuciu facetów. To wasz priorytet w zyciu.
                  • Gość: Mona Re: You maybe in love... IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 19.10.06, 10:40
                    czy ja cos mowilam o kasie, wiedzialam ze sa tacy co maja problemy z czytaniem
                    ze zrozumieniem, ale zeby az tak zle z toba bylo. Nie zajmuje sie szczuciem
                    facetow bo go juz mam i to mi wystarczy. Wiecej tolerancji , bo to tez jest
                    wazne!!!
                    • dziarskidziadunio Re: You maybe in love... 19.10.06, 11:00
                      każdy pomaga innym według własnego sumienia,mozesz w kimś wzbudzić jedynie
                      refleksje,a czyny podajac nr konta jak to be.em slusznie zauwazyla,jedni si.e
                      zajmują pomaganiem inni bzykaniem,smutne ale prawdziwe.Ja należe do tych
                      drugich i jakoś nie mam wyrzutów z tego powodu,szkoda mi życia na udręczanie
                      sie.Ale jesli Ty pomagasz to chwała Ci za to!PS ale czasy dr Judymów i
                      wolontariatu już się skonczyly.
                      • yepes-boski Re: You maybe in love... 19.10.06, 16:23
                        Ewcia bez urazy,ale to może być PMS :)
                        • yepes-boski Re: You maybe in love... 19.10.06, 22:28
                          chyba jednak trafiłem w sedno:)
                        • Gość: zła ewa-wściekła Re: You maybe in love... IP: *.zgora.dialog.net.pl 20.10.06, 08:32
                          a co to takiego? PMS? Bez urazy...spoko.
                          • Gość: fuego Re: You maybe in love... IP: *.centertel.pl 20.10.06, 09:15
                            Mam zbliżoną diagnozę (na odległość) Twego stanu: Albo przekwitasz, albo Twój
                            facet Cię zaniedbuje... Czyżby stąd wstręt do młodych kobiet? :-)))
                            • Gość: zła ewa-wściekła Re: You maybe in love... IP: *.zgora.dialog.net.pl 20.10.06, 09:29
                              żadne pms żaden wstręt do młodych kobiet......poprostu źle z moja psychiką
                              jezeli chodzi o dzieci. Moja niemoc mnie dobija, to że nie moge im pomóc,ze
                              nigdy mnie nie ma w poblizu.... Taka jestem słaba płec. A co do
                              zaniedbań...hm..troszkę może i prawda. Faceta często nie ma w domu..na długo.
                              Ale za dwa dni będzie ;)
                              Pozdr.
                          • be.em Re: You maybe in love... 20.10.06, 09:21
                            Gość portalu: zła ewa-wściekła napisał(a):

                            > a co to takiego? PMS? Bez urazy...spoko.

                            syndrom napięcia przedmiesiączkowego;)))
                            • glupiutkamariolka Re: You maybe in love... 20.10.06, 12:18
                              Ewcia każdy może miec gorszy dzień,mam nadzieje,ze jak przyjedzie Twój facet to
                              bedzie już duzo lepiej :)Miłego weekendu!
Inne wątki na temat:

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka