tolas69
04.08.08, 23:22
Zielona Góra, 4.08.2008.
Do dnia dzisiejszego, za jeden z lepszych lokali w Zielonej uważałem Haust:
mały browar, dobre piwo (pszeniczne super!!!), klimatyczny wystrój, miła i
profesjonalna obsługa.
Niestety, dzisiejszy wieczór każe mi zweryfikowac moją opinię - amatorszczyzna
i wyrachowanie.
W skrócie: umówiłęm się z kolegą - dwa lata nie był w kraju i w mieście, myślę
- Haust - fajne miejsce na podjęcie gościa. Tym bardziej, że gościłem już w
nim wielokrotnie i ceniłem sobie to miejsce na mapie Zielonej Góry.
Tradycyjnie: wyśmienite piwo i szybka obsługa.
Niestety około 22:45 cos pękło... Pan za barem, w odpowiedzi na nasze
zamówiewnie zakomunikował, że piwa już nie podają... Powód - nie opłaca się.
(???) Dostałem wykład, że koszt pracy browaru to ponad 100 złotych na godzinę,
a przecież sam widzę, ile jest osób w lokalu (poza nami były jeszcze dwie
dziewczyny). Na pytanie, o której zamykają, padła odpowiedź, że o 23, więc
jeśli chcemy możemy posiedzieć do tej godziny... tia... (sic!)
Potrafię zrozumieć, że sezon urlopowy, to ciężki czas dla właścicieli pubów,
ale nie potrafię zrozumieć podejścia do klienta. Oczekiwałbym określenia
godziny, o której lokal jest zamykany lub zaprzestaje swojej działalności.
Mam nadzieję, że to tylko incydent, "wypadek przy pracy" i że będziemy mogli
dalej się cieszyć piwem z Hausta...
TOlas