Dodaj do ulubionych

Rektor pokazuje pensje swoich wykładowców

30.09.08, 20:34
Nie wspomnial Pan Panie Rektorze o faktach. Zamiast rzucac cyframi
typu 20-30 tys prosze powiedziec prawde. Asystent przychodzacy do
pracy dostaje 1750 zl brutto czyli 1250 na reke. Porownanie?
Castorama pracownik przychodzacy do pracy dostaje 2050 brutto.
Dalsze fakty? Prosze bardzo - po zrobieniu doktoratu czeka sie
czasem 3-4 lata na stanowisko adiunkta i nadal zarabia sie 1250 plus
dodatek stazowy czyli jakies 1400-1500 na reke. Kolejny fakt? Prosze
bardzo. Bedac szczesliwcem ktory zostal juz adiunktem dostaje sie
umowe na 3 lata. Co to oznacza? Zero kredytow. Wnioski? Chyba
nasuwaja sie same... Na szczescie coraz wiecej pracownikow naukowych
UZ dostrzega to co ja i odchodzi z wlasnej woli (uwaga do
dziennikarzy - prosze zapytac rektora ilu juz odeszlo chocby w
biezacym roku). Moze jak odejda wszyscy asystenci i wiekszosc
adiunktow to rektor Osekowski zrozumie, ze samymi profesorami i
doktorami habilitowanymi tego pola nie zaorze... I moze wreszcie
przestanie zasuwac dyrdymaly typu 'bedziecie odcinac kupony jak
zostaniecie profesorami'. A wczesniej co? Zeby w sciane? Za co
utrzymac rodzine, dzieci itd? Na emeryturze sobie jakies adoptowac?
I kolejny fakt - 'jak zostaniecie profesorami'. Chyba ze nie
zostaniecie... Prosze zapytac rektora w nastepnej rozmowie dlaczego
pracownicy UZ robia habilitacje za granica. Zapewniam ze nie dlatego
ze coraz lepiej znaja jezyki. Dlatego ze u nas sie po prostu nie da
bo wszystkie stolki obsadzone sa przez stara gwardie drzaca o swoje
posady i pensje i rzucajaca klody pod nogi mlodym, chcacym sie
rozwijac adiunktom. To tyle... Ku przestrodze naiwnym, ktorym sie
wydaje, ze praca na UZ to high life.
Obserwuj wątek
    • Gość: ser Nie gadaj głupot IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 30.09.08, 21:05
      Na uczelnie pchają sie "drzwiami i oknami". Obecnie uczelnie to
      najlepsza fucha. Brak jakiejkolwiek odpowiedzialności, dużo czasu,
      swoboda, pewność stołka, nie trzeba być pod ciagłą presja
      podwyższania tzw. "wykonu", czyli zarobienia dla firmy odpowiednią
      sumę forsy itp.
      Jedyne zadanie to przepisywanie z istniejacej literatury tzw.
      publikacji "naukowych" aby być w odpowiedniej grupie finansowania
      przez ministerstwo szk. wyższego, informatyzacji i nauki
      (profesorów).
      • Gość: Jaś Śmieszność rektora przybija IP: *.internetdsl.tpnet.pl 30.09.08, 22:10
        Ty się nie dopchałeś do tego 'miodu', że tak jadem tryskasz??

        Nie pracuję i nie pracowałem na uczelnii, jednakże moim zdaniem
        rektor się zupełnie ośmieszył. Chwali sie, że większość pracowników
        uczelni zarabia mniej niż kasjerzy w supermarketach? Te dane
        pokazują jedno, że jeśli uczelnia nie zacznie płacić kadrze naukowej
        rynkowych pieniędzy, to zostanie jedynie z idiotami, ktorzy nie
        umieją znaleźć sobie pracy poza nią i profesorami na cieplych i
        sutych stołkach.
        Jak to możliwe, że prawie pół tysiąca naukowców zarabia poniżej 50
        tysięcy rocznie, co oznacza, że zarabiają mniej 2000 złotych na rekę
        miesięcznie? Po to się kształcili, żeby teraz zarabiać tyle ile
        sprzedawca staników w FocusParku?
        Wyliczanie ilu to pracowników ma dodatkowe etaty, to już zwykłe
        CHAMSTWO. Po pierwsze, to nie jego sprawa kto i ile zarabia w innym
        miejscu pracy, po drugie jest to dowodem, że za pensję uczelnianą
        nie da się godnie żyć.
        Przestaje mnie dziwić, że uczelnia staje się szkołą powiatową. Jest
        mi tym bardziej przykro, że jestem absolwentem tej uczelnii, i za 50
        tysięcy nigdy nie poszedłbym pracować, gdyż to jest upadlająca
        pensja dla iżnyniera, a za mniej niż tyle musi pracować połowa kadry
        naukowej. Przecież przypuszczam, że nie stać ich z takich pensji
        nawet na kawalerkę, chyba, że mają bogatych rodziców, lub normalnie
        zarabiających małżonków...

        Tytuł artykułu powinien brzmieć: "Rektor pokazał gołą dupę,
        twierdząć, że jest to szlachetne oblicze uniwersytetu".
        • Gość: student Re: Śmieszność rektora przybija IP: *.ssp.dialog.net.pl 30.09.08, 22:17
          a jakie ambitne i komu przydatne badania prowadzą ci młodzi, którzy
          chcą takich poborów? czekam na odpowiedź!
          • atomik2 Re: Śmieszność rektora przybija 01.10.08, 00:19
            Ucza studentow. A ci studenci potem moga isc w swiat i zarabiac normalnie na
            swoje utrzymanie i rodziny, jesli sa dobrzy i pracowici. Bez studiow jest
            znacznie trudniej dobrze zarabiac. A badania naukowe na uczelniach to dodatek do
            dobrego uczenia studentow. Taki dodatek, aby z tymi studentami bylo o czym
            rozmawiac naukowo. I tylko czasami (!!!) z tych badan naukowych wyjdzie cos
            wielkiego (tylko czasami !!!), i byc moze bedzie to tak wielkie, ze oplaca sie
            utrzymywac srodowisko naukowe dla tych paru wynikow naukowych raz na 10 czy 50
            lat. Inaczej wrocimy na drzewa. Na takiej zasadzie opiera sie myslenie o nauce w
            calej tej czesci swiata, ktora do czegos doszla.

            • Gość: ser Idą w świat myć gary w podrzędnych barach IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 01.10.08, 15:05
              Zobacz jak wygląda polska gospodarka, wszystko z zagranicy nic
              własnego. Brakuje nam dobrze wykształconej kadry. PKB najnizsze w UE
              i w dole tabeli całej Europy. Wiodziusz jak są przygotowani ci wasi
              absolwenci?
              • Gość: Zuzka Re: Idą w świat myć gary w podrzędnych barach IP: *.ztpnet.pl 01.10.08, 15:13
                Wiesz Misiu jak są przygotowani absolwenci? Tak jak chce im się
                przygotować. Ja studiuję i wiem jak jest. Jest wielu studentów
                którzy przychodzą tylko po papierek i pobalować. Takich choćbyś pękł
                niczego nie nauczysz bo nie da się wiedzy nałożyć łopatą do głowy. A
                jak ktoś chce to pod okiem dobrego nauczyciela nauczy się wielu
                przydatnych w pracy rzeczy. I nie pisze później takich głupot. Wiesz
                dlaczego jest tak cienko z naszą edukacją? Bo najlepsi nauczyciele
                odchodzą z zawodu. W czasie 2 lat studiów (bo bede teraz dopiero na
                3) odeszły 2 babki które były świetne w tym co robiły. Potrafiły
                zainteresować przedmiotem, pokazaćżyciowe zastosowanie tego czego
                się uczyliśmy. Ale odeszły i im się nie dziwię jeśli rzeczywiście
                jest tak jak tu piszą. Za takie pieniądze mi też nie chciałoby się
                stawać na głowie.
                • Gość: ser To po co takich głupoli uczelnie wypuszczają? To IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 01.10.08, 15:16
                  obniża poziom (jeżeli mozna mówić o jakimkolwiek poziomie obecnyuch
                  absolwentów) absolwentów.
              • Gość: kalambury Re: Idą w świat myć gary w podrzędnych barach IP: *.ztpnet.pl 01.10.08, 15:14
                A skąd wiadomo, że brakuje tej kadry? Może ona jest tylko nie ma gdzie pracować?
              • pracownik_lubuskie Re: Idą w świat myć gary w podrzędnych barach 01.10.08, 15:26
                Twoja glupota Ser zaczyna mnie naprawde zadziwiac. Wytlumacz mi jaki
                wplyw na dzisiejsza sytuacje gospodarcza Polski ma obecna mloda
                kadra na uczelniach (asystenci/adiunkci)? Stan naszej gospodarki i
                PKB to efekt wieloletnich dzialan naszych rzadow i innego rodzaju
                decydentow wysoko na stolkach. A nasi absolwenci nie sa glupi, wola
                pojechac myc gary na swiecie i zarobic 5 razy tyle co W PL niz
                siedziec tutaj, klepac biede i cieszyc sie prestizem polskiego
                patrioty. Wielu moich bylych studentow wyjechalo myc gary bo od
                czegos trzeba zaczac, a teraz siedza na dobrze platnych posadach w
                UK czy Irlandii i wysylaja mi kartki z pozdrowieniami na swieta. Oni
                nie sa glupi Ser, oni mysla i podejmuja swiadome wybory.
                • Gość: ser Jasne wszyscy zganiaja na poprzedników, Ty też IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 01.10.08, 15:31
                  !!!
                  • pracownik_lubuskie Re: Jasne wszyscy zganiaja na poprzedników, Ty te 01.10.08, 15:34
                    Ja nie zganiam na poprzednikow - poprosilem Cie o wyjasnienie w jaki
                    sposob praca mlodych pracownikow naukowych (praca teraz, rok temu a
                    nie 10 czy 15 lat temu) wplywa na obecny poziom PKB czy na obecny
                    stan naszej gospodarki. Wyjasnij mi to bo najwyrazniej wiesz wiecej
                    ode mnie.
                    • Gość: ser Daltego, że uczelnie nie pomagają przedsiębiorcom IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 01.10.08, 15:40
                      i instytucjom w podnoszeniu jakości towarów i usług i nie pracuja
                      nad nowymi technologiami aby obniża.ć koszty produkcji. To wszystko.
                      Może wiesz o co chodzi.
            • Gość: aaa Re: Śmieszność rektora przybija IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 01.10.08, 17:09
              Kończyłem studia na UW (mniejsza o wydział) i połowa tych "młodych" naukowców
              powinna co najwyżej uczyć w liceum. Ale to tak tylko...
          • Gość: Nauczyciel Re: Śmieszność rektora przybija IP: *.uz.zgora.pl 02.10.08, 14:34
            A jaśnie wielmożnego studenta kto nauczył myśleć samodzielnie? Choć, niestety,
            pan student raczej niezbyt przykładał się do zajęć... Jeśli chce się dowiedzieć
            tego, czym zajmują się pracownicy Uniwersytetu, niech wejdzie na stronę (jeśli
            potrafi posługiwać się przeglądarką stron internetowych) z ich publikacjami,
            tematami badawczymi, etc. Poczyta, oceni i wtedy głos zabierze. Powodzenia!
        • pracownik_lubuskie Re: Śmieszność rektora przybija 01.10.08, 10:56
          Drogi Jasiu nie tryskam jadem tylko prostuje to co napisal (na
          szczecie juz nie moj) szanowny rektor i ostrzegam potencjalnych
          chetnych do pracy na UZ. Latwiej szafuje sie sumami brutto nie
          mowiac o tym ze sa bruto i w ujeciu rocznym bo 20-30 tys rocznie
          wyglada lepiej niz 1250 miesiecznie (w koncu nie kazdy umie to sobie
          prawidlowo policzyc i chyba na to liczy rektor).
          I jednego nie sposob Ci odmowic - twoj post trafia w sedno - ludzie
          na uczelni zarabiaja mniej niz niewykwalifikowani pracownicy (z
          calym szacunkiem bo zadna praca nie hanbi) i nie da sie z tego
          godnie zyc. Troche mi zajelo dojscie do tego wniosku ale jednak do
          tego doszedlem po fazie poczatkowego entuzjazmu i teraz zarabiam juz
          znacznie lepiej a przede wszystkim mam perspektywy rozwoju.
          Pozdrawiam
        • 1stanczyk Nasze "dane" pokazuja zupelnie co innego. 01.10.08, 12:39
          "Ty się nie dopchałeś do tego 'miodu', że tak jadem tryskasz ??"

          I co dalej oprocz wycieczki osobistej ?
          Chcialoby sie uslyszec cos dalej o odpowiedzialnosci, o statucie "naukowca", o
          duzo latwiejszym dostepie do kredytow bankowych, o dlugich wakacjach itd itd itd
          ....

          "to zostanie jedynie z idiotami, ktorzy nie umieją znaleźć sobie pracy poza nią
          i profesorami na cieplych i sutych stołkach.
          Re: Śmieszność rektora przybija"

          To jest wlasnie dokladny opis obecnej systuacji w naszym srodowisku nazywanym
          akademickim czy naukowym.
          Dlatego miedzy innymi wlasnie nie ma co im placic wiecej bo na wiecej po prostu
          nie zasluguja.
          Ocena tych srodowisk sa miejsca naszych "uczelni" w rankingach miedzynarodowych,
          innowacyjnosc naszych "nukowcow", jakosc prac dyplomowych, doktorskich czy
          habilitacyjnych, znajomosc jezykow obcych naszych "naukowcow" (patrz profesor
          Prezydent).
          Uczelnie nie staje sie szkolo powiatowa przez takie czy inne oswiadczenie
          rektora. Ona nia jest glownie dzieki kadrze "naukowej" ktora z nauka ma tyle
          wspolnego co jej falszywie uzywana nazwa.
          Skoro jest tak zle platny niech sie wykaze gdzie indziej swoim potencjalem
          tworczym. Na przyklad w tworczej bankowosci albo w oszukanczym marketingu tak by
          moc pozniej "realizowac sie" bardziej prestizowo niz "naukowo" na naszej "uczelni".
          • Gość: Nauczyciel Re: Nasze "dane" pokazuja zupelnie co innego. IP: *.uz.zgora.pl 02.10.08, 14:54
            Cóż za retoryka?!! Mam nadzieję, że kiedy lekarze upominali się o podwyżki też
            im radziłeś "stańczyku"(?) zakosztować w krawiectwie, czy realizować swój
            potencjał w dobrze płatnych robotach dekarskich? A rankingowa "zaściankowość"
            nauki polskiej jest prostą konsekwencją ponoszonych nakładów. Gdyby władze
            innych światowych potęg zdecydowały się tak drastycznie pomniejszać budżet
            instytucji odpowiedzialnych za naukę, to moglibyśmy dokonywać takich porównań...
            Pauperyzacja kadry jest jednym z wielu czynników osłabiających ów drzemiący
            jeszcze w (naiwnych?, ambitnych?, rzetelnych?) wyrobnikach.
      • Gość: Kaczoland Atakuje Re: Nie gadaj głupot??? IP: *.dhcp.embarqhsd.net 01.10.08, 02:47
        "Jedyne zadanie to przepisywanie z istniejacej literatury tzw.
        publikacji "naukowych"...
        ------------------------------------------------------------------
        Przepisywanie? Widac, iz "ser" zna prace na uczelni, li
        tylko ze slyszenia...

        P.S. Pracowalem na uczelni wyzszej w Polsce przez 15 lat...
        a potem zdecydowalem sie wyjechac. A wszystkie swoje
        publikacje napisalem na podstawie wlasnych (dosyc
        pracochlonnych) badan. Nigdy niczego nie
        'przepisywalem'!
        • Gość: ser Jeżeli powiesz gdzie są wdrożone wyniki tych IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 01.10.08, 14:55
          badań to OK!
          • Gość: antyser Re: Jeżeli powiesz gdzie są wdrożone wyniki tych IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 02.11.08, 20:49
            teoria Einsteina nigdy nie będzie wdrożona
      • pracownik_lubuskie Re: Nie gadaj głupot 01.10.08, 11:09
        Widze ze trafil sie prawdziwy znawca jesli chodzi o prace na UZ.
        Czemu zatem sam tu nie pracujesz Ser?
        Otoz cos Ci napisze - po pierwsze jestesmy rozliczani z prowadzenia
        zajec i to w bardzo rozny sposob, to odnosnie braku
        odpowiedzialnosci. Po drugie nie mamy duzo czasu bo 3 razy tyle
        czasu co na uczelni trzeba poswiecic na przygotowanie sie do zajec,
        przygotowanie kolokwiow, sprawdzenie ich, pisanie artykulow,
        przygotowywanie sie do konferencji itd. Po trzecie jaka pewnosc
        stolka??? Widac, ze kompletnie nie znasz realiow. Powiedz to tym
        ktorzy po wakacjach dowiedzieli sie, ze nie ma dla nich pracy bo
        spadla liczba studentow albo Ministerstwo wycielo jakies przedmioty
        z listy przedmiotow obowiazkowych, a w przypadku pozostalych obcielo
        godziny o jedna trzecia albo o polowe... Jesli chodzi o tzw. wykon -
        zamien sie z pracownikiem uczelni - on zrobi wykon a ty napisz ze 3-
        4 artykuly i wystap na 3-4 konferencjach rocznie no i napisz
        doktorat albo habilitacje. I nie pisze tego dlatego, ze uwazam to za
        krzywde nauczycieli akademickich bo wszyscy podejmujac ta prace
        wiedza z czym sie to wiaze ale jak slysze o morzu wolnego czasu i
        braku presji (czy jak kto woli wykonu) to smiech mnie ogarnia. I
        jeszcze jedno - nie kazdy potrafi jedynie przepisywac, niektorzy
        rowniez potrafia pisac a poza tym pisanie nie ma nic wspolnego z jak
        to nazwales grupa finansowania. Moglbym pisac 3 publikacje dziennie
        i pozniej je wszystkie opublikowac a i tak nie dostane wiecej
        pieniedzy.
        • Gość: kalambury Re: Nie gadaj głupot IP: *.ztpnet.pl 01.10.08, 11:35
          Chciałbym zobaczyć, jak pracownik pracujący pod presją generowania zysku w
          prywatnej firmie radzi sobie z presją uzyskania wyników w swoich badaniach oraz
          ich terminowej publikacji na konferencjach czy też czasopismach podczas swojej
          pracy na uczelni. Łączy to oczywiście z prowadzeniem zajęć dydaktycznych,
          konsultacji oraz innych prac takich jak organizowanie konferencji, zakupu
          sprzętu, pisanie sprawozdań, projektów naukowych oraz przygotowywaniem innych
          dokumentów związanych z bieżącą działalnością naukową dydaktyczną czy też
          administracyjną itp. A jednocześnie konieczne jest zarobinie dodatkowych
          pieniądzy żeby przeżyć.
        • Gość: ser Komu potrzebne są te Twoje "publikacje naukowe" te IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 01.10.08, 15:01
          referaty na tych konferencjach? Zrób coś jednego ale użytecznego to
          pogadamy. O nauczaniu nie wspomne, bo przekazujecie niepełną wiedzę
          podręcznikową i to bez jej rozumienia. Brak po prostu doświadczenia
          własnego. Jeżeli wykładowca nie ma własnego doświadczenia to
          słuchacz nie jest w stanie pojąc wykładu.
          Mam szacunek do ludzi, którzy pracują naukowo-badawczo w
          laboratoriach przedsiębiorstw i instytucji. Oni mają wiedzę w danych
          dziedzinach i to o0ni powinni wykładać na uczelniach wyższych.
          • Gość: student Re: Komu potrzebne są te Twoje "publikacje naukow IP: *.ztpnet.pl 01.10.08, 15:07
            Co ty chrzanisz człowieku? Jakie laboratoria przedsiębiorstw? Ile
            przedsiębiorstw w Polsce ma swoje laboratoria?
            Jak mnie ktoś uczy programować to chyba wie o czym mówi bo piszę
            program zgodnie z jego wskazówkami, deklaruje zmienne, tworzę
            obiekty itd. Jak ktoś mnie uczy angielskiego to chyba też wie o czym
            mówi bo jest w te klocki lepszy ode mnie. Fakt, są lepsi i gorsi
            nauczyciele ale nie chrzań o jakiś laboratoriach. Wybierz się
            najpierw na studia, zobacz jak jest, a później wypisuj te swoje
            mądrości.
            • Gość: ser Każdy towar, który kupujesz powstał na podstawie IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 01.10.08, 15:13
              opracowanej przez kogoś technologii, został sprawdzony w
              niezależnych laboratoriach (w Posce niue ma takich na licznych
              uczelniach), ktoś toi pilnuje aby utrzymac jakoś towarów, ktos
              prowadzi badania aby ciagle obniżać koszty produkcji i td. Jak
              widzisz pracy jest dużo i9 mjest wykonywana, ale oczywiście nie w
              poskich licznych i ciagnacych ogromna forsę z budżetu uczelniach bo
              tam nie maja zielonego pojęcia o takich zadaniach produkcyjnych i
              modernizacyjnych. To samo dzieje się w instytucjach.
              • pracownik_lubuskie Re: Każdy towar, który kupujesz powstał na podsta 01.10.08, 15:33
                I znowu trafiles kula w plot... W Polsce jest wielu dobrych
                naukowcow, prowadzi sie wiele waznych i ciekawych badan, rowniez
                takich o jakich piszesz tylko w Polsce jest jeden problem - nie ma
                zadnego powiazania nauki z przemyslem. W Europie Zachodniej czy USA
                to nie budzet finasuje badania o ktorych piszesz, to firmy same
                placa za te badania i dzieki temu korzystaja z ich wynikow. Tam
                rozumie sie potrzebe inwestowania w nauke bo wszyscy maja z tego
                korzysc - uczelnia bo ma kase na badania i firmy bo wyniki badan
                pozwalaja im wprowadzic jakies innowacyjne rozwiazania bez
                koniecznosci zatrudniania calej rzeszy wysokiej klasy naukowcow,
                organizowania i wyposazania wlasnych laboratoriow itp. Kazdej ze
                stron sie to oplaca. W wielu miejscach na swiecie ale niestety nie u
                nas.
                • Gość: ser U nas też firmy płacą za badanie i to dużą forsę IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 01.10.08, 15:37
                  Tylko trzeba coś zrobić potrzebnego aby firma kupiła. Zresztą w
                  Polsce na uczelnie wpływa z budżetu tak ogromna forsa, że firmy
                  niekiedy nie mogą opłatami konkurować z budżetem państwa. Jest też
                  różnica, budżet nie sprawda wyników badań a firma oczywiście bardzo.
                  Nie kupuje byle czego.
                  Polskie uczelnie w ostatnich 20 latach nic użytecznego nie
                  wprowadziły do przemysłu i do instytucji.
                  • Gość: kalambury Re: U nas też firmy płacą za badanie i to dużą fo IP: *.ztpnet.pl 01.10.08, 15:48
                    Dużo polskich firma stoi tak nisko technologicznie, że trudno byłoby uczelni
                    znaleźć jakąkolwiek więź współpracy z nimi ;).

                    • Gość: ser No spróbuj to się przekonasz IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 01.10.08, 15:50
                      To pracownicy uczelni mogą sie nauczyc od tych z przedsiebiorsyw i
                      instytucji jak się pracuje N+B+R.
                  • Gość: Nauczyciel Re: U nas też firmy płacą za badanie i to dużą fo IP: *.uz.zgora.pl 02.10.08, 15:59
                    Parę danych ze stron Fundacji na rzecz Nauki Polskiej. Są to nagrody przyznane
                    tylko przez tę Fundację w ostatnich kilku latach za działalność badawczą.
                    W roku 2000:
                    1. Bogumił Jeziorski (Wydział Chemii Uniwersytetu Warszawskiego) za stworzenie
                    nowego formalizmu dokładnych kwantowych obliczeń oddziaływań międzyatomowych i
                    międzymolekularnych
                    2. Jan Strelau (Wydział Psychologii Uniwersytetu Warszawskiego) za stworzenie
                    oryginalnej psychologicznej regulacyjnej teorii temperamentu, a szczególnie za
                    dzieło Temperament. A Psychological Perspective (1998)
                    3. Leszek Kaczmarek (Instytut Biologii Doświadczalnej im. Marcelego Nenckiego
                    PAN) za prace poświęcone wpływowi różnych bodźców na ekspresję genów w wybranych
                    strukturach mózgu ssaków
                    4. Jan Węglarz (Instytut Informatyki Politechniki Poznańskiej) za rozwijanie
                    metod projektowania informatycznych systemów zarządzania i sterowania produkcją,
                    wykorzystujących szeregowanie dyskretno - ciągłe
                    W roku 2001:
                    1. Ludomir Newelski (Instytut Matematyczny Uniwersytetu Wrocławskiego) za prace
                    w dziedzinie logiki matematycznej stanowiące przełom w teorii modeli oraz w algebrze
                    2. Stefan Swieżawski (emerytowany profesor Katolickiego Uniwersytetu
                    Lubelskiego) za dzieło pt. Dzieje europejskiej filozofii klasycznej, stanowiące
                    doniosły wkład w badania nad przemianami europejskiej myśli filozoficznej antyku
                    i średniowiecza
                    3. Zbigniew Gliwicz (Instytut Zoologii Uniwersytetu Warszawskiego) za wykazanie
                    roli drapieżnictwa w kształtowaniu historii życia i zachowań zwierząt
                    4. Michał Kleiber (Instytutu Podstawowych Problemów Techniki PAN) za opracowanie
                    nowych metod analizy i optymalizacji w nieliniowej termomechanice ciał
                    odkształcalnych
                    W 2002:
                    1. Andrzej Udalski (Obserwatorium Astronomiczne Uniwersytetu Warszawskiego) za
                    rewizję skali odległości we Wszechświecie i odkrycie wielu ciemnych obiektów
                    towarzyszących gwiazdom
                    2. Lech Leciejewicz (Instytut Archeologii i Etnologii PAN oraz Instytut
                    Historyczny Uniwersytetu Wrocławskiego) za dzieło Nowa postać świata. Narodziny
                    średniowiecznej cywilizacji europejskiej ukazujące nowatorski i oryginalny obraz
                    cywilizacji europejskiej w jej wczesnośredniowiecznej fazie
                    3. Mariusz Jaskólski (Wydział Chemii UAM) za wyjaśnienie sposobu powstawania
                    agregatów amyloidalnego białka ludzkiego - cystatyny C, przyczyniające się do
                    zrozumienia mechanizmu niektórych schorzeń mózgu człowieka
                    4. Adam Proń (Wydział Chemiczny Politechniki Warszawskiej i Komisariat Energii
                    Atomowej (CEA) w Grenoble ) za wkład w badania nad polimerami przewodzącymi prąd
                    elektryczny oraz otrzymywaniem przetwarzalnych polimerów przewodzących
                    W 2003:
                    1. Marek Pfützner (Instytut Fizyki Doświadczalnej Uniwersytetu Warszawskiego) za
                    doświadczalne potwierdzenie istnienia nowego rodzaju promieniotwórczości -
                    rozpadu dwuprotonowego
                    2. Jerzy Szacki (emerytowany profesor Uniwersytetu Warszawskiego) za
                    fundamentalne dzieło Historia myśli socjologicznej, stanowiące całościowy i
                    oryginalny wykład dziejów pojmowania zjawisk życia społecznego
                    3. Roman Kaliszan (Wydział Farmaceutyczny Akademii Medycznej w Gdańsku) za
                    zastosowanie metod modelowania matematycznego oraz chromatografii do określania
                    związku między strukturą chemiczną leków i ich właściwościami farmakologicznymi
                    W 2004:
                    1. Wojciech Stec (Centrum Badań Molekularnych i Makromolekularnych PAN w Łodzi)
                    za otrzymanie nowych biologicznie czynnych związków o dużym potencjale
                    terapeutycznym za pomocą oryginalnej, opracowanej przez siebie metody syntezy
                    tiofosforanowych analogów DNA
                    2. Jadwiga Staniszkis (Instytut Socjologii Uniwersytetu Warszawskiego) za
                    badania będące próbą teorii i interpretacji procesów transformacji współczesnej
                    Polski i świata, przedstawione w książkach Postkomunizm (2001) oraz Władza
                    globalizacji (2003)
                    3. Janusz Limon (Katedra Biologii i Genetyki Akademii Medycznej w Gdańsku) za
                    wybitny wkład w rozwój cytogenetycznych metod diagnozowania nowotworów złośliwych
                    4. Krzysztof Matyjaszewski (Wydział Chemii Carnegie Mellon University w USA oraz
                    Centrum Badań Molekularnych i Makromolekularnych PAN) za odkrycie nowych metod
                    kontrolowanej polimeryzacji rodnikowej i zastosowanie tych metod w przemyśle
                    W 2005:
                    1. Karol Myśliwiec (Zakład Archeologii Śródziemnomorskiej PAN w Warszawie) za
                    odkrycie grobowca wezyra Merefnebefa w nekropoli w Sakkarze (Egipt)
                    udokumentowane w monografii The Tomb of Merefnebef (2004)
                    2. Zofia Kielan-Jaworowska (emerytowana profesor w Instytucie Paleobiologii PAN
                    w Warszawie) za twórczą syntezę badań nad mezozoiczną ewolucja ssaków
                    przedstawioną w fundamentalnym dziele Mammals from the Age of Dinosaurus (2004)
                    3. Roman Słowiński (Instytut Informatyki Politechniki Poznańskiej) za
                    opracowanie metodyki komputerowego wspomagania decyzji podejmowanych na
                    podstawie niepełnych danych
                    W 2006:
                    1. Tomasz Dietl (Instytutu Fizyki PAN) za opracowanie potwierdzonej w ostatnich
                    latach teorii rozcieńczonych półprzewodników ferromagnetycznych oraz
                    zademonstrowanie nowych metod sterowania magnesowaniem
                    2. Leon Gradoń (Wydział Inżynierii Chemicznej i Procesowej Politechniki
                    Warszawskiej) za opracowanie teorii procesów powstawania i transportu aerozoli i
                    mikrocząsteczek w gazach i cieczach oraz jej wykorzystanie w urządzeniach
                    technicznych i medycznych
                    3. Piotr Sztompka (Instytut Socjologii Uniwersytetu Jagiellońskiego) za
                    oryginalne opracowanie idei współczesnej socjologii, pozwalające zrozumieć
                    wyznaczniki oraz dynamikę skomplikowanych zmian społeczeństw nowoczesnych,
                    przedstawione m.in. w książkach Socjologia. Analiza społeczeństwa oraz
                    Socjologia zmian społecznych
                    4. Mariusz Ratajczak (Katedra Immunologii Klinicznej i Transplantologii
                    Collegium Medicum Uniwersytetu Jagiellońskiego oraz University of Louisville,
                    Kentucky, USA) za odkrycie w szpiku kostnym oraz krwi pępowinowej komórek
                    funkcjonalnie przypominających macierzyste komórki zarodkowe
                    W 2007:
                    1. Andrzej Sobolewski (Instytut Fizyki PAN w Warszawie) za wyjaśnienie
                    fotostabilności materii biologicznej przez odkrycie nowego mechanizmu
                    dezaktywacji bezpromienistej elektronowo wzbudzonych stanów DNA i białek
                    2. Andrzej Nowicki (Instytut Podstawowych Problemów Techniki PAN w Warszawie) za
                    opracowanie podstaw teoretycznych i wdrożenie do produkcji ultrasonografów z
                    obrazowaniem kolorowym przepływu krwi
                    3. Karol Modzelewski (Instytut Historyczny Uniwersytetu Warszawskiego) za
                    badania nad historią powstawania tożsamości europejskiej, odkrywające znaczenie
                    tradycji przedchrześcijańskiej i wielokulturowej dla współczesnego pojęcia
                    Europy, przedstawione w dziele Barbarzyńska Europa
                    4. Włodzimierz Krzyżosiak (Instytut Chemii Bioorganicznej PAN w Poznaniu) za
                    odkrycie mechanizmu selektywnego wyciszania informacji genetycznej, mogącej
                    prowadzić do chorób neurodegeneracyjnych

                    Czy to dużo, czy mało? No i czy jest to "pożyteczne"? Oto pytania dla pana "sera"...
                  • Gość: Szaszo Re: U nas też firmy płacą za badanie i to dużą fo IP: 192.176.5.* 03.10.08, 10:57
                    Chłopie Ty jesteś chyba granatem oderwany od rzeczywistości.
                    Najpierw poczytaj, posłuchaj ile polskich uczelni uczestniczy w
                    krajowych i międzynarodowych badaniach ile rzeczy wymyślonych przez
                    polskich naukowców znalazło zastosowanie w kraju i na świecie i jak
                    bardzo ważne to były rzeczy.
                    Albo jesteś po prostu ograniczony albo robisz specjalnie sobie jaja
                    i prowokujesz do zadymy.
                • Gość: borys Re: Każdy towar, który kupujesz powstał na podsta IP: *.ztpnet.pl 01.10.08, 19:37
                  Ile jest firm w lubuskim, które stac na zakup badań albo wogóle
                  które sa takimi badaniam zainteresowane? Odpowiedz brzmi: Tyle, ze
                  gdyby tak jak na świecie (bardzo szerokie pojęcie) oprzeć
                  prowadzenie badań o przemysł UZ by badł. Pamiętaj zawsze trzeba brać
                  pod uwagę otoczenie i to że na świecie to nie znaczy, że u nas
                  zadziała.
                  • pracownik_lubuskie Re: Każdy towar, który kupujesz powstał na podsta 01.10.08, 19:55
                    Masz racje borys. Nie ma zadnej pewnosci, ze u nas by to wypalilo.
                    Tym bardziej, ze lubuski przemysl raczej lezy niz stoi ale w moim
                    poscie chodzilo mi raczej o pewne standardy. O jakies tendencje,
                    ktore gdzie indziej sa normalnoscia. Na swiecie istnieje cos takiego
                    jak calkiem silne powiazanie przemyslu z uczelniami, szczegolnie
                    tymi technicznymi. Mysle, ze gdyby w Polsce stalo sie to norma to i
                    w naszym wojewodztwie i w przypadku UZ-tu to by sie sprawdzilo. I
                    nie chodzi tu o nie wiadomo jakie pieniadze i o wielkie koncerny.
                    Raczej o zwykle firmy z naszego regionu, ktore traktowalyby
                    inwestycje w nauke (zarowno ta przez mniejsze jak i przez wieksze N)
                    jako cos co moze przyniesc obupolna korzysc. Nawet jesli mialoby to
                    byc tylko wyksztalcenie kadry pod potrzeby danej firmy czy zakladu.
                    • Gość: młody zadowolony Re: Każdy towar, który kupujesz powstał na podsta IP: *.ztpnet.pl 01.10.08, 22:11
                      Drogi Pracowniku
                      Wiem, że aspekt który podkreślasz jest istotny i rozumiem twój tok
                      myślenia. Jest poprawny, zysk jest istotną kategorią budowania
                      dobrobytu społeczeństw, jednakże jest tylko warunkiem koniecznym
                      lecz nie wystarczającym. Nauka nie może być służebnicą przemysłu i
                      gospodarki, a jedynie źródłem wiedzy także wszystkich innych
                      dziedzin zycia. Uniwersytet musi być świątynia wiedzy. Nawet jeśli
                      wiedza nie ta da się "przełożyć" na wdrożenie ( z różnych przyczyn
                      np. , zbyt wcześnie pojawiające sie rozwiązanie, brak warunków
                      ekonomicznych, społecznych, itd.). Nie można patrzeć na Uniwersytet
                      tylko przez pryzmat tego, co i ile będzie potrzebował rynek pracy.
                      Bo jeśli zadamy sobie pytanie. Czy rynek pracy potrzebuje np.
                      filozofów? Nie zdziwi nikogo odpowiedz, że nie. Ale czy uprania nas
                      to do zaprzestania nauczania filozofii na Uniwersytecie tylko z
                      powodu nasycenia rynku? Czy wiedza budowana tysiące lat miałaby
                      przestać istnieć tylko dlatego, że przemysł jej nie potrzebuje?
                      Oczywiście miło jest widzieć związek między nauka a pieniędzmi, ale
                      w tym wszystkim nie tylko o to chodzi. Liczy sie tez pasja
                      odkrywania czegoś nowego. Czasami błądzenia, które samo w sobie też
                      jest odkrywaniem…. O to w tym wszystkim chodzi.

                      pzdr


                      • pracownik_lubuskie Re: Każdy towar, który kupujesz powstał na podsta 01.10.08, 22:47
                        Witam zadowolony :-) Watek powiazania nauki z przemyslem wyplynal w
                        trakcie dyskusji. Nie twierdze, ze uniwersytet jest dla przemyslu
                        czy odwrotnie albo, ze jedno bez drugiego nie moze istniec.
                        Stwierdzilem tylko, ze w krajach wysoko rozwinietych takie
                        powiazanie jest czyms naturalnym. I pozwala ono nie tylko
                        funkcjonowac uczelni, prowadzic badania itd ale rowniez ksztalcic na
                        kierunkach takich jak wspomniana przez Ciebie filozofia. O pasji
                        odkrywania tez moge cos powiedziec bo ladnych pare lat spedzilem na
                        tym zajeciu ale zycie wkoncu sprowadzilo mnie na ziemie i kazalo
                        zajac sie czyms moze mniej fascynujacym ale bardziej dochodowym :-)
                        Czy tego chcemy czy nie z czegos trzeba zyc...
                        Pozdrawiam :-)
              • Gość: Nauczyciel Re: Każdy towar, który kupujesz powstał na podsta IP: *.uz.zgora.pl 02.10.08, 15:41
                To rzeczywiście jakiś stek bzdur formułowanych bez zastanowienia przez
                ignoranta. Od kiedy (w gospodarce kapitalistycznej - a w takich realiach od
                dłuższego czasu już żyjemy) uczelnie państwowe dbają o jakość produktów
                wypuszczanych na rynek przez prywatne firmy? Mogą one co najwyżej zlecać takie
                prace odpowiednim instytucjom, albo tworzyć własne zespoły badawcze. Obniżanie
                kosztów produkcji i podnoszenie jakości towarów mieści się w strategii danej
                firmy a nie uczelni, która co najwyżej przyszłych menedżerów i kierowników
                jednostek badawczych może do tego przygotować. Oczywiście cała te sfera jest
                konsekwencją prowadzonych badań, rozwoju technologii, etc., ale korzystać z niej
                (efektywnie) mogą jedynie wykształceni ludzie a nie dowolny reprezentant naczelnych.
              • Gość: aaaaaaaaaa Re: Każdy towar, który kupujesz powstał na podsta IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 02.10.08, 17:57
                Jesteś idiotą, ser.
                Większość nowych technologii powstała na uczelniach wyższych tyle, że dotowanych
                10x wyżej niż nasze (a czasem, jak MIT jeszcze wyżej). Dam tobie stówę (i to nie
                w tysiącach, czy w wyższych nominałach liczone) i zrób z tego porsche!!!
                Zobacz też ilu polskich naukowców pracuje na zachodnich uczelniach i publikuje w
                zachodnich czasopismach - znaczy dla nich jesteśmy dobrzy.
          • Gość: Nauczyciel Re: Komu potrzebne są te Twoje "publikacje naukow IP: *.uz.zgora.pl 02.10.08, 15:29
            Wreszcie pan "ser" się ujawnił. To po prostu ignorant. Pół (może: ćwierć)
            inteligent. Studia zna albo z opowiadań w pubie, albo prześlizgnął się przez nie
            spisując notatki kolegów. Chce "wdrażania", choć sam dokładnie nie wie, coby to
            miało być. Oczywiście z badań filologów klasycznych, czy etnologów nie powstaną
            nowe modele pomp, a wykład z etyki nie poprawi funkcjonowania sprzętu
            gospodarstwa domowego. Lecz nie oznacza to przecież, że w ogóle należy
            zrezygnować z kształcenia w zakresie wykraczającym poza jakąś praktyczną
            użyteczność, przydatność, czy innowacyjność (musielibyśmy z uniwersytetów
            wyrzucić większość przedmiotów humanistycznych, a może i artystycznych).
            Ciekawe, cóż takiego "użytecznego" zdziałał pan "ser" poza marnotrawieniem czasu
            (swojego?, firmy która go zatrudniła?) na forach internetowych)?
          • Gość: nauczyciel Re: Komu potrzebne są te Twoje "publikacje naukow IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 02.11.08, 20:52
            A gdzie są te laboratoria? a skąd się wzięli pracownicy w nich czy
            aby nie studiowali wcześniej?
            Drugiego takiego tepego internatury jak ser próżno szukać.
            Kompleksy i tyle.
      • Gość: gosć Re: Nie gadaj głupot IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 02.11.08, 20:48
        nie pie... nie pracowałeś na uczelni więc nie wiesz
    • sendivigius Re: Rektor pokazuje pensje swoich wykładowców 30.09.08, 21:57
      "Dodatkowo 70 proc. samodzielnych pracowników, czyli z tytułem
      doktora habilitowanego i profesora pracuje na innych uczelniach,
      podobnie 30 proc. adiunktów i 15 proc. asystentów."

      W USA za to dostaliby dyscyplinarke i dodatkowo rektor za brak
      nadzoru, a jesli uniwerstytet bylby stanowy to tez polecial by
      odpowiedni sekretarz (=minister).

      To jawne okradanie budzetu panstwa Polskiego juz nie tylko nie budzi
      sprzeciwu ale jest przedmiotem do dumy - jak to widac z postawy
      samego rektora.
      • Gość: Murina Re: Rektor pokazuje pensje swoich wykładowców IP: *.pix-umcs.lubman.net.pl 01.10.08, 08:20
        Ale prawo w Polsce jest inne i i 2 etacie pracownicy tylko informują
        swojego pracodawce- rektora, dopiero na kolejne musza mieć zgode....
        oni sobie krzywdy zrobić nie dzadzą- dodam tylko ze ci co maja na
        uczelni juz "górke" to tez pracują na innch uczelniach- wiec to sie
        pokrywa i są osoby któe zarabiają z nauczania (nie mówmy o nich
        naukowcy- bo z tym nie mają nic wspólnego) jak dobry prezes
      • Gość: ser Oczywiście. Kradną naszą forsę z budżetu państwa IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 01.10.08, 15:07
        Nawet sie nie wstydzą.
    • Gość: Jerzy Rektor pokazuje pensje swoich wykładowców IP: *.ssp.dialog.net.pl 30.09.08, 22:11
      a wszystkie "fuchy" panów asystentów, pisanie prac studentom przez
      kalkę?...asystenci z pensją 1200 zł pobudowali domy..jak? nie
      narzekajcie . A doktorzy prowadzący własną firmę? cały dzień na
      terenie województwa , kiedy pracują ?...wymienić nazwiska?
      • Gość: ziutek Re: Rektor pokazuje pensje swoich wykładowców IP: *.ztpnet.pl 30.09.08, 22:17
        > terenie województwa , kiedy pracują ?...wymienić nazwiska?

        Tak. Spelnij swoj obywatelski obowiazek.
      • pracownik_lubuskie Re: Rektor pokazuje pensje swoich wykładowców 01.10.08, 10:49
        Wymien. Chcialbym wiedziec jaki asystent wybudowal sobie chate za
        uczelniana pensje.
    • Gość: Fizyk Re: Rektor pokazuje pensje swoich wykładowców IP: *.ztpnet.pl 30.09.08, 22:14
      Rektor zapomniał również wspomnieć o braku podwyżek przez ostatnie lata. Pensje
      wręcz obniżono na skutek zwiększenia pensum godzin dydaktycznych dla asystentów
      i adiunktów. Kolejnym sposobem oszczędzania na młodej kadrze jest wprowadzenie
      sztucznej bariery awansu w postaci dodatkowego egzaminu z języka obcego dla
      przyszłych adiunktów. Wszystko, zgodnie z wyświechtanym powiedzonkiem, ma niby
      mobilizować do naukowego rozwoju, a w rzeczywistości doprowadzi do odpływu co
      bardziej wartościowych młodych naukowców. Panie Rektorze, daj Pan spokój...
      • Gość: lok Re: Rektor pokazuje pensje swoich wykładowców IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 30.09.08, 22:50
        Osękowski sam ledwo duka po angielsku i to z kartki, a innych przymusza do
        dodatkowych egzaminów z języka i jeszcze oferuje pracę na trzy lata dla nowych
        adiunktów!! a jak oni mają wziąć kredyt by móc w ŻYCIU na nogi stanąć? to już
        ch... go obchodzi!
      • Gość: anty nieuk Re: Rektor pokazuje pensje swoich wykładowców IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 02.11.08, 20:54
        egzamin z języka obcego był od zawsze, kolejny nieuk na forum
    • Gość: ?p? Re: Rektor pokazuje pensje swoich wykładowców IP: *.uz.zgora.pl 30.09.08, 23:34
      No i nikt nie wspomina o "niekolidujacych" przypadkach laczenia funkcji (wysokich!) na innych uczelniach w regionie (czyli jakby nie patrzec u konkurencji) z (rownie wysokimi !) funkcjami na UZ. Czy gdzies poza Polska jest mozliwe bycie dyrektorem / profesorem / kierownikiem / ... na uczelni A i jednoczesnie dyrektorem / profesorem / kierownikiem / ... na uczelni B. A pracownicy "z przemyslu" wykladajacy chyba tylko po to aby "reklamowac" swoje firmy. Bo z dydaktyka to niewiele ma wspolnego.

      Szanowny Panie Rektorze, TU jest problem.
      • Gość: G Astronom Re: Rektor pokazuje pensje swoich wykładowców IP: 78.8.223.* 30.09.08, 23:42
        To trzeba mieć talent i pomyślunek zeby samemu się tak wystawić jak szanowny JM.
        • Gość: olo Re: Rektor pokazuje pensje swoich wykładowców IP: *.ztpnet.pl 01.10.08, 19:40
          Racja to nie było zbyt marketingowe hi hi :)
      • Gość: studentka Re: Rektor pokazuje pensje swoich wykładowców IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 01.10.08, 08:39
        studiowałam najpierw politologię PWSZ w Wałbrzychu, której dyrektorem była profesor Nitschke (zastępcą był dr Michalak). Przeniosłam się na UZ, a tu dyrektorem instytutu jest ta sama pani a zastępcą ten sam pan.
        wątpie by ci państwo mało zarabiali.
        • pracownik_lubuskie Re: Rektor pokazuje pensje swoich wykładowców 01.10.08, 11:13
          Ci Panstwo pewnie nie ale mowisz o dr hab a nie o calej rzeszy
          asystentow i adiunktow na UZ. A rektor przeciez napisal ze sa i tacy
          ktorzy zarabiaja ponad 100 tys. rocznie :-) Sam pewnie tez sie do
          nich zalicza...
    • Gość: zg Re: Rektor pokazuje pensje swoich wykładowców IP: *.multimo.gtsenergis.pl 30.09.08, 23:45
      Nikt Ci nie każe pracować na UZecie. Idź do Castoramy!
      • Gość: Nauczyciel Re: Rektor pokazuje pensje swoich wykładowców IP: *.uz.zgora.pl 02.10.08, 16:44
        A kto, jełopie, będzie wyciągał Twoje dzieci z intelektualnej zapaści? Białorusini?
    • Gość: Gość: Re: Rektor pokazuje pensje swoich wykładowców IP: *.ists.pl 01.10.08, 00:00
      Bardzo słuszny wpis.
      Jeszcze bym dodał, że na wszystkich polskich uczelniach łamana jest
      aktualna ustawa o szkolnictwie wyższym, w postaci nielegalnego
      zasiadania w senatach i radach wydziałów osób, które dawno utraciły
      bierne prawa wyborcze / z uwagi na wiek emerytalny/. Niektóre z tych
      osób są nawet nadal zatrudnione jako nauczyciele mianowani w
      uczelniach państwowych, chociaż jest to również rażące naruszenie
      ustawy. Ponadto znam osobiście przypadek, że na jednej z krakowskich
      uczelni, kierownikiem zakładu jest "profesor", który
      został "profesorem" z czerwonego nadania. Prawdopodobnie nie jest
      nawet magistrem, jego wykłady polegają na odczytywaniu kserokopii z
      encyklopedii, które sobie przygotowuje w uczelnianym punkcie ksero.
      Facet w ogóle nie potrafi posługiwać się jezykiem naukowym, każdy,
      kto ma stycznosć z jego dziedziną od razu wyczuwa, że jest to
      totalny ignorant i nieuk. Studenci ostatnio ocenili go jednogłośnie
      niedostatecznie - jako najgorszego profesora na uczelni. Podobnie
      jak państwowa komisja akredytacyjna. Facet nie ma zielonego pojęcia
      o dziedzinie w której jest rzekomym specjalistą - o pedagogice. Ale
      ma plecy w centrali, załatwia jakieś potężne granty dla
      pseudonaukowców, et cetera. Jego nazwisko widnieje w różnych
      publikatrorach jako autora rzekomych 28 monografii. Tymczasem
      okazuje się, że oprócz 3 broszurek monografie te pisał kto inny.
      Pisała o tym facecie GW kilka lat temu, gdy był, a jakże inaczej -
      rektorem pewnej uczelenki w Bydgoszczy która zasłyneła gdy jedemu z
      jej profesorów wpadł był do szklanki z herbatą "nowy nieznany
      gatunek owada".. Ilu takich "profesorów" debili jest w Polsce i kto
      ich wreszcie zlustruje???
      • repsaj Re: Rektor pokazuje pensje swoich wykładowców 01.10.08, 00:12
        To wszystko to tylko wierzchołek uczelnianej góry lodowej wartej bliższego
        przyjrzenia się.
        • Gość: Zośka Re: Rektor pokazuje pensje swoich wykładowców IP: *.uz.zgora.pl 01.10.08, 12:09
          Brawo , bardzo słuszna uwaga !!!!!!!!!!!!!!!!
    • Gość: ex_asystent Rektor pokazuje pensje swoich wykładowców IP: *.internetdsl.tpnet.pl 01.10.08, 00:30
      Praca na uczelni to zaszczyt, prestiż, itp. dyrdymały to relikty PRL-
      u czemu JM dalej hołduje. Co do pensji to "Profesorowie" nawet nie
      wiedzą ile asystent zarabia a właściwie mało ich to interesuje dla
      nich ważne są ich zarobki. Uczelnia to typowy folwark z wszech
      panującym systemem feudalnym. Prof/dr hab bo takich tu większość =
      książe/magnat; reszta to w większości plebs (tania siła robocza). A
      co do rozwoju naukowego to nie oczekuj pomocy, a jak mimo wszystko
      osiągniesz swój mały sukces to i tak ci dokopią. Pozdro dla dotorów
      asystentów.
    • Gość: Kaczoland Atakuje Re: Rektor pokazuje pensje swoich wykładowców... IP: *.dhcp.embarqhsd.net 01.10.08, 02:42
      Coz... smutna prawda jest taka, iz w Polsce zazwyczaj zostaje sie profesorem w
      wieku 55 - 60 lat!
    • Gość: kalambury Re: Rektor pokazuje pensje swoich wykładowców IP: *.ztpnet.pl 01.10.08, 08:27
      Dodatkowo problem polega na tym, że aby zarabiać tyle ile jest podane w artykule
      koniecznych jest wiele nadgodzin, praca w weekendy i praca na innych
      stanowiskach. Niestety, efektem jest mało czasu na naukę. Z pensji podstawowej
      niestety nie da się żyć.
      • Gość: sansej Re: Rektor pokazuje pensje swoich wykładowców IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 01.10.08, 08:49
        pensji podstawowej? a ile masz tej podstawy? czy to podstawa asystencka czy adiuncka czy może profesorska?

        z podstawy asystenckiej, kiedy dostajesz na rękę jakieś 1200 zł, jest trudno - rektor jeszcze cię skasuje za hotel asystencki, który z definicji powinien być tani, ale taki nie jest. bulisz jak na wolnym rynku - mieszkanie studenckie byłoby tańsze. musisz kupić jedzenie, proszki do prania i inne pierdoły. ale zwykle, kiedy zorientujesz się, ze nie wystarczy na to wszystko, to zwytczajnie idziesz przechlać forse w jeden dzień.

        z podstawy adiunckiej jest juz lepiej, bo to jakies 2000 na raczkę. tu możesz zaszaleć. zaczyna cię być stac na dziewczynę, bo masz forsę na to by ją zaprosić gdzieś na kolacje. przestajesz się więc masturboować - co robiłesz nieustannie będąc na żołdzie asystenckim - i w związku z tym masz wolne ręce. możesz zacząc pisac prace naukowe. możesz, ale tego nie robisz. dlaczego? bo nie masz biblioteki, gdyż ta uniwersytecka jest zaopatrzona w broszurki z lat 60 - czyli aby dowiedzieć się co tam w nauce, to musisz ruszyć w świat, do prawdziwej bibliteki. a na to ciebie nie stać.

        dopiero gdy masz pensje profesorską, a jeszcze lepiej, gdy otrzymałeś jakaś intratną synekurę od magnificencji, który pewnie dał tobie jakiś etacik kierowniczy (jesteś kierownikiem zakładu), to masz juz forsę na wyjazdy, na wódkę, na kredyciki, na to by sie zajmowac nauką. ale oczywiście wówczas tego nie robisz, bo po jaki cil sie męczyć. nie bez znaczenia jest fakt, że habilitację zrobiłeś szantażując komisję jakimś samobójstwem, a z języków obcych najlepiej znasz język polski. siedzisz, pierdzisz w stołeczek, głaskasz łaskawą rąsię rektora i od czasu do czasu całujesz go w pupcie, by nie zapomniał jaki to jesteś wspaniały naukowiec.
      • Gość: emigrantka Re: Rektor pokazuje pensje swoich wykładowców IP: *.pools.arcor-ip.net 01.10.08, 08:49
        UZ to dno i bagno



        miasta.gazeta.pl/zielonagora/1,35182,3985912.html
    • Gość: Paula Rektor pokazuje pensje swoich wykładowców IP: *.ists.pl 01.10.08, 09:17
      Fakt, że zarobki asystentów i adiunktów w Polsce to ŻENADA. Ale jest też druga
      strona medalu. Pensum dydaktyczne = 220-240 godzin rocznie, samemu można sobie
      policzyć, jak to się ma do 40-godzinnego tygodnia pracy np sprzedawcy w
      Castoramie. Zaraz się odezwą głosy, że prowadzący musi się przygotować do zajęć,
      poprawiać kolokwia, egzaminy, itp. Nie wierzę, żeby prowadzący wiele lat ten sam
      przedmiot przygotowywał się do każdej godziny zajęć... Kolokwia / egzaminy
      poprawia się raz na semestr. I pojawia się tu pytanie: co zrobić z taką ilością
      czasu? Prowadzić badania i pisać artykuły, ktoś odpowie. Uczelnie polskie,
      niestety, nie stawiają wymogu publikacji w renomowanych czasopismach
      międzynarodowych. Wystarczy byle jaka publikacja w tzw "zeszytach naukowych"
      których nikt nie czyta. To jest nie do pomyślenia na zachodzie - tam trzeba
      wykazać sie publikacjami w odpowiednich czasopismach recenzowanych. A iluż
      polskich naukowców stara się o udział w projektach badawczych, np finansowanych
      z unii europejskiej? W całej Europie naukowcy utrzymują się z tych projektów,
      tylko w Polsce lepiej jest narzekać na niskie pensje, zaś co bardziej
      "przedsiębiorczy" klepią zajęcia na kilku uczelniach, co oczywiście przekłada
      się na coraz niższy poziom nauki... biorąc pod uwagę taką jakość polskich
      "naukowców" można się zastanawiać, czy te pensje nie są do tego adekwatne...
      • Gość: sansej Re: Rektor pokazuje pensje swoich wykładowców IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 01.10.08, 09:43
        nienienie i jeszcze raz nie. pensum dydaktyczne to pensum dydaktyczne. oprócz tego każdy pracownik przynajmniej teoretycznie zobligowany jest nadzwyczajnym rozporządzeniem rektora do bycia przynajmniej 3 dni w tygodniu dostępnym dla studnetów. dodatkowo każdy pracownik spędza jeszcze czas na tzw. konsultacjach - czyli marnuje czas siedząc i czekając na studentów, którzy chcieliby się czegos dowiedziec. czesto jednak studenci przychodza wówczas, gdy mają coś do zaliczenia - zatem konsultacje są stratą czasu.
        bo czas, droga Paulo, to niesłychanie cenna rzecz, którą pracownicy naukowi marnotrawić powinni na popychanie kół zębatych nauki do przodu. każdy bowiem pracownik naukowy rozliczany jest z dorobku naukowego - czyli z pisania uczonych tekstów. oczywiście starzy wyjadacze robią to tak, że dublują swoje teksty - jeden i ten sam kawałek publikuja pod różnymi tytułami. zobacz sobie sama:
        forum.gazeta.pl/forum/72,2.html?f=73&w=85355987&v=2&s=0
        pracownikowi się za to jednak nie płaci, od niego się wymaga! ale jak tu sprostać takim wymaganiom kiedy nie ma się szmalu na badania naukowe? ano robi się, to co się robi - czyli nic się nie robi i tylko udaje się, że się robi, albo robi się tzw. sieczkę - czyli pisze gniociki o zerowej wartości poznawczej - jak choćby sławna publikacja o bazalcie drogowym w woj. lubuskim, która popełnił szefu Solidaruchów z UZ.
        • Gość: Paula Re: Rektor pokazuje pensje swoich wykładowców IP: *.ists.pl 01.10.08, 10:09
          Sansej, na której uczelni pracownik jest zobligowany do bycia 3 dni w tygodniu
          dostępnym dla studentów? Ja też pracuję na uczelni, i nie jestem zobligowana do
          spędzania tam 3 dni, mimo to spędzam tam dużo czasu, pisząc artykuły, prowadząc
          badania i właśnie odpracowując dyżur. NO ok, powiedzmy że Wasza uczelnia ma taką
          politykę, że musicie tam być 3 dni. Jednakże, czy te 3 dni to nie może być czas
          zajęć i dyżurów? Czyżby rektor bronił Ci również dostępu do komputera w czasie
          przerw między zajęciami? Masz stać "na baczność" czekając na studentów? Nie
          możesz "zbijać czasu" pisząc np. artykuł, zamiast bezczynnie siedząc "marnować
          czas"? A co do finansowania badań naukowych, to napisałam o tym w poprzednim
          poście... podam Ci przykład, mój kolega pracuje na uczelni w Danii, i tam każdy
          wykładowca ma OBOWIĄZEK napisania i złożenia co najmniej 2 wniosków o
          finansowanie badań naukowych rocznie, że nie wspomnę o artykułach naukowych do
          renomowanych czasopism... właśnie z różnych programów (wiele z nich - z UE) idą
          środki na finansowanie badań... tyle, że trzeba włożyć trochę wysiłku żeby
          napisać projekt, przede wszystkim zaś tzreba dobrze uzasadnić sensowność
          własnych badań - ale cóż, prawo selekcji naturalnej...
          • Gość: sansej Re: Rektor pokazuje pensje swoich wykładowców IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 01.10.08, 11:50
            te 3 dni bycia dostępnym dla studentów, to Osękowski wykombinował po to, żeby sprawiać wrażenie walki o "jakość kształcenia". w zasadzie, to tym zapisem uwala się pracowników, którzy sa z pewnych względów "niewygodni". im się podsuwa pisemko pod nos z odpowiednim paragrafem i informuje, że jeżeli się nie będzie go przestrzegać, to wyleci się na zbity pysk. marnuje zatem się czas siedzac w kanciapie i czekając na studentów.
            co do internetu i "zasobów wiedzy z google" - są dziedziny badawcze, w których owa googlowska wiedza jest bezuzyteczna droga paulo. czy jesteś sobie to w stanie wyobrazić?
            cmoook!
            • Gość: Paula Re: Rektor pokazuje pensje swoich wykładowców IP: *.ists.pl 01.10.08, 12:24
              Czy ja Sansej gdzieś napisałam o "zasobach z Googla" wystarczających do
              prowadzenia badań albo napisania artykułu? U nas na uczelni, niestety, też nie
              ma dostępu do wszystkich baz danych (np. Elsevier, Medline). CO więc robie:
              poświęcam 1-2 dni na siedzenie w bibliotece i ściąganie wszystkich potrzebnych
              mi artykułów na pendrive'a. Biorę te artykuły potem na uczelnię i tam z nich
              korzystam, czekając "czynnie" na studentów. Jak się chce to wszystko się da.
              • Gość: sensej Re: Rektor pokazuje pensje swoich wykładowców IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 01.10.08, 12:32
                paulo, paulo. czy jesteś sobie w stanie wyobrazić dziedzinę badań, w której internet jest nieprzydatny? czy jesteś sobie w stan ie wyobrazić taki rodzaj naukowości, w której liczy się ksiązka i to taka, ktgórej nie można ani kupić, ani pożyczyć, tylko przeczytać na miejscu? innymi słowy: kartkowania a nie żadne ściąganie plików (ciekawe jak sobie radzisz z kwestia praw autorskich, bo ja miałbym pewne zastrzezenia, gdyby ktoś moje książki sciągał sobie z internetu - ale zdaje się jeszcze do mnie ten wasz duch postępu nie dotarł :) )
              • bi0r Re: Rektor pokazuje pensje swoich wykładowców 01.10.08, 14:13
                I tak powinno być, ale często do tych naukowych "obowiązków" dochodzi jeszcze
                wiele innych nienaukowych tak, że na życie rodzinne już nie ma czasu a zresztą
                środków też ;).

                Ps: A na UZ jest między innymi Elsevier, także jakby co .. ;)
            • repsaj Re: Rektor pokazuje pensje swoich wykładowców 01.10.08, 22:43
              Pewnie dlatego wymyślił te jakieś trzy dni aby audytor dał mu spokój i nie
              wykazywał,że nauczyciele akademiccy przychodzą do pracy tylko na godziny
              wynikające z obowiązującego ich pensum. Wykładowcy nie pracują naukowo,
              adiunktów kariera kończy się bardzo często z doktoratem. Nie do ruszenia - ZUS
              jest i korzystają na tym uczelnie niepubliczne które mimo zakazu konkurencji
              sami powołali i czerpią zyski. UZ /jak wynika z postów/ jest dobrym przykładem
              uczelni skostniałej o systemie feudalnym. Na szczęście świat się zmienia,
              powolutku ale musi. Jak zaczyna brakować kadry do parametryzacji i algorytmu to
              brakuje pieniędzy i wtedy trzeba iść po rozum do głowy i zadbać o kadrę.
      • Gość: kalambury Re: Rektor pokazuje pensje swoich wykładowców IP: *.ztpnet.pl 01.10.08, 11:14
        >Pensum dydaktyczne = 220-240 godzin rocznie, samemu można sobie
        > policzyć, jak to się ma do 40-godzinnego tygodnia pracy np sprzedawcy w
        > Castoramie. Zaraz się odezwą głosy, że prowadzący musi się przygotować do zajęć

        Przedmioty zmieniają się, a niektóre trzeba uaktualnić co roku ze względu na
        intensywny rozwój w danej dziedzinie nauki, konsultacje z dyplomantami potrafią
        zabrać również dużo czasu. Prowadzenie z zaangażowaniem, interesujących
        wykładów, laboratoriów, ćwiczeń jest męczące dlatego na takim poziomie
        wyznaczone jest pensum bo jeżeli nie to w sumie ustawodawca mógłby zarządzić
        wykonywanie tych zajęcia przez 8 godzin dziennie. Co ciekawe na zachodnich
        uczelniach te wymagane pensum najczęściej jest mniejsze niż w Polsce. Niestety
        pensum nie pozwala przeżyć, więc trzeba szukać dodatkowych źródeł utrzymania.

        >W całej Europie naukowcy utrzymują się z tych projektów,
        > tylko w Polsce lepiej jest narzekać na niskie pensje, zaś co bardziej
        > "przedsiębiorczy" klepią zajęcia na kilku uczelniach, co oczywiście przekłada
        > się na coraz niższy poziom nauki... biorąc pod uwagę taką jakość polskich
        > "naukowców" można się zastanawiać, czy te pensje nie są do tego adekwatne...

        Ale czy asystent, adiunkt może sobie napisać samodzielnie duży projekt? Przecież
        to musi być większy zespół kierowany przez Profesorów a asystenci i adiunkci
        mogą sobie jedynie wyjechać na zachód i brać udział w projektach, które wygrały
        zachodnie zespoły.
      • pracownik_lubuskie Re: Rektor pokazuje pensje swoich wykładowców 01.10.08, 11:24
        Gość portalu: Paula napisał(a):
        No to jeszcze raz wlacze sie do dyskusji.

        Nie wierzę, żeby prowadzący wiele lat ten sam przedmiot
        przygotowywał się do każdej godziny zajęć...

        Do kazdej moze nie ale co roku cos sie zmienia (a przynajmniej
        zmienialo za moich czasow) za sprawa naszego kochanego Ministerstwa.

        Kolokwia / egzaminy poprawia się raz na semestr.
        A to ciekawostka przyrodnicza. Egzaminy moze tak ale kolokwia robi
        sie znacznie czesciej. Miedzy innymi po to zeby zmotywowac studentow
        do pracy.

        A iluż polskich naukowców stara się o udział w projektach
        badawczych, np finansowanych z unii europejskiej? W całej Europie
        naukowcy utrzymują się z tych projektów, tylko w Polsce lepiej jest
        narzekać na niskie pensje.

        I tu Cie zaskocze - wielu a nawet bardzo wielu. I wielokrotnie
        granty tez sa przyznawane. Tylko musialabys wiedziec co sie z nimi
        pozniej dzieje. Ale skoro nie wiesz to ja Ci wytlumacze. Z grantu w
        wys. 30 tys. 15 tys bierze kierownik (z reguly prof lub dr hab),
        kolejne 5 tys kosztuje obsluga administracyjna (w koncu oni tez
        musza cos zarobic co akurat nie jest dziwne skoro robia cos co nie
        lezy w zakresie ich obowiazkow), kolejne 5 tys przeznaczane jest na
        zakup sprzetu/ materialow itp niezbednych do zrealizowania grantu a
        ostatnie 5 tys jest dzielone na 10 asystentow i adiunktow za pol
        roku (albo i rok ich ciezkiej pracy). To tyle na temat.
        • precz123 Rektor nie pokazuje pensji swoich wykładowców :) 01.10.08, 12:27
          A Pan Rektor nie powiedział o wielu rzeczach. A mianowicie:
          1. Prace dyplomowe - komisje nie dostają za obrony pieniążków - praca
          charytatywna czyli w pensum
          2. Za recenzje prac studentów też nie ma nic - praca charytatywna czyli w pensum
          3. Za prowadzenie kół naukowych nie ma nic - praca charytatywna czyli w pensum
          4. Przygotowanie programów przedmiotów, studiów oraz materiałów do laboratoriów
          dydaktycznych (także sprzętu) - praca charytatywna czyli w pensum.
          5. Za studia zaoczne rektor płaci raz na rok akademicki, przez resztę roku
          trzyma nasze pieniądze na lokatach i nimi obraca.

          Czyli pojęcie pensum jest bardzo szerokie :)


          A teraz o czasie przygotowywania materiałów i o samych materiałach:
          90% materiałów jest przygotowywane w formie elektronicznej - każdy wie ile czasu
          zajmuje przygotowanie wykładu który zawiera 40-50 slajdów (a wykładów w
          semestrze 15 lub 30 godzin z jednego przedmiotu).
          Co do zmian materiałów - dokonywane są nie raz na rok ale prawie co semestr.
          Proszę też zapytać ile siatek zajęć jest na danym kierunku - tylko w
          Dziekanatach jeszcze się w tym w 100% orientują na którym roku są jakie
          przedmioty, tyle jest zmian w programach i przedmiotach.

          Płace - Pan Rektor matematykiem nie jest tylko historykiem więc nie zauważył - a
          może to zostało zrobione celowo - podział na przedziały zarobków delikatnie
          rzecz ujmując lekko zmanipulowany. Bardzo sprytne posunięcie :) Dlaczego?

          proszę popatrzeć na przedziały
          10-20 tys. zł - 47 - przedział 10tys
          20-30 tys. zł - 131 - przedział 10tys
          30-50 tys. zł - 311 - przedział 20tys - ile osób zarabia bliżej 30tys?
          50-80 tys. zł -353 - przedział 30tys - ile osób zarabia bliżej 50 tys?

          Dlaczego przedziały nie są równe? Podziały zostały zrobione niezgodnie z
          zasadami przedstawiania danych. Kwoty także obejmują nadgodziny i nagrody oraz
          dodatki stażowe i funkcyjne. Podstawowe pensje dla asystenta, adiunkta i
          profesora są na poziomach minimalnych określonych przez ministerstwo.

          Potwierdzam też, że odchodzi z UZ bardzo dużo asystentów i adiunktów i
          profesorów także - gdyż "na zewnątrz" lepiej płacą - patrz np. Castorama.
          • lewy_bez_druzyny Re: Rektor nie pokazuje pensji swoich wykładowców 01.10.08, 22:04
            ... nie pokazuje pensji swoich wykładowców a cała reszta pracowników
            dydaktycznych, naukowo technicznych i administracyjnych to okupacja
            dolnej granicy widełek, na stanowiskach poniżej kwalifikacji np.
            doktor jako asystent, z wyższym wykształceniem i stażem pracy na
            stanowisku referenta, kierownik z pensją podwładnego porządkowego
            lub sprzątaczki itd.

            isip.sejm.gov.pl/servlet/Search?todo=file&id=WDU20062511852&type=2&name=D20061852.pdf



            "Kilkunastu zarobiło nawet powyżej 150 tys. zł" z takim funkcyjnym +
            kilka innych fuch na UZ to chyba niezbyt trudne?

            isip.sejm.gov.pl/servlet/Search?todo=file&id=WDU20070980650&type=2&name=D20070650.pdf

            P.S.
            Za co dostają, co roku nagrody organizacyjne "kierownicy" UZ?
            Za wyrzucanie do kosza podań pracowników o podwyżkę?
          • Gość: kalambury Re: Rektor nie pokazuje pensji swoich wykładowców IP: *.ztpnet.pl 01.10.08, 22:28
            Taka niewielka różnica 30tys czy 50 tys rocznie ;).
            • Gość: popiel Re: Rektor nie pokazuje pensji swoich wykładowców IP: *.ztpnet.pl 01.10.08, 22:32
              Ja zarabiam w przedziale od 20.000 do 200.000 rocznie :) niźle co:)?
        • Gość: Paula Re: Rektor pokazuje pensje swoich wykładowców IP: *.ists.pl 01.10.08, 12:34
          30 tys to mówisz chyba o grancie tzw promotorskim, ew. małym grancie własnym
          finansowanym przez MNiSW, a nie europejskim. Dobrze wiem, co się z grantami
          dzieje - sama mam ich kilka, w tym europejskie. Granty krajowe to żadne
          pieniądze, biorąc pod uwagę koszty administracji, itp. Zresztą kto granta za 30
          tysięcy dzieli pomiędzy 10 asystentów / adiunktów? Człowieku, bez przesady... a
          asystent / adiunkt jak najbardziej mogą samodzielnie napisać granta lub jak są
          dobrzy - włączyć się do konsorcjum zagranicznego - biorąc udział w jakimś dużym
          projekcie jako partner polski - i otrzymując z tego tytułu wynagrodzenie (no ale
          kłania się znajomość języka...). A nie czekać, aż profesor / kierownik zakładu
          czy katedry coś załatwi... Nie mówię, że jest to łatwe i lekkie, no ale kto
          powiedział, że ma być...
          • pracownik_lubuskie Re: Rektor pokazuje pensje swoich wykładowców 01.10.08, 13:46
            Musialabys Paula przeczytac jeszcze raz ze zrozumieniem. To po
            pierwsze. A po drugie klania sie znajomosc jezykow, w tym polskiego.
            O ile wiem slowo grant odmienia sie grantu a nie granta ale
            niewazne...
            Otoz, tytulem wyjasnienia, kwota przeze mnie podana byla kwota,
            ktora akurat przyszla mi do glowy. Chcialem pokazac proporcje tego
            jak dzielona jest kasa bez wzgledu na to jaka jest wysokosc
            przyznanych srodkow. I nie chodzilo tu bynajmniej o grant
            promotorski. Problem polega na tym, ze ludzie na stolkach (czytaj
            profesorowie i dr hab) za samo 'kierownikowanie' projektowi lub jak
            to sie tez ladnie nazywa firmowanie go swoim nazwiskiem biora
            wiekszosc kasy w porownaniu do tego co zostaje na inne cele. Tak
            jest, bylo i bedzie w naszym kraju miedzy innymi dlatego, ze blizej
            nieznanemu doktorowi X nie zostanie przyznany grant nawet na Bog wie
            jak innowacyjne badania jesli nie bedzie stalo 'za nim' kilka
            nazwisk z prof przed nimi. Nie ma to nic wspolnego z inicjatywa
            wspomnianych prof i dr hab. Na UZ wiekszosc grantow robilo sie (i
            pewnie nadal sie robi) rekami asystentow i adiunktow) a smietanke
            (czytaj kase) spijala tzw 'elyta' czyli panowie na stolkach z prof
            lub dr hab przed nazwiskiem.
            Co do tego, ze asystent moze samodzielnie napisac jak to ujelas
            granta (a scislej mowiac wniosek o grant) nigdy nie watpilem i nie
            watpie, sam za czasow asystenckich je pisalem. Problem polega na
            tym, ze zaden asystent i moze jeden na 100 adiunktow taki grant
            dostanie. Wiec nie wypisuj tu madrosci w stylu JM rektora bo ludzie
            majacy pojecie o sytuacji na UZ zabija cie smiechem.
            • Gość: Pani Re: Rektor pokazuje pensje swoich wykładowców IP: *.wroclaw.mm.pl 07.10.08, 20:02
              Ani grantu, ani granta. W zdaniach napisanych przez Paulę powinien być biernik (kogo, co?). I jest, ale stworzony na wzór odmiany męskoosobowej. A napisać, otrzymać i podzielić można grant, a nie "granta", a już tym bardziej nie "grantu" (to dopełniacz). ;-)
              • Gość: racjonalizator Re: Rektor pokazuje pensje swoich wykładowców IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 08.10.08, 12:43
                Tylew było głosów, ale niewiele z konkretnymi propozycjami. I jak
                zawsze skończyło się na walce o ortografię. Może jednak warto by się
                zastanowić jak poprawić nastroje i pensje pracowników, a na
                przyszłość unikać takich zagrań?
                Jeśli ktoś z rektoratu czy działu promocji, czy PR na uczelni (o ile
                taki jest) podpowiedział JM Rektorowi taki krok, to tę właśnie osobę
                powinien JM zwolnić jak najszybciej. W ten sposób pokazano bowiem,
                nawet zamanifestowano, że na UZ dzieje się źle. I po co? PRzecież to
                nie przysporzy uczelni niczego dobrego. Jeżeli bowiem publicznie
                zostało stwierdzone, że podwładni JM są niezadowoleni, to dlaczego
                zadowoleni mają być studenci? Oczywiście, zawsze, w każdym zakładzie
                pracy, są pracownicy, którzy sobie po kątach szepczą, jak to mało
                zarabiają i jak niezadowoleni są z kierownika, ale stwierdzając ten
                fakt publicznie i udostępniając źle skonstruowane statystyki na ten
                temat pogorszono obraz tutejszej i ogólnonaukowej biedy. Zarobki są
                rzeczywiście małe, ale przecież nikt o zdrowych zmysłach pozostając
                w nauce nie kieruje się zyskiem, w większości są to pasjonaci (choć
                jest też część kombinatorów, działają różne rodzinne i towarzyskie
                sploty itp. - jak wszędzie). Można to jednak rozwiązać, przynajmniej
                częsciowo. Niestety jednak na tych pasjonatach się żeruje i nie
                wynagradza solidnej pracy.
                Może warto więc zmienić nieco system wynagradzania pracowników
                naukowo-dydaktycznych?
                1) pojawiła się kiedyś propozycja, aby ci, którzy realizują jakieś
                projekty badawcze finansowane z zewnątrz (KBN czy inne) mieli
                obniżone nieco pensa, nawet symbolicznie, o 30 h. Spotkało się to z
                protestem władz, a przecież wielokrotnie JM apelował, aby pracownicy
                starali się o granty, finansowanie projektów itp. Skoro narzeka się,
                że mało osób robi takie rzeczy - czy nie warto ich zachęcić?
                Realizacja takich projektów podnosi prestiż uczelni, a ponadto,
                wiąze się z masą papierkowej roboty, pisania sprawozdań itp. - to
                zabiera czas. 30 godzin na tych kilkunastu może pracownikach to
                niewiele i budżet uczelni nie ucierpi!
                2) na uczelni jest system punktowania osiągnięć pracowników - czyli
                publikacji. Z tych punktów nic jednak nie wynika. Asystent czy
                adiunkt, który ma ich dużo nie dostaje większej pensji. A żeby mieć
                dużo punktów trzeba publikować w ważnych polskich czasopismach, a
                jeszcze lepiej w zagranicznych, wydawać książki. Czyli po prostu
                pracować naukowo. Ta działalność nie jest w ogóle wynagradzana
                finansowo, a przecież wystarczy przeliczyć punkty na pieniążki i
                wtedy bardziej pracowici będą zarabiać więcej. A teraz wszyscy
                dostają równo, czyli dolne widełki ministerialne, a pensa
                dydaktyczne też mają równe: górne widełki ministerialne.
                3) z innej beczki: słyszy się narzekania, że mało jest na UZ
                studentów. Częściowo to wina niżu demograficznego. Ale tylko
                częściowo. Gdzie dział promowania uczelni? Owszem była akcja (coś z
                busem w tytule), w którą społecznie (czyt: za darmo) zaangażowano
                studentów, ale objęła ona chyba tylko południową część województwa.
                Czy UZ reklamuje się gdzieś poza regionem? Nie jest uczelnią
                ponadregionalną, to prawda, ale trzeba przynajmniej mieć takie
                ambicje, a nie poprzestawać na rekrutowaniu młodzieży z okolicznych
                powiatów. Reklamował się u nas (chyba w wyborczej właśnie, w dodatku
                lokalnym) poznań (hasłem żeby studiować w prawdziwym mieście
                akademickim!), szczecin na plakatach (studiuj na zachodzie!), czy
                dział promocji UZ nie może zrobić czegoś podobnego?
                Życzę UZetowi jak najlepiej, są tu pracownicy, którzy prowadzą
                badania na poziomie europejskim, a niektórzy na światowym, są na uz
                takie dziedziny, wbrew chronicznym sceptykom. Niektórzy na szczęście
                dali się zrównać w dół, to oni powinni być promowani na uczelni,
                także finansowo. Bez nich UZ przepadnie w liczbie polskich uczelni,
                a Zielona Góra będzie się staczać do miasteczka powiatowego. Nie
                warto do tego dopuszczać.
          • Gość: kalambury Re: Rektor pokazuje pensje swoich wykładowców IP: *.ztpnet.pl 01.10.08, 13:47
            Człowieku, bez przesady... a
            > asystent / adiunkt jak najbardziej mogą samodzielnie napisać granta lub jak są
            > dobrzy - włączyć się do konsorcjum zagranicznego - biorąc udział w jakimś dużym
            > projekcie jako partner polski - i otrzymując z tego tytułu wynagrodzenie (no al
            > e
            > kłania się znajomość języka...). A nie czekać, aż profesor / kierownik zakładu
            > czy katedry coś załatwi... Nie mówię, że jest to łatwe i lekkie, no ale kto
            > powiedział, że ma być...

            Myślę, że akurat kwestia języka to najmniejszy problem. Problem w tym, że o
            swojej drodze rozwoju asystent czy też adiunkt czasami nie ma nic do powiedzenia
            a co dopiero o pisaniu własnych projektów.
            Ponadto nikt przecież poważnych pieniędzy nie przyzna pojedynczej osobie bo
            przecież asystent czy też adiunkt nie mają swoich zespołów. Pozostaje
            podłączenie się do zagranicznych zespołów co często wiążę się z wyjazdem i wtedy
            problem niskich zarobków jest rozwiązany ;).
          • pracownik_lubuskie Re: Rektor pokazuje pensje swoich wykładowców 01.10.08, 13:50
            I jeszcze jestem Ci winny odpowiedz na pytanie 'Kto granta za 30 tys
            dzieli na 10 ludzi?' - osoby, ktore na UZ pelnia role kierownikow
            projektow. I nie bardzo rozumiem dlaczego to podwazasz. Ja
            pracowalem na UZ i pisze to z wlasnego doswiadczenia. Jesli na
            uczelni, na ktorej pracujesz jest inaczej to mozesz sie tylko
            cieszyc.
            • Gość: Paula Re: Rektor pokazuje pensje swoich wykładowców IP: *.ists.pl 02.10.08, 11:05
              Mówiąc o grantach (podziale środków itp), odnosiłam sie do sytuacji ogólnie w
              Polsce (być może patrząc przez pryzmat mojej uczelni), a nie tylko na UZ. U nas
              np. bez problemu asystenci / adiunkci, którzy piszą granty, realizują je, i
              dostają z tego tytułu honorarium. I podtrzymuję to, co wcześniej powiedziałam:
              jeśli nie byłabym zadowolona z pieniędzy uczelnianych (wliczając wszystkie
              dochody), to by mnie już dawno na uczelni nie było...

              PS. Masz rację "pracowniku lubuskiego" (dobrze odmieniłam?), powinno sie pisać
              "grantU", nie "grantA". Mój błąd wynika z pośpiechu. Ale skoro masz na to czas,
              możesz sobie popoprawiać wszystkie błędy na tym forum - tak w ramach relaksu...
              widzę, że Ci to sprawia przyjemność...
              • pracownik_lubuskie Re: Rektor pokazuje pensje swoich wykładowców 02.10.08, 15:53
                Droga Paulo poprawianie bledow w Twoich postach nie wynika z
                nadmiaru czasu, jaki posiadam czy tez ogolnego znudzenia. Wypadaloby
                jedynie zanim zasugeruje sie innym nieznajomosc jezykow potrafic
                biegle wladac wlasnym jezykiem ojczystym. Pozdrawiam
      • Gość: aaaaaaaaaa Re: Rektor pokazuje pensje swoich wykładowców IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 02.10.08, 18:18
        Mylisz się Paula,
        rozliczani jesteśmy z punktów, a nie ze sztuk publikacji. Te w materiałach
        konferencyjnych i zeszytach naukowych są za 0 pkt. Tzw. czasopisma zachodnie to
        nic innego (w ogromnej większości przypadków) jak zeszyty naukowe ich uczelni -
        my pisząc tam tak naprawdę powinniśmy stanąć przed sądem za darmowe (a czasem
        jeszcze za opłatą za publikację) przekazywanie wyników wieloletnich badań,
        opłacanych przez podatników RP. A nam się za to jeszcze dziękuje w postaci
        wysokiej punktacji i prestiżu "prawdziwego naukowca".
        Przeczytaj jakieś czasopismo zachodnie porównując stopień szczegółowości i
        komplementarności artykułów polskich naukowców i tych z kraju rodzimego dla
        czasopisma. Wynik jest szokujący.
    • Gość: Kasia Rektor pokazuje pensje swoich wykładowców IP: 217.98.20.* 01.10.08, 12:26
      W Casto oprócz pensji dają ubrania, rozliczają nadgodziny, są elastyczni jeśli
      trzeba czasem zmienić godziny pracy i wogle jest ok. Szanują Cię. To prawda!!!

      Na UZ bywa stresująco, ale tez jest miło.

      Ludzie, ale kto porównuje ze sobą prace umysłowa z fizyczną????? dajcie na luz.
      Nikt nikogo do niczego nie zmusza. Nikt nikomu pistoletu do głowy nie przykłada.
      Każdą umowę można rozwiązać. Myślę, że problem leży nie w niskich zarobkach czy
      warunkach pracy... Tu chodzi o kompleksy. Materialiści nigdy nie będą zadowoleni
      z pracy. Ludzie zadowoleni z życia sami zdecydują czy chcą miec kontakt ze
      studentami i zarabiać 2000brutto czy byc asystentką szefa w prywatnej firmie,
      byc dyspozycyjnym i dostawać za to 5brutto. WASZ WYBÓR!!!!! I jedna i druga
      praca wymaga ukończenia studiów, więc o co chodzi????? dajcie spokój.....
      • Gość: sensej Re: Rektor pokazuje pensje swoich wykładowców IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 01.10.08, 13:19
        tak kasiu! tu liczy się misja, pozytywistyczny trud, praca u podstaw, kaganiec oświaty a tym, którym się to nie podoba kagańce na ryj.
        kasiu zadaj pytanie JM - czy mu się ta "mission impossible" włodarstwa uniwersyteckiego opłaca (wszak on jest ostatnim rektorem UZ - bo w 2012 r UZ zmieni się w akademię). bo jeżeli jego misja jest "impossible", to musi się chociaż opłacić i to dobrze. a kiedy już JM odpowie, to wówczas opowiadaj o misjach o powołaniu, o etosie zawodu.
      • pracownik_lubuskie Re: Rektor pokazuje pensje swoich wykładowców 01.10.08, 13:58
        Masz racje jesli chodzi o wybor. Kazdy ma do niego prawo i coraz
        czesciej pracownicy UZ tego wyboru dokonuja (jak juz slusznie ktos
        zauwazyl rowniez profesorowie, chociaz oni jak sadze bardziej z
        obawy o zdegradowanie UZ do rangi Akademii). Ja go juz dokonalem i
        nie zaluje. Tez mam kontakt z ludzmi, tez mnie szanuja, a zarabiam 3
        razy tyle co na UZ. I nie zastanawiam sie juz czy stac mnie na to
        zeby zabrac dziecko na basen czy do wesolego miasteczka albo czy
        bedzie mnie stac zeby wyslac dziecko na oboz czy kolonie.
        A kwestia etosu pracy nauczyciela, prestizu, o ktorym czesto
        wspomina JM (ja go jakos nie dostrzegalem)itd to jedno ale jak ktos
        kiedys powiedzial 'zycie to nie film' - zeby zyc trzeba miec za co.
        Etosem sie nie najem i nie nakarmie nim dzieci.
    • Gość: anka rektor ma racje IP: *.ac.tuniv.szczecin.pl 01.10.08, 12:49
      Tez pracuje na uczelni i jak slysze ze naukowcxy zarabiaja marne
      1900 to chce mi sie smiac - te marne 1900miesiecznie jest za 240 h
      w roku szkolnym czyli wychodzi okolo 80zł za godzine
      Reszta to dodatki, nagrody kilka razy w roku,bezosobowki,
      ponadwymiary,wysługi i dzialanosc gospodarcza na terenie uczelnii.
      Ludzie bez jaj. Dlatego tez starzy nie dopuszczaja mlodych i nawet
      nie chc isc na emerytury
    • Gość: mosqito być naukowcem IP: *.if-pan.krakow.pl 01.10.08, 13:43
      Rok temu wróciłem do Polski po doktoracie, zostałem przyjęty do
      placówki. Otrzymuję 1500zł podstawowej pensji. Nie mam dodatków. Mam
      dziecko. Może ktoś z szanownych Państwa mówiących o wygodnych
      posadkach naukowych powie mi jak naukowiec ma się utrzymać za te
      pieniądze? Nie piszę o dziadkach pierdzących w stołek, których nic
      już nie obchodzi, a którzy stanowią znaczny procent społeczności.
      Nie mogę szukać dodatkowej pracy. Dlaczego państwo polskie nie jest
      w stanie zapewnić ludziom, którzy są najlepiej wykształceni w kraju
      godnego życia. Otaczają mnie inteligentni, ambitni ludzie, którzy
      chcą być naukowcami. Chcą pracować więcej niż 8h dziennie, chcą
      przychodzić do pracy w weekendy, chcą prowadzić badania i
      publikować. Ale nie chcą, a za chwilę nie będą mieli możliwości,
      robienia tego za 1500zł! Nie piszcie mi o dodatkach, urlopach,
      grantach. Po 30 latach kształcenia się należy się im (nam) godna
      pensja! I nie piszcie mi o pensum. Każdy naukowiec chce przede
      wszystkim prowadzić badania naukowe, a zajęcia ze studentami to
      często pańszczyzna. W najszybciej rozwijających się krajach,
      naukowcy są opłacani średnio, ale godnie, bo wiadomo, ze to oni dają
      impuls rozwojowy. U nas ciągle jesteśmy w grupie najgorzej
      traktowanych przez państwo, a lepiej zarabiają górnicy, rolnicy,
      prawnicy i wszyscy (bez wyjątków!) pracownicy firm prywatnych po
      studiach. Ileż można!? Kiedy wreszcie wprowadzimy zasady rynkowe w
      nauce? Kontrakty terminowe dla wszystkich naukowców, z wyjątkiem
      najwęższej grupy uznanych w świecie profesorów! A jeśli nie będzie
      minimum publikacji na pewnym poziomie – dziękujemy, do widzenia! W
      ten sposób pozbędziemy się 45-letnich emerytów. A podniesienie
      pensji do standardu europejskiego (ok. 2000E dla asystenta/adiunkta)
      spowoduje, że nie będzie potrzeby zapieprzania na sześciu etatach,
      żeby godnie żyć. Mnie w tej chwili wystarcza tylko na jedzenie i na
      książki dla dziecka. I wierzcie mi, nie jestem idiotą, który by
      sobie nie poradził w innym zawodzie. Problem w tym, że ja chcę być
      NAUKOWCEM!
      • Gość: Paula Re: być naukowcem IP: *.ists.pl 01.10.08, 14:20
        Typowo roszczeniowa postawa - "należy mi się". Zacytuję: "Nie piszcie mi o
        dodatkach, urlopach,
        > grantach. Po 30 latach kształcenia się należy się im (nam) godna
        > pensja!" oraz "Nie mogę szukać dodatkowej pracy".
        Twoją postawę można podsumować tak: Nieważne, czy coś robię (a nie robię za dużo
        bo nie ma kasy na badania), nie chce mi pisać grantów, szukać dodatkowej pracy
        też nie - ale "się należy". Boże uchroń od takich "naukowców".
        • Gość: mosqito Re: być naukowcem IP: *.if-pan.krakow.pl 01.10.08, 14:53
          Pracuję przeciętnie od 9 do 17. Nie spędzam czasu na piciu herbatki,
          lecz na wykonywaniu eksperymentów. Na szczęście jestem w
          laboratorium, które stać na badania na pewnym poziomie, w
          odróżnieniu od reszty instytutu. Niedługo po przyjeździe złożyłem
          wniosek o grant na spore pieniądze, grant otrzymałem. Nie będę
          szukał dodatkowej pracy, ponieważ uważam, że naukowiec powinien być
          wynagradzany przez państwo za rzetelne wykonywanie swojej pracy. Nie
          wyobrażam sobie rzetelnego wykonywania pracy, jeśli jednoczesnie
          miałbym co wieczór dawać korepetycje, lub zasuwać do prywatnej
          uczelni. Podkreslam - rzetelnej pracy. Moja postawa nie jest
          roszczeniowa bardziej niż dowolnego pracownika, który za swoją pracę
          wymaga godnego wynagrodzenia. W tej chwili jestem wynagradzany
          gorzej, niż człowiek, który w wieku 19 lat wziął do ręki łopatę. Ja
          od 19 roku życia poświęciłem czas na edukację, żeby prowadzic
          badania na najwyższym poziomie. Ale może rację mają Ci, którzy
          mówią, że wartość człowieka określona jest wysokością zarobków...
          Czy według Ciebie powinienem iść do firmy farmaceutycznej na
          kierownicze stanowisko za 5000zł. Nauka jest moją pasją... Czy
          jestem nieudacznikiem?
          • Gość: Paula Re: być naukowcem IP: *.ists.pl 01.10.08, 15:13
            Nie mosqito, nie jesteś nieudacznikiem. Gratuluję granta. Zastanawia mnie tylko,
            który adiunkt zarabia po doktoracie 1500 zł? Toż to pensja asystenta... A jeśli
            chodzi o dochody z grantu - to tak jest w wielu krajach że spora część dochodu
            naukowca pochodzi właśnie z grantów, czy to krajowych czy międzynarodowych. I
            naprawdę podziwiam Cię mimo wszystko, że nie przeszedłeś jeszcze do firmy
            prywatnej, ja osobiście, nie mogąc finansowo poradzić sobie na uczelni, już bym
            dawno stamtąd zwiała. Dobro rodziny ważniejsze. Aczkolwiek rozumiem Cię trochę,
            bo mój M też jest takim zapalonym naukowcem. Tyle, że założył oprócz tego własną
            firmę.
            • pracownik_lubuskie Re: być naukowcem 01.10.08, 15:18
              Adiunkt moze nie zarabia 1500 zl ale moge Ci Paula przedstawic
              kilku/kilkunastu doktorow na UZ, tez bynajmniej nie nieudacznikow,
              ktorzy zarabiaja 1500 zl bo wciaz sa asystentami. A sami sie
              adiunktami nie zrobia...
            • Gość: mosqito Re: być naukowcem IP: *.if-pan.krakow.pl 02.10.08, 12:19
              Paulo, zrozum, ja chciałbym prowadzić badania. Żadna firma nie
              prowadzi badań podstawowych, które nie do końca polegają na dążeniu
              do zysku, tylko na zrozumieniu procesu. Dopiero praca w oparciu o
              wyniki badań podstawowych zaczyna przynosić sensowne zyski (np. w
              firmach farmaceutycznych, jesli chodzi o moja dziedzinę). A nie
              chodzi też o to, żeby liczyć ile to nie zarobię na grantach i drugim
              etacie, tylko o szacunek państwa (bo w instytucji państwowej
              pracuję) do mojej pracy. Niestety, nie mamy wciąż w Europie
              prywatnych instytucji naukowych, jakie właściwie ciągną naukę w
              Stanach. I gratuluję M:) Ciekawe jaką firmę założył? Pozdrawiam
          • Gość: ser Dlaczego naukowiec ma byc wynagradzany przez państ IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 01.10.08, 15:33
            Co to komuna? Zarób na siebie. Państwo daje na wykształcenie
            studentów, resztę niech uczelnia zarabia i dzje swym pracownikom.
            • pracownik_lubuskie Re: Dlaczego naukowiec ma byc wynagradzany przez 01.10.08, 15:37
              To nie komuna - to kapitalizm. Jak studenci dzienni maja studia za
              darmo to ktos musi za to placic i placi za to panstwo. Studenci
              zaoczni placa za swoje studia i w ten sposob zarabia uczelnia.
              Proste jak budowa cepa. Tak wlasnie wszedzie sie dzieje wiec nie
              wiem skad apel 'zarob na siebie'. Uczelnia placi z pieniedzy z
              dotacji za prowadzenie zajec na studiach dziennych a prowadzac
              zajecia na studiach zaocznych pracownicy uczelni zarabiaja na
              siebie... i na uczelnie.
              • Gość: ser No toz przecież płacą ci studenci i państwo. Ale IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 01.10.08, 15:52
                forsy zawsze jest za mało.
            • Gość: hahahha Re: Dlaczego naukowiec ma byc wynagradzany przez IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 02.11.08, 20:58
              zapłać za wykształcenie Twoich dzieci, minimum 1500zł czesnego za
              miesiąc juz od szkoły podstawowej bo nauczyciel wypuszcza produkt i
              musi na siebie zarobić to wszak Twoja filozofia?
              Szkoła obowiązkowa czesne też!
      • Gość: ser Prostoi. Idź do przemysłu lub instytucji IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 01.10.08, 15:25
        Oczywiściue musisz coś potrafic zrobić, doktorat to jeszcze nic.
        • pracownik_lubuskie Re: Prostoi. Idź do przemysłu lub instytucji 01.10.08, 15:39
          Dla Sera zrobic doktorat to jeszcze nic buhahaha
          On to wie bo zrobil juz trzy buhahahaha
          Sorry Ser ale przestaje nawet komentowac Twoje posty bo nie ma czego
          komentowac...
          • Gość: ser Jak nie wiesz to nie gadaj, typowe pewniactwo IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 01.10.08, 15:48
            pracowników uczelni wyższych. Przecież mnie nie znasz.
        • Gość: mosqito Re: Prostoi. Idź do przemysłu lub instytucji IP: *.if-pan.krakow.pl 01.10.08, 15:53
          Jakiś czas temu byli ludzie, którzy sprzedawali pastę do butów. Inni
          w tym czasie konstruowali np. silniki. A inni oglądali pod lupą
          roślinki. Myślisz, że dziś jest inaczej? Nie chcę sprzedawać pasty
          do butów.
          System nauki jest poważnie upośledzony. Uważasz, że to normalne, że
          rektor ma dość narzekających na niskie zarobki pracowników,
          argumentując to tym, że "przecież każdy ma drugą pracę"? To dopiero
          pokazuje, jak chory jest sposób myślenia w Polsce o sensie
          uniwersytetów i instytucji naukowych.
          • Gość: ser Jasne, że jet chory. A dlaczego, popatrz co IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 01.10.08, 16:00
            powinno sie wprowadzić:

            1. Rozliczanie pracowników z ilości publikacji, a nie z wdrożonych
            wyników badań (ci co prowadzą rzetelne badania są niepotrzebni bo
            nie maja czasu na pisanie nikomu nieporzebnych referatów)
            2. Finansowanie uczelni w zależności od procentowych ilości
            absolwentów, ktyórzy znalleźli prtace zgodnie z wykształconym
            kierunkiem studiów
            Tylko tyle.
            • Gość: Adiunkt Re: Jasne, że jet chory. A dlaczego, popatrz co IP: *.ztpnet.pl 01.10.08, 16:07
              Skąd Ty czerpiesz te swoje mądrości Ser? Pokaż mi chociaz jeden
              przepis prawny potwierdzający to co piszesz. Żadnej uczelni w Polsce
              nie finansuje się w zależności od jakiś ilości absolwentów
              znajdujących pracę. ŻADNEJ. A poza tym nie każdy wynik badań da się
              fizycznie wdrożyć. Badania to nie tylko efektywność produkcji,
              jakość materiałów itd.
              Żeby o czymś pisać trzeba mieć najpierw o tym pojęcie bo inaczej
              człowiek się ośmiesza ale chyba nie uczyli Cię tego w szkole.
            • Gość: kalambury Re: Jasne, że jet chory. A dlaczego, popatrz co IP: *.ztpnet.pl 01.10.08, 16:10
              > 1. Rozliczanie pracowników z ilości publikacji, a nie z wdrożonych
              > wyników badań (ci co prowadzą rzetelne badania są niepotrzebni bo
              > nie maja czasu na pisanie nikomu nieporzebnych referatów)

              W tym stwierdzeniu jest dużo racji ale przecież nie wszystkie dziedziny badań da
              się wrzucić do jednego worka. Niektóre badania prowadzone są na takim poziomie
              abstrakcji, że trudno byłoby cokolwiek wdrożyć z uzyskanych wyników. A te wyniki
              okazują się niezbędne przy bardziej przyziemnych projektach.

              > 2. Finansowanie uczelni w zależności od procentowych ilości
              > absolwentów, ktyórzy znalleźli prtace zgodnie z wykształconym
              > kierunkiem studiów

              Chyba nierealne i niezbyt sprawiedliwe.
    • Gość: ser Dopowiadam; dotyczy to także usług IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 01.10.08, 15:14
      Dopowiadam; dotyczy to także usług
    • Gość: anka Tematy badan za grant poziom cukru w cukrze IP: *.ac.tuniv.szczecin.pl 01.10.08, 15:20
      i inne podobne nikomu nie sluzace dziwologi na ktore KBn daje kase
      • Gość: ser Każdy Polak daje co roku 80 złotych na badania IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 01.10.08, 15:30
        tzw. naukowe. Z nich mamy nikomu niepotrzebne publikacje.
        • Gość: kalambury Re: Każdy Polak daje co roku 80 złotych na badani IP: *.ztpnet.pl 01.10.08, 15:39
          Publikacje wychodzą pewnie dobre jak i niedobre i nikomu niepotrzebne. Ale to co
          tu piszesz to straszna generalizacja jakby nie patrzeć niesprawiedliwa dla tych,
          którzy uzyskują ciekawe wyniki i je publikują.
          • Gość: ser Mam prawo do takiego uogólniania bo obserwuje IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 01.10.08, 15:45
            wyniki badań naszych uczelni i PAN-ów (oczywiście nie tych tajnych -
            jeżeli jakiekolwiek istnieją) i wiem.
            Juz nie mów mi o mniebieskim laserze, sztucznym sercu Religi,
            genialnych sudentach Pol. Warsz. w informatyce. Nie mam tyle czasu
            aby ich osiagnięcia Ci uzasadniać. Robiłem to wielokrotnie na forach
            onet-u i gazety.
            • Gość: kalambury Re: Mam prawo do takiego uogólniania bo obserwuje IP: *.ztpnet.pl 01.10.08, 15:59
              Czyli, że praca ludzi którzy publikują w znanych czasopismach międzynarodowych,
              podlegają ocenie gremiów międzynarodowych nic nie znaczy. Chyba jest takich
              ludzi w Polsce pewne grono. A, że nie ma później wdrożeń publikowanych rozwiązań
              to wynik braku kapitału, który byłby zainteresowany rozwijać je w Polsce.
              • Gość: ser Najpierw się wdraża wyniki badań a potem publikuje IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 01.10.08, 16:04
                Toż to przecież sprtawa prokuratorska publikowanie wyników badań
                wykonywanych za pieniądze podatników (tak jak to jest w uczelniach).
                Jeżeli ktoś chce publikować wyniki mbadań to niech bada za swoja
                forsę. Przedsiębiorstwa swych wyników badań nie publikują.
                Jeżeli coś publikuja to muszą z tego mmieć jakąś korzyść, a nie jak
                w Polsce aby tylko chapnąc stopień naukowy.
            • Gość: antyser Re: Mam prawo do takiego uogólniania bo obserwuje IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 02.11.08, 21:00
              idiocie nie wytłumaczysz niczego, ser głupkem byłeś i zostaniesz!
    • Gość: ser Rektor pokazuje pensje swoich wykładowców IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 01.10.08, 15:24
      popatrzcie ile forsy wchodzi rocznie na polskie uczelnie wyższe
      (około)i do kieszeni profesorów:

      1. Z ministerstwa szkolnictwa wyższego: 7 miliardów
      2. Z ministerswa nauki (propfesorów) i informatyki: 3 mld
      3. Z przedsiebiorstw i instytucji: 0,5 mld
      4. Z pracy na szaro i czarno (przynajmniej druga pensja): 3 mld
      5. Fundacja Nauki Polskie (3 % od prywatyzacji): różnie w latach,
      0,5 mld.

      Jak to policzycie, odejmiecie na inwestycje, ZUS-y, srusy i inne
      podatki podzielicie przez około 80 tysiecy pracowników uczelni i
      przez 12 miesiecy to wychodzi ok. 16 tysięcy/miesiąc do kieszeni
      każdego pracownika naukowo-badawczego uczelni i PAN-ów
      • Gość: mlody zadowolony Czy żyjemy w Państwie policyjnym? IP: *.ztpnet.pl 01.10.08, 20:26
        I to jest dużo? :) Zobacz ile w Polsce wydają np. na Wojsko.

        Struktura wydatków budżetowych (na które resorty trafia najwięcej
        pieniędzy budżetowych):
        1. Miejsce 22 mld zł- Resort sił zbrojnych (na czołgi i rosomaki
        musi być, by nasi chllpcy mogli scigać Panów w Turbanach na pustyni -
        to absolutnie obecnie najważniejsza kwestia dla Polski, nowa CASA
        tez sie przyda za 25 mln dolarów)
        2. 18 mld zł MSWiA (służby specjalne, policja, celnicy i urzędasy
        CBA) w końcu młody z chlopak policji w wieku 35 lat musi mieć
        możliwość przejścia na emeryturę jest przemęczony a szeryf w USA
        robi do 65 roku życia, no ale nasi bardziej się narażają, wiecej w
        końcu jest broni na polskich ulicach, niż w USA)

        a Które miejsce zajmuje Szkolnictwo Wyższe czy służba zdrowia -
        zobaczcie sami....
        W Polsce problemy biorą się z tego, iz struktura wydatków
        budżetowych jest zła. Swymi korzeniami sięga poprzedniego ustroju
        gdzie oczywiscie wojsko było wazniejsze od naukowców, gdyż z tym
        drugimi były ciągle jakies klopoty a ci pierwsi w razxie czego brali
        pałkę i bronili Pana. Osobiscie wolałbym by moje podatki szły chocby
        mikroskopy dla badaczy, czy nawet na podwyżke pensji dla asystentów,
        niż na CASY, rosomaki i inne militrne szaleństwa. Skoro mamy słabe
        Państwo to dlaczego mamy miec silną armię? Dlaczego stać nas na
        silną armię a nie stać na silne szkolnictwo wyższe?
        • pracownik_lubuskie Re: Czy żyjemy w Państwie policyjnym? 01.10.08, 22:55
          Trafiles w sedno ale zaraz odezwie sie Ser i powie Ci, ze podobnie
          jak wszyscy niezadowoleni zwalasz wine na poprzednikow :-)
          Co do silnej armii to na Twoim miejscu bym nie przesadzal. Z nasza
          armia zmodernizowana czy nie i tak nie przetrwalibysmy zadnej
          realnej inwazji czy to ze strony sasiadow ze wschodu czy z zachodu
          wiec to inwestycja w pozory bezpieczenstwa a nie w realne
          bezpieczenstwo.
          • Gość: młody zadowolony Re: Czy żyjemy w Państwie policyjnym? IP: *.ztpnet.pl 01.10.08, 23:19
            Pracowniku przykład armii celowo przejaskrawiłem. Tyle sie słyszy
            ostatnio o planach modrnizacji sił zbrojnych, kontyngentach wojskach
            w Iraku i Afganistanie, zawodowej dobrze opłacane armii (bilbordy w
            całym kraju itd.) Wszystko to wygląda jakby nas faktycznie było stać
            na takie rzeczy. Pytam zatem. Dlaczego jesli nie stać nas na dobrze
            zarabiających naukowców, to stać nas na globalną grę militarną?
            Dlaczego w sytuacji gdy ewakują szpitale a naukowcy wołają o pomoc
            aznajdują się środki na rosomaki, czołgi i helikoptery? Powiem
            jedno. Szkoda mi w tym Rektora, na którym niektórzy wieszają tutaj
            psy, gdyz staje sie poczęści "ofiarą" polityki Państwa, które tak a
            nie inaczej ustaliło swoje priorytety. Jak przychodzi dzielić
            niewystarczające środki zawsze są niezadowoleni. A model o którym ty
            wspominasz jest logiczny idealny ale jeszcze troche wody musi
            upłynąć i nie wiem czy jest on do końca zgodny z europejski
            tendencjami, w który de facto ucieka od zasad wolnego rynku na rzecz
            finansowania pomysłów zgodnych z intencjami polityk sektorowych. Ale
            to szeroki.....

            pozdrawiam miło było podyskutować
    • Gość: ser Popatrzcie ile forsy idzie na uczelnioe IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 01.10.08, 15:27
      popatrzcie ile forsy wchodzi rocznie na polskie uczelnie wyższe
      (około)i do kieszeni profesorów:

      1. Z ministerstwa szkolnictwa wyższego: 7 miliardów
      2. Z ministerswa nauki (propfesorów) i informatyki: 3 mld
      3. Z przedsiebiorstw i instytucji: 0,5 mld
      4. Z pracy na szaro i czarno (przynajmniej druga pensja): 3 mld
      5. Fundacja Nauki Polskie (3 % od prywatyzacji): różnie w latach,
      0,5 mld.
      6. Opłaty studentów: 7 mld

      Jak to policzycie, odejmiecie na inwestycje, ZUS-y, srusy i inne
      podatki podzielicie przez około 80 tysiecy pracowników uczelni i
      przez 12 miesiecy to wychodzi ok. 16 tysięcy/miesiąc do kieszeni
      każdego pracownika naukowo-badawczego uczelni i PAN-ów

      • Gość: Kolo Re: Popatrzcie ile forsy idzie na uczelnioe IP: *.ztpnet.pl 01.10.08, 15:44
        Jakas nowa matematyke wymysliles Ser :-) Moze to opublikuj to nobla
        dostaniesz :-) Wg twoich obliczen rektor lze jak pies :-) 16 tys x
        12 miesiecy to daje 192 tys rocznie. Tyle powinna wynosic srednia
        placa na uczelni a tymczasem rektor stwierdzil ze jest nawet kilku
        pracownikow zarabiajacych 150 tys. Wiekszosc jak widze zarabia
        miedzy 30-50 tys rocznie. Nie wiem jaka ty szkole konczyles ale twoj
        geniusz matematyczny chyba przerasta wiekszosc z nas :-)
        • Gość: ser Policz sobie sam, nie wszyscy dostaja równo IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 01.10.08, 15:47
          A kto rzzi forsą to chyba wiesz.
          • Gość: Kolo Re: Policz sobie sam, nie wszyscy dostaja równo IP: *.ztpnet.pl 01.10.08, 15:53
            Wiem - układ trzymający władzę ha ha ha
            Widać że jesteś średnio wykształcony. Nawet jeśli założyż że
            większość naukowców zarabia połowę tego co podałeś (wynika to z
            rozkładu normalnego jeśli wiesz o czym mowię) a tylko nieliczni
            więcej lub mniej to i tak to co powiedział rektor jest nieprawdą a
            nie sadzę żeby kłamał więc policz lepiej jeszcze raz i nie ośmieszaj
            sie publicznie takimi głupimi teoriami. Gdyby na uczlniach zarabiało
            się po 16 tys to wszyscy w naszym kraju byliby naukowcami ha ha ha
            • Gość: ser No to sobie policz, nie próbuj mnie obrażać IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 01.10.08, 15:55
              Jasne?
              • Gość: Kolo Re: No to sobie policz, nie próbuj mnie obrażać IP: *.ztpnet.pl 01.10.08, 16:00
                Nikt cię nie obraża Ser tylko piszesz o rzeczach o których nie masz
                pojęcia. I sam robisz z siebie głupka na publicznym forum. Moja mama
                pracuje na uczelni od 20 lat i zarabia mniej niż ja zarobiłem w
                wakacje stojąc za barem. 16 tysięcy zobaczyłaby może gdyby jej
                wypłacili pensję za pół roku z góry z góry ha ha ha
                • Gość: Żona Hmmm IP: 78.8.221.* 01.10.08, 20:46
                  Mój mąż pracuje na uczelni. Jest w trakcie pisania doktoratu.
                  Najśmieszniejsze a zarazem najsmutniejsze jest to, że od kilku lat
                  jego zarobki się kurczą:-( Wg pitów zarabia mniej niż 4 lata temu.
                  Dodam, że w domu jest tylko gościem. Owszem kilka lat temu za
                  nadgodziny w lipcu spływało na konto około 8 tys., ale teraz nie
                  dość, że zamiast w lipcu pieniądze dostał w ubiegłym tyg.
                  (2 m-ce spóźnienia) to było tego tyle, co kot napłakał. Co z tego,
                  że rozpiętość zarobków w widełkach jest duża jak i tak dostaje
                  minimalną kwotę z tych widełek (oczywiście gdy podnoszą widełki to
                  tylko tą górną kwotę a baza pozostaje ta sama).

                  Wiem, że może zmienić pracę, ale nie mogę go o to prosić, bo on
                  bardzo lubi to co robi. Warto może docenić tych, którzy na to
                  zasługują?

                  I jeszcze mała uwaga. Moja koleżanka od roku pracuje w administracji
                  UZ. Jej pensja jest wyższa od pensji mojego męża. No comments:-(
                  • Gość: pseudodoktor Re: Hmmm IP: *.internetdsl.tpnet.pl 01.10.08, 22:43
                    Może po prostu dziennikarze powinni powiedzieć SPRAWDZAMY pana panie Rektorze. W końcu to sa publiczne pieniądze niech Pan Rektor pokaże ile rzeczywiście zarabniają na UZ a nie podaje dziwne przedziały bo jemu tak to pasuje. To tłumaczenie, że dementuje plotki jakoby mało... Ludzie przecież w PITach jest wszystko - i 13 pensja, i nawet wczasy pod gruszą... i pieniądze z grantów, których Pan Rektor nie powinien wliczać do wynagrodzenia - bo to nie jego (uczelni) pieniądzie tylko mnisterstwo to płaci. Rektor płaci nam gołe pensje na niejnizszym poziomie (zgodnie z ustawą) + za nadgodziny - jak ktoś napisał na koniec semestru.

                    A co do mądrali co to pisze o systemach kontraktowych - mamy je na UZ. Praewie nikt nie ma umowy na czas nieokreślony - większość ma na 3 lata po których można podziękowac danej osobie za współpracę. Kto się wychyli i coś powie, że coś jest nie tak? Chcesz mieć pracę siedź cicho bo Ciebie za 2 latka zrównają "towarzysze" z ziemią, bez względu na poziom naukowy i osiągnięcia.
                  • Gość: jerzy_ lodz Nieroby? IP: *.toya.net.pl 01.10.08, 23:09
                    Jest to rzeczywiscie wielki dramat tego kraju, ze ludzie tacy jak
                    Twoj Maz Zony zarabiaja pieniadze, ktore nie gwarantuja im w miare
                    godnego zycia.

                    Ja mam nastepujaca propozycje. Wszystkim tym, ktorzy twierdza, ze
                    akademicy to nieroby napisze tak:

                    od nauczycieli akademickich i naukowcow wymagajmy duzo, ale placmy
                    im godnie. Mysle, ze wiekszosc z nas zgodzilaby sie byc rozliczanym
                    z wartosciowych publikacji, badan czy skutecznej dydaktyki za
                    rozsadne pieniadze i jeden etat, podobnie jak za jeden etat sa
                    rozliczani pracownicy firm czy przedsiebiorcy. Nie kokosy
                    oczywiscie, ale poziom zarobkow relatywnie porownywalny z Europa
                    Zachodnia. Relatywnie tzn. biorac pod uwage koszty zycia i sile
                    nabywcza pieniadza. Tyle samo par butow za pensje asystenta co np. w
                    asystent np. w Niemczech (albo 1,5 pary mniej za to, ze Polska jest
                    dopiero na dorobku).

                    To jednak, ze jestesmy na dorobku oznacza wlasnie, ze musimy
                    inwestowac w edukacje i szkolnictwo wyzsze. Od tego, jak my
                    przygotujemy studenta bedzie zalezec, jakim bedzie pracownikiem w
                    roznych firmach. Na wlasny rozwoj nie powinno sie zalowac pieniedzy.
                    Czemu zaluje sie ich na rozwoj przyszlych pokolen?

                    Jasne, ze nigdy nie bedzie to placa porownywalna z sektorem
                    przedsiebiorstw, ale powinny to byc pieniadze umozliwiajace w miare
                    godne zycie na jednym etacie, czas na badania i czas dla studentow,
                    a nie na PKS/PKP, drugie etaty, prace w firmach, korepetycje,
                    ghostwriting itp.


                    Problem w tym, ze elity polityczne tego kraju nie moga zrozumiec, ze
                    edukacja i szkolnictwo wyzsze to inwestycja w przyszlosc kraju. Zbyt
                    waskie horyzonty widac. Widac Polacy maja jednak takie elity, na
                    jakie zasluguja.
                    • Gość: quetzalcoatl Re: Nieroby? IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 02.10.08, 10:15
                      rok 2012 będzie końcem tej republiki banaowej, która niepodzielnie rządzi prof. Osękowski. Nie wydaje się, by istniała jakaś droga ratunku. Zadłużenie funduszu socjalnego, zadłużenie w bankach i rozjuszona kaddra pracownicza (pracownicy młodsi), marne uposażenia, fatalna jakość kształcenia a dotego "zła prasa" - innymi słowy: tragedia. dlatego nie dziwi także brak kontrkandydata w minionych wyborach na rektora. Osękowski, jako że przywykł do sprawowania władzy, której zasmakował kiedyś tam w minionej epoce, podjął się trudnej misji: pogrzebania uniwersytetu.
                      To pewnie można uzasadnić psychologicznie: władza, elita, duże auto, fundacja żony, kariera synka - trzeba jakoś działać w mieście. Przypadek Sopotu jednak pokazuje, że takie "układy wsobne", działają dzięki tzw. argumentom pozamerytorycznym, czyli pewnym usługom, przysługom o charakterze korupcyjnym. (na UZ: Sprawa szefa agencji rolnej - została umorzona, ale uzasadnienie prokuratora nie pozostawia żadnej wątpliwości, że uchwała wewnętrzna uniwersytetu - uchwała senatu została złamana.)
                      Ale do tego wszystkiego przyzwyczaili nas politycy dawno. Społeczeństwo nie dziwi się, jak oglada te procesy w mikroskali.
                      Jednak jedna spraw dziwi:
                      Magnificencjo! Jak jakim cudem dał się pan w robić w taki numer, że występuje pan przeciwko swoim własnym pracownikom. To, że pracownicy narzekaja na swojegoo pracodawcę, jesty ich świętym prawem. Ale żeby pracodawca otwarcie, w prasie informowa, że jego ludzie to kłamcy, boo nie zarabiają tak mało! - toż to samobójstwo.
                      za ten numer powinien pan zwolnić swoich marketingowców i piarowców. wywalić ich na zbiity pysk i zatrudnić tych, których nie wyuczono na UZ, ale na normalnym uniwersytecie.

                      Magnificencjo, nie miał pan wielu zwolenników wśród kadry (nie liczac tych, którym porozdawał pan posady i przywileje), ale po tym artykule prasowym, nie ma pan już ich w ogóle. bo teraz ci, którzy do tej pory czuli się "pana ludźmi" także nie mogą być pewni co do pańskich "uczuć" - oto ujawnia pan ich finansowe sekrety, bo to owa wąska elitka zarabia ponad 15 tys. miesięcznie.
                      Niech pan sobie wyobrazi teraz frustracje doktorantów, asystentów po doktoracie, adiunktów - ich jest najwięcej - jak oni teraz patrzą na swoich kierowników, na dyrektorów instytutów, na pana magnificencjo.
                  • Gość: Sz Re: Hmmm IP: *.eranet.pl 04.10.08, 18:47
                    No to ciekawe w jakiej administracji pracuje bo ja znam kilkanaście
                    osób z administracji i mają 1300 na rękę. No chyba że Twój mąż ma
                    mniej. Zaznaczę że to pensja specjalisty po kilkunastu latach pracy
                    beż żadnych potrąceń.
                    No chyba że mówisz o sekretarce kanclerza ;)
                    • Gość: Byly student UZ Re: Hmmm IP: *.ztpnet.pl 04.10.08, 22:18
                      W administracji niektorzy zarabiaja znacznie wiecej. Jak studiowalem
                      to gosc ktory pracowal jako w zasadzie nie wiem kto... sekretarz?
                      (bo raczej nie sekretarka :-)) wyjezdzal za uczelniana pensje na
                      wycieczki do Ameryki Poludniowej. Za 1300 raczej nie byloby go
                      stac...
      • Gość: pracownik nauki Re: Popatrzcie ile forsy idzie na uczelnioe IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 02.11.08, 23:27
        ser - natychmiast do psychiatry a jak nie pomogą to zakład bez klamek
        takiej kwoty na mesiąc nie zarabia nawet dziekan wydziału i jest
        wątpliwe czy ma tyle rektor.
    • Gość: obserwator Rektor pokazuje pensje swoich wykładowców IP: *.uz.zgora.pl 02.10.08, 09:43
      Sposob przedstawiania danych i wybor odpowiednich danych do prezentcaji w
      przypadku JM prof. Osekowskiego przypomina najepsze dawne czasy.

      Co do zarobkow to:

      1) zarobki z grantow to nie jest sprawa JM, bo nie on placi pieniadze. Sa to
      ciezko zdobyte pieniadze z ktorych trzeba sie dokladnie rozliczyc. Oczywiscie
      rektor pobieram sobie do 30% wartosci grantu na ..(i tu nie mam pojecia, chyba
      na kamienice)
      Jednak sa w zaden sposob nie wspiera dzialanosci naukowej (kryteria przyznawania
      nagrod sa mgliste i nie oparte na obowiazujecej klasyfikacji punktowej KBN)

      2) praca na innych uczelniach rowniez nie jest sprawa JM, skoro ustawa dopuszcza
      do jednej pracy poza uczelnia a placa zasadnicza na uczelni jest tak fatalna to
      nie ma sie co dziwic.


      Problem polega na slabej placy zasadniczej i odpowiedniego systemu nagrod za
      punkty publikacyjne. W tej chwili nie ma najmniejszego sensu poswiecac sie nauce
      bo nie ma z tego zadnych zyskow, oprocz oczywiscie pieniedzy na wydzialy za
      ktore dziecka sie nie nakarmi.

      Co o wysokich plac, to faktycznie pewne grono ludzi zarabia duzo, no ale czy
      pensja zasadanicza adjunkta 2740 brutto (czyli ponizej sredniej krajowej) jest
      czym wysokim ?

      Kolejna sprawa - rektor ujawnia ze sa duze roznice w placach, ale dlaczego nie
      ujawnia jaki byl klucz tych roznic, bo na 100% nie sa to osiagniecia naukowe.
      Wiec jezeli JM prof. Osekowski, raz twierdzi ze nie moze dac podwyzki jednemu
      pracownikowi, bo ludzie na tych samych stanowiskach nie moga zarabiac roznie na
      roznych wydzialach, a potem daje podwyzki wybrancom, to chyba cos jest nie tak.

      Co do innych problemow i moze tematu na ciekawy artykul prasowy:

      1) Zadluzenie funduszu socjalnego (pieniedzy pracownikow !!!!) a budowa nowego
      rektoratu

      2) wymog rozwiazania mianowania na czas nieokreslony przy awansie na ajunkta, i
      podpisanie nowego mianowania na trzy lata. Cala perfidia tego polega na tym, ze
      PRAWNIE NIE MA MOZLIWOSCI ZMIANY OKRESU ZATRUDNIENIA NA KROTSZY (kodeks pracy
      zabrania tego nawet w przypadku umowy zmieniajacej, a ustawa o szkolnictwie
      wyzszym nie porusza tego problemu, wiec obowiazuja przepisy KP). Wiec rektor
      wymusza rozwiazanie mianowania na wlasna prosbe pracownika stawiajac warunek
      -albo awansujesz i lepiej zarabiasz, ale masz beznadziejna umowe i moge cie
      zwolnic kiedy chce, albo nic nie dostaniesz.

      3) zwalanie pracownikow z zlamaniem prawa pracy - dowod - na stronie
      Solidarnosci bylo oficjalne pismo do JM w tej sprawie. Pismo zniknelo po paru
      dniach.

      4) Przyjmowanie ludzi ze studiow doktoranckich na etaty asystentow

      5)Ciagle podwyzaszenie czynszow za mieszkania sluzbowe - czyli tak naprawde
      zdobywanie pieniedzy na najgorzej uposazonych pracownikach. Co dziwniejsze,
      podwyzka czynszow zbiegla sie z wyplaceniem podwyzki ministerialnej. Czyli jak
      zabrac pieniadze pracownikow, ktorych "ja" nie dostalem. Co wiecej nie podaje
      rekjtor zadnego ekonomicznego wyjasnienia koniecznosci podwyzek

      Podsumowujac:
      JM prof. Osekowski ma pewnie wiele zalet, ale niestety w dalszym ciagu utrzymuje
      polityke 'republiki koleszkow', w zaden sposob nie chce i nie bedzie wspieral
      nauki na UZ, i co najgorsze w dalszym ciagu bedzie sprawowal wladze w sposob
      jednoosobowy z karygodnymi przykladami naruszania lub naginania prawa pracy do
      wlasnych potrzeb.

      Pozostaje tylko podziekowac ludziom wybierajacym JM na kolejne 4 lata kadencji
      ze wybrali na zasadzie "bo innego kandydata i tak nie bylo". Szkoda tylko, ze
      narzekania ograniczaja sie do wlasnych pokoi i forow internetowch. Pytanie gdzie
      sa zwiazki zawodowe majace dbac o prawa pracownicze ?
      • Gość: sensej Re: Rektor pokazuje pensje swoich wykładowców IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 02.10.08, 10:39
        Związki zawodowe są tam gdzie być powinny: czyli w gablotkach z ogłoszeniami. szefem solidarności zdaje się jest dr Chrzanowski - działacz, który wielokrotnie dawał dowody swojej sympatii dla JM.Dlatego nie nalezy spodziewać się jakiejś reakcji ze strony tego związku. Poza tym związki zawodowe na UZ są takie jak UZ - i to wystarczy za odpowiedź.
    • Gość: Sz Re: Rektor pokazuje pensje swoich wykładowców IP: 192.176.5.* 03.10.08, 11:31
      Oczywiście że na uczelni są bardzo godziwe wynagrodzenia przecież
      jak by się wzięło pod lupę "górkę" naukową i jeśli by sobie zliczyć
      godziny pracy ze studentami (zajęcia, konsultacje itp. ) wielu
      profesorów czy doktorów to się okazuje że biedaczki pracują po 20
      godzin dziennie na uczelni i to jeszcze od poniedziałku do
      niedzieli. Tak ciężko pracują biedactwa oczywiscie biorąc za to
      kase. I to mówię tylko i wyłącznie o ich nauczaniu. Nie mówię o ich
      pracy naukowej i tym że jednocześnie pracują na innych
      uczelniach ... czyż to nie wspaniałe osiągnięcia zielonogórskich
      naukowców ?? przecież to woła o nobla w dziedzinie CZASOPRZESTRZENI.
    • Gość: absolwent Rektor pokazuje pensje swoich wykładowców IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 03.10.08, 13:33
      Jak na jakość tej "uczelni" i poziom jej wykładowców to wielu z nich
      zarabia O WIELE ZA DUŻO!!!

      publikacje.uz.zgora.pl:7777/skep/show.publications_author?wp_jezyk=1&wp_pracownik_id=6974

      publikacje.uz.zgora.pl:7777/skep/show.publications_author
      publikacje.uz.zgora.pl:7777/skep/show.publications_author
      i można by tak długo.....
    • Gość: fakcik Re: Rektor pokazuje pensje swoich wykładowców IP: 78.8.223.* 04.10.08, 22:33
      Studentów i naukowców mniej, więc i dotacja dla uczelni mniejsza.
      A pracowników administracji i obsługi coraz więcej.
    • Gość: obserwator Rektor pokazuje pensje swoich wykładowców IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 07.10.08, 16:25
      ???
    • Gość: Piotr Re: Rektor pokazuje pensje swoich wykładowców IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 08.10.08, 14:01
      Wiesz co ? wali mnie Twój proble, jak dla mnie połowa WAs berety powinna wylecieć na zbity ryj. Za profesjonalizm, za podejście do pracy i studentów oraz za opryskliwość. Ludzie pracujący na UZ to matoły jakich mało, to zastygłe w swoim EGO bufony którym wydaje się ze są najlepsi w tym co robią. Konczyłem ten pożal się Boże UZ i dopiero otworzyłem oczy. Byle robol na budowie wiedział więcej niz zobaczyłem i usłyszałem na wykładach. Wykładowcy na tej śmiesznej uczelni zastygli w latach 70-tych i nadal wałkują coś co dawno jest przeżytkiem. To tak jakbyś rozpracował budowę gaźnika pod czas kiedy mamy juz FSI w VW.
      Proszę więc nie wysilaj się i nie wylewaj swoich zali na tym forum bo być moze oficjalnie zarabiacie ile zarabiacie ale dziwne to że połowa z WAS jeździ nowymi autami gdyż robicie spokojnie na boku.
      Aby dostać się do byle doktorka trzeba stać godzinami na korytarzu i potem wycałować go w tyłek aby łaskawie przyjął nas do siebie.
      Jak ja się cieszę że ten szajs mam juz za sobą.
Inne wątki na temat:

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka