Gość: Cynamoon
IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl
10.04.04, 14:57
Musze, musze sie z WAmi podzielic wrazeniem!!!
Przed chwila, chociaz nie milam zamiaru nic robic (swieta gotowe u mamy :-)))
naszlo mnie na mazurek.
I totalnie zaimprowizowalam (kolataly mi sie w glowie wspomniania czegos co
jadlam rok temu). Efekt przeszedl najsmielsze oczekiwania!!!
Otoz zrobilam tak:
Ciasto kruche: kostka masla, 2 zoltka, lyzeczka soli,3 lyzki cukru, maka
(mysle, ze ze 2 szklanki, na oko robilam). Calosc wylozylam do foremki do
tarty, sporej. I do piekarnika - 200 stopni, az bedzie zlote.
W tak zwanym miedzyczasie: Sliwki suszone i rodzynki ( w sumie okolo 1.5
szklanki) ugotowalam w spirytusie wymieszanym z kieliszkiem soku wisniowego,
i kieliszkiem likieru pomaranczowego.
Nastepnie upieczony spod posmarowalam cienko gorzkawym pomaranczowym dzemem
(mysle, ze z powodzeniem mogly by to byc powidla sliwkowe lub dzem z
mirabelek), na to polozylam odsaczone rodzynki i sliwki(sliwki pokroilam)
a nastepnie na calosc wylalam:
200gram czekolady gorzkiej roztopionej w lazni wodnej z 1/3 szklanki
kremowki i 1/3 szklanki alkoholu w ktorym sie gotowaly sliwki i rodzynki.
Czy widzicie to oczami wyobrazni...????
:-)))))))))))))
P.S. Poniewaz zostal mi kawaleczek ciasta, zrobilam jeden probny- mini
mazureczek i juz wiem, ze wyszedl niebianski!!!