Jak co się je?

11.05.04, 13:53
wiem, że ten lub podobny temat wraca na forum jak bumerang, dlatego pozwalam
sama sobie :-) rozpocząć nowy wątek...

"Co należy jeść bez noża? - to pytanie często zadawane. Samym widelcem jemy
kotlety mielone, bigos, kluski, pasztety, omlety, jarzyny, jajecznicę i
oczywiście ryby. Placki kartoflane, knedle, pierogi, naleśniki niegdyś jadało
się samym widelcem, dziś po sługujemy się również nożem. W ogóle teraz
używamy noża częściej niż niegdyś. Przedstawię teraz sposób spożywania
konkretnych potraw. Wymienię przede wszystkim te, które jadamy na co dzień i
trochę potraw niecodziennych, ale zarazem niezbyt wymyślnych czy
egzotycznych.

PIECZYWO

Inaczej jemy pieczywo na przyjęciu, w restauracji, a inaczej na co dzień, we
własnym domu. W okolicznościach codziennych kromki przeważnie smarujemy
masłem i jemy trzymając w ręku. W sytuacjach "galowych" pieczywo podane do
zakąsek, konsumowanych za pomocą noża i widelca, ułamuje się po kawałeczku,
każdy kawałek smarując ewentualnie masłem. Kiedy jemy bez pośpiechu, nawet w
pewien sposób celebrując posiłek łamanie chleba nie jest kłopotliwe ani
niewygodne. Jest to znacznie elegantsze, niż gryzienie dużej kromki, a
pieczywo smakuje wtedy bardziej. Zresztą wszystko jest smaczniejsze, gdy jemy
bez pośpiechu. Jajko na miękko w kieliszku Kantem łyżeczki trzeba uderzyć
jajko z boku i w ten sposób odłupać jego wierzchołek (niektórzy robią to za
pomocą noża, lecz jest to sposób mniej elegancki). Uderzenie łyżeczką powinno
być krótkie, szybkie i mocne - gdyż inaczej czubek jajka nie odskoczy. Resztę
możemy zdjąć palcami. Nieważne jest, którym końcem umieszczamy jajko w
kieliszku - grubszym czy cieńszym. Są dwie szkoły i każda ma mocne argumenty.

ZUPA

Sposób, w jaki należy jeść zupę, budzi wątpliwości. Odchylać talerz od
siebie, czy przechylać do siebie? Wkładać łyżkę do ust dziobkiem czy bokiem?
Zdaniem Jana Kamyczka goście będący z wizytą wcale nie przechylają talerza,
zostawiając resztkę zupy na dnie. W warunkach domowych możemy przechylić
talerz od siebie, lekko! A co z łyżką? Anglicy wkładają łyżkę do ust bokiem,
twierdząc, że tylko lekarstwa zażywa się dziobkiem. My i Francuzi jemy
właśnie dziobkiem.
Uwaga: Zarówno w czasie jedzenia, jak i po zjedzeniu zupy łyżkę zostawiamy w
talerzu. Nigdy nie odkładamy jej tak, by opierała się trzonkiem o stół.
Przy okazji: Kwestia odchylania talerza w tę czy w tamtą stronę, jedzenie
czubkiem lub bokiem łyżki nie ma doprawdy wielkiego znaczenia. Jakkolwiek
postąpimy, gafy nie będzie, bo też nie matu żadnych logicznych argumentów,
żeby jeść tak a nie inaczej. Czyste zupy, barszczyki, buliony podane w
filiżance z jednym uszkiem wypija się bez użycia łyżeczki, tak jak herbatę.
Jeśli w zupie pływają jakieś dodatki, grzanki, groszek ptysiowy, wtedy
naturalnie łyżeczka jest potrzebna. Filiżanki z dwoma uszkami nigdy nie
należy podnosić do ust, zawsze używa się łyżeczki, niezależnie od tego, czy
zupa jest czysta, czy coś w niej pływa, rzadka czy gęsta.

MĘSO Z JARZYNĄ

Konsumujemy je trzymając cały czas widelec w lewej, a nóż w prawej ręce.
Mięso odkrawa się po kawałeczku, przytrzymując widelcem trzymanym brzuszkiem
do góry. Na odkrojony kawałek nakładamy nożem tłuczone ziemniaki, jarzynki.
Widzimy czasem, jak ktoś je taką metodą: odkrawa kawałek mięsa, odkłada nóż,
przekłada widelec do prawej i dopiero wtedy niesie kęs do ust, potem
dorzucając jeszcze jarzynę, surówkę itd. Jest to niewłaściwy, nieładny sposób
jedzenia. Inna nieelegancka metoda: pokrojenie całego mięsa za jednym
zamachem i potem konsumowanie wszystkiego, co jest na talerzu, samym widelcem
trzymanym w prawej ręce. Lewa ręka często spoczywa wówczas na kolanach i jest
to okropne. Należy obie ręce opierać nadgarstkami o kant stołu; niewłaściwe i
nieestetyczne jest także rozkładanie łokci na stole.

RYBA

W żadnej postaci ryba nie może być krajana nożem. Chodzi o ości, które
widelcem można oddzielić, a nożem pokroić, połknąć i... wiadomo. Jedynym
wyjątkiem jest marynowany śledź - spożywa się go za pomocą noża i widelca, ze
względu na konsystencję. Rybę je się albo dwoma widelcami, albo widelcem i
specjalnym nożem -łopatką do ryby, albo - gdy podadzą nam tylko jeden
widelec - pomagamy sobie w zastępstwie drugiego widelca kawałkiem chleba.
Jeśli dysponujemy specjalnym nakryciem do ryby, łopatkę trzymamy w prawej
ręce (tak jak nóż, gdyż pełni ona rolę noża), widelec w lewej; widelcem
przytrzymujemy, a łopatką oddzielamy ości, "bezpieczny" kawałek ryby niesiemy
do ust na widelcu w lewej ręce.
Mając dwa widelce, możemy postąpić dwojako: tym w prawej ręce oddzielamy
ości, kęs niesiemy do ust trzymanym w lewej ręce. Albo jeśli tak nam
wygodniej, możemy odwrócić role i jeść prawym. Gdy dostajemy na talerzu rybę
w całości, postępujemy następująco: podważamy i zdejmujemy najpierw wierzchni
filet. Po zjedzeniu go oddzielamy od reszty cały kręgosłup z ośćmi i
odkładamy na bok. Na talerzu powinien zostać cały szkielecik, z głową i
ogonkiem, ślicznie obrany z mięsa.

DRÓB

Drób spożywamy posługując się nożem i widelcem. Nie jest to łatwe, zwłaszcza
gdy porcja jest sucha, niełatwa do ukrojenia. Możemy jednak potraktować
jedzenie drobiu jako ćwiczenie zręcznościowe (a nawet artystyczne) z
dziedziny bon tonu i spożyć kurczaka posługując się cierpliwie, do ostatniego
kęsa, nożem i widelcem. Osoba, która na przyjęciu, w restauracji czy stołówce
na oczach współbiesiadników ogryza udko kurczęcia, dzierżąc je w dłoni -
wygląda nieszczególnie. W rodzinnym gronie - zdaniem Jana Kamyczka, klasyka
tego typu poradnictwa - jest to dopuszczalne.

SOS

Ostatecznie, choć zupełnie to się nie zgadza z zasadami savoir vivre'u,
młodzież może (bo zawsze głodna i rośnie) w warunkach domowych, powszednich,
codziennych wymaczać sos chlebem, odłamując kawałki i pomagając sobie
widelcem (nigdy palcami). Na eleganckim przyjęciu sos zostawiamy na talerzu,
choć serce boli, jeśli pyszny.

SPAGHETTI

Dlugi włoski makaron nie jest łatwy do eleganckiej konsumpcji. Wymienia się
trzy sposoby jedzenia spaghetti. Pierwszy sposób: mamy łyżkę i widelec. Łyżkę
trzymaną w lewej ręce opieramy kantem na talerzu, nawijając makaron na
widelec w jej zagłębienie. Po nawinięciu niedużej porcji odcina się ją łyżką
od reszty makaronu.
Drugi .sposób: widelec trzymamy w taki sposób jak nóż przygotowany do
przekrojenia; wkładając go bocznym ruchem do makaronu, unosimy w górę, aż to,
co jest na widelcu, oddzieli się od reszty. Wówczas widelec opuszczamy na
talerz, nawijamy nabrany na niego makaron i zręcznie podnosimy do ust.
Trzeci sposób: widelec wkładamy do makaronu pionowo i nawijamy na niego
odpowiednią porcję. Każdy sposób jest dobry, byleby w trakcie jedzenia nie
wystawał nam z ust zwój makaronu nie oddzielony od tego na talerzu.

SERY

Wspaniale wzbogacają przyjęcia. Wymagają dokładniejszego omówienia. Podaje
się je po ostatnim daniu głównym, a przed deserem. Najlepiej na drewnianej
tacy, drewno jakoś "najsmaczniej" komponuje się z serami. A więc na tacy, czy
po prostu na ładnej desce - w sklepach z upominkami bywają śliczne deseczki
do serów - kładziemy parę (trzy-cztery) rodzajów serów w kawałkach (żadnych
plasterków) oraz nóż. Jakie sery? Na przykład: brie, camembert, roquefort
(nasz rokpol), bryndza, ementaler, gouda. Do serów podaje się przeważnie
białe świeże pieczywo i mado.
Teraz następuje cala serowa ceremonia. Jedną z zasad, surowo przestrzeganą
przez smakoszy, jest nieużywanie do serów widelca. Sery kroi się nożem,
odkrojony na tacy kawałek przenieść należy na swój talerz, odłamać kawałek
bułki, posmarować masłem i położyć na nim kawałeczek sera (odkrojony już
własnym nożem na własnym talerzu) i zjeść ze smakiem. Pisze się o tym długo,
je się znacznie szybciej. Do serów można podać wytrawne czerwone wino, bądź
piwo; nie będzie gafy,
    • lunatica cd. 11.05.04, 13:58
      nie będzie gafy, gdy nie podamy nic.

      SZPARAGI

      Dawniej szparagi, podobnie jak raki, jadano palcami, potem palce opłukiwano w
      miseczce, którą podawał lokaj (kelner) wraz z ręcznikiem. Teraz posługujemy się
      widelcem, wymacując to miejsce, gdzie kończy się twarda (gruba) część szparaga,
      która jest niejadalna.

      MIGDAŁY, ORZESZKI

      Słone orzeszki, łuskane orzechy włoskie i laskowe je się palcami, sięgając do
      miseczki lub talerzyka, na którym zostały podane. Nie należy nabierać pełnej
      garści, nawet jeśli się ten przysmak nieprzytomnie lubi. Inni też chcą
      pochrupać.

      JABŁKO

      Jak je spożyć bezszmerowo na wytwornym przyjęciu? Najelegantszy sposób to
      prawdziwa ekwilibrystyka, wymagająca długich ćwiczeń w domu. Ale można się
      zabawić, co szkodzi? Więc trzeba mieć nóż i widelec. Najpierw przekrawa się
      owoc na ćwiartki (podobnie je się gruszkę), następnie każdą ćwiartkę nabija na
      widelec i obiera nożykiem (powinien być bardzo ostry). Ćwiartka niema prawa
      spaść z widelca. Każdy obrany kawałek zjadamy z talerzyka za pomocą noża i
      widelca. Komu takie sztuczki wydają się śmieszne i przesadne, niech obierze
      owoc w ręku, a potem je z talerzyka nożem i widelcem. Jabłko krojone na kęsy
      nie chrupie (są osoby wprost uczulone na odgłos chrupania). Schrupanie jabłka
      całego, niedobranego ze skórki to wielka przyjemność, ale ileż to hałasu!
      Dlatego w ten sposób jemy albo w samotności, albo wśród innych chrupiących.

      ARBUZ

      Jak na przyjęciu elegancko skonsumować kawona? Niestety, nie tak, jak byłoby
      najsmaczniej, czyli trzymając różowy półksiężyc w obu rękach i wyjadając
      soczysty środek. Tak jadamy we własnym domu na przyjęciu kładziemy plaster na
      talerzyku, jemy nożem i widelcem, uprzednio usuwając pestki.

      CYTRUSY

      Pomarańcze obieramy w sposób następujący: nacinamy skórkęa krzyż, zdejmujemy
      palcami, następnie dzielimy owoc na cząstki. Tak samo postępujemy z
      mandarynkami. Przy okazji: pamiętajmy, że pomarańcza jest rodzaju żeńskiego;
      mówimy ta pomarańcza.
      Przygotowując dla gości grejpfruty, kroimy je na pół (w poprzek cząstek) i tak
      powstałe owocowe miseczki kładziemy na talerzyk. Następnie ostrym nożykiem
      oddzielamy delikatniemiąższ od skórki. Grejpfruty posypuje się cukrem pudrem i
      zjada łyżeczką.
      Podając do herbaty cytrynę, kroimy ją na cienkie plasterki - ze skórką lub bez
      (uprzednio obraną). Ze skórką piękniej pachnie. Przed podaniem trzeba cytrynę
      sparzyć wrzątkiem jak wszystkie inne owoce cytrusowe, ponieważ są przed
      transportem spryskiwane lub posypywane chemicznymi środkami konserwującymi.
      Plasterki cytryny kładziemy na osobnym talerzyku, nie wrzucamy nikomu do
      herbaty, gdyż nie każdy lubi taką pić.
      Znajdujący się w herbacie plasterek można trochę wycisnąć łyżeczką, a potem
      wyjąć na talerzyk. Częściej jednak zostawia się pływającą w herbacie - należy
      tylko uważać, żeby nie siorbnąć, plasterek temu sprzyja. Po wypiciu herbaty
      cytryny się nie zjada.

      KOMPOT

      Kompot nalewamy do miseczek-kompotierek. Tak podany wypijamy łyżeczką do końca.
      Pestki owoców należy wypluć na łyżeczkę i złożyć na talerzyku pod kompotierką.
      Wielką gafą jest wypicie kompotu z miseczki, a także wrzucenie pestek z
      powrotem do kompotu lub składanie ich w popielniczce.

      KAWA, HERBATA

      Filiżankę z napojem należy trzymać za uszko, nie wkładać w nie wskazującego
      palca. Mieszając cukier (cichutko, bez uderzania łyżeczką o filiżankę), pijąc,
      jedząc ciastko nigdy nie odginamy małego palca. Ten wyprostowany mały paluszek
      stał się symbolem fałszywej, śmiesznej elegancji. W filmie, w teatrze reżyserzy
      chętnie posługują się tym znakiem: ktoś jedząc czy pijąc, odchyla mały palec -
      wiadomo, udaje światowca, a nie jest nim bynajmniej. Chociaż ten paluszek jest
      mały - wiele mówi. Po zamieszaniu herbaty lub kawy łyżeczką należy umieścić ją
      na spodeczku. Jeśli spodek jest bardzo wklęsły - możemy łyżeczkę o niego
      oprzeć; trudno, jest to jedyny sposób, by nie wpadła pod filiżankę. Nigdy nie
      pijemy herbaty lub kawy łyżeczką! Jeśli jest bardzo gorąca, trzeba poczekać aż
      przestygnie. Nigdy nie dmucha się na gorący napój - dmuchanie jest w złym
      tonie. Pijąc podnosimy samą filiżankę, talerzyk zostaje na stole.
      Fusy kawowe powinny zostać w filiżance. Niektórzy je wyjadają, lecz jest to
      faux-pas. Jeśli podano nam herbatę naciągającą z torebki, czekamy aż naciągnie,
      potem wyjmujemy torebkę, odkładamy na spodek (nigdy do popielniczki), słodzimy
      (lub nie) i pijemy cichutko.

      CIASTKO I TORT

      Zarówno miękkie ciastko, jak i kawałek tortu je się łyżeczką lub widelczykiem
      do ciast - zależy od tego, jaki rodzaj nakrycia znajdzie się przy deserze.
      Suche ciastko bezpieczniej wziąć w palce, bo naciśnięte łyżeczką może wylądować
      parę stolików dalej. W kawiarni w ogóle lepiej nie zamawiać suchych ciastek -
      są dość kłopotliwe. Po zjedzeniu ciastka przytykamy do ust serwetkę, następnie
      dopijamy napój. Serwetka jest między innymi po to, by nie zostawiać śladów na
      brzegu szklanki.

      I jeszcze dwie wskazówki:

      Jedząc, uważajmy, żeby nie mieć okruszków przylepionych w kącikach ust, ani
      rozmazanej szminki. Zatłuszczone usta również wyglądają nieestetycznie. Żeby
      tego wszystkiego uniknąć - jemy malutkimi kęsami.

      Pijąc napój przez slomkę, nie wypijamy do końca, zostawiamy trochę płynu na
      dnie - dzięki temu nie dopuścimy do mało eleganckich efektów akustycznych."
      za: www.republika.pl/kociolekhobbita/etykietaii.html
    • lunatica Opowiastki / humoreski 11.05.04, 14:03
      ja tak w przypływie dobrego humoru, choc to przeciez poniedziałek :-)

      "Jan Brzechwa
      OPOWIASTKI I HUMORESKI
      SAVOIR VIVRE

      Umiejętność zachowania się w salonie i przy stole jest dziś rzeczą równie
      ważną, jak małżeństwo lub dyplom uniwersytecki. Podając tu najelementarniejsze
      zasady, chcemy ułatwić obracanie się w salonach ludziom świeżo wzbogaconym,
      którzy tej umiejętności nie posiadają.

      Przede wszystkim zaczniemy od kwestii ubrania.

      Noszenie podkoszulków nie jest w dobrym tonie. Kołnierzyki można nosić
      papierowe, nie dłużej jednak niż dwa tygodnie jeden. Mankiety, gdy są brudne,
      można odwrócić na drugą stronę, gdy i ta się zabrudzi - na trzecią. Wycieranie
      nosa za pomocą palców jest dopuszczalne tylko w bardzo ścisłym kółku.
      Przeważnie używa się do tego chustki, w wyjątkowych wypadkach - gazety.
      Wycieranie nosa o firanki lub obrus jest bardzo praktyczne, dozwolone jednak o
      tyle, o ile nikt nie widzi. Gdy ma się za ciasne obuwie, można je zdjąć; nie
      należy jednak stawiać butów na fortepianie ani przy kwiatach, co mogłoby źle
      wpłynąć na zapach tak jednych, jak i drugich. O ile ma się dziurawe skarpetki,
      należy je zakryć serwetką lub chustką do nosa. W najgorszym wypadku papierem.
      Chodzenie bez spodni jest bardzo miłym objawem prostoty, nie trzeba go jednak
      nadużywać, gdyż może być to źle zrozumiane przez niektórych mężów. Do żakietu
      ostróg się nie nosi. Chyba, że w kieszeni. Rozpinanie się przy stole nie jest
      przyjęte, może jednak mieć miejsce, gdy obiad składał się z sześciu dań. Panie,
      siadając, nie powinny w obawie przed zniszczeniem sukni podnosić jej wyżej niż
      do bioder, lepiej już zdjąć suknię zupełnie. Tych samych jednak środków nie
      można stosować do dalszych części garderoby, chyba że jest wielki upał.

      Dla przypodobania się mężczyznom można, o ile ma się trzy spódniczki, dwie
      podnieść do góry. Nie należy jednak podnosić czterech, gdy ma się na sobie
      trzy.

      Bardzo ważną rzeczą jest zachowanie się przy stole. Nie należy więc, na
      przykład, gasić papierosów o jedwabne pończochy pań, gdyż jedwab dziś jest
      bardzo drogi. Trzeba poszukać takiej osoby, która ma pończochy w gorszym
      gatunku. Wycieranie noża o spodnie sąsiada jest niedopuszczalne. Należy schować
      nóż do kieszeni i, wymywszy go w domu, zwrócić przy następnej wizycie.
      Srebrnych łyżeczek chować nie należy. Można je oblizać i dać do użytku
      sąsiadce. Rzucanie ogryzków pod stół jest dopuszczalne tylko o tyle, o ile pod
      stołem znajduje się pies, który je niezwłocznie zjada. W przeciwnym razie można
      je wrzucić do sąsiedniego talerza, w żadnym jednak wypadku do ogólnego
      półmiska. Wylizywać talerz można, ale tylko własny. Sąsiednie talerze należą do
      ich właścicieli. Pakowanie rąk do cudzej szklanki jest dopuszczalne tylko w tym
      wypadku, jeśli idzie o cytrynę. Należy ją jednak po wyciśnięciu, nie oblizując,
      zwrócić właścicielowi. Plując, trzeba celować tak, ażeby ominąwszy twarze,
      trafić do opróżnionych salaterek. Nie powinno się też w czasie jedzenia
      szczypać niewiast, gdyż może to źle wpłynąć na ich trawienie. Chyba, że same o
      to proszą.

      Dłubanie widelcem w zębach jest nieestetyczne. Można poprosić sąsiadkę, żeby
      pożyczyła w tym celu szpilki do włosów.

      Jedzenie palcami, zwłaszcza potraw płynnych, nie zawsze jest w dobrym tonie.
      Najlepiej w tym celu posiłkować się łyżką, lub jeść wprost z talerza. Obrusa
      nie należy dziurawić widelcem, ani wypalać w nim dziurek papierosem. Jest to
      bardzo miły żart, trzeba jednak uprzednio zapłacić za koszty reperacji. Gdy
      którejś z pań zza dekoltu wystaje koszula, nie trzeba jej wyciągać do reszty.
      Lepiej część wystającą wepchnąć z powrotem za bluzkę, nie trzymając jednak tam
      ręki zbyt długo. Chyba, że na wyraźne żądanie gości lub gospodyni.

      Po obiedzie nie wolno kłaść się do łóżka gospodarzy. Lepiej jest usiąść na
      otomanie i oprzeć nogi o fortepian, lub położyć je na kolanach jednej ze
      starszych niewiast.

      Napiwki daje się służącej, gdyż niektóre z panien mogą ich nie przyjąć. Palto
      trzeba włożyć własne, nawet jeżeli inne będzie w lepszym gatunku, za to z
      kaloszy cudzych wolno skorzystać. Wychodząc, można zaciągnąć pożyczkę, oddanie
      której nie obowiązuje.

      Następną wizytę złożyć za tydzień, w żadnym jednak wypadku w nocy, chyba że
      gospodarz jest nieobecny.

      Stosując się do tych wskazań, człowiek może być przyjmowany nawet na rautach
      dyplomatycznych i z łatwością uzyska rękę hrabianki. Lekcje tańca uzupełnią
      edukację, nie należy jednak nigdy zapominać, że one-stepa tańczy się na
      stojąco.

      Reszty nauczy życie i doświadczenie."

      za: www.albedo.art.pl/~adam/brzechwa/humoreski.php?r=2010
    • lunatica kuchnia japońska i koreańska 11.05.04, 14:11
      www.akasaka.pl/etykieta.html
    • Gość: kohol Super! n/t IP: *.crowley.pl 11.05.04, 17:22
    • Gość: pn lunatica ale cie "nawiedzilo" pelnia byla?;-D IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 11.05.04, 19:06
    • Gość: podziwiajaca Re: Jak co się je? IP: 213.17.230.* 12.05.04, 09:30
      Przyznaję, że mnie również w pierwszym momencie z lekka zatchnęło. Lunatica
      odwaliła kawał roboty!
      Dziś już odzyskałam dech i zdecydowałam się dopisać dwie moim zdaniem bardzo
      ważne rzeczy - niech wszystko będzie w jednym wątku.
      Otóż, po pierwsze Polacy, bez względu na status, nie zwracają uwagi na kwestię
      wspominaną przez różne podręczniki europejskich norm, a i u nas opisywaną, ale
      niezbyt dobitnie jak widać. Chodzi o to co zrobić ze sztućcami w trakcie
      konsumpcji, kiedy chcemy je na moment odłożyć. Nie wolno ich opierać o talerz i
      obrus. Zasada jest taka, że raz podniesione z obrusa sztućce, żeby coś jeść nie
      mają prawa dotknąć obrusa ponownie! Wszyscy zwracamy tym niechcący uwagę. Jak
      się robi chwilową przerwę w jedzeniu "schabowego", to kładzie się sztućce na
      talerzu skrzyżowane, a jak się jedzenie zakończyło, to sztućce leżą równolegle
      przez środek talerza zwrócone trzonkami w stronę godziny 17.00. I nie budujmy
      ze sztućców pomostów z obrusa na talerz! Podczas spotkań służbowych biznesowych
      robią takie numery Polacy jedzący poza tym absolutnie bez zarzutu. Ot,
      ciekawostka czemu nam to tak wychodzi? A ten rzekomy zachodni luz ma niestety
      żelazne ograniczenia i najwyższa pora to szybko polubić zwłaszcza, jeśli się
      chce podpisać korzystny kontrakt dla swojej firmy, czy dla swojego życiorysu.
      Druga kwestia, to te dwa widelce do ryby. W polskich granicach ten wynalazek,
      podchwycony i wylansowany przez Kamyczka zamiast noża do ryby trącącego
      burżuazją, funkcjonował "jakoś". Ale w Europie nikt o tym nie wie. Sama się
      przekonałam, że w najmarniejszym barze rybnym dla szerokich rzesz konsumentów
      leżą do wzięcia noże do ryby. Osobiście tego za pierwszym razem nie skojarzyłam
      i nagle zobaczyłam, że cała sala je kulturalnie, a ja jak kretynka ściskam te
      dwa widelce. Oczywiście nikt z tego powodu nie umarł, ale jeszcze teraz kiedy
      to piszę robi mi się jakoś ciepło po plecach. Nie powtórzcie mojej głupoty,
      proszę.
      W końcu i ja się rozpisałam........
    • Gość: Bilala Re: Jak co się je? IP: *.uz.zgora.pl 12.05.04, 11:39
      Mimo niemal zupełnej kompletności wykładu pragnę jeszcze coś dodać. Z ryb -
      poza śledziem - "normalnego" noża używa się także na przykład do surowego
      marynowanego łososia albo do węgorza (konsystencja ich jest raczej "mięsna" niż
      rybna). Zdziwiło mnie też zalecenie dotyczące pestek owoców z kompotu - może
      źle pamiętam, ale mnie uczono, że nie należy przenigdy niczego wypluwać na
      łyżeczkę, a jeśli chodzi o wszelkie pestki (również ze świeżych owoców), to
      trzeba je dyskretnie wypluwać we własny zaciśnięty kułak (w dziurkę tworzącą
      się między kciukiem a palcem wskazującym) i odkładać na talerzyk.
      I jeszcze jedna sprawa: kiedy się rozglądam naokoło, to widzę, jak wszyscy
      (no, może przesada, prawie wszyscy) okropnie siedzą przy stole: obie ręce
      oparte o stół, wobec tego zgarbiony konsument, żeby coś zjeść, schyla głowę do
      łyżki i widelca; w wypadku łyżki w tej pozycji nie może sobie "wlać" do buzi
      jej zawartości, więc siorbie niemiłosiernie... A wystarczy odkleić prawą rękę
      od stołu i wyprostować się, po czym podnosić łyżkę czy widelec do ust, zamiast
      się do nich schylać... Ponadto - łokcie nie mają prawa odstawać od tułowia na
      boki, wszystkie ich ruchy muszą się ogramiczac do w przód - w tył, nigdy w
      prawo - w lewo. Jako dziecko byłam pod tym względem bardzo surowo trenowana -
      ojciec wtykał mi pod pachy po cukierku i te cukierki nie miały prawa do końca
      posiłku wypaść. Jeśli się udało - cukierek był mój (wtedy cukierek dla dziecka
      stanowił dużą atrakcję, bo dzieci nie dostawały tyle słodyczy co dziś).
      • egipcjanka15 Re: Jak co się je? 12.05.04, 13:42
        Gość portalu: Bilala napisał(a):

        > Jako dziecko byłam pod tym względem bardzo surowo trenowana - ojciec wtykał
        > mi pod pachy po cukierku i te cukierki nie miały prawa do końca posiłku
        > wypaść.

        Jakbym siebie w dziecinstwie przy stole widziala, tylko, ze mnie dziadek
        podkladal pod lokcie ksiazki, wiec nie bylo nagrody do skonsumowania. W ogole
        zwracalo sie u mnie w domu duza uwage na zachowanie sie przy stole, dzieki
        czemu latwiej mi z doroslym zyciu. I nie uzywam serwetki jako sliniaka ;-)
    • egipcjanka15 Re: Jak co się je? 12.05.04, 13:50
      Przyjrzalam sie dokladniej i niestety nie moge sie zgodzic ze sposobemn
      konsumowania spagetti. Cyt.
      > Dlugi włoski makaron nie jest łatwy do eleganckiej konsumpcji. Wymienia się
      > trzy sposoby jedzenia spaghetti. Pierwszy sposób: mamy łyżkę i widelec. Łyżkę
      > trzymaną w lewej ręce opieramy kantem na talerzu, nawijając makaron na
      > widelec w jej zagłębienie. Po nawinięciu niedużej porcji odcina się ją łyżką
      > od reszty makaronu.

      Niczego sie lyzka nie odcina, bo to i niewygodne i jak potem dac sobie rade z
      takimi krotkimi kawalkami. Owszem, nawijamy makaron na widelec trzymany w
      zaglebieniu lyzki, a zeby klab nie wyszedl zbyt wielki nawijamy jednorazowo
      jeden lub dwa "wlosy", zaleznie od ich grubosci. Pozostale dwa sposoby - no
      comments.
    • Gość: senin Re: Jak co się je? IP: *.193.220.203.acc01-lord-gla.comindico.com.au 12.05.04, 14:18
      do diabla ze wszystkimi innymi,
      ja tam glosuje za savoir viwrem pana Brzechwy, nawolujac: nie traccie czasu
      na PIERDOLY, Zacznijcie sie bawic zyciem!!!

      wrzeszcze to sichutkim szeptem z nozem do ryby w prawej i widelcem do miesa w
      lewej rece, z lyzka do deserow w prawej dziurce od nosa. Przepraszam sznowne
      panstwo za nemozliwosc wyjecia tej lyzki deserowej z dziurki od nosa
      spowodowane chronicznym zrostem lokciowo - cukierkowo - bokowym.

      jak tylko mi ten zrost rozetna, to se opre lokcie na stole , podepre piesciami
      po obu stronach twarzy z widelcem i nozem wzniesionym ku niebiosom (wolajacymi
      o pomste do nieba..) i zadowolona z faktu nieopierania czegos tam na czyms tam
      po raz drugi popatrze oblednym wzrokiem na cala szopke, wktora byla dla mnie
      credo przez ostatnich 30 + lat, i zawyje z rozpaczy nad faktem ze w ciagu 1 -
      2 generacji nic w tym zakresie nie ewoluowalo....

      Hej dziewczyny, nie martwcie sie tak bardzo, oto, ktorym koncem, co :)
      (bronboze nie swintusze)po jakichs dwudzuestu latach wam przejdzie... albo
      staniecie sie .... cdn
Pełna wersja