solaris_1971 18.05.12, 01:31 Tak wiec dostalam gicz kozleca i nie bardzo wiem co z niej zrobic. Upieczenie odpada, jestem zero jesli chodzi o pieczenie. Cty moge na niej ugotowac zupe ? Jesli tak, to co proponujecie ? Odpowiedz Link Zgłoś czytaj wygodnie posty
ania_m66 Re: dostalam gicz kozleca 18.05.12, 07:32 jedyne, co mi przychodzi do glowy, to jakies afrykanskie chili. koze trzeba lubic, kozline, znaczy sie. poza afryka to mieso raczej nie jest czesto jadane. Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: asiakusy nz Re: dostalam gicz kozleca IP: 119.154.217.* 20.05.12, 13:31 no nie wiem, nie wiem... w Pakistanie to ulubione mięso akurat :) i nie sądzę, że tylko u nas Odpowiedz Link Zgłoś
lashqueen Re: dostalam gicz kozleca 18.05.12, 09:03 We Włoszech koźlinę robi się na Wielkanoc, obok jagnięciny, dokładnie w taki sam sposób. Często w przepisach mięsa te występują zamiennie - użyć tego albo tego. Oczywiście częściej robi się jagnię, bo łatwiej o nie. Szukaj więc przepisów na jagnięcinę. Odpowiedz Link Zgłoś
simon_r Re: dostalam gicz kozleca 18.05.12, 22:05 dokładnie tak!!... koźlinę robi się tak jak jagnięcinę a giczkę moża bardzo fajnie udusić w pomidorach z winem i rozmarynem. Nastepnie podaje się z makaronem w kształcie ryżu. Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: senin zawsze zamawiam kozlece curry w dobrych indyjskich IP: *.dyn.iinet.net.au 18.05.12, 12:20 w dobrych indyjskich restauracjach jest znakomite, prawie tak jak jagniece, ale duzo lepsze ;PP kozina ,bedac duzo chudzsza od jagnieciny jest wprost niebianska w indyjskich curries Odpowiedz Link Zgłoś
squirk Re: dostalam gicz kozleca 18.05.12, 12:42 Mam pytanie trochę nie na temat, ale może ktoś wie - gdzie się kupuje koźlinę? Mieszkam w okolicach stolicy, ale może też być przez net, zamówienie od hodowcy z dostawą czy inne takie, byle się dało. :-) Odpowiedz Link Zgłoś
beata_ takie coś znalazłam... 18.05.12, 16:15 befsztyk.pl/mieso-kozlecina-c-2_71.html Odpowiedz Link Zgłoś
squirk Re: takie coś znalazłam... 18.05.12, 16:20 Bardzo dziękuję, zapomniałam o istnieniu Befsztyka :-) PS. Napisałam o miśkach. :-) Odpowiedz Link Zgłoś
beata_ Przeczytałam :-)))) 18.05.12, 22:37 Ładne :D Nie chciałam się tam "wtrancać", bo to nic pewnego, ale być może będę w stanie uzyskać przepis na nalewkę z aronii dla niejakiego Emilyana (mam nadzieję, ąe nie robię błędu w nicku). Nalewka jest wytrawna, cierpka i tylko lekko słodkawa. Ze słodkości, to tam chyba idzie tylko "mjut". Pamiętam z opisu z dawnych lat, że robi się ją w kilku kolejnych tzw. frakcjach, że idzie do niej wódka i spirytus jakoś tam po kolei, i że nastawiona w sezonie aroniowym (zbiór chyba jakoś w sierpniu) gotowa jest do pierwszej próby w okolicy Bożego Narodzenia. Póki co, dysponuję wyłącznie tym bardzo "precyzyjnym" przepisem :-) Odpowiedz Link Zgłoś
squirk Re: Przeczytałam :-)))) 18.05.12, 22:53 beata_ napisała: > Ładne :D Dziękuję :-) Dziś robię drugie podejście do pijanych miśków, mam nadzieję, ze obejdzie się bez interwencji z kosmosu tym razem. > > Nie chciałam się tam "wtrancać", bo to nic pewnego, ale być może będę w stanie > uzyskać przepis na nalewkę z aronii dla niejakiego Emilyana (mam nadzieję, ąe n > ie robię błędu w nicku). Emilyann to moja przemiła czytelniczka, byłabym Ci ogromnie wdzięczna za zdobycie przepisu także we własnym imieniu, zamówiłam sporo spirytusu i chciałabym porobić różności na zimowe wieczory, bo też nie lubię słodkich nalewek. Jeśli Ci się uda będzie wspaniale, jakoś się odwdzięczę :-) Odpowiedz Link Zgłoś
beata_ Re: Przeczytałam :-)))) 19.05.12, 02:58 Ups! Udało mi się niestety gafę popełnić - nie dość, że nick przekręciłam, to jeszcze podmieniłam płeć... Ten spirytus to, o ile pamiętam, nie od razu... galareta się zrobi. To jakoś tak pod koniec chyba idzie. Ale nie będę mieszać - dowiem się to podam jak należy. Odwdzięczysz się tym, że udana aroniówka Ci zasmakuje :-) Odpowiedz Link Zgłoś
squirk Re: Przeczytałam :-)))) 19.05.12, 16:21 beata_ napisała: > Ups! Udało mi się niestety gafę popełnić - nie dość, że nick przekręciłam, to j > eszcze podmieniłam płeć... Ojtam, drobiazg :-) > Odwdzięczysz się tym, że udana aroniówka Ci zasmakuje :-) Albo jakimś dobrym przepisem, albo jednym i drugim :-) Odpowiedz Link Zgłoś
mhr2 Re: dostalam gicz kozleca 19.05.12, 10:52 solaris_1971 napisała: > Tak wiec dostalam gicz kozleca i nie bardzo wiem co z niej zrobic. troche pracy beda wspaniale kielbaski, czy cos w tym rodzaju Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: asiakusy paya! paya! paya! IP: 119.154.217.* 20.05.12, 13:38 Autorko, ile masz tej giczy? Ja to nazywam po prostu "kozie nóżki" :) Zrób coś, co nazywa się paya - wpisz w gugla. Mutton paya. Nie mam teraz czasu niestety podać przepisu, dlatego odsyłam. Wieczorem zajrzę tu znowu. Idea jest taka, że gotujesz gicz b. długo z przyprawami, a potem robisz do tego sos (niech będzie, że curry). I to jest cudowne, wspaniałe, i podaje się w Pakistanie często na śniadanie :D ale oczywiście spokojnie można podać kiedyś się chce. Jemy z plackami. Koźlina jest świetnym mięsem. To moje pakistańskie odkrycie! A pieczona na ogniu koza - ach (tzw. sajji). Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: Barbara Re: paya! paya! paya! IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 20.05.12, 22:09 Tak offf topic... byłam wierna czytelniczka twojego bloga... dlaczego go zamknełas ??? Twój blog chociaz w niewielkiem stopniu przyblizał kulture tamtego regionu.. Pozdrawiam. Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: asiakusy Re: paya! paya! paya! IP: 119.154.182.* 21.05.12, 09:12 Barbaro - odpoczęłam trochę i otworzyłam znowu, jakiś czas temu. Zapraszam :) Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: senin Re: paya! paya! paya! IP: *.dyn.iinet.net.au 21.05.12, 12:33 asiu, dzieki za pomsl na kozline ale, jesli mozna byc tak beszczelnym, to prosilabym przepis z Twojego domu... rozne mam doswiadczenia z googlowych przepisow - zazwyczaj najsmaczniejsze potrawy wychodzily mi. gdy korzystalam z przepisow znajomych wiec podaj przepis twojej tesciowej, lub waszej sluzacej, jesli mozesz Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: asiakusy Re: paya! paya! paya! IP: 119.154.181.* 28.05.12, 11:35 senin wypytalam tesciowa i ona nie ma jednego przepisu, zależy jaki ma nastroj, tak robi, czasem np. używa gotowca marki shan robi troche podobnie do nihari (ale tylko troche) powiedziala mi tak: umyc nozki, ugotowac do miękkości w wodzie z dodatkiem pasty ginger-garlic i listka laurowego gdy miękkie - zagescic maka kukurydziana albo pszenna (mąka do chłodnej wody i do odrobiny rosołu koziego) potem podsmażyc przyprawy i sporo cebuli na zloty braz i dodać z olejem razem, a przypraw malo, mowi, że to jest halka masala - wymienila gozdziki, zielony kardamon (choti elaichi), troche kurkumy, sól, pieprz, zielone chili i pod koniec natka kolendry (hara dhania) pytałam, jakich przypraw nie dodaje: ziry, czerwonego czili, cynamonu, kolendry w ziarnach :) ale wydaje mi się, że gdzieś jadłam z czerwonym czili i kolendrą Odpowiedz Link Zgłoś