Dodaj do ulubionych

czego nie umiem, ale chcę się nauczyć :-)

05.06.14, 00:46
W wątku o profesjonaliźmie w kuchni giggiusa pojawiło się kilka ciekawych i sympatycznych wypowiedzi...
Proponuję zatem - w morzu własnej niewiedzy kulinarnej - dyskusję o Waszych zamiarach na przyszłość.
Czego chcecie się nauczyć? Jakie potrawy robić? Która kuchnia Was interesuje - jako kucharzy?

Sam chciałbym lepiej niż dziś robić sushi, tajskie zupy i paje (kolejność przypadkowa)
A w dłuższej perspektywie - nauczyć się piec. Nie tylko ciasta, ale pizze i tarty...
Te które robię - są takie sobie.. (Niestety - jestem smakoszem - a zatem - bezlitośnie oceniam również siebie :-)

Mimo że jestem Italianofilem - to intryguje mnie kuchnia rosyjska...



jeep
Obserwuj wątek
    • Gość: Very.martini Re: czego nie umiem, ale chcę się nauczyć :-) IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 05.06.14, 02:13
      Zupy. Wychodzi mi krupnik, kartoflanka, kukurydziana i taka zupa z buraków, wołowiny i wina według (ponoć)rosyjskiego przepisu.
      No i owsianka, ktora traktuję jak zupę sniadaniową.
      Cała reszta - zjadliwe i tyle.
      • Gość: mm Re: czego nie umiem, ale chcę się nauczyć :-) IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 05.06.14, 10:50
        Pomidorowa Ci nie wychodzi???
        • Gość: Very.martini Re: czego nie umiem, ale chcę się nauczyć :-) IP: 5.172.252.* 05.06.14, 15:32
          Nie taka, jak lubię. Wychodzi mi tylko krem z pomidorów, którego nie cierpię.
    • Gość: x chcialbym umiec IP: *.unitymediagroup.de 05.06.14, 07:05
      czytac chinskie przepisy w oryginale ;)
      Takie bedzie moje postanowienie na 2015. Musze poczekac z tym do Sylwestra :(
      • momas Re: chcialbym umiec 06.06.14, 09:27
        podesłac kilka?
        prosze...
        fotoforum.gazeta.pl/zdjecie/1303369,2,24,str42.html
        dla ułatwienia - tlumaczenie angielskie :)
    • sfornarina Re: czego nie umiem, ale chcę się nauczyć :-) 05.06.14, 09:53
      > A w dłuższej perspektywie - nauczyć się piec. Nie tylko ciasta, ale pizze i tar
      > ty...

      Mam fantastyczny przepis na ciasto do pizzy - bardzo prosty, a ciasto zawsze wychodzi cienkie i dobrze podpieczone.
      Podesle jak wroce z pracy:)

      Na ciacho do tarty (mozna stosowac do tart owocowych, ale tez do kiszu) tez moge sprawdzony przepis podeslac:)

      Sushi chyba sie nigdy robic nie naucze, dalam sobie spokoj po wielu podejsciach. Caly sekret ponoc tkwi w ryzu, a ten moj ryz zawsze jest zbyt rozciapany...

      Najbardziej chcialabym sie nauczyc robic makaroniki. Uwielbiam je, ale nigdy nie odwazylam sie podejsc do pieczenia, ze strachu ze nie wyjda.
      • jeepwdyzlu Re: czego nie umiem, ale chcę się nauczyć :-) 05.06.14, 10:41
        Mam fantastyczny przepis na ciasto do pizzy - bardzo prosty, a ciasto zawsze wychodzi cienkie i dobrze podpieczone.
        Podesle jak wroce z pracy:)

        Na ciacho do tarty (mozna stosowac do tart owocowych, ale tez do kiszu) tez moge sprawdzony przepis podeslac:)
        ------------
        Bardzo proszę i z góry dziękuję... Albo wklej tu, albo na gazetowego maila....

        Z azjatycką kuchnią też mam problem nie ogarniania przypraw i sosów. Sam ich zrobić nie potrafię, gotowe sa jakieś... inne niż tam.
        Ryż do sushi jakoś mi nawet trzyma się w kupie, ale wodorosty są.... gumowate :-( A kupowałem różne w różnych miejscach i krajach też. Zawsze rozczarowanie.
        jeep
        • Gość: kkk Re: czego nie umiem, ale chcę się nauczyć :-) IP: 212.55.200.* 05.06.14, 15:45
          Wodorosty gumowate? Moze nakladasz cieply ryz? Powinien byc wystudzony.
        • sfornarina Ciacho do tarty 06.06.14, 13:32
          Juz spiesze z przepisem:

          Ciacho do tarty lub na kisz na 2 porcje (jedna do zamrazarki), kazda do okraglej blachy o srednicy 22.5cm:

          250g maki pszennej
          lyzeczka soli
          150g masla
          jajko
          lyzka pelnego mleka

          Do sporej miski przesiac 250g maki, dodac sol. Pokroic zimne maslo w kostke, wrzucic do miski i wcierac palcami, az zrobia sie okruchy i maslo zmieknie.
          Wbic w to jajo, dodac mleko i zagniesc, az zrobi sie zwarta masa.
          Utoczyc z tego 2 kule, zawinac w folie spozywcza, i jedna wsadzic do lodowki na godzine, druga na kiedys do zamrazarki.

          Blache wysmarowac maslem. Piekarnik nagrzac do 180C.

          Wyjac zimna kule z lodowki, wylozyc na oproszony maka blat i cienko rozwalkowac (3mm). Nawinac ciacho na walek i odwinac nad blacha, uformowac.
          Podziurawic spod lekko widelcem, przycisnac papierem do pieczenia i wysypac na to cos ciezkiego (fasole czy kamienie). Podpiec przez 15 min, wyjac.
          Jak lekko przestygnie, mozna nakladac farsz lub mus i owoce.

          (blacha musi byc szczelna, bo inaczej sos wycieknie dziurkami w ciescie. Jak kiedys robilam kisz w tortownicy, to najpier wykladalam ja srebrna folia do pieczenia, a dopiero potem odwalkowywalam do niej ciasto.)

          Przepis pochodzi z tego watku, za bucefalem macedonskim.
          • jarek_zielona_pietruszka Re: Ciacho do tarty 06.06.14, 13:54
            Dzięki za przepis :)
        • sfornarina Ciacho do pizzy - na razie tylko link 06.06.14, 13:55
          Ciacho na 3 pizze (2 do zamrazarki):

          250g maki pszennej
          250g maki pszennej chlebowej
          jedna lyzeczka (5g) drozdzy granulowanych
          1.5 lyzeczki soli
          325ml cieplej wody
          1 lyzka oleju (uzywam rzepakowego, ale oliwa tez sie nada)
          troche oleju do naoliwienia ciasta w misce

          W duzej misce wymieszac obie maki, sol i drozdze. Dodac olej i wode, wymieszac do polaczenia.

          Przeniesc ciacho na osypany maka blat i zagniatac az bedzie gladkie (5-10min). Ciasto jest dosc lepkie, ale im dluzej zagniatane, tym bedzie mniej sie lepic. Mozna dodac jeszcze troche maki, jak bedzie sie strasznie lepic, ale im mniej dodanej, tym lepiej.

          Do czystej miski wlac ciupinke oleju i wlozyc tam zagniecione ciasto; obtoczyc je w oleju, zeby nie wyschlo.
          Przykryc scierka, odstawic w cieple miejsce na 1.5-2 godziny.

          Gdy juz urosnie, wyciagnac je z powrotem na blat, "puknac" palcami, aby opadlo, podzielic na 3 czesci. 2 czesci zawinac osobno w folie i wsadzic do zamrazarki na kiedys, z trzeciej mozna robic pizze:)

          Do pizzy zawsze rozwalkowuje ciacho na wysmarowanym tluszczem papierze do pieczenia. Na ciacho nakladam cieply farsz (zwykle wlasnorecznie upichcony sos, pomidorowy albo na przyklad z jarmuzem, albo co mam pod reka), na to czasem dokladam jeszcze wedle uznania swieze warzywa, mieso, cebule, oliwki lub mozarelle.

          Uprzednio nagrzewam piekarnik i blache na max (u mnie 240C). Ostroznie przenosze pizze na papierze na goraca blache, wkladam do piekarnika i czekam az ser sie rozpusci i ciasto zrumieni na bokach - jakies 12 minut mniej wiecej.

          Zawsze wychodzi! :)
          • sfornarina Re: Ciacho do pizzy - na razie tylko link 06.06.14, 13:56
            * ciacho rozwalkowuje najcieniej jak sie da:)
            • jeepwdyzlu Re: Ciacho do pizzy - na razie tylko link 06.06.14, 16:07
              dzięki za pizzowy przepis
              j.
          • jarek_zielona_pietruszka Re: Ciacho do pizzy - na razie tylko link 06.06.14, 16:10
            Dzięki za przepis niedługo skorzystam :)
    • mmagi Re: czego nie umiem, ale chcę się nauczyć :-) 05.06.14, 09:59
      nie wiem czy chcę ale wiem,ze chciałą bym gotowac po chińsku,znaczy robic prawdziwą kuchnie orientalną,umiec posługiwac sie tymi wszystkimi sosami,produktami,które sie składają na chińszczyznę czy tajskie:)
    • czerwcowa.burza Re: czego nie umiem, ale chcę się nauczyć :-) 05.06.14, 10:04
      Od kilku dni uczę się jeść klasycznymi bambusowymi pałeczkami.
      • mmagi Re: czego nie umiem, ale chcę się nauczyć :-) 05.06.14, 10:10
        jak Ci idzie?jeszcze pare lat i tez bede nieżle smigała pałkami;)
        uwielbiam jesc orientalne potrawy pałeczkami,jakoś inaczej smakują niż jedzenie metalem;D
        jak w chińskim barze nie ma pałek to biore plastikowy widelec,zawsze mnie "rozczulają " ludzie,którzy do chińszczyzny siadaja z nozem i widelcem:D
        • sfornarina Re: czego nie umiem, ale chcę się nauczyć :-) 05.06.14, 10:14
          > jak Ci idzie?jeszcze pare lat i tez bede nieżle smigała pałkami;)

          Pare lat? :)
          Ja sie w 2 tygodnie nauczylam, podczas podrozy z Japonka po Wietnamie.

          Naucz sie japonskiej wersji trzymania palek, jest trudniejsza od chinskiej, ale dokladniejsza i na dluzsza mete warto. Pewnie sa jakies tutoriale na Youtube:)
          • mmagi Re: czego nie umiem, ale chcę się nauczyć :-) 05.06.14, 10:29
            spoko,umiem ale nie moge sie porównac do Japonki czy Chinki:)
          • czerwcowa.burza Re: czego nie umiem, ale chcę się nauczyć :-) 05.06.14, 10:31
            Uczę się od Wietnamczyków.
          • mmagi Re: czego nie umiem, ale chcę się nauczyć :-) 05.06.14, 10:46
            a czym sie różnią?nie znalazłam na youtubie trzymania pałek po japońsku,pani jedzaca suszi trzymała pałki tak samo jak chinka:0
            • sfornarina Re: czego nie umiem, ale chcę się nauczyć :-) 05.06.14, 10:53
              Trzymasz tak, wylacznie czterema palcami, i ruszasz tylko gorna palka.

              Wiekszosc ludzi (w Chinach, Wietnamie, Europie) trzyma palki w inny sposob, ale poprawny jest wlasnie ten japonski. Wielu Japonczykow jednak tez nie do konca opanowalo prawidlowe trzymanie:)
              • mmagi Re: czego nie umiem, ale chcę się nauczyć :-) 05.06.14, 10:55
                no taaak,na youtubie Chinka tak samo pokazywała:D,innegi sposobu nigdy nie widziałam:)
                • sfornarina Re: czego nie umiem, ale chcę się nauczyć :-) 05.06.14, 16:19
                  > innegi sposobu nigdy nie widziałam:)

                  Serio? Może niedokładnie się przyglądałaś? Ja widziałam przynajmniej 3 sposoby trzymania pałek.
                  Większość osób je na sposób chiński, ale nawet Chińczycy różnie pałki trzymają (mieszkałam z trójką w akademiku, to się napatrzyłam, bo czasem z nimi jadłam).
                  W Wietnamie nasza Japonka trzymała pałki zupełnie inaczej od Wietnamczyków czy Chińczyków, a w moim lokalnym barze sushi to już każdy pałki trzyma po swojemu.
                  • jeepwdyzlu Re: czego nie umiem, ale chcę się nauczyć :-) 05.06.14, 16:22
                    Kilka razy byłem służbowo w Chinach
                    i zauważyłem, że ludzie o wiele częściej niż w Europie - jedzą rękami
                    również ryż - który nie jest sypki tylko glutowaty...
                    a pałeczki (niezbędne do jedzenia zupy :-) - trzymają na 300 sposobów - każdy trochę inaczej....
                    j.
                  • mmagi Re: czego nie umiem, ale chcę się nauczyć :-) 06.06.14, 10:34
                    zawracanie głowy,jeep ma rację,każdy 3ma jak chce ale technika jest jedna
              • Gość: kkk Re: czego nie umiem, ale chcę się nauczyć :-) IP: 212.55.200.* 05.06.14, 15:47
                A jest jeszcze jakis inny sposob? Nigdy nie widzialam
        • squirk Re: czego nie umiem, ale chcę się nauczyć :-) 06.06.14, 17:03
          mmagi napisała:

          > jak Ci idzie?jeszcze pare lat i tez bede nieżle smigała pałkami;)

          Lat? Kilka posiłków, przecież to banalne, zobaczysz że za jakiś czas będziesz potrafiła zbierać pałeczkami drobne koraliki :-)
          • momas Re: czego nie umiem, ale chcę się nauczyć :-) 06.06.14, 18:40
            Drobne koraliki to akurat łatwo.Podziwiałam -wprost nie moglam sie napatrzec - Chińczyków, którzy jedli jajka na twardo paleczkami. I nie - nie nabijali ich na nie :D
            • sfornarina Re: czego nie umiem, ale chcę się nauczyć :-) 06.06.14, 18:56
              > Podziwiałam -wprost nie moglam sie napatrzec -
              > Chińczyków, którzy jedli jajka na twardo paleczkami. I nie - nie nabijali ich n
              > a nie :D

              Właśnie dlatego ważne jest, by umieć prawidłowo trzymać pałki. Jak dobrze trzymasz - czyli dolna pałka jest solidnie oparta o palce, a górną świadomie i precyzyjnie poruszasz, złapiesz nimi wszystko:)
              • momas Re: czego nie umiem, ale chcę się nauczyć :-) 06.06.14, 19:05
                a wiesz - obserwowalam uwaznie. Rożne mieli techniki. Która była prawidłowa - nie wiem. Wszyscy dawali radę. Jajka nie latały po restauracji :)
                (na sniadanie zawsze były jajka, a goście hotelowi lubili je jesc)
                I nie, nie była to jednorazowa obserwacja. Poniewaz fascynowalo mnie to, prowadzilam obserwacje przez kilka lat.:)
            • squirk Re: czego nie umiem, ale chcę się nauczyć :-) 06.06.14, 19:01
              momas napisała:

              > Drobne koraliki to akurat łatwo.Podziwiałam -wprost nie moglam sie napatrzec -
              > Chińczyków, którzy jedli jajka na twardo paleczkami. I nie - nie nabijali ich n
              > a nie :D

              Orrany.
              Już wiem, co zjem jutro na śniadanie.
              Może trochę potrwać ;-))
              • momas Re: czego nie umiem, ale chcę się nauczyć :-) 06.06.14, 19:09
                nooooo...:D poczatki mogą być podobne do sławetnego posilku na czterech pancernych (Gustlik)
                :D
    • znana.jako.ggigus o profesonalizmie!!!! to po pierwsze 05.06.14, 11:53
      po drugie - nie zakładałam takiego wątku.
      Jesteś moim kolejnym negatywnym fanem? Inni widzą w każdej mojej wypowiedzi a) przyczynek do komentarza albo b) spisek wege, a Ty c) idziesz o krok dalej i widzisz w każdej mojej wypowiedzi mój wątek
      ...?


      • reniam_123 Re: o profesonalizmie!!!! to po pierwsze 05.06.14, 12:01
        znana.jako.ggigus napisała:

        > po drugie - nie zakładałam takiego wątku.
        > Jesteś moim kolejnym negatywnym fanem? Inni widzą w każdej mojej wypowiedzi a)
        > przyczynek do komentarza albo b) spisek wege, a Ty c) idziesz o krok dalej i
        > widzisz w każdej mojej wypowiedzi mój wątek

        > ...?
        >

        Może ma obsesje na twoim punkcie ?
        • znana.jako.ggigus na to wygląda 05.06.14, 12:02

      • glasscraft Re: o profesonalizmie!!!! to po pierwsze 05.06.14, 20:58
        Sledzac rozwoj dyskusji po tym, jak sie w nia wlaczylas, wyglada na to, ze za kazdym razem zaczyna sie kwas jak sie tylko odezwiesz. Mieso czy nie mieso, czy masz jakis kompleks ze musisz uwazac, ze wszyscy cie atakuja jak tylko twoj nick pojawia sie we wpisie?
        • znana.jako.ggigus jak się w twoim poście pojawią argumenty, 05.06.14, 21:00
          to się odezwę.
          • glasscraft Re: jak się w twoim poście pojawią argumenty, 05.06.14, 21:03
            Nie oczekiwalam, ze sie odezwiesz. Wisi mi czy sie odezwiesz, czy nie. To moja ocena twojego przerosnietego ego I potrzeby zaistnienia. Nie trudz sie z odzywaniem, bo w moim poscie argumentow nie ma, tylko moje zdanie na twoj temat.
            • znana.jako.ggigus jak się w twoim poście pojawią argumenty, 05.06.14, 21:10
              to się odezwę. Twoje zdanie na mój temat nie spełnia tych warunków.

              Ciekawe jak się żyje z taką agresją, którą trzeba wyładować na forach. Tak czysto retorycznie pytam, czytając kolejny post w tej czy innej dyskusji. Wiem, że na żywca glasscraft i inni uczestnicy nie byliby tacy mocni w gębie, i nie wyciągaliby pięści bojowo, bo jednak jakieś normy są. Ale wszechobecna agresja mnie zaskakuje, nazywając rzecz delikatnie po imieniu.
              • glasscraft Re: jak się w twoim poście pojawią argumenty, 05.06.14, 21:17
                Jak ja lubie, jak sie podcierasz agresja wszystkich dookola, bo nie masz argumentow, tylko samouwielbienie. Ktos piescia machal, jak ci wytknelam, ze jak tylko zabierasz glos to zeby zaprotestowac, ze to nie ty bylas I powodujesz iles tam wpisow nie na temat? Wlaczajac moj wlasny bez bicia przyznam. No I chyba cos w tym musi byc, ze masz bana za banem, na ktore jeczysz na moderacji? Nie masz pojecia o tym co na zywca glasscraft by zrobila, wiec nieagresywnie prosze - nie zakladaj ze wiesz.
                • znana.jako.ggigus nadal powtarzam - jestem zdziwiona 05.06.14, 21:30
                  bezmiarem agresji w niektórych uczestnikach.
                  I będę chyba dalej.
                  • glasscraft Re: nadal powtarzam - jestem zdziwiona 05.06.14, 21:33
                    Ziew.
                    Siedz we wlasnym odwloku. Swiat musi tam byc bardzo piekny.
                    • znana.jako.ggigus naprawdę szokujesz mnie 05.06.14, 21:35
                      albo grożenie, co byś zrobiła w realu i projekcja własnej agresji na innych, albo kompletnie niezrozumiałe metafory w stylu: siedź we własnym odwłoku.
    • znana.jako.ggigus chcę wykonać porządny, tłusty, wegański tort 05.06.14, 12:01
      jedną próbę podjęłam po na solidnym, acz niespodziewanym kacu i było bardzo źle.
      Teraz na weekend kolejna próba, mam książki kucharskie i już spore doświadczenie w porządnych, tłustych kremach czekoladowych itp.
      Bardzo lubię bowiem torty, pyszne torty wegańskie jadłam i chcę sama wykonać.
      • aqua48 nie chcę wykonać tłustego, wegańskiego tortu 05.06.14, 12:23
        Wystarczą mi normalne torty. Z jajami :) A do wykonywania w domu potraw kuchni chińskiej, japońskiej, wietnamskiej, tajskiej jakoś nie mam przekonania. Lubię ją bardzo w wykonaniu, uwaga drażliwe słowo: profesjonalistów. Chciałabym natomiast nauczyć się gotowania dań hinduskich, nie wiem czemu, ale ta kuchnia wydaje mi się łatwiejsza.
        • znana.jako.ggigus nie musisz chcieć:) 05.06.14, 12:27
          zastanawiająca jest ta potrzeba zaznaczania w wielu wypowiedziach, że wege jest złe, niesmaczne, jak widać także w powyższym poście.
          A w co drugim poście piszecie o wegeoszołomach, wegetrollach i wegespiski węszycie wszędzie.
          Mogę podać wiele nicków i wiele linków i dlatego piszę Wy.
          Ciekawe, naprawdę, takie samoobnażanie się. Mówi samo za siebie.
          • aqua48 Dziekuję 05.06.14, 12:46
            znana.jako.ggigus napisała:

            > zastanawiająca jest ta potrzeba zaznaczania w wielu wypowiedziach, że wege jest
            > złe, niesmaczne, jak widać także w powyższym poście.

            Dla mnie nie wege jest niesmaczne, tylko tłuste słodkości. Zwracasz niepotrzebnie uwagę nie na ten istotny aspekt sprawy :) Jadam i mięsne i wegańskie i wegetariańskie potrawy z dużą przyjemnością jeśli są dobre. Natomiast dziwaczne wydaje mi się usilne podkreślanie tej ich wegańskości. Mam znajomych, którzy z rozmaitych powodów (przekonania, religia, zdrowie, czy nawet chęci) przestrzegają rozmaitych, czasami dość restrykcyjnych diet i nie robią z tego problemu ani szumu wokół siebie.
            • znana.jako.ggigus dlaczego niepotrzebnie? 05.06.14, 13:02
              tu każdy wpisze, co chce zrobić. Dlaczego to co piszę, jest niepotrzebne wg Ciebie? To moje życzenie i nie widzę powody do oceny moich pragnień.
              Dla mnie np. torty z kremem na maśle są za tłuste, ale nie widzę powodu, aby o tym komukolwiek opowiadać i po prostu ich nie kupuję.
              Kolejny raz to, co piszę jako wege, jest pddawane surowej ocenie i nadal nie rozumiem dlaczego. Ty też swego czasu pisałaś o wegeprogagandzie którą jakoby uprawiam. Jeśli uważasz, że sam posz o tym, co ktoś chce zorbić, to propaganda, to trochę mnie zatyka.
              Nie robię szumu wokół siebie, po prostu piszę o tym, chccę zrobić. Tak samo jak Ty zresztą.
              • aqua48 Re: dlaczego niepotrzebnie? 05.06.14, 17:03
                znana.jako.ggigus napisała:

                > tu każdy wpisze, co chce zrobić. Dlaczego to co piszę, jest niepotrzebne wg Cie
                > bie?
                >Nie robię szumu wokół siebie.

                Dla mnie te dwie Twoje wypowiedzi są w sprzeczności, ale to moja ocena.

                > Dla mnie np. torty z kremem na maśle są za tłuste, ale nie widzę powodu, aby o
                > tym komukolwiek opowiadać i po prostu ich nie kupuję.

                Ja też nie kupuję tortów, bo jeszcze natknęłam się na taki, który by mi smakował. Nie spotkałam się też z kupnym, który by posiadał prawdziwy maślany krem, taki - masło, jaja, cukier plus dodatek smakowy. Zazwyczaj to jakieś paskudne podróbki, jak dla mnie przesłodzone i ze sztucznymi olejkami zamiast alkoholu. Wolę upiec sama i wiedzieć dokładnie ile i jakich produktów zużyłam.


                • znana.jako.ggigus więc wyjaśnij mi dlaczego wg Cebie 05.06.14, 17:10
                  moja wypowiedź w wątku o tym, czego chcę się nauczyć - dlaczego w tym wątku moja wypowiedź o torcie wegańskim jest niepotrzebna.

                  Gdzie jest tutaj sprzeczność i szum wokół mojej osoby, jeśli piszę, jak inni to robią , czego chcę się nauczyć.

                  Jeśli możesz, to mi to wyjaśnij. Bo ja nie rozumiem, dlaczego tu ma być sprzeczność.

                  Dziękuję za wyjaśnienia w kwestii kupowanych przez Ciebie tortów.
                  • aqua48 Re: więc wyjaśnij mi dlaczego wg Cebie 05.06.14, 18:21
                    znana.jako.ggigus napisała:

                    > moja wypowiedź w wątku o tym, czego chcę się nauczyć - dlaczego w tym wątku moj
                    > a wypowiedź o torcie wegańskim jest niepotrzebna.

                    A czy potrzebna aż w tytule jest informacja, że tort musi być wegański?
                    Przyznaję, być może mamy tu na forum kuchnia teraz obsesję antywegańską po wyskokach rozmaitych oszołomów, wpinających się w wątki czysto mięsne i pewnie za nich wszystkich Ty Ggigusiu po części obrywasz, ale na prawdę jak pisałam, mam znajomych, niejedzących mięsa i oni nawet podając swoje przepisy mięsożercom nie muszą dodawać, że stosują jakakolwiek dietę. A biorąc od nas swoje po prostu bez dodatkowych uwag stosują swoje zamienniki. I tyle.

                    > Dziękuję za wyjaśnienia w kwestii kupowanych przez Ciebie tortów.

                    Raczej nie kupowanych. Jeśli masz ochotę to można się wspólnie zastanowić jak zrobić dobrą masę do tortu bez Twoich ograniczeń. Bene, która jest o niebo bardziej ode mnie w pieczeniu tortów wprawiona kiedyś nawet prowadziła podobne rozważania? To się może przydać, bo mnie kiedyś pytała o przepis na tort urodzinowy dla dziecka koleżanka, której syn był bezlglutenowym, bezjajecznym i bezmlecznym alergikiem. I przyznam, że nie ptorafiłam na szybko niczego sensownego wymyślić. A Bene radziła bodaj ubić śmietankę kokosową? Nie wiem czy się nie mylę..
                    • znana.jako.ggigus dlatego że tak się odżywiam 05.06.14, 18:35
                      i jak widzisz, jeśli bym podała, że chcę zrobić tort, podałabyś mi swój przepis, jak to ładnie napisałaś bez ograniczeń.
                      I traciłabym Twój cenny czas na wyjaśnianie Ci, że nie chę masła, jajek i śmietany.
                      A ja się NIE ograniczam, po prostu nie jem pewnych rzeczy.
                      Za merytoryczną wypowiedź dziękuję. Miło czytać metytoryczne częóci wypowiedzi. Sama tu już o taki tort pytałam, o tej wymienionej dyskusji pamiętam. W tym wątku NIKT NIE prosił o pomoc, a tylko wszyscy wypisywali, o czym marzą. A moje marzenie, wyrażone jak każde inne, dla Ciebie było szumem wokół mojej osoby.
                      To nie fair.
                      • aqua48 Re: dlatego że tak się odżywiam 05.06.14, 18:53
                        znana.jako.ggigus napisała:

                        > A ja się NIE ograniczam, po prostu nie jem pewnych rzeczy.

                        Dla mnie, jeśli czegoś NIE robię to jest to ograniczenie. Ja też stosuję pewne ograniczenia żywnościowe z np. powodu alergii, albo preferencji bo czegoś NIE lubię i NIE przełknę :)

                        > A moje marzenie, wyrażone jak każde inne, dla Ciebie było szumem wokół mojej osoby.
                        > To nie fair.

                        Przepraszam. Masz rację, nie miałam prawa oceniać sposobu w jaki wrażasz swoje marzenie.
                        • Gość: Very.martini Re: dlatego że tak się odżywiam IP: 46.77.124.* 05.06.14, 19:07
                          Jeśli czegoś nie robię, bo nie chcę, to jest to przejaw wolnej woli i możliwość korzystania z danej nam wolności. Wybory i rygory wcale się nie wykluczają.
                          • znana.jako.ggigus :)))) całuski i pozdrówka 05.06.14, 20:05

                        • znana.jako.ggigus to dla Ciebie ograniczenie, a dla mnie wybór 05.06.14, 20:04
                          dzięki za przeprosiny, bo mnie Twój post i ton wkurzył, przyznam.
                          • aqua48 każdy wybór to de facto ograniczenie 05.06.14, 21:46
                            znana.jako.ggigus napisała:

                            > dzięki za przeprosiny, bo mnie Twój post i ton wkurzył, przyznam.

                            Nie było moim zamiarem ani obrażenie Cię, ani zdenerwowanie, ani sprawienie Ci przykrości, dobrze, że powiedziałaś jak to wyglądało od Twojej strony.
                            • znana.jako.ggigus nie zdenerwowałaś mnie jakoś specjalnie 05.06.14, 21:58
                              nie cierpię na sercę i nie brałam kropli. Ani tym bardziej nie obraziłaś:)
                              Myślę, że się zagolopowałaś, ale jak być mże teraz widzisz, wege są często na cenzurowanym. Rzadko jednak cenzorzy przyznają się do błędów.
                              Tym bardziej mi miło, że ta wymiana tak miło się skończyła.
                              • znana.jako.ggigus ps wybór to wolna wola, a ograniczenie 05.06.14, 22:08
                                to okoliczności.
                                Spora różnica
                                • aqua48 Re: ps wybór to wolna wola, a ograniczenie 05.06.14, 22:29
                                  znana.jako.ggigus napisała:

                                  > to okoliczności.
                                  > Spora różnica

                                  Uważam inaczej - świadomy wybór powodowany wolną wolą też prowadzi do pewnego ograniczenia zakresu. Jeśli wybieram np z dziesięciu odmian jabłek te które mi smakują i te kupuję, zatem ograniczam kupno i jedzenie jabłek do np trzech ulubionych rodzajów. Założywszy, że wakacje trwają dwa tygodnie również muszę dokonać wyboru i ograniczyć chęci bycia w dziesięciu miejscach do najwyżej trzech. W ten sposób pojmowany wybór jest świadomym i w dużej mierze zależnym od woli ograniczeniem.
                                  Co innego z ograniczeniami niezależnymi od woli, np z powodu stanu zdrowia.
                                  • znana.jako.ggigus oczywiście że działanie z wyborem 05.06.14, 22:32
                                    oznacza ograniczenie. Ale sam fakt dokonania wyboru oznacza wolę i nie jest ograniczeniem.
                                    Ale wykonywanie wyboru a podjęcie wyboru to dwie inne rzeczy.
                                    • aqua48 Re: oczywiście że działanie z wyborem 05.06.14, 23:02
                                      znana.jako.ggigus napisała:

                                      > oznacza ograniczenie. Ale sam fakt dokonania wyboru oznacza wolę i nie jest ogr
                                      > aniczeniem.

                                      Fakt nie, konsekwencje tego faktu tak. Warto jeszcze pamiętać, że ograniczenia wcale nie muszą określać pejoratywnie zjawisk.
                                      • znana.jako.ggigus ograniczenie wg Słownika J. Polskiego: 09.06.14, 16:03
                                        1. norma, przepis, zarządzenie krępujące czyjąś swobodę działania»
                                        (...)
                                        3. «ograniczony charakter czegoś»
                                        To dla mnie jest to pejoratywne.
                                        Tym bardziej że weganie nie chcą, choć mogą jeść produkty pochodzenia zwierzęcego.
        • jeepwdyzlu Re: nie chcę wykonać tłustego, wegańskiego tortu 05.06.14, 13:04
          kuchni chińskiej, japońskiej, wietnamskiej, tajskiej jakoś nie mam przekonania. Lubię ją bardzo w wykonaniu, uwaga drażliwe słowo: profesjonalistów.
          --------
          właśnie
          mam to samo
          mimo szeregu prób - wychodzi mi najwyżej średnio....

          Ale chciałbym to zmienić :-)
    • Gość: Endy Re: czego nie umiem, ale chcę się nauczyć :-) IP: *.gdynia.mm.pl 05.06.14, 13:18
      kaczka. no nie wychodzi mi. juz kilka podejsc (do pieczonej w całosci i piersi) robilam i tragedia :(
      • Gość: mmagi Re: czego nie umiem, ale chcę się nauczyć :-) IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 05.06.14, 14:43
        masz takie samo IP jak klik:)
        • kosmopolitesiorbut Re: Najwidoczniej Multimedia mają trochę więcej 05.06.14, 15:03
          klientów w Gdyni niż tylko ja.
      • squirk Re: czego nie umiem, ale chcę się nauczyć :-) 05.06.14, 15:51
        Gość portalu: Endy napisał(a):

        > kaczka. no nie wychodzi mi. juz kilka podejsc (do pieczonej w całosci i piersi)
        > robilam i tragedia :(

        Piekę całą przynajmniej raz w m-cu, piersi też raz czy dwa, trzy razy robiłam confit (przepadamy za nim), jeśli zechcesz napiszę Ci na priv jak piekę, też kiedyś nie umiałam.
        :-)
      • aqua48 Re: czego nie umiem, ale chcę się nauczyć :-) 05.06.14, 17:08
        Gość portalu: Endy napisał(a):

        > kaczka. no nie wychodzi mi. juz kilka podejsc (do pieczonej w całosci i piersi)
        > robilam i tragedia :(

        Kaczka nie jest trudna, ale wymaga zamarynowania, lub natarcia i odłożenia na jakiś czas, a potem cierpliwości - około trzech godzin pieczenia pod pokrywką i częstego podlewania wytworzonym sosem, żeby nie wyschła. No i dobrego nadzienia. Spróbuj jeszcze raz.
        • squirk Re: czego nie umiem, ale chcę się nauczyć :-) 05.06.14, 17:09
          aqua48 napisała:

          Nie podlewam, piekę dłużej w niskiej temperaturze, jest miękka, soczysta, wręcz się rozpływa, nadziewam jabłkami, nacieram majerankiem. Chyba kupię dziś kaczkę, akurat są w promocji w Lidlu
          :-)
    • coralin Re: czego nie umiem, ale chcę się nauczyć :-) 05.06.14, 15:21
      Zdecydowanie kuchnia dalekowschodnia oraz kuchnia Indii. Coś tam robię, ale to tylko namiastka.
      • mmagi Re: czego nie umiem, ale chcę się nauczyć :-) 05.06.14, 16:08
        tez tak mam:/
    • zlosliwiec.zlosliwiec Re: czego nie umiem, ale chcę się nauczyć :-) 05.06.14, 16:05
      Zglebiac dalej klasyczna kuchnie europejska i arabska.
    • jarek_zielona_pietruszka Re: czego nie umiem, ale chcę się nauczyć :-) 06.06.14, 01:03
      Dobrej szynki parmeńskiej (niestety w naszym klimacie ciężkie do zrobienia)
      Dobrego chorizo
      Doskonałego kumpiaka
      Sera chedar
      Sera z zieloną pleśnią typy blu
      No i bardzo dobrego długo dojrzewającego salami.
    • trypel ciasta drożdzowe 06.06.14, 07:50
      mimo wielu podejść dalej każde moje ciasto drozdzowe na 3 dzień jest suche i sie kruszy.
      Moja babcia umiała zrobić tak że było miękkie i wilgotne do samego końca.
      • mhr2 Re: ciasta drożdzowe 06.06.14, 10:13
        bylo wiecej masla i jajek:)
        • trypel Re: ciasta drożdzowe 06.06.14, 10:42
          własnie -masła czy tłuszczu?
          wszyscy z kim rozmawiam mówią że babcia masła prawie nie stosowała (czasy, kasa itd) tylko olej. Jajek faktycznie było sporo (własne kury) ale ja też nie żałuję.
          Potem myslałem ze to kwestia długosci wyrabiania - też nie to. Zawsze jest tak że po upieczeniu cudo, na drugi dzień OK, a na trzeci rozpada sie w rękach i kruszy albo zasycha na kamień.
          • momas Re: ciasta drożdzowe 06.06.14, 10:46
            piekę sporo ciast na oleju (z konieczności zdrowotnej). Sa wilgotniejsze i nie kruszą sie.
            spróbuj na oleju.
            • trypel Re: ciasta drożdzowe 06.06.14, 10:50
              dzięki
              zwykły rzepak?
              • momas Re: ciasta drożdzowe 06.06.14, 10:54
                sądzę, ze tak... ja uzywam akurat ryzowego (od lat uzywam i silą przyzwyczajenia:) ), ale myśle, ze Twoja babcia takiego nie uzywala. Raczej zwykly, czyli rzepakowy.Moze slonecznikowy :)
                • trypel Re: ciasta drożdzowe 06.06.14, 10:57
                  babcia leciała na najtańszym rzepakowym, moze i dlatego. Trzeba spróbować. Bo jak sobie przypomnę jej ciasta... :(
                  • aqua48 Re: ciasta drożdzowe 06.06.14, 11:11
                    trypel napisał:

                    > babcia leciała na najtańszym rzepakowym, moze i dlatego. Trzeba spróbować. Bo j
                    > ak sobie przypomnę jej ciasta... :(

                    W cieście drożdżowym musi być tyle tłuszczu, żeby on był widoczny podczas wyrabiania. Ciasto musi być po prostu lśniące. Obojętne czy da się masło, czy dobrą margarynę (stopione) czy olej.
                    No i dobre ciasto drożdżowe na do trzeciego dnia nie ma żadnych szans dotrwać :) to podstawa.

                    • trypel Re: ciasta drożdzowe 06.06.14, 11:14
                      patrzysz z dzisiejszej perspektywy
                      30 lat temu babcia piekła 2-3 blachy na raz, chowała w spiżarce i wydzielała dzieciarni do ostatniego okruszka.
                      Pierwsze sie zjadało kruszonkę a potem reszte :)
                      • momas Re: ciasta drożdzowe 06.06.14, 11:22
                        hehe, nas ciotka (babci nie mialam) wysylala z takimi blachami do piekarni. Po drodze wyjadaliśmy kruszonke zwalając to na piekarzy. Czas oczekiwania na placki spedzaliśmy w nieeksploatowanej piaskowni obok piekarni, urzadzając dzikie wojny.
                        ech...
                        • mhr2 Re: ciasta drożdzowe 06.06.14, 11:30
                          momas napisała:

                          > hehe, nas ciotka (babci nie mialam) wysylala z takimi blachami do piekarni.

                          mialas wspaniale czasy, troche zazdroszcze:)
                      • aqua48 Re: ciasta drożdzowe 06.06.14, 21:33
                        trypel napisał:

                        > 30 lat temu babcia piekła 2-3 blachy na raz, chowała w spiżarce i wydzielała dz
                        > ieciarni do ostatniego okruszka.
                        > Pierwsze sie zjadało kruszonkę a potem reszte :)

                        Ech, moja babcia piekła kołaczyki z serem i kruszonką, zawsze zjadałam najpierw kruszonkę, potem nadzienie serowe, a na końcu rancik z ciasta drożdżowego. To były czasy..
                        A dla dzieciarni miała kruche ciasteczka z połówką orzecha lub migdała na wierzchu każdego - mistrzostwo świata.

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka