dantes.e
19.01.09, 09:04
wstrzymywanie się deweloperów z rozpoczynaniem inwestycji może też
przynieść inne konsekwencje. – Za rok, półtora popyt nie będzie już
blokowany przez banki, a jednocześnie drastycznie spadnie podaż –
przewiduje Paweł Grząbka. – Może nie powtórzy się sytuacja z lat
2006 – 2007, kiedy do biur sprzedaży ustawiały się kolejki, a ceny
rosły o 50 proc. rocznie, ale będzie drożej. Przynajmniej o 5 – 10
proc. rocznie – prognozuje
Grząbka nawet gdyby nagle pustynie zalało i woda nie chciala wsiakac
mówiłby że woda bedzie trzymala swoja cene i wkrotce jej cena
skoczy...
PS. Wycinek z rzeczpospolitej, Grzabka tam za eksperta robi, gada
ciąglę to samo i zawsze się myli.