Dodaj do ulubionych

"GP": Gdy deweloper upadnie, klient straci

IP: *.wroclaw.dialog.net.pl 23.02.09, 09:16
Uważaj! Twoj deweloper może zbankrutować a Ty zostaniesz z niczym.
Niestety wg ostatniego artykulu na bankierze o ktorym pisalem juz 9 dni temu
dzis juz ponad 100 deweloperow w Polsce zlozylo w sadzie wnioski upadlosciowe.

Niestety dramatyczne jest to, ze mimo zlozonych wnioskow deweloperzy nadal
prowadza sprzedaz proponujac wszelakie promocje aby jeszcze zlapac kilku jelonkow.

Znana jest praktyka z czasow bumu, ze rzadko ktory deweloper chcial podpisywac
umowy wstepne w postaci aktow notarialnych a ludzie i tak to kupowali.
Niestety gro takich jeleni, ktorzy kupowali na gorce do dzis nie ma tych aktow
a deweloperzy wodza ich za nos juz miesiacami. Dzis moze sie okazac, ze wielu
takich jelonkow, mimo ze juz mieszkaja, mimo ze sie urzadzili przez ten rok
czy dwa moze te mieszkania stracic gdy padnie ich deweloper!

Nie wiem jak to dzis wyglada ale przyklad GANTA z Wroclawia. Slyszalem ze
ludzie na Kaszubskiej czekali na akty dwa lata - czy juz je dostali, nie wiem.
Sa to jednak w dobie kryzysu niebezpieczne zabawy z nieuczciwymi deweloperami,
ktore moga sie skonczyc jak w filmie "Plac Zbawiciela", ktory polecam ku
przestrodze wszystkim niedowiarkom i przesmiewcom.

UWAZAJCIE nie kupujcie teraz mieszkan bo moze sie okazac, ze mimo ze budowa
stoi a nie dostaniesz aktu wlasnosci, za miesiac dwa moze sie okazac, ze
deweloper zbankrutowal a budynek pojdzie na przetarg. KLIENT, CZYLI TY
ZOSTANIESZ Z NICZYM. Aaah przepraszam, zostabniesz z kredytem na 30 lat albo z
wtopionymi oszczednosciami zycia.
Obserwuj wątek
    • Gość: kupujący A może tak zabezpieczenie na hipotece działki IP: *.pl 23.02.09, 09:32
      i notarialna zgoda dewelopera na egzekucję z art. 777 KC. To powinno
      choć trochę zabezpieczyć wpłacajacych zaliczki.
      • Gość: Jaa ale to nie problem z dzis tylko z przeszlosci IP: *.wroclaw.dialog.net.pl 23.02.09, 09:47
        Dzis deweloperzy chetniej podpisuja wstepne akty notarialne. Gorzej jednak maja
        Ci co kupowali podczas bumu bo tam nikt na to nie patrzyl a jak patrzyl to nawet
        sie nie odzywal bo deweloper jak nie jemu to wcisnal by te apartamenta komu
        innemu bo przeciez "taniej mialo juz nie byc".

        Dzis wielu Polakow mieszka w mieszkaniach bankow bez gwarancji, ze kiedykolwiek
        beda one ich wlasnoscia - a na raty trzeba tyrac i placic rate drogiego franka!
        No ale "gupi" Polak po szkodzie - ku przestrodze innym!
        • rydzyk_fizyk Re: ale to nie problem z dzis tylko z przeszlosci 23.02.09, 09:52
          Dziwne, że ludzie chcą jeszcze kupować dziury w ziemi skoro tyle już
          wybudowanych mieszkań jest na rynku.
          • Gość: z Kingsajzu Dziury w ziemi ? IP: 167.127.24.* 23.02.09, 10:30
            W wielu krajach kupuje sie off plan properties (czyli dziury w
            ziemi) i jakos nie slychac o takich przekretach jak w
            Najjasniejszej. Dlaczego?
            Czy dlatego, ze polska to panstwo prawa (stanowionego przez kretaczy
            i cwaniakow)? To juz dwudziesty rok tzw. transformacji ustrojowej a
            polska wciaz przypomina Zimbabwe lub Gorna Wolte. Opamietajcie sie
            albo bedziecie zadupiem az do konca swiata.

            • swoboda_t Re: Dziury w ziemi ? 23.02.09, 11:22
              Z 10 lat temu widziałem w TV dokument o Brytyjczykach nabitych w
              butelkę przez dewelopera, który obiecał postawić osiedle wakacyjne w
              Hiszpanii. Tak jak w Kartoflandii ludzie kupowali renderowane
              obietnice, a potem płacz. Być może prawo jest wadliwe - myślenie
              (?!) klientów wadliwe było na pewno. Kto zapłacił za dziurę w ziemi
              i jeszcze nie ma własności niech się modli, żeby nie padło na niego.
              Oby takich przypadków było jak najmniej - że będą, to pewne.
              • maruda.r Re: Dziury w ziemi ? 23.02.09, 12:42
                swoboda_t napisał:

                > Z 10 lat temu widziałem w TV dokument o Brytyjczykach nabitych w
                > butelkę przez dewelopera, który obiecał postawić osiedle wakacyjne w
                > Hiszpanii. Tak jak w Kartoflandii ludzie kupowali renderowane
                > obietnice, a potem płacz. Być może prawo jest wadliwe - myślenie
                > (?!) klientów wadliwe było na pewno.

                ****************************

                Który lobby ma większy wpływ na kształtowanie prawa mieszkaniowego:
                developerskie czy konsumenckie?

                Być może kryzys zweryfikuje nierówności, ale kosztem branży developerskiej. Bo
                na budowę stać będzie tylko tych developerów, którzy sami wezmą kredyty i
                zaoferują gotowe mieszkania.

          • kretynofil Rozumiem ze ofiarom oszustw pospolitych panstwo... 23.02.09, 10:34
            ...nie pomoze?

            No tak, bo to frajerstwo pomagac ofiarom, pomagac mozna tylko cwaniakom, ktorzy
            przejechali sie na swojej chciwosci.

            gospodarka.gazeta.pl/Gielda/1,85951,6307108,Panstwo_pomoze_firmom_oszukanym_na_opcjach.html

            Ku*wa, co z ta Polska?
            • plosiak Re: Rozumiem ze ofiarom oszustw pospolitych panst 23.02.09, 13:04
              Żaden sąd nie "unieważni" umowy o zakup opcji walutowych. Nie ma również mowy o
              zastosowaniu klauzuli z art. 358 kc, gdyż nie doszło do nadzwyczajnej zmiany
              stosunków społeczno-gospodarczych. Wahania waluty są czymś powszechnym, zaś
              przedsiębiorcy doskonale wiedzieli, z czym igrają. Mogliby ewentualnie powoływać
              się na błąd w oświadczeniu woli, ale nie wykażą, że błąd wywołał bank.

              A co do naiwnych kupujących dziury w ziemi - może się czegoś nauczą.
              • kretynofil Prosiak - nie zasmucaj mnie... 23.02.09, 13:15
                Ja nie twierdze, ze sady uniewaznia umowy, ja mam nadzieje, ze tak sie nie
                stanie. Naucz sie czytac ze zrozumieniem!

                A w artykule ktory wskazalem, chodzilo mi o cos innego - dlaczego ja mam w
                swoich podatkach placic wynagrodzenia prawnikow i doradcow, ktorzy za darmo beda
                instruowac buraczanych byznesmanow w bialych skarpetkach co to "opcja",
                "ryzyko", "spekulacja" itd.?

                I wiesz, Prosiak, co jest w tym zabawne - ze gdyby TVP chcialo produkowac i
                emitowac za publiczne pieniadze cos w rodzaju starej, dobrej Telewizji
                Edukacyjnej z zakresu ekonomii turbokapitalistycznej i postbalcerowiczowskiej
                (np. "O kosztach pracy i jak jeszcze jestescie dymani w tylek", albo "Dlaczego
                derektor finansowy wazniejszy od robola jest: tragikomedia w trzech aktowkach"),
                to by sie podniosl wrzask i lament tychze burakow ze to komunizm ;)
                • wazelina2005 Re: kretynofil - nie zasmucaj mnie... 23.02.09, 14:03
                  kretynofil napisał:

                  > Ja nie twierdze, ze sady uniewaznia umowy, ja mam nadzieje, ze tak
                  sie nie
                  > stanie. Naucz sie czytac ze zrozumieniem!
                  >
                  > A w artykule ktory wskazalem, chodzilo mi o cos innego - dlaczego
                  ja mam w
                  > swoich podatkach

                  Zeby placic podatki to trzeba pracowac i zarabiac a nie siedziec na
                  Forum i pisac glupoty.
                  • kretynofil Pomidor :) 23.02.09, 14:25
                    > Zeby placic podatki to trzeba pracowac i zarabiac a nie siedziec na Forum i
                    pisac glupoty.

                    No wlasnie, to moze zejdziesz z forum i pojdziesz do pracy?
                    • wazelina2005 Re: kretynofil - nie zasmucaj mnie 24.02.09, 11:14
                      kretynofil napisał:

                      > > Zeby placic podatki to trzeba pracowac i zarabiac a nie siedziec
                      na Forum
                      > i
                      > pisac glupoty.
                      >
                      > No wlasnie, to moze zejdziesz z forum i pojdziesz do pracy?

                      No wlasnie idz do pracy. Chodz w Twoim przypadku bedzie to trudne.
                      Najpierw ukoncz chociaz szkole podstawowa.
              • Gość: swoboda_t Re: Rozumiem ze ofiarom oszustw pospolitych panst IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 23.02.09, 13:23
                > A co do naiwnych kupujących dziury w ziemi - może się czegoś
                nauczą.


                Oni tak, ale za kilka lat przyjdą inni. "Plac Zbawiciela" miał
                premierę w 2006 roku, a Elżbieta Jaworowicz robiła programy o
                deweloperach już kilkanaście lat temu. I co?? I nic. Wszystkie
                społeczeńśtwa mają na koncie jakąś "bańkę" czy "histerię", ale
                Polacy (głównie chyba przez doświadczenia PRLu) to już w ogóle mają
                wyjątkowe ciągotki do idiotycznych zachowań rynkowych.
                • steady_at_najx Re: Rozumiem ze ofiarom oszustw pospolitych panst 23.02.09, 13:48
                  >Oni tak, ale za kilka lat przyjdą inni.


                  Eee rekomendacja T wytnie troche tych innych :)
    • gregsmile bardzo ciekawe prawo jest w Polsce! 23.02.09, 10:26
      normalnie to bank (nie klient) zajmuje się sprawami papierkowymi
      związanymi z ustanowieniem hipoteki, aktem notarialnym itp. więc
      normalnie to najpierw bank dostaje swoje pieniądze od bankrutującego
      dewelopera, a dopiero później (jak coś zostanie) fiskus.
      • Gość: sandino bo u nas jest kapitalizm z wilczą mordą IP: 80.48.2.* 23.02.09, 13:09
        cwaniaczek cię oszuka ? dostaniesz wała, gdy nie zarobi sitwa notarialna. a gdy
        masz umowę notarialną to i wtedy twoje szanse są małe, bo wpierw trzeba
        zaspokoić mafię - zus i bandycki fiskus.

        to, że ty potem do końca życia spłacasz kredyt za mieszkanie którego nie masz,
        nikogo już nie obchodzi.
    • Gość: artur "GP": Gdy deweloper upadnie, klient straci IP: 89.191.152.* 23.02.09, 10:26
      pieprzycie głupoty, teraz każdy jest mądry, a jak ktoś potrzebował
      mieszkanie rok, dwa lata temu to co miał zrobić? W okresie bumu nie
      szło kupić nowego mieszkania inaczej niż dziura w ziemi, bo po
      prostu innych nie było. A teraz odzywa się cała masa cfaniaków co to
      niby tacy przewidujący są i czekali aż ceny spadną, a ceny tak
      naprawdę spadły niewiele, zmieniło się tylko to, że mieszkania są
      już wybudowane a i o kredyt trudniej.
      • rydzyk_fizyk Re: "GP": Gdy deweloper upadnie, klient straci 23.02.09, 10:40
        Dziki kraj ta Polska, skoro dopiero od dwóch lat istnieje tam rynek
        wtórny nieruchomości ;)
      • steady_at_najx Re: "GP": Gdy deweloper upadnie, klient straci 23.02.09, 10:40
        >pieprzycie głupoty, teraz każdy jest mądry, a jak ktoś potrzebował
        mieszkanie rok, dwa lata temu to co miał zrobić?

        Musiales kupic ? Bo co ? Bo dostales ultimatum albo kupisz albo
        stryczek ? A moze krzeslo elektryczne grozilo ?


        >a ceny tak
        > naprawdę spadły niewiele, zmieniło się tylko to, że mieszkania są
        > już wybudowane a i o kredyt trudniej.


        juz ? po 3 miesiacach chcialbys miec 40% taniej ? porownaj sobie
        dzisiejsze ceny i te z gorki i przestan pieprzyc ze "spadly niewiele"
        • rydzyk_fizyk Re: "GP": Gdy deweloper upadnie, klient straci 23.02.09, 10:52
          To oczywiste - wolał kupić niż wynajmować.

          Dlatego 2 lata spędził w dziurze w ziemi.
      • zdzisiek66 Re: "GP": Gdy deweloper upadnie, klient straci 23.02.09, 11:39
        > pieprzycie głupoty, teraz każdy jest mądry, a jak ktoś potrzebował
        > mieszkanie rok, dwa lata temu to co miał zrobić? W okresie bumu
        nie szło kupić nowego mieszkania inaczej niż dziura w ziemi, bo po
        > prostu innych nie było

        Jak czegoś nie ma, to znaczy, że nie można tego kupić. Można tylko
        zapłacić ciężką kasę w nadziei, że to coś zostanie wyprodukowane.
        Nie wiem, czemu wielu ludziom tak ciężko to zrozumieć.
        Czy kupując samochód płacisz dealerowi kasę za samochód, który
        będzie za rok, dostając w zamian nic niewarty świstek? "Dziś płaci
        pan 20 % wartości auta, w momencie jak wyprodukują płytę, następne
        20%, potem 20 % jak już będzie silnik, 20% jak wyprodukują nadwozie,
        10 % jak dostaniemy maila z Chin, że pana auto już załadowali na
        statek. Ostatnie 10% za rok, w chwili, jak dostanie pan kluczyki. A
        potem najdalej pół roku damy dowód rejestracyjny, no, chyba, że się
        coś opóźni. Tylko proszę się spieszyć z decyzją, mamy 100 innych
        chętnych na każde auto, a samochody drożeją i będą tylko droższe."

        Czy trzeba być cwaniakiem, żeby nie zgodzić się na takie warunki?
        Nie, wystarczy nie być frajerem.
        • Gość: emem11 Re: "GP": Gdy deweloper upadnie, klient straci IP: *.de.ibm.com 23.02.09, 12:25
          dobre porownanie, jednak nie bierzesz pod uwage propagandy z tamtego okresu
          ktora zrobila ludziom wode z mozgu. nie trzeba bylo byc frajerem zeby temu ulec.
          dzialaly silne mechanizmy psychologiczne ktore nakrecaly to szalenstwo.


          > Jak czegoś nie ma, to znaczy, że nie można tego kupić. Można tylko
          > zapłacić ciężką kasę w nadziei, że to coś zostanie wyprodukowane.
          > Nie wiem, czemu wielu ludziom tak ciężko to zrozumieć.
          > Czy kupując samochód płacisz dealerowi kasę za samochód, który
          > będzie za rok, dostając w zamian nic niewarty świstek? "Dziś płaci
          > pan 20 % wartości auta, w momencie jak wyprodukują płytę, następne
          > 20%, potem 20 % jak już będzie silnik, 20% jak wyprodukują nadwozie,
          > 10 % jak dostaniemy maila z Chin, że pana auto już załadowali na
          > statek. Ostatnie 10% za rok, w chwili, jak dostanie pan kluczyki. A
          > potem najdalej pół roku damy dowód rejestracyjny, no, chyba, że się
          > coś opóźni. Tylko proszę się spieszyć z decyzją, mamy 100 innych
          > chętnych na każde auto, a samochody drożeją i będą tylko droższe."
          >
          > Czy trzeba być cwaniakiem, żeby nie zgodzić się na takie warunki?
          > Nie, wystarczy nie być frajerem.
          • Gość: pierwwsywprawo Re: "GP": Gdy deweloper upadnie, klient straci IP: *.lodz.dialog.net.pl 23.02.09, 12:39
            Porównanie bardzo śmieszne (mogę się śmiać, bo nie mam akurat tego problemu),
            ale nietrafne. Łatwo nazywać ludzi frajerami, ale różnica między samochodem a
            mieszkaniem jest taka, że samochód jest z reguły opcjonalny, a mieszkanie z
            reguły nie. Jeśli od 5 lat mieszkasz z dwójką dzieci u rodziców, a jednocześnie
            widzisz, jak ceny mieszkań śmigają pod sufit, to masz wrażenie, że wybór jest
            taki - albo kupić teraz, albo może nigdy. Więc kupujesz na takich warunkach,
            jakie deweloper stawia. To nie jest frajerstwo, to jest ciężka decyzja w jednej
            z najważniejszych spraw w życiu.
            • rydzyk_fizyk Re: "GP": Gdy deweloper upadnie, klient straci 23.02.09, 12:54
              Uściślijmy.
              Jeśli podejmujesz nietrafną decyzję kierując się takimi przesłankami
              to jest frajerstwo.

              A przynajmniej jesteś frajerem z punktu widzenia tego kto cię nabrał.
            • swoboda_t Re: "GP": Gdy deweloper upadnie, klient straci 23.02.09, 12:57
              Masz rację - "Jeśli od 5 lat mieszkasz z dwójką dzieci u rodziców, a
              jednocześnie widzisz, jak ceny mieszkań śmigają pod sufit, to masz
              wrażenie, że wybór jest taki - albo kupić teraz, albo może nigdy".
              Kluczowe w tym zdaniu jest wyrażenie "masz wrażenie". Jeśli ktoś na
              podstawie swoich "wrażeń" decyduje się na potężne zadłużenie by
              kupić obietnicę wybudowania mieszkania (a rynek wtórny to co??) i
              robi to w czasie szaleństwa cenowego, to można taką osobę różnie
              odbierać i określenie "frajer" nie jest najbardziej pejoratywnym z
              możliwych. Należy powiedzieć jasno - kto współtworzył stado lemingów
              kupujących przewartościowane mieszkania na koszmarne krerdyty (a
              tyczy się to większości kupujących w latach 2007-2008) zrobił głupio
              i podjął nietrafną ekonomicznie decyzję. Jeśli ta pomyłka nie odbije
              się bardzo negatywnie na funkcjonowaniu danej osoby/rodziny i tylko
              pozostawi po sobie niesmak niwelowany zadowoleniem z tzw. "bycia na
              swoim" to ok. Sęk w tym, że dla wielu decyzja "kupujemy byle prędko,
              za każdą cenę, teraz, zaraz" będzie oznaczać życiowe tragedie. A dla
              całej gospodarki kłopoty z powodu obniżonej aktywności rynkowej
              konsumentów udu.ionych ogromnymi kredytami.
            • Gość: Kaczus (Tomek) Re: "GP": Gdy deweloper upadnie, klient straci IP: *.dialog.net.pl 23.02.09, 13:08
              > ale nietrafne. Łatwo nazywać ludzi frajerami, ale różnica między samochodem a
              > mieszkaniem jest taka, że samochód jest z reguły opcjonalny, a mieszkanie z
              > reguły nie. Jeśli od 5 lat mieszkasz z dwójką dzieci u rodziców, a jednocześnie
              > widzisz, jak ceny mieszkań śmigają pod sufit, to masz wrażenie, że wybór jest
              > taki - albo kupić teraz, albo może nigdy. Więc kupujesz na takich warunkach,
              > jakie deweloper stawia. To nie jest frajerstwo, to jest ciężka decyzja w jednej
              > z najważniejszych spraw w życiu.

              Właśnie takich ludzi nalezy nazwać frajerami, skoro jak piszesz najważniejszą
              decyzję w życiu podejmują w popłochu i nie opierając sie na racjonalnych
              przesłankach....
              • Gość: emem11 Re: "GP": Gdy deweloper upadnie, klient straci IP: *.de.ibm.com 23.02.09, 13:28
                taaa ile to sie teraz - po fakcie - uzbieralo racjonalnie myslacych "ekspertow"...


                > Właśnie takich ludzi nalezy nazwać frajerami, skoro jak piszesz najważniejszą
                > decyzję w życiu podejmują w popłochu i nie opierając sie na racjonalnych
                > przesłankach....
                • Gość: Kaczus (Tomek) Re: "GP": Gdy deweloper upadnie, klient straci IP: *.dialog.net.pl 23.02.09, 13:39
                  Widzisz.. w 2006/2007 tez myslalem o kupnie wiekszego mieszkania, ale wtedy
                  jednak stwierdzilem, ze to niewlasciwy moment... prawdopodobnie sprawę
                  sfinalizuję pod koniec roku. Nie trzeba było być jakimś ekspertem, by wiedzieć,
                  że cena spaść musi, wskazywało na to kilka rzeczy, które wtedy były podawane,
                  fakt przez nielicznych, ale były. teraz mam odłożone pieniądze na wkład własny
                  (pomijając wartość obecnego lokum nawet), pewne sprawy muszę wyprostowac
                  jeszcze, tak by na spokojnie zająć się zakupem.
                • steady_at_najx Re: "GP": Gdy deweloper upadnie, klient straci 23.02.09, 13:47
                  To uzyj kolezko wyszukiwarki. Dwa lata temu ci sami ludzie na forum
                  mowili to samo.
                • zdzisiek66 Re: "GP": Gdy deweloper upadnie, klient straci 23.02.09, 14:37
                  Nie twierdzę, że jestem jakimś ekspertem. Mogę się jednak pochwalić,
                  że myślałem racjonalnie. Mieszkanie kupiłem na "dołku" 7 lat temu,
                  chociaż było mnie na to stać już 3 lata wcześniej, kiedy sytacja na
                  rynku przypominała trochę tę zeszłoroczną. Od dewelopera, ale
                  gotowe. Umowę przewstępną czytałem z lupą i z prawnikiem. Nie dało
                  się uniknąć pierwszej wpłaty 15% przed transakcją, ale
                  wyeliminowałem ryzyko do minimum i już po miesiącu miałem w ręku akt
                  notarialny równocześnie z wpłatą głównej sumy. Żałuję tylko, że nie
                  kupiłem większego albo nawet dwóch. I poważny błąd: kredyt wziąłem w
                  euro w dołku kursu, zamiast w dolarach i przez 3 lata patrzyłem, jak
                  kurs euro rośnie (a dolara spada), zanim wrócił prawie do kursu, po
                  którym wziąłem kredyt.
                  Rozpisałem się, a chodzi mi tylko o jedno: nie wszystkie ryzyka da
                  się przewidzieć, ale niektóre można. I wcale nie trzeba być do tego
                  ekspertem, prawnikiem, ekonomistą. Nie chcę nikogo obrażać, ale
                  chwilę zaćmienia rozsądku przy podpisywaniu ryzykownej umowy na
                  wartość dorobku całego życia trzeba nazwać po imieniu, bo może jest
                  szansa, że choć jeden następny klient się zastanowi.
          • swoboda_t Re: "GP": Gdy deweloper upadnie, klient straci 23.02.09, 12:47
            Sytuacja z mieszkaniami przypomina mi trochę lata 90-te, kiedy
            ludzie przepłacali na giełdzie za nowe Maluchy czy Felicje, bo w
            salonach trzaba było czekać kilka miesięcy. Nie mówiac o latach 80-
            tych, gdy auto na giełdzie kosztowało dwa razy tyle co w
            Polmozbycie. Dzisiaj te skarby utleniają się na złomowiskach ew.
            wożą na wsi kartofle i świniaki.
        • Gość: . Re: "GP": Gdy deweloper upadnie, klient straci IP: *.internetdsl.tpnet.pl 23.02.09, 13:42
          Tak przedstawione porównanie ładnie pokazuje cały mechanizm. Zgroza.
      • maniek_ok To dlaczego panie inteligencie 23.02.09, 14:08
        jest tylu ludzi ktorzy nie kupili przez te kilka lat mieszkania, bo
        niedowierzali ze mozna byc tak stuknietym zeby kupowac jakies bunkry atanera za
        7-8kplnm2????? Dlaczego jest tylu ludzi ktorzy woleli kupowac dzialki budowlane
        30km od miasta, zeby wybudowac sie za polowe kwoty za 50metrowe lokum w
        ogrodzonym od swiata chorym psychicznie pseudo-luksusie????
        Czyzby dlatego ze mieli odwage myslec samodzielnie a nie isc jak stado krow na
        lake? Ja mam w pompie pajacow ktorzy kupili dziure w ziemi i beda mieli klopoty
        bo takie sytuacje zdarzaja sie cyklicznie co kilka lat - ja przezywalem podobne
        upadki i tragedie ludzi w osiedlach pod Poznaniem kilka lat temu - ale dwa lata
        pozniej i tak bylo tysiace tepakow ktorzy kupowali dziury w ziemi i podniecali
        sie rysunkami "architektow".
    • Gość: Julia Pó przeciez q..zyjemy pod rządami "cudotwórców" z PO IP: *.promax.media.pl 23.02.09, 10:38
      .....więc nie może być źle. Ja bardzo, a bardzo "ufam" "peruwiańskiemu
      słoneczku" o nicku Tusk. On nas właśnie prowadzi w "maliny"
      • maruda.r Re: przeciez q..zyjemy pod rządami "cudotwórców" 23.02.09, 12:44
        Gość portalu: Julia Pó napisał(a):

        > .....więc nie może być źle. Ja bardzo, a bardzo "ufam" "peruwiańskiemu
        > słoneczku" o nicku Tusk. On nas właśnie prowadzi w "maliny"

        *****************************

        I obiecywał 3 mln mieszkań?

        • Gość: . Re: przeciez q..zyjemy pod rządami "cudotwórców" IP: *.internetdsl.tpnet.pl 23.02.09, 13:45
          Podczas gdy inni (ekhm) mieszkali z mamusią.
    • red.one.commie "GP": Gdy deweloper upadnie, klient straci 23.02.09, 11:07
      Ladne,nowe mieszkania,w dobrych lokalizacjach powoli sie
      sprzedaja.Jezeli developerzy beda masowo bankrutowac to zapomnijcie
      o rynku pierwotnym,a i klienci z rynku wtornego nie oddadza mieszkan
      za grosze,przeczekaja lub wynajma.Sprzedaz ruszy w momencie zmiany
      kwalifikacji KNF,kiedy banki chetniej zaczna udzielac kredyty.W
      Polsce,biorac pod uwage popyt,mieszkania sa TANIE,a sprzedawac beda
      tylko desperaci.
      • vazz Re: "GP": Gdy deweloper upadnie, klient straci 23.02.09, 11:29
        ...a jak będą drogie to kupią tylko desperaci ;)
      • steady_at_najx Re: "GP": Gdy deweloper upadnie, klient straci 23.02.09, 12:00
        >Sprzedaz ruszy w momencie zmiany
        >kwalifikacji KNF,kiedy banki chetniej zaczna udzielac kredyty

        Ja bym na to nie liczyl, ze rekomendacja T bedzie zniesiona.

        Tak przy okazji. Sprzedaz stanela _jeszcze przed_ wprowadzeniem
        obostrzen bankowych co ladnie przeczy teorii "zaplaca kazda cene"
      • fagusp Re: "GP": Gdy deweloper upadnie, klient straci 23.02.09, 13:04
        red.one.commie napisał:

        > Ladne,nowe mieszkania,w dobrych lokalizacjach powoli sie
        > sprzedaja.Jezeli developerzy beda masowo bankrutowac to
        zapomnijcie
        > o rynku pierwotnym,
        To co piszesz to niewątpliwe prawda, z tej trzeciej kategorii prawd
        (dla przypomnienia: mamy cała prawdę, tylko prawdę i ... prawdę).
        Po pierwsze lokali jest multum i cały czas wchodzą nowe z budów
        riozpoczetych 2 - 3 lata temu.
        Po drugie w miarę jak bedą się kurczyły rezerwy gotówkowe
        wypracowane w okresie koniunktury, trzeba będzie sprzedawać by było
        na pensje dla zarządu i raty leasingowe na samochody "służbowe".
        Po trzecie, niczym miecz Damoklesa, nad deweloperami będzie wisiało
        widmo wejścia na rynek mieszkań z projektów rozpoczętych w roku
        2009. Nowe koszty i nowe, znacznie niższe ceny na rok 2011. Kto nie
        opchnie w do tego czasu, zostanie z gotówką zamurowaną w
        niechodliwym (cenowo) towarze.
      • blq powoli się sprzedają. i będą się sprzedawać powoli 23.02.09, 13:40
        ... bo zawsze się znajdzie ktoś komu się mieszkanie znudziło, kto chce się na
        starość przeprowadzić, kto wrócił po latach z zagranicy, komu rodzice fundują,
        wygrał na loterii itd itp.

        Ale na ruszenie nie masz co liczyć, kolego. Bo to nie tylko chodzi o kredyty,
        ale o demograficzny niż, który zacznie potrzebować mieszkań. A raczej nie
        zacznie, bo dziadków dzisiejszych 18-latków jest ze cztery razy więcej, niż ich
        samych :). Druga sprawa to że sporo ludzi wyjechało, trzecia - najbardziej
        potrzebujący już spłacają kredycik.

        Tak więc pisz sobie co chcesz, kijem rzeki nie zawrócisz.

        PS. A tanie mieszkania to będą gdy 1m2=średnia pensja brutto w danym mieście.
    • red.one.commie "GP": Gdy deweloper upadnie, klient straci 23.02.09, 11:21
      Na marginesie,jezeli developerka to tak wspanialy i dochodowy
      biznes,to zachecam do budowy.Przeciez to proste,nie sa wymagane
      specjalne pozwolenia(zrzucicie to na podwykonawcow),klienci wam
      sfinansuja inwestycje-miod!
      • zdzisiek66 Re: "GP": Gdy deweloper upadnie, klient straci 23.02.09, 11:47
        Jednak trzeba mieć na początek trochę kasy na ładne biuro sprzedaży
        z uśmięchniętymi paniami i ulotki z wizualizacjami. I znacznie
        więcej kasy na posmarowanie urzędnikom sprzedającym gminną działkę.
        Albo dobry układ z zakonnicami.
      • steady_at_najx Re: "GP": Gdy deweloper upadnie, klient straci 23.02.09, 12:02
        Juz nie - teraz bedzie to normalny biznes. I nikt JWC czy DD do tego
        nie zmusza. Zawsze moga zajac sie uprawa marchewki na dzialkach
        ktore kupili.
        • Gość: . Re: "GP": Gdy deweloper upadnie, klient straci IP: *.internetdsl.tpnet.pl 23.02.09, 13:47
          > Zawsze moga zajac sie uprawa marchewki na dzialkach ktore kupili.

          Ładne byśmy mieli ceny marchewki...
    • Gość: GB "GP": Gdy deweloper upadnie, klient straci IP: *.internetdsl.tpnet.pl 23.02.09, 11:31
      Tak w ogóle to lepiej budować samemu, a nie przez developerów dorobkiewiczów.


      Tyle, że żeby zacząć to trzeba mieć podstawy.


      gazetybudowlane.witryna.info/
      • red.one.commie Re: "GP": Gdy deweloper upadnie, klient straci 23.02.09, 11:39
        Dlaczego dorobkiewiczow,przeciez developerzy prowadza firmy
        nastawione na zysk.Przeciez to nabywcy wspolnie z bankami
        spowodowali wzrost cen(chyba pamietacie sprzedaz 2-3 lata
        temu,sprzedawalo sie wszystko,po kazdej cenie,wszedzie).Kazdy
        developer proponowal takie ceny,abyscie mogli dostac na mieszkanie
        pozyczke,sami je akceptowaliscie.
    • 8y "GP": Gdy deweloper upadnie, klient straci 23.02.09, 11:44
      DU.pa a nie tanie. Mieszkania w Polsce sa cholernie drogie. Troche ludzi z
      klasy sredniej dostalo nagle po 4k wyplaty i mysla, ze rzadza.
      dzis jest jutro nie ma.
    • rojberek Umowa nieważna? Wkrótce nawet w sklepie... 23.02.09, 12:17
      ... będzie trzeba podpisywać umowę notarialną kupując cokolwiek, żeby móc
      potem wyegzekwować gwarancję. Bzdety.
      • Gość: coss Re: Umowa nieważna? Wkrótce nawet w sklepie... IP: *.strong-pc.com 23.02.09, 12:31
        Tradycyjna odpowiedź na niemal każdy twój post.

        Głupiś synu. Głupiś.
    • Gość: DeD zapraszam na forum mieszkaniowe www.forumdom.eu IP: 194.156.48.* 23.02.09, 12:19
      zapraszam na nowootwarte forum mieszkaniowe www.forumdom.eu zostaw swoją opinię napisz co sądzisz o obecnej sytuacji na rynku nieruchomości rozpocznij dyskusję
    • Gość: Wojtek To podpis dwóch stron nic nie znaczy? IP: *.wroclaw.mm.pl 23.02.09, 12:29
      Czy do tego potrzeba stempla notariusza? Czy dane słowo nic już nie znaczy?
    • Gość: gosc "GP": Gdy deweloper upadnie, klient straci IP: *.impan.pl 23.02.09, 12:42
      Uwazajcie na Centrum Developer z Sosnowca, nie placi wykonawcom, nie
      wywiazal sie z umowy z wlascicielem gruntu we Wroclawiu przy ulicy
      Sowiej ( oglosil na stronie internetowej, ze wszystkie apartamenty na
      Sowiej sprzedal). Wiele spraw w sadach, i bedzie wniosek o bankructwo.
      Ma nieprzejrzysta strukture prawna! Pod nazwa CD kryje sie kilka
      spolek. Ze strony internetowej trudno sie tego dowiedziec.
    • and_nowak Umowa jest ważna, czytajcie ze zrozumieniem 23.02.09, 12:46
      Nie jest to jasno napisane, ale każda umowa jest ważna.
      Problem polega na KOLEJNOŚCI zaspokajania wierzycieli w przypadku bankructwa. Od
      kolejności zalezy, czy będzie czym zaspokoić wierzyciela.

      Podpowiedź dla kupujących: używane (istniejące) mieszkanie z rynku wtórnego ma
      podstawową zaletę: ISTNIEJE. Nie kupujesz "mieszkania, które będzie", obietnicy,
      tylko coś co jest. Może być obciążone hipoteką, ale jest. I można sprawdzić stan
      faktyczny, a w przypadku wątpliwości ...poszukać innego sprzedającego.
      To smutne, ale ja bym wolał kupić mieszkanie na rynku wtórnym - takie mam
      zaufanie do deweloperów i takie są dzisiaj ceny.
    • atomik2 Podpis pod zdjeciem - pare uwag 23.02.09, 13:14
      Pod zdjeciem obok artykulu jest podpis mowiacy o konsolidacji rynku: "Wiele
      małych firm deweloperskich nie radzi sobie na rynku, który czeka konsolidacja"
      Fot. Adam Golec / AG

      - malych moze czeka konsolidacja, ale najpierw duzi musza upasc. Rozni duzi,
      ktorzy przeinwestowali, bo uwierzyli albo zalozyli, ze klienci zawsze dadza
      sie naciagac na nieziemskie ceny.
      Mali developerzy, po upadku duzych i po zwiazanym z tym spadkiem cen mieszkan
      czy gruntow, beda sobie bardzo dobrze radzic, bo nie dadza sie latwo wpuszczac
      w za drogie dzialki czy nierealnie skalkulowane inwestycje.

      Przezyja tylko ci developerzy (mali, duzi, przed konsolidacja czy po -
      wszystko jedno), ktorzy beda zakladac w swoich planach, ze klient nie kupi
      mieszkania placac miesiecznie wiecej niz 1/4 dochodow rodziny i przez nie
      dluzej niz 15-20 lat. Co daje wartosc mieszkania na poziomie jakichs 4-5
      letnich zsumowanych dochodow rodziny - tak jak jest wszedzie tam, gdzie
      funkcjonuje zdrowy rynek i gdzie nie narosla banka spekulacyjna nierealnych
      cen, jak w Polsce.



      • maniek_ok Pozwolisz na inna opinie? 23.02.09, 14:35
        Wg mnie upadki deweloperow to norma - z tego co pamietam z jakiegos wywiadu z
        czlowiekiem ze zwiazku deweloperow czy czegos tam, to rocznie srednia upadlosci
        to okolo 130-170 spraw. Wiec luzik - pozyjemy zobaczymy, wg mnie na razie zaden
        deweloper nie upada.
        imho upadna albo beda mieli powazne klopoty nastepujacy deweloperzy:
        - papraki, ktore funkcjonowaly tylko dzieki stadzie pajacow kupujacych na
        kredyty jakiekolwiek mieszkania w nabrzmialych cenach. Upadki paprakow beda
        oczywiscie bardzo pokazowe i artystyczne, ot jak te plotki o tym deweloperze
        spod krakowa - ale same w sobie sa po prostu oczyszczajacym procesem czyszczacym
        swiat budowlany z paprakow i bezmozgow
        - deweloperzy ktorzy zakupili w podobnym pedzie potwornie drogie dzialki.
        Jezeli naprawde zagrali na tym vabank, co moglo sie w ostatnich latach zdarzyc
        patrzac jakie lokalizacje sa wykupione przez duzych deweloperow, to tacy beda
        mieli naprawde cieplo w gaciach. Dlaczego? Bo nie moga zejsc z cen, no po prostu
        - grunt kupiony w dobrej lokalizacji, po gigantycznej cenie, z duzymi nakladami
        budowlanymi w standardowej "apartamentowej" - "luksusowej" ofercie musi miec
        wysoka cene... Ale jak tu zejsc z ceny jak gotowka i zapewne kredyty za takie
        grunty trzeba splacac, a nikt nie chce kupowac tych nowych bunkrow, bo emigracja
        juz sie obkupila lokalami z ktorymi nie wiadomo co zrobic, a polacy zmadrzeli na
        tyle zeby z poblazaniem patrzyc na mieszkanie w bunkrze z widokiem na sciany
        innych budynkow z zerowa izolacja dzwiekowa po 7kpln za metr golych scian. A
        deweloper zejsc z ceny nie moze, bo jak - budowa 4kpln, utrzymanie pracownikow
        przez caly rok, prace inzynieryjne przy podziemnych parkingach i do tego potezna
        cena za grunt....
        Tacy deweloperzy beda mieli mokro w gaciach, a ich dotychczas zlapane jelonki
        zapewne tez.

        Natomiast cala reszta powaznych deweloperow, ktorzy w miare rozsadnie
        gospodarowali swoim biznesem spia i beda spac spokojnie. Trzeba zejsc z ceny -
        to zejda bo maja z czego, ale i tak mieszkania sie powoli sprzedaja - wystarczy
        troche poobserwowac rynek. Ja znam osobiscie malutka firme budowlana, ktora
        takze na fali ostatnich lat nazwala sie deweloperem - buduja domki wg swoich
        projektow wokolo miasta na roznych dzialkach. W szczytowym okresie prowadzili po
        okolo 15 budow jednoczesnie. rozmawialem kilka dni temu - facet powiedzial mi
        krotko: To co maja to koncza i tego starczy im na wiosne, bo zaklepane budowy na
        lato i jesien raczej nie licza bo wiekszosc z nich nie dostaje kredytow. Ale o
        swoj los facet sie kompletnie nie martwi - ma renome, nawet jak bedzie mial 2
        budowy to spokojnie przetrwa, ma z czego ciac koszty, ma tez potezne zapasy z
        poprzednich lat. Sam powiedzial ze na razie cieszy sie z normalnosci - tego ze
        jest prawdziwa zima, co jest calkowicie normalna przerwa w budowlance, tego ze
        materialy mozna normalnie kupowac a nie dawac lapowki znajomym z hurtowni, tego
        ze zmniejszyl swoje brygady ale za to obsadzil je ludzmi naprawde normalnymi, a
        nie paprakami ktorych musial zatrudniac bo byle chlopak uciekal do anglii. Ba -
        z tego co wiem, to wlasnie zgadal sie z dwoma architektami ktorzy takze chca
        sami z nim wspolpracowac - co rok temu bylo nie do pomyslenia.
        Wiec bez polskiego czarnowidztwa prosze - wiekszosc deweloperow przetrwa bez
        problemu. Co zreszta widac golym okiem, np. w Poznaniu - budujacy bunkry z
        klitkami dla tlumu ale za to drogi Ataner ma sie swietnie, Nickel - lepiej niz
        swietnie, Wechta, agrobudy i budmexy? wszystko jest w najlepszym porzadku. Obok
        mnie skonczyl budowac Ataner, jest wiekszosc mieszkan sprzedanych, niektore byly
        sprzedawane po 8800pln/m2!!!!! Ataner skonczyl, a obok zaczyna sie czyszczenie
        terenu pod nowa budowe, jeszcze nie wiem co za burak bedzie stawial tu kolejnego
        8-pietrowego bunkra.... Wiec luzik - media uwielbiaja tworzyc czarne wizje, a
        zycie toczy sie dalej.
    • Gość: FreakyMisfit A po co komu te umowy notarialne? IP: *.ssp.dialog.net.pl 23.02.09, 14:28
      Paragon z biedronki ma większą moc prawną, niż ta umowa.
      W przypadku padu budowlańca, wszyscy są pierwsi po kasę, a najbardziej bank, a ten co kasę realnie wydał, jest ostatni :)
    • Gość: Mark Truizm IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 23.02.09, 15:39
      To, ze umowa przedwstepna powinna byc zawarta w formie aktu notarialnego jest truzimem. Problem jednak w tym, ze jesli developer upadnie to akt notarailny niewiele pomoze, bo w postepowaniu upadlosciowym liczy sie kto jest w jakiej grupie do splaty, a w tej sytuacji kupujacy sa na szarym koncu.
    • Gość: baraja prawnie wygląda to tak IP: *.net.autocom.pl 23.02.09, 16:12
      umowa przedwstępna sprzedaży nieruchomości w formie pisemnej jest ważna, ale
      ... bezskuteczna. To znacząca różnica. Szkoda że Gazeta zowiąca się "prawną"
      nie podała tego jakże istotnego szczegółu. Niestety rzesza ludzi przekona się
      na własnej skórze, ze chytry dwa razy traci (przy przeliczeniu średniej
      wartości taksy notarialnej w stosunku do ceny mieszkania wyjdzie to jakieś
      kilkadziesiąt razy straty).Moim znajomym sam radziłem taki krok. Nie
      posłuchało mnie tylko jedno małżeństwo (wyjątkowe sknery) i teraz zdaje się
      zaczynają zbierać na mieszkanie "od zera".
    • Gość: kolasek77 "GP": Gdy deweloper upadnie, klient straci???????? IP: 83.70.180.* 24.02.09, 12:39
      Pomiedzy- "notarialnie poswiadczony" a "aktem notarialnym" jest
      roznica, to pewne. Nie moge znalesc tego artyklulu na gazeta
      prawana.pl niech ktos zorientowany wyjasni mi to, co ma na mysli ,
      osoba publikujaca ten artykul na gazeta.pl bo jestem zdezorientowany
      i do tego nie jestem pewien mojego dewelopera.
      Z gory dziekuje moj mail: cklas23@gmail.com
    • Gość: ggg Re: "GP": Gdy deweloper upadnie, klient straci IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 09.03.09, 20:40
      Akt notarialny też nie jest zabezpieczeniem, bo jeśli jest zawalona
      hipoteka to i tak klops.
      Dopiero jak zrobisz wyłączenie, oczywiście przed podpisaniem aktu
      not.

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka