Dodaj do ulubionych

Budimex Dromex: W najlepszym wypadku sytuacja n...

29.05.09, 14:29
Nooooo taaaak.... Pierdoly eksperta raz kolejny...
A ja wiem ze sytacja sie zmieni wtedy jak ceny spadna do tych
normalnych czyli sprzed 2005 roku. Nie trzeba byc ekspertem -
wsytarczy domowa psychologia....
Obserwuj wątek
    • bogulo2 Re: Budimex Dromex: W najlepszym wypadku sytuacja 29.05.09, 14:38
      Eh tam. Napisałem już co o tym myślę TUTAJ
      • Gość: znek Re: Budimex Dromex: W najlepszym wypadku sytuacja IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 29.05.09, 19:56
        Polskiego bezrobotnego stac by zaplacic 400 tys zl gotowka za mieszkanie, a co
        dopiero pracujacego, ktory ma zdolnosc kredytowa.
        W porownianu z innymi krajami Unii i USA mamy jeszcze olbrzymi zapas wzrostu
        cen, bo w EU jest duzo drozej i jest wiecej wydatkow, ktorych w polsce nie ma.
        • Gość: Włodek z Poznania ja widzę 2 inne problemy - nadprodukcja i ceny IP: *.icpnet.pl 29.05.09, 21:06
          Popyt został wywindowany przez spekulacyjny, krótkoterminowy zakup wielu
          inwestorów (zamykali pozycje już jesienią 2006, gdy ceny szły w górę jak
          głupie), za nim ruszyła fala polskich klientów kupujących na zapas "gdyż taniej
          już nie będzie".
          A ceny zostały wywindowane przez gwałtowne ssanie z rynku, zaś to podniosło
          rentowność do rekordowych 40-60%. Tego nie ma na zdrowym rynku. No i skłoniło
          kto się odważył do zakładania firmy dewelioperskiej, zatrudniania nowych
          "fachurów". To wywindowało ceny gruntów w kosmos. No i teraz ceny nie mogą tak
          szybko wrócić, gdyż deweloperzy mają te kosmicznie drogie grunty w portfelach,
          więc nie chcę ich tak łatwo spisać na straty.

          Poziom równowagi cenowej to ceny z 2004 powiększone o 10%. Dopóki ceny do tego
          pułapu nie zejdą można sobie podarować zakup, lepiej wynajmować i spokojnie
          czekać. I tak będzie duża oszczędność. I to mimo, iż spadek cen do tego poziomu
          potrwa do wiosny 2011. Nazywam się Wróżka. Od 2006 wszystkie przewidywanie w
          rynku nieruchomości mi się spełniały, tylko wszystko trwało dwa razy dłużej ;-)
          • Gość: ajmax Re: ja widzę 2 inne rozwiązania, a nawet więcej. IP: *.aster.pl 30.05.09, 11:58
            - pomoc państwa,
            - zwiększenie dochodów,
            - ulgi związane z budownictwem,
            - nacjonalizacja pustostanów,
            - zwiększenie kosztów utrzymania nieruchomości (w tym podatków, czy
            wprowadzenie katastralnego),
            - dopłaty zakładów pracy,
            - zmiana wartości pieniądza.

            Po 1993r. skorzystałem z 3 pierwszych, chociaż byłem goły i wesoły.
            Ale PKO dał kredyty, pensje zaczęły rosnąć. Zdaje się, że jakieś
            koszty wzrosły, więc i rynek wtórny sypnął lokalami. W 2000 miałem
            już spłacony kredyt. W tym czasie koszt 1 m2 wzrósł z 7mln PLZ do
            3tys PLN (4 razy), a mój kredyt wzrósł tylko jakieś 50%.

            Tak więc, panowie Zenkowie, Włodkowie i inni Mieciowie,
            rzeczywistość może nam zrobić taką niespodziankę, o jakiej teraz
            ciężko jest pomyśleć. Może nas też zaskoczyć i w drugą stronę :-(
        • Gość: Włodek z Poznania Zenek! Znajdź mi kraj strefy EURO, gdzie jest droż IP: *.icpnet.pl 29.05.09, 21:13
          drożej w przeliczeniu na siłę nabywczą, czy nawet średnią płacę brutto. A jak
          policzysz płacę netto, gdzie prawie wszystkie kraje strefy EURO mają wyższe
          opodatkowanie niż realne polskie 14%, to chyba takiego w ogóle nie znajdziesz.
          Polskie nieruchomości są drastycznie przedrożone! Tylko Anglicy, Iralndczycy,
          Duńczycy mający podobną do Polaków mentalność mają wyższe ceny oraz Hiszpanie
          żyjący w zbyt dobrym klimatycznie kraju. Natomiast nie mają tego Niemcy,
          Szwedzi, Austriacy, Holendrzy gdzie ziemi przecież tak mało, Francuzi poza
          Paryżem, Włosi itd. W tych krajach tylko 45-60% społeczeństwa w przeciągu
          całego swojego życia zdecyduje się kupić mieszkanie/dom na własność, a
          reszta będzie całe życie wynajmować (rynek jest ukierunkowany systemami
          wynajmu komunalnego), natomiast GB, IRL, DK, to jak Polacy, aż 80-90%
          społeczeństwa musi kupić sobie nieruchomość by się dobrze czuć, co się
          odbija na cenach.
          • Gość: MlodyAtrakcyjny Re: Zenek! Znajdź mi kraj strefy EURO, gdzie jest IP: *.chello.pl 30.05.09, 09:33
            Wiesz dlaczego w Polsce dlugotermiowy wynajem sie nie do konca oplaca? Podam ci przyklad. Wynajmuje z zona mieszkanie 2pok na Ursynowie w Wawie. Okolica super, do metra 5min spacerkiem. 32m2 - place miesiecznie 1,1tys plus jakies tam prady i internet. TO JEST KOSMICZNIE TANIO, mamy dobry uklad z wlascicielka. Normalnie takie mieszkanie chodzi w okolicy po 1,5tys i lepiej.

            Jest to mieszkanko "na przeczekanie" - w zyciu bym w nim nie mieszkal gdybym mial taka mozliwosc dluzej niz ustawa przewiduje. Gdybym mial mieszkac w mieszkaniu to minimum 3 pokoje, duza kuchnia, oddzielnie kibel i lazienka. Bo dopiero wtedy mozemy mowic o jakims komforcie i rozdziale strefy dziennej od nocnej czy cos w tym stylu. Wynajem takich mieszkan w Warszawie w okolicy, ktora nie jest kryminogenna czy nie lezy 2h drogi do pracy to wydatek rzedzu 2-3tys miesiecznie.

            A teraz druga manka. Bierzemy w styczniu kredyt na ziemie. Rodzice pomoga, wiec bierzemy ok. 90tys - 60tys wkladu wlasnego. Kredyt ten bierzemy na lat 3 - srednia rata NIE PRZEKROCZY PRZY NAJGORSZYCH PROGNOZACH 2,7tys zl. Splacamy to 3 lata po czym bierzemy kredyt na 350tys na lat 15. I rata zasadniczo wynosi tyle samo. Co z tego wynika?

            Ze za 4-5 lat bede takie posty pisal z wlasnego ogrodu z laptopem na kolanach, a za mna bedzie wybudowane 140m2 powierzchni domu, w ktorym bede mogl poszalec w kuchni, zrobic sobie silownie i rozpalic w kominku. Fakt, ze bede co miesiac oddawal do banku ok. 2,5tys zl mnie nie przeraza - gdybym wynajmowal oddawalbym niewiele mniej (albo i tyle samo), ale mialbym mniejszy metraz to raz, a dwa - nie bylbym nigdy wlascicielem. A jak sie hipoteke splaci to mozna z nia wiele ciekawych rzeczy jeszcze zrobic.
            • izzunia Re: Zenek! Znajdź mi kraj strefy EURO, gdzie jest 30.05.09, 22:26
              gdzie ty w okolicy warszawy kupisz ziemie za 90 tys?
              zwlaszcza po tej stronie wisly, co ursynów.
              za 600m2 zycza sobie 300-400 tys :P
              jesli gdzies dalej to 200-300 tys za 1000m2
              chyba, ze znasz jakas fajna dzialeczke, to daj znac, chetnie kupie za 90 tys,
              gotowka, bez kredytu:P
              • plosiak Re: Zenek! Znajdź mi kraj strefy EURO, gdzie jest 31.05.09, 18:12
                Facet wyraźnie pisze, że pomoc rodziców i wkład własny plus kredyt dają 150kzł -
                i za tyle kupi działkę. Nie doczytasz do końca i już jedziesz z koksem ....

                W pełni popieram logikę myślenia tego gościa. Wziął do ręki kalkulator i
                przeliczył. Wynik jest niezmienny od lat - kredyt w perspektywie
                kilkunastu/kilkudziesięciu lat tańszy, niż czynsz za najem. Do tego jest się
                właścicielem, czyli nikt nas nie wywali z dnia na dzień, jeśli wynajmującemu się
                odwidzi albo po prostu będzie musiał mieszkanie sprzedać. Jak dla mnie logiczne
                do bólu.

                Jednak na tym forum szaleje cała masa frustratów, którzy "żądają", by ceny
                powróciły do tych z 2005 r., to może wtedy kupią. I straszą, że oni nie kupią,
                bo nie są jeleniami.

                Więc albo płacą na wynajem kupę kasy, ewentualnie gnieżdżą się na 30m2. W
                ostateczności mieszkają z mamusią udowadniając rodzicom, jakie to wspaniałe
                głowy przyszłych rodzin wychowali; ci frustraci szczycą się, że po 30-tce
                mieszkają na kwadracie z rodzicami, rodzeństwem, żoną i dziećmi. I jeszcze
                udowadniają, że jest czymś w pełni normalnym, że 7 osób żyje w 3 pokojach z
                kuchnią i małą łazienką.

                Niektórzy wmawiają, że kupno mieszkania/domu na kredyt to nie żadna realizacja
                marzeń, czy po prostu potrzeba normalności - czyli mieszkania z żoną i dziećmi
                we własnym lokum. Ich zdaniem kredyt to ślepe podążanie za tłumem, oznaka
                bezmyślności itp.

                Pozdrawiam kolegę, mam nadzieję, że za kilka lat wynajmę swoje mieszkanie, co
                pozwoli mi spłacać kredyt zaciągnięty na jego zakup oraz część kolejnego - na
                budowę domu.
        • Gość: fabio a slyszales o sredniej plac w innych krajach Unii? IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 30.05.09, 14:26
          W UK za place minimalna zarabia sie wiecej niz wynosi nasza srednia krajowa,
          wiec nic dziwnego ze ceny sa wyzsze, skoro dochody tez sa wieksze. A tak przy
          okazji to niezly pajac z ciebie - w USA nieruchomosci sa bardzo tanie, niewiele
          drozsze niz w PL, a co do zarobokow to wypowiadalem sie juz wczesniej....
    • Gość: Eustachy Budimex Dromex: W najlepszym wypadku sytuacja n.. IP: 213.68.11.* 29.05.09, 14:57
      Wszyscy jak ognia unikają stwierdzenia "mieszkania są zbyt drogie nawet dla osób
      zarabiających powyżej przeciętnej".
      • Gość: Mugambo Re: Budimex Dromex: W najlepszym wypadku sytuacja IP: *.dsl.bell.ca 29.05.09, 19:49
        Cena zawsze jest funkcja popytu i podazy. Wszyscy eksperci z borzej
        laki moga tu sie wypowiadac ile chca, a klient zaplaci tylko tyle
        ile bedzie uwazal za optymalne.
    • Gość: Praktyk Wynocha z tymi kredytami... IP: *.ericsson.net 29.05.09, 15:21
      Mi już przeszła chęć na kredyt wogóle, jak widzę do czego to
      finansowanie 100% wartości doprowadziło.
      Kredytem można się wesprzeć jak się ma połowę całej sumy.
      W przeciwnym razie to jest takie budowanie wzrostu gospodarczego za
      wirtualne pieniądze...

      Kredytom mówię nie!
      • sierzant_nowak Re: Wynocha z tymi kredytami... 29.05.09, 17:42
        > Mi już przeszła chęć na kredyt wogóle, jak widzę do czego to
        > finansowanie 100% wartości doprowadziło.
        > Kredytem można się wesprzeć jak się ma połowę całej sumy.
        > W przeciwnym razie to jest takie budowanie wzrostu gospodarczego za
        > wirtualne pieniądze...
        >
        > Kredytom mówię nie!

        to mów. Masz już mieszkanie? Jak nie, to płać właścicielowi na zdrowie...

        Ja wziąłem mieszkanie 2 lata temu za franki. 70m za ok. 450k PLN. I śpię spokojnie. Frank podrożał, ale % spadł tak, że płacę NIŻSZĄ ratę, niż gdy brałem kredyt. Ciągle o kilkaset złotych niższą niż złotówkową. Oprocentowanie mam PONIŻEJ inflacji i płacę za swoje, a nie na cudze.
        • Gość: raf Re: Wynocha z tymi kredytami... IP: *.adsl.inetia.pl 29.05.09, 18:09
          spisz spokojnie? no to gratuluje spania spokojnie z kredytem we franku przez 40
          lat, żyjąc ze świadomością spłaty kredytu+100% odsetek.
          • Gość: diakon Re: Wynocha z tymi kredytami... IP: *.chello.pl 29.05.09, 18:20
            Darem niebios było obniżenie LIBORU do wartosci niespotykanej w
            historii, bo jak nazwać 0,4%, w innym wypadku byłbyś w czarnej d.pie
            z ratą na poziomie ok 3000 PLN, najgorsze że dałeś te 450 tys,
            spłacisz 900 tys za mieszkanie które pewnie będzie warta za rok 300
            tys.
        • wymiatator1 Re: Wynocha z tymi kredytami... 29.05.09, 18:36
          Śpisz spokojnie wiedząc, że w razie jakichś problemów finansowych stracisz
          mieszkanie za które płacisz ok. 300% jego wartości? No gratuluję.
        • Gość: Paweł Re: Wynocha z tymi kredytami... IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 29.05.09, 19:45
          Ta... więcej szczęścia niż rozumu ale pamiętaj, że 30 lat to
          naprawdę dużo czasu, można się poważnie rozchorować, stracić pracę,
          rozwieść...
          • plosiak Re: Wynocha z tymi kredytami... 29.05.09, 20:48
            Tak, można się rozchorować. I mając tę świadomość bez sensu jest brać kredyt ?
            Lepiej całe życie wynajmować ?
            • Gość: qibic Re: Wynocha z tymi kredytami... IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 29.05.09, 21:36
              Tak!
              dobrze prawisz:)
            • Gość: placek58 Re: Wynocha z tymi kredytami... IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 29.05.09, 22:03
              Zarób , zaoszczędź , wynajmuj. Jak już będziesz stabilnym zawodowo
              adwokatem czy "kimśtam" i pojawi Ci się na koncie ( na dziś ) 200000
              PLN , to wtedy weź 150000 kredytu i "se kup".
              Jak masz 24 lata i się wpier....sz na 30 lat , na 130% wartości ,
              nie wiedząc "co będzie" , to jesteś , po prosru , hazardzistą.
              ( W kółko to samo...)
              • plosiak Re: Wynocha z tymi kredytami... 29.05.09, 23:47
                A dopóki nie odłożę tych 200 tys. (na dzisiaj), to gdzie mam mieszkać ? Pod
                mostem ? Chyba, że doradzasz mi płacić 2 razy więcej za najem, niż za ratę
                kredytu. Poza tym nigdy nie wiadomo, czy człowiekowi w życiu się powiedzie i
                uzbiera na mieszkanie. Wolę płacić te 900 zł miesięcznie i mieć własne
                mieszkanie. Pozdrawiam.
                • Gość: Senny Re: Wynocha z tymi kredytami... IP: *.centertel.pl 30.05.09, 00:17
                  >Poza tym nigdy nie wiadomo, czy człowiekowi w życiu się powiedzie i
                  >uzbiera na mieszkanie. Wolę płacić te 900 zł miesięcznie i mieć
                  >własne mieszkanie.

                  Ależ za własne mieszkanie nie płaci się 900.
                  • plosiak Re: Wynocha z tymi kredytami... 30.05.09, 10:40
                    Oczywiście, że mieszkanie jest moje. Stanowi moją własność - poziom drugiego
                    roku studiów prawniczych. Mogę je sprzedać, zamienić - żadnej zgody banku nie
                    potrzebuję.
                • Gość: vanderer1oo Re: Wynocha z tymi kredytami... IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 30.05.09, 00:38
                  hehe
                  Wolę płacić te 900 zł miesięcznie i mieć własne
                  > mieszkanie. Pozdrawiam.
                  chłopcze nie twoje tylko banku
                  I jeszcze jedna mała "nieistotna "sprawa
                  -choroba
                  -utrata pracy
                  -itp ,itd
                  jak tego nie rozumiesz to jak mówią strach się bać
                  • Gość: haha Re: Wynocha z tymi kredytami... IP: *.freedom2surf.net 30.05.09, 09:54
                    Jesli ktores z tych nieszczec sie przytrafi to wlasciciel mieszkania juz w
                    nastepnym miesiacu wywali cie na bruk:-) Z bankiem potrwa to kilka miesiecy i
                    cos tam mozna zawsze unegocjowac.
                  • plosiak Re: Wynocha z tymi kredytami... 30.05.09, 10:43
                    Gość portalu: vanderer1oo napisał(a):

                    > hehe
                    > Wolę płacić te 900 zł miesięcznie i mieć własne
                    > > mieszkanie. Pozdrawiam.
                    > chłopcze nie twoje tylko banku
                    > I jeszcze jedna mała "nieistotna "sprawa
                    > -choroba
                    > -utrata pracy
                    > -itp ,itd
                    > jak tego nie rozumiesz to jak mówią strach się bać

                    To ty nie rozumiesz słowa pisanego. Zadałem pytanie, czy fakt, iż może kiedyś
                    zachoruję, albo stracę pracę ma uzasadniać decyzję, by nigdy w życiu nie brać
                    żadnego kredytu ? Wyobraź sobie, że nie każdy człowiek oczekuje, że ktoś mu
                    pracę da. Są tacy, którzy sami tę pracę dają, więc się nie boję. Wybrałem taki
                    zawód, w którym zawsze będą klienci.

                    Ale jeśli Ciebie kwota 900 zł miesięcznie jako rata kredytu przeraża, to
                    faktycznie - płać dwa razy więcej właścicielowi i żyj do końca życia z obawą, że
                    jutro możesz już nie mieszkać "u siebie".
                    • Gość: Eustachy Re: Wynocha z tymi kredytami... IP: *.vistec.net 30.05.09, 11:37
                      Piszesz, że płacisz 900 zł raty, więc podstawowe pytanie brzmi na jaką kwotę
                      wziąłeś kredyt?
                      Ja chcę kupić mieszkanie o powierzchni przynajmniej 80 metrów, przy cenach 7k za
                      metr wychodzi ponad 630 tyś kredytu, przy tej kwocie rata kredytu wynosi przy
                      oprocentowaniu 3.5% prawie 2700 zł. Tak więc jest to dużo więcej niż 900 zł.
                      Jest kilka możliwości, kupiłeś mieszkanie przed 2006 rokiem kiedy jeszcze były
                      tanie, kupiłeś małe mieszkanie, miałeś duży wkład własny.
                      • plosiak Re: Wynocha z tymi kredytami... 31.05.09, 18:20
                        Gość portalu: Eustachy napisał(a):

                        > Piszesz, że płacisz 900 zł raty, więc podstawowe pytanie brzmi na jaką kwotę
                        > wziąłeś kredyt?
                        > Ja chcę kupić mieszkanie o powierzchni przynajmniej 80 metrów, przy cenach 7k z
                        > a
                        > metr wychodzi ponad 630 tyś kredytu, przy tej kwocie rata kredytu wynosi przy
                        > oprocentowaniu 3.5% prawie 2700 zł. Tak więc jest to dużo więcej niż 900 zł.
                        > Jest kilka możliwości, kupiłeś mieszkanie przed 2006 rokiem kiedy jeszcze były
                        > tanie, kupiłeś małe mieszkanie, miałeś duży wkład własny.


                        Mieszkanie kupione w listopadzie 2005 r. Kredyt w CHF, zmiana banku w lipcu 2007
                        r., wtedy mała konsolidacja i gotówka na kilka wydatków, tylko dlatego dziś rata
                        wynosi niecałe 300 CHF, inaczej byłaby jeszcze niższa. Mieszkanie 58m2, w dużej
                        części wyposażone. Inna sprawa, że szukaliśmy z żoną sami, bo nie chcieliśmy
                        płacić haraczu pośrednikowi. Do tego zbicie ładnej kwoty przy zawieraniu umowy
                        przedwstępnej. Za m2 zapłaciliśmy ok. 2500 zł.

                        Mam świadomość, że te ceny już nie wrócą. Jednak za wynajem opisywanego przez
                        Ciebie mieszkania pewnie zapłaciłbyś kwotę zbliżoną do raty kredytu. Po 30
                        latach najmowania dalej nie masz nic, spłacając kredyt masz mieszkanie.
                        • bogulo2 Re: Wynocha z tymi kredytami... 03.06.09, 10:32
                          Eh no przecież...o czym ty piszesz??? Nie kupiłeś na górce i nie da się ciebie obsmarować :D:D
                • Gość: @ Re: Wynocha z tymi kredytami... IP: *.aster.pl 30.05.09, 11:36
                  > Poza tym nigdy nie wiadomo, czy człowiekowi w życiu się powiedzie i
                  uzbiera na mieszkanie.

                  To żeś teraz pojechał. A na smycz rat kredytu uzbierać MUSI. Podczas, gdy
                  dobrowolne oszczędzanie nie pociąga za sobą ani takiego przymusu, ani takich
                  konsekwencji w przypadku przerwania.
          • Gość: zły pies Re: Wynocha z tymi kredytami... IP: 91.192.79.* 30.05.09, 12:48
            tak, można zachorować, stracić pracę, wygrać w totka, urodzić
            dziecko, cieszyć się, płakać, martwić, wygrywać, przegrywać,
            zdobywać, tracić, pożyczać, oddawać, budować, niszczyć...to jest
            właśnie życie. Jedno i w dodatku bardzo bardzo krótkie, jeden spłaci
            kredyt drugi nie spłaci, jeden po tym jak nie spłąci się powiesi
            drugi stanie na nogi i dalej będzie zarabiał. Nie podnośmy kredytu
            nawet na 30 lat do niewiadomo jakiej rangi, to tylko jedna z miliona
            rzeczy jakie może nas w życiu spotkać...
        • plosiak Re: Wynocha z tymi kredytami... 29.05.09, 20:52
          sierzant_nowak napisał:

          > > Mi już przeszła chęć na kredyt wogóle, jak widzę do czego to
          > > finansowanie 100% wartości doprowadziło.
          > > Kredytem można się wesprzeć jak się ma połowę całej sumy.
          > > W przeciwnym razie to jest takie budowanie wzrostu gospodarczego za
          > > wirtualne pieniądze...
          > >
          > > Kredytom mówię nie!
          >
          > to mów. Masz już mieszkanie? Jak nie, to płać właścicielowi na zdrowie...
          >
          > Ja wziąłem mieszkanie 2 lata temu za franki. 70m za ok. 450k PLN. I śpię spokoj
          > nie. Frank podrożał, ale % spadł tak, że płacę NIŻSZĄ ratę, niż gdy brałem kred
          > yt. Ciągle o kilkaset złotych niższą niż złotówkową. Oprocentowanie mam PONIŻEJ
          > inflacji i płacę za swoje, a nie na cudze.

          Też spłacam kredyt i śpię spokojnie. Żaden właściciel mnie nie wywali, bo będzie
          musiał nagle sprzedać mieszkanie albo samemu w nim zamieszkać. Ludzie nie
          rozumieją, że nie w każdym przypadku rata kredytu pochłania 40% zarobków. Są
          tacy, którzy wraz z wiekiem zdobywają nowe kwalifikacje, umiejętności, a tym
          samym coraz lepiej zarabiają. Tym samym rata jest coraz mniej odczuwalna.

          Ale najłatwiej jest zaklinać rzeczywistość i czekać na ceny z 2005 r. :) Życzę
          powodzenia.
          • Gość: qibic Re: Wynocha z tymi kredytami... IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 29.05.09, 21:33
            ludzi którzy zdobywają nowe kwalifikacje i co za tym idzie większe zarobki test
            ograniczona ilość
          • Gość: placek58 Re: Wynocha z tymi kredytami... IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 29.05.09, 22:09
            No i brawo! Już Ci o tym kiedyś pisałem! Jeśli zarabiasz "dychę" ,
            to wszystko jest ok. , pod warunkiem , że tak będzie "do końca
            świata i o jeden dzień dłużej".
            Jeśli Ty masz 3500 , żona 2800 , macie dzieci i rozbuchane ambicje
            (plazmy , zmywarki , wczasy na Teneryfie , 2 samochody , dobre
            ciuchy itd. , to ... uważaj ! Bo może od czerwca ktoś przestanie
            uważać Twoją żonę za osobę niezbędną w firmie. I wtedy.... klops...
            ( Zresztą policz sobie sam , z kalkulatorem).
            • Gość: Grishqa "Dycha" to mimimum socjalne IP: *.54.17.35.static.telsat.wroc.pl 29.05.09, 23:00
              Jak zarabiasz "dychę" to zaczyna Cię być stać na normalne życie 4 osobowej
              rodziny. 2-2,5 tys. zł. to obsługa życia na jakimś tam poziomie. Oddawanie
              znacznej części z tej dychy to ryzyko i wyrzeczenia. Jak kredyt spłacasz kosztem
              oszczędzania na jedzeniu, ubraniach i książkach dla dzieci, to znaczy że Cię na
              ten kredyt nie stać. Oczywiście jest jeszcze kwestia alternatywy. Nie każdy ją
              ma. Ale ryzykować byt rodziny w imię hipote(ty)cznego prawa własności bywa
              średnio odpowiedzialne. Bez względu na ceny, górki, dostępność kredytów i garaże
              do mieszkań. 4osobowej rodziny z dochodem 4,5 czy nawet 6 tys. zł nie stać na
              ratę 2000 zł i tyle. 20% dochodu + połowa stablilnej nadwyżki ponad 2000 zł na
              osobę - to jest wg mnie granica rozsądku. A poniżej to hazard, szczególnie dla
              osób na "łaskawym" etacie, czyli łatwo zastępowalnych.
              Ponieważ dla większości punkt odniesienia nie jest zbyt wysoki to dochodami
              8-15.000 się łatwo zachłysnąć "stać mnie na wszystko". A to minimum socjalne
              albo poziom zasiłku w krajach rozwiniętych.
              Rozsądku życzę.
              • plosiak Re: "Dycha" to mimimum socjalne 29.05.09, 23:57
                Gość portalu: Grishqa napisał(a):

                > Jak zarabiasz "dychę" to zaczyna Cię być stać na normalne życie 4 osobowej
                > rodziny. 2-2,5 tys. zł. to obsługa życia na jakimś tam poziomie. Oddawanie
                > znacznej części z tej dychy to ryzyko i wyrzeczenia. Jak kredyt spłacasz koszte
                > m
                > oszczędzania na jedzeniu, ubraniach i książkach dla dzieci, to znaczy że Cię na
                > ten kredyt nie stać. Oczywiście jest jeszcze kwestia alternatywy. Nie każdy ją
                > ma. Ale ryzykować byt rodziny w imię hipote(ty)cznego prawa własności bywa
                > średnio odpowiedzialne. Bez względu na ceny, górki, dostępność kredytów i garaż
                > e
                > do mieszkań. 4osobowej rodziny z dochodem 4,5 czy nawet 6 tys. zł nie stać na
                > ratę 2000 zł i tyle. 20% dochodu + połowa stablilnej nadwyżki ponad 2000 zł na
                > osobę - to jest wg mnie granica rozsądku. A poniżej to hazard, szczególnie dla
                > osób na "łaskawym" etacie, czyli łatwo zastępowalnych.
                > Ponieważ dla większości punkt odniesienia nie jest zbyt wysoki to dochodami
                > 8-15.000 się łatwo zachłysnąć "stać mnie na wszystko". A to minimum socjalne
                > albo poziom zasiłku w krajach rozwiniętych.
                > Rozsądku życzę.

                Dlatego też uważam, iż rata kredytu powinna oscylować maksymalnie w granicach
                15-20% dochodów rodziny. Zarabiasz 10k - kredyt 2k udźwigniesz. Ale zarabiając
                6k - moim zdaniem byłoby naprawdę ciężko.

                Tylko wydaje mi się, że kredytów na 450k zł nie brali ludzie zarabiający po 3k zł.
                • swoboda_t Re: "Dycha" to mimimum socjalne 30.05.09, 11:51
                  No to Ci się wydaje. Już kiedyś robiłeś en błąd - wydawało Ci się,
                  że kredyty "bańkowe" (okolice 2007 - drogie mieszkania, tani frank,
                  niskie marże) to margines, a w dwóch zdaniach wykazałem, że stanowią
                  ca. połowę wszystkich kredytów hipo w Polsce. Teraz wydaje Ci się,
                  że większość tych ludzi brała kredyty opdowiedzialnie, rozsądnie, na
                  kilka, klkanaście procent dochodów. Otóż nie - gros z tych kredytów
                  jest typu: para zarabiająca łącznie 5 kafli i "ratka" jedynie dwa
                  tysiaczki (co to jest). Przyszedł kryzys, obcięli premie, ratka
                  wzrosła i robi się gorąco - jak kogoś zwolnią, albo Ona zaciąży to
                  nic tylko się ciąć. Rzeczywistość to nie tylko Ty z odpowiedzialnym
                  podejściem i umiarkowaną ratą - rzeczywsitość to również armia
                  kamikadze skuszonych pięknymi wizualizacjami wypasionych 40-
                  metrowych apartamentów w marinach czy tam innych ostojach.
                  • plosiak Re: "Dycha" to mimimum socjalne 31.05.09, 18:23
                    swoboda_t napisał:

                    > No to Ci się wydaje. Już kiedyś robiłeś en błąd - wydawało Ci się,
                    > że kredyty "bańkowe" (okolice 2007 - drogie mieszkania, tani frank,
                    > niskie marże) to margines, a w dwóch zdaniach wykazałem, że stanowią
                    > ca. połowę wszystkich kredytów hipo w Polsce. Teraz wydaje Ci się,
                    > że większość tych ludzi brała kredyty opdowiedzialnie, rozsądnie, na
                    > kilka, klkanaście procent dochodów. Otóż nie - gros z tych kredytów
                    > jest typu: para zarabiająca łącznie 5 kafli i "ratka" jedynie dwa
                    > tysiaczki (co to jest). Przyszedł kryzys, obcięli premie, ratka
                    > wzrosła i robi się gorąco - jak kogoś zwolnią, albo Ona zaciąży to
                    > nic tylko się ciąć. Rzeczywistość to nie tylko Ty z odpowiedzialnym
                    > podejściem i umiarkowaną ratą - rzeczywsitość to również armia
                    > kamikadze skuszonych pięknymi wizualizacjami wypasionych 40-
                    > metrowych apartamentów w marinach czy tam innych ostojach.
                    >
                    >

                    Pół roku temu pisałeś, że ceny najmu polecą o dobre kilkadziesiąt procent. A
                    pozostały w miejscu, w niektórych miastach spadły o 5%. Daj jakiś link to tych
                    rewelacji, że większość kredytobiorców to szaleńcy, bo że takie przypadki się
                    zdarzają, to wątpliwości nie mam, ale że to reguła - to nie wierzę. Pozdro.
              • mara571 "Dycha" to mimimum socjalne w jakich 02.06.09, 09:39
                krajach?
                twoja polska "dycha" to mniej wiecej 3000 euro (jak sie uwzgledni wszystkie ceny).
                Chcialabym wiedziec w jakim kraju minimum socjalne tyle wynosi?
                Oczywiscie dla rodziny z dwojka dzieci.
            • plosiak Re: Wynocha z tymi kredytami... 29.05.09, 23:52
              Gość portalu: placek58 napisał(a):

              > No i brawo! Już Ci o tym kiedyś pisałem! Jeśli zarabiasz "dychę" ,
              > to wszystko jest ok. , pod warunkiem , że tak będzie "do końca
              > świata i o jeden dzień dłużej".
              > Jeśli Ty masz 3500 , żona 2800 , macie dzieci i rozbuchane ambicje
              > (plazmy , zmywarki , wczasy na Teneryfie , 2 samochody , dobre
              > ciuchy itd. , to ... uważaj ! Bo może od czerwca ktoś przestanie
              > uważać Twoją żonę za osobę niezbędną w firmie. I wtedy.... klops...
              > ( Zresztą policz sobie sam , z kalkulatorem).

              A ja Ci kiedyś pisałem, że nie mamy plazmy, na wczasach byliśmy dawno temu,
              żyjemy na takim poziomie, na jaki nas stać. No i zmywarki, pralki i lodówki nie
              uważam za luksus ;) Podobnie jak 2 samochodów, gdy każdy pracuje w innej części
              miasta, a do tego dochodzi rozwożenie dzieciaków (akurat nas to jeszcze nie
              dotyczy).

              Wytłumacz mi jedno - skoro według Ciebie kredyt na mieszkanie jest czymś złym,
              to gdzie mam mieszkać ? Za wynajem zapłacę dużo więcej, niż za ratę, tym samym
              mniej odłożę. Mam wrażanie, że panuje jakieś przekonanie, że rata kredytu to
              przynajmniej 3 tysiące, a czynsz za najem to połowa tej sumy. A tak wcale nie jest.
              • 4g63 Re: Wynocha z tymi kredytami... 30.05.09, 08:39
                > to gdzie mam mieszkać ? Za wynajem zapłacę dużo więcej, niż za ratę, tym samym

                właśnie w tym problem - to nie jest prawda że więcej, tylko trzeba umieć liczyć
                • plosiak Re: Wynocha z tymi kredytami... 30.05.09, 10:46
                  4g63 napisał:

                  > > to gdzie mam mieszkać ? Za wynajem zapłacę dużo więcej, niż za ratę, tym
                  > samym
                  >
                  > właśnie w tym problem - to nie jest prawda że więcej, tylko trzeba umieć liczyć

                  To proszę oświeć mnie. Najlepiej na moim przykładzie. Spłacamy kredyt 900 zł
                  miesięcznie (przy dzisiejszym kursie CHF) za 60m2 mieszkanie w dobrej okolicy. W
                  Szczecinie. Znajdź mi mieszkanie o podobnym standardzie za mniejszą kasę do
                  wynajęcia. Czekam.

                  Poza tym my po 30 latach będziemy nie będziemy już płacić rat, a Ty dalej
                  będziesz bulił właścicielowi.
                  • Gość: 4g63 Re: Wynocha z tymi kredytami... IP: *.chello.pl 30.05.09, 11:05
                    Twoje myślenie to typowy schemat podsuwany przez długi czas przez specjalistów od (ogólnie) marketingu (psychologów itp) ich celem było tylko i wyłącznie sprzedać, ci ludzie nie mają sumienia, nie są zdolni do empatii itd...

                    mianowicie - za mieszkanie które kupiłeś zapłacisz tak naprawdę kilka razy więcej niż jest ono warte.
                    przyjmując spadek cen, gdybyś wynajął i odkładał pieniądze na zakup mieszkania, prawdopodobnie uzbierał byś na nie w ciągu kilku lat, fakt przez te kilka lat musiałbyś płacić tak jakby podwójnie - za wynajem i odkładanie, ale opłaciło by Ci się to bardzo, bo nie zapłaciłbyś kikakrotnie więcej!!! doskonale wiedzą o tym bankierzy i deweloperzy którzy radośnie przez lata wciskali ludziom kłamstwa jak to lepiej kupić i płacić za swoje niż wynająć. pozatym, taka strategia daje Ci ogromną elastyczność i dodatkowy zysk z zarządzania tymi pieniędzmi które będziesz oddawał przez kolejne 30 lat, nie dość tego z tego co zauważyłem, banki dowolnie konstruowały sobie umowy których nikt nie czyta, a w których bank ściśle zabezpieczył się na wszelkie ewentualności, a przedewszystkim na to żeby dobrze zarobić!

                    ps, podaj mi dokładne wartości to wyliczę Ci ile byś musiał płacić więcej i o ile krócej gdybyś zbierał pieniądze i wynajmował.

                    ps2 - ja nie kupuje rzeczy na które mnie nie stać, jeśli nie stać mnie dzisiaj na coś wartego około 500tys, to tym bardziej nie stać mnie na to pomnożone kilka razy, tymbardziej że długoterminowe kredyty to wielka niewiadoma.
                    • plosiak Re: Wynocha z tymi kredytami... 31.05.09, 18:55
                      Gość portalu: 4g63 napisał(a):

                      > Twoje myślenie to typowy schemat podsuwany przez długi czas przez specjalistów
                      > od (ogólnie) marketingu (psychologów itp) ich celem było tylko i wyłącznie sprz
                      > edać, ci ludzie nie mają sumienia, nie są zdolni do empatii itd...
                      >
                      > mianowicie - za mieszkanie które kupiłeś zapłacisz tak naprawdę kilka razy więc
                      > ej niż jest ono warte.
                      > przyjmując spadek cen, gdybyś wynajął i odkładał pieniądze na zakup mieszkania,
                      > prawdopodobnie uzbierał byś na nie w ciągu kilku lat, fakt przez te kilka lat
                      > musiałbyś płacić tak jakby podwójnie - za wynajem i odkładanie, ale opłaciło by
                      > Ci się to bardzo, bo nie zapłaciłbyś kikakrotnie więcej!!! doskonale wiedzą o
                      > tym bankierzy i deweloperzy którzy radośnie przez lata wciskali ludziom kłamstw
                      > a jak to lepiej kupić i płacić za swoje niż wynająć. pozatym, taka strategia da
                      > je Ci ogromną elastyczność i dodatkowy zysk z zarządzania tymi pieniędzmi które
                      > będziesz oddawał przez kolejne 30 lat, nie dość tego z tego co zauważyłem, ban
                      > ki dowolnie konstruowały sobie umowy których nikt nie czyta, a w których bank ś
                      > ciśle zabezpieczył się na wszelkie ewentualności, a przedewszystkim na to żeby
                      > dobrze zarobić!
                      >
                      > ps, podaj mi dokładne wartości to wyliczę Ci ile byś musiał płacić więcej i o i
                      > le krócej gdybyś zbierał pieniądze i wynajmował.
                      >
                      > ps2 - ja nie kupuje rzeczy na które mnie nie stać, jeśli nie stać mnie dzisiaj
                      > na coś wartego około 500tys, to tym bardziej nie stać mnie na to pomnożone kilk
                      > a razy, tymbardziej że długoterminowe kredyty to wielka niewiadoma.

                      Twoje myślenie z kolei to typowy przykład jakiegoś matematycznego analfabetyzmu
                      (bez urazy). Niech będzie na moim przykładzie - kupiłem mieszkanie za 144k zł
                      (kredyt był brany na 165k zł), potem zmiana banku, trochę kasy dobraliśmy.
                      Dzisiejsza rata to niecałe 300 CHF, do spłaty pozostało 28 lat. Przez pierwsze
                      2,5 roku kurs CHF spadał, za to rosło oprocentowanie kredytu. Potem CHF
                      wystrzelił, ale spadło oprocentowanie. Wyszło mniej więcej na to samo.

                      Dziś spłacam kredyt w wysokości ok. 180k zł (po zmianie banku), licząc po
                      dzisiejszych cenach - 900 zł x 360 miesięcy = 324k zł. Czyli nie spłacę nawet
                      podwójnej kwoty pożyczonej kasy. A ty mi wmawiasz, że zapłacę KILKAKROTNIE
                      więcej. Nie wiem co musiałoby się wydarzyć, bym łącznie spłacił np. 600k zł za
                      ten kredyt. Póki co - mimo obaw babci i wyzywania przez forumowych oszołomów -
                      kredyt spłacam bez problemów, nie jem tynku, nie wyprzedaję majątku. Co więcej -
                      mieszkanie jest więcej warte, niż w chwili zakupu. O ok. 80 %. Choć według
                      wieszczów typu kretynofil czy steady powinno dziś kosztować w najlepszym razie
                      tyle, za ile kupiłem, a za 2 lata - za ile mnie zlicytują. Zresztą jak kilkaset
                      tysięcy podobnych do mnie. Jednak ci geniusze od jakiegoś czasu milczą, bo ceny
                      spadły, ale jednak znacznie mniej, niż oni zakładali. Deweloperzy zamrozili
                      inwestycje i czekają. Uparli i się nie ogłaszają masowych upadłości.

                      Ty się wydajesz pisać jak ktoś sterowany - ceny są z kosmosu i muszą spaść.
                      Dlaczego - bo kilku gości na forum tak uważa.

                      Ale niech będzie - załóżmy że w końcu 2005 r. spłynęło na mnie oświecenie i nie
                      wziąłem kredytu. Małe wyjaśnienie - wówczas wynajmowałem z żoną małe mieszkanko
                      - 33 m2, 2 pokoiki, zakładaliśmy że to na kilka miesięcy. Czynsz po targach
                      wyniósł 900 zł plus opłaty - wówczas na najemców były castingi, względnie
                      licytacje - spraszano po 30 chętnych i pytano, kto da więcej. Wtedy kupiliśmy
                      mieszanie 58m2, a rata kredytu nie przekraczała 700 zł, czyli 200 taniej, ale
                      kasa szła na spłatę naszego mieszkania, a nie "w błoto".

                      Ale trzymajmy się Twojej wersji. W listopadzie 2005 r. wynajęliśmy mieszkanie
                      58m2 za 1500 zł plus czynsz i opłaty (bo takie ceny funkcjonowały w Szczecinie).
                      Zobaczyliśmy ogłoszenie - fajne mieszkanie, dobra okolica, cena 144k zł i sporo
                      wyposażenia zostaje. Ale nie chcemy kredytu. Więc płacimy 2200 miesięcznie
                      właścicielowi za całość. Do tego odkładamy tysiaka na zakup mieszkania.
                      Zakładamy, że ceny spadną, więc po 10 latach uzbieramy 120k zł. Jednak jako
                      optymiści inwestujemy pieniążki, więc może wystarczy odkładać tylko z 6,7 lat.
                      Takie było Twoje założenie - spadek cen mieszkań.

                      Przenosimy się do czasów obecnych. Upatrzone mieszkanie kosztuje nie 144k, nie
                      100 (po wymarzonych spadkach), ale 250k. Odłożyliśmy już 45k, całe szczęście, że
                      nie inwestowaliśmy w akcje, bo zamiast zarobku, byśmy wtopili.

                      Dalej mi się nie chce. My płacimy te 900 zł plus czynsz i opłaty. Ty byś dalej
                      płacił za wynajem, ale już nie 1500, ale z 2000, bo od 2005 r. ceny najmu nieźle
                      zdrożały. Z czynszem do spółdzielni i opłatami z 2600. Przy założeniu że
                      odkładasz po 1000 zł, łącznie koszty z tym związane - 3600 zł miesięcznie. My z
                      czynszem i opłatami wyrabiamy się w 1500 zł.

                      Pomijam fakt, że nie stać nas płacić za najem mieszkania i odkładać po 1000 zł
                      na zakup mieszkania. Gdybyśmy mogli przeznaczyć 3500 zł miesięcznie na ten cel -
                      dawno byśmy w domku mieszkali.
                  • swoboda_t Re: Wynocha z tymi kredytami... 30.05.09, 11:59
                    Plosiak, od wielu miesięcy uparcie robisz ten sam błąd. Chcesz sobie
                    coś udowodnić, czy jak?? Bo merytorycznie nic do dyskusji nie
                    wnosisz. Kupiłeś mieszkanie, gdy było w miarę tanio i masz niską
                    ratę. Ale od dawna realia są inne i jest wysoce prawdopoodbne, że
                    przy cenach np. z 2008 bardziej opłacałoby się wynająć, bo ratka nie
                    byłaby 900 tylko np. 2000 (przykładowo, mniejsza o konkretne
                    wartości). A my tu rozmawiamy o obecnych realiach, o tym, czy
                    dziś racjonalnym jest zakup za określoną kwotę i przy określonej
                    wysokości rat, a nie o tym czy opłacało się kupić np. w 2005
                    .
                    Już Ci to tyle razy ludzie pisali, a Ty dalej swoje.
                    • plosiak Re: Wynocha z tymi kredytami... 31.05.09, 19:01
                      swoboda_t napisał:

                      > Plosiak, od wielu miesięcy uparcie robisz ten sam błąd. Chcesz sobie
                      > coś udowodnić, czy jak?? Bo merytorycznie nic do dyskusji nie
                      > wnosisz. Kupiłeś mieszkanie, gdy było w miarę tanio i masz niską
                      > ratę. Ale od dawna realia są inne i jest wysoce prawdopoodbne, że
                      > przy cenach np. z 2008 bardziej opłacałoby się wynająć, bo ratka nie
                      > byłaby 900 tylko np. 2000 (przykładowo, mniejsza o konkretne
                      > wartości). A my tu rozmawiamy o obecnych realiach, o tym, czy
                      > dziś racjonalnym jest zakup za określoną kwotę i przy określonej
                      > wysokości rat, a nie o tym czy opłacało się kupić np. w 2005
                      .
                      > Już Ci to tyle razy ludzie pisali, a Ty dalej swoje.
                      >
                      >
                      >

                      No właśnie nie rozmawiamy o cenach z 2008 r. Rozmawiamy o kredytach w
                      ogólności
                      . Twój przedmówca dla przykładu uważa, że wtopiłem kasę, bo mogłem
                      wynajmować i to by mi się bardziej opłacało. Mnie drażni - co wielokrotnie
                      pisałem - że wrzuca się do jednego worka wszystkich kredytobiorców,
                      robiąc z nich idiotów i ślepo podążających za tłumem.
        • Gość: Autor Re: Wynocha z tymi kredytami... IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 29.05.09, 21:53
          Do oddania będziesz miał około 700k PLN, więc tak za około 10-15 lat będziesz
          dopiero płacił na swoje, reszta to koszty, inne marże i odsetki.
        • Gość: Senny Re: Wynocha z tymi kredytami... IP: *.centertel.pl 30.05.09, 00:05
          > Ja wziąłem mieszkanie 2 lata temu za franki. 70m za ok. 450k PLN.
          > I śpię spokojnie.

          Jakie znowu spanie w Twoim przypadku? Raczej zapieprzasz na
          plantacji, żeby odrobic te 450 tys. plus odsetki.
        • Gość: komornik Re: Wynocha z tymi kredytami... IP: *.centertel.pl 30.05.09, 12:54
          70 m za 450kpln? Chłopie, walnij się w potylicę. Nora póki co jest banku, a nie
          Twoja. Życzę radosnego spłacania rat do usranej śmierci.
          Policzyłeś ile tego będzie wszystkiego razem? Czy zdajesz sobie sprawę z ryzyka
          jakie wziąłeś na swoje barki? Zawsze będziesz piękny i zdrowy, miał dobrze
          płatną robotę, los będzie się do Ciebie uśmiechał etc, etc, etc? Dla mnie,
          wielkie sorry, jesteś osobą mało odpowiedzialną. No chyba, że ten kredyt jest
          dla picu...
          Pozdrawiam serdecznie.
    • Gość: oko Budimex Dromex: W najlepszym wypadku sytuacja n.. IP: 167.236.248.* 29.05.09, 16:20
      Radku
      Ujena mnie twoja historia...
      czy to oznacza ze bedzie Wielgo obnizek?
    • ksmx 3-4 lata minium 29.05.09, 17:14
      Gdyby był szczyt hossy to i tak mamy mieszkań na 2 lata!!!

      Przy obecnym zastoju mieszkania skończą się za więcej niż dwa lata. O 2011 nie
      ma nawet mowy!
    • Gość: klient Dyrektor Budimex Dromex: Powstaje samonakręcają... IP: *.gdynia.mm.pl 29.05.09, 17:31
      Panie Górski. Przerwanie spirali nie jest takie trudne. Wystarczy
      Ustalić cenę mieszkania w oparciu o bieżące ceny budowy, a nie te z
      2007/2008. Wtedy i nabywcy się znajdą.
      • jurek7 Re: Dyrektor Budimex Dromex: Powstaje samonakręca 29.05.09, 17:54
        Gość portalu: klient napisał(a):

        > Panie Górski. Przerwanie spirali nie jest takie trudne. Wystarczy
        > Ustalić cenę mieszkania w oparciu o bieżące ceny budowy, a nie te z
        > 2007/2008. Wtedy i nabywcy się znajdą.

        A i bank, widząc taką realniejszą cenę inaczej będzie oceniał swoje ryzyko...
    • Gość: antykredyt Budimex Dromex: W najlepszym wypadku sytuacja n.. IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 29.05.09, 17:34
      Kto jeszcze słucha tych "ekspertów" od siedmiu boleści? Wiwat kretynofil!!
    • sierzant_nowak Re: Budimex Dromex: W najlepszym wypadku sytuacja 29.05.09, 17:39
      > Nooooo taaaak.... Pierdoly eksperta raz kolejny...
      > A ja wiem ze sytacja sie zmieni wtedy jak ceny spadna do tych
      > normalnych czyli sprzed 2005 roku. Nie trzeba byc ekspertem -
      > wsytarczy domowa psychologia....

      Nie wrócą. Wszędzie na świecie w dużych miastach cena metra to 2-3krotność średniego wynagrodzenia. Na nowy metr w przyzwoitym budynku w Krakowie poniżej 6.500 nie masz co liczyć. W Warszawie pewnie z tysiac wiecej.
      • Gość: Tomek Re: Budimex Dromex: W najlepszym wypadku sytuacja IP: *.ssp.dialog.net.pl 29.05.09, 18:12
        pitolisz. 2, 3 pensje, ok, ale netto. Tak jest w krajach europy
        zachodniej. 6500 to jest zatem gorna, nie dolna, granica.
        • Gość: qibic Re: Budimex Dromex: W najlepszym wypadku sytuacja IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 29.05.09, 21:35
          Może w Wawie i w dobrych dzielnicach
      • Gość: Cena za metr Re: Budimex Dromex: W najlepszym wypadku sytuacja IP: *.chello.pl 29.05.09, 18:34
        Niejaki bankier na forum "Nieruchomości Warszawa" pisał, że deweloperzy i banki planują nowe inwestycje w Warszawie w cenie 5800 za metr dla klienta końcowego. Pierwsze oferty na jesieni tego roku.

        Pożyjemy zobaczymy.
      • Gość: majkel Re: Budimex Dromex: W najlepszym wypadku sytuacja IP: 79.97.78.* 29.05.09, 18:35
        > Nie wrócą. Wszędzie na świecie w dużych miastach cena metra to 2-3krotność śred
        > niego wynagrodzenia.


        nie cpaj tyle ewentualnie wybierz sie gdzies w swiat
        moze wtedy do ciebie dojdzie ze bredzisz
        • arkaszka1 spirala się rozkręca 29.05.09, 19:03
          Kupujących będzie coraz mniej, kryzys, bezrobocie, ograniczona akcja
          kredytowa, spirala będzie się rozkręcała, ktoś musi sprzedać, obiza
          cenę powiedzmy do 7 tys m2, następni dostosowują sie do tej ceny,
          ktoś musi znowu szybko sprzedać, więc wystawia 6,5 tys itd, coś
          podobnego jak przy wzrostach tylko w drugim kierunku, co prawda
          obniżanie bardziej boli, więc idzie z większymi oporami, ale prawa
          rynku są nieubłagane. Do tego dochodzą ci którzy stwierdzą ze opłaca
          im się budować taniej, bo staniała ziemia, robocizna, materiały. Jak
          ktoś nie sprzeda w odpowiednim momencie może zostać z gorącym
          kartofelkiem.
      • Gość: oko Re: Budimex Dromex: W najlepszym wypadku sytuacja IP: 167.236.248.* 29.05.09, 18:38
        bzdura
        wskazniki 0,3-0,5 m2 za jedna pensje to sa w Londynie i Paryżu,
        w duzych miastach ceny raczej oscyluja wokol rownowagi cena
        metra=miesieczna pensja

        w Krakowie to za rok bedzie kupowal za 5k PLN bez specjalnego
        problemu
      • wymiatator1 Re: Budimex Dromex: W najlepszym wypadku sytuacja 29.05.09, 18:38
        Około 1000 $ za metr apartamentu w Miami. No faktycznie wszędzie.
      • Gość: Konrad Re: Budimex Dromex: W najlepszym wypadku sytuacja IP: *.telkom-ipnet.co.za 29.05.09, 19:56
        Panie Nowak, jest pan w bledzie. Nie wszedzie na swiecie sa tak wysokie ceny za
        mieszkania jak w Polsce. W Cape Town (Republika Poludniowej Afryki) bardzo ladne
        (nowe) mieszkanie kupic mozna za cene m2 w granicach 75% sredniej placy
        miesiecznej czlowieka ze srednim wyksztalceniem. Zaznaczam ze w latach 2005-2007
        ceny mieszkan w RPA wzrosly ponad 200%. W 2009 ceny troche spadly (okolo 20%).
        Obecne ceny mieszkan w Polsce sa nie do przyjecia. Mimo ze zarabiam okolo 5
        polskich srednich pensji to uwazam ze nie stac mnie na zakup ladnego (okolo 80
        m2)mieszkania w Polsce.
        Mysle ze w Polsce doszlo do rozwiniecia piramidy finansowej na nieruchomosci.
      • swoboda_t Re: Budimex Dromex: W najlepszym wypadku sytuacja 30.05.09, 12:07
        sierzant_nowak napisał:

        > Nie wrócą. Wszędzie na świecie w dużych miastach cena metra to 2-
        3krotność śred
        > niego wynagrodzenia

        Bzdura! Tak złe wskaźniki (0,3-0,5 m2) są tylko w kilku miastach
        typu Paryż, Londyn, Barcelona, może Rzym czy Hong Konkg. Nie chce mi
        się szukać, ale były nawet na tym portalu zestawienia i tam było
        jasno widać, że relacje cen do zarobków są bardzo złe w Warszawie
        czy Trójmieście (mniej więcej takie jak w Londynie), a we Wrocku i
        Krakowie tragiczne (nie było w UE odpowiedników).
    • spider78 Bla Bla Bla 29.05.09, 17:51
      Jedynym czynnikiem wpływającym na zastój jest cena, która jest nie na polską
      kieszeń, chociaż o zgrozo niektórzy "analytycy" twierdzą że 4 osobową rodzinę
      stać na kredyt 200-300 tysięcy o zgrozo. Ludzie zdjęli różowe okulary i
      poważniej patrzą na ratę kredytu jaką musieliby płacić przez następne 30 lat w
      tych niepewnych czasach. Tylko patrzeć jak się będą rozpadać młode małżeństwa
      utopione w takim kredycie, urodzi się dziecko i się okaże, że nie starcza do
      pierwszego, wydatki ciągle rosną a połowa dochodu wędruje do banku za nasze
      wymarzone 2 pokoje z aneksem kuchennym z widokiem na okno sąsiada. To będzie
      bolesna lekcja ekonomii.
      • Gość: Janek Re: Bla Bla Bla IP: *.internetdsl.tpnet.pl 29.05.09, 18:03
        Znam kilku ludzi, które ze śmiechem na ustach chwalili się, że z matematyki
        zawsze byli kiepscy. Teraz im pewnie nie jest tak bardzo do śmiechu.
        Ale prędzej czy później znajdzie się jakiś demagog, który ich przekona, że ich
        położenie nie jest winą ich własnej głupoty, tylko machlojek
        żydów/masonów/obcego kapitału itp itd.
        A wtedy będzie można rozpalić stosy.
        • Gość: sam Re: Bla Bla Bla IP: *.adsl.inetia.pl 29.05.09, 18:11
          wtedy powstanie samoobrona bis, ludzie wyjdą na ulice i historia zatoczy koło.
          Obym nie miał racji.
      • plosiak Re: Bla Bla Bla 29.05.09, 20:59
        spider78 napisał:

        > Jedynym czynnikiem wpływającym na zastój jest cena, która jest nie na polską
        > kieszeń, chociaż o zgrozo niektórzy "analytycy" twierdzą że 4 osobową rodzinę
        > stać na kredyt 200-300 tysięcy o zgrozo. Ludzie zdjęli różowe okulary i
        > poważniej patrzą na ratę kredytu jaką musieliby płacić przez następne 30 lat w
        > tych niepewnych czasach. Tylko patrzeć jak się będą rozpadać młode małżeństwa
        > utopione w takim kredycie, urodzi się dziecko i się okaże, że nie starcza do
        > pierwszego, wydatki ciągle rosną a połowa dochodu wędruje do banku za nasze
        > wymarzone 2 pokoje z aneksem kuchennym z widokiem na okno sąsiada. To będzie
        > bolesna lekcja ekonomii.

        Nie znam ani jednej pary czy małżeństwa, która rozpadła się po urodzeniu
        dziecka, bo nie starczało na kredyt. Ludzie biorąc kredyt kalkulują, liczą i
        jakiś zapas istnieje. Poza tym zarabiamy coraz więcej, choć biadolenie na
        wszystko dookoła to polska specjalność.

        Mam wrażenie, że próbujesz krytykować zakup mieszkania na kredyt. Mylę się ?
        • spider78 Re: Bla Bla Bla 29.05.09, 23:54
          plosiak napisał:
          > Ludzie biorąc kredyt kalkulują, liczą i jakiś zapas istnieje. Poza
          > tym zarabiamy coraz więcej,

          powiedz to tym, którym ostatnio obniżono pensje wskutek kryzysu, albo tym co
          mają pensję prowizyjną :)

          > Mam wrażenie, że próbujesz krytykować zakup mieszkania na kredyt. Mylę się ?

          mylisz się, krytykuję dawanie kredytów ludziom z wyssaną z palca zdolnością
          kredytową, jaką niektóre banki potrafią wydumać, byle klienta złapać w sieć.
          • plosiak Re: Bla Bla Bla 30.05.09, 00:01
            spider78 napisał:

            > plosiak napisał:
            > > Ludzie biorąc kredyt kalkulują, liczą i jakiś zapas istnieje. Poza
            > > tym zarabiamy coraz więcej,
            >
            > powiedz to tym, którym ostatnio obniżono pensje wskutek kryzysu, albo tym co
            > mają pensję prowizyjną :)
            >
            > > Mam wrażenie, że próbujesz krytykować zakup mieszkania na kredyt. Mylę si
            > ę ?
            >
            > mylisz się, krytykuję dawanie kredytów ludziom z wyssaną z palca zdolnością
            > kredytową, jaką niektóre banki potrafią wydumać, byle klienta złapać w sieć.

            Podejrzewam, że w żadnym zawodzie nie ma gwarancji stałego zatrudnienia i
            wysokich zarobków przez 30 lat. Dlatego trzeba oszczędzać, inwestować,
            ubezpieczać się itd.

            Ale w jednym zgoda - kredyt hipoteczny powinien być dostępny od jakiegoś pułapu
            zarobków. Na pewno dzisiaj wymagany nie odpowiada realiom.
            • bratprezydenta kredyt to wyzwanie 30.05.09, 11:35
              na 30 lat, ale kredyt made in Polbank ze zdolnością liczoną 1000 zł
              przychodu -100000 kredytu, to duża brawura, poza tym w okresie
              hojności banków wystarczyło zwykłe zaświadczenie o wysokości dochodu
              z 3m-c, nie średnia z pita za cały rok, więc dobry szef przelewał
              wyzszą kwotę przez 3 m-ce i kredyt przyznawano od reki. W
              kalkulatorach kredytowych z 2007 roku, dla niektórych bankow
              wystarczały koszty przeżycia w Warszawie na poziomie 300PLN/osoba na
              miesiąc. Choćbyś żywił sie w biedronce i jadł prawie same ziemniaki
              to na zycie i tak ci zabraknie.
    • syndyk.iv.rp Kiedy ceny z 2005 roku? 29.05.09, 17:59
      Na razie jesteśmy na poziomo 2007. Jak spirala dalej będzie się nakręcać to
      2005 nastąpi wkrótce.
      • Gość: zenek Kolejny naiwniak IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 29.05.09, 18:34
        Do tego poziomu już nigdy nie zejdziemy, jak tylko odbijemy się do dna kryzysu,
        ceny mieszkań pójdą w górę.
        W Polsce mamy 1,5 miliona gospodarstw domowych więcej niż mieszkań, a stajemy
        się coraz bogatszym społeczeństwem (polecam roczniki statystyczne).
        W związku z tym ceny mieszkań rosną.
        A jak znów pojawi się łatwy pieniądz (bo teraz nie jest łatwy ani tani), ceny
        znów zapikują ale do góry a nie do dołu.
        I żadne tupanie i zgrzytanie zębami nie pomoże - ceny mieszkań ustala RYNEK.
        Jeśli są chętni na mieszkanie za 6-8-10 tys za metr, to znaczy że ta cena NIE
        JEST za wysoka.
        A że Kowalskiego i Goździkowej nie stać - trudno, nikt z tego powodu nie zmieni
        reguł gry.
        • Gość: majkel Re: Kolejny naiwniak IP: 79.97.78.* 29.05.09, 18:39
          > Do tego poziomu już nigdy nie zejdziemy, jak tylko odbijemy się do dna kryzysu,
          > ceny mieszkań pójdą w górę.

          widzisz zenek populacja jeleni gotowych placic po 10k/m2 za jakas imitacje
          mieszkania z kartonogipsu gdzie slyszysz pierdniecie sasiada 3 pietra wyzej , z
          kuchnia w pokoju i chorym rozkladem jakby sie skonczyla, po tej lekcji ludzie
          beda bardziej ostrozni a 100% kredytu to raczej za szybko nie wroci
        • wymiatator1 Re: Kolejny naiwniak 29.05.09, 18:43
          Taa, zaklinanie rzeczywistości nic tu nie da. Pod każdą wiadomością o rynku
          nieruchomości jest kilka wpisów piesków deweloperskich liczących na to, że ktoś
          w ich brednie uwierzy. Piszesz, że ceny ustala rynek a zapominasz, że klienci
          stanowią część rynku - Oni nie kupią, wy nie sprzedacie..
          • plosiak Re: Kolejny naiwniak 29.05.09, 21:04
            wymiatator1 napisał:

            > Taa, zaklinanie rzeczywistości nic tu nie da. Pod każdą wiadomością o rynku
            > nieruchomości jest kilka wpisów piesków deweloperskich liczących na to, że ktoś
            > w ich brednie uwierzy. Piszesz, że ceny ustala rynek a zapominasz, że klienci
            > stanowią część rynku - Oni nie kupią, wy nie sprzedacie..

            No to wyjaśnij niedawny fenomen, gdy mieszkania (albo częściej dziury w ziemi)
            schodziły jak ciepłe bułeczki po 6-10 k zł/m2, w zależności od miasta. Tamci
            kupujący nie tworzyli rynku ? A ponoć ich było kilkaset tysięcy :)

            Ludzie akceptowali takie ceny, inaczej by nie kupowali. Dziś pewnie też by
            kupili, ale kredytu nie dostaną. I to jest główna przyczyna wyhamowania. A nie
            bajeczki, iż nagle wszyscy kupujący stwierdzili, że od dziś płacą ceny z 2005
            r., albo nie kupują.

            Nabywców z gotówką, którzy mogą sobie czekać na spadek cen jest niewielu - może
            kilka, może kilkanaście procent. Reszta kupi za kredyt, kiedy stanie się
            bardziej dostępny.
            • Gość: placek58 Re: Kolejny naiwniak IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 29.05.09, 22:17
              > Ludzie akceptowali takie ceny, inaczej by nie kupowali. Dziś
              pewnie też by
              > kupili, ale kredytu nie dostaną. I to jest główna przyczyna
              wyhamowania. A nie
              > bajeczki, iż nagle wszyscy kupujący stwierdzili, że od dziś płacą
              ceny z 2005
              > r., albo nie kupują.

              Nie akceptowali , bo , w większości , w ogóle nie wiedzieli "o co
              cho". Patrzyli co robią inni i pytali "ile miesięcznie". A że
              długo...? No trudno ! Przecież "wszyscy tak robią!".
              Trochę jest tak , że "rynek" masz dziś. Popatrz na transakcje ,
              ceny , zakupy gotówkowe...
              I w tle te tłumy niemądrych , piszczących , przebierających nogami ,
              młodych ludzi , którym , bez względu na cenę m2 , tylko poluzuj ,
              odkręć kureczek z kredycikami... ( I nie mierz wszystkich
              potencjalnych kredytobiorców miarą swojej pensji! )
              • plosiak Re: Kolejny naiwniak 30.05.09, 00:05
                Gość portalu: placek58 napisał(a):

                > > Ludzie akceptowali takie ceny, inaczej by nie kupowali. Dziś
                > pewnie też by
                > > kupili, ale kredytu nie dostaną. I to jest główna przyczyna
                > wyhamowania. A nie
                > > bajeczki, iż nagle wszyscy kupujący stwierdzili, że od dziś płacą
                > ceny z 2005
                > > r., albo nie kupują.
                >
                > Nie akceptowali , bo , w większości , w ogóle nie wiedzieli "o co
                > cho". Patrzyli co robią inni i pytali "ile miesięcznie". A że
                > długo...? No trudno ! Przecież "wszyscy tak robią!".
                > Trochę jest tak , że "rynek" masz dziś. Popatrz na transakcje ,
                > ceny , zakupy gotówkowe...
                > I w tle te tłumy niemądrych , piszczących , przebierających nogami ,
                > młodych ludzi , którym , bez względu na cenę m2 , tylko poluzuj ,
                > odkręć kureczek z kredycikami... ( I nie mierz wszystkich
                > potencjalnych kredytobiorców miarą swojej pensji! )

                Czyli przyjmujesz założenie, że ludzie są tępi i idą jak stado baranów na rzeź
                kierując się modą/kompleksami/strachem przed odrzuceniem ? Według mnie ludzie
                nie dlatego kupowali mieszkania, że tak samo robili ich znajomi oraz sąsiedzi,
                ale dlatego, że potrzebowali zamieszkać na swoim, a banki dawały kredyty.

                Btw. moja pensja wcale nie jest specjalnie wysoka, oby kiedyś była znacznie
                wyższa ;)
                • Gość: Nano Re: Kolejny naiwniak IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 30.05.09, 13:03
                  Wystarczy spojrzeć do jakich rzeczy się odwoływały reklamy, które jeszcze
                  niedawno miały napędzać ludzi na kredyty hipoteczne. "Zobacz jak to jest" i
                  tabun podrygujących w rytm ludzików w blokach. Jeśli to nie było granie na
                  owczym pędzie to nie wiem co to było.
                  • Gość: areq Re: Kolejny naiwniak IP: *.171.65.147.static.crowley.pl 01.06.09, 16:46
                    > Wystarczy spojrzeć do jakich rzeczy się odwoływały reklamy >
                    Dokładnie tak jak piszesz.Decyzje były podejmowane pod wpływem:
                    a)mediów i pięknych oczu A.M.Jopek między innymi:):)
                    b)znajomych-Zenek bierze,Włodek bierze,weźmy i my
                    c)dostępnych łatwo kredytów-wypełniasz pięć papierków i kasa leci
                    A teraz będzie:
                    "...móóóóóóóóój doooooooom taaaaaaaaaaaki droooooogi,maaaaaaam
                    doooooooość k**********waaaa"
                    Jak to kurde sprzedać?A kto to kupi?Zresztą jak sprzedam to jeszcze
                    stówa do spłaty.Nic tylko zagryźć zęby i spłacać,spłacać i...czekać
                    na lepsze czasy.
                    :):)
            • a0a0a0 Re: Kolejny naiwniak 30.05.09, 11:27
              Plosiaku Plosiaku :)
              Popelniasz blad taki sam jak reszta.
              Czasy taniego kredytu szybko nie wroca.
              Caly obecny kryzys to wynik zycia na kredyt.
              Stwierdzenie "wroci kredyt = ceny wzrosna" jest z zalozenia bledne
              bo blednie zaklada szybki powrot akcji kredytowej.
              A ze tak nie bedzie o tym jest wlasnie w tym artykule
            • Gość: aka Nie "ludzie akceptowali" tylko kupowali za cenę IP: 77.236.11.* 30.05.09, 12:13
              jaką wykreowaly banki. A że 99% tych ludzi nigdy nie widziało 300 -
              400tys zł to kupowali w ciemno. 300 tys , nie problem , bank mi daje
              400 więc zapłacę 400. Tak to działało do tej pory i mam nadzieję że
              się skończyło , bo jeśli nie to za kilka kilkanaście lat obudzimy
              się wszyscy z ręką w nocniku...
        • Gość: guf Re: Kolejny naiwniak IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 29.05.09, 18:47
          zenek, masz rację.
          rzeczywiście "ceny mieszkań ustala RYNEK. Jeśli są chętni na mieszkanie za 6-8-10 tys za metr..."
          chodzi tylko o to zenusiu, że tych chętnych nie ma :)
          • hrabidracula Re: Kolejny naiwniak 29.05.09, 19:20
            No więc tak - niestety, ale to zenek ma tu racje. wyzywanie od pieskow
            deweloperskich niewiele da. to tzw. rynek ustala ceny a te ceny byly takie, bo
            pieniadz byl za latwy. i zauwazcie, ze to nie brak jeleni spowodowal, ze ceny
            nagle zaczely spadac, tylko zupelnie ale to zupelnie inne powody. tymi powodami
            sa ogolny tzw. kryzy i wszystkie jego konsekwencje z brakiem zaufania do rynku a
            wiec drastycznym skokiem ceny pieniadza.

            ja wam mowie - owe jelenie tu wciaz sa w bardzo duzej liczbie. sa i tylko
            czekaja az banki troszke popuszcza gorsetu. jak tylko to sie stanie i mawi da
            znak - zobaczycie. znowu bedzie eldorado a kto nie kupi - przegra zycie.
            • Gość: Paweł Re: Kolejny naiwniak IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 29.05.09, 20:00
              Nie zgodzę się. Ceny zaczęły spadać już w lipcu 2008r. a gwałtowny
              spadek udzielanych kredytów rozoczął się na jesieni 2008r. To
              oznacza, że absurdalne ceny już w lipcu przestały być tolerowane
              przez potencjalnych kupujących. Nie wciskaj więcej ciemnoty...
              • plosiak Re: Kolejny naiwniak 29.05.09, 21:08
                Gość portalu: Paweł napisał(a):

                > Nie zgodzę się. Ceny zaczęły spadać już w lipcu 2008r. a gwałtowny
                > spadek udzielanych kredytów rozoczął się na jesieni 2008r. To
                > oznacza, że absurdalne ceny już w lipcu przestały być tolerowane
                > przez potencjalnych kupujących. Nie wciskaj więcej ciemnoty...

                Żartujesz, prawda ? W lipcu 2008 r. mieszkania dalej miały wysokie ceny, tylko część banków zaczęła zaostrzać kryteria udzielania kredytów, przeczuwając nadchodzący kryzys. Nie wmówisz mi, że nagle, w przeciągu kilku dni kilkaset tysięcy kupujących doszło do wniosku, że mieszkania są za drogie. I poczekają, aż ceny spadną. A jesienią wszystko gruchnęło, pieniądz stał się dla większości za drogi, to i transakcji coraz mniej.
                • Gość: prawda plosiak nie naganiaj beszczelnie IP: 212.160.172.* 30.05.09, 15:14
                  Owszem ceny mieszkań w roku 2008 były bardzo wysokie to była górka
                  cenowa i w związku z tą górką nagle spadł popyt i to drastycznie,
                  ludzie przestawali kupować.
                  Banki zobaczyły iż wartość mieszkań spada, i że mieszkania nie
                  sprzedają się więc ograniczyły akcję kredytową.
                  Kryzys światowy pomógł i jeszcze pomoże w szybkości i głębokości
                  spadku cen.
                  Deweloperzy też do tego się przyczynili swoją zachłannością np jak
                  nazwać wrost cen mieszkań w Olsztynie - średnia cena za m kw pod
                  koniec grudnia 2007 wynosiła 3500zł, a parę dni później czyli
                  3.01.2008 cena tych samych lokali wzrosła z 3500 do 5000 za m kw.
                  Banki rozdawały kredyty naciągając zdolność kredytową swoich
                  klientów bo z tego była niezła prowizja dla sprzedawcy kredytu.
                  TERAZ TO SIĘ ZMIENIA ZACZYNA SIĘ RYNEK KLIENTA I CENY BĘDĄ DALEJ
                  SPADAĆ.
            • plosiak Re: Kolejny naiwniak 29.05.09, 21:09
              hrabidracula napisał:

              > No więc tak - niestety, ale to zenek ma tu racje. wyzywanie od pieskow
              > deweloperskich niewiele da. to tzw. rynek ustala ceny a te ceny byly takie, bo
              > pieniadz byl za latwy. i zauwazcie, ze to nie brak jeleni spowodowal, ze ceny
              > nagle zaczely spadac, tylko zupelnie ale to zupelnie inne powody. tymi powodami
              > sa ogolny tzw. kryzy i wszystkie jego konsekwencje z brakiem zaufania do rynku
              > a
              > wiec drastycznym skokiem ceny pieniadza.
              >
              > ja wam mowie - owe jelenie tu wciaz sa w bardzo duzej liczbie. sa i tylko
              > czekaja az banki troszke popuszcza gorsetu. jak tylko to sie stanie i mawi da
              > znak - zobaczycie. znowu bedzie eldorado a kto nie kupi - przegra zycie.

              Pełna zgoda. Od dawna uważam, że jak tylko banki poluzują, chętni się znajdą.
              Pytanie, kiedy to nastąpi.
              • j_malec Re: Kolejny naiwniak 30.05.09, 07:11
                No to plosiak zdecyduj się w końcu. W innym swoim poście piszesz, że cyt. 'Ale w
                jednym zgoda - kredyt hipoteczny powinien być dostępny od jakiegoś pułapu
                zarobków. Na pewno dzisiaj wymagany nie odpowiada realiom. '. W związku z tym,
                jeżeli banki nawet poluzują udzielanie kredytów, to biorąc pod uwagę sytuację na
                rynku, zrobią to tylko do poziomu realnych możliwości kredytobiorców. A wtedy i
                tak ilość klientów w firmach developerskich zmniejszy się, co spowoduje spadki cen.
                Zauważ że nawet Ty, choć tak lobbujesz za kupnem mieszkania na kredyt, jako
                jedyną możliwością jego nabycia, masz obawy co do swoich przyszłych dochodów. A
                są kredytobiorcy, którzy mają o wiele gorszą sytuację od Twojej i ratę kredytu
                pochłaniającą nie 15-20 % dochodów, a 40-50. Biorąc pod uwagę ryzyko, które
                muszą podjąć banki ( długoterminowe ), na pewno będą miały jeszcze większe obawy
                od Ciebie, co tylko będzie skutkować mniejszą szansą na uzyskanie kredytu.
                Dla mnie stosunkowy prostym sposobem na ustalenie do jakiego poziomu mogą spaść
                ceny m2 mieszkania, jest ocena kiedy banki dawały kredyt na miarę możliwości
                swoich klientów, innymi słowy kiedy analiza zdolności opierała się na realnych
                założeniach. Czyli jeżeli, realna ocena, była dajmy na to 2006 roku, to do
                poziomu z tego okresu powinna spaść cena m2 mieszkania. Oczywiście po
                uwzględnieniu inflacji, cen materiałów, robocizny itd.
                • plosiak Re: Kolejny naiwniak 30.05.09, 10:54
                  j_malec napisał:

                  > No to plosiak zdecyduj się w końcu. W innym swoim poście piszesz, że cyt. 'Ale
                  > w
                  > jednym zgoda - kredyt hipoteczny powinien być dostępny od jakiegoś pułapu
                  > zarobków. Na pewno dzisiaj wymagany nie odpowiada realiom. '. W związku z tym,
                  > jeżeli banki nawet poluzują udzielanie kredytów, to biorąc pod uwagę sytuację n
                  > a
                  > rynku, zrobią to tylko do poziomu realnych możliwości kredytobiorców. A wtedy i
                  > tak ilość klientów w firmach developerskich zmniejszy się, co spowoduje spadki
                  > cen.
                  > Zauważ że nawet Ty, choć tak lobbujesz za kupnem mieszkania na kredyt, jako
                  > jedyną możliwością jego nabycia, masz obawy co do swoich przyszłych dochodów. A
                  > są kredytobiorcy, którzy mają o wiele gorszą sytuację od Twojej i ratę kredytu
                  > pochłaniającą nie 15-20 % dochodów, a 40-50. Biorąc pod uwagę ryzyko, które
                  > muszą podjąć banki ( długoterminowe ), na pewno będą miały jeszcze większe obaw
                  > y
                  > od Ciebie, co tylko będzie skutkować mniejszą szansą na uzyskanie kredytu.
                  > Dla mnie stosunkowy prostym sposobem na ustalenie do jakiego poziomu mogą spaść
                  > ceny m2 mieszkania, jest ocena kiedy banki dawały kredyt na miarę możliwości
                  > swoich klientów, innymi słowy kiedy analiza zdolności opierała się na realnych
                  > założeniach. Czyli jeżeli, realna ocena, była dajmy na to 2006 roku, to do
                  > poziomu z tego okresu powinna spaść cena m2 mieszkania. Oczywiście po
                  > uwzględnieniu inflacji, cen materiałów, robocizny itd.

                  Ale ja nie wiem, gdzie leży ta granica rozsądku. Chyba nikt nie wie. Czy
                  kredytobiorcy powinni mieć jakiś wkład własny ? Czy np. rata kredytu
                  hipotecznego powinna wynosić maksymalnie 15% ich dochodów, czy może 25%. Od tego
                  mamy wolny rynek, by banki zdecydowały, gdzie kończy się biznes, a zaczyna zbyt
                  duże ryzyko i rozdawanie pieniędzy.

                  Jeśli ktoś spłaca kredyt, a rata kredytu wynosi połowę jego dochodów, to nie mam
                  pojęcia, z czego on w ogóle żyje. Ale winę ponosi taka osoba, a nie bank.

                  Też bym chciał, by ceny nieruchomości spadły. Ale jakoś nie chcą. Pozdrawiam.
                • Gość: areq Re: Kolejny naiwniak IP: *.171.65.147.static.crowley.pl 01.06.09, 16:58
                  Ale w jednym zgoda - kredyt hipoteczny powinien być dostępny od
                  jakiegoś pułapu zarobków

                  Powiedziałbym nawet nie tylko od zarobku ale od wkładu własnego.
                  Masz 30% wkładu-dostajesz ALE do tego musisz mieć jeszcze
                  odpowiednie zarobki.Dlaczego tak?
                  Przykładzik.Kolo zarabia z żonką 10tys i wydaje na życie i
                  przyjemności 9.5tys.Nie odłożył powiedzmy przez 3lata pracy tych
                  wymaganych 30% wkładu.Czy jest wiarygodny dla banku?Moim zdaniem nie.
                  Kupuje taki "apartamęt" 30mkw za 300tys na 110%LTU.Po spadku
                  wartości o 20% już jest 60koła w plecy.
                  2 przykładzik:zarabia 6tys.Ma działkę budowlaną wartą te 30%
                  wkładu.Czy jest wiarygodny dla banku?Tak.Bo kredyt udzielany jest
                  pod zastaw jakiejś nieruchomości o danej wartości i w przypadku
                  ewentualnej klapy życiowej jest w stanie sprzedać daną nieruchomość
                  tak by wyjść na zero,może nawet z lekkim zyskiem...
                  A są kredytobiorcy, którzy mają o wiele gorszą sytuację od Twojej
                  i ratę kredytu pochłaniającą nie 15-20 % dochodów, a 40-50%

                  Oj.Szacuję,że takich kredytobiorców jest nawet większość.Z mojego
                  otoczenia choćby prawie wszyscy ci co wzięli.
                  Założenie było takie-bierzemy taką kwotę by za pensje powiedzmy żony
                  spłacać kredyt a z drugiej+lewizny+premie żyć...
                  Założenie....właściwe w przypadku stałego wzrostu dochodów,rozwoju
                  firmy oraz wartości nieruchomości.Jak jest widzimy wszyscy.Nagle
                  okazało się,że premie nie są "obowiązkowe",właśnie zwolnili 20%
                  załogi,lewizn nie ma,a na mnie grzeje się kierownik,więc nie mogę
                  podpaść...:)
        • Gość: Eustachy Re: Kolejny naiwniak IP: *.vistec.net 29.05.09, 19:58
          Podaj źródło tych wyliczeń na podstawie których wynika że brakuje 1.5 mln mieszkań.
          • Gość: xxx Re: Kolejny naiwniak IP: *.adsl.inetia.pl 29.05.09, 21:55
            brakuje rowniez 40 mln lexusow i limuzyn BMW...
            • Gość: az Re: Kolejny naiwniak IP: 188.33.18.* 30.05.09, 08:35
              > brakuje rowniez 40 mln lexusow i limuzyn BMW...

              O, przepraszam, ja wolę Ferrari i Porsche.
        • mara571 1,5 mln potencjalnych klientow? 02.06.09, 10:27
          chcesz nam wmowic, ze kasjerka z biedronki i sprzedawca z praktikera naleza do
          potencajlnych klientow developerow w Warszawie i okolicach?
          Amerykanie juz przeprowadzili ten eksperyment i dzisiaj wiadomo czym sie to
          skonczylo.
    • Gość: cegiełka Dyrektor Budimex Dromex: Powstaje samonakręcają... IP: *.aster.pl 29.05.09, 18:08
      Panie górski ale brednie...
      polityka banków wynika z kryzysu, rosnacego bezrobocia, złej
      koniunktury, wzietych z kosmosu cen na mieszkania itp.... dlatego
      stawiają wysokie wymagania. W imieniu ekonomistów dziękuje za
      światłe spostrzezenie które zacytuję z ust Panskich : "banki z
      kolei nie poprawiają swojej kondycji, ponieważ nie mając nowych
      klientów nie zarabiają"....
    • Gość: e Ceny mieszkań !!!!!!!!!! IP: 89.174.66.* 29.05.09, 18:23
      Będzie popyt jak ceny spadną do 2500 - 3000 tys za m2 bo to jest
      cena dostępna dla młodego Polaka. Ceny 8000 - 10000tys. to ceny
      złodziejskie i dające tzw. deweloperom / czytaj pozyczkobiorcom / z
      naszych oszczędnosci krocie jakich nikt nie ma na całym swiecie.Czy
      zawsze muszą nas wykorzystywać ci ci co wzbogacili sie na naszej
      naiwnosci ?
      • Gość: Mugambo Re: Ceny mieszkań !!!!!!!!!! IP: *.dsl.bell.ca 29.05.09, 19:50
        Jak za drogo to nie kupuj!
        • Gość: e Re: Ceny mieszkań !!!!!!!!!! IP: 89.174.66.* 30.05.09, 10:39
          ty mubutu jak nie drogie to kupuj ale tynie masz nawet za co jeśc a
          na kompie siedzisz i krew psujesz innym zazdrosniku jeden .
      • Gość: Grishqa Ceny nie są złodziejskie IP: *.54.17.35.static.telsat.wroc.pl 01.06.09, 23:08
        Nie ma czegoś takiego. Ktoś oferuje - Twój wybór czy kupisz. Jak czujesz się
        okradany wybuduj sobie sam taniej albo kup od kogoś innego.
        To jest rynek. Towar wart tyle ile ktoś zapłaci.
        W długiej perspektywie dla rynku i cen nie są (przynajmniej niewiele) istotne
        brakujące mieszkania, miliony bezdomnych, wyże i niże, unie, Eura itp. Liczy się
        (w uproszczeniu) ryzyko i bariery wejścia na rynek - to ma wpływ na marżę jaką
        można uzyskać i koszty. Jeśli ryzyko jest przeciętne (rynek stabilny) a bariery
        wejścia niezbyt duże (a w PL nie są - poza utrudnionym dostępem do gruntów) to
        rynek mieszkań (finansowania budowy) konkuruje z giełdą, papierami skarbowymi,
        funduszami itp. Jak rentowność jest większa to napływa kapitał z innych
        inwestycji, zwiększa podaż i obniża ceny i rentowność do poziomu "naturalnego"
        czyli dla naszego rynku ok. 20% (przeciętnie - tu dużo zależy od lokalizacji).
        Bańki powstają przez bezwładność rynku, czyli wydłużony proces dostosowywania
        podaży do popytu, wynikający z cyklu inwestycyjnego (ok. 2 letni). Stad górki z
        rentownością nawet 100 % i dołki, gdzie się sprzedaje poniżej kosztów,
        szczególnie jeśli zostały poniesione na górce (np. grunty). Jak się ceny
        robocizny, materiałów, gruntów ustabilizują to każdy sobie wyliczy ile to jest
        cena naturalna. Koszty budowy + marża. Zapraszam do danych statystycznych np.
        sekocenbud - koszty budowy to obecnie poniżej 3000 zł (2,2-2,9) plus grunt
        (średnio kilkaset zł na metr mieszkania). No i mamy ceny 3 - 5 kzł za mkw
        zależnie od lokalizacji (nie mówimy tylko o dużych miastach) dla przeciętnej
        inwestycji (nie centra i lokalizacje prestiżowe gdzie rządzą inne prawa).
        W 2004 r też ludzie płacili ponad 10 za mkw. Ich prawo.
        Zapraszam do polemiki.
    • Gość: xx-x Re: Budimex Dromex: W najlepszym wypadku sytuacja IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 29.05.09, 18:43
      oj nie spadną tak nie spadną inna jest płaca w kraju a i ceny już
      nie te na materiały budowlane i za działki
      • Gość: oleg Ceny na materiały budowlane spadły o 30÷50 % , IP: *.bialystok.vectranet.pl 29.05.09, 19:03
        chodzi o stan surowy budynku (w stosunku do cen z 2007/2008 r.). Firma wygrała
        przetarg na budowę budynków komunalnych (nie mylić z socjalnymi, standard nie
        mniejszy niż większość budowanych przez deweloperów) za stawkę 2 tys.PLN za m2
        ... to daje pojęcie o skali zysku deweloperów.
      • maxgazeta.pl Re: Budimex Dromex: W najlepszym wypadku sytuacja 29.05.09, 19:04
        Wraca normalnosc i cale szczescie.Ale jestem przekonany,ze gdyby
        banki od jutra znowu dawaly kredyt kazdemu na 130% wartosci
        nieruchomosci to wciaz znalazloby sie mnostwo jeleni ktore by to
        wziely i na rogach zaniosly developerowi ktory z wielka łaską
        sprzedalby im 33m2 liczac 10k za tenze m2.niestety pewien pisiorski
        klasyk mial racje mowiac ze w naszym kraju zyje ciemny lud.
        Ogolnoswiatowy kryzys byc moze uratowal sporo osob przed wzieciem
        takiego kredytu u kupieniem nory od chociazby JWC.I oby banki
        jeszcze dlugo lub nigdy nie wrocily do takiego rozdawnictwa bo wbrew
        pozorom jeleni wciaz sporo.
        • swoboda_t Re: Budimex Dromex: W najlepszym wypadku sytuacja 30.05.09, 12:19
          Wzrost cen zahamował na przełomie 2007/2008, również wtedy zaczęła
          wyraźnie spadać liczba transakcji i zaczęły się pierwsze płaczliwe
          artykuły. Ceny osiągnęły pułap, który nawet przy liberalnie liczonej
          zdolności i tanim kredycie uniemożliwiał sensowne zakupy i tym
          bardziej dalsze wzrosty. Kryzys przyszedł wiele miesięcy później,
          ograniczenie kredytowania to dopiero jesień 08. Owszem, gdyby wrócił
          bajecznie tani pieniądz, to na pewno wielu kolejnych jeleni by się
          znalazło, ale nie wywindowaliby cen ponad obecne (wciąż bardzo
          wysokie), a jedynie ograniczyli skalę spadków (te będa postępować,
          bo ceny są niedostosowane do realiów ekonomicznych). Panika już się
          nie powtórzy, a to ona rządziła w latach 06/07.
          • maxgazeta.pl Re: Budimex Dromex: W najlepszym wypadku sytuacja 30.05.09, 12:45
            Tez mi sie wydaje,ze ciezko zeby jeszcze wzrosly ale z drugiej
            strony wiadomo w jakim kraju zyjemy-tu logika czesto nie ma
            zastosowania.Natomiast gdyby kredyty byly tak samo latwo dostepne to
            twierdze,ze nie byloby mowy o spadkach bo jeleni wciaz byloby sporo.
            Panika i wzrosty cen-nie,natomiast w przypadku takiej samej
            dostepnosci kredytow jak w latach 06/07 wlasnie te
            jelenie "utrzymywalyby" ceny bo przeciez bylby to standard ze w
            Wawie placi sie 10k/m2 i tak bylo "od przedwojnia" jak mawiaja w
            polskim filmie kultowym;) O tym,ze w 2004 roku placilo sie 4k/m2 by
            sie nie mowilo,co widac w naganiackich artykulach-bo w ilu
            przypomina sie ceny sprzed 5 lat?W zadnym lub sladowej
            ilosci,zgodnie z naganiacza praktyka mowi sie tylko o 10k/m2.
    • Gość: re Budimex Dromex: W najlepszym wypadku sytuacja n.. IP: *.bredband.comhem.se 29.05.09, 19:08
      Zaklinacze rzeczywistości, chcielibyście, zeby mieszkania były po 2tys. z m2?
      Oczywiście ja też bym tak chciał, ale tak nie będzie. Polska to taki kraj, ze ci
      z zachodu nas łupią jak mogą, Polacy też niestety z moich obserwacji wynika, ze
      (prawdopodobnie głownie z biedy) też łupią innych Polaków na każdym kroku. Nikt
      tutaj nie ustąpi, nie spuści z ceny dopóki nie bedzie musiał. Będzie tyrał, jadł
      tynk, wyjedzie za granicę, zapozyczy sie od rodziny, ale nie popuści. Mieszkania
      ZAWSZE beda drogie, chyba, ze wydarzy sie jakas katastrofa, a na razie tego nie
      ma. Kto ma sprzedać wtórne mieszkanie teraz? Ktos kto ma mieszkanie za 150tys. w
      zł, a do oddania w banku 250tys? W zyciu! a takich jest teraz cała masa,
      statystycznie 2/3 tych co kupili na kredyt. I co z tego, ze teraz sa mieszkania
      na rynku pierwotnym, popyt spadł o połowe, tzn. ze zajmie to dwa razy dłuzej
      zanim nie wykupią mieszkan, a cykl trwa 18 miesiecy. Moja prognoza brzmi, ze
      ceny moga jeszcze troche spasc, powiedzmy 10%, ale co z tego, skoro banki
      zwiększaja marże i biorą całą różnice dla siebie? Niestety za rok czy dwa ceny
      znowu zaczną iść w góre.. jesli sytuacja międzynarodowa sie ustabilizuje (czyt.
      ze miedzynarodowi spekulanci zdecyduja, ze sie juz nachapali)
      Niestety cała wina za obecną sytuację spada znowu na banki, to banki nas łupią
      wysokim oprocentowaniem, nie dają kredytów bo im sie tak podoba, a wlasciwie z
      chęci zysku, a jest to zorganizowana akcja. Wystarczy poczytac o kreacji
      pieniądza, zeby miec serdecznie dosc kredytow! Mam mieszkanie płace raty, mam
      drugie małe mieszkanie na wynajem i co? cały zysk bierze bank. taka jest smutna
      prawda. Wynajmujesz czy placisz kredyt i tak placisz komuś. Kto jest mądry ten
      wyjezdza zarobic na mieszkanie.... bez kredytu, ach marzenia :)

      • Gość: re Re: Budimex Dromex: W najlepszym wypadku sytuacja IP: *.bredband.comhem.se 29.05.09, 19:19
        dodam jeszcze, ze przypuszczam, ze deweloperzy wcale nie maja tak dobrze jak sie
        wydaje, sądzę, że lwią część zysku biorą banki.... jesli jest tu jakis dev. to
        niech sie wypowie plz.
      • Gość: Daniel Re: Budimex Dromex: W najlepszym wypadku sytuacja IP: *.sds.uw.edu.pl 29.05.09, 19:29
        > Mieszkania ZAWSZE beda drogie,

        Nie.

        > chyba, ze wydarzy sie jakas katastrofa

        Juz sie wydarzyla - mamy zapasc demograficzna.
        Rocznik 2003 to prawie 400tys mniej niz rocznik 1983.

        en.wikipedia.org/wiki/List_of_countries_and_territories_by_fertility_rate
        > Kto ma sprzedać wtórne mieszkanie teraz?

        Moja Mama - po mojej babci - zmarła i nikt go już nie potrzebuje.
        A pieniądze by się przydały - nie zabierze się ich do grobu
        a każdy w rodzinie mieszkanie już ma...

        > Moja prognoza brzmi, ze
        > ceny moga jeszcze troche spasc, powiedzmy 10%,

        A potem kolejne 10% i kolejne... Koszty budowy to 2000zł/m i mogą być jeszcze
        niższe, ziemia nawet w Wwie to nie wiecej niz 1000. sprzedaz
        za 4000 daje dosc dobry zysk 33% - nawet po rozlozeniu na 2 lata jest
        to 17% rocznie ...

        > Mam mieszkanie płace raty, mam drugie małe mieszkanie na wynajem i
        > co? cały zysk bierze bank. taka jest smutna prawda.

        I dobrze. W lutym kupiłem sporo akcji różnych bankow i chce
        na tym zarobic - niech Cię doją żebym ja zarabiał...
        Od lutego jestem 40% na plusie (BRE,PKO,WBK)

        • Gość: re Re: Budimex Dromex: W najlepszym wypadku sytuacja IP: *.bredband.comhem.se 29.05.09, 20:09
          Sam sobie przeczysz ;)

          > Nie.
          Nie będą drogie? A dlaczego? Nie bo nie? :) hehe

          Nie ma obecnie zapaści demograficznej, wg rocznika statystycznego mamy obecnie
          punkt szczytowy, jesli chodzi o ludzi majacych 25-27 lat czyli właśni ci, którzy
          bedą chcieli kupić mieszkanie, powoli liczba będzie spadać, ale i tak przez
          kilka lat liczba potencjalnych kupujących pierwsze mieszkanie będzie całkiem
          spora. Nie wspominam o rodzinach, które będą zmieniały mieszkanie na wieszke.
          www.stat.gov.pl/cps/rde/xbcr/gus/PUBL_maly_rocznik_statystyczny_2008.pdf
          Spadek o połowę będzie dopiero za 20 lat..

          > Moja Mama - po mojej babci
          A myslisz, ze duzo jest takich osob? Zreszta rocznie jest to mniej więcej stała
          liczba, powolutku się zwiększająca, a jak brać pod uwage wszystkie czynniki, to
          tez zwieksza sie dlugosc zycia etc, etc.

          I znowu mowisz, ze cena spadnie, czy zgodzisz sie sprzedac to swoje mieszkanie
          po sp. babci za cene 2tys./m2???? nie sądze :))
          Jesli nawet by sie tak stalo, to poczekasz az cena wzrosnie, bo to samo robisz z
          gielda.. A myslisz, ze ludzie jak zobaczą, ze ceny są po 2tys. a były po 4, to
          co sobie pomysla? Ciekawe.
          Koszty budowy po 2tys. a cena 2tys?? wolne żarty.
          Co do bankow, prosze zaznajomic sie ze specyfika systemu, a potem decydowac, czy
          sie chce partycypowac w tym. Z mojej strony to wygląda tak, ze obecnie będę
          dazyl do tego zeby splacic jak najszybciej kredyty, wiec sie ze mnie za duzo nie
          nachapiesz..
          • Gość: diakon Re: Budimex Dromex: W najlepszym wypadku sytuacja IP: *.chello.pl 29.05.09, 20:57
            Na Śląsku jest trochę mieszkań po 1,5-2 tys zam2, więc ktoś je
            sprzedaje, jeśli będziesz potrzebował kasy na jakiś cel to sprzedasz
            po cenie jaka zaoferuje rynek. Wiadomo że część osób poczuła sie
            gwałtownie milionerami bo maja 50 metrów w wielkiej płycie na
            Brudnie, ale rynek urealni ich majatek.
          • Gość: Daniel Re: Budimex Dromex: W najlepszym wypadku sytuacja IP: *.sds.uw.edu.pl 29.05.09, 21:51
            > Sam sobie przeczysz ;)

            Dobrze że Ty nie Krynico Mądrości. Podawałem argumenty moim zdaniem lepsze od
            Twoich.

            > Nie ma obecnie zapaści demograficznej, wg rocznika statystycznego
            > mamy obecnie punkt szczytowy, jesli chodzi o ludzi majacych 25-27
            > lat

            Ci ludzie juz dawno wynajmują. Co bedzie z wynajmowanymi mieszkaniami jak kupia
            wlasne ?

            Co gorsze bardzo znaczna czesc znich wynajmuje poza granicami Polski i nie ma
            zamiaru do niej wracac.
            A garstka co wroci bedzie miala duzo zdrowsze podejscie do
            cen.

            > I znowu mowisz, ze cena spadnie, czy zgodzisz sie sprzedac to
            > swoje mieszkanie po sp. babci za cene 2tys./m2???? nie sądze :))

            Tak. Niekoniecznie po 2tys ale na pewno wyraznie taniej niz to co
            jest oglaszane jako cena srednia i wyraznie taniej od cen transakcyjnych jakie
            byly rok temu.

            > Jesli nawet by sie tak stalo, to poczekasz az cena wzrosnie, bo
            > to samo robisz z gielda..

            To sa zupelnie rozne rynki.
            Akcje odbija sie w 2-3 lata - nie tyle ile byly ale godziwie.
            Bo kasa z akcji sprzedanych na szczycie poszla w plynne srodki i w kazdej chwili
            moze wrocic.

            Nieruchomosci za to byly kupowane z kredytu. Na 30-35 lat, splacanych srednio w
            10-12 lat. Innymi slowy dopiero za 10-12
            lat ludzie ktorzy obecnie pobrali kredyty beda mogli zaciagnac kolejne.

            > A myslisz, ze ludzie jak zobaczą, ze ceny są po 2tys. a były po
            > 4, to co sobie pomysla? Ciekawe.

            To co mysla juz teraz - ze te 4 tys w takim miejscu gdzie ludzie zarabiaja 1500
            netto to chory pomysl...

            > Koszty budowy po 2tys. a cena 2tys??

            Jak najbardziej:

            1. zeby odzyskac plynnosc finansową
            2. bo jest to stare mieszkanie - ktore jak kazdy towar uzywany jest wart mniej
            niz nowy

            > Co do bankow, prosze zaznajomic sie ze specyfika systemu, a potem
            > decydowac, czy sie chce partycypowac w tym

            Hmmm... akcje kupilem w lutym... od tego czasu +40% ...
            Ile od lutego spadły Twoje nieruchomości? jakieś 3%, nie ?

            Na razie to ja jestem do przodu i sądzę że dalej też tak będzie...

            Z 3 grup: bankow, deweloperow i drobnych inwestorow - to banki wyszly
            najlepiej... ciagle doja ludzi na kredytach...
            deweloperzy zgarneli gigantyczna kase... a drobni inwestorzy wyjda na tym
            najgorzej - zostajac z duzym kredytem i mało wartym mieszkaniem...
            • Gość: Daniel Re: Budimex Dromex: W najlepszym wypadku sytuacja IP: *.sds.uw.edu.pl 29.05.09, 21:57
              Aha poza tym w pewnym wieku juz nie ma na co czekac.

              Co sie zrobi z tym drugim mieszkaniem? Zabierze do grobu?

              Zostawiac dzieciom co wyjechaly gdzies daleko i pojawiaja sie tylko na swieta?

              Za 5 lat mozna juz nie zyc - wiec lepiej sprzedac teraz i skorzystac jeszcze
              troche z zycia.. a moze kupic lepsze leki... lepsza proteze... pojechac na
              wymarzona wycieczke ...
              • Gość: re Re: Budimex Dromex: W najlepszym wypadku sytuacja IP: *.bredband.comhem.se 29.05.09, 23:26
                Ludzie chcą gdzieś mieszkać, więc biorą kredyty na mieszkanie, nie ma ich co
                winić, deweloperzy tez biora kredyty i budują, skoro jest popyt normalne,
                ustawiają ceny, zeby mieć maksymalny zysk mozliwy do osiągniecia, oczywiscie,
                przeciez to nie są instytucje charytatywne, a ze zdzierają, nie oni jedni. Banki
                z samej definicji słuzą do zarabiania, co z tego, ze wirtualnymi pieniedzmi
                skoro takie jest prawo. Ludzie tam pracujący tez przecież sie dostosowują do
                sytuacji.

                Moja konkluzja jest taka, że niestety to system jest niedobry, źle
                zaprojektowany, przeinaczony dla czyichś korzyści. Z tego rodzi sie inflacja,
                czy te mieszkania coś tam spadną czy nie to i tak prędzej czy później znowu
                pójdą w górę. Jest inflacja, zżerają nas rosnące podatki płacone do kieszeni
                finansjery. Pieniądz jest coraz mniej warty, a nieruchomość wydaje się taka
                bezpieczną długoterminową przystanią. I pisze to jako wynajmujący (nie mylić z
                najemcą) :) Chyba wbrew propagandzie :) Młody jeszcze jestem :)
                Tylko ciekawi mnie kiedy to wszystko p. Jaka jest granica, az w koncu ludzie
                powiedzą dość. Az sie boje mysleć.
                • a0a0a0 Re: Budimex Dromex: W najlepszym wypadku sytuacja 30.05.09, 11:44
                  Rynek teraz powiedzial dosc stad obecny kryzys. Okazalo sie ze ostatnie lata
                  dobrej koniuktury byly zwiazane z nadmierna konsumpcja na kredyt - tani kredyt -
                  szczegolnie w USA. Pora wrocic do szlachetnych idealow kapitalizmu a nie tej
                  pokraki jaka w ostatnich latach powstala. Stad powrot akcji kredytowej na
                  poziomie lat 2004-2007 jest niemozliwy co oznacza ze 70-80% procent mieszkan
                  normalnie kupowanych na kredyt nadal bedzie stalo pustych do czasu spadkowi cen
                  i/lub dogonienia cen przez inflacje
      • Gość: starycynik Re: Budimex Dromex: W najlepszym wypadku sytuacja IP: *.dhcp.uno.edu 29.05.09, 21:47
        >>>>Będzie tyrał, jadł tynk, wyjedzie za granicę, zapozyczy sie
        od rodziny, ale nie popuści. Mieszkania ZAWSZE beda drogie, chyba,
        ze wydarzy sie jakas katastrofa, a na razie tego nie ma.


        Ta katastrofa nazywa sie kapitalizm. Tyle prawdy ze jeszcze nie ma.
    • Gość: studentt Budimex Dromex: W najlepszym wypadku sytuacja n.. IP: 89.211.50.* 29.05.09, 19:18
      Ja jako przedstawiciel ludu wysuwam wniosek, ze zastoj minie jak deweloperzy
      obniza ceny do rozsadnych poziomow w danych miastach.
    • Gość: ZiomisławPaliblant Na nieruchomościach w Polsce nie da się stracić. IP: *.e-wro.net.pl 29.05.09, 19:50
      W innym kraju może i faktycznie można było stracić... ale w Polsce?
      Zawsze znajdzie się jakiś przygłup, i kupi kwadrata za 9000 pelenów.
      Dlatego jestem spokojny o ceny mieszkań.
      • Gość: placek58 Re: Na nieruchomościach w Polsce nie da się strac IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 29.05.09, 20:39
        Ziomku!
        "Się znajdzie i kupi... "
        Podobnie znajdzie się "jelonek" , który kupi pierścionek za 100.000,-
        zł , czerwony samochodzik za 1 mln , zegarek Patek za 200.000,-
        itd. Są też tacy , którzy na Shell'u kupują V-power racing po 5 zł ,
        a przecież też by nie musieli...
        Incydentalna transakcja nie określa rynku "w ogóle" !
    • Gość: abc Re: Budimex Dromex: W najlepszym wypadku sytuacja IP: *.internetdsl.tpnet.pl 29.05.09, 20:38
      Dopóki jednak banki nie zmienią swojej dotychczasowej polityki, dotąd teoretycznie sprzyjająca klientom sytuacja nie zostanie wykorzystana - dodaje Górski.

      No tak, dla klienta lepiej, gdy za 1m2 płaci 7k PLN, a nie 4k PLN.


      Swoją drogą, tak sobie myślę, że cena za m2 nie ma znaczenia, gdy odniesie się ją do zarobków. Jezeli będę zarabiał 20k PLN/m-c, to i te 15k PLN mogę zapłacić.
      Jeżeli zarobię 2k PLN, to i 1000 PLN będzie ceną za wysoką (bo na życie potrzebuję 1800PLN/m-c!).
      • a0a0a0 Re: Budimex Dromex: W najlepszym wypadku sytuacja 30.05.09, 11:46
        Stad spadki trwaja nie jak na gieldzie kilka kwartalow ale kilka lat i wiecej
        (po napompowanej bance spekulacyjnej) a dadatkowo ceny zostaja zzarte przez inflacje
    • Gość: Alf Re: Budimex Dromex: W najlepszym wypadku sytuacja IP: *.aster.pl 29.05.09, 21:13
      tak, tak czekajcie jeszcze.... Ciekawy jestem z czego będą płacić
      rachunki. Jak tylko pojawią się pierwsze straty polecą zarządy.
      Wejdą nowi ludzie, którzy nie będą rozbestwieni hossą mieszkaniową.
      Oni pewnie obniżą ceny i wprowadzą nowe projekty na rynek po nowych
      cenach. Tak to już jest. Nie jest to nic nowego. No ale kto bogatemu
      zabroni produkować apartamenty na skład. Dobranoc.
      • Gość: Polak Mały Re: Budimex Dromex: W najlepszym wypadku sytuacja IP: *.multi-play.net.pl 29.05.09, 22:31
        Skupię się na rynku Krakowskim bo ten znam. Ale najpierw chciałbym obalić
        pewien mit. Zaostrzenie polityki kredytowej przez banki było efektem zastoju
        cen. Chciałbym przypomnieć że na rynku w 2007 roku zdarzył się tzw. "tradycyjny
        jesienny zastój". Trwał on mniej więcej do wakacji roku 2008. Resztę znają
        wszyscy. Jeśli chodzi o akceptację cen, to ta kończy się gdzieś na 300kpln.
        Proszę, korzystając dla przykładu z serwisu krn, popatrzeć na ofertę mieszkań o
        powierzchni powyżej 70m2 (cały czas piszę o Małopolsce). Proszę od razu
        przewinąć na sam koniec. Obok ofert jest podana data ogłoszenia po raz pierwszy,
        oraz informacja o dzisiejszej, ewentualnej aktualizacji. Samych ogłoszeń z 29
        maja 2009 roku jest ponad 500-set. Wszystkich około 5tysięcy. W tym wiele
        obecnych na rynku nawet od 2006 roku. Właścicielom tych lokali udała się
        niebywała sztuka: nie sprzedali tych lokali ani w roku 2007 ani, tym bardziej w
        2008. Jak państwo myślicie, na czym polega feler tych mieszkań? Może Polacy mają
        genetyczny lęk przestrzeni? Niechęć do mycia zbyt wielu okien? Kłopoty z
        orientacją przestrzenną?
        Co do struktury demograficznej polskiego społeczeństwa. Jest ona bardzo zła.
        Wyż demograficzny z lat 1978 - 1984 nie ma następcy w postaci wyżu 2002 - 2010.
        A taka powinna być naturalna konsekwencja wystąpienia wyżu w latach 80-tych
        zeszłego stulecia (nawiasem mówiąc biologicznie nie ma takiej sytuacji aby
        poprawa warunków bytowych nie owocowała wzrostem populacji, dzieje się tak
        zawsze, z wyjątkiem ludzi w obecnych czasach - stawia to pod znakiem zapytania
        tezę że warunki faktycznie się poprawiają - jest swoistym fenomenem że przy
        rozkwicie ekonomicznym, braku zaraz, głodu i klęsk żywiołowych populacja
        Europejczyków się kurczy). Proszę odwiedzić jakiekolwiek osiedle wybudowane w
        latach 1975-1980. Najlepiej pójść do Kościoła na niedzielną mszę i zastanowić
        się nad średnią wieku modlących się ludzi. Za 15 lat te osiedla będą puste. Już
        teraz około 5 do 10% mieszkań na tych osiedlach przeznaczonych na wynajem. Już
        teraz ceny najmu zaczynają spadać, a chętnych na wynajem będzie tylko ubywać.

        "Good luck and good night"
        • mara571 Re: Budimex Dromex: W najlepszym wypadku sytuacja 02.06.09, 11:19
          to zjawisko starzenie sie osiedli z lat 75-80 jest naturalne: tam mieszka
          pokolenie powojennego wyzu demograficznego, ktore dobiega 60-tki. Najczesciej sa
          to ci, ktorym nie udalo sie zarobic na wlasny dom lub segment. A teraz sie juz
          stamtad nie wyprowadza.
          Natomiast twoja teza "Zaostrzenie polityki kredytowej przez banki było efektem
          zastoju cen" jest bledna.
          W latem 2007 okazalo sie nagle w USA, ze ceny nieruchomosci nie moga rosnac z
          miesiaca na miesiac, bo ludzie nie sa w stanie splacac coraz wyzszych rat
          kredytow. Troche to trwalo, zanim w europejskich bankach zaczeto analizowac
          sytuacje na rynku, a w 2008 bankom skonczyly sie wirtualne pieniadze i po prostu
          banki przestaly sobie pozyczac pieniadze (od plajty Lehmann Brothers).
    • Gość: Krakus "Zejść" to muszą ceny do poziomów realnych!! IP: *.chello.pl 29.05.09, 22:33
      Mieszkania budowane za 3500 zł / m2 sprzedawane są w Krakowie w
      cenie od 7000 do 15000 /m2. Czyli marża 100-300% !!! Czy to są
      warunki handlu na czasy kryzysu???

      Zejdą z cenami do 4500 / m2 to pogadamy....
      • Gość: e Re: "Zejść" to muszą ceny do poziomów realnych!! IP: 89.174.66.* 30.05.09, 10:51
        Ceny w Krakowie wysokie bo tam są wyssane z palca dużo ludzi mając
        dolary z ameryki inwestowało w złodziejskie ceny mieszkań a te
        mieszkanie w ciasnym krakowie nie są warte nawet 3tys. za m2 a nie
        po 8- 10 tys. za m2. Ceny wrócą do realnych tylko trzeba przeczekać
        tych tzw. deweloperów którzy za pożyczone z banków pieniądze
        budowali i ograbili naiwnych nabywców. To samo uczynili ci co za
        komuny dostawali za grosze mieszkania a teraz odsprzedali za miliony
        mieszkania klatki z płyty i betonu.
    • Gość: Tadzio Choc ze 30% upustu jak w razemdom i po klopocie IP: *.acn.waw.pl 29.05.09, 22:44
      Skoro kredyty trudno dostepne to nie ma wyjscia i trzeba cene
      mieszkania obnizyc bo przeciez rynek kupujacego. Razemdom.pl ma
      sposob na upusty i kazdy moze sie do nich przyłaczyć i jeszcze na
      kredycie niezle zarobi. Szkoda ze to tylko w warszawie.
    • koxiarz Dyrektor Budimex Dromex: Powstaje samonakręcają... 30.05.09, 00:38
      To nie "żadna nakręcająca się spirala" to "zbyt naciągnięta sprężyna wysokich cen" wrac i za moment uderzy w was z całym impetem.

      Deweloperzy dobrz wiedzą że raczej nie wygrają z klientami na przeczekanie ale wciąż zaklinają rzeczywistość. Ciekawe który z nich się pierwszy wyłamie i rozpocznie lawinę? A przede wszystkim KIEDY?
    • Gość: bebe prosze mi pokazac atrakcyjne mieszkanie IP: *.10.34.95.customer.cdi.no 30.05.09, 03:16
      w atrakcyjnym miejscu. nie ma takich. Jest tylko hlam i on nie schodzi developerom. Atrakcyjne oferty wciaz trzymaja poziom cenowy.
      • Gość: oleg Trzymają poziom cen ofertowych ... i tylko tyle IP: *.bialystok.vectranet.pl 30.05.09, 09:57
        Żadnego zainteresowania ze strony kupujących
    • Gość: usak Wierzyc w samonakrecajace sie spirale, IP: *.asm.bellsouth.net 30.05.09, 03:57
      to tak jak wierzyc w perpetuum mobile.
    • Gość: Qwe Re: Budimex Dromex: W najlepszym wypadku sytuacja IP: *.chello.pl 30.05.09, 08:58
      A pamiętacie to, już tylko będzie drożej, bo taniej już było, bo euro 2012.
      Normalne prawa rynku, jest większa podaż niż popyt. Trzeba obniżyć cenę, nawet
      przy obniżonych cenach zarobią.
      Na siłę próbowano ceny nieruchomości w Polsce "podciągnąć" w szybkim tempie do
      cen w Europie Zachodniej.

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka