ihopeyouwilllikeme 07.01.04, 12:06 Bardzo bym był wdzięczny za Wasze opinie na temat tego albumu. Już niedługo będę go miał, a z tego co z niej słyszałem czuję, że to może być moja płyta roku 2003. Nie mogę się w każdym razie doczekać... Odpowiedz Link Zgłoś Obserwuj wątek Podgląd Opublikuj
cze67 Re: King Crimson " The Power To Believe " opinie 07.01.04, 12:20 Plyta dobra, lecz nie rzucajaca na kolana. Mam ja juz kilka miesiecy. Niby sa tam nawiazania do np. Larks Tonques in Aspic czy Thrak, ale album ten nie jest tak mocny, tak dobry, tak przemyslany jak te wlasnie plyty. Gdybym mial oceniac w skali od 1 do 10 wachalbym sie miedzy 6 a 7. Odpowiedz Link Zgłoś
ihopeyouwilllikeme Re: King Crimson " The Power To Believe " opinie 07.01.04, 12:23 Thx Cze, ustosunkuję się już niedługo P.S. A Twoja sygnaturka to z Helter Skelter, nie ? Odpowiedz Link Zgłoś
ihopeyouwilllikeme Re: King Crimson " The Power To Believe " opinie 07.01.04, 12:26 Aha, Cze, miałbym do Ciebie taką prywatną prośbę, sprawdź pocztę ( gazetową ) tak gdzieś niedługo... Odpowiedz Link Zgłoś
cze67 Re: King Crimson " The Power To Believe " opinie 07.01.04, 14:05 Pusto w skrzynce... Odpowiedz Link Zgłoś
ihopeyouwilllikeme Re: King Crimson " The Power To Believe " opinie 07.01.04, 14:09 cze67 napisał: > Pusto w skrzynce... już, już... Odpowiedz Link Zgłoś
ihopeyouwilllikeme Re: King Crimson " The Power To Believe " opinie 07.01.04, 12:24 ihopeyouwilllikeme napisał: > Już niedługo będę GO miał, a z tego co z NIEJ słyszałem Ale siem walłem, niema co ) Odpowiedz Link Zgłoś
baky Re: King Crimson " The Power To Believe " opinie 07.01.04, 14:50 Pierwszy jej odsłuch robi duże wrażenie - na mnie zrobił. To chyba z tęsknoty za nową płytą KC. Zgadzam się z Cze. Płyta dobra, ale... W skali 1-10 dałbym 8 - jednak. Odpowiedz Link Zgłoś
cze67 Re: King Crimson " The Power To Believe " opinie 07.01.04, 14:54 Powiem tak, mialem apetyt na drugi Thrak - moja ulubiona plyte zespolu. A nie jest to plyta az takiego formatu. Wyraznie brakuje (moze badziej w sferze mentalnej, niz muzycznej) Levina (mojego ulubionego basisty) i Bruforda (jednego z moich ulubionych perkusistow). Odpowiedz Link Zgłoś
baky Re: King Crimson " The Power To Believe " opinie 07.01.04, 15:34 cze67 napisał: Wyraznie brakuje (moze badziej w sferze > mentalnej, niz muzycznej) Levina (mojego ulubionego basisty) i Bruforda > (jednego z moich ulubionych perkusistow). Rozumiem Cię doskonale. Gdzieś podskórnie czułem również zawód - brak tych panów. Natomiast ja nastawiłem się na większe zaskoczenie. Chciałem (z tęsknoty) spodziewać się "nowej" formy, zwrotu. No cóż... Płyta jednak satysfakcjonująca, mimo przewidywalności. "Lubię piosenki, które już słyszałem" ;O)) Odpowiedz Link Zgłoś
porcupine Re: King Crimson " The Power To Believe " opinie 09.01.04, 00:19 chyba Levina wykrakałeś. Jeśli KC nagra następny album, to właśnie z Levinem. Tylko ciekawe co z Gabrielem się teraz stanie? Odpowiedz Link Zgłoś
vulture a zresztą śmy tu o Power To Believe dyskutowali: 08.01.04, 06:20 forum.gazeta.pl/forum/72,2.html?f=78&w=4659117&a=6859489 Odpowiedz Link Zgłoś
pytajnick Re: King Crimson " The Power To Believe " opinie 08.01.04, 17:35 jako że ja wolę TCOL niż Thrak, mimo iż wiem że Thrak jest "obiektywnie" lepsza. (zauważcie cudzysłów - przyp dla wielbicieli dyskusji o obiektywiźmie/subiektywiźmie), więc TPTB bardzo przypadła mi do gustu i to chyba moja ulubiona płyta KC może nawet od czasów S&BB, ewentualnie Red. Podoba mi się połączenie wypracowanych już patentów z może nie najbardziej rewolucyjną, ale przede wszystkim ładną elektroniką, budują fantastycznie nastrój i obok utworów przeciętnych pojawiają się rewelacyjne. Niektóre fragmenty się niestety nudzą, a to rzadkośc w historii KC, ale cóż, i tak IMO jest nieźle. pozdrawiam exodus n.p. sigur rós - von brigdi -------------------------------- signify - lista dyskusyjna porcupine tree groups.yahoo.com/group/signify Odpowiedz Link Zgłoś
joseph80 " The Power To Believe " jest świetna 08.01.04, 22:49 Tak jak w tytule. Płyta od razu mnie zauroczyła. Ostatnie dokonania KC (te przed TPTB) spowodowały, że nie czekałem na tę płytę z niecierpliwością. Ja nawet zastanawiałem się, czy w ogóle ją kupić. Przemogłem się jednak, w końcu brak całej regularnej dyskografii KC to wstyd i wcale nie żałuję. To jest MOC. Płyta o wiele lepsza od poprzedniczki. Ma rewelacyjny klimat. Po zakupie, jak włączyła mi się na nią jazda, to słuchałem wyłącznie tej płyty chyba przez 2 tygodnie. Serio. W moim rankingu jest wyżej od Kolorowej Trylogii. Nie potrafię jednak wybrać czy lepszy jest Thrak, czy TPTB. Pzdr Odpowiedz Link Zgłoś
vulture hmmm 08.01.04, 23:00 TPTB stawiam na pewno wyżej niż TCOL ale gdzie kolorową trylogię umieścić, sam nie wiem. Chyba jednak wyżej niż ConstruKction bo mniej nudzi. Ale rankingu nie będę układał, a poza tym i tak nad tym wszystkim jest KC z Wettonem na wokalu Odpowiedz Link Zgłoś
joseph80 Re: hmmm i Poseidon 08.01.04, 23:22 vulture napisał: > a poza tym i tak nad tym wszystkim jest KC z Wettonem na wokalu : Ja też bardzo lubię płyty z Wettonem na wokalu, ale to co najbardziej lubię w tym składzie to nie Wettonowski głos, ale praca sekcji rytmicznej:Bruford, Wetton. Która jest perfekcyja. I dorównać jej tylko może sekcja Squire/White. Ostatnio zapuściłem sobie, bardzo dawno niesłuchany przeze mnie 'in The Wake ...', ależ to świetny album. I nagrany już z niesamowitymi perturbacjami w składzie (Śpiewa jeszcze Lake, choć już nie gra na basie. Na basie gra Giles, ale Peter, brat Mike`a, który jeszcze gra na bębnach, choć już odszedł z McDonaldem i gra w zespole pod nazwą McDonald&Giles, a także śpiewa tu Haskell, który zostanie pierwszym wokalistą dopiero na 'Lizard' ale pokręcone pzdr Odpowiedz Link Zgłoś
vulture Re: hmmm i Poseidon 08.01.04, 23:34 Poseidon też rulez, mimo że jest kopią pierwszej płyty. A może właśnie za to go lubię - połączenie podniosłości i ówczesnej jazzrockowej awangardy. Nie ukrywam, że najchętniej słucham utworu tytułowego. Odpowiedz Link Zgłoś
joseph80 Re: hmmm i Poseidon i Deceiver 08.01.04, 23:58 vulture napisał: > Nie > ukrywam, że najchętniej słucham utworu tytułowego. Ja również. Jest przepiękny. Robi na mnie ogromne wrażenie, niezależnie od tego, że przesłuchałem go już setki razy i znam go na pamięć. A wracając do składu z Wettonem, a właściwie koncertów granych przez ten skład. Były powalające. Wiele improwizacji, radośc grania, wspaniałe, rozbudowane wersje utworów. Chyba dlatego wyszło tak wiele płyt koncertowych upamiętniających dokonania tego składu. I dobrze. Great Deceiver, jest najlepszym przykładem potencjału drzemiącego w zespole. Mimo, że kilka utworów na tym zbiorze koncertowym, się powtarza to każda wersja jest inna, czasami służy tylko jako początek do długich improwizacji np. Easy Money. Ciekawostką są też wersje 'Cat Food', 'Peace', oraz 'Doctor Diamond' który jest niedostępny na płycie studyjnej. pzdr Odpowiedz Link Zgłoś
vulture Robert F. i wysyp składanek 09.01.04, 05:37 Przyznam się, że nieco zmierziła mnie wylewność Discipline Global Mobile, którzy od czasu reaktywacji w latach dziewięćdziesiątych dostali czegoś w rodzaju rozwolnienia fonograficznego i wydają wszystko, jak leci. Po krótkim czasie przestałem się orientować co ciekawego jest na którym wydawnictwie, a że nie jestem zwolennikiem wysłuchiwania stu tysięcy wersji jednego utworu, to sobie tych wszystkich Deceiverów i Circusów nie pokupowałem, zresztą szkoda mi było kasy trochę. Pewnie coś tam fajnego jest, ale mimo szacunku i uwielbienia dla KC, wolę pewien umiar w wydawnictwach oficjalnych i pseudo-bootlegowych (to samo dotyczy Deep Purple i była już kiedyś na forum napierdalanka z tej okazji). Odpowiedz Link Zgłoś
vulture errata 09.01.04, 05:37 vulture napisał: > Discipline Global Mobile, > którzy od czasu reaktywacji w latach dziewięćdziesiątych Reaktywacji King Crimson, ma się rozumieć Odpowiedz Link Zgłoś
joseph80 Re: Robert F. i wysyp składanek 09.01.04, 15:44 Dzidek Fripp z wydawnictwami koncertowymi przesadza ostatnio, to fakt. Chyba chce zapewnić sobie spokojną i dostatnią starość Ja też już od jakiegoś czasu nie mam ochoty zapoznawać się z nowymi wydaniami starych koncertów. Deceiver dla mnie, to jednak rzecz kultowa. Z drugiej jednak strony jak jest zapotrzebowanie na te płyty, to niech je sobie DGM wydaje. Maniacy Króla pewnie się cieszą z tego powodu. pzdr Odpowiedz Link Zgłoś
foxy21 Re: Robert F. i wysyp składanek 09.01.04, 15:54 Plyta dobra, ale ja i tak najbardziej lubie te pierwsze, najmniej lata 80. Odpowiedz Link Zgłoś
cze67 Re: Robert F. i wysyp sk3adanek 09.01.04, 16:01 Ja tam nie mam nic przeciwko temu. Kto chce - niech kupuje. Ja bym sie cieszyl, gdyby taka sama aktywnosc wykazywali czlonkowie Genesis, wydajac np. stare koncerty. Odpowiedz Link Zgłoś
vulture dżenesis 09.01.04, 16:05 cze67 napisał: > Ja tam nie mam nic przeciwko temu. Kto chce - niech kupuje. Ja bym sie cieszyl, > gdyby taka > sama aktywnosc wykazywali czlonkowie Genesis, wydajac np. stare koncerty. Właśnie wyszło jakieś koncertowe DVD. Oczywiście z jakiego okresu? This is the world we live in - oooooo. Odpowiedz Link Zgłoś
cze67 Re: dżenesis 11.01.04, 13:35 vulture napisa3: This is the world we live in - oooooo. Pozyczylem od kumpla. Bardzo fajny koncert. Oczywiscie dla kogos kto lubi ten okres w karierze grupy. Ja tak. Odpowiedz Link Zgłoś
vulture na wydeło 11.01.04, 13:38 cze67 napisał: > Pozyczylem od kumpla. Bardzo fajny koncert. Oczywiscie dla kogos kto lubi ten > okres w karierze grupy. Ja tak. Nawet gdybym posiadał dvd, chyba bym sobie tę akurat pozycję darował )))))) A tak przy okazji, wkurza mnie, że rzadko odkopywane są starocie z programów tv i "teledyski" z lat 70-tych (nie tylko w przypadku Genesis), a gdy się już pojawią w jakimś wydawnictwie, to w postaci dziesięciosekundowego skrótu, zagadanego przez wspomnienia muzyków. Tak jest na kasetach video/dvd Deep Purple, Supertramp, Moody Blues, Black Sabbath i wielu innych. Odpowiedz Link Zgłoś
vulture Tony Levin znów w KC? 11.01.04, 12:46 Tu blogcritics.org/archives/2003/11/30/003243.php znajduje się informacja, jakoby Levin miał znów dołączyć do KC. Nie udało mi się wprawdzie znaleźć odpowiedniego fragmentu dziennika Frippa, ale fajnie by było. Jeszcze gdyby Bruford wrócił... ech... Odpowiedz Link Zgłoś