Dodaj do ulubionych

TEMPEST "Shapeshifter" (2003) -- recenzja

IP: *.acn.waw.pl 31.01.04, 00:11
Wytwórnia Magna Carta kojarzona jest z ciężkimi i progresywnymi brzmieniami
oraz wirtuozerią takich wykonawców jak Steve Morse, Liquid Tension Experiment
czy Niacin. W wizerunek ten dość dobrze wpisuje się Tempest
Obserwuj wątek
    • pixie Re: TEMPEST "Shapeshifter" (2003) -- recenzja 31.01.04, 00:53
      Gość portalu: Maciek Makowski napisał:

      > Jak zwykle jest się też do czego przyczepić (krytyka ta dotyczy zresztą nie
      > tyle samej płyty, co całokształtu twórczości zespołu): po pierwsze, dają się
      > zauważyć pewne niedostatki harmoniczne. Sporo jest równoległych interwałów,
      > ale też progresje akordów nie zawsze są dobrze trafione. Po drugie (i
      > ważniejsze): perkusja. Adolfo Lazo, jeśli w ogóle odchodzi od schematu "ósemki
      > na hi-hacie + stopa na raz + werbel na dwa i cztery", to dlatego, że utwór nie
      > jest na cztery. A przecież przykład Dave'a Mattacksa pokazuje, że nawet
      > proste, folk-rockowe podkłady można grać w sposób ciekawy. To perkusja właśnie
      > wydaje się być największym mankamentem tej płyty.

      Maćku, błagam, opisz w podobny sposób którąkolwiek z płyt Gentle Giant!
      Uwielbiam czytać o interwałach, harmonii, polifonii i kontrapunkcie, chociaż
      zupełnie się na tym nie znam. Zespół wart jest reklamy, a jeśli porównam opis z
      muzyką, to może czegoś się nauczę. Na takim "In a Glass House" musi być tego od
      groma smile A może jakieś szkolenie dla muzycznych amatorów?

      Twoja strona ciekawie się zapowiada smile
      • Gość: Maciek Makowski Gentle Giant IP: *.acn.waw.pl 31.01.04, 02:01
        > Maćku, błagam, opisz w podobny sposób którąkolwiek z płyt Gentle Giant!

        Jeśli tylko znajdę czas to chętnie napiszę, ostatecznie to mój ulubiony zespół.


        > Uwielbiam czytać o interwałach, harmonii, polifonii i kontrapunkcie, chociaż
        > zupełnie się na tym nie znam. Zespół wart jest reklamy, a jeśli porównam opis z
        > muzyką, to może czegoś się nauczę.

        Polecam zatem dobry i dość przystępny esej:
        members.aol.com/JAskelly/GeirEssay.htm
    • vulture Re: TEMPEST "Shapeshifter" (2003) -- recenzja 31.01.04, 09:43
      Ja również nic nie rozumiem, jeśli chodzi o interwały i kontrapunkty, natomiast
      z przyjemnością posłucham albumu, jeśli tylko będę miał okazję. Słyszałem
      jedynie Catalina Island - utwór, jak twierdzisz, niespecjalny. No, ja jakoś go
      źle nie wspominam, takie folkowe pitolenie okraszone rockiem (albo na odwrót).
      Całkiem przyjemny, ale jeśli reszta albumu jest lepsza, naturalnie będę chciał
      się z nim zapoznać.

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka