Dodaj do ulubionych

[aaaaar ju deeer i inne atrakcje] Anathema w Wawie

02.02.04, 15:47
Wolverine ?
Występ the Wolverine był zapewne zajebisty. Zapewne. Ale tego niestety nie
wiem, bo impreza rozpoczęła się punktualnie [ co po niedawnym 3 godzinnym
oczekiwaniu na jakąkolwiek informacje co do odbycia się bądź nie koncertu
Testament było ostatnią rzeczą jakiej bym się po klubie proxima spodziewał].
Wszystko ruszyło więc coś koło godziny 16.00, a więc dokładnie wtedy gdy
toczyłem z szefostwem negocjacje na temat warunków nieco wcześniejszego
wyjścia z roboty. Nawiasem mówiąc godzina 16.00 jak wiadomo jest wprost
idealną porą na rozpoczynanie koncertów, bo gdyby wszystko zaczęło się
troszkę później, np. o 20.00 to publika mogłaby przybyć na koncert zaspana i
zmęczona, a w klubie nie ma przecież miejsc leżących. Następnym razem
sugeruję więc rozpocząć koncert np. o godzinie 8.00 rano.

Green Carnation - brawa dla czorta.
No cóż, w zasadzie to tylko ze względu na ten zespół udałem się tego dnia do
Proximy. Niestety również i ich występu, ze względu na spóźnienie spowodowane
niespotykaną punktualnością organizatorów, nie udało mi się obejrzeć w
całości. Co gra Green Carnation ? Muzykę, którą można określić jako
psychodelic doom metal – mamy tu bowiem długie, rozbudowane i wbrew pozorom
niesamowicie oryginalne kompozycje, będące połączeniem death/doom metalu z
dziwnymi podkładami klawiszowymi oraz fragmentami zagranymi na gitarach
akustycznych i cholera wie z czym tam jeszcze. Muzyka ta, choć doskonała, ma
wszak pewną wadę, a mianowicie wokalistkę, która podejmuje niemałe wysiłki
aby na płytach zespołu spieprzyć wszystko co się tylko da. Obawiałem się
zatem, czy zespól nie zapragnie owej pani wziąć ze sobą do Polski i ustawić
gdzieś na scenie w pobliżu mikrofonu. Pani na szczęście jednak została w domu
i mam nadzieję ze zajęła się zajęciami które wychodzą jej znacznie lepiej niż
śpiewanie, choć nie wiem czy było to szydełkowanie, robienie na drutach czy
jeszcze co innego.
Co do samego występu - zastanawiałem się, jak repertuar GC , będący raczej
mało koncertowym zaprezentuje się w wersji live. Wyszło zaskakująco dobrze.
Zaskoczony byłem zarówno ja, jak i spora grupka entuzjastycznie reagujących
na występ GC osób pod sceną. Zaskoczony był chyba nawet i sam zespół, i to do
tego stopnia ze zagrał większą niż przewidziana wcześniej ilość utworów.
Czyli w sumie bardzo udany i paradoksalnie porywający wręcz set, pomimo iż
jak wspomniałem muzyka to raczej do słuchania w domowym zaciszu niż
skłaniająca do żywiołowego machania łbem dla Sejtana. Wielkie brawa dla
twórcy zespołu, maestro Tchorta, i czekam na regularny koncert, z GC w roli
headlinera.

Kabaret „Carpathian Forest”
Zaczęło się nader interesująco – wokalista Carpathian Forest na powitanie
pomachał publicznośći ogromnym odwróconym krzyżem i zabełkotał parę słów na
temat nowych technik zwalczania chrześcijaństwa. Ale może niedokładnie
usłyszałem i tak na prawde chodziło o coś innego, bo niewykluczone, ze
skoro Biblia zdaje się mówi coś na temat konieczności dźwigania własnego
krzyża to i zainspirowany tym wokalista Carpathian Forest przydźwigał ze
sobą własny. Zwłaszcza ze przecież w Biblii nigdzie nie jest napisane w
jakiej pozycji ów krzyż podczas dźwigania powinien się znajdować. Wszystko
pobił jednakże basista - pan o gabarytach ministra Ryszarda Kalisza
wzbogaconego jeszcze o bonusowe 40 kilo, odziany głównie w odwrócony krzyż,
gitarę, łańcuchy [które jak się domyślam miały powstrzymywać obfite fałdy
tłuszczu pana basisty przed rozlaniem się po scenie] i jakieś nędzne strzępki
czegoś co mogło być kiedys męskimi spodniami. Przypuszczalnie była to jakaś
forma protestu muzyka, adresowana do producentów tekstyliów, a związana z
kłopotami, jakie ów pan, w związku z nietypową sylwetką musi mieć w nabyciu
odpowiedniej dla siebie odzieży.
Co do samej muzyki – sorry, ale kompletna amatorszczyzna i archaiczny
tandetny trublekmetal. Mamy już XXI wiek i chyba pora już wydorośleć,
panowie.

Anathema czyli meksykańska telenowela
Po Anathemie spodziewałem się nudnego, sennego i usypiającego koncertu. I
muszę powiedzieć, ze nie zawiodłem się. Wiało nudą jak z meksykańskiej
telenoweli, i kiedy już wydawało się ze nie może być gorzej nastała prawdziwa
naturalna katastrofa – na scenę weszła jakaś niewiasta, dorwała się do
mikrofonu i odśpiewała tytułową kompozycję z ostatniej płyty. W miedzyczasie
mieliśmy jeszcze takie atrakcje jak nieoceniony danny cavanagh prezentujący
publiczności świeżo wyjętą z uszu zatyczkę jako „swojego słonika”, którego
następnie pogładził czule [buhahaha, po prostu boki zrywać], czy tez
popijająnie przez pana wokalistę piwa Tatra połączone z ostrzeganiem publiki
o szkodliwości alkoholu. Coż, jeżeli to właśnie na skutek gorzałki
Anathema zaczęła nagrywać tak chu***e płyty, to ostrzeżenie pana Cavanagh
należy potraktować jak najbardziej poważnie. Na nudny i usypiający występ
Anathemy złożyły się głównie kawałki z ostatnich płyt, urozmaicone
nielicznymi starszymi kawałkami, ze tu wspomnę np. o takim „angelica” czy
zagranym na bis „sleepless”. Ten ostatni utwór przearanzowano jednak w tak
fatalny sposób, ze może lepiej było w ogóle go sobie odpuścić - to już nawet
w „pulled under 2000 mps.” było więcej czadu, energii i żywiołowości.
Dalszych bisów na szczęście juz nie było, bo aż strach pomyśleć, co zespól
byłby w stanie zrobić z "restless oblivion" czy "a dying wish".
Obserwuj wątek
    • vulture ale jak zagrali ar ju der to wporzo 02.02.04, 15:54
      Coś Ci powiem

      Nie jesteś otwarty na zmiany w muzyce, zaczopowałeś się w tej swojej skorupie
      metalowej i oczekujesz, że wszyscy będą tacy zacofani w rozwoju jak Ty. Chwali
      sie, że muzycy Anathemy idą do przodu i poszukują nowych dróg, a przecież
      prawdziwa sztuka na tym polega, a nie na odtwórczym rzemiośle, prawda? Dlatego
      żałuję, że nie widziałem i nie słyszałem, jak Anathema gra piękne, nastrojowe
      kompozycje z ostatniego albumu.*
      • jasiek666 Re: ale jak zagrali ar ju der to wporzo 02.02.04, 16:03
        To ja sie ide otworzyć na zmiany w muzyce. Włącze se "host" PL i "prey"
        tiamata. Jednocześnie. I to na full.
        • vulture i tak 3mać, coorvah 02.02.04, 16:28
          jasiek666 napisał:

          > To ja sie ide otworzyć na zmiany w muzyce. Włącze se "host" PL i "prey"
          > tiamata. Jednocześnie. I to na full.

          I powtórz głośno: RE-MIKS, jeszcze raz RE-MIKS... bardzo ładnie.
          • klymenystra .......... 02.02.04, 16:39
            tiamatu- to po pierwsze-chyba ze to specjalnie tak to zwracam honor. a po
            drugie- po jaka jasna cholere chodzic na koncert zespolu ktorego sie nie
            lubi ????? jesli chodzilo tylko o GC (ktorzy fenomenalni sa) to przeciez mozna
            bylo spokojnie na dvd poczekac- kosztuje tyle samo ile bilet na koncert (bo w
            warszawce strasznie drogo bylo O.o) a ile mniej meczenia sie.. chyba ze to
            samoumartwianie w ramach pokuty albo czegos... jesli tak to gratuluje
            samozapracia i wyrzucania pieniedzy w bloto. a moze to pretekst zeby forum nie
            zamarlo?
            • klymenystra aa 02.02.04, 16:43
              ja juz wiem. jasiek jest "tru metal uorior" i chodzi na takie koncerty zeby
              pokazac swoja pogarde dla kindermetalowego plumkania. wiedzialam. i pewnie
              jeszcze chodzi o to zeby inni-znaczy te kindere-oraz, co najwazniejsze, sam
              zespol- zobaczyli te pogarde i zawstydzili sie czynow swoich... i nawrocili na
              jedyny i sluszny metal... wieeedzialam.
              • vulture czytanie ze zrozumieniem 02.02.04, 16:50

                Jasiek wyraźnie napisał, na jaki zespół poszedł.
                • klymenystra Re: czytanie ze zrozumieniem 02.02.04, 19:55
                  totez napisalam ze lepiej bylo chyba dvd kupic. albo na przyklad wyjsc. o.
                  przeciez kase mozna na dzieci w etiopii przekazac...
                  • jasiek666 Re: czytanie ze zrozumieniem 03.02.04, 09:35
                    klymenystra napisała:

                    > totez napisalam ze lepiej bylo chyba dvd kupic. albo na przyklad wyjsc. o.
                    > przeciez kase mozna na dzieci w etiopii przekazac...

                    nic straconego, wpływy z mojego biletu na rzecz dzieci z etiopii zawsze moze
                    jeszcze przekazać anathema.
                    a na koncert poszedłem gdyż chciałem:
                    1. zobaczyć green carnation
                    2. pośmiać się z Anathemy.
              • nikka007 Re: aa 02.02.04, 16:56
                wiesz, on ma grubą i nadętą żonę i musi gdzieś odregować, jak wypłata jest za
                niska i nie starcza na wódkę

                ---------
                Teraz pan ma relaks
                • krolowa_wiktoria ogłoszenie 02.02.04, 18:56
                  oddam połowę mojego imperium osobie, która przekona ją do złota.
              • jasiek666 Re: aa 02.02.04, 18:23
                klymenystra napisała:

                > ja juz wiem. jasiek jest "tru metal uorior" i chodzi na takie koncerty zeby
                > pokazac swoja pogarde dla kindermetalowego plumkania. wiedzialam. i pewnie
                > jeszcze chodzi o to zeby inni-znaczy te kindere-oraz, co najwazniejsze, sam
                > zespol- zobaczyli te pogarde i zawstydzili sie czynow swoich... i nawrocili
                na
                > jedyny i sluszny metal... wieeedzialam.

                autorka odpowiada sama sobie, więc ja juz chyba nie muszę....
            • jasiek666 Re: .......... 02.02.04, 18:21
              klymenystra napisała:

              > a po drugie- po jaka jasna cholere chodzic na koncert zespolu ktorego sie ni
              > lubi ?????

              juz wyjaśniam:
              generalnie to od poniedziałku do piątku, w godzinach od 8.15 do 16.15 (a
              czasami tez i później) przebywam w pracy, gdzie w przez 8 godzin muszę
              pozostawać do dyspozycji pracodawcy i wykonywać wszelkie zlecone mi do
              wykonania zadania. W większości jednak przypadków punktualnie o 16.15
              opuszczam swoje miejsce pracy, co oznacza mniej wiecej tyle, iz od tego
              momentu ze swoim czasem mogę robić co mi się tylko podoba. Tak więc jezeli
              przyjdzie mi wówczas ochota aby np. pójść na koncert Anathemy to po prostu się
              tam udaję i tyle.

              > jesli chodzilo tylko o GC (ktorzy fenomenalni sa) to przeciez mozna
              > bylo spokojnie na dvd poczekac

              albo zamiast iść na koncert przegrać sobie płytę od kolegi i słuchać na
              walkmanie mrużąc przy tym oczy.

              > jesli tak to gratuluje
              > samozapracia i wyrzucania pieniedzy w bloto.

              wyrzucania pieniedzy w błoto ? przeciez wyraźnie napisałem, ze koncert
              Anathemy całkowicie spełnił moje co do niego oczekiwania.
              • klymenystra Re: .......... 02.02.04, 20:00
                jasiek666 napisał:

                > klymenystra napisała:
                >
                > > generalnie to od poniedziałku do piątku, w godzinach od 8.15 do 16.15 (a
                > czasami tez i później) przebywam w pracy, gdzie w przez 8 godzin muszę
                > pozostawać do dyspozycji pracodawcy i wykonywać wszelkie zlecone mi do
                > wykonania zadania.

                o. okropne.

                >>. Tak więc jezeli
                > przyjdzie mi wówczas ochota aby np. pójść na koncert Anathemy to po prostu
                się
                > tam udaję i tyle.

                ktos ci odmowil tego prawa ? kijem go !!

                >>> albo zamiast iść na koncert przegrać sobie płytę od kolegi i słuchać na
                > walkmanie mrużąc przy tym oczy.

                o ile wiem na dvd jest tez muzyka.... a walkman przyjemny. jest kameralny i w
                ogole...
                >
                >>> wyrzucania pieniedzy w błoto ? przeciez wyraźnie napisałem, ze koncert
                > Anathemy całkowicie spełnił moje co do niego oczekiwania.

                ach no chyba ze tak. czyli te wymagania niezbyt wygorowane.pan jest minimalista
                czy rzeczywiscie teoria jedynej i slusznej muzyki jest zasadna?
                >
                >
                • jasiek666 Re: .......... 03.02.04, 09:30
                  klymenystra napisała:

                  >> po prostu
                  >> się tam udaję i tyle.
                  > ktos ci odmowil tego prawa ? kijem go !!

                  czekaj, czekaj, ktoś powyzej chyba zapytał mnie po jaką właściwie cholere tam
                  poszedłem. Tylko jakoś nie mogę sobie przypomnieć, kto to był....

                  > o ile wiem na dvd jest tez muzyka....

                  o ile wiem podczas oglądania dvd ma się przed sobą ekran telewizyjny, a nie
                  żywych muzyków.

                  > >>> wyrzucania pieniedzy w błoto ? przeciez wyraźnie napisałem, ze kon
                  > cert
                  > > Anathemy całkowicie spełnił moje co do niego oczekiwania.
                  > ach no chyba ze tak. czyli te wymagania niezbyt wygorowane.pan jest
                  minimalista

                  niezbyt wygórowane ? przeciez nie każdy potrafiłby zagrać az tak fatalnie jak
                  Anathema w zeszły piątek.

                  > czy rzeczywiscie teoria jedynej i slusznej muzyki jest zasadna?

                  nie wiem. a co to za teoria ?
                  • klymenystra Re: .......... 03.02.04, 12:22
                    > czekaj, czekaj, ktoś powyzej chyba zapytał mnie po jaką właściwie cholere tam
                    > poszedłem. Tylko jakoś nie mogę sobie przypomnieć, kto to był]
                    a nie nie nieee <machanie rekoma>. kto ci zabronil robic co chcesz po pracy ?

                    > o ile wiem podczas oglądania dvd ma się przed sobą ekran telewizyjny, a nie
                    > żywych muzyków.

                    ale skoro tacy badziewni to po cio ?
                    to tak jakby np ktos kto nie lubi whartona (np ja- ae nie porownuje whartona do
                    anathemy nie) i wie ze koles nie umie pisac i niewiele znaczy kupowal jego
                    naowa ksiazke albo szedl na spotkanie autorskie tylko po to zeby go objechac.
                    przeciez to nie ma sensu. jakby sie jakies kompleksy leczylo.
                    a z reszta nie wiem czy dorosly facet (jak mniemam) powinien chodzic na
                    koncerty ogladac muzykow czy raczej sluchac muzyki na zywo ktora po prostu inna
                    jest niz na plycie...

                    > > czy rzeczywiscie teoria jedynej i slusznej muzyki jest zasadna?
                    >
                    > nie wiem. a co to za teoria ?

                    to w jakims poscie wyzej wysnulam. ale chyba jest

                    pozdrawiam
                    • jasiek666 Re: .......... 03.02.04, 14:52
                      klymenystra napisała:

                      > a nie nie nieee <machanie rekoma>. kto ci zabronil robic co chcesz po pr
                      > acy ?

                      no właśnie. cieszę się ze wreszcie się zgadzamy wink

                      > > o ile wiem podczas oglądania dvd ma się przed sobą ekran telewizyjny, a ni
                      > e żywych muzyków.
                      > ale skoro tacy badziewni to po cio ?

                      przeciez napisałem wyraźnie na którym zespole mi zależało smile
                      a poza tym:
                      1. dvd anathemy nie kupię bo obecnie to badziewie
                      2. dvd green carnation nie kupię gdyż nie mam odtwarzacza dvd.

                      > albo szedl na spotkanie autorskie tylko po to zeby go objechac.
                      > przeciez to nie ma sensu.

                      ale zawsze mozna pójść po to zeby się posmiać - czyz nie ?

                      >jakby sie jakies kompleksy leczylo.

                      jezeli powiem ze krzysiek krawczyk śmiesznie wygląda a bajm to potworny kicz to
                      tez leczę kompleksy ?

                      > a z reszta nie wiem czy dorosly facet (jak mniemam) powinien chodzic na
                      > koncerty ogladac muzykow czy raczej sluchac muzyki na zywo ktora po prostu >
                      > inna
                      > jest niz na plycie...

                      alez uwierz mi, na ostatnich płytach Anathema brzmi równie bezbadziejnie jak na
                      rzeczonym koncercie.


                      > > > czy rzeczywiscie teoria jedynej i slusznej muzyki jest zasadna?
                      > > nie wiem. a co to za teoria ?
                      > to w jakims poscie wyzej wysnulam. ale chyba jest

                      hm, to Twoja teoria, więc dalsze nad nią badania musisz przeprowadzić sama.
                      Przykro mi...

                      > pozdrawiam

                      ja również. a co mi tam smile
                      • klymenystra Re: .......... 03.02.04, 16:01
                        >
                        >>> 2. dvd green carnation nie kupię gdyż nie mam odtwarzacza dvd.

                        ale popatrz- na koncert wydales 40 zlotych. jeszcze pare takich koncertow-
                        znaczy zeby na nie nie isc- i juz jest odtwarzacz. albo popros despotycznego
                        pracodawce o podwyzke O.o
                        >
                        > >>ale zawsze mozna pójść po to zeby się posmiać - czyz nie ?

                        ano mozna. moim zdaniem jednak lepiej isc obejrzec komedie. a z reszta jak tak
                        sie bedziesz smial przy ludziach ktorzy lubia to co obiektem twojej radosci
                        jest to ryzykujesz pobicie. albo ukamieniowanie. ablo po prostu to ze beda toba
                        POGARDZAC :>
                        >
                        >>> jezeli powiem ze krzysiek krawczyk śmiesznie wygląda a bajm to potworny
                        kicz to
                        >
                        >>> tez leczę kompleksy ?

                        no coz- to jakis argument jest. ale ja lubie anatheme wiec powiem " prosze nie
                        porownywac anathemy do jakiegos bajmu czy innych lez".
                        hm. poza tym krytykowanie wygladu chyba mija sie z celem. o ile wiem to pan
                        krawczyk ostatnio dobra plyte wydal...
                        >
                        >>>> alez uwierz mi, na ostatnich płytach Anathema brzmi równie bezbadziejnie
                        jak na
                        >
                        > rzeczonym koncercie.

                        U NAS na koncercie brzmiala calkiem dobrze. to pewnie wina naglosnienia :]
                        >
                        >
                        > >>> hm, to Twoja teoria, więc dalsze nad nią badania musisz przeprowadzić
                        sama.

                        dobrze. prowadze. daje efekty. pozytywne.
                        > >>Przykro mi...

                        alez nie...
                        >
                        > >>> pozdrawiam
                        >
                        > >>ja również. a co mi tam smile
                        >
                        to nawzajem :o)
                        >
                        >
                        • jasiek666 Re: .......... 03.02.04, 16:22
                          klymenystra napisała:

                          > > >>ale zawsze mozna pójść po to zeby się posmiać - czyz nie ?
                          > ano mozna. moim zdaniem jednak lepiej isc obejrzec komedie.

                          przecież własnie obejrzałem. komedię pod tytułem "jak zespół death metalowy
                          pinkflojdów udaje"

                          > a z reszta jak tak
                          > sie bedziesz smial przy ludziach ktorzy lubia to co obiektem twojej radosci
                          > jest to ryzykujesz pobicie.

                          ależ zapewniam Cię, ze jestem bardzo spokojnym człowiekiem, trudno mnie
                          sprowokować i na pewno nikogo bym tam nie pobił.

                          >albo ukamieniowanie.

                          nie. z kamieniami nie wpuszczają do klubu.
                          • vulture ja pierdzielę 03.02.04, 19:12
                            Nie można się już pośmiać z kaszany nawet.
                            • klymenystra Re: ja pierdzielę 03.02.04, 20:22
                              mozna mozna. tylko ja zawsze do polemiki chetna jestem. a w polemice
                              uzasadnienie musi byc a nie ze kaszana i smieszne. bo to nic nie znaczy.
                              • vulture AAAAAAAAAAAAAAA!!! 03.02.04, 20:24
                                klymenystra napisała:

                                > mozna mozna. tylko ja zawsze do polemiki chetna jestem. a w polemice
                                > uzasadnienie musi byc a nie ze kaszana i smieszne. bo to nic nie znaczy.

                                Ale wiesz, jakby ci to powiedzieć, niektóre rzeczy nie wymagają polemiki. Jak
                                mam ochotę pośmiać się z czegoś, co uważam za śmieszne, to się z tego śmieję.
                                Nie wiedziałem, że to wymaga jakiegoś specjalnego rozpatrzenia i analizy. Jeśli
                                masz jakieś problemy ze zrozumieniem, to już nie moja wina...
                                • klymenystra -_- 04.02.04, 16:36
                                  > Ale wiesz, jakby ci to powiedzieć, niektóre rzeczy nie wymagają polemiki. Jak
                                  > mam ochotę pośmiać się z czegoś, co uważam za śmieszne, to się z tego śmieję.
                                  > Nie wiedziałem, że to wymaga jakiegoś specjalnego rozpatrzenia i analizy.
                                  Jeśli
                                  >
                                  > masz jakieś problemy ze zrozumieniem, to już nie moja wina...


                                  loool. jesli sie ma o czyms zla opinie to chyba zawsze to mozna jakos uzasadnic
                                  n`est-ce pas? tak. mam problemy ze zrozumieniem- nie rozumiem i nigdy mi sie to
                                  nie uda, jak moze dorosly facet miec takie podejscie, ze cos mu sie nie podoba
                                  to trzeba to ze wszelka cene wysmiec, zgnoic i jeszcze nie umiec powiedziec
                                  czemu sie nie podoba. no troche rozsadku bo przeciez jak cos takiego sie widzi
                                  to na mysl przychodza dzieci z gimanzjum. i koncze te rozmowe bo i tak nic
                                  konstruktywnego z tego nie ma. amen.
                                  • vulture masz rację, ta dyskusja nie ma sensu 04.02.04, 18:05
                                    Byłoby z mojej strony nadludzkim wysiłkiem tłumaczenie czegoś do kartonowego
                                    pudła, które przytwierdzono ci na szyi. Mądra, dojrzała, inteligentna kobieto.
                                    Żegnaj...

                                    (chlip)
                                    • klymenystra musialam 05.02.04, 21:26
                                      vulture napisał:

                                      > Byłoby z mojej strony nadludzkim wysiłkiem tłumaczenie czegoś do kartonowego
                                      > pudła, które przytwierdzono ci na szyi. Mądra, dojrzała, inteligentna
                                      kobieto.
                                      > Żegnaj...
                                      >
                                      a to juz ty powiedziales. udam ze ironia nie dotarla a o zadnym pudle nic nie
                                      wiem. to jakas przenosnia?
    • dreaded88 Green Carnation 03.02.04, 20:17
      A zagrali jakieś wyjątki z "Light of Day, Day of Darkness"?
      Co do Anathemy... Wyrazy współczucia, jeżeli koncert był tak ch*jowy jak
      ostatnia płyta, przeżycie musiało być zaiste traumatyczne.
      • jasiek666 Re: Green Carnation 04.02.04, 10:19
        Na poczatek poleciał ponoć az 20 minutowy fragment z "light of...". Niestety na
        skutek spóźnienia załapałem się jedynie na jego ostatnich kilka minut.
        A co do porównań koncertu Anathemy do dokonań z ich ostatniej płyty - bracia
        Cavanagh w wersji live, w przeciwieństwie do mojego domowego odtwarzacza cd,
        nie posiadają funkcji "skip" umożliwiającej natychmiastowe przełączenie ich na
        wykonywanie kolejnego utworu, jezeli utwór wykonywany w danej chwili uznaje
        się za zbyt chu***y.
        • dreaded88 Re: Green Carnation 04.02.04, 18:22
          Są na tym świecie urządzenia umożliwiające wyłączenie również braci Cavanagh w
          wersji live. Umiejętnie zastosowane posiadają również funkcję "skip".

          P.S. Słyszałeś nowe dzieło okrutnie szatańskich panów w garniturach?
          • jasiek666 Re: Green Carnation 05.02.04, 10:11
            dreaded88 napisał:

            > P.S. Słyszałeś nowe dzieło okrutnie szatańskich panów w garniturach?

            fuck, jakoś jeszcze nie. Z resztą sam nie wiem co myśleć, bo po wysłuchaniu
            jednego kawałka z płyty (tego zamieszczonego na cd dołączonym do pewnego
            mistycznego periodyku) jakoś mój entuzjazm do "choronzon" opadł co nieco....
            jakieś takie to juz pozbawione czarcich pazurów i spokojniejsze jakby...
            Na "goat of mendes" były owszem spokojniejsze momenty, ale zaraz potem
            następowało piekielne walenie w gary i nastawały iście szatańskie tempa. Z
            resztą przeciez własnie w takiej różnorodności tkwiła cała siła Szatańskich
            Panów w Garniturach, więc jezeli tym razem przegięli w jedną tylko ze stron, to
            ja sprzedaję swój garnitur i piszę na nich skargę do Rogatego.
            • dreaded88 Re: Green Carnation 05.02.04, 18:04
              A który kawałek miałeś szczęście uszłyszeć (pytam, bo nie czytuję periodyków
              mistycznych)?
              "Choronzon" to IMHO bardzo przywoita rzecz. W każdym razie gdzieś do siódmego
              kawałka włącznie - później zabrakło natchnienia (może panowie nie dopełnili
              jakiegoś rytuału, diabeł ich wie) i jakoś za dużo owego walenia i temp, a
              przerywniki między nimi stają się mniej ciekawe. Ale i tym siedmiu utworom dość
              daleko do ostatnich dokonań Anatemy - w kotle bucha porządnie, różnorodność
              jest jak najbardziej. Ładne są miniutwory instrumentalne.
              Ciekawe tylko czy strona ideowa jest rzeczywiście przez naszych dżentelmenów
              traktowana poważnie, czy jest to piramidalna kpina, jak na krajanów Johna
              Cleese'a et cons. przystało.
Inne wątki na temat:

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka