Dodaj do ulubionych

Black Sabbath - " Technical Ecstasy " - ....

24.02.04, 12:48
Rozgrzeszmy ten album! Na jego temat powiedziano wiele niezbyt pochlebnych
słów, a przecież wystarczy go posłuchać i... właściwie jedyne do czego można
się przyczepić, to to, iż jest to eksperyment. To prawda że " She's Gone "
jest przesłodzone do granic możliwości ( nawet " Changes " się chowa ), ale
to przecież i tak bardzo ładna ballada, ze świetnym Iommim na klasyku
grającym... To prawda, że " It's Alright " jest beatlesowskie aż do
wyrzygania, ale czy naprawdę trzeba z tego robić zarzut ? Bardzo ładna
piosenka, wręcz rewelacyjnie zaśpiewana przez Billa Warda ( Słuszna decyzja,
Ozzy by tego lepiej nie zaśpiewał!!!! ). " Rock'n'Roll Doctor " jest
dokładnie tym, czym go z nazwy mianowano - rock'n'rollem po prostu ( świetne
klawisze Geralda Woodruffe! ). Świetna piosenka. No i nie należy zapominać o
klasycznych, sabatowych wymiataczach ( nieco " podkolorowanymi " wprawdzie,
co tylko dodaje smaku... ) jak " Back Street Kids " i " Dirty Women " (
pamiętacie te sceny na " Reunion " podczas tej piosenki ? smile). Natomiast "
You Won't Change Me " wydaje się być zapowiedzią niektórych muzycznych
rzeczy, jakich Ozzy zacznie dokonywać w trakcie solowej kariery.

Reasumując: nie jest to może płyta na miarę Paranoid czy Sabbath Bloody
Sabbath, ale tez i nie taki był cel jej nagrywania chyba... Ja w każdym razie
zawsze polecałem ją każdemu, kto mówił że Sabbaci z Ozzym tłukli cały czas to
samo smile
Obserwuj wątek
    • ihopeyouwilllikeme Errata 24.02.04, 12:50
      ihopeyouwilllikeme napisał:

      ( nieco " podkolorowanymi " wprawdzie,

      " Podkolorowanych " miało być.
    • jasiek666 Re: Black Sabbath - " Technical Ecstasy " - .... 24.02.04, 12:57

      > " She's Gone " [...] to przecież i tak bardzo ładna ballada, ze świetnym
      > Iommim na klasyku [...]

      > [...] Bardzo ładna
      > piosenka, wręcz rewelacyjnie zaśpiewana przez Billa Warda

      > [...] " Rock'n'Roll Doctor " [...]
      > świetne klawisze Geralda Woodruffe! ). Świetna piosenka

      eeee.... kiepska ta prowokacja wink))

      • ihopeyouwilllikeme Re: Black Sabbath - " Technical Ecstasy " - .... 24.02.04, 13:03
        jasiek666 napisał:

        > eeee.... kiepska ta prowokacja wink))

        Hehe smile Cóż, nie da się ukryć, że metalu na TE jest tyle co kot napłakał, ale
        przecież nie samym metalem człowiek żyje, czyż nie ? smile)
        • ihopeyouwilllikeme I żadna prowokacja, ja naprawdę ten album lubię :) 24.02.04, 13:04

          • Gość: Lukas Re: I żadna prowokacja, ja naprawdę ten album lub IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 24.02.04, 18:57
            No jak to ,lubisz akbum na ktorym sa KLAWISZE?! To musi byc prowokacja,burn in
            hell ,666 Cie dopadnie wink
            • jasiek666 Re: I żadna prowokacja, ja naprawdę ten album lub 25.02.04, 10:46
              nie lubię "technical extasy" nie dlatego, ze są tam klawisze, ale dlatego ze
              płyta to nad wyraz kiepska nudna i bezpłciowa. A tak swoją drogą to klawisze w
              muzyce BS obecne były jeszcze na długo przed wydaniem TE (ze choćby o
              doskonałym skądinąd "sabbath bloody sabbath tutaj wspomnę")
    • carnivore1 Re: Black Sabbath - " Technical Ecstasy " - .... 24.02.04, 19:49
      Generalnie płytka nie najlepsza.Nieciekawe utwory-to główny zarzut,a
      i "eksperymenty" nie do końca przekonują,pod tym względem już lepsza jest
      Sabotage.Najlepsze dwa utwory to ostatnie,She's gone jest co prawda łzawe ale
      miło się słucha,no a Dirty Women to klasyczny sabatowy wymiatacz fajnie zresztą
      przypomniany na Reunion.Aha,co do okładki to jeden z członków BS stwierdził
      kiedyś że przedstawia ona "dwa roboty pieprzące się na ruchomych
      schodach".Hmmmm...
      Ale Never Say Die było jeszcze gorsze.
    • vulture No Ecstasy 24.02.04, 20:35
      Bardzo nie lubię tej płyty. Jest (dla mnie) nudna; zespół niby chce uciec od
      wypracowanego stylu i miota się w jakimś elektroniczno-rockandrollowym szambie.
      Nie mam nic przeciwko innowacjom, ale pod warunkiem, że do czegoś prowadzą, a
      ta wyprowadziła BS na manowce. Wprawdzie nikłe resztki ducha dawnego BS wróciły
      na "Never Say Die", ale potem Ozzy opuścił zespół (lub go o to poproszono) i
      skończyła się pewna epoka. "Technical Ecstasy" to dla mnie chyba najsłabsza
      płyta BS z Ozem. Niektórzy za taką uważają "Sabotage", ale na "Sabotage" jest
      jeszcze sporo hard rocka, a na "Technical Ecstasy" jest tzw. "nie wiadomo co".
      • ihopeyouwilllikeme Re: No Ecstasy 24.02.04, 20:41
        A dziś sie dowiedziałem, że Ozzy na zawsze pożegnał sie ze sceną, z powodu
        wypadku... wprawdzie nie pierwszy raz juz to mówi, ale teraz ma naprawdę powód.
        Jeśli wtedy skończyła sie epoka, teraz konczy się era.
        • vulture Re: No Ecstasy 24.02.04, 20:42
          Biorąc pod uwagę jego ostatni singiel, może i czas już był...
          • peternurek1 Re: No Ecstasy 24.02.04, 23:06
            vulture napisał:

            > Biorąc pod uwagę jego ostatni singiel, może i czas już był...

            ale to słaby sposób na kończenie kariery... takie coś, eh...
            • vulture nie znasz się 24.02.04, 23:12
              Ach ach jak Ty niefajnie napisałeś. Numer jeden w Wielkiej Brytanii to źle? Ach.
        • jasiek666 Re: No Ecstasy 25.02.04, 11:20
          ihopeyouwilllikeme napisał:

          > A dziś sie dowiedziałem, że Ozzy na zawsze pożegnał sie ze sceną, z powodu
          > wypadku...

          jezeli to prawda to szkoda by było..... płyty co prawda ozz ostatnio raczej
          takie sobie nagrywa, ale na koncert to by się poszło....
        • pijatyka Re: Ozzy na zawsze pożegnał sie ze sceną 25.07.25, 19:48


          Definitywnie dopiero teraz.


      • jasiek666 Re: No Ecstasy 25.02.04, 11:17
        vulture napisał:

        > Niektórzy za taką uważają "Sabotage", ale na "Sabotage" jest
        > jeszcze sporo hard rocka, a na "Technical Ecstasy" jest tzw. "nie wiadomo co".

        A ja np. sabotaża bardzo lubię. Nawet pomimo pompatycznych zaśpiewów męskiego
        chóru i nieco rozdętą (hehe, zgodnie z tytułem z resztą) choć przeciez wcale
        nienajgorszą megalomanią. A "am i going insane" uwielbiam z kolei za - jak juz
        wielokrotnie się później okazywało - wysoce wręcz proroczy, a w świetle
        ostatnich dokonań ozza nadal aktualny tekst wink)) Nie wspominając juz o tym, ze
        np. taki Symptom of the universe to nawiązanie do najlepszych lat black
        sabbath, przywodzące na myśl "children of the grave" czy nawet "paranoid".
        • Gość: Uchol Re: No Ecstasy IP: *.internetdsl.tpnet.pl 25.02.04, 12:09
          Pewno, że Sabotage jest klasunia wysoka.
          Nawet Tech Ecs jest całkiem dobra, choć najsłabsza z Ozzym.
    • Gość: Ozzzzzyyyyy Re: Black Sabbath - " Technical Ecstasy " - .... IP: 83.2.98.* 08.02.24, 21:58
      Technical Ecstasy to perła w swej odrębności tak jak i Never Say Die..Szkoda że to nie tryptyk z kolejną odsłoną z Ozzy'm po Never...Fantastyczne wstrzyki, patenty, brzmienia, smaczki...Do Technical Ecstasy trzeba dorosnąć, tak jak do progresywnego rocka, jazzu, krautrocka, fusion itd...a Never łapie natychmiast....Co tam się wyprawia to nieprawdopodobne...Jako wielki zwolennik Sabbatów przyznam bez bicia że na przestrzeni 35 lat słuchania tej kapeli najwyżej cenię teraz albumy po Vol4 (Od jedynki do czwórki jest super ale ja już szukam czegoś więcej niż..Top of the Popsowe Paranoid czy inne oklepane numery....) De luxe Technical Ecstasy to spełnienie moich marzeń..Jeszcze jakby dali Never Say Die Wilsona to no..to...no... Ehhh wink

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka