Każdy okres w muzyce obfituje w różnego rodzaju ciekawostki, jednorazowe
projekty, mające na celu wyłącznie zszokowanie słuchaczy bądź po prostu
wygłup. Inaczej nie da się chyba sklasyfikować formacji Napoleon XIV, za
którą ukryty był jeden człowiek, Jerry Samuels (z zawodu reżyser dźwięku).
Album o już widocznie kretyńskim tytule „They’re Coming To Take Me Away, Ha-
Haaa!” ukazał się w 1966 roku... i przepadł. Żart jakoś nie przyjął się, mimo
że tytuły chyba dość jawnie informowały słuchaczy, że to jaja, a może właśnie
dlatego (np. „Photogenic Schizophrenic You”, „I’m In Love With My Little Red
Tricycle”, „Doctor Psyche the cut-rate head shrinker”

.
Album w sumie jest średnio zabawny, ale z perspektywy upływającego czasu
słucha się go z podobnym rozczuleniem, jak oglądając filmy przedwojenne, z
pełną świadomością tego, że historyjka o trójkołowym rowerze babci, który
podążał za bohaterem do domu, czy opowieść o tym, jak zniknięcie drogiej
osoby zrujnowało psychikę bohatera do tego stopnia, że odwieźli go do
czubków, na pewno nie zapiszą się złotymi zgłoskami w historii tekstów
rockandrolla.
Zresztą, na tej płycie wiele muzyki nie ma. Podkład muzyczny jest głównie
pretekstem do recytacji tekstów, które są mniej lub bardziej idiotyczne. Może
gdyby wykorzystać te króciutkie kawałki w postaci przerywników na jakimś
bardziej „tradycyjnym” albumie, zapisałyby się w pamięci ludzkiej. Tymczasem
jedynie utwór tytułowy pojawia się co jakiś czas w zestawieniach
typu „Najgłupsze utwory w historii muzyki rozrywkowej”.
Mimo sukcesu singla z nagraniem tytułowym (dotarł do trzeciego miejsca listy
sprzedaży w Anglii), stacje radiowe odmówiły promowania kolejnych, co
doprowadziło do tego, że projekt upadł. A przypominam go, bo to taka śmieszna
ciekawostka, plus – nie ukrywajmy – każda epoka ma swoją Bieliznę czy Weird
Ala Yankovica. Czasem takie ciekawostki warto poznać dla samego poznania ich,
a potem przejść do porządku dziennego