Dodaj do ulubionych

THE TRIP 'Caronte' - spaghetti prog rock

05.04.04, 21:52

Włoska grupa progrockowa The Trip wydała swój drugi album, „Caronte”, w 1971
roku. Ponieważ jest to jedyna płyta tego zespołu, jaką znam, nie jestem w
stanie wypowiedzieć się na temat całej ich twórczości, natomiast słów kilka
o „Caronte”, które może spodobać się zwolennikom progresywnego, archaicznego
grania.

Przede wszystkim, na płycie jest dużo organów. Nawet bardzo dużo - za
brzmienie i kompozycje odpowiada głównie pan, który nazywa się Vescovi. On,
jak się domyślam, jest liderem zespołu, wokalistą i klawiszowcem, i słychać,
że ma najwięcej do powiedzenia.

Na płycie znajduje się pięć dość rozbudowanych kompozycji, z których
pierwsza, instrumentalna „Caronte I”, powinna spodobać się wielbicielom
brzmień spod znaku ELP. Następna, ośmiominutowa „Two Brothers” zaczyna się
całkiem ciekawymi „podchodami” organów i sekcji rytmicznej, przypominającymi
psychodelię z pierwszych trzech płyt Deep Purple (ponoć Ritchie Blackmore
miał grać w The Trip, ale jakoś ostatecznie nie zagrał). W momencie, gdy
Vescovi zaczyna śpiewać, można odnieść wrażenie, że słucha się przyspieszonej
wersji „Gypsy” Uriah Heep (podobna maniera co ś.p. Byron). Słychać też
inspirację Vanilla Fudge, co jest oczywiste, biorąc pod uwagę styl z
pierwszych płyt Deep Purple.
Trzecia na płycie jest po prostu zwyczajna piosenka, „Little Janie”. Ładna i
niespecjalna zarazem, zwłaszcza że w pewnych momentach wokalista brzmi, jakby
był śmiertelnie znudzony tym, co śpiewa, więc o satysfakcji słuchaczy też
ciężko mówić. Następnie słyszymy utwór, którego tytuł niejako wyjaśnia jego
powstanie: „L'Ultimo Ora e Ode a J. Hendrix” (przypominam o dacie wydania
płyty) – jest to hołd, oddany gitarzyście... przy nikłym użyciu gitary.
Dominują, jak na całym albumie, organy, ale tym razem Vescovi śpiewa z pełnym
zangażowaniem, co się chwali. Niektóre fragmenty tego swoistego rapsodu
przypominają ELP (zwrotki) lub Yes (użycie organów kościelnych i połączenie z
dźwiękami gitary), od biedy King Crimson z pierwszej płyty, ale w niewielkim
stopniu. Na koniec zespół serwuje powrót do tematu z początku płyty, czyli
instrumentalne „Caronte II”.

Naturalnie, jak to w prog rocku bywa, „Caronte” jest koncept-
albumem. „Caronte” to Charon (ten pan, co przewoził w mitologii greckiej
dusze zmarłych przez Styks). Teksty tekstami, ale najbardziej rozwaliła mnie
okładka, na której Charon szaleje na łódce w kolorowej przepasce na biodrach
(z przodu), a tłoczące się na brzegu Styksu (to z tyłu płyty) dusze trzymają
transparent z nazwą zespołu, a nad nimi unosi się samolot smile))

Z tego, co wyczytałem, grupa wydała jeszcze dwie płyty (w mocno zmienionym
składzie), a następnie rozpadła się raz na zawsze. Szkoda... postaram się
zapoznać z innymi dziełami The Trip, jeśli tylko będę miał okazję.
Obserwuj wątek
    • lp.atezag.atzcop Re: THE TRIP 'Caronte' - spaghetti prog rock 05.04.04, 22:40
      poznałem tę płytę dzieki audycji Tomasza Beksińskiego w jakimś 1996, 1997 roku,
      natomiast dzięki internetowi i śp. audiogalaxy mogłem wreszcie posłuchać jej w
      całości i nie ze zdartej kasety.
      "Little Janie" to nieporozumienie, "L' ultima ora..." jednak, to dla mnie
      prawdziwe arcydzieło

      ukłony
      • vulture Re: THE TRIP 'Caronte' - spaghetti prog rock 05.04.04, 22:42

        A jesteś w stanie powiedzieć cokolwiek o pozostałych trzech płytach tej
        formacji?

        Pozdrawiam
        • lp.atezag.atzcop Re: THE TRIP 'Caronte' - spaghetti prog rock 06.04.04, 17:33
          Za czasów nieodżałowanego AG udało mi się zdobyć tylko parę utwórów z płyt
          Atlantide i Time Of Change, oto tytuły mp3, które mam:

          Analisi
          Energia
          Evoluzione
          Rhapsodia (ponad 20-minutowa kompozycja)

          Są to znakomite, moim zdaniem, utwory, mi się to podoba o wiele bardziej niż
          przereklamowany i pretensjonalny EL&P, którego w wiekszości nie jestem w stanie
          słuchać. Cenię Trip za ten klimat, który można też odnaleźć u Le Orme, Goblin,
          PFM, Il Baletto di Bronzo; nie jestem jednak znawcą tych grup, znam jedynie
          pojedyncze kawałki.

          O zespole za gepr.net:
          Trip, The [Italy]
          The Trip (70), Caronte (71), Atlantide (72), Time Of Change (73)

          The noted drummer Furio Chirico (see Arti E Mestieri) hails from The Trip who's
          fourth album Time Of Change is graced by his presence. The Trip are another
          three man classical rock band in the realm of the Nice and Le Orme are maybe
          not as good as the latter but are worthy of note. Although Chirico is not on
          the first two, their middle two are their best although are not personally my
          favorite type of progressive music. Caronte and Atlantide are recommended to
          ELP or Le Orme fans.

          polecam również:
          www.alexgitlin.com/npp/trip.htm, gdzie wspominają o tym, że swego czasu
          grał w tej grupie Ritchie Blackmore

          pozdrawiam

          stefbrighta@poczta.onet.pl
          • vulture Re: THE TRIP 'Caronte' - spaghetti prog rock 06.04.04, 21:49
            Dzięki za info, acz niestety "przereklamowany i pretensjonalny EL&P" lubię i
            nic na to nie poradzę ;-P A jak trafię na The Trip jeszcze, to się odezwę.
            Pozdrawiam
            • lp.atezag.atzcop Re: THE TRIP 'Caronte' - spaghetti prog rock 09.04.04, 10:42
              jeżeli chodzi o EL&P, to uwielbiam takie utwory, jak "Take a Pebble"
              czy "Trilogy", nie mogę jednak słuchać wyczynów tria masakrującego "Obrazki z
              wystawy" czy też oglądać Keitha Emersona wbijającego noże w klawiaturę wink

              Odnalazłem audycję Beksińskiego, w której prezentowany był Trip, oto link:

              www.tbmp3.republika.pl/audycje/au714.shtml
              mozna odsłuchać, jakość "radiowa"

              ukłony
              • vulture Re: THE TRIP 'Caronte' - spaghetti prog rock 09.04.04, 11:18
                lp.atezag.atzcop napisała:

                > nie mogę jednak słuchać wyczynów tria masakrującego "Obrazki z
                > wystawy" czy też oglądać Keitha Emersona wbijającego noże w klawiaturę wink

                Ja w ogóle muzykę wolę słuchać a nie oglądać, a Emerson po prostu lubił robić
                cyrk na scenie (fruwający fortepian itp). Ale płyty typu "ELP", "Trilogy"
                czy "Tarkus" bardzo lubię.
    • Gość: df Re: THE TRIP 'Caronte' - spaghetti prog rock IP: *.katowice.cvx.ppp.tpnet.pl 05.04.04, 23:20
      fdfdfd
      • vulture ? 05.04.04, 23:21
        Gość portalu: df napisał(a):

        > fdfdfd


        To akordy do utworów z płyty?
        • Gość: sa Re: ? IP: *.katowice.cvx.ppp.tpnet.pl 05.04.04, 23:37
          ddssadc
          • vulture Re: ? 06.04.04, 05:27
            Gość portalu: sa napisał(a):

            > ddssadc


            Nie wiedziałem, że na Śląsku problem analfabetyzmu jest aż tak złożony.
    • joseph80 Re: THE TRIP 'Caronte' - spaghetti prog rock 09.04.04, 13:37
      Bardzo dobra płyta. Tak się składa, że też jest to jedyna płyta The Trip jaką
      mam, i innych dokonań grupy nie znam. Tak jak już to zostało omówione w tym
      wątku, podczas słuchania w uszy rzuca się soczyste, niepowtarzalne brzmienie
      organów Hammonda, które są niemal cały czas na pierwszym planie. Wielowątkowość
      kompozycji, złożoność, różne zmiany tempa, to są charakterystyczne wyróżniki
      Art-Rocka, które są zauważalne także i na tej płycie. Płyta może nie jest tak
      liryczna jak dzieła PFM, czy też New Trolls, ale ma coś co powoduje, że chętnie
      do niej wracam. Myślę, że najsłabszym elementem tej płyty jest wokal. Trochę
      taki siłowy, wykrzyczany, co raczej nie jest cechą chrakterystyczną włoskiego
      art-rocka. Też muszę się z Wami zgodzić, że najsłabszą na płycie kompozycją
      jest "Little Janie", nie jest to jednak utwór słaby, tylko może trochę prosty,
      czy nawet banalny, ale przecież takie kawałki to całkiem ciekawe przerywnikismile

      pzdr
      Jos
Inne wątki na temat:

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka