Dla tych, którzy nie przepadają za mocnym uderzeniem, albo akurat mają
nastrój na coś spokojniejszego.
Pierwsze co mi przyszlo na myśl w związku z łagodną muzyką rockową to
Camel - nie zawsze łagodny, ale często. Wystarczy tylko cierpliwie poszukać.
Osobiście polecam album pierwszy (może się wydać archaiczny brzmieniowo, ale
zawiera kilka przepieknych kawałków), album "The Snow Goose" przez niektórych
uważany za najlepszy, album "Stationary Traveller" z fenomenalnym utworem
tytułowym, album "Harbour of Tears" oraz album "Rajaz". Sugeruje słuchać ich
wnikliwie, ponieważ w większości są to albumy konceptualne, opowiadające
jakąś historie.
This Mortal Coil - wiele produkcji stajni 4AD miało charakter łagodny, ale
akurat ten projekt wydaje mi się najwybitniejszy. Wszystkie trzy płyty śmiem
uważać za genialne. Jeżeli ktoś przy tej okazji wymieni Cocteau Twins, to się
nie obrażę, ale od razu uprzedzam, że niektórym kapela może wydać się nieco
manieryczna. Jest jeszcze Dead Can Dance (kiedyś zaliczany do tzw.
niezależnego rocka), ale czy to w ogóle jest rock? Prawda, że piękne, prawda,
że wybitne.
Bob Dylan - hehe, dowód na różnorodność wymienianego gatunku muzycznego.
Dobrze znać angielski, bo siłą jego utworów, obok prostej, acz ciekawej
aranżacji, są właśnie teksty. Analogicznie rzecz się ma z Leonardem Cohenem.
Pink Floyd - ten zespół jest pewnie wszystkim znany, ale pozwolę sobie
ordynarnie zaliczyć część jego kawałków, część jego płyt do rocka łagodnego.
Ci, którzy z jakiegoś powodu z kapelą się nie zetknęli, a chcieliby obcować z
czymś spokojnym w ich wykonaniu, radzę unikać pierwszych płyt Floydów, z
udziałem niejakiego Syda Barretta. Osobiście bardzo lubie te płyty, ale z
pewnością nie są one tematem wątku. To nawet nie był rock progresywny, to był
po prostu rock psychodeliczny.
Quidam - na koniec tej nieskomplikowanej wyliczanki coś polskiego. Zespół
składający się ze znakomitych muzyków, którzy jednak jako drużyna grają
nierówno. Słucha się tego jednakże z przyjemnością. Nie wiem jak zespół
radzić sobie będzie bez Emili Derkowskiej, nie wiem, w którą stronę pójdzie,
ale mam nadzieje, że we właściwą
W historii rocka pojawiło się wiele kompozycji balladowych, przepięknych,
przecudownych, w wykonaniu najróżniejszych zespołów, od bigbeatowych, po
metalowe. Ja jednak chciałem ten wątek poświęcić kapelom, które (przynajmniej
w pewnym okresie swojej twórczości) opisywanym, spokojnym klimatom się
poświęciły. Gorąco zachęcam do udziały w dyskusji, bo jest szansa, że pojawią
się ludzie, którzy dzięki Wam odnajdą coś dla siebie.
Pozdrawiam