Dodaj do ulubionych

Cały takt

02.08.04, 15:24
Amerykański kompozytor John Cage, znany z kontrowersyjnych pomysłów(m.in.
granie łokciami na fortepianie, koncert ciszy itp.),trzy lata temu
zbulwersował melomanów, ogłaszając najdłuższy koncert organowy świata. Trwać
on będzie bowiem 639 lat, utwór zakończy się w 2640 r. Grany jest w
Halberstadt w Niemczech, w niespotykanie wolnym tempie( "na znak protestu
przeciwko pośpiechowi cechującemu nasze czasy") - przez ostatnie półtora roku
trwała pauza, a miesiąc temu organista zagrał kolejne dwie nuty. Na to
wydarzenie, zamykające pierwszy takt utworu, przyjechały setki melomanów,
m.in. z Japonii i USA. Ciekawe, czy ich prapraprawnukowie wytrwają do końca...

Tekst pochodzi z 32 nr. Przeglądu.
Obserwuj wątek
    • zamek Mogę dostać ten Przegląd? 02.08.04, 15:58
      Bo mi się coś na podpałke do grilla przyda...
      Idzie mianowicie o to, że Cage jest już śp. od 1992 roku, w związku z czym jest
      to jedynie realizacja jego pomysłu, nie zaś własna inicjatywa z zaświatów.
      Wspomnieć przy tym wypada, że łokciami na fortepianie grało się już w czasach,
      gdy Cage jeszcze nawet nie raczkował (1913, Henry Cowell). Ponadto uściślę
      jeszcze, że wykonanie tegoż ogranowego utworu rozpoczęło się od włączenia na
      parę lat silnika napędzającego trakturę instrumentu.
      Aha, de gustibus etc., ale proszę przyjąć do wiadomości, że nie czuje się
      zbulwersowany wykonaniem utworu organowego Cage'a w Halberstadt. Ot, po prostu
      przyjmuję do chłodnej wiadomości.
      • quasthoff John Cage 02.08.04, 21:19
        Wiem, w którym roku John Cage opuścił ziemski padół ale postanowiłem dokładnie
        przepisać tę skromną objętościowo informację bez zbędnych komentarzy.
        • crannmer Re: John Cage 03.08.04, 08:45
          quasthoff napisał:

          > Wiem, w którym roku John Cage opuścił ziemski padół ale postanowiłem
          > dokładnie
          > przepisać tę skromną objętościowo informację bez zbędnych komentarzy.

          W przypadku tej notaki komentarze sa ze wszechmiar koniezne, albowiem sama
          notatka nijak ma sie do opisywanego zdarzenia.
          wink

          Szczegolnie zabawne jest wspomnienie o organiscie, co gra jakies nuty.
          One "granie" to podwieszenie pod klawiszami woreczkow z piaskiem. Ze wzgledu na
          rozciaglosc wykonania takt zostanie zadowalajaco utrzymany, jesli podwieszenie
          odbedzie sie z dokladnoscia do kilkunastu dni suspicious

          Rowniez same organy nie sa ani troche gotowe, lecz zostaja powoli budowane w
          miare potrzeby zagrania okreslonych dzwiekow. Aktualnie zamontowane piszczalki
          mozna przeliczyc na palcach jednej reki.

          IMHO cala impreza zwiazana z tym wykonaniem "As slow as possible" jest
          wydarzeniem lub dzielem sztuki mogacym prowadzic coponiektorych konsumentow
          tejze do glebszych przemyslen.

          Ale z muzyka nie ma to _absolutnie_zadnego_zwiazku_.
          Cage bylby bardzo ubwaiony wink

          Pozdr.

          C.
          • dobiasz Re: John Cage 03.08.04, 12:29
            crannmer napisał:

            > IMHO cala impreza zwiazana z tym wykonaniem "As slow as possible" jest
            > wydarzeniem lub dzielem sztuki mogacym prowadzic coponiektorych konsumentow
            > tejze do glebszych przemyslen.
            >
            > Ale z muzyka nie ma to _absolutnie_zadnego_zwiazku_.

            Niewątpliwie jest to raczej performance, niż dzieło muzyczne, ale czy bez
            związku? Nie przesadzajmy. Sytuacja, w której muzyka (antymuzyka?) jest tematem
            dzieła, albo środkiem technicznym, jest jednak jakimś związkiem.

            > Cage bylby bardzo ubwaiony wink

            Za najlepszy żart cage'owski uważam zaproponowanie Gouldowi w czasach, kiedy już
            nie koncertował, uświetnienia jakiejś uroczystości wykonaniem 4'33" Cage'a wink

            - - -
            Dobiasz

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka