Dodaj do ulubionych

O piątorzędnych cechach płciowych

05.09.04, 23:52
Na początek maleńka powtórka z anatomii. Cechy płciowe dzielimy z uwagi na
ich bezpośredni wpływ na płciowość osobnika. Najważniejsze - pierwszorzędne -
to organy związane z wydzielaniem hormonów determinujących płeć.
Drugorzędowe - zewnętrzne organy płciowe. Trzeciorzędne - cechy płci
niezwiązane z determinującymi ją organami, ale wywołane przez hormony
płciowe: zarost czy sylwetka. Dalsza systematyka już jest moja: ponieważ
żyjemy w czwartorzędzie, zatem wszystkie cechy w czambuł są czwartorzędne wink
Wreszcie mianem piątorzędnych określam te cechy kulturowe, którymi w sposób
tyleż śmieszny co natrętny co poniektórzy przedłużają sobie zapewne nazbyt
ich zdaniem skromne cechy drugo- i trzeciorzędne. Do takowych należy m.in.
dźwięk wydawany przez oksydowaną rurę wydechową stuningowanego samochodu albo
babskie przechwałki odnośnie cen i ilości zakupionych szmatek - i temu
podobne.
Ostatnia moja obserwacja wykazała istnienie cech piątorzędnych u audiofilów.
Przejawia się to w podkreślaniu na każdym kroku, ileż to się ma wykonań tego
samego utworu. Wszyscy mają mieć tego świadomość i oczywiście bić ogonkami o
ziemię z podziwu dla zbieracza, jakoż również obdarzać go uwielbieniem i
pożądliwością (to, oczywiście, płeć przeciwna). Oto przykład - szef fonoteki
mojej uczelni, nabożnie zachłyśnięty podziwem dla Mahlera i Wagnera, których
utwory występują w fonotece w kilku różnych wykonaniach. Tymczasem o Bouleza,
Stockhausena czy choćby poczciwego Berlioza trudno się doprosić...
Z uprzejmą zgryźliwością łączę serdeczne pozdrowienia smile
Obserwuj wątek
    • inezja21 Re: O piątorzędnych cechach płciowych 06.09.04, 09:38
      Witam.Coś w tym jest chyba,bo nasza uczelnia z kolei szaleje na punkcie
      Pendereckiego i jego wykonań.Każdy rok akademicki jest tym zasmrodzony.
    • dobiasz Re: O piątorzędnych cechach płciowych 06.09.04, 17:01
      1. Audiofilia.
      2. Kolekcjonowanie różnych wykonań tego samego utworu.
      3. Niekompetencja wyrażająca się w przedkładaniu własnego gustu nad dobro
      prowadzonej instytudji, w wykonaniu szefa Twojej fonoteki.

      No dobrze, ale gdzie tu związek? Bo ja np. jeśli zauważam korelację to raczej
      odwrotną - większość audiofili, których spotkałem, nawet nie wiedziała, kto gra
      na tych ich płytach (choć oczywiście wiedzieli jaki model gąbki na mikrofon
      został użyty).

      - - -
      Dobiasz
      • bwv1004 Re: O piątorzędnych cechach płciowych 07.09.04, 20:30
        dobiasz napisał:

        > Bo ja np. jeśli zauważam korelację to raczej
        > odwrotną - większość audiofili, których spotkałem, nawet nie wiedziała, kto
        gra
        > na tych ich płytach (choć oczywiście wiedzieli jaki model gąbki na mikrofon
        > został użyty).

        Żarcik (zaczerpnięty z audiofilskiego forum), o różnicy między melomanem a
        audiofilem:

        W pokoju audiofila kupa sprzetu i jedna plyta (Chesky Audiophile Sampler?), u
        melomana jeden sprzet (mini-wieza!!!) i kupa plyt.

        big_grinD
        • dobiasz Re: O piątorzędnych cechach płciowych 07.09.04, 21:14
          bwv1004 napisał:

          > W pokoju audiofila kupa sprzetu i jedna plyta (Chesky Audiophile Sampler?), u
          > melomana jeden sprzet (mini-wieza!!!) i kupa plyt.

          smile))

          Raz się dałem nabrać na Chesky Records. Nie spodziewałem się, że z "Czterech pór
          roku" można zrobić taką ramotę. Szkolne orkiestry miewają więcej polotu.

          - - -
          Dobiasz
        • crannmer Re: O piątorzędnych cechach płciowych 20.09.04, 21:39
          bwv1004 napisał:

          > Żarcik (zaczerpnięty z audiofilskiego forum), o różnicy między melomanem a
          > audiofilem:
          >
          > W pokoju audiofila kupa sprzetu i jedna plyta (Chesky Audiophile Sampler?), u
          > melomana jeden sprzet (mini-wieza!!!) i kupa plyt.
          >
          To nie zart, a opis dosc bliski prawdzie. Jedyny jego blad to to, ze audiofil
          posiada kilka samplerow audiofilskich z muzyka nagrana tak, aby jak najmniej
          absorbowala swoja ekspresja i jak najbardziej pozwalala skoncentrowac sie na
          niuansach dzwiekowych. Stad popularnosc gwiazd w rodzaju Sarah K. czy Cassandra
          Willson, a takze plyt w stylu strasznie popularnej w pewnych kregach Cantate
          Domino (bezbledne technicznie nagranie amatorskiego choru wykonujacego bez
          polotu strasznie nudne kawalki).

          Bo meloman slucha muzyki, a audiofil sprzetu suspicious

          Kiedy dawno temu zapytany, jakiego najlepszego zestawu zdazylo mi sie sluchac,
          odpowiedzialem w swej naiwnosci:
          dwukanalowo - Stradvari i Stainway w Hamburger Musikhalle
          szesciokanalowo - Kings's Singers, tamze
          wielokanalowo - organy (Stellwagen) kosciola sw. Jakuba w Lubece (organy
          Schnittgera w kosciele sw. Jakuba w Hamburgu tez nie sa wiele gorsze)
          Na takie diktum zostalem przez obecnych audiofili potraktowany jak skrzyzowanie
          idioty z wariatem.
          =8-O

          Pozdr.

          C. (HAV-(human audiofility virus)-pozytywny, ale choroba jeszcze nie w stanie
          ostrym)
    • crannmer Re: O piątorzędnych cechach płciowych 06.09.04, 19:41
      Niech pomysle.
      Np. Wariacji Goldbergowskich mam:
      Gould (1957)
      Gould (koncertowe z Salzburga, pozne piedziesiate)
      Gould (1982)
      Gaede Trio (trio smyczkowe 1998)
      jakies nieznane wykonanie na klawesynie

      9 Symfonie Beethovena:
      Karajan (nie liczy sie, bo dalem potrzebujacemu w prezencie)
      Wand (wykonanie standardowe, miara dla innych)
      Herreweghe (nie liczy sie, bo za slabe wykonanie sprzedane)
      Gardiner (ujdzie, ale Wand zdecydowanie dojzalszy i bardziej absolutny)

      Die Kunst der Fuge:
      Gould (niekompletne)
      Modern String Quarter
      Savall (na orkiestre kameralna)
      7 saxofonow (nazwy zespolu nie znam)

      Poza tym trzy wydania Pasji Janowej, po dwa Osteroratorium, Mszy h-moll,
      cokilku kantat, Mesjasza i wielu innych. Albowiem nie kazdy pierwszy zakup
      danego utworu jest trafny.

      Czy podpadam pod klasyfikacje?

      POzdr.

      C.

      • dobiasz Re: O piątorzędnych cechach płciowych 06.09.04, 22:02
        crannmer napisał:

        > Niech pomysle.
        > Np. Wariacji Goldbergowskich mam:

        Wyliczanki? Czemu nie wink

        Goldbergowskie: Frisch (cymesik z Alphy), Gould x2, Leonhardt, Pinnock, Tureck

        Pasja Janowa: Gardiner, Harnoncourt (1995, 2000), Kuijken, Suzuki, Schreier

        Msza h-moll: Gardiner, Herreweghe (1988, 1998), Jacobs, Leonhardt, Rifkin, Schreier

        Pasja Mateuszowa: Furtwaengler, Gardiner, Harnoncourt 1970, Harnoncourt 2000,
        Herreweghe 1984, Herreweghe 1998, Klemperer, McCreesh, Suzuki, [Mendelssohn
        arr.] Spering, Schreier
        i z wyjątkiem Klemperera i Furtwanglera, których traktuję jak sympatyczne
        zabytkowe kurioza, żadnej innej z nich bym się nie pozbył.

        Beethoven - kompletne symfonie: Gardiner, Brueggen, Katsaris (aranżacja
        fortepianowa Liszta), Norrington, Rattle

        Mahler:
        - Druga: Haitink, Klemperer, Kubelik, Maazel, Solti, Wit, Chailly, Sinopoli,
        Bernstein,
        - Piąta: Boulez, Maazel, Mehta, Mitropoulos, Rattle, Wit,

        Mozart - Requiem: Gardiner, Harnoncourt (stary, a pojawiło się nowe nagranie i
        chętnie posłucham), Herreweghe, Karajan, Koopman, Malgoire, Savall

        Wagner - kompletny Ring: Boulez, Janowski, Solti

        Dla równowagi dodam, że nie jestem audiofilem tongue_out

        Natomiast coby nie zostawiać tej wyliczanki bez jakiegoś komentarza: Dla mnie
        znanie jednego wykonania dzieła to jest tak, jak znanie tylko jednej
        inscenizacji jakiejś sztuki. Jeśli była zrobiona "po bożemu", bez skrótów,
        ingerencji etc. to może nawet mamy jakiś pogląd na to, co rzeczywiście napisał
        autor. Ale jeśli trafiliśmy np. na Romeo+Juliet Baza Luhrmanna, to możemy dojść
        do wniosku, że ten Szekspir to pisał głodne kawałki o wojnach gangów w Verona
        Beach w Kalifornii. Na tym polega piękno muzyki poważnej, że z jednego dzieła
        różni wykonawcy wyciągną różne wartości. I często jest tak, że te różne wartości
        potrafią być równie dobre, choć momentami przeciwstawne. Ja osobiście wolę
        kolejne dobre (choć inne) wykonanie dobrego i znanego mi dzieła, od dzieła
        nowego, ale kiepskiego.

        - - -
        Dobiasz
        • inezja21 Re: O piątorzędnych cechach płciowych 07.09.04, 19:16
          Jesli chodzi o mnie to nie będe wyliczać bo nie chcę się chwalić.To, że mamy z
          ojcem prawie wszystkie możliwe wykonania koncertu skrzypcowego Brahmsa nie
          świadczy o tym, że jestesmy chorzy na umyślke tylko o praktyczności.Nie licząc
          innych utworów, którymi dysponujemy w wielu egzemplarzach.
          Oświadczam,,że gdyby pozwalały mi czas i pieniądze,w te pędy zgromadziłabym
          wszystkie możliwe wykonania symfonii Szostakowicza i słuchałabym ich całymi
          godzinami.Chęc chwalenia się to inna sprawa.Miałam przyjaciółkę która za cel
          stawiała sobie pobić rekord w płytach z kolekcji z Gouldem i innych. Dlamnie to
          było bardziej popisywanie się kasą a nie pasja.
          • zamek Re: O piątorzędnych cechach płciowych 08.09.04, 14:19
            inezja21 napisała:

            > Chęc chwalenia się to inna sprawa.(...) Dla mnie to
            > było bardziej popisywanie się kasą a nie pasja.
            I właśnie o to biega...
            • bwv1004 Re: O piątorzędnych cechach płciowych 08.09.04, 19:33
              zamek napisał:

              > inezja21 napisała:
              >
              > > Dla mnie to
              > > było bardziej popisywanie się kasą a nie pasja.
              > I właśnie o to biega...
              >

              Ale audiofil nie popisuje się kasą przez kupowanie płyt. Audiofila nie stać na
              płyty. Audiofil wydaje kasę (realizując swą pasję, oczywiście) w inny sposób.
              Audiofil spłukuje się na kosmiczny gramofon z zawieszeniem magnetycznym, na
              lampowy wzmacniacz (lub wzmacniacze, najlepiej przedwzmacniacz w jednym klocku,
              do tego 4 wzmacniacze mocy - po dwa na kanał bo bi-amping), przedwzmacniacz do
              gramofonu, na kolumny za przerażające pieniądze oraz z pewnym obrzydzeniem na
              CD player (też za sumę 5-cyfrową najlepiej). Dołóżcie do tego kable głośnikowe
              (oczywiście kierunkowe wink ), kable łączące elektronikę, kondycjonery sieciowe,
              ręcznie kute z granitu podstawki na kolumny, i ustroje akustyczne do
              przystosowania pokoju. Tylko milionera stać na jeszcze na płyty. Tym bardziej,
              że jak wiadomo CD brzmią fatalnie, więc audiofil musi uganiać się za winylem. O
              który trudno, dużo czasu potrzeba na uganianie się. Czyż nie lepiej siąść z
              przyjaciółmi audiofilami i porrównywać brzmienie 10 różnych kabli głośnikowych?
              wink
              • zamek Bach-Werke-Verzeichnis :)))) 09.09.04, 00:12
                Chwyciłeś byka za rogi i bezbłędnie opisałeś piątorzędne cechy płciowe
                audiofila, którego to ja haniebnie pomyliłem z płytofilem. Wszystkim
                zainteresowanym gratuluję, przepraszam i dobranoc wink
              • kanarek2 Re: O piątorzędnych cechach płciowych 10.09.04, 00:38
                Pięknewink
                (tak to przeczuwam, bo nie rozumiem połowy słów. Np. czy kolumna to samica
                winyla?)

                Pozdrawiam,
                k.
                • bwv1004 Re: O piątorzędnych cechach płciowych 11.09.04, 20:45
                  kanarek2 napisała:

                  > (tak to przeczuwam, bo nie rozumiem połowy słów.

                  I tak się powstrzymywałem. Np. napisałem podstawki a nie standy, kable a nie
                  interkonekty... smile

                  A na serio, posiadanie 30 wykonań tego samego utworu może nie zawsze ma sens,
                  ale możliwość wybrania spośród 30, to coś co chciałbym mieć. A czego w PL IMHO
                  brakuje. Byłem parę dni temu w dużym sklepie płytowym w Madrycie. Zaznaczam, że
                  sklep nie był specjalistyczny klasyczny/poważny, nazywał się Madrid Rock. Ale
                  miał dział klasyczny/poważny. Wszedłem, popatrzyłem, i zapłakałem. Don
                  Giovanniego zacząłem liczyć ale przy 20 straciłem rachubę. Nie mówię, że było
                  wszystko, nie było na przykład (lub nie znalazłem) Pasji Bacha pod Herreweghe,
                  ale wybór był powalający... Kiedy u nas tak będzie?

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka