stary71
08.12.04, 01:50
Świetny kompozytor, wspaniały pedagog, ujmujący sposobem bycia człowiek.
Umarł w ubiegły piątek, niespodziewanie nawet dla tych, którzy towarzyszyli
Mu w jego walce z chorobą.
Miał wielki dar mówienia o muzyce, potrafił doskonale pokazywać jej przykłady
na fortepianie - jak mało kto już dzisiaj, a to wszystko było poparte
autentyczną znajomością dzieł. Ci, co pamiętają Jego wykłady z literatury
muzycznej, zapewne to potwierdzą. Miał żywy stosunek do muzyki, pełen emocji
i zaangażowania. Zapalał się do niej, cały promieniował entuzjazmem.
Był też zwyczajnie świetnym facetem, wierzącym w sztukę i mającym świadomość,
że jest "jej człowiekiem", ale nigdy nie wynoszącym się nad innych.
Bardzo lubiłem jego późniejsze utwory, bezpośrednie w wyrazie, o specyficznie
ciemnej kolorystyce, liryczne, nasycone emocją.
Znaliśmy się długo. Będzie mi go brakowało.