Dodaj do ulubionych

Waterloo - First Battle

18.12.04, 21:26
Właśnie sobie słucham tej płyty i jestem zauroczony. Kurde, ale wyśmienite
granie, pełno pomysłów, niby proste hard-rockowe łojenie z elementami
art-rocka a daje tyle radości. I tak słuchając tej płyty utwierdzam się w
przekonaniu, że lata 70-te to jednak niewyczerpalna kopalnia porządnego,
oryginalnego grania, świetnych pomysłów itp. A im więcej zespołów zapomnianych
z tamtego okresu poznaję tym większe u mnie uczucie, że tak niewiele znam tej
muzyki.

Czy ktoś z Was zna jeszcze ten zespół, nagrał jakieś inne płyty?

pzdr
Jos
Obserwuj wątek
    • ugugunana Re: Waterloo - First Battle 18.12.04, 22:04

      Niestety, okazało się, że była to jednocześnie Last Battle tej belgijskiej
      formacji... Rzecz faktycznie niezwykła - najbardziej "fletowa" płyta jaką
      słyszałem... Jeśli ktoś myśli, że Anderson czy Van Leer dmuchali najwięcej ze
      wszystkich rockmanów to ta produkcja wyprowadzi ich z błędu... smile Jest jeszcze
      kilka singli ale jeśli słuchasz tego z oryginalnego CD to są one zamieszczone
      na nim w charakterze bonusów...

      A tak na marginesie - skąd się biorą czarne dzieci? smile
      • piotrek_63 Re: pytanie 18.12.04, 22:46
        Czy to jest podobne do czegos ogolnie znanego, no bo jak tak to bym sprobowal,
        brzmi zachecajaco.

        A czarne dzieci to z Afryki pewnie choc domyslam sie nieszablonowej odpowiedzi.
        • joseph80 Re: pytanie 19.12.04, 12:37
          piotrek_63 napisał:

          > Czy to jest podobne do czegos ogolnie znanego, no bo jak tak to bym sprobowal,
          > brzmi zachecajaco.

          Warto, warto. Waterloo nie zamierzam do niczego porównywać, bo to trudne zadanie.


          > A czarne dzieci to z Afryki pewnie choc domyslam sie nieszablonowej odpowiedzi.

          "Black Born Children" - to po prostu utwór.

      • joseph80 Re: Waterloo - First Battle 19.12.04, 12:35
        ugugunana napisał:


        > A tak na marginesie - skąd się biorą czarne dzieci? smile

        Taaaaawink Chyba najbardziej melodyjny i nabardziej uzależniający kawałek z tej
        płyty. Ma moc. Czasami chodzi za mną przez pół dnia.
        Szkoda, że to była jedyna płyta Waterloo.

Inne wątki na temat:

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka