Dodaj do ulubionych

Bitches Brew - Davis

17.01.05, 14:12
Czy lubicie Milesa Davisa?Ja znam tylko kilkanascie plyt z jego kolekcji.Ale
ta plyta najbardziej mi podchodzi,masakryczne jazzowe granie,pelne
improwizacji, i elementow innych gatunkow.Podoba mi sie najbardziej ta plyta,
bo jest nieco ciezsza i bardziej urozmaicona od innych Davisowskich.Dla mnie
plyta ta wyznacza ramy jazzowego pocinania.Nie slyszalem lepszej jazzowej
plyty.A jak wy oceniacie Davisa?
Obserwuj wątek
    • wojtek_kosynier Re: Bitches Brew - Davis 17.01.05, 15:09
      forum.gazeta.pl/forum/72,2.html?f=78&w=18971848&v=2&s=0
    • tiresias Re: Bitches Brew - Davis 17.01.05, 15:21

      miałem ja kiedys na dwóch winylowych krążkach bo tyle na niej muzyki że aż dwa
      tłuczyli i musze powiedzieć, że z powodu tego natłoku pomysłów i 'jazzowego
      pocinania' nigdy nie udało mi sie przełknąc obu płyt jednego dnia. musiałem
      zrobić przerwę.
      mam tylko malutkie uszka dwa...
    • Gość: Marek_C Re: Bitches Brew - Davis IP: 141.186.251.* / *.ems-t.ca 17.01.05, 16:47
      a moja ulubiona plyta Daviesa jest Kind of Blue. Nagrana w legendarnym
      skladzie z J.Coltrane i J.C. Adderley na saksofonach to zreszta jedno z
      najbradziej slynnych nagran w historii jazzu.
      Mialem okazje byc na koncercie Milesa w Hamburgu, chyba w 88-mym. Gral tam
      zupelnie inny repertuar z Time after Time Cyndi Lauper wlacznie. Zespol to byla
      grupa bardzo mlodych muzykow ale wszyscy grali wspaniale. Pewnie obecnosc
      mistrza musiala ich uskrzydlac.
    • braineater Re: Bitches Brew - Davis 17.01.05, 18:00
      najpiękniejsza płyta Daviesa, zawierając wszystko co w temacie fusion dało sie
      powedzieć. Obłędna sekcja rytmiczna, popieprzone klawisze, no TRĄBKA z piekła
      rodem...
      A jesli przypasowało to sięgnij po 'Tribute to Jack Johnson' bo to jakgdyby
      kontynuacja tych patentów i prawie tak samo znakomita...
      Pozdrowieniasmile
      • Gość: glebogryzarka Re: Bitches Brew - Davis IP: 195.245.217.* 17.01.05, 19:10
        Nie da sie wiele dodać. Poza tym, że dla mnie akurat mariaż stylistyczny zwany
        fusion (zaproponowany, a w zasadzie rozpoczęty na tej płycie) oraz ogólne
        popieprzenie to nie jest zaleta. Znacznie wyżej cenię wcześniejszego,
        akustycznego Davisa. A skład z Marcusem Millerem - to już była rozpacz. Sam
        Miles wtedy nie dawał rady, żałosne pierdzenie wydobywane przezeń z trąbki
        sprawiało żenujące wrażenie. Ale to chyba przypadłość trębaczy w ogóle -
        niedawno widziałem Freddiego Hubbarda i to był dopiero kabaret...
        • Gość: Jacek Re: Bitches Brew - Davis IP: *.warszawa.sdi.tpnet.pl 17.01.05, 20:38
          Gość portalu: glebogryzarka napisał(a):

          > Nie da sie wiele dodać. Poza tym, że dla mnie akurat mariaż stylistyczny
          zwany
          > fusion (zaproponowany, a w zasadzie rozpoczęty na tej płycie) oraz ogólne
          > popieprzenie to nie jest zaleta. Znacznie wyżej cenię wcześniejszego,
          > akustycznego Davisa. A skład z Marcusem Millerem - to już była rozpacz.<

          Witam,
          to mamy odmienne zdania smile - ja cenię wyżej jego późniejsze dokonania z Tutu i
          We Want Miles na czele.
          Pzdr.
Inne wątki na temat:

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka