Gość: Lecho
IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl
04.02.05, 21:26
Cholera, to przecież jedna z najlepszych płyt Yes, fakt, że nie ma na niej
Wakeman'a, czy Howe'a ale są inni niegorsi jak dawniej Moraz.... Moim zdaniem
m.innymi własnie oni, stare dinozaury oraz tzw. zaprzyjaźnieni krytycy ciągle
umniejszają wartość tej płyty. Zabolało mnie, gdy Yes nie zagrał żadnego
numeru z tej płyty dwa lata temu na Torwarze. To nie fair, na tej płycie jest
kilka utworów dla których Yes obronił się przed zapomnieniem w latach 80-
tych. Tylko "Changes" lub "It can happen to you" że nie wspomnnę
przewodnika "Owner'a"...naprawdę piękna i mocna płyta. Zagrajcie ją sobie !!!