Dodaj do ulubionych

Pirates Of Dance

IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 08.03.05, 19:42
DJ BoBo powrócił po półtorarocznej przerwie i zrobił to we wspaniałym stylu:
udało się bardzo trudne zadanie stworzenia albumu, który nie tylko dorównał
ale i przewyższył wysoki poziom Visions (2003).
„Pirates Of Dance”, który licząc jedynie najbardziej podstawowe wydania, jest
dziesiątym w dorobku DJ’a BoBo, jest najróżnorodniejszym albumem, które
dotychczas stworzył. Tytuł nie powinien nikgo zmylić: muzyka dance stanowi
tutaj najwyżej dwadzieścia procent całości i w żaden sposób nie można
powiedzieć, że płyta „utrzymana jest w tanecznych klimatach”, jak z pewnością
będzie twierdzić większość piszących taśmowo recenzentów.

Nurt dance reprezentują tu w zasadzie jedynie trzy utwory, które są
znakomicie wyprodukowane, według najnowszych trendów, z wykorzystaniem
najnowocześniejszych technik. Pierwszym z nich jest bardzo
dynamiczne „Amazing Life”, jeden z faworytów publiczności. Podobnie jak „One
Night In Heaven”, przypomina rytmiczne produkcje Kate Ryan, w których jednak
widać typowy charakter DJ’a BoBo. „Amazing Life” dodatkowo ma udany tekst i
zaskakujący most w konwencji popowej ballady, kontrastujący ciekawie z
mocnymi akordami całości. „One Night In Heaven” przyciąga z kolei dawką
energii i przestrzennością oraz lekkością wstępu. Ostatnim, najciekawszym z
trójki jest „Dance Into The Light”. Nie grzeszy on ambitnym tekstem ale za
to, oprócz udanej kompozycji i nowoczesnej aranżacji, posiada świetną, długą
wstawkę na gitarze elektrycznej.

Większość albumu zdominowana jest przez pop-rock i pop z użyciem
akustycznych, „naturalnych” instrumentów. Jednym z nich jest tytułowy,
pierwszy singiel z płyty, znakomite Pirates Of Dance. Melodyjna i
jednocześnie mająca „kopa” kompozycja osadzona na gitarach elektrycznych,
których kulminacja następuje wraz ze wspaniałą solówką, godną wszystkich
metalowców. Całość oprawiono być może najbardziej spektakularnym teledyskiem,
nakręconym w EuropaPark w Rust oraz podczas przedpremierowego spektaklu w
Engelbergu; film dostępny na singlu. Polskie wydanie zamykają dwie popowe
kompozycje. „I Need Your Love”, mimo banalnego tytułu jest znakomitym
utworem: popowa ballada oparta na żwawych gitarach akustycznych, bardzo
dobrze skomponowany wokal i melodia. Drugą zaś, jeszcze bardziej żywą jest
1000 Miles, z bardzo zgrabnym tekstem i wykonaniem. Co ważne: żadna z w/w nie
jest cukierkową, tuzinkową kompozycją odpowiednią dla Britney Spears i
trzynastoletniej publiczności. Z powodzeniem mogłyby zostać wykonane przez
zespół Lady Pank i im podobnych.

Dwa utwory to bardzo oryginalne ballady. No Metter What People Say,
napisane pod wpływem wzruszającego spotkania z niepełnosprawną fanką, to
doskonały, nastrojowy i zarazem żywy utwór, oprawiony gitarami i znakomitymi
soulowymi chórkami. To pozycja wyjątkowo ambitna i ciekawa. Nie gorzej
wypada „Give Peace A Chance”. Tematyka standardowa dla piosenkarzy, jednak
długi i niemal jedyny rapowany na płycie tekst wypada bardzo dobrze.
Melancholijne brzmienie gitary przypomina nieco samego Erica Claptona; altowy
głos wokalistki znakomicie łączy całość. Zaczerpnięto też kilka słów ze
sławnego przemówienia Martina Luthera Kinga.

Absolutną perłą na albumie, utworem zasługującym na lawinę pochwał w
każdym aspekcie jest Garunga wraz ze wstępem w postaci Ghost Ship. „To
najbardziej szalony pomysł jaki zrodził się w mojej głowie” mówi sam BoBo...i
ma rację. Utwór tworzy opowieść rozwijającą tytułowy wątek. To historia
pirackiej załogi żeglującej na statku widmie, od stuleci bezowocnie i
beznadziejnie poszukującej tajemniczej wyspy Garunga. Ich tułaczka będzie
trwała wiecznie jako pokuta za grzeszne życie. Niezwykła historia- i jak
opowiedziana! Najpierw scena: chlupot wody, brzęk szabli i niespokojne
okrzyki. A potem tajemnicza, dynamiczna muzyka łącząca rock i R’n’B. Wokal
absolutnie zaskakujący, wychodzący ze wszelkich schematów, upiorne odgłosy,
gardłowe śpiewy załogi i demoniczny rap, przywodzący na myśl legendarny
Thriller Michaela Jacksona. To utwór genialny i nie ma artysty, poziomowi
którego ten utwór by nie dorównał - palce lizać!

Ostatnią grupę tworzy para utworów w konwencji latynoskiej. Powszechny
entuzjazm wzbudza Pura Pasion. Pogodny, letni ale absolutnie nie kiczowaty
utwór, przypominający piosenki Kalindry de Luna, z wykorzystaniem
oryginalnych instrumentów i ciekawym rapowanym wstępem ciemnoskórego Tone’a.
Ci zaś, którzy mimo niewielkich walorów artystycznych pokochali Chihuahua’ę,
polubią z pewnością „Hey Nanana”, który jest bez wątpienia znacznie
ambitniejszą kompozycją. O ile pominąć głupkowaty tekst opowiadający scenkę
ze szczenięcych lat Renego, otrzymamy skoczny utwór o latynoskich rytmach,
który po dwóch zwrotkach na bazie trąbek przeradza się w posiadającą
dźwiękową głębię piosenkę jakby wyrwaną z karnawału w Rio.

Edycja szwajacarska posiada dodatkowy tytuł „Party Delight”, który jest
świetną, nowoczesną wariacją na temat disco lat 70tych, do złudzenia
przypominającego Boney M. Prawdopodobnie z czasem pojawi się jako dodatek do
kolejnego singla. W wydaniu Premium, dołączony jest też miks utworów na żywo
z rewelacyjnej płyty Live In Concert. Dla fanów to mało atrakcyjny dodatek,
jednak zważywszy, iż w/w album praktycznie nie miał promocji, ma szansę w ten
sposób zyskać na popularności i dać wyobrażenie polskiej publiczności, która
praktycznie do płyty nie ma dostępu. Ponadto, wersja Premium
Zawiera oddzielne DVD, na którym znajduje się ciekawy materiał zza kulisów
najnowszego spektaklu
Pirates Of Dance- warto zobaczyć.

Reasumując: to bez wątpienia najlepszy album, jaki dotychczas DJ BoBo
wydał. Jest niezwykle zróżnicowany, eklektyczny, ambitny i dopracowany. Każdy
znajdzie tam bliskie sercu brzmienia. Sprowadzanie tej płyty do „zbioru
tanecznych utworów” to nie mający pokrycia w rzeczywistości dowód ignorancji
opiniodawców. To znakomite wydanie, od bardzo ładnej szaty graficznej po
detale zawartego materiału. Polecam ten album wszystkim z całą
odpowiedzialnością!!


Louen (Prawa Autorskie Zastrzeżone)
Obserwuj wątek
    • Gość: Paweł Re: Pirates Of Dance IP: *.nat.tvk.wroc.pl 11.03.05, 09:08
      zgadzam sie w pelni album zadowoli nie jedna osobe i co najwazniejsze powinien
      przypasc do gustu nie tylko fanom dj'a bobo!!
      • hmmm_no1 Re: Pirates Of Dance 11.03.05, 09:46
        Przeczytalem, zanotowalem i zapamietalem ale niestety nie przekonaliscie
        mnie. smile

        Pozdrawiam
        • Gość: Jakubcjusz Re: Pirates Of Dance IP: *.fsmw.math.uni.wroc.pl / *.fsmw.math.uni.wroc.pl 07.04.05, 09:57
          A posłuchałeś chociaż sampli (są dostępne np na www.merlin.pl)
    • Gość: Jakubcjusz Re: Pirates Of Dance IP: *.fsmw.math.uni.wroc.pl / *.fsmw.math.uni.wroc.pl 15.03.05, 10:27
      Świetna płyta, na której każdy znajdzie coś dla siebie. Fanom dencu na pewno
      przypadną do gustu One Night In Heaven, Amazing Life czy Dance Into The Light.
      Na miłośników pop'u czekają No Matter What People Say, Give Peace A Chance, I
      need Your Love, czy 1000 Miles, zas każdy kto lubi ostrzejsze gitary powinien
      posłuchać Pirates Of Dance lub doskonałej Garungi. Jest to płyta pod każdym
      względem dopracowana i trudno się przyczepić do jakiejkolwiek piosenki.
    • Gość: sasza Re: Pirates Of Dance IP: 80.50.249.* 07.04.05, 15:58
      Наблюдая за сложившейся ситуацией в мировой музыкальной индустрии можно без
      изощренных умозаключений понять, что рынок нынче на 90% состоит из
      исключительно американской музыки. Нет, я, конечно же, не против этой музыки,
      наоборот я считаю что музыки должно быть много всякой, вот только хоть какой-
      нибудь баланс все-таки должен быть. Поэтому всегда невольно начинаешь
      радоваться при выходе диска какого-нибудь известного европейского музыканта или
      группы, ибо для искушенного именно в европейской музыке человека это
      своеобразная панацея. А завел я этот разговор к тому, что ныне представленый
      вам альбом как нельзя лучше показывает грань между Европой и Америкой, которая
      постепенно начинает стираться, опять же учитывая нынешние реалии
      потребительского спроса. Главный и по совместительству, открывающий альбом
      трек «Pirates Of Dance» представляет собой своеобразный симбиоз американской и
      европейской музыкальных культур. От американцев мы получаем мощный ритм и
      практически полное отсутствие рифмы в лирике, а с европейской стороны небольшие
      зачатки мелодики в этом нарочито грубом звуке. В следующем треке «Amazing
      Life» Bobo удается полностью развеять все страхи по поводу
      дальнейшей «американизированности» своего творчества, в результате мы получаем
      4 минуты классического euro-pop высочайшего качества. «Pura Passion» — еще один
      образец восхитетель

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka