Gość: jacek
IP: *.acn.waw.pl
31.03.05, 15:29
Ta płytka z początku też wydawała mi się dość kiepska... Ale dopiero po kilku
przesłuchaniach zaczęła mi się podobać. Nie jest to płyta czysto jazzowa i w
porównaniu ze słynnym M2 może wydać sie nawet trochę popowa (co słychac
zwłaszcza w piosence tytułowej). Ale jeśli spojrzymy na nią z dytansu, nie
porównując do innych albumów zacznie się podobać. A paradoksalnie "Moonlight
Sonata" wydaje mi się najlepszym kawałkiem na płytce.
Jednego nie można Marcusowi Millerowi odmówić... jest niezaprzeczalnym
wirtuozem basu.