pdh6
02.05.05, 18:09
Ponieważ to forum muzyczne, stwierdziłam, że wątek jest w sam raz odpowiedni,
by założyć go w tym miejscu. Zastanawia mnie fenomen ludzi piszących o
muzyce. Ludzi słuchających muzyki i piszących o niej, jest naprawdę dużo.
Lecz ludzie słuchający muzyki dzielą się dla jednych na ludzi słuchających
muzykę, dla innych, tych drugich, na ludzi odłuchujących muzykę. Bardzo dużo
z osób odsłuchujących muzykę pisze o niej bardzo, bardzo duzo. Zazwyczaj nic
takiego, co rzeczywiście o danej muzyce napisać by należało,ponieważ
słuchający ją przysłuchują się jej tylko pobieżnie, bez zapatrzenia w tekst,
czyli pomysł autora, który komponując się z muzyką tworzy coś, czego
poszukują ci pierwsi, wsłuchujący się w muzykę, czyli kwintesencję muzyki.
Kwintesencja muzyki może być dla nich czymś, co trudno uchwycić bezpośrednio,
stykając się z muzyką tylko w sposób odsłuchujący. Odsłuchiwanie muzyki
polega na czymś, co stosują odsłuchujący, czyli na potraktowaniu muzyki/-
wykonawcy w sposób bardzo bezpośredni, czyli z góry zakładając, iż danego
zespółu/- wykonawcy muzyki nie jest w stanie wysłuchać w odpowiednim
skupieniu, toteż nieprzychylne nastawienie jest dla niego podstawą wyrabiania
opinii i nosnikiem informacji- nieprzychylnych i negatywnych- przekazywanych
innym, polecając im tym samym taką samą postawę odbiorczą w stosunku do
danego zespołu. I tutaj zastanawa mnie pewna myśl, która głosi, że
najtrudniej jest opisać swój zachwyt nad danym wykonawcą lub zespołem.
Dlaczego? Czy dlatego, że tak trudno jest nam przekonać się do tego, by
sięgając po nowy album lub produkt zespołu wychodzic z założenia, że może
okazać się czymś, czego poszukiwalismy i w pewnym stopniu/-lub do pewnego
stopnia zaspokoic nasze wobec tego oczekiwanie? Dlaczego tak łatwo jest
powiedzieć po prostu, że dana muzyka jest do bani. A może do bani są ci
rozpisujący się i muzykę odsłuchujący, którzy mają negatywne nastawienie do
jakiejkolwiek muzyki, zanim włączą "play"?