Dodaj do ulubionych

Kevin Kenner - 13.06 FN - relacja niepełna :)

13.06.05, 22:19
Pana dziesięć lat temu bardzo lubiłam... A dzisiaj wyszłam po pierwszej części
sad Chociaż wnioskując z tego jak grał różne rzeczy, to druga połówka chyba
miała szanse być lepsza.
Jako aperitif Lento con gran espressione w cis-moll (co za moich czasów zwało
się po prostu Nokturn cis-moll, ale ja wychowana na Paderewskim - Bronarskim -
Turczyńskim, a nie Ekierze smile)) Tutaj słyszałam jeszcze to, czym Kenner ujął
mnie podczas Konkursu – piękne piano, zamyślenie, skupienie na detalu (czasem
aż zbyt duże smile. Bardzo ładnie również “mazurkowa” część środkowa. A już
najładniejsza lewa ręka. Podobało mi się tempo (wooooolneeeee) i nie granie
utworu jak “drobiazgu”, nieprześlizgiwanie się po nim, a ukazanie, że to
arcydzieło mimo mikrych dość rozmiarów.

Potem nastąpiły Ballady (g-moll i F-dur). Tu już było gorzej. Były piękne
miejsca, były bardzo brzydkie. Z przewagą nijakich. Grał te Ballady jak
posklejane z różnych, nieprzystających do siebie kawałków, sporo kiksów,
zdecydowanie “zbyt sporo”. Chociaż ładnie, powoli, rozkręcał się w g-moll,
przez co fragment kulminacyjny (ten od E-dur, “trójkowy”, z takimi pochodami
oktawowymi w prawej) za którym nie przepadam wypadł nadspodziewanie dobrze.
Nie pompatycznie smile Ale potem było tylko gorzej. Najgorsze były nagłe zmiany
tempa (na płycie wzięłabym to za błędy w montażu) – np. scherzando (biegniki w
prawej, “walczyk”wink, czy koda (w której stężenie fałszywych dźwięków
przekroczyło dopuszczalne normy).

O Balladzie F-dur nic nie napiszę, bo coś na sali zaczęło piszczeć i nie
mogłam się skupić smile

Na koniec pierwszej części pan zagrał był wariacje nt La ci darem la mano. Bez
orkiestry smile No i też było różnie. Początek nudnawo, temat mozartowski – ja
wolę bardziej semplice – ale OK. Udane bardzo wariacje I i II –
bezpretensjonalnie, brillant, fajnie. W III zrobiło się gęściej i trochę
zostałam przytłoczona ilością głosów smile IV fajny pomysł, gorzej z realizacją
(tu powinno się niestety wszystkie nuty trafić), bardzo ładna war. V, ładne
kolory, dynamika. Alla polacca na finał trochę przyciężko.

Ogólnie? Ja mam inne zasady interpunkcji niż ten pan. Chciałabym inaczej
słyszeć wiele miejsc, głównie jeśli chodzi właśnie o “oddechy”, “przecinki”,
“kropki”.

Czy ktoś był na całym koncercie? smile))) Jestem ciekawa wrażeń z drugiej części.
Wydaje mi się, że Nokturny i Mazurki Kennerowi miały szansę wyjść bardzo ładnie.
Obserwuj wątek
    • schaetzchen errata 13.06.05, 22:23
      Pana to ja lubiłam już 15 a nie 10 lat temu... Jak ten czas leci...
    • jdrk Re: Kevin Kenner - 13.06 FN - relacja niepełna :) 13.06.05, 23:26
      Przykro mówić, ale nie masz czego żałować, że wyszłaś wcześniej uncertain

      Nie jestem pianistą, więc mogę się wypowiadać tylko, co do wrażeń ogólnych. To,
      że pierwszą część Pan grał niezbyt "romantycznie", to mi się nawet podobało -
      zwłaszcza ta Wariacja nt. arii z Don Juana.

      W drugiej części były Mazurki, 2 Nokturny i 2 Polonezy. Gdybym nie wiedział, że
      Mazurki Chopina wywodzą się z polskich tańców ludowych, to bym nie zgadł sad
      Niestety, nie było ani romantycznie, ani tanecznie - "nie bujało się" (jakby
      powiedział jeden popularny autor piosenek). Nokturny... ciężko powiedzieć, wg
      mnie jakieś nijakie, nastroju w nich nie było sad Za to, na koniec, pianista
      obronił się (z trudem) Polonezem As-dur Op.53. smile

      Pozdrawiam,
      Jędrek

      P.S. Ciekawe będzie porównanie (dzisiejszego) Kennera z (jutrzejszymi) studentami wink
      • schaetzchen studenci - K.Trzaskowski, S.Kończal 14.06.05, 22:11
        No to porównuję smile
        Przepraszam z góry - będzie jadowicie. Pierwszy grał Krzysztof Trzaskowski. Grał
        Andante spianato z Polonezem, Mazurki z 17 opusu, Sonatę b-moll. Będę brutalna:
        chłopak powinien jeszcze bardzo dużo poćwiczyć, a jeszcze więcej przeżyć. Nie
        radził sobie absolutnie z tym programem, ani emocjonalnie, ani warsztatowo. Ale
        za to jego opanowany do perfekcji body language oraz zdjęcie w programie typu
        "przedwojenny amant" zrobiły swoje - panny piszczały z zachwytu, był bis, a
        jakże - Walc. Wiem, on jest jeszcze bardzo młody, dyplom w szkole średniej
        dopiero robi, ale to po kiego grzyba pcha się na konkurs??? I poważniejsze
        pytanie: czy pozostali polscy kandydaci (w końcu znalazł się w finałowej
        szóstce) są jeszcze słabsi, czy...
        Szczepan Kończal zrobił na mnie lepsze wrażenie. Nie powalił na kolana, ale ujął
        mnie zwłaszcza jedną rzeczą - był w graniu bardzo szczery i nic nie robił na
        pokaz. "Tu jestem, tyle umiem". A umie chłopak całkiem sporo. Przydałoby się
        jeszcze trochę spokoju w tym co chce przekazać (może nerwy go zjadły). I granie
        pełniejszą paletą dynamiki i odcieni. Chociaż to może była wina instrumentu -
        wybrał chyba niezbyt szczęśliwie nowego, nierozegranego Blüthnera.

        Przepraszam, jeśli kogoś uraziłam. Ale nie uważam za właściwe stosowanie taryfy
        ulgowej. Jak ktoś chce grać na konkursie, to nie ważne ile ma lat - musi to
        robić dobrze.

        Jutro Ingrid Fliter.
        • jdrk Re: studenci - K.Trzaskowski, S.Kończal 14.06.05, 23:26
          Hehe smile Masz rację, co do Trzaskowskiego. Ale pamietaj, ze w finale konkursu
          Ogólnopolskiego był na końcu i pewnie głównie za "urok osobisty" smile A myślisz,
          że nie mógłby wystartować w konkursie Międzynarodowym tym roku, a potem znów za
          5 lat (jak, nie szukając daleko, zrobili to Kenner i Fliter)? Ja myślę, że taki
          ma plan smile

          Kończal był na konkursie ogólnopolskim IV. A dziś w jego wykonaniu podobało mi
          się Scherzo h-moll op.20 smile W czwartek będą grać ponowie z miejsca V
          (Trepczyński) i III (Szychowski), a w sobotę z II (Banasik) i... Blechacz smile

          A ja porówałem sobie dzisiejsze Mazurki z wczorajszymi. I mogę powiedzieć, że
          nawet Trzaskowski grał je ładniej (były to te same Mazurki Op. 17, które grał
          Kenner). Technicznie wypadł gorzej, ale chociaż słychać było, że to Mazurki wink

          No też jestem ciekaw jak jutro wypadnie Pani Fliter.

          Pozdr.
          Jędrek
          • schaetzchen Re: studenci - K.Trzaskowski, S.Kończal 19.06.05, 11:16
            Pani Fliter niestety nie słyszałam, podobno była świetna.

            Wczoraj natomiast był ostatni koncert kandydatów na tegoroczny Konkurs - grali
            Piotr Banasik i Rafał Blechacz. Powiem jedno: Blechacz jest rewelacyjny.
            Właściwie to jedyny pianista wśród tej szóstki którą słyszałam. Świetna Sonata
            h-moll. Szkoda tylko, że przerywana co chwila oklaskami - ale po tak zagranym
            Largo ciężko nie klaskać. Scherzo E-dur - jak dla niego napisane. A już takiego
            Walca cis-moll nigdy w życiu nie słyszałam. Poważnie. Okazało się nagle, że w
            sali kameralnej, na kiepskim instrumencie można grać legato, można grać piano,
            forte może brzmieć szlachetnie... To jest absolutnie dojrzały (mimo 20 lat)
            pianista, wielu starszych (koncertujących) kolegów po fachu mogłoby się od pana
            Rafała sporo nauczyć. Naprawdę, wielki talent. Chapeau bas!!!
            • jdrk Re: studenci - Blechacz 19.06.05, 15:38
              Sorki, poprzedni post wysłał mi się za szybko smile

              > Pani Fliter niestety nie słyszałam, podobno była świetna.
              Tak, była niezła: drobna blondynka, ubrana była w długą, grafitową spódnicę i do
              tego czarna bluzeczka na ramiączkach - bardzo przyjemny widok wink Do tego radosne
              usposobienie i czarujący uśmiech - ale w czasie gry pełne skupienie smile

              > Wczoraj natomiast był ostatni koncert kandydatów na tegoroczny Konkurs - grali
              > Piotr Banasik i Rafał Blechacz. Powiem jedno: Blechacz jest rewelacyjny.
              Banasik, a wcześniej Szychowski grali całkiem ładnie (Trepczyński średnio), ale
              nie rewelacyjnie.

              > Świetna Sonata h-moll. Szkoda tylko, że przerywana co chwila oklaskami
              > - ale po tak zagranym Largo ciężko nie klaskać.
              No, mnie już na początku, powalił na kolana trzema Ediudami Op.10 smile

              > Scherzo E-dur - jak dla niego napisane.
              Ale zakęcony to on jest - przyznaj sama smile Dla tych co nie byli, powiem
              dlaczego. Mianowicie po skończonym Scherzo zerwały się burzliwe oklaski. Takie
              oklaski najczęściej są na koniec, więc pianiście się pomyliło, bo wstał, ukłonił
              się kilka razy i ... ruszył do wyjścia smile Wyjście, oczywiście było zamknięte (bo
              miał grać jeszcze Sonatę h-moll), więc chwilę przy nim postał, wzruszył
              ramionami i wrócił przed fortepian, żeby się znów ukłonić. Wtedy otwarło się
              wyjście - no i wyszedł. Na szczęście, ktoś z zaplecza uświadomił go, że to nie
              koniec koncertu, więc wszedł na salę ponownie (prawie wbiegł), że żeby grać
              dalej smile))

              > To jest absolutnie dojrzały (mimo 20 lat)
              > pianista, wielu starszych (koncertujących) kolegów po fachu mogłoby się od pana
              > Rafała sporo nauczyć. Naprawdę, wielki talent. Chapeau bas!!!

              Dokładnie smile))

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka