No - w końcu chłopaki z mudvayne'a do nas dotarli. 15 czerwca - warszawa -
klub proxima.
przyjechałem sobie z krakowa autobusikiem dłuuugo przed czasem. Przeżyłem
oberwanie chmury w centrum warszawy, ale trafiłem pod klub proximę ok godziny 17.
Koło klubu zdobyłem autogarf od wokalisty i perkusisty (

)))), panowie
uprawiali jogging dookola klubiku, milo

Po wejściu do środka - szok. Mało ludzi. Myśle - przyjdą jeszcze, ale nie,
koncert był baardzo kameralny. Sala mniejsza nawet od krakowskiej rotundy, i
to jeszcze dużo miejsca było.
Jako support grała kapela headfirst. pierwsy raz ją słyszałem i nie było to
przyjemne.. Brzmienie fatalne, lało się i mieszało jak w garnku z rosołem...
Może i na płytach słucha się ich przyjemnie, ale wtedy z wdziecznoscią
powitałem koniec ich wystepu. No i mudvayne. Nagłośnienie - NIESAMOWITE. Moje
odczucie to takie - ze zagrali (paradoksalnie) ciszej niż headfirst, ale przez
to duuużo bardziej czytelnie..Numery z nowej i ze starych płyt: Determined,
IMN, Internal Primates Forever (yeah

), dig, not falling, choices, fall into
sleep...
Niestety jak dla mnie koncert trwał zdecydowanie za krótko. O 21 było po
imprezie. Ale w sumie nie dziwie im sie. Na zachodzie grają dla tysięcy, u nas
nie są w stanie wypełnić dupianej salki. Mogli sie chłopaki trochu zmiąć, tym
bardziej, ze ze słów wokalisty wynikało że to ostatni koncert w europie. A tu
połowa biletów nie sprzedana. Niewazne - i tak nie żałuję. Bliskość tych
kolesi, ich matematyczna precyzja w grze - to mnie powaliło. Matematyczny
metal - takie określenie przeczytałem na necie. Baaardzo słuszne określenie -
technicznie niewiele kapel nu metalowych i nie tylko moze się im równać.
Sekcja - marzenie. NIGDY nie słyszałem takiej sekcji w żadnej polskiej kapeli.
Zabijają

Chociaż i tak widziałem, że nie graja na maksa.
Reasumując - warto było. Duużo kasy na transport z kraka, w wawie jeszce trza
cosik zjeść... Ale naprawde było dla mnie (jako fana tej kapeli) warto.
Chociazby żeby usłyszeć i zobaczyć sekcje

)
Pozdrawiam