Dodaj do ulubionych

"The Wall" - arcydzieło czy arcykaszana?

IP: *.lodz.cvx.ppp.tpnet.pl 01.08.02, 08:07
Nie ma chyba drugiej tak kontrowersyjnej płyty w dziejach muzyki rockowej.
Dla jednych to wybitny album, kamień milowy w dziejach rocka, dla innych
najbardziej napuszona płyta w historii, tak pompatyczna, że aż kiczowata. Dla
jeszcze innych to przykład, że nawet średnią płytę można wspaniale wypromować
i sprzedać w wielkich ilościach. A co Wy myślicie?
Obserwuj wątek
    • Gość: gtta Re: 'The Wall' - arcydzieło czy arcykaszana? IP: *.pl / 192.168.0.* 01.08.02, 10:34
      Powiem tak. To moja ulubiona płyta Pink Floyd, a mam ich sporo ( a słyszałem
      jeszcze więcej... )
      • Gość: gtta Re: 'The Wall' - arcydzieło czy arcykaszana? IP: *.pl / 192.168.0.* 01.08.02, 10:40
        Aaaaaaaaa właśnie... A jakie jest Twoje zdanie ?
      • Gość: gtta Re: 'The Wall' - arcydzieło czy arcykaszana? IP: *.pl / 192.168.0.* 01.08.02, 10:41
        Aaaaaaaaa właśnie... A jakie jest Twoje zdanie ?
      • Gość: Pedro Re: 'The Wall' - arcydzieło czy arcykaszana? IP: *.ntc.nokia.com / 192.168.14.* 01.08.02, 12:04
        A ja uważam że arcykaszana a Pink Floyd skończył się dla mnie wraz z "Wish you
        were here". The wall powoduje u mnie odruch wymiotny a final cut właśnie
        dokładnie to co w tytule - czyli wywołuje chęć ostatecznego pocięcia się
        żyletką...

        The Wall to patos porównywalny tylko z Meat Loafem...

        P.
        • Gość: Szczeny Re: 'The Wall' - arcydzieło czy arcykaszana? IP: *.isko.net.pl / 10.0.2.* 08.08.02, 23:37
          Gość portalu: Pedro napisał(a):

          > A ja uważam że arcykaszana a Pink Floyd skończył się dla mnie wraz z "Wish
          you
          > were here". The wall powoduje u mnie odruch wymiotny a final cut właśnie
          > dokładnie to co w tytule - czyli wywołuje chęć ostatecznego pocięcia się
          > żyletką...
          >
          > The Wall to patos porównywalny tylko z Meat Loafem...
          >
          > P.
          Wiesz co Pedro?
          Jaki koniec Pink Floyd... a The Division Bell, a Pusle.... Floydzi zeszli ze
          sceny NIEPOKONANI, a The Wall jest genialnym koncept - albumem i tyle
      • gumiguta Re: 'The Wall' - arcydzieło czy arcykaszana? 03.08.02, 01:43
        Moim zdaniem ktoś, kto krytykuje muzykę Pink Floyd to tak naprawdę nie lubi
        muzyki...Czytałam inne wypowiedzi na temat owej hipotetycznej kaszany Watersa
        i zauważyłam stwierdzenie, że za dużo w niej teatralności...domyślam się, że
        taka opinia o sztuce powstała pod wpływem nowych nurtów i tendencji... w
        opiniach słuchaczy...może ktoś pomylił Pink Floyd z zespołem "Ich.. i tak
        dalej"...
        Muzyka Watersa jest dla ludzi wrażliwych i nie schematycznych...Mozna jej
        słuchac wiele razy i za każdym razem inaczej ją przeżywać...w sumie : mnie się
        jeszcze nie znudziła...Trochę wyobraźni i gotowe...wcale nie trzeba słuchać
        tekstów, które czasem mogą rozpraszać...

        • Gość: aimarek Re: 'The Wall' - arcydzieło czy arcykaszana? IP: *.lodz.cvx.ppp.tpnet.pl 03.08.02, 09:42
          gumiguta napisała:

          > Moim zdaniem ktoś, kto krytykuje muzykę Pink Floyd to tak naprawdę nie lubi
          > muzyki...Czytałam inne wypowiedzi na temat owej hipotetycznej kaszany
          Watersa
          > i zauważyłam stwierdzenie, że za dużo w niej teatralności...domyślam się, że
          > taka opinia o sztuce powstała pod wpływem nowych nurtów i tendencji... w
          > opiniach słuchaczy...może ktoś pomylił Pink Floyd z zespołem "Ich.. i tak
          > dalej"...
          > Muzyka Watersa jest dla ludzi wrażliwych i nie schematycznych...Mozna jej
          > słuchac wiele razy i za każdym razem inaczej ją przeżywać...w sumie : mnie
          się
          > jeszcze nie znudziła...Trochę wyobraźni i gotowe...wcale nie trzeba słuchać
          > tekstów, które czasem mogą rozpraszać...

          Przyznam, że niewiele zrozumiałem z Twojej wypowiedzi. Dlaczego nielubienie PF
          jest wg Ciebie równoznaczne z nielubieniem muzyki? Nie dopuszczasz takiej
          myśli, że po prostu ludzie mają różne gusta? Ja np. cenię sobie niektóre
          dokonania PF, ale inne- jak np. "The Wall" wywołują u mnie drgawki. Czy to
          znaczy, że jestem człowiekiem schematycznym i niewrażliwym?
        • Gość: aimarek Re: 'The Wall' - arcydzieło czy arcykaszana? IP: *.lodz.cvx.ppp.tpnet.pl 03.08.02, 09:43
          gumiguta napisała:

          > Moim zdaniem ktoś, kto krytykuje muzykę Pink Floyd to tak naprawdę nie lubi
          > muzyki...Czytałam inne wypowiedzi na temat owej hipotetycznej kaszany
          Watersa
          > i zauważyłam stwierdzenie, że za dużo w niej teatralności...domyślam się, że
          > taka opinia o sztuce powstała pod wpływem nowych nurtów i tendencji... w
          > opiniach słuchaczy...może ktoś pomylił Pink Floyd z zespołem "Ich.. i tak
          > dalej"...
          > Muzyka Watersa jest dla ludzi wrażliwych i nie schematycznych...Mozna jej
          > słuchac wiele razy i za każdym razem inaczej ją przeżywać...w sumie : mnie
          się
          > jeszcze nie znudziła...Trochę wyobraźni i gotowe...wcale nie trzeba słuchać
          > tekstów, które czasem mogą rozpraszać...

          Przyznam, że niewiele zrozumiałem z Twojej wypowiedzi. Dlaczego nielubienie PF
          jest wg Ciebie równoznaczne z nielubieniem muzyki? Nie dopuszczasz takiej
          myśli, że po prostu ludzie mają różne gusta? Ja np. cenię sobie niektóre
          dokonania PF, ale inne- jak np. "The Wall" wywołują u mnie drgawki. Czy to
          znaczy, że jestem człowiekiem schematycznym i niewrażliwym? No może jestem, ale
          może po prostu moja wrażliwość jest ukierunkowana na inny rodzaj doznań
          muzycznych, mniej przeładowanych i skromniejszych w formie? Pozdrawiam.
          • Gość: Carola Re: 'The Wall' - arcydzieło czy arcykaszana? IP: *.turek.sdi.tpnet.pl 06.08.02, 22:38
            Gość portalu: aimarek napisał(a):

            > gumiguta napisała:
            >
            > > Moim zdaniem ktoś, kto krytykuje muzykę Pink Floyd to tak naprawdę nie lub
            > i
            > > muzyki...Czytałam inne wypowiedzi na temat owej hipotetycznej kaszany
            > Watersa
            > > i zauważyłam stwierdzenie, że za dużo w niej teatralności...domyślam się,
            > że
            > > taka opinia o sztuce powstała pod wpływem nowych nurtów i tendencji... w
            > > opiniach słuchaczy...może ktoś pomylił Pink Floyd z zespołem "Ich.. i tak
            > > dalej"...
            > > Muzyka Watersa jest dla ludzi wrażliwych i nie schematycznych...Mozna jej
            > > słuchac wiele razy i za każdym razem inaczej ją przeżywać...w sumie : mnie
            >
            > się
            > > jeszcze nie znudziła...Trochę wyobraźni i gotowe...wcale nie trzeba słucha
            > ć
            > > tekstów, które czasem mogą rozpraszać...
            >
            > Przyznam, że niewiele zrozumiałem z Twojej wypowiedzi. Dlaczego nielubienie
            PF
            > jest wg Ciebie równoznaczne z nielubieniem muzyki? Nie dopuszczasz takiej
            > myśli, że po prostu ludzie mają różne gusta? Ja np. cenię sobie niektóre
            > dokonania PF, ale inne- jak np. "The Wall" wywołują u mnie drgawki. Czy to
            > znaczy, że jestem człowiekiem schematycznym i niewrażliwym? No może jestem,
            ale
            >
            > może po prostu moja wrażliwość jest ukierunkowana na inny rodzaj doznań
            > muzycznych, mniej przeładowanych i skromniejszych w formie? Pozdrawiam.

            co za drgawki co za zyletki co wy wygadujecie albo nie rozumiecie ze THE WALL
            JEST OSOBISTA WALKA A ZARAZZEM PRZEPROSZENIEM SAMEGO SIEBIE ZA TO ZE ZYJE SIE Z
            BOKU A NIE Z KIMS


            cAROLKA



      • Gość: Carolina The Wall IP: *.turek.sdi.tpnet.pl 06.08.02, 21:48
        tego sie nie da opisac ani wyrazic slowami co sie czuje gdy dorasta sie przy
        tak dojrzalej muzyce dziekuje Watersowi za HEY YOU!
    • Gość: Miecio Re: 'The Wall' - arcydzieło czy arcykaszana? IP: *.szczecin.sdi.tpnet.pl 01.08.02, 12:06
      Gość portalu: aimarek napisał(a):

      > Nie ma chyba drugiej tak kontrowersyjnej płyty w dziejach muzyki rockowej.
      > Dla jednych to wybitny album, kamień milowy w dziejach rocka, dla innych
      > najbardziej napuszona płyta w historii, tak pompatyczna, że aż kiczowata. Dla
      > jeszcze innych to przykład, że nawet średnią płytę można wspaniale wypromować
      > i sprzedać w wielkich ilościach. A co Wy myślicie?


      Zdecydowanie arcydzieło. I mysle ze duzo większe kontrowersje budzi Final Cut
      niz the Wall.
      A jak ktoś uważa ze Ściana jest pompatyczna to ma uszy z betonu.
      • cze67 Re: 'The Wall' - arcydzie?o czy arcykaszana? 01.08.02, 13:53
        Oj Mieciu, Mieciu...
        • Gość: Miecio Re: 'The Wall' - arcydzie?o czy arcykaszana? IP: *.szczecin.cvx.ppp.tpnet.pl 01.08.02, 15:20
          cze67 napisał:

          > Oj Mieciu, Mieciu...


          Ale konkretnie to o co Ci chodzi???
          Czy tak sobie westchnąłes?
          • cze67 Re: 'The Wall' - arcydzie?o czy arcykaszana? 01.08.02, 15:44
            Gos´c´ portalu: Miecio napisa?(a):

            > Ale konkretnie to o co Ci chodzi???
            > Czy tak sobie westchna˛?es?

            Tak sobie, Mieciu, westchnalem, tak sobie...
            • Gość: Miecio Re: 'The Wall' - arcydzie?o czy arcykaszana? IP: *.szczecin.sdi.tpnet.pl 01.08.02, 18:18
              cze67 napisał:


              > Tak sobie, Mieciu, westchnalem, tak sobie...

              Bo już myślałem ze masz cos przeciwko the Wallsmile))
              • Gość: cze67 Re: 'The Wall' - arcydzie?o czy arcykaszana? IP: *.se.com.pl / 172.16.22.* 01.08.02, 18:31
                Gos´c´ portalu: Miecio napisa?(a):

                > cze67 napisa?:
                >
                >
                > > Tak sobie, Mieciu, westchnalem, tak sobie...
                >
                > Bo juz˙ mys´la?em ze masz cos przeciwko the Wallsmile))

                Hmmm... odpowiem tak, kiedys byla dla mnie wazna plyta, czesto jej sluchalem,
                uwazalem za znakomita, film takze obejrzalem kilkakrotnie. Bylem zachwycony i
                zachlysniety. Potem nastapil przesyt, i trwa on do tej pory. Ta cala otoczka
                wokol plyty, te przezycia Watersa wtloczone w te plyte, ta pompatycznosc
                wreszcie (bo jest tam ona, jest) stala sie dla mnie nie do zniesienia. Nie
                znudzila mnie moze muzyka, jeno to co po niej pozostaje po przesluchanie. Jak
                to mowia - muzyka przeraza i zabija. Oczywiscie, w muzyce musi byc przezycie,
                to jedna z podstawowych rzeczy przy wyborze tego a nie innego zespolu czy
                wykonawcy, ale w The Wall zespol, czytaj: Waters nieco przesadzil z uzytymi
                srodkami, te krzyki, to walenie telewizorem o sciane, to budowanie muru, staly
                sie dla mnie zbyt teatralne. Wiecej tu przedstawienia niz muzyki. Wiecej teatru
                niz duszy. Ot co...
                Ale, ale... Ale ostatnimi czasy lapie sie na tym, ze chetnie bym jej jeszcze
                raz posluchal. W koncu minelo sporo czasu, nieprawdaz? Ile to bedzie? 10 lat? A
                moze nawet bym ja nabyl droga kupna?
                • Gość: aimarek Re: 'The Wall' - arcydzie?o czy arcykaszana? IP: *.toya.net.pl / *.toya.net.pl 01.08.02, 18:42
                  Gość portalu: cze67 napisał(a):

                  > Gos´c´ portalu: Miecio napisa?(a): >
                  > Hmmm... odpowiem tak, kiedys byla dla mnie wazna plyta, czesto jej sluchalem,
                  > uwazalem za znakomita, film takze obejrzalem kilkakrotnie. Bylem zachwycony i
                  > zachlysniety. Potem nastapil przesyt, i trwa on do tej pory. Ta cala otoczka
                  > wokol plyty, te przezycia Watersa wtloczone w te plyte, ta pompatycznosc
                  > wreszcie (bo jest tam ona, jest) stala sie dla mnie nie do zniesienia. Nie
                  > znudzila mnie moze muzyka, jeno to co po niej pozostaje po przesluchanie. Jak
                  > to mowia - muzyka przeraza i zabija. Oczywiscie, w muzyce musi byc przezycie,
                  > to jedna z podstawowych rzeczy przy wyborze tego a nie innego zespolu czy
                  > wykonawcy, ale w The Wall zespol, czytaj: Waters nieco przesadzil z uzytymi
                  > srodkami, te krzyki, to walenie telewizorem o sciane, to budowanie muru,
                  staly
                  > sie dla mnie zbyt teatralne. Wiecej tu przedstawienia niz muzyki. Wiecej
                  teatru
                  >
                  > niz duszy. Ot co...
                  > Ale, ale... Ale ostatnimi czasy lapie sie na tym, ze chetnie bym jej jeszcze
                  > raz posluchal. W koncu minelo sporo czasu, nieprawdaz? Ile to bedzie? 10 lat?
                  A
                  >
                  > moze nawet bym ja nabyl droga kupna?

                  Oooo, kolega z ust mi to wyjął smile
                  • Gość: rafał Re: 'The Wall' - arcydzie?o czy arcykaszana? IP: *.sprint.com.pl 07.08.02, 14:12
                    W pełni popieram,mam takie same odczucia.
                    Pierwszy raz słuchałem The Wall w roku kiedy pojawiła się na zachodzie, chyba
                    1979(?).Wkoło dogorywająca epoka Gierka a tu taka muzyka!.I słowa i muzyka
                    dosłownie powaliły mnie.Płyta(y) naturalnie winylowa,przepiękne opracowanie
                    graficzne.To coś zupełnie innego niż współczesny kompakt.Po kilku latach
                    jeszcze rozkosz oglądania filmu "The Wall".
                    Po tym wszystkim nastapił etap znużenia i płytą i muzyką Pink Floyd.Teraz po
                    kilkunastu latach stwierdzam że to jednak film z B. Geldofem w roli głównej był
                    arcydziełem, bardziej niż sam album.
                    pozdrawiam
      • saluto Re: 'The Wall' - arcydzieło czy arcykaszana? 01.08.02, 15:34
        Gość portalu: Miecio napisał(a):


        >
        > Zdecydowanie arcydzieło. I mysle ze duzo większe kontrowersje budzi Final Cut
        > niz the Wall.
        > A jak ktoś uważa ze Ściana jest pompatyczna to ma uszy z betonu.

        Ja uważam że Ściana jest z pustaków smile))))))
        • Gość: aimarek Re: 'The Wall' - arcydzieło czy arcykaszana? IP: *.toya.net.pl / *.toya.net.pl 01.08.02, 18:17
          Nie powiedziałbym, że "Final Cut" jest kontrowersyjne- nie znam zbyt wielu
          osób, które miałoby dobre zdanie na temat tej płyty. Dla mnie to popłuczyny
          po "The Wall", płyta pozbawiona wyrazu i bardzo niefajna. A "The Wall"? Mam do
          tego albumu sentyment, bo to płyta, która otworzyła mi uszy na nieco
          ambitniejszą muzykę (wcześniej słuchałem takich rzeczy, że aż wstyd się
          przyznawać). Ale gusta z czasem się zmieniają. W tej chwili "The Wall" jest dla
          mnie symbolem tego co uważam za najgorsze w muzyce późnego PF: patosu, nadęcia,
          rzekłbym- nadmuchania. Na tle wcześniejszych dokonań Floydów: "Piper At The
          Gates...", czy doskonałego "Dark Side...", "The Wall" to dla mnie porażka.
          • Gość: ugugunan Nudy na pudy... IP: 2.4.STABLE* / 10.10.0.* 01.08.02, 18:42
            Witam!

            The Wall mnie najzwyczajniej w świecie nudzi... Wolę wcześniejszych,
            bezpretensjonalnych Floydów... Ściany nie potrafię strawić za jednym
            podejściem... Koncepcja albumu zupełnie mi nie wchodzi... Jest to rzadko
            spotykany przerost formy nad treścią i treści nad formą w jednym *-)... Poza
            tym nie czuję na tej płycie świerzości i geniuszu towarzyszących chociażby
            również konceptualnym: Animals, Dark Side... czy Wish You...

            Arcykaszana to za mocno powiedziane *-)... Na mnie robi jednak nieodparte
            wrażenie płyty wymęczonej, zrobionej na siłę... Słucham jej fragmentarycznie i
            sporadycznie... Nie lubię się mocować kiedy to nie jest konieczne...

            Przyznaję jednak, że magia The Wall działa na masową wyobraźnię - promocja na
            pewno maczała w tym palce... *-)

            PZDR. dla miłośników Pink Floyd...
          • Gość: Miecio Re: 'The Wall' - arcydzieło czy arcykaszana? IP: *.szczecin.sdi.tpnet.pl 01.08.02, 18:46
            Gość portalu: aimarek napisał(a):


            > W tej chwili "The Wall" jest dla
            >
            > mnie symbolem tego co uważam za najgorsze w muzyce późnego PF: patosu,
            nadęcia,
            >
            > rzekłbym- nadmuchania. Na tle wcześniejszych dokonań Floydów: "Piper At The
            > Gates...", czy doskonałego "Dark Side...", "The Wall" to dla mnie porażka.


            A te pózne PF to który: Animals czy już Wish you were here? Czy tylko the Wall
            i Final Cut moze który nie ma nic z nadęcia?? Bo po odejściu Watersa nie było
            juz PF. Kolega się czepia.
            • Gość: aimarek Re: 'The Wall' - arcydzieło czy arcykaszana? IP: *.lodz.cvx.ppp.tpnet.pl 01.08.02, 21:58
              Gość portalu: Miecio napisał(a):

              > A te pózne PF to który: Animals czy już Wish you were here? Czy tylko the
              Wall
              > i Final Cut moze który nie ma nic z nadęcia?? Bo po odejściu Watersa nie było
              > juz PF. Kolega się czepia.

              Teraz to kolega się czepia. Moim zdaniem balonik o nazwie Pink Floyd (w
              kształcie świni zresztą) nadmuchiwany był już na "Atom Heart Mother", choć to
              przecież raczej wczesny PF i płyta mimo wszystko jest świetna. Na "Dark Side"
              panowie zdołali zapanować nad swymi płucami i wyszła im fantastyczna
              płyta. "Wish" też jest niezłe. "Animals" mnie się już nie podoba (może to
              właśnie przez te balony...nie wiem). I jeszcze jedno..."Final Cut" nie ma nic z
              nadęcia??? A utworki, takie jak "Gunners' Dream" czy "Hero's Return"??? Mnie
              się wydaje, że trudno o bardziej pompatycznie kiczowate kawałki w całej
              twórczości Floydów (no może jednak by się znalazło parę...).
            • Gość: As Re: 'The Wall' - arcydzieło czy arcykaszana? IP: *.vline.pl / 172.16.1.* 01.08.02, 22:28
              Gość portalu: Miecio napisał(a):

              Bo po odejściu Watersa nie było
              > juz PF. Kolega się czepia.


              Był był, i to na dodatek całkiem lepszy niż ten z czasów "The Wall".
              Uważasz że bluźnię Mieciu czy mam może "kamienne uszy" ?

              pzdr
              • Gość: Miecio Re: 'The Wall' - arcydzieło czy arcykaszana? IP: *.szczecin.sdi.tpnet.pl 02.08.02, 18:07
                Gość portalu: As napisał(a):


                > Bo po odejściu Watersa nie było
                > > juz PF. Kolega się czepia.
                >
                >
                > Był był, i to na dodatek całkiem lepszy niż ten z czasów "The Wall".
                > Uważasz że bluźnię Mieciu czy mam może "kamienne uszy" ?



                Wyczuwam prowakacje w Twoich słowach i nie powinienem własciwie nic pisac ale
                napiszesmile
                1. O "betonowych uszach" napisałem w stosunku do swierdzenia iz the Wall to
                kaszana a nie o PF bez Watersa. Dla mnie Final Cut był ostatnia płytą PF a Ty
                masz prawo uważać inaczej.
                2. Podejrzewam ze jestes w podobnym wieku do mnie i dziwi mnie ze w swojej
                młodosci nie przezywałes fascynacji the Wall. Nigdy nie zapomne jak biegłem po
                lekcjach w technikum do domu aby chociaż fragment Ściany posłuchać i zapomniec
                o szarym swiecie. Niebardzo wiedziałem jeszcze wtedy o czym tak naprawde jest
                ta płyta ale to nie było ważne -odnajdywałem sie tam- byłem osamotnionym
                człowiekiem którego nikt nie rozumiał i czułem sie jak Pink. Ilez razy zegnałem
                sie z życiem przy Goodbye Cruel World albo przeżywałem "orgazm" przy solowce w
                Comfortably Numb. Pamietam jak dorwałem krążącą po Polsce kasete video z tym
                filmem - co prawda zawiedziony bo film do tej płyty juz dawno sobie nakręciłem
                w głowie. I tak jak wiekszość z piszących w tym watku nie słuchałem tej płyty
                wiele lat- ba, podejrzewam ze nawet bym jej w całości nie zdzierżył dzis- ale
                to co przezyłem przy niej, nie pozwala mi powiedzieć nic więcej tylko
                ARCYDZIEŁO.
                3. Wcale nie uważam tej płyty za najwybitniejszą. I pewnie ciężko by mi było
                taką jedną wskazać ale na pewno Saucerful of Secrets i Ummagumma do tej pory są
                inspiracja dla zespołów (taki Paranoid Android Radiohead to przeciez Saucerful
                of Secrets). Wish you Were Here tez jest wspaniały a Meddle i Echoes z tej
                płyty znam na pamięć. Po prostu najwybitniejszy zespół na swiecie zespół
                którego ostatnią płytą było Final Cut. A sto razy bardziej wole Pros and Cons
                of Hitchhiking albo Amused to Death Rogera Watersa niz ten zespół co po
                odejściu basisty nazwał sie Pink Floyd.
                4. Amen.
                • Gość: As Re: 'The Wall' - arcydzieło czy arcykaszana? IP: *.vline.pl / 172.16.1.* 02.08.02, 19:11
                  Gość portalu: Miecio napisał(a):

                  >
                  >
                  > Wyczuwam prowakacje w Twoich słowach i nie powinienem własciwie nic pisac ale
                  > napiszesmile
                  > 1. O "betonowych uszach" napisałem w stosunku do swierdzenia iz the Wall to
                  > kaszana a nie o PF bez Watersa. Dla mnie Final Cut był ostatnia płytą PF a Ty
                  > masz prawo uważać inaczej.

                  Co też niniejszym czynię.

                  > 2. Podejrzewam ze jestes w podobnym wieku do mnie

                  Mylisz się, jestem trochę młodszy a być może nawet więcej niż trochę.

                  i dziwi mnie ze w swojej
                  > młodosci nie przezywałes fascynacji the Wall.

                  Co prawda jeszcze jestem młody ale w "latach szczenięcych" ale już nie
                  popelinowych fascynowało mnie zupełnie inne granie, i te fascynacje zostały mi
                  do dziś. Mogłeś o tym poczytać w moich innych wypowiedziach więc nie będę się
                  powtarzał.

                  >> 3. Wcale nie uważam tej płyty za najwybitniejszą.

                  Ja również, dla mnie najlepszy jest Animals zaś drugie miejsce trzyma Wish You
                  Were Here. A The Wall i Dark Side są moim zdaniem przereklamowane. Ale nie
                  jestem też znowu taki "be" bo np. The Final Cut nie uważam za badziewie jak
                  wielu fanów PF, sądze że to średni album z paroma udanymi kompozycjami.

                  A sto razy bardziej wole Pros and Cons
                  > of Hitchhiking albo Amused to Death Rogera Watersa niz ten zespół co po
                  > odejściu basisty nazwał sie Pink Floyd.

                  Solowego Watersa nie znam co mnie nawet w pewnym sensie cieszy.
                  Zaś 2 płyty nagrane po jego odejściu uważam za niezłe ale też nie wybitne.

                  > 4. Amen.

                  Jak Ty po krześcijańsku, to ja po indiańsku:
                  Howgh smile
                  • Gość: Miecio Re: 'The Wall' - arcydzieło czy arcykaszana? IP: *.szczecin.sdi.tpnet.pl 02.08.02, 21:25
                    Wszystko pięknie i ładnie ale:


                    > Mylisz się, jestem trochę młodszy a być może nawet więcej niż trochę.

                    Po czym wnosisz takie spostrzezenia?

                    > fascynowało mnie zupełnie inne granie, i te fascynacje zostały mi
                    > do dziś. Mogłeś o tym poczytać w moich innych wypowiedziach więc nie będę się
                    > powtarzał.

                    No widzisz, a ja uważam ze np 10 najciekawszych płyt które wymieniłes w innym
                    wątku wcale nie jest takim "zupełnie innym graniem".

                    > Solowego Watersa nie znam co mnie nawet w pewnym sensie cieszy.

                    A tego to juz nie rozumiem.
                    SAmoograniczanie i uprzedzenia muzyczne to straszna wady. I taka dziecinada.
                    • Gość: As Re: 'The Wall' - arcydzieło czy arcykaszana? IP: *.vline.pl / 172.16.1.* 02.08.02, 23:31
                      Gość portalu: Miecio napisał(a):

                      > Wszystko pięknie i ładnie ale:
                      >
                      >
                      > > Mylisz się, jestem trochę młodszy a być może nawet więcej niż trochę.
                      >
                      > Po czym wnosisz takie spostrzezenia?

                      No skoro piszesz że w czasach licealnych słuchałeś The Wall - ale czy to znaczy
                      że to były czasy kiedy wyszło The Wall? No bo jeśli tak to jesteś sporo
                      starszy, a jeśli nie to sam już nie wiem.

                      >
                      > > fascynowało mnie zupełnie inne granie, i te fascynacje zostały mi
                      > > do dziś. Mogłeś o tym poczytać w moich innych wypowiedziach więc nie będę
                      > się
                      > > powtarzał.
                      >
                      > No widzisz, a ja uważam ze np 10 najciekawszych płyt które wymieniłes w
                      innym
                      > wątku wcale nie jest takim "zupełnie innym graniem".

                      Chodzi mi o to że szeroko pojęty "rock progresywny" poznałem troszkę później
                      niż tzw "ciężkie granie".

                      >
                      > > Solowego Watersa nie znam co mnie nawet w pewnym sensie cieszy.
                      >
                      > A tego to juz nie rozumiem.
                      > SAmoograniczanie i uprzedzenia muzyczne to straszna wady. I taka dziecinada.

                      Zawsze byłem trochę dziecinny. Natomiast co do twórczości solowej pana RW to
                      zaważył tutaj osobisty stosunek do artysty, co zresztą mi się rzadko zdarza. Po
                      prostu koleś mnie wkurza i tyle, nie odpowiada mi jego postawa jako człowieka.
                      Ale nie powiedziałem ze nigdy się nie zapoznam z solową twórczością RW, po
                      prostu od paru dobrych lat wyraźnie nie mam na to ochoty, jest tyle innych
                      ciekawych płyt do poznania.
                      • Gość: Miecio Re: 'The Wall' - arcydzieło czy arcykaszana? IP: *.szczecin.sdi.tpnet.pl 02.08.02, 23:35
                        Gość portalu: As napisał(a):


                        > No skoro piszesz że w czasach licealnych słuchałeś The Wall - ale czy to
                        znaczy
                        >
                        > że to były czasy kiedy wyszło The Wall? No bo jeśli tak to jesteś sporo
                        > starszy, a jeśli nie to sam już nie wiem.

                        A jak napiszę ze w podtstawówce słuchałem Mozarta- "Requiem" to znaczy ze
                        jestem stary jak Wawel?smile))
                        • Gość: As Re: 'The Wall' - arcydzieło czy arcykaszana? IP: *.vline.pl / 172.16.1.* 03.08.02, 00:04
                          Gość portalu: Miecio napisał(a):

                          > Gość portalu: As napisał(a):
                          >
                          >
                          > > No skoro piszesz że w czasach licealnych słuchałeś The Wall - ale czy to
                          > znaczy
                          > >
                          > > że to były czasy kiedy wyszło The Wall? No bo jeśli tak to jesteś sporo
                          > > starszy, a jeśli nie to sam już nie wiem.
                          >
                          > A jak napiszę ze w podtstawówce słuchałem Mozarta- "Requiem" to znaczy ze
                          > jestem stary jak Wawel?smile))

                          No dobra, może potraktowałem Cię zbyt staro smile ale zaletą forum jest to że i
                          tak nigdy nie poznamy swojego wieku.
      • Gość: macieg miodzio IP: *.chello.pl 07.08.02, 17:38
        Ja mam uszy jak betonowy słoń, a i tak twierdzę że powinno się to puszczać
        niemowlakom w kołysce do snu
    • mallina Re: 'The Wall' - arcydzieło czy arcykaszana? 01.08.02, 21:00
      a ja tam lubie "the wall"
      jak slucham tej plyty to skupiam sie jedynie na muzyce i nie przesuwaja mi sie
      przed oczyma fragmenty filmu..wobec czego moze sie gdzies tam mur budowac a i
      tv rozwalac, ktos chlastac zyletka tez..
      slucham muzyki i niektore kawalki z tej plyty robia na mnie wrazenie i juz..
      ale nie jest to moja ulubiona plyta floydow, co nie oznacza ze uwazam iz jest
      zla..
      ciekawe czy jest jaks plyta (jakiejkolwiek kapeli) ktora by sie wszystkim
      podobala? nie ma...
      • Gość: Kosa Re: 'The Wall' - arcydzieło czy arcykaszana? IP: *.acn.waw.pl 01.08.02, 21:07
        Gdyby to była produkcja innej grupy, możebym miał inna opinię. Dla mnie Pink
        Floyd to herosi rocka, a The Wall to zwykła komercja..., lubię ją więc znacznie
        mniej niż inne płyty. Od Mistrzów wymagamy więcej,...chyba??
        Pozdrawiam.
    • Gość: Argus Re: 'The Wall' - arcydzieło czy arcykaszana? IP: 158.75.1.* 02.08.02, 13:38
      Pink Floyd jest jednym z tych nielicznych zespołów w którym każdy etap twórczości wydaje mi się być fascynujący na swój sposób.Od pierwszego,przez rewelacyjną "Ummagummę" po "The Final Cut"-zresztą należę do tych osób,które uwielbiają i ten album."The Wall"- jak się komus niepodoba,niech nie słucha.Prosta recepta.A obiektywnie-absolutna klasyka,która do dziś jest aktualna.
      • Gość: aimarek Re: 'The Wall' - arcydzieło czy arcykaszana? IP: *.lodz.cvx.ppp.tpnet.pl 02.08.02, 13:51
        Gość portalu: Argus napisał(a):

        ."The Wall"- jak się komus niepodoba,niech nie słucha.Prosta recepta.A
        > obiektywnie-absolutna klasyka,która do dziś jest aktualna.

        No ale co to znaczy "obiektywnie"? Jeśli ktoś mówi, że płyta jest aktualna to
        jest obiektywny, a jeśli mówi, że nieaktualna to subiektywny? W sumie tak tylko
        się czepiam...smile W ogóle mam wrażenie (i może nie dotyczy to akurat Ciebie), że
        dla wielu ludzi "The Wall" to świętość, której nie można krytykować. A forum
        jest po to by właśnie podyskutować, prawda? Tak czy siak pozdrawiam.

        • Gość: Argus Re: 'The Wall' - arcydzieło czy arcykaszana? IP: 158.75.1.* 02.08.02, 14:20
          Jeżeli dla tak wielu ludzi to świętość-to coś to oznacza.Jeżeli coś jest klasyką-to można tego nie lubić,może się nie podobać-ale chodzi o to żeby się chociaż na szacunek zdobyć.Ja na przykład nie lubię The Beatles -ale bardzo ich szanuję za to co zrobili dla muzyki. Może powinieneś też tak pomyśleć o "The Wall"-bo dzięki niej wielu ludzi sięgneło po wcześniejsze albumy Pink FLoyd.I to też jest argument.też pozdrawiam.
          • sharleena składanka kaszanka? 02.08.02, 15:39
            kupiłam ostatnio tę dwupłytową 'składankę' chciaż nie jestem zwolenniczką
            takich kompilacji
            jest tam kilka wstawek z die wand
            nawet nieźle sie słucha - co mnie bardzo zdziwiło
            zespół od albumów koncepcyjnych w pigułce - chyba nieźle zrobiona jest ta
            składanka, co??
          • Gość: aimarek Re: 'The Wall' - arcydzieło czy arcykaszana? IP: *.lodz.cvx.ppp.tpnet.pl 03.08.02, 00:25
            Gość portalu: Argus napisał(a):

            > Jeżeli dla tak wielu ludzi to świętość-to coś to oznacza.
            Jeżeli coś jest klasyk
            > ą-to można tego nie lubić,może się nie podobać-ale chodzi o to żeby się
            chociaż
            > na szacunek zdobyć.

            Eeeee, nie kumam. Jeśli jakąś płytę uważam za kiepską, to niby za co mam ją
            szanować? Za to, że innym się podoba? I kto lub co decyduje o tym, że jakaś
            płyta jest klasyką lub nie jest?
    • Gość: ja Re: 'The Wall' - arcydzieło czy arcykaszana? IP: *.ipt.aol.com 03.08.02, 20:13
      Ojej... Jak sie wszyscy czepiaja. Ja tam, moze mlody szczeniak, ale wychowalem
      sie na Phloydach - na "Dark Side..." i "The Wall" wlasnie. I te dwie uznaje za
      najlepsze. Kazdy moze powiedziec co innego - alright, swiete, stare, niepisane
      prawo - tylko klasyka i tak bedzie klasyka - Mozart taki - niby nic
      szczegolnego dla muzyki nie zrobil (rozwijanie dwu wzorow matematycznych w
      nieskonczonosc to chyba niezbyt wiele...), ale dodal do tego troche wlasnej
      inwencji, w rekurencji pozmienial kilka ziaren, wprowadzil pewne zawirowania i
      co? Prawie wszyscy goscia do dzis wyslawiaja... I ja szanuje, choc to nie moja
      muza (lubie klasyke, czy - jak wolicie - muze powazna - ale inna). Jesli chodzi
      o przeladowanie srodkami stylistycznymi w "Scianie"- tam przeciez sa trzy, moze
      cztery uklady grane w kolko. Dziwne brzmienia i robienie z muzy teatru? A co
      dzis robia najlepsi? Chocby Lechu Mozdzer (zarowno jazz, jak i np. "A Midsummer
      Night's Dream"). Zapakowanie zbyt wielu przezyc? A czy nie na tym polega
      muzyka? Okey-dokey, mozna zapuscic sie w rejony minimalizmu - a jakze,
      znajdziemy i tam mnostwo wartosciowych pozycji, ale nie tedy (chodzi o
      ucieczke, nie minimalizm) droga. Wall jest po prostu muza rozpisana na cala
      orkiestre - przy czym nie wiem, czy Waters nie zrobil tego lepiej (a na pewno
      inaczej - przy czym - chyba znacznie przystepniej dla tych, ktorzy tu
      najostrzej krytykuja - sprobujcie, coz szkodzi - ciekawym reakcji) na "Amused
      to death" - chyba najlepsza jego plytka (solowa, o'coz).
      Dobra, nie marudze juz - by podsumowac - "The Wall", doskonaly moze nie jest,
      zgoda, ale jedna z najlepszych plyt w historii rocka (nie tylko progresywnego),
      obok, oczywiscie, innych plyt Pinka Flojda.
    • Gość: Maciek Re: 'The Wall' - arcydzieło czy arcykaszana? IP: *.warszawa.sdi.tpnet.pl 04.08.02, 02:36
      Kicz w Pink Floydach , niestety pojawil sie po odejsciu Watersa. "A
      momentary... " jest bardzo przecietne, a na "Division Bell" pare kawalkow do
      niczego sie nie nadaje ( cala plyte ratuje 5 kawalkow).
      Co do The Wall, to to jest taki album, ze albo sie podoba albo nie. Ja moge go
      sluchac non stop, najlepiej przy zgaszonym swietle. Podobnie jest z "The pros
      and cons...", dla mnie to najlepsza plyta, a niektorzy jej nie trawia.
      • Gość: JARO Re: 'The Wall' - arcydzieło czy arcykaszana? IP: *.telia.com 04.08.02, 18:46
        Jezeli jest sie prawdziwym fanem Pink Floyd to trudno o objektywizm . The Wall
        moze sie podobac lub nie ale napewno nie jest arcykaszana.Jezeli chodzi o
        Watersa to skoro tworzyl wiekszosc materialu Pinkow to dla mnie jego solo plyty
        to tak jak PINK FLOYD tylko ,ze w innym skladzie.Material na pierwsza plyte
        Watersa byl napisany juz w czasie The Wall mogl rownie dobrze byc wydany pod
        nazwa Pink Floyd i napewno dostalby inne recenzje.Najwazniejsza jest i tak
        muzyka a nie kto ja firmuje.Pozdrawiam.
    • Gość: dedalus Re: 'The Wall' - arcydzieło czy arcykaszana? IP: *.skierniewice.sdi.tpnet.pl 05.08.02, 12:32

      "The Wall" była piątą płytą Floydów, która trafiła w moje ręce - po "The
      Dark Side of the Moon", "Wish You Were Here", "Ummagumma" i "The Division
      Bell" - i póki co ostatnią. Z nielicznymi wyjątkami jest to płyta skandalicznie
      pretensjonalna, siląca się na morały rodem z konfesjonału (nie obrażam tym, mam
      nadzieję, niczyich uczuć religijnych), z tekstami jakby pisanymi przez ucznia
      podstawówki, płyta, która zabiła Pink Floyd. Przeklinam do dzis pana Watersa,
      że musiał tego swojego knota upubliczniać. see you on the dark side of the moon
      • Gość: camel Re: 'The Wall' - arcydzieło czy arcykaszana? IP: *.isk.net.pl / 192.168.1.* 06.08.02, 22:09
        Chyba gościu przesadziłeś ...
    • Gość: Martel Re: 'The Wall' - arcydzieło czy arcykaszana? IP: *.epo.ericsson.se / 159.107.89.* 06.08.02, 12:09
      Waters ma talent do tworzenia nadętych pompatycznych dzieł, które służą do
      jego "rozprawienia się" z duchami przeszłości (wojna, śmierć ojca itp.).
      "The Wall" jest początkiem końca tego człowieka, jako artysty, który coraz
      częściej odcina kupony od tego albumu (The Wall w Berlinie, The Wall w wersji
      koncertowej itd.). Poza tym chyba trochę zazdrości swoim byłym kolegom, że
      potrafią na swoje koncerty przyciągnąć całkiem spore autytorium oraz tego, że
      (dla Rogera niestety) nie sprawdzilo się jego powiedzenie: "Pink Floyd to ja!".
      • Gość: ms Re: 'The Wall' - arcydzieło czy arcykaszana? IP: *.warszawa.sdi.tpnet.pl 06.08.02, 13:49
        nie wiem jakie kryteria stosujecie w opiniach
        jedni mówią że za komercyjna jest, inni że zbyt przeaładowana osobistymi
        uczuciami, ktoś, że przerost formy nad treścią i na odwrót, czym uradowany,
        że za teatralna itd.
        Zawężanie wypowiedzi RW oraz ekspresji jego wyobraźni w przedsięwzięciu pt "The
        Wall"
        do muzyki, do przesłania, czy do teatralności, lub przedsięwzięca komercyjnego
        uniemożliwia dyskusję o zjawisku. Zjawisko zaś stało się kultowe i zintegrowało
        ludzi, wywarło wielki wpływ na muzykę, a także na hm, moralność i światopogląd
        wielu. W takim ujęciu wielkość zjawiska jest niezaprzeczalnym faktem.
        Na tej płycie największe wrażenie estetyczne wywarła na mnie piosenka "Goodbye
        Blue Sky"
        Poza tym bliski mi chyba - pozostał - sarkazm i niechęć do świata, prezentowana
        przez Watersa, wyłączywszy jednak zgorzknienie i patos.
        • teddy4 Re: 'The Wall' - arcydzieło czy arcykaszana? 06.08.02, 23:10
          Gdy ukazała się "The Wall" byłem zachwycony. Słuchałem jej na okrągło i uznałem
          to za rzecz zupełnie bez znaczenia, że Waters tak bardzo zdominował swoich
          kolegów (?). Ale nawet wtedy nie wszystkie piosenki uznawałem za wybitne. Nie
          przemawiały do mnie "Mother" , "Vera Lynn" i prawie cała czwarta część. Mówię
          oczywiście tylko o muzyce. Po ponad 20 latach uważam "The Wall" za zbyt rozdętą
          i pompatyczną ale nie tak dramatycznie złą jak "The Final Cut". "Comfortably
          Numb", "Hey You" i "Run like hell" to z kolei wybitne kawałki. Zresztą grane
          zarówno przez obecny PF jak i Watersa (czasami).
          Reasumując - od czasów "The Wall" Waters nie nagrał żadnej porywającej
          muzyki.Zresztą PF też - ale ich płyty przynajmniej dobrze brzmiały.
    • Gość: xamel Re: 'The Wall' - arcydzieło czy arcykaszana? IP: *.nowy-targ.sdi.tpnet.pl 07.08.02, 14:54
      kilka uwag do dyskusji jako ktos stojacy absolutnie z boku
      (ani fan ani antyfan)

      widac ze wszyscy uwazacie PF za supergrupe herosow rocka
      itp, i to chyba dobrze ze wypowiadaja sie takie osoby w
      sposob krancowo rozny (i hate - i love) bo wlasnie fani
      zepsolu moga ocenic najlepiej - ale nie udawajcie ze
      jestescie przy tym obiektywni !!!
      subiektywizm az bije z wypowiedzi (absolutna klasyka ? a
      kto pamieta scene z przystanku Alaska gdzie gral koncert
      jakis mlody heros gitary ktory twierdzil ze nie bylo
      muzyki gitarowej przed 90 rokiem ?)

      kto mi narzuci klasyzycm scianki ?
      niewatpliwie odkryciem dla mnie jest informacja ze
      floydzi mieli lepsze plyty - uslyszalem ze ta jest
      swietna (moze najlepsza?) posluchalem i ... odechcialo mi
      sie sluchac pozotalych smile
      teraz moze sie przelamie - ale szczerze mowiac wcisnalem
      ich gdzies do szufladki w okolicach manic street ...
      czasem mozna posluchac ale zeby wzbudzala jakies emocje ??
      (heh prawdziwi fani roka juz mnie krzyzuja smile

      dla mnie w pewnym sensie klasyczny jest South of Heaven
      Slayera - kto chce o tym porozmawiac ??
      i jakie argumenty uzyje ktorych nie mozna obrocic przeciw
      the Wall ?
      ze mniej ludzi zna south ? znaczy sie totalna komercha z
      tej sciany !!!

      ogolnie rzecz biorac fajnie sie was czyta ale proponuje
      zrezygnowac z przedrostka arcy (tzn niech zostanie dzielo
      lub kaszana) oraz klasyka i obiektywizm

      aha btw fajnie ze ludzie ktorzy ubustiaja PF potrafia
      spojrzec trzezwo na niektore plyty - ja tam swoj ulubiony
      zespol gloryfikuje nawet przy okazji kiepskiej plyty








      • ugugunana No apparent motive, just kill and kill again... 07.08.02, 15:06
        Gość portalu: xamel napisał(a):

        > ogolnie rzecz biorac fajnie sie was czyta ale proponuje
        > zrezygnowac z przedrostka arcy (tzn niech zostanie dzielo
        > lub kaszana) oraz klasyka i obiektywizm
        >
        > aha btw fajnie ze ludzie ktorzy ubustiaja PF potrafia
        > spojrzec trzezwo na niektore plyty - ja tam swoj ulubiony
        > zespol gloryfikuje nawet przy okazji kiepskiej plyty

        Zupełnie subiektywnie uważam, że "Divine..." to kaszanka... Wolę "South..."

        PZDR. Ugugunan - stosujący się do zaleceń... *-)
      • cze67 Re: 'The Wall' - arcydzie?o czy arcykaszana? 07.08.02, 15:20
        Gos´c´ portalu: xamel napisa?(a):

        > kilka uwag do dyskusji jako ktos stojacy absolutnie z boku
        > (ani fan ani antyfan)
        >
        > widac ze wszyscy uwazacie PF za supergrupe herosow rocka
        > itp, i to chyba dobrze ze wypowiadaja sie takie osoby w
        > sposob krancowo rozny (i hate - i love) bo wlasnie fani
        > zepsolu moga ocenic najlepiej - ale nie udawajcie ze
        > jestescie przy tym obiektywni !!!
        > subiektywizm az bije z wypowiedzi (absolutna klasyka ? a
        > kto pamieta scene z przystanku Alaska gdzie gral koncert
        > jakis mlody heros gitary ktory twierdzil ze nie bylo
        > muzyki gitarowej przed 90 rokiem ?)
        >
        > kto mi narzuci klasyzycm scianki ?
        > niewatpliwie odkryciem dla mnie jest informacja ze
        > floydzi mieli lepsze plyty - uslyszalem ze ta jest
        > swietna (moze najlepsza?) posluchalem i ... odechcialo mi
        > sie sluchac pozotalych smile
        > teraz moze sie przelamie - ale szczerze mowiac wcisnalem
        > ich gdzies do szufladki w okolicach manic street ...
        > czasem mozna posluchac ale zeby wzbudzala jakies emocje ??
        > (heh prawdziwi fani roka juz mnie krzyzuja smile
        >
        > dla mnie w pewnym sensie klasyczny jest South of Heaven
        > Slayera - kto chce o tym porozmawiac ??
        > i jakie argumenty uzyje ktorych nie mozna obrocic przeciw
        > the Wall ?
        > ze mniej ludzi zna south ? znaczy sie totalna komercha z
        > tej sciany !!!
        >
        > ogolnie rzecz biorac fajnie sie was czyta ale proponuje
        > zrezygnowac z przedrostka arcy (tzn niech zostanie dzielo
        > lub kaszana) oraz klasyka i obiektywizm
        >
        W pewnej gazecie naczelny powiedzial dziennikarzowi- przypierdol, ale tak
        wiesz, obiektywnie... Nie kumam Twego wywodu o obiektywizmie. Ja piszac to co
        pisze, pisze SUBIEKTYWNIE, to moje zdanie i tyle. Nie zauwazylem, zeby ktos sie
        tu krygowal i twierdzil ze jest OBIEKTYWNY...
    • pennyroyal Re: 'The Wall' - arcydzieło czy arcykaszana? 11.08.02, 09:46
      cudo.INSPIRACJA.przełom.Arcydzieło.
      • Gość: soso Re: 'The Wall' - arcydzieło czy arcykaszana? IP: *.siemens.de / 129.103.169.* 16.08.02, 12:08


        Dla mnie to 4+ ale tylko jezeli patrzymy na konwencje, czasy i PF generalnie.
        Fajne zalozenie i koncepcja wiekszej calosci.
        Z drugiej strony:
        Oklepany temat i naiwne teksty. Muzycznie troche nie starczylo weny ale jakos
        wszystko sie trzyma. Jak zwykle u PF kilka efektownych trikow helikopterowych
        czy innych nagran z ulicy powoduje, ze czasami chce sie uslyszec to raz
        jeszcze. Niestety, muzyka sie postarzala szybciej niz inne produkcje i czasami
        przebiera sie palcami by juz sie skonczylo.
        Wiem, ze sa napalency, ktorzy gasza wszystkie swiatla i 'przezywaja' trzymajac
        za reke znudzana dziewczyne, ktora w ramach wlasnych uczuc do sluchajacego
        przytakuje, ze jest to wybryk geniuszu. Jednak ja osobiscie bardziej przychylam
        sie do ludzi, ktorzy staja na ziemi i widza cala tandete tego wytworu. Sporo
        komercji i ograniczone atrakcje. Brzmieniowo takze bardzo juz starenkie.

        pzdrw

        soso
Inne wątki na temat:

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka