Dodaj do ulubionych

watek filmowy once again:)

    • homohedonistus Re: watek filmowy once again:) 17.08.06, 15:48
      dramaty polskiej młodej kinematografii:

      Chaos

      Oczywiście to, że pan Xawery dostał pieniądze na ten film nie ma nic wspólnego z jego nazwiskiem. Przecież wszyscy o tym wiemy, że grunt to dobry pomysł na film i równie odkrywczy scenariusz. Pierwsza scena jest nawet obiecująca. A potem mamy już do czynienia z wytartymi schematami i irytującymi kalkami. Trudno zgadnąć o co chodziło reżyserowi. Przedstawić problemy dzisiejszego młodego pokolenia, czy też może różne postawy tego pokolenia po prostu wyśmiać? A może jedno i drugie? Tak czy siak, można to było zrobić zdecydowanie bardziej subtelnie, no ale wtedy trzeba mieć pomysły wykraczające trochę poza "walka z systemem także jest systemem". Do tego film za długi, ostatnie 30 minut wytrwałem tylko dzięki swojemu wielkiemu samozaparciu (ale za to jak potem piwo smakowało!). Nie narzekam jednak, warto się było upewnić, że wszystko się tak właśnie skończy. Jedyny plus za to, że w sumie z trójki bohaterów (karierowicz w garniturze, punkowiec, dresiarz) najlepiej wyszedł dresiarz, stać go było na ludzki odruch, a ja do tej pory myślałem, że dresiarze to nie ludzie. Drugi (bardzo mały) plus za muzykę.


      Czeka na nas świat

      Ten film jest przykładem, że dobry pomysł na scenariusz to nie wszystko. Początek filmu nawet udany. Potem film zaczyna być strasznie nierówny. Z komedii zrobiło się coś rozliczającego w gorzki sposób otaczającą nas rzeczywistość. Ale to co można wybaczyć komedii, nie da się już poważnemu filmowi. Otaczająca nas beznadzieja może być irytująca, ale irytujący film o niej to już zdecydowanie za dużo. Zakończenie to już klasyczne wiadro. Ocena maksymalna, pięć wiader, nawet sam Gaston nie dałby rady. Aż się chciało chwycić szpadel i być równie subtelnym co pan reżyser. No dobra, podobno jest to nasza wielka nadzieja. Zatem na przyszłość radzę wycinać zakończenia, albo w tym momencie się trochę bardziej wyluzować, a będzie dobrze (a jak nie, to w każdym razie lepiej).


      Nie ma takiego numeru

      Rozrywkowe kino "gangsterskie". Albo ja już się zestarzałem i nic mnie na tym świecie już nie cieszy, albo ten film jest po prostu mało śmieszny. Grymas Machulskiego nawiązujący do jego roli Kwinty wcale nie jest aż tak zabawny, żeby od razu całe kino pękało ze śmiechu. Dobra, jest to kino rozrywkowe, tak więc może nie ma co się nad nim za bardzo pastwić, ale porównywanie tego filmu do Vabanku, Wielkiego Szu, czy Żądła jest zwykłym, kurwa, nieporozumieniem. Okey, jest tam kilka zabawnych momentów, film się ogląda w sumie bez bólu, ale to wszystko.


      podsumowując, moja wiara w polskie kino kiedyś mnie pewnie wykończy. Ale na razie jeszcze nie jest tak źle. Polecam "Teraz ja". Chyba pierwszy raz zgodziłem sie z panem Pawłem T.Felisem. Koniec świata.


      polecane filmy zagramaniczne:


      Marsjanin Mercano

      Nie jest to genialna animacja, ale na pewno film warty uwagi. Zgadzam się z twórcami filmu, walka z globalizacją bez zimnego piwa jest z góry skazana na porażkę. A scena z marsjańskim filmem o ziemianach jest po prostu cudowna. Mimo kilku słabszych momentów, wyczucie nie zawiodło twórców aż do samego końca (bez głupich aluzji).


      Godziny dnia

      Historia trzydziestoparoletniego banalnego faceta. Mieszka z matką, ma dziewczynę, prowadzi niezbyt dochodowy sklep. Może i by chciał coś w swoim życiu zmienić, ale tak naprawdę nie wie co, bo po prostu sam raczej nie wie czego chce. Gdy kogoś pyta "jak leci?", czy prowadzi z kimś rozmowy o życiu, to nie dlatego, że to go interesuje, czy chce komukolwiek pomóc, tylko dlatego, że tak się po prostu robi, a traktuje to jak zwykłą pogawędkę o pogodzie. Czy on coś w ogóle czuje? być może, w każdym razie nie daje nic po sobie poznać. Gdy zostawia go dziewczyna, wydaje się, że może zaczną nim targać jekieś emocje (ma nóż w ręku, właśnie przygotowuje kolacje), ale nic z tych rzeczy. Upust swoim emocjom daje tylko podczas kontaktów z przypadkowymi osobami, wtedy też zdaje się, że zaspokaja swoją potrzebę dotyku, czy w ogóle bliskości z innymi ludźmi, inna sprawa, że jest to dosyć specyficzny sposób. Film toczy się bardzo powoli, dzieje się w nim niewiele, rozmowy jakie toczy główny bohater są w sumie równie co on banalne. Ale proszę mi wierzyć, to jest naprawdę mocne kino. I do tego żadnego moralizowania, pytania się o przyczyny, bez żadnych głupich pytań w stylu "dlaczego?". Naprawdę polecam.
      • grimsrund Re: watek filmowy once again:) 17.08.06, 22:08
        > Marsjanin Mercano

        W telewizorze kiedyś widziałem - dobre!

        > Godziny dnia

        Tym Hiszpanom to sie od dobrobytu już w d***ch przewraca. Z drugiej strony
        bohater mógłby na przykład być aktywistą na rzecz małżeństw homoseksulalnych.
        Czyli faktycznie to pewnie niezły film jest.

        A polskiego kina to ja nie lubie.
    • dziewczyna_mickiewicza breakfast on pluto:] 03.11.06, 22:15
      koniecznie! koniecznie! koniecznie!
      przewrotnie piekny film. wspaniala muzyka. cillian murphy sliczny jako kobieta
      (boze, co za oczy...). no chyba, ze ktos nie lubi opowiesci o irlandzkich
      transwestytach posadzanych o przynaleznosc do ira... :]

      za to najnowsza produkcje aronofskyego mozna sobie darowac od razu (premiera
      chyba dopiero w styczniu, ale widzialam na wmff, pluje sobie w brode, szczerze
      mowiac). takiego zawodu jeszcze chyba zaden rezyser mi nie sprawil. porazkowa
      kupa, krotko mowiac.
    • aasiek Re: watek filmowy once again:) 13.07.07, 22:17
      Podbijam zacny, jak to się mówi, wątek smile
      • mallina Re: watek filmowy once again:) 14.07.07, 01:09
        myslalam ze jakas propozycja filmowasmile
        ja dzis w tv widzialam film: High Speed z 2002, kobieca rola-Sienna
        Miller,pierwszy raz zobaczylam ja w jakims filmie, a nie w plotkarskich
        magazynachwink
        film o wyscigach motocyklowych, lubie takie -rywalizacja, adrenalina, bad boys -
        jak ktos lubi to polecam.
    • grimsrund Refleksja prezydęcka, bez związku z czymkolwiek :) 17.11.07, 18:17
      Właśnie sobie uświadomiłem, że Brus Łilis, gdyby nawet zechciał, nie
      mógłby zostać hamerykańskim presidente - bo urodził się w Niemczech.

      Z drugiej strony do Białego Domu mógłby bez problemów wpełznąć de
      facto Szwajcaro-Francuz Christophe Lambert, bo udało się mu urodzić
      w Nowym Jorku.

      Dziwna ta Ameryka smile

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka