Dodaj do ulubionych

Co sądzicie o muzyce współczesnej?

24.07.05, 12:15
Co sądzicie o muzyce współczesnej? Lubicie? Jeśli nie, to dlaczego? Dlaczego
jest ona tak pomijana w życiu koncertowym i zepchnięta na margines festiwali?
Czy macie jakieś pomysły na jej aktywniejszą egzystencję w repertuarze
koncertowym i świadomości melomanów? Czekam na odpowiedzi. Pozdrawiam
forumowiczów.
Obserwuj wątek
    • przemkowa.b Re: Co sądzicie o muzyce współczesnej? 24.07.05, 13:43
      Zepchnięta jest dlatego, że za jej wykonywanie trzeba płacić tantiemy, bo
      kompozytorzy żyją lub zmarli niedawno. A wiadomo, że w Polsce na to pieniędzy
      nie ma.
      Ja też boleję nad tym zjawiskiem...jest to dla mnie o wiele bogatszy i
      ciekawszy repertuar niż powtarzanie w kólko na koncertach tych samych symfonii
      Brahmsa, Beethovena, Dvoraka i Czajkowskiego...
      A co do pomysłu na aktywizację: ja się bardzo chętnie biorę za granie muzyki
      współczesnej. Uważam że można dużo więcej pokazać własnej indywidualności przy
      wykonywaniu takiej muzyki.
      • a000000 Re: Co sądzicie o muzyce współczesnej? 24.07.05, 14:52
        Co sądzę? NA PAL!! Słowo "muzyka" jest synonimem piękna, harmonii, a nie
        kakofonii i zgrzytów atonalnych. Niech dźwięki hali fabrycznej nie pchają się
        na salony.
        Jestem zdecydowaną przeciwniczką czegoś co się nazywa "muzyką współczesną".
        Masa huku, trud i mozół. Bez sensu.
        Nie uznaję politycznej poprawności, bycia "trendy" czy schlebiania modzie. A
        więc powtórzę: NA PAL!
        • przemkowa.b Re: Co sądzicie o muzyce współczesnej? 24.07.05, 15:25
          Ty chyba nie wiesz, o czym mówisz...smile))
        • peternak Re: Co sądzicie o muzyce współczesnej? 24.07.05, 16:02
          Prymitywna wypowiedz... Dlaczego???
          1.Jak definiujesz piekno?
          2.Harmonia w XX w? - Podstawa, nie liczac experymentow sonorystycznych z lat 50
          i 60-tych.
          3.Atonalne zgrzyty??? Haha. A Part, Glass, z dawniejszych Szostakowicz, itd.
          itd. Juz bardziej awangardowy w harmonice byl Wagner...
          4.Muzyka wspolczesna "pcha sie" na "salony"? A czym sa te salony? Muzeum i
          grobowcem, niczym wiecej... Ale to jest wlasnie nasze zycie koncertowe...
          Niczym laboratorium chemiczne...
          5.Masa huku - hmm... tak prymitywne, ze nie ma co nawet pisac kontrargumentow...
          6.Trud i mozol - tu sie zgadzam... Lepszy trud i mozol w pracy nad nowym
          utworem, niz granie disco antico, typu J.Strauss, W.A.Mozart, G.Rossini...
          7.Slonce,muzyka wspolczesna nie jest trendy ani politycznie poprawna... I
          bynajmniej modna... Modny jest Kennedy z Vivaldim, Anderszewski z Beethovenem,
          Jakowicz z Tangami (z calym szacunkiem dla ich wielkiego talentu i
          umiejetnosci)...
          8.Na pal... Na Ciebie slonce, a zwlaszcza Twoja malutka glowke wystarczylby
          palik, a nie pal... haha

          Czekam na konstruktywne glosy, a nie wypowiedzi sfrustrowanych dewotek...
          • a000000 Re: Co sądzicie o muzyce współczesnej? 25.07.05, 16:41
            Pasternaku, czy po to zadałeś pytanie, aby teraz respondentów obrażać?
        • zamek Witaj a000000 :) Dawno Cię nie było :) 24.07.05, 20:52
          Śliczna prowokacja. Aż chyba nie odpowiem ;P
          PS. I tak nie moge się wypowiedzieć, gdyż jestem bezpośrednio zamieszany w aferę
          tzw. muzyki współczesnej, będąc jej współtwórcą...
          • peternak Aferzysta? 25.07.05, 11:14
            A to muzyka wspolczesna jest afera??? Hmm...
          • a000000 Re: Witaj a000000 :) Dawno Cię nie było :) 25.07.05, 16:56
            Witaj Zamku! Wiesz, że nie jestem zwolenniczką muzyki współczesnej. Cóż, de
            gustibus non disputandum est!

            Muzykę współczesną "toleruję" jedynie jako tło do ilustracji: filmy, teatr...
            Kiedyś nawet ambitnie postanowiłam wysłuchać w TV przynajmniej jeden koncert z
            Warszawskiej Jesieni. Fortepian, artystów niby dwóch, ale właściwie to jeden.
            Uderzał w klawisze, jakoś tak przypadkowo. Ani to tonacja, ani rytm...COŚ! Po
            kilku minutach wstał, do klawiatury usiadł ten drugi, nic nie grał. Ten
            pierwszy zdjął BUTY, postawił obok fortepianu, i obydwaj artyści na paluszkach
            się oddalili. Brawa otrzymali wielkie, a ja się poczułam, jakby ktoś ze mnie
            sobie zakpił. Może nie zrozumiałam przesłania? W końcu stare dewotki niczego
            nie rozumieją, zgodnie z teorią niejakiego Paternaka.

            Ale, Zamku, nie przejmuj się moim nielubieniem współczesności. Komponuj dla
            tych, którzy lubią.
            A wiesz, że współczesnych malowideł też nie rozumiem? Za to Rubens, da Vinci,
            Rafael.....,ci działają na mnie jak magnes. Damę z Łasiczką chyba byłabym
            zdolna ukraść hehehe.

        • b.a.c.h Re: Co sądzicie o muzyce współczesnej? 27.07.05, 16:29
          a000000 napisała:
          > Słowo "muzyka" jest synonimem piękna, harmonii, a nie
          > kakofonii i zgrzytów atonalnych.

          Na szczęście muzyka jest czymś więcej. Oczywiście wolno Ci to tak spłycać, w
          końcu ludzie mają różne potrzeby - jedni większe inni mniejsze. Smutne tylko,
          kiedy własne potrzeby uważają za normę a na potrzeby innych reagują agresją
          (cytuję: "NA PAL") i pogardą (cytuję: "Niech dźwięki hali fabrycznej nie pchają się
          na salony"). Jak widać "piękno i harmonia" niekoniecznie idą w parze z kulturą
          osobistą, tolerancją i otwartością na postawy i potrzeby inne od własnych. Szkoda.
          • a000000 Re: Co sądzicie o muzyce współczesnej? 27.07.05, 16:36
            b.a.c.h napisała:

            > a000000 napisała:
            > > Słowo "muzyka" jest synonimem piękna, harmonii, a nie
            > > kakofonii i zgrzytów atonalnych.
            >
            > Na szczęście muzyka jest czymś więcej. Oczywiście wolno Ci to tak spłycać, w
            > końcu ludzie mają różne potrzeby - jedni większe inni mniejsze. Smutne tylko,
            > kiedy własne potrzeby uważają za normę a na potrzeby innych reagują agresją
            > (cytuję: "NA PAL") i pogardą (cytuję: "Niech dźwięki hali fabrycznej nie
            pchają
            > się
            > na salony"). Jak widać "piękno i harmonia" niekoniecznie idą w parze z kulturą
            > osobistą, tolerancją i otwartością na postawy i potrzeby inne od własnych.
            Szko
            > da.


            bez komnetarza.
            • b.a.c.h Re: Co sądzicie o muzyce współczesnej? 27.07.05, 16:42
              a000000 napisała:
              > bez komnetarza.

              Repertuar inwektyw się wyczerpał?
              • a000000 Re: Co sądzicie o muzyce współczesnej? 27.07.05, 16:54
                Czyżbym wobec Ciebie wystąpiła z jakimiś inwektywami? ja napisałam co sądzę o
                muzyce współczesnej, Ty napisałeś co sądzisz o mnie. Dlatego pozwól, że nie
                skomentuję.
    • bdx65 Re: Co sądzicie o muzyce współczesnej? 25.07.05, 12:01
      Słucham tych, których lubię - Góreckiego, Kilara. Nie słucham tych, których nie
      lubię, np. Pendereckiego. Ale nigdy "NA PAL".
      Nie słuchaj Mozarta, jak nie lubisz, ale nie nazywaj tej muzyki disco. Utwory
      napisane w moll czy "Requiem" chyba nie ndaje się do stodoły
      • peternak Re: Co sądzicie o muzyce współczesnej? 25.07.05, 12:38
        No tak... My oceniamy kompozytorow przez pryzmat ich najwiekszych dziel... Tego
        co pozostalo... Pamietajmy jednak, ze za zycia Mozart byl kims takim jak
        Wisniewski i Ich Troje dzisiaj w Polsce. Nie porownuje tu talentu i sposobu
        wypowiedzi... Mozart jest dla mnie przede wszystkim autorem kilku swietnych
        oper... Bije w nich innych na glowe... Zmysl dramatyczny genialny... Jest kilka
        swietnych dziel wok-instr. A symfonie? sonaty? koncerty? Dla mnie to utwory
        niewatpliwie niezwykle urokliwe, ale nic wiecej...

        Ale dla mnie co innego jest wazne jeszcze... Jaka powinna byc droga
        kompozytorow, by ktos taki jak Ty chodzil na koncerty nie tylko Goreckiego i
        Kilara, ale innych - mlodych kompozytorow...
        ???
        • przemkowa.b Re: Co sądzicie o muzyce współczesnej? 25.07.05, 13:10
          "Mozart jest dla mnie przede wszystkim autorem kilku swietnych
          oper... Bije w nich innych na glowe... Zmysl dramatyczny genialny... Jest kilka
          swietnych dziel wok-instr. A symfonie? sonaty? koncerty? Dla mnie to utwory
          niewatpliwie niezwykle urokliwe, ale nic wiecej..."

          O, i tu się różnimy...ja dostrzegam mistrzostwo Mozarta w każdym
          najdrobniejszym -wybacz mi zamku obsceniczność - duperelku, jaki napisałsmile)),
          doceniam nie tylko wielkie formy....no i ile lat miał Mozart kiedy to pisał, i
          fakt że pisał na czysto, bez przepisywania po sto razy...
          Mozart nie jest moim ulubionym kompozytorem, ale ilekroć go słucham, nie estem
          w stanie się do niczego "przyczepić"...smile))
          • peternak Re: Co sądzicie o muzyce współczesnej? 25.07.05, 13:18

            > Mozart nie jest moim ulubionym kompozytorem, ale ilekroć go słucham, nie
            estem w stanie się do niczego "przyczepić"...smile))

            Hmm... Nikt tu nie mowi o czepianiu, bo warsztatowo, to swietny kawal roboty.
            Mialem na mysli konwencje...
            • przemkowa.b Re: Co sądzicie o muzyce współczesnej? 25.07.05, 14:17
              Że klasycyzm? Czasem muszę tego posłuchać, żeby czuć większy porządek w
              sobiesmile))
              • peternak Re: Co sądzicie o muzyce współczesnej? 25.07.05, 15:06
                Hmm... A dla mnie na porzadek lepszy jest Bach... No coz... Kazdy jest inny i
                to jest piekne wink Pozdrawiam

                PS.Jestes tegorocznym dyplomantem Krakowa?
              • a000000 Re: Co sądzicie o muzyce współczesnej? 25.07.05, 17:04
                przemkowa.b napisała:

                > Że klasycyzm? Czasem muszę tego posłuchać, żeby czuć większy porządek w
                > sobiesmile))

                No właśnie. Większy porządek W SOBIE, spokój jakiś wewnętrzny. A gdy słucham
                współczesności, to czuję sie rozdrażniona, wściekła nawet.
                • przemkowa.b Re: Co sądzicie o muzyce współczesnej? 25.07.05, 21:25
                  Ale znacznie częściej jednak słucham Szostakowicza, spróbuj tylko mi napisac że
                  to jest kakofonia to inaczej pogadamysmile
                  • bdx65 Re: Co sądzicie o muzyce współczesnej? 25.07.05, 22:03
                    Moi Drodzy!
                    Jak mało można powiedzieć o muzyce współczesnej, widać po tej dyskusji.
                    Wszyscy wracają uparcie do genialnego Mozarta (czemu się nie dziwię),
                    zapomniawszy, o co pytał zakładający nowy temat.
            • a000000 Re: Co sądzicie o muzyce współczesnej? 25.07.05, 17:01
              Mozart to nie "kawał dobrej roboty". Mozart to geniusz. Nie zachwycam się
              wszystkimi jego kompozycjami, ale naprawdę, nie ma się do czego przyczepić. Jak
              powiedział sam Mistrz: nut tyle ile trzeba.
        • bwv1004 Re: Co sądzicie o muzyce współczesnej? 25.07.05, 20:34
          > A symfonie? sonaty? koncerty? Dla mnie to utwory
          > niewatpliwie niezwykle urokliwe, ale nic wiecej...

          Symfonie... może... do pewnego stopnia...

          Ale sonaty? Adagio z KV280 tylko urokliwe???
          A koncerty? Fortepianowe ma się rozumieć??? 20, 22, 24, 27 - urokliwe
          jeno???????

          (nawiasem mówiąc współczesną sobie czasem podsmakowuję, raczej ostrożnie i bez
          pośpiechu, ale często z satysfakcją)
        • cymber.gaj Re: słowko w sprawie m.in. Mozarta 25.07.05, 22:19
          peternak napisał:

          > ... Pamietajmy jednak, ze za zycia Mozart byl kims takim jak
          > Wisniewski i Ich Troje dzisiaj w Polsce.

          No nie, kimś takim to był raczej Salieri, no i może Hummel.

          A Mozart był w historii ludzkości jeden. Tak jak Chopin (tylko z innej bajki). Przy okazji polecam arcyciekawe refleksje Artura Rubinsteina na temat Chopina:

          www.zwoje-scrolls.com/zwoje19/text01p.htm
          Myślę, że prawdziwą wartość muzyki można ocenić dopiero po latach. O wielu niby to genialnych dziełach nikt już dziś nie pamięta i odwrotnie, zdarza się, że współcześni nie zauważają prawdziwej wielkości (najbardziej jaskrawy przykład - Bach).

          Sądzę też, że droga muzyki (nie tylko współczesnej) do serc zwykłych zjadaczy chleba (jak ja) prowadzi przez media. Jak coś zrobi na mnie wrażenie przez radio albo w telewizji, to jest szansa, że pójdę na koncert. Na ślepo wolę nie ryzykować, bo może się skończyć tak, jak z tym koncertem na dwa buty z wyjściem na paluszkach opisanym przez a000000. Bezpieczniej posłuchać sobie czegoś dobrego w domu.

          Nie widzę też powodu, żeby z takim lekceważeniem traktować muzykę filmową. Od czasów Mozarta liczba książąt, biskupów i cesarzy utrzymujących własne orkiestry oraz nadwornych kompozytorów znacznie zmalała, a żyć z czegoś trzeba. Przy okazji powstają nieraz dzieła wybitne. Dla mnie dobrym tego przykładem jest twórczość Preisnera.
          Z drugiej strony niektóre utwory bynajmniej nie napisane do filmów są przepiękną muzyką "filmową" (II koncert Rachmaninowa!)



          • a000000 Re: słowko w sprawie m.in. Mozarta 26.07.05, 00:55
            > peternak napisał:
            >
            > > ... Pamietajmy jednak, ze za zycia Mozart byl kims takim jak
            > > Wisniewski i Ich Troje dzisiaj w Polsce.

            Boże! Ty widzisz i nie grzmisz? I to napisał muzyk????
          • a000000 Re: słowko w sprawie m.in. Mozarta 26.07.05, 01:13

            cymber.gaj napisał:

            > Z drugiej strony niektóre utwory bynajmniej nie napisane do filmów są
            przepiękn
            > ą muzyką "filmową" (II koncert Rachmaninowa!)


            Muzyka filmowa to inna półka. Owszem, znajdują się na niej utwory piękne,
            nastrojowe, czarowne...
            Preisner. Kolędy na koniec wieku. Miłe.




            >
            • cymber.gaj Re: słowko w sprawie m.in. Mozarta 26.07.05, 04:29
              a000000 napisała:

              > Preisner. Kolędy na koniec wieku. Miłe.

              Nie tylko Kolędy na koniec wieku. Dla mnie przede wszystkim Van Den Budenmayer - Concerto en mi mineur z "Podwójnego życia Weroniki". O tym trudno byłoby powiedzieć, że jest "miłe". Raczej wstrząsające. Mógłbym to śmiało wymienić w wątku "Najpiękniejsze kilka minut w Muzyce".
              • a000000 Re: słowko w sprawie m.in. Mozarta 26.07.05, 10:54
                Owszem, muzyka filmowa Preisnera w całości jest godna zauważenia. Tylko, że ja
                te kolędy właśnie mam na płycie i czasami słucham.
    • kanarek2 Re: Co sądzicie o muzyce współczesnej? 25.07.05, 18:24
      Trudno zabrać glos, bo troche nie wiadomo o co pytasz, peternaku.
      Czy muzyka współczesna to cały XX wiek, czy tylko część?
      Pytam poważnie, bo np. Prokofiew jest przecież grywany często.
      Nie po raz pierwszy widzę tak postawione pytania, i sporo nieporozumień w
      odpowiedzi (np rok temu ciekawa dyskusja w Tygodniku Powszechnym).

      Pozdrawiam,
      k.
      • bdx65 Re: Co sądzicie o muzyce współczesnej? 26.07.05, 11:41
        Czytam Tygodnik i znam ten artykuł. Dyskusja sprowadza się do tego, o czym
        pisze się na forum. Niektórych kompozycji współczesnych nie można nazwać
        muzyką. Może ktoś lubi "zlepy, szumy, ciągi", że posłużę się cytatem z poety,
        niech słucha.
        Muzyka ma dawać radość, jest najbardziej nieuchwytną ze sztuk, abstrakcyjną do
        granic możliwości, najtrudniejszą do zdefiniowania i nie można się zmuszać do
        odbioru czegoś, co z pięknem i harmonią nie ma nic wspólnego. Takie można
        wyciągnąć wnioski z dyskusji (także na tym forum).
    • awlasnie Refleksje barbarzyńcy 26.07.05, 23:02
      peternak napisał:

      > Co sądzicie o muzyce współczesnej? Lubicie? Jeśli nie, to dlaczego?

      Tak naprawdę, obok muzyki Bacha istnieje dla mnie tylko muzyka współczesna!
      Dlaczego? Bo jest taka jak ja. Tylko ona (oprócz wspomnianego mistrza) mówi mi
      coś o mnie a nie "koło mnie"
      Reszta to nudziarstwo...
      Prokofiew - nuda
      Rachmaninow-nuda
      Czajkowski- nuda
      Mozart...hehe, basta, nie będę ściągać na siebie gromów.

      >Dlaczego jest ona tak pomijana w życiu koncertowym i zepchnięta na margines
      festiwali?
      Moim zdaniem, dawno już to wyjaśnił Th. Adorno w "Filozofii nowej muzyki". Coś
      tam było o mieszczańskim filisterstwie...Słownictwo z barykad, ale dobrze
      wyjaśnia problem.

      > Czy macie jakieś pomysły na jej aktywniejszą egzystencję w repertuarze
      > koncertowym i świadomości melomanów?
      Tak! Porządna edukacja muzyczna już w podstawówkach. Niewykonalne, mozolne,
      długotrwałe? Ale cóż poradzić

      pzdr.
      • a000000 Re: Refleksje barbarzyńcy 26.07.05, 23:06
        awlasnie napisała:

        > Tak naprawdę, obok muzyki Bacha istnieje dla mnie tylko muzyka współczesna!
        > Dlaczego? Bo jest taka jak ja. Tylko ona (oprócz wspomnianego mistrza) mówi
        mi coś o mnie a nie "koło mnie"


        Właśnie otworzyłas mi oczy. Teraz już wiem, dlaczego nie lubię muzyki
        współczesnej. Bo jest ona ZUPEŁNIE INNA niż ja. Niż moje pragnienie piękna,
        ładu, harnomii i spokoju.
        • awlasnie Re: Refleksje barbarzyńcy 26.07.05, 23:31
          Cieszę się, że mogłam się przyczynić...
          ...do rozbudowy Twojej argumentacji.
          aude sapere!
          • a000000 Re: Refleksje barbarzyńcy 27.07.05, 01:29
            Mądrość nie jest kwestią odwwagi.
            • antyplastikon Re: Refleksje barbarzyńcy 30.07.05, 01:28
              a000000 napisała:
              > Mądrość nie jest kwestią odwwagi.

              mądrość wymaga odwagi!

              czytam twoje posty w tym wątku i widzę, że chętnie i często obrażasz swoich
              interlokutorów, jedocześnie sobie samej wystawiasz zawsze jednoznacznie
              pozytwne świadectwo moralności.
              Takie zachowanie nie jest ani mądre ani odważne.
        • b.a.c.h Re: Refleksje barbarzyńcy 27.07.05, 16:22
          a000000 napisała:
          > Właśnie otworzyłas mi oczy. Teraz już wiem, dlaczego nie lubię muzyki
          > współczesnej. Bo jest ona ZUPEŁNIE INNA niż ja. Niż moje pragnienie piękna,
          > ładu, harnomii i spokoju.

          Funkcja relaksacyjna to tylko jedna z wielu funkcji muzyki. Bynajmniej nie
          jedyna i bynajmniej nie dla wszystkich najważniejsza.

          A nazywanie rzeczy "kakofonią" itp. epitetami tylko dlatego, że są INNE
          (niezrozumiałe?) i zaspokajają inne potrzeby niż Twoje, świadczy chyba o jakimś
          sporym ograniczeniu.
      • cymber.gaj Re: Refleksje barbarzyńcy 26.07.05, 23:36
        awlasnie napisała:

        > Tak naprawdę, obok muzyki Bacha istnieje dla mnie tylko muzyka współczesna!
        > Dlaczego? Bo jest taka jak ja. Tylko ona (oprócz wspomnianego mistrza) mówi mi coś o mnie a nie "koło mnie"
        > Reszta to nudziarstwo...
        > Prokofiew - nuda
        > Rachmaninow-nuda

        No, to zależy kto gra.

        > Czajkowski- nuda

        Tu bym się zgodził.

        > Mozart...hehe, basta, nie będę ściągać na siebie gromów.
        >
        > >Dlaczego jest ona tak pomijana w życiu koncertowym i zepchnięta na margines
        > festiwali?
        > Moim zdaniem, dawno już to wyjaśnił Th. Adorno w "Filozofii nowej muzyki". Coś tam było o mieszczańskim filisterstwie...Słownictwo z barykad, ale dobrze
        > wyjaśnia problem.

        "Tak naprawdę", to problem polega na tym, że Bach, Mozart, Beethoven i Chopin byli geniuszami muzycznymi, a wszyscy inni byli (lub są) tylko mniej lub bardziej zdolni. Dlatego ta Czwórka zawsze będzie chętniej słuchana od nawet najlepszych tych innych (w tym współczesnych, chyba że pojawi się jakiś piąty geniusz).

        Oczywiście rekord świata Otylii Jędrzejczak nie oznacza, że ja nie mogę sobie pójść w niedzielę na basen. Nie powinieniem jednak mieć pretensji, że nie przychodzą mnie tam oglądać wiwatujące tłumy. Jest miło, jeśli pochwali mnie rodzina i paru znajomych.

        Znaj proporcjum mocium panie. I żadne słownictwo z barykad oraz wymyślanie od mieszczańskich filistrów (też zresztą nienowe) nic tu nie pomoże.

        Co do potrzeby porządnej edukacji muzycznej - pełna zgoda.
        • a000000 Re: Refleksje barbarzyńcy 27.07.05, 01:36
          cymber.gaj napisał:

          >
          > No, to zależy kto gra.

          Fakt. Mistrz z byle czego zrobi perełkę. Rzemiocha i z perły zrobi gniota o
          siedmiu zbójach.

          > > Czajkowski- nuda
          >
          > Tu bym się zgodził.

          Nie cały, drogi cymbergaju. Nieśmiertelne Jezioro muzycznie Cię nudzi?

          W kwestii edukacji - zgoda.
          • cymber.gaj Re: Refleksje barbarzyńcy 27.07.05, 02:10
            a000000 napisała:

            > Rzemiocha i z perły zrobi gniota o siedmiu zbójach.

            Właśnie. Czasem rozpacz człowieka ogarnia.

            A są też rzeczy, których prawie nikt nie umie dobrze zagrać. Np. od lat poszukuję dobrego nagrania IV koncertu fortep. Beethovena (chodzi mi zwłaszcza o pierwszą część). Takiego, żeby było słychać wszystkie smakowite cudeńka, które tam są. Bez zagłuszania prawej ręki bębniącą lewą albo odwrotnie. Bez nadmiernego maskowania pedałem i przemykania się po szczegółach. I żeby orkiestra miała pełny oddech, ale nie zagłuszała fortepianu. Przed laty słyszałem coś takiego przez radio, ale nie wiem, kto to był. Stosunkowo najlepszy jest Ashkenazy z Wiener Philharmoniker pod dyrekcją Mehty, ale to też nie ideał. Czy może znasz jakieś naprawdę dobre nagranie tego koncertu?

            > Nieśmiertelne Jezioro muzycznie Cię nudzi?

            Może nie aż nudzi, ale sama przecież piszesz "nieśmiertelne" z lekką ironią. W każdym razie nie porywa.
            • a000000 Re: Refleksje barbarzyńcy 27.07.05, 12:35
              A znasz nagranie koncertów Beethovena w wykonaniu Zimermana? Mnie sie podobają.
              Bez przesadnej afektacji, oszczędne, eleganckie. No i precyzyjne. Filharmonicy
              Wiedeńscy pod Bernsteinem. Deutsche Grammophon.

              Chociaż - w wyk. Zimermana wolę ballady Chopina. Porażające. Co za piana!

              Jeśli chodzi o jezioro. Właśnie sobie kupiłam. DVD teatr Bolszoj.
              • a000000 Re: Refleksje barbarzyńcy 27.07.05, 12:43
                Zapomniałam dodać opisując koncerty najważniejszą cechę: pełne romantycznych
                akcentów. Taki klasyczny romantyzm.
                Cudne.
      • crannmer Re: Refleksje barbarzyńcy 27.07.05, 07:53
        Kto w wieku lat pietnastu nie jest komunista, nie ma serca.
        Kto w wieku lat czterdziestu jest komunista, nie ma mozgu.

        Barbazynca awlasnie napisała:

        > Tak naprawdę, obok muzyki Bacha istnieje dla mnie tylko muzyka współczesna!
        > Dlaczego? Bo jest taka jak ja. Tylko ona (oprócz wspomnianego mistrza) mówi mi
        > coś o mnie a nie "koło mnie"
        > Reszta to nudziarstwo...
        [...]
        > Mozart...hehe, basta, nie będę ściągać na siebie gromów.

        Jesli takie sady wyglasza osoba sluchajaca muzyki klasycznej od powiedzmy
        maksymalnie roku, a bedaca nastolatkiem, znaczy to tylko, ze jest nastolatkiem,
        co wlasnie zaczal swoj kontakt z powazna muzyka. I nie wie lepiej.

        Jesli takie sady natomiast wyglasza osoba sluchajaca tej muzyki powiedzmy lat
        kilkanascie, to sama sobie wystawia swiadectwo. Nie powiem jakie, bo dostane bana.

        > Moim zdaniem, dawno już to wyjaśnił Th. Adorno w "Filozofii nowej muzyki". Coś
        > tam było o mieszczańskim filisterstwie...Słownictwo z barykad, ale dobrze
        > wyjaśnia problem.

        Nie zauwazyles, ze Adorno to jeden z czolowych przedstawicieli okresu bledow i
        wypaczen? A spora czesc aktualnych tforcow to pogrobowcy i epigoni tego okresu?


        MfG

        C.
        • awlasnie Re: Refleksje barbarzyńcy 27.07.05, 08:50
          hłehłe !!
          hihi !! (wersja dla estetów)

          Trochę więcej poczucia humoru, cranmmerze....
          ...jakbyś miał, zauważyłbyś,że ś.p. Theodorek wielbiących Bacha też wtrącał do
          lochów razem z innymi filistrami. Liczyłam na ciekawszą rozmowę...
          Jak się zaciska szczęki to nie można się uśmiechać.

          pa!
        • wiksadyba1 Re: Refleksje barbarzyńcy 29.07.05, 14:42
          Jeżeli wolno mi dodać mój skromniutki głos, to nieśmiało wyrażę pogląd, że:

          Kto w wieku piętnastu lat słucha "maksymalnie od roku" Czajkowskiego i
          Rachmaninowa może wyjść jeszcze na ludzi i nawet należy mu sie za to
          umiarkowana pochwała(wszak to lepsza muzyka niż np. rodzimy hip-hop)

          Kto w wieku czterdziestu lat słucha Czajkowskiego i Rachmaninowa uważając ich
          za szczyt muzyki, a siebie za "wytrawnego melonana" i słucha tej muzyki
          przynajmniej lat kilkakaście ten sam wystawia sobie określone świadectwo...
          • a000000 Re: Refleksje barbarzyńcy 29.07.05, 14:56
            a tymczasem tematem wątku jest: Co sądzicie o muzyce współczesnej.

            chyba trzeba będzie zmienić na: rys psychologiczny osoby nie zachwycającej się
            sztuka współczesną.

            Wiksadybo, a ja całkiem odważnie powiem: de gustibus non disputandum. Ja nie
            wystawiam świadectwa umysłowego niedorozwoju osobom, które twiedzą, że Mozart
            to nudziarz.
            • b.a.c.h Re: Refleksje barbarzyńcy 29.07.05, 21:30
              > Wiksadybo, a ja całkiem odważnie powiem: de gustibus non disputandum. Ja nie
              > wystawiam świadectwa umysłowego niedorozwoju osobom, które twiedzą, że Mozart
              > to nudziarz.

              Wystawiają je sobie same. Tak samo jak Ty stwierdzeniami w stylu "Na pal".
              Spojrzenie w lustro boli?
              • a000000 Re: Refleksje barbarzyńcy 30.07.05, 00:19
                Wiesz, być może to "na pal" zabrzmiało zbyt ostro. Chodziło o podkreślenie
                mojej dezaprobaty dla współczesnych brzmień. I nie mam tu na myśli twórców,
                tylko i wyłącznie MUZYKĘ WSPÓŁCZESNĄ, bo przecież o tym mowa. Nic nie poradzę
                na to, że organicznie nie trawię tego typu utworów.
                Gdyby pytanie brzmiało: co sądzisz o współczesnych twórcach? zapewniam Cię, że
                nawet do głowy by mi nie przyszło w jakikolwiek sposób im uwłaczać. To jest ICH
                praca, istnieje całkiem spora grupa ludzi, którzy sie takim rodzajem muzyki
                zachwycają. To, że ja do nich nie należę, w żaden sposób nie deprecjonuje ich
                twórczości.
                Ale gdy ktoś pyta ogólnie: co sądzisz o danej muzyce, to pozwól, że bez
                wystawiania komukolwiek cenzurek i lustrzanych odbić, powiem co sądzę.

                Mniemałam, że pytanie: co sądzisz? jest całkiem jasne i nie kryje sie za nim
                ocena, cenzurka, czy potępienie OSOBY wypowiadającej się inaczej od oczekiwań.
                Nie, spojrzenie w lustro nie boli. Bolałoby, gdybym chcąc uzyskać poklask czy
                aprobatę, podłączyła się do wątkowej fali piewców, wbrew swoim przekonaniom.
                • b.a.c.h Re: Refleksje barbarzyńcy 30.07.05, 02:23
                  a000000 napisała:
                  > Mniemałam, że pytanie: co sądzisz? jest całkiem jasne i nie kryje sie za nim
                  > ocena, cenzurka, czy potępienie OSOBY wypowiadającej się inaczej od oczekiwań.

                  Swoje sądy można wyrazić tak:

                  1. Muzyka Mozarta nie podoba mi się. Nudzi mnie.

                  A można i tak:

                  2. Muzyka Mozarta to łajno, którego smród należy trzymać z dala od filharmonii.

                  Wyborem sposobu wystawiłaś sobie cenzurkę sama.
                  • a000000 Re: Refleksje barbarzyńcy 30.07.05, 11:33
                    problem jest taki, że ja muzykę współczesną postrzegam w sposób nr 2.
                    Sposób nr 1 jest zbyt łagodny i nie odzwierciedla tego, co sądzę.

                    Każdy z nas wystawia sobie cenzurkę swoimi wypowiedziami. Każdy ma prawo
                    sądzić, co sądzi.
                    • zamek Droga a000000 30.07.05, 12:50
                      nie mnie oczywiście oceniać, co się komu i jak podoba bądź nie podoba. Dyskusja
                      skręciła na tony jakoś niezbyt licujące z jakością samej dziedziny, którą się
                      zajmujemy, czyli poniekąd kultury. Szkoda, ale dopóki nie padają inwektywy,
                      oczywiście nie tnę. Teraz ad rem. Smuci mnie, że - jak wnioskuję z Twoich wpisów
                      - przykładasz do całej muzyki współczesnej jedną miarę. To chyba niezbyt
                      sprawiedliwe. Przecież jest tak wiele nurtów i kierunków w dzisiejszej muzyce,
                      jest tyle twórczości niosącej ukojenie, spokój, epatującej estetyzmem. Może
                      kilka złych doświadczeń zbyt pochopnie pchnęło Cię ku tak negatywnym odczuciom?
                      Inna rzecz, że pojęcie "muzyka współczesna" jest... zbyt pojemne smile Utwór, który
                      opisałaś, jest tego dobitnym przykładem. Owszem, to jest muzyka współczesna w
                      jej szerokim pojęciu, ale przecież przede wszystkim był to happening, forma
                      parateatralna, w której muzyka sganowiła element może o dużym znaczeniu, ale
                      jednak zmarginalizowany przez zdejmowanie butów tudzież inne działania. Ja, z
                      uporem godnym lepszej sprawy, usiłuję przekonywać chociażby moich studentów do
                      rozgraniczenia pomiędzy muzyką nową a muzyką współczesną. Współczesna - to cała
                      twórczość muzyczna powstająca obecnie; nowa - to ta podgrupa współczesnej, która
                      jest w istocie nowa, w dalekim stopniu odchodzi od tradycji. Może w tym, co jest
                      muzyką współczesną, a nie jest muzyką nową (a jest takich utworów sporo)
                      znajdziesz coś dla siebie, czego Ci serdecznie życzę.
                      Pozdrawiam smile
                      • a000000 Re: Droga a000000 30.07.05, 17:13
                        Drogi Zamku! chyba nie muszę przypominać jak cenię Twoje zdanie i szanuję Twoją
                        osobę. Ze wszystkim co piszesz wypada mi się zgodzić. Masz rację, pojęcie
                        muzyki współczesnej jest bardzo pojemne. Masz rację, mam bardzo złe
                        doświadczenia. Przypomnę, bo już kiedyś o tym pisałam, że miałam honor śpiewać
                        z moim chórem Stabat Mater Pendereckiego. Pokonałam, z bólem wielkim, ale
                        pokonałam. I to był mój ostatni występ z chórem. Coś się we mnie załamało,
                        umarło. Być może, że posiadam niedostatek talentów muzycznych potrzebnych do
                        sprostania muzyce współczesnej. Być może, że mój rozwój wewnętrzny zatrzymał
                        sie w pewnym miejscu edukacji. Być może. Wszystko to spowodowało
                        nieprzezwyciężoną niechęć do tego rodzaju muzyki. I zdumiewa mnie kierunek, w
                        którym klasyka podąża. Bo nie jest to niedostatek talentów kompozytorskich,
                        gdzyż ci sami potrafią skomponować piękne, przepiękne utwory. Skąd się więc
                        biorą te zgrzyty i dysonanse? Eksperymenty? Moda?
                        Nie mniej jednak, mimo moich negatywnych odczuć, toleruję współczesność, całą,
                        łącznie z prawem do nowości. Nie akceptuję, lecz toleruję. Wiem, że na scenie
                        muzycznej miejsce powinno się znaleźć dla wszystkich. I dla tych którzy nie
                        cierpią Mozarta, i dla tych, którzy go uwielbiają. Ponieważ klasyczna muzyka
                        współczesna drażni moją duszę, staram się ją omijać. Moje może zbyt ostre słowa
                        (przyznam, że powinnam nieco przyhamować) nie były skierowane do nikogo
                        konkretnego, jedynie były odzwierciedleniem mojego spojrzenia na ten nurt
                        klasyki współczesnej. Właściwie, mogę powiedzieć, że z powodu wymogu
                        zagłębienia się wykonawczego w muzykę współczesną, pożegnałam moją ukochaną
                        dyscyplinę życia, jaką jest wykonawstwo. Nigdy nie miałam talentów
                        kompozytorskich, ale odtwórcą mogłabym zostać, gdyby nie....konieczność
                        opanowania repertuaru współczesnego. Powiedzieć, że złamało mi to życie, to
                        zbyt wiele. Ale na pewno zmieniło i pozostawiło ranę niezabliźnioną i pustkę.
                        Mam teraz inny zawód, inne życie....ale w duszy coś płacze.

                        Wybacz mi moje bezpardonowe stanowisko. Może kiedyś pogodzę się z utratą
                        czarodziejskiego świata odtwarzania dźwięków, może nawet z uśmiechem
                        niedowierzania wysłucham klasycznych nowości?

                        Dziękuję Ci Zamku za kulturalne słowa, i przepraszam, jeśli Cię w czymkolwiek
                        uraziłam. Nie było to moim zamiarem.
                        • kanarek2 Re: Droga a000000 10.08.05, 18:37
                          Droga Azero,
                          no ja po prostu nie wierzę żeby np. Pasja wg św. Jana Arvo Parta Ci się nie
                          spodobała. I korzystając z okazji zapewniam, że żaden z Twoich postów nie
                          przekroczył dobrych obyczajówsmile.
                          Pozdrawiam,
                          k.
                        • zamek Odpozdrawiam serdecznie 10.08.05, 18:58
                          - ani przez chwilę nie urażony
                          Zamek smile
    • pafcio01 Re: Co sądzicie o muzyce współczesnej? 03.08.05, 16:56
      Nie lubię muzyki współczesnej (od IIpoł XXw).

      Jedną z funkcji muzyki niewątpliwie jest sprawianie szeroko
      pojętej "przyjemności" słuchaczowi. Jako, że mnie takowej nie sprawia, nie
      słucham jej po prostu.
      Ale skoro sporo osób słucha, lub tworzy, to proszę bardzo, nie mam nic
      przeciwko.


      Ale jak czasem wpadnie mi w ucho nieco takiej muzyki (zwłaszcza w stylu
      Warszawskiej Jesieni), to tak zastanawiam się, czy przypadkiem nie jest tak,
      że "i Ty możesz zostać kompozytorem".
      Bo wg mnie(!) nie potrzeba wcale geniuszu, by tworzyć "współczechę" (między
      innymi to może sprawiać, że jest tak niedoceniana).


      Pozdrowienia.

      • zamek Będę lekko wredny i zapytam się, czy Pafcio lubi 10.08.05, 18:57
        Klavierstuecki Schoenberga albo Etiudy Rytmiczne Messiaena i czy napisanie ich -
        jego zdaniem - nie wymaga geniuszu... Dla wyjaśnienia - wszystkie powyższe
        utwory powstały przed 1950 rokiem.
        Ech, ci kochani wykonawcy i ich bezceremonialne sądy... wink
    • kafe_ole Re: Co sądzicie o muzyce współczesnej? 11.08.05, 19:16
      Nieprawdą jest, że muzyki współczesnej się nie słucha i nie gra. Wystarczy
      włączyć dowolną stację radiową. Michała Wiśniewskiego ostation rzeczywiście
      jakby mniej, ale zastąpiła go dzielna małżonka.
      Wracając do Mozarta - z punktu widzenia socjologii muzyki można go porównać do
      Wiśniewskiego. Z puntku widzenia estetyki niby nie, ale, kiedy się głębiej
      zastanowić... przecież pod względem harmonicznym, tonalnym i rytmicznym
      współczesna muzyka pop ma więcej wspólnego z Mozartem niż np. z Schoenbergiem. A
      jednak nie lubimy Wiśniewskiego, bo jest karykaturalnym uproszczeniem klasyki,
      ani Schoenberga, bo od niej radykalnie odszedł...
      A jeśli chodzi o "życie koncertowe" - filharmonie i większośc festiwali już od
      dawna pełni rolę, posłuże się przykładem sztuk plastycznych, muzeów, a nie galerii.

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka