Gość: Lecho
IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl
28.07.05, 19:39
Właśnie słucham (po raz pierwszy od chwili zakupienia, chyba od trzech lat)
całej płyty gitarzysty, kompozytora i autora w jednym czyli takiego
opowiadacza, nudziarza - Townes Van Zandt. Starszego brata gitarzysty od
Bossa... Fajne, leniwe ballady na pograniczu folka i country. Szkoda, że The
Eagles nie wzięli go na warsztat a tak gość przepadł dla świata, mimo, że w
południowych stanach dobrze go pamiętają...jakich balladzistów (dziś gatunek
wymarły) słuchacie od czasu do czasu ? Opowiadaczy historii.....