I żałuję, że tak późno. Zaczęłam od ostatniej płyty - od "Noise" i się
zakochałam. Słuchając tej muzyki odczuwam prawie że fizyczną przyjemność,
słodki ból. Coś niesamowitego! A teraz oczarowuje mnie soundtrack "Michel
Vaillant" - po prostu się rozpływam

Czy na Was też tak działa muzyka?