Gość: AgentCooper IP: *.orasoft.net.pl 27.08.05, 22:16 wybiera sie ktos ? Wyglada ze jutro w Berlinie bedze sporo Polakow. Podobno ma to byc trzygodzinny koncert,podobnie jak pare dni temu we Wloszech takze zapowiada sie niezle Odpowiedz Link Zgłoś Obserwuj wątek Podgląd Opublikuj
Gość: AgentCooper Re: The Cure - Berlin, 28/08/2005 IP: *.pg.com 30.08.05, 14:28 No to po powrocie wrazenia (a bylo ich mnostwo): Amfiteatr - swietne miejsce na koncerty z publicznoscia do ok. 10 000. W sam raz na wystepy kapel typu The Cure, ktore dla jednych (np. forumowicze ) sa kultowe, dla innych zupelnie nie znane. Takie U2 nie zmiesicilo by sie ze sprzetem Organizacja - jak to u naszych zachodnich sasiadow - perfekcyjna z tradycyjnym zapleczem kielbaskowo-piwnym. Jednym to moze przeszkadzac - ja nie narzekam - milo zjesc wursta popijajac Berlinerem po 7 godzinach jazdy. Gadzety wystepujacych kapel - klka wzorkow koszulek, niestety wzorki bardzo przecietne. Supporty - w czasie wystepu pierwszej kapeli zajely bylem uzupelnianiem plynow i kalorii takze niewiele zauwazylem. Zeraphine - bardzo pozytywne zaskoczenie - nie znalem wczesniej tego zespolu, grajacego jak gdzies wyczytalem electro-gothic. Nazwa w miare adekwatna gdyz poza "electro" sa tez gitary. Widac ze chlopcy sluchali duzo zespolow typu Sisters, Lucyfire czy Paradise Lost- ich muzyka to taka mieszanka tych wlasnie kapel. Niby nic odkrywczego ale brzmialo fajnie - szkoda ze nie zagrali New YEars Day bo ich wersja brzmi rewelacyjnie. Cranes - lubie ten zespol ale chyba niespecjalnie nadaja sie na support przed Cure - jesli juz to powinni zamienic sie miejscami z Zeraphine - tak przed samym wystepem gwiazdy wieczoru atmosfera nieco siadla. Z tego co pamietam zagrali numery glownie z Forever i bodajze ostatniej plyty - Particles and Waves. Showtime - po nieco przedluzajacej sie przerwie wreszcie gasna swiatla, nadymiacze produkuja kleby dymu i wchodza 4IB. Po tradycyjnym "hello" Grubcia rozpoczynaja sie zgdnie z oczekiwaniem pierwsze takty Open. Alez fajnie jest zobaczyc na scenie Thopmsona. Lubie zarowno Coopera jak i Bamonte to jednak sklad z Porlem i Borisem Wiliamsem po prostu lepiej pasuje do tej muzyki. Po drugim w kolejnosci Fascination Street (niestety jeden z niewielu numerow z Disintegration) rozpoczyna sie FTEOTDGS - jak dla mnie jeden z dwoch najbardziej emocjonalnych utworow zagranych tego wieczou. Ciezko opanowac dreszcze przechodzace przez cialo. Alt.End - nie lubie ostatniej plyty i pewno sie juz do niej nie przekonam ale wszystkie kawalki na zywo brzmia DUZO lepiej niz w wersji studyjnej. Czy to obecnosc Thompsona czy swiadomosc ze zespol gra na zywo ? Nie wiem, ale musze przesluchac ta plyte raz jeszcze (po kilkumiesiecznej przerwie). Na scenie tymczasem wciaz feeria swiatel (troche niepotrzebny tez roz ktory niespecjalnie pasuje), Gallup, ktory jako jedyny (tradycyjnie zreszta) wnosi troche ruchu na scenie i kolejne utwory z zaslugujacym na wyroznienie The Blood (cala scena tonie w czerwieni), ktory poza trasa z THOND raczej rzadko grany byl na zywo. Po kilku kolejnych numerach Figurehead - na ten utwor czekala moja kobieta. Porazajace arcydzielo. Nic wiecej nie mozna powiedziec bo slowa i tak tego nie oddadza. Tradycyjnie zmieniony fragment tekstu z "american" na "german girls". W miedzyczasie Porl w trakcie jednej z piosenek zmienia gitare w ktorej poszla (o ile dotrzeglem z trybun) struna. Kolejny utwor to kontynuacja Pornography - Strange Day i powrot do lat 80tych - mamy ponownie The Head On The Door i KIss Me. Na A Letter To Elise czas na zejscie na plyte - dochodzimy jakies 20 metrwo od sceny. Widocznosc rewelacyjna nikt sie pcha (jakis got ktoremu zaslonilem widok na Gallupa grzecznie mnie prosi czy nie moglbym zrobic kroczku w bok ), dzwiek brzmi jeszcze potezniej a kazdy takt stopy wbija sie w glowe. Czy moze byc piekniej ? Lullaby - fajna wersja ze smiesznym riffem wygrywanym przez Grubasa - widac ze na ten numer czekalo wiele osob. Dalej najslabszy jak dla mnie fragment koncertu - Never Enough i Signal to Noise - nigdy ich specjalnie nie lubilem i podobnie jest i tym razem. Koncowka zasadniczej czesci koncertu to przede wszystkim 100 Years wspomagane przez czady - Shiver and Shake (alez Cooper przy tym numerze pracuje) i The Baby Screams. Konic koncertu ? Oczywiscie ze nie. Po krotkiej chwili dla technicznych wracaja - wszystkie bisy to oczywiscie wylacznie kawalki z 17 seconds. Ze sceny wieje chlodem - ta plyta to kwintesencja cold wave. Obok M, At Night i Play For Today nei moze zabraknac Foresta. To koniec pierwszej czesci bisow. Kolejna przerwa i cofamy sie jeszcze bardziej w przeszlosc: dwie pierwsze plyty - ile to juz lat minelo ? 26 ? Niewiarygodne jak te postpunkowe kawalki wciaz brzmia swiezo. W Killing An Arab ponownie (zgodnie z oczekiwaniami) zmieniony fragment tekstu - poprawnosc polityczna ? Moze ale brzmi fajnie. Pod scena szalenstwo, ja staram sie stac spokojnie i zapamietac jak najwiecej z tego magicznego wieczoru, wiedzac ze chwile wszystko bedzie juz tylko wspomnieniem. Ostatnia przerwa i ostatni bis - Faith. Jeden z najbardziej depresyjnych utworow pierwszej, malej Trylogii. Ostatnie takty zawsze brzmia jakby zespol umieral na scenie. Nothing left but faith...zostaje nadzieja ze wroca i moze tym razem odwiedza Polske. Pozostaje wierzyc. Niezapomniany wieczor w Berlinie. Mozna wybrzydzac ze zabraklo wielu utworow lepszych niz te ktore grali, zeby wspomniec Charlotte, Want czy Last Day Of Summer ale nie mozna miec wszystkiego. Maybe someday ? Odpowiedz Link Zgłoś
nancy75 Re: The Cure - Berlin, 28/08/2005 30.08.05, 14:39 Jak to czytałam to ... Łezka sie w oku kręci, że ni emogłam pojechać... DLaczego ominęli Polskę? Chodziły słuchy w zeszłym roku o ich koncercie w naszym kraju, ale wiadomo jak sie skonczylo.. Cóz, moze znowu do nas przyjadą, i moze dla odmiany do W-wy.. Chociaz do Wrocka czy Katowic i tak pojade pozdrawiam i zielenieję z zazdrosci Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: greg Re: The Cure - Berlin, 28/08/2005 IP: *.warszawa.sdi.tpnet.pl 30.08.05, 18:38 Polskę ominęli dlatego, że woleli jechać do Włoch. Mieli grać 21 sierpnia w Warszawie. Wybrali Italię. To tyle. Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: AgentCooper Re: The Cure - Berlin, 28/08/2005 IP: *.orasoft.net.pl 30.08.05, 19:35 jak mawiaja w PZPN "kasa, Misiu kasa"...no coz, moze sie jednak jeszcze kiedys doczekamy. A swoja droga to Polakow bylo naprawde wielu - nasz jezyk slyszalo sie na kazdym kroku a pod scena, podobnie zreszta jak na Trilogy, polska flaga. Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: strange fruit Re: The Cure - Berlin, 28/08/2005 IP: 81.15.170.* 02.09.05, 15:40 Na stronie thecure.pl całość występu: thecure.pl/index.php?action=fullnews&showcomments=1&id=110 Muszę powiedzieć, że mimo obaw podoba mi się to bezklawiszowe brzmienie... Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: noizo-zord Re: The Cure - Berlin, 28/08/2005 IP: *.futuro.pl 03.09.05, 18:34 a w gdańsku już w krótce zagra KLĘSKA zespół dla ktorego the cure jest jedną z inspiracjii (może nie słychać tego na pierwszy rzut ucha - brzmią znacznie surowiej, punkowo) ich strona to www.kleska.republika.pl Odpowiedz Link Zgłoś
t.o.m.e.k Re: The Cure - Berlin, 28/08/2005 03.09.05, 18:51 Gość portalu: noizo-zord napisał(a): > a w gdańsku już w krótce zagra KLĘSKA zespół dla ktorego the cure jest jedną z > inspiracjii (może nie słychać tego na pierwszy rzut ucha - brzmią znacznie > surowiej, punkowo) ich strona to www.kleska.republika.pl No własnie k... - to jest dobra pointa tego wszystkiego. Cywilizowane kraje mają The Cure, a my mamy Klęskę... Nic dodać nic ująć. Znowu jakiś promotor "bał się umoczyć" (chyba Andrzej Marzec). Umoczyć? W Polsce?? Na The Cure??? Odpowiedz Link Zgłoś