Chyba nigdy dotąd dalsze losy tzw. muzyki klasycznej
nie były tak niejasne. W nowy wiek wchodzimy z bagażem
wielkiego galimatiasu stworzonego przez wiek poprzedni.
W uprawianych trendach, stylach, koncepcjach możemy
przebierać jak w przysłowiowych ulęgałkach...
Jak uważacie - co przeważy? Co zniknie w pomroce
czasów? Co pozostanie po muzyce XX wieku?
Pozdrawiam