Dodaj do ulubionych

Koncert Princa w Aalborg

IP: 195.41.66.* 25.10.02, 10:07
Aalborg to wielkie miasto na warunki dunskie ale miescina jak na nasze – 120
tys. Koncert mial sie rozpoczac o 21.00 – rozpoczal sie o 21.05.
2 godziny przed koncertem Prince spotkal sie z fun_club’em New Power
Generation – oni siedzieli w pierwszych 2 rzedach pustej jeszcze hali, on
wyszedl i podal wszystkim reke (okolo 100 osob) potem rozmawiali 30 minut o
muzyce a The Artist pobrzdekiwal przy tym od czasu do czasu na gitarze
przyduszajac do ziemi nieprawdopodobna zrecznoscia w palcach. To z relacji
czlonkow klubu, niestety, jeszcze nie naleze sad
Ludzi przyszlo 2500 bo tyle tylko bylo miejsc – bilety wyprzedane wiele dni
przed koncertem. Cena: 120 euro, kilka rzedow na obrzezach hali po 70 i 90
euro. Widownia w wieku glownie 20-30-40 w odpowiednio rownych proporcjach,
sladowe ilosci malolatow. Dla wszystkich miejsca siedzace. Swiatlami
operowalo 2 ludzi, naglosnienie kolejnych dwoch. Obsluga sceny poruszala sie
zwawo w krotkich spodenkach. Sprzet przyjechal w 4 x 36ton TIR'ach na
angielskich rejestracjach.
Siedzialem (stalem, tanczylem i wydzieralem sie) w trzecim rzedzie (!) na
miejscach zarezerwowanych dla funklubu – zona kolegi jest czlonkiem a ze
krzeselka w tych rzedach byly nienumerowane i bylo ich o 2 za duzo wiec sie
zalalpalem!!!. Moje miejsce wynikajace z biletu to rzad 52 sad jakies 150 m
od sceny).
Przed koncertem wszystkich zrewidowano, odebrano kamery i aparaty
fotograficzne oraz przyciezkie przedmioty.

Zaczelo sie od improwizacji O(+> na klawiszach w skopie a w ciemnosciach
zajeli miejsca pozostali muzycy i nastapilo odpalenie – NPG w najlepszym
wydaniu.
Prince w garniturku i podniesionym, bialym kolnierzykiem, klawiszowiec,
bialy, w okularkach typu denka od butelek w czarnych ramkach, wiecznie
otwarte usta i roztargniony wyraz twarzy, stala basistka NPG (Rhonda Smith),
perkusista takze z NPG: na poczatku w garniturku i bialym kapeluszu – pozniej
oczywiscie odrzucil sie z tego, puzon, 2 saksofony (Cindy Dulfer, ta od duetu
z gitara Dave Stewarta – wielki przeboj kilka lat temu), w tle czlowieczek od
podkrecania gitary i dodatkowych efektow, kolejny czlowiek od dodatkowych
instrumentow perkusyjnych, w tym takze dzwoneczki i tego typu stuff. Czworo
czarnych, reszta biali.
Kaskada stylow – hard rock, blues, funky, soul, jazz, ballada, country (na
szczescie tylko okolo 1 minuty), rockabilly, monorecytacje. Wszystkie utwory
wydawaly sie za krotkie bo czadu dawali niemilosiernie. Swietne i
nadspodziewanie rockowe brzmienie saksofonow. Bas: trzesienie ziemi
(doslownie bo podloga wylozona drewnem). Muzykami doslownie rzucalo w rytm,
szczegolnie Princem bo leciutki i zwinny.
Sam mistrz ceremonii byl bardzo odprezony, swiezy, usmiechniety i mily ale
nie sprawial wrazenia aktora. Zaskoczylo mnie to bo bylem pierwszy raz na
koncercie Princa i oczekiwalem jakiegos zmanierowania czy tanich sztuczek –
tego bylo bardzo malo i tylko w takich ramach, jakich wymaga koncert rockowy.
Za to duzo prostej rozmowy z publicznosci i wyczuwalo sie, ze jest jak wsrod
przyjaciol dla ktorych gra. Zreszta, na poczatku podal tekst: ‘To nie bedzie
przedstawienie. Nie jestem showmanem. Jestem muzykiem. To moje zajecie.’
Wszystko bez zadecia i w ujmujacy sposob. Z komentarzy rzucanych
publicznosci: kiedy wzial do reki purpurowa gitare w ksztalcie
Symbolu ‘Pretty cool, noooh.’ + usmiech. ‘Let me feel Denmark!’ – w reakcji
oczywiscie nieprawdopodobny tumult i wrzask. No i Prince w odpowiedzi
naprawde poruszajaco zaspiewal ktorys z wolnych kawalkow. Repertuar zreszta
glownie nowy choc nie obylo sie bez ‘Diamonds and Pearls’, ‘Purpule rain’
(doskonala wersja), ‘Money doesn’t matter 2nite’, ‘O’’, ‘Most beautiful girl
in the world’, 'Nothing compare 2U', troszeczke ‘Red corvette’ i kilka
razy ‘NPG’ ale w ktorej wersji? Chyba nowej. smile
Koncert z malutka przerwa – zaciemnienie i kilka minut na oklaski – trwal 2
godziny i 50 minut. W czasie ’przerwy’ po 2 godzinach grania Prince przebral
sie w bardziej powiewajace szaty a basistka zamienila spodnie na dluga do
ziemi spodnice.
Niestety, nie bylo ’whole lotta love’, o ktorym wspominal kolega z Berlina.
Swiatla i dymki w umiarkowaniu, podobnie wyswietlanie obrazkow na bimach
takze nie rozpraszajace uwagi. Muzyka caly czas na pierwszym miejscu. Prince
nie oszczedzal sie i nie odwalal roboty – plus dla niego w kontekscie
milionow dolarow na koncie i tzw. ustawienia sie do konca zycia.

Dzisiaj slabo slysze ale warto bylo. Koncert na ****+. Moglo byc lepiej gdyby
bylo dluzej smile. 3 godziny z Princem to 'tak malo'!

Pzdrw

Soso

Obserwuj wątek
    • Gość: Malwina Re: Koncert Princa w Aalborg IP: *.abo.wanadoo.fr 25.10.02, 11:36
      jeszcze bardziej zazdroszcze !
      • Gość: soso Re: Koncert Princa w Aalborg IP: 195.41.66.* 25.10.02, 12:08
        So, where have you been??!!!!!

        pzdw

        soso
        • malwinamalwina Re: Koncert Princa w Aalborg 25.10.02, 13:37
          je ne comprends rien de ce que tu me racontes, arrete-toi de suite de me parler dans cette langue barbare !

          pas de bisous !
          • nomeans Re: Koncert Princa w Aalborg 25.10.02, 15:54
            Princa nie lubie ale Aalborg jest super
            • Gość: soso Re: Koncert Princa w Aalborg IP: 195.41.66.* 28.10.02, 08:30
              Princa lubie a Aalborg... - jest super! To prawda.

              Prince ma 'kozi' glos ale reszta - miod!!! Poza tym koncert Princa to
              trzesienie ziemi, takze mentalne. Nawet jezeli sie go nie lubilo bo sie go nie
              znalo to po koncercie mozna odnalezc wlasciwa sciezke do doskonalej muzyki i
              wybitnej gitary - dwa w jednym!

              pzdrw

              soso
          • Gość: soso Re: Koncert Princa w Aalborg IP: 195.41.66.* 28.10.02, 08:31
            Nie wiem, ktory jezyk bardziej barbazynski? Ale i tak pozdrw

            soso
      • Gość: dzordz Re: Koncert Princa w Aalborg IP: *.vibamt.dk 28.10.02, 20:31
        Tez zzdroszcze,jako,ze lubie muzyke Princa od 20 lat,choc nie jestem jego
        fanem.Lata temu bylem na jego koncercie w Geteborgu i raczej sie zawiodlem.Ale
        z tym muzycznym geniuszem /tak,tak/ jak z winem ,po latach dojrzal.I te jego
        perturbacje biograficzne odcisnely pietno na muzyce.Gdzie jeszcze Prince sie
        pokaze- moze w Polsce ,moze w Berlinie ? nie chcialbym przegapic.
Inne wątki na temat:

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka